zhureck
22.02.06, 16:50
Praktykowanie cnót chrześcijańskich nigdy nie było łatwe. Najlepszym dowodem
jest choćby proporcja liczby kanonizacji do liczby choćby rzymskich
katolików. Teraz jednak praktykowanie cnót chrześcijańskich może okazać się
niepodobieństwem i to nie z przyczyny skłonności natury ludzkiej, która
nakazuje raczej oddanie uderzenia niż nadstawienie drugiego policzka, a z
powodów, nazwijmy to, ilościowych.
(...)
30 sierpnia 2005 r. IPN otrzymał decyzję opatrzoną rygorem "natychmiastowej
wykonalności", zakazującą udostępniania materiałów badaczom z zewnątrz. Uff!
Ale przecież oprócz badaczy "z zewnątrz" byli badacze wewnętrzni, a
ponadto "pokrzywdzeni", którym IPN, zgodnie z ustawą, udostępniał dotyczącą
ich dokumentację, wraz z raportami tajnych współpracowników, które w wielu
przypadkach umożliwiały bezbłędną ich identyfikację Co z nimi? Ano, z nimi -
rozmaicie. Z jednej strony po linii służbowej, z drugiej - po linii sądowej.
Po linii służbowej postąpiono np. z dr. Sławomirem Cenckiewiczem, zabraniając
mu opublikowania w marcowym (2005) numerze miesięcznika "Arcana"
odnalezionych raportów konfidenta "Bolka", zaś po linii sądowej rozpoczęło
się od spektakularnego oczyszczenia Mariana Jurczyka przez niezawisłych
sędziów niezawisłego Sądu Najwyższego, a zakończyło - na orzeczeniu
niezawisłego "oczywiście niewątpliwie" Trybunału Konstytucyjnego z 26
października 2005 r., według którego orzeczenia sądu lustracyjnego
uwalniające od podejrzeń o kłamstwo lustracyjne (bo wszak to właśnie jest
przedmiotem orzeczeń tego sądu), mają obowiązywać wszystkie organy państwowe.
(...)
W kwietniu 2005 roku ówczesny prezes IPN Leon Kieres, ni stąd, ni zowąd, z
ogromnym przytupem ujawnił materiały dowodzące, że tajnym współpracownikiem
SB był o.Konrad Hejmo, dominikanin zajmujący się polskimi pielgrzymami
przyjeżdżającymi do Rzymu. Dlaczego prof.Kieres akurat wtedy ujawnił
materiały znane mu podobno "od czterech lat"? Dlaczego zrobił to z taką
ostentacją? Tego oczywiście nie wiem, chociaż domyślam się, że było to
obliczone na wywołania jakiejś reakcji hierarchii kościelnej w Polsce przed
zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi i prezydenckimi, do których
razwiedka jak zwykle przykładała dużą wagę. Ale to jest jedna sprawa,
natomiast kwestia charakteru kontaktów o.Hejmo z SB - to sprawa druga
www.nczas.com/?a=show_article&id=2978