racja70
12.01.06, 19:08
na początku tygodnia i LPR i Samoobrona zagroziły, że nie poprą takiej ustawy
budżetowej. We wtorek oba ugrupowania, (był też słaby głos ze strony PO)
zaproponowały "koalicję programową". Czyli zanosiło się na trudności w
głosowaniach, ale nadano sygnał, że PIS powinien coś dać, czymś zapłacić. Ale
co może zadowolić Leppera lub Giertycha? Po jednym wysokim stołku (trzeba
komuś zabrać) czy po trzy niskie stołeczki? Aby uniknąć kompromitacji w
pierwszych głosowaniach PiS wymyślił grę na czas - odległy termin, niby czas
do namysłu z powodu autopoprawki, czas na ujawnienie nieznanych PiS-owi
zastrzeżeń i zarzutów. Czas potrzebny do opracowania obrony przed tymi
zarzutami. Jurek wyskoczył jak Filip z konopii i... coś mu się nóżka omskła.
Wniosek. PiS nie planował, aż takiego rozwoju wypadków. Liczyli na
przytępieniu sprzeciwów, stawiali na kolejne manipulacje personalne.