elfhelm
09.02.06, 21:31
Jakie ma do tego prawo? Z wiedzą nie najlepiej, doświadczenie zawodowe żadne,
styl sprawowania władzy konferencyjny. Brak poparcia w środowisku praktyków
(patrz ankieta), w środowiskach uczelnianych, konflikt z komisją kodyfikacyjną...
Pół biedy z tym wszystkim. Lepiej spytać, jakie prawo do oceny sądów ma ktoś, kto:
- na zastępcę powołuje dyzpozycyjnego PRLowskiego sędziego, słynącego ze
skazywania działaczy opozycyjnych,
- w Sejmie do KRS popiera przestępczynię (war. umorzenie postępowania świadczy
o uznaniu przez sąd winy),
- w Sejmie do KRS popiera byłego szefa PZPR w Gostyninie,
- nie protestuje, gdy do KRS Senat wybiera prokuratora, który w braniu dzieci
na kolana i ich całowaniu nie dostrzegł manipulowania.
Do tego, krytykując wyrok sądu w Gliwicach:
- nie ma zapoznania się z aktami sprawy,
- nie ma pytania o to, dlaczego nie zaskarżono orzeczenia,
a co najdurniejsze
- kwacze o podejrzeniu popełnienia przestępstwa "wyrok na zamówienie" - w
sytuacji, gdy nie toczy się żadne postępowanie i nie przedstawiając żadnego
dowodu.
Trochę pokory, mniej pychy. Więcej ustaw, mniej konferencji.