taziuta 18.01.06, 07:30 Koalicja z Samoobroną jest ostatnią szansą PiS. Taki efekt osiągnął swoją kłótliwością "głowacz" Jarosław K. Tak trzymać! :-) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
e150 do koryta 18.01.06, 07:32 to tylko pokazuje miałkość polskiej polityki - aby być przy korycie zmienia sie, partie, układy, opcje polityczne... bo na pewno nie chodzi tutaj o ideowość Odpowiedz Link Zgłoś
taziuta Czy Wasermann beknie tym razem za swoje słowa? 18.01.06, 07:35 Życzymy PiS-owi jak najwięcej takich wypowiedzi. Zmieniają one równię pochyłą, na której PiS się znalazł, w szyb windy :-) "Swoista gra "Gazety Wyborczej" jest elementem zaciętej wojny, którą toczy ona w celu ochrony układu ludzi władzy, biznesu, mafii i służb specjalnych." Odpowiedz Link Zgłoś
krzych.korab Re:Jest dobry,jeżeli prawdą jest co napisał Urban 18.01.06, 08:02 to potrafił wynegocjować dla siebie PGR płacąc zbiorami których nie zasiał. Odpowiedz Link Zgłoś
andrzej554 Re:Jest dobry,jeżeli prawdą jest co napisał Urban 18.01.06, 17:24 Sobie i swoim kumplom to potrafi sprzedać majątki za grosze. Typowe dla samoobrony i jej popleczników. Odpowiedz Link Zgłoś
gelimer Ten to się każdemu sprzeda za stanowisko 18.01.06, 08:23 Udzielne książątko na wolińskich włościach. Odpowiedz Link Zgłoś
tlustid Re: Były minister negocjatorem Leppera 18.01.06, 09:09 Co za WSTYD....... Odpowiedz Link Zgłoś
swojak11 [...] 18.01.06, 11:43 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
polacco2 Napiszcie o złodziejskiej prywatyzacji PGR-u Balas 18.01.06, 11:51 GW tropicielka afer milczy bo Balazs to człowiek ŻYDOKOMUNY Odpowiedz Link Zgłoś
alex.4 Re: Napiszcie o złodziejskiej prywatyzacji PGR-u 18.01.06, 17:31 Balazs vczłowiek żydokomuny????? To jakiś absurd... człowieku lecz się Odpowiedz Link Zgłoś
hwadu o "szczególnych" stosunkach łączących go z Arturem 26.01.06, 11:10 Cień zatrzymany Zanim we wtorek po południu pojawiła się PAP-owska informacja, już wiedzieliśmy: nasz rozmówca Andrzej Leszek Łukowski, który powiedział "TRYBUNIE" o "szczególnych" stosunkach łączących go z Arturem Balazsem, został zatrzymany, a w jego domu przeprowadzono rewizję. Razem z nim Abw-era (tak w slangu dziennikarskim nazywa się Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego) zatrzymała Jacka Ł. Zarzucono im bezprawną sprzedaż co najmniej 20 tys. ton zboża, co w przełożeniu na paragrafy nazywa się sprzeniewierzeniem. Z wypowiedzi dla PAP zastępcy naczelnika wydziału postępowań karnych delegatury ABW w Szczecinie por. Wojciecha Mikołajuka wynika, że tę ze wszech miar udaną akcję ABW przeprowadziła w poniedziałek, czyli dobę przed poinformowaniem opinii publicznej. W bądź co bądź solidnie opóźnionym komunikacie można wyczytać, że zatrzymanym zarzuca się sprzedanie zboża należącego do BRE Banku o wartości 9 mln zł. Firmujący go zastępca naczelnika wydziału postępowań karnych szczecińskiej delegatury ABW Wojciech Mikołajuk dodał, że obu mężczyznom zarzuca się też działanie na szkodę spółki Elstar S.A., której Jacek Ł. prezesował, a Łukowski był członkiem zarządu. Podobno do kasy nie wpłynęło 11 mln za sprzedaną pszenicę, co uniemożliwiło spłatę kredytu w tymże BRE Banku. Mimo że komunikat dla PAP powstawał tak długo, to jest nieprecyzyjny. Jeśli bowiem obaj panowie Ł. rzeczywiście coś ze zbożem chachmęcili, to - okazuje się - raczej ze zbożem będącym zastawem za bankowy kredyt niż ze zbożem stanowiącym własność Agencji Rynku Rolnego, czyli państwa. Tymczasem istotą "afery zbożowej" są podejrzenia o to, iż właśnie bezprawnie uszczuplając zapasy państwowe handlarze doprowadzili do hossy na rynku zbożowym, na której oni skorzystali, ale obywatele stracili, gdyż koniec końców muszą drożej płacić za chleb. Co więcej - choć zatrzymano dwóch, to Sąd Rejonowy w Szczecinie aresztował jednego. Z komunikatu wynika, że jeśli chodzi o Andrzeja Łukowskiego, prokuratura dopiero "planuje złożenie wniosku o tymczasowe aresztowanie". Co może oznaczać, że NIE ZDĄŻYLI Z PAPIERKAMI, ale równie dobrze, że w 24 godziny po zatrzymaniu nie mieli niczego, z czym mogli iść do sądu i nie wygłupić się. Bo jeśli chodzi o pieniądze i tony, to chyba już się wygłupili. Z komunikatu wynika bowiem, iż brakuje 20 tys. ton oraz że "sprawcy" zarobili na tym interesie łącznie 20 mln złotych... co daje 1000 zł za tonę, czyli cenę mniej więcej dwukrotnie wyższą niż rynkowa. Jedźmy dalej: 12 czerwca poseł, lider SKL i proeuropejski bywalec Dużego Pałacu Artur Balazs z mównicy sejmowej przekonywał posłów i opinię publiczną przed telewizorami, że Łukowski to gość, z którym on się co prawda przez 30 lat przyjaźnił, ale który go zdradził dla "TRYBUNY". A zdradził mianowicie dlatego, że miał manko w zbożowych magazynach. W zamian za oskarżanie Balazsa MY MIELIŚMY MU ZAPEWNIĆ bezkarność polegającą na spowodowaniu zaniechania kontroli jego magazynów. Tak w skrócie można zrelacjonować wypowiedź pana posła w ramach 16 punktu porządku dziennego obrad Sejmu poświęconego "informacji prezesa Rady Ministrów na temat zaginięcia zboża z rezerw państwowych ze szczególnym uwzględnieniem zarzutów przedstawionych przez dziennik >>TRYBUNA<< w stosunku do posła Balazsa". Poseł ubolewał, że po pokonaniu olbrzymich trudności (których, jak się możemy domyślać, my jesteśmy autorami) skontrolowano zaledwie jeden z pięciu magazynów należących do Łukowskiego i tylko w tym jednym - w Gryficach, jak z wywodu posła wynika - brakowało, jego zdaniem, 20 tys. ton zboża, co oznacza, że ten zdolny pomieścić 30 tys. ton magazyn wprost zionął pustką. I cóż było potem? Otóż zaraz potem, dosłownie następnego dnia - 13 czerwca, na polecenie Prokuratury Okręgowej w Szczecinie do wszystkich magazynów Łukowskiego wjechała jednoczesna kontrola złożona z oficerów ABW i z najpoważniejszych urzędników od pomiarów zboża w silosach: z WIJHAR-S, GIJHAR- S, Biura Bezpieczeństwa Wewnętrznego Centrali ARR, OT ARR w Szczecinie, z BGŻ S.A. oddział w Szczecinie i z BRE Bank S.A. w Szczecinie! No to my się pytamy, kto tu jest tym mocarzem? My - którzyśmy, jak się okazuje, jednak nie ochronili Łukowskiego przed kontrolami, czy biedactwo Balazs, który ledwo w Sejmie załkał, a już następnego dnia Łukowskiemu ZROBIONO KIPISZ w jego gospodarstwie? Co więcej - ci uczeni w pomiarach mężowie stwierdzili, że - cytujemy za pismem ARR Oddział Szczecin: "stany zbóż we wszystkich magazynach należących do pana Łukowskiego są zgodne ze stanami ewidencyjnymi Oddziału Terenowego Agencji Rynku Rolnego w Szczecinie". Ani słowa o brakujących 20 tys. ton! Ale to nie koniec naszych zadziwień - z tej samej kontroli jest i druga relacja - Wojewódzkiego Inspektoratu Jakości Handlowej Artykułów Rolno- Spożywczych ze Szczecina. W jej konkluzji możemy przeczytać, że: "na spotkaniu w dniu 27 czerwca w siedzibie WIJHAR-S w Szczecinie zainteresowane strony (ARR, BGŻ, BRE Bank) stwierdziły, że w/w stany zbóż nie pokrywają ich roszczeń co do ilości zbóż". Raz więc ARR mówi, że nie ma sprawy, innym razem WIJHAR-S, że jakaś jest? Mało tego - precyzyjnie określone przez posła Balazsa - w przeddzień kontroli! - manko w wysokości 20 tys. ton pojawia się dopiero we wspomnianym komunikacie PAP... 13 czerwca zmierzyli, 27 czerwca stwierdzili, że ziarna brakuje, ale nie powiedzieli ile, 1 lipca ARR napisała, że jej akurat nie brakuje niczego, 7 lipca ABW zatrzymuje dwóch panów Ł., a dzień później oficer ABW powtarza za posłem Balazsem, że nie doliczono się 20 tys. ton... Czy ktoś coś z tego rozumie? Bo może wszystko jest w porządku, tylko my głupole? A może wymienione tu ważne instytucje od zbóż i praworządności skoordynowały tylko akcję kontrolną, a o akcji informacyjnej zapomniały i dlatego wkradł się bałagan? Trybuna Odpowiedz Link Zgłoś