Dodaj do ulubionych

Zaskarżyłbyś swój kraj w Strasbougru ?

01.12.02, 20:53
Obywatelom RP przysługuje prawo zaskarżania swego własnego kraju przed obcym
Trybunałem. Uważam, że to po pierwsze ograniczenie suwerenności a po drugie
praktyka bardzo antywychowawcza gdyż uczy, ze donosicielstwo na swoją matkę
(Ojczyzne) jest czymś normalnym.

Nigdy nie zaskarżyłbym swego kraju !!! - ciekawe, że sprawy przed Trybunałem
są przedstawiane jako np ,,Jan Obrempalski przeciw POLSCE" Moim zdanie to
nauka kosmopolityzmu

Rozumiem, że często nasze prawo jest niedokonałe albo niesprawiedliwe ale
patriotyzm polega aby zmieniać tu wewnątrz kraju a nie jeżdząc donosić do
Brukseli, Strasbourga, Moskwy czy Berlina

Obserwuj wątek
    • pan_pndzelek Zaskarżyłbym BEZ SKRUPUŁÓW!!!!!! 01.12.02, 21:05
      Zaskarżyłbym BEZ SKRUPUŁÓW, gdyby np chodziło o moje pieniądze lub majątek. O
      Własność trzeba walczyć do zwycięstwa, niezależnie gdzie ono zostanie
      odniesione, tu czy zagranicą.
      • Gość: ** Dyszlowa demagogia pokracznego patrioty IP: *.proxy.aol.com 01.12.02, 21:11
        Trzeba byc potomkiem PZPRczyka aby zadac pytanie w tej formie !!
        Skarzacy w Strasburgu skarzy wyrok sadu danego kraju, jezeli uwaza ze jest on
        niesprawiedliwy. Nie chodzi tu o Narod, dyszlu ciemiezny ale o ludzi, ktorzy
        wydali glupi wyrok. mam nadzieje, ze dokad w tym kraju nie zapanuje
        praworzadnosc beda to robili wsdzyscy nie tylko w obronie spraw majatkowych ale
        i w obronie wolnosci slowa tak pokracznie pojmowanej w Polsce i fasonowanej wg
        wlasnych potrzeb.
    • Gość: PABLO Nie ma obawy zaskarża Niemcy IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 01.12.02, 21:11
      Nie ma obawy po wejściu do Unii wskutek barku jednoznacznych uregulowań praw
      własności na ziemiach zachodnich skarżyc i wygrywać będą Niemcy. Brawo dla
      polskich negocjatorów i wszystkich światłych rządów III RP. Zamietli pod dywan
      problem i udają że go nie ma.
      Pedzelek rozumiem że w imie prawa własności Niemcy moga odebrac w Strasburgu co
      ich?
      • radca moglem zlozyc SKARGE 01.12.02, 21:36
        Ja moglem to zrobic i zlozyc skarge do TRYBUNALU EUROPEJSKIEGO - lecz nie
        uczynilem tego.Zarzucano mi wczesniej,ze "chodzi mi tylko o odszkodowanie ".
        Niestety chodzilo mi o wyjasnienie PRAWDY i UKAZANIE JEJ PRZED SADEM WOJSKOWYM.
        Ukazalem tez PRAWDE I FAKTY - OPINII PUBLICZNEJ.

        Zrezygnowalem natomiast ze skladania skargi na POLSKI "WYMIAR SPRAWIEDLIWOSCI".

        Lecz jestem do dzis gotowy stanac "OKO W OKO " Z TYMI - KTORZY ZHANBILI
        POLSKI WYMIAR SPRAWIEDLIWOSCI.

        Wiecej na ten temat w temacie bydgoskiego Forum :
        "wojskowa mafia oficerow polskich "
        "Bydgoska Osmiornica "
        " JAKA JESTES ? - POLSKO "

        radca
      • Gość: comrade Re: Nie ma obawy zaskarża Niemcy IP: *.chello.pl / *.chello.pl 01.12.02, 22:50
        Gość portalu: PABLO napisał(a):

        > Nie ma obawy po wejściu do Unii wskutek barku jednoznacznych uregulowań praw
        > własności na ziemiach zachodnich skarżyc i wygrywać będą Niemcy.

        Dlaczego teraz nie mogą a po wejscu Polski do Unii będą mogli? Co sie zmieni z
        prawnego pktu widzenia ze takie pretensje dziś są nieuzasadnione i nagle - z
        dnia na dzien - staną sie uzasadnione? Proszę o konkrety najlepiej o wskazanie
        numerów artykułów i paragrafów które zostana zniesione lub zmienione i w wyniku
        tego Niemcy zaczna skarzyc i WYGRYWAC sprawy o swoje niegdysiejsze ziemie.
        Prosze o konkrety!
        • Gość: PABLO Re: Nie ma obawy zaskarża Niemcy IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 01.12.02, 23:16
          Po konkrety odsyłam do artykułu Mariusza Muszyńskiego "Roszczenia majątkowe
          wypędzonych w prawie międzynarodowym" Sprawy Międzynarodowe nr 3/2000 s.41-74.
          Jak przeczytasz daj znać. Konkretów tam jest mnóstwo.
          • Gość: comrade Re: Nie ma obawy zaskarża Niemcy IP: *.chello.pl / *.chello.pl 01.12.02, 23:58
            Gość portalu: PABLO napisał(a):

            > Po konkrety odsyłam do artykułu Mariusza Muszyńskiego "Roszczenia majątkowe
            > wypędzonych w prawie międzynarodowym" Sprawy Międzynarodowe nr 3/2000 s.41-
            74.
            >
            > Jak przeczytasz daj znać. Konkretów tam jest mnóstwo.

            Z tego co widze to tego nie ma w sieci... Chyba ze zle szukalem, jesli ty masz
            link do tego to podaj.
        • Gość: PABLO Re: Nie ma obawy zaskarża Niemcy - trochę konkretó IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 01.12.02, 23:54
          Poniżej fragment artykułu:
          (...) W obecnej sytuacji formalnie nie utracone w prawie niemieckim prawo
          własności "wypędzonych" (zabezpieczone konstytucją RFN w art.14) jest dodatkowo
          chronione w obu systemach prawnych: unijnym i wspólnotowym. Również w prawie
          polskim własność obecnych podmiotów jest chroniona przez konstytucję (art.20).
          Jednak do momentu przystąpienia Polski do UE konflikt obu praw nie uzewnętrznia
          się. Po nabyciu członkowstwa Unii i Wspólnoty, powstanie paradoks prawny dwa
          systemy prawa wewnętrznego (niemiecki i polski) będą chronić dwa prawa
          własności do tej samej nieruchomości. A zatem w Unii Europejskiej odzwierciedli
          się konflikt w ramach każdej normy dotyczącej własności w prawie wspólnotowym i
          unijnym. Konflikt ten tylko pozornie będzie mógł być rozstrzygnięty na korzyść
          Polski przy zastosowaniu art.295 Traktatu o ustanowieniu Wspólnoty Europejskiej
          (zgodnie z lex rei sitae). Przy ocenie skuteczności art.295 Traktatu o
          ustanowieniu Wspólnoty Europejskiej negatywną rolę odegra art.6 ust.1 Traktatu
          o UE. Jako zasada powoduje możliwość interpretacji norm wyłącznie w granicach
          nią określonych. Przy uznawaniu działań wywłaszczeniowych jako niezgodnych z
          prawem międzynarodowym, dokonywanych bez odszkodowania i przy zastosowaniu
          kryterium narodowości niemieckiej, interpretacja art.295 Traktatu o
          ustanowieniu Wspólnoty Europejskiej odbędzie się w granicach zasady i nie
          będzie mogła naruszać prawa do własności jako prawa podmiotowego
          zagwarantowanego w prawie niemieckim i chronionego również przez art. 6 ust.2
          Traktatu o UE. Uznanie pierwszeństwa prawa niemieckiego na poziomie
          wspólnotowym stworzy następnie kolejne zagrożenie w związku z pierwszeństwem
          działania normy wspólnotowej, która ma także swoisty skutek wstecz tzn.
          powstała norma nie tylko postanawia o nieważności ewentualnych, nowych
          przepisów w zakresie w jakim byłyby z nią sprzeczne ale automatycznie powoduje
          bezskuteczność starych sprzecznych z nią przepisów prawa krajowego (...)
          • Gość: comrade Re: Nie ma obawy zaskarża Niemcy - trochę konkret IP: *.chello.pl / *.chello.pl 02.12.02, 00:14
            Jesli dobrze rozumiem to podstawą do roszczen o to mienie bedzie fakt ze
            wywlaszcznie odbylo sie niezgodnie z prawem. Stad pytanie:
            Co ma do tego UE? Czemu Niemcy nie moga w tym momencie ubiegac sie o wlasnosc
            zabrana im sprzecznie z prawem? O ile wiem panstwo polskie przegralo juz pare
            spraw o mienie zagrabione bezprawnie przez komunistow. Rozumiem ze do 1989
            takie roszczenia bylyby bezsensowne (z oczywistych wzgledow), ale po upadku
            komunizmu mogliby sie spokojnie ubiegac o swoja wlasnosc.

            • Gość: PABLO Re: Nie ma obawy zaskarża Niemcy - trochę konkret IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 02.12.02, 00:30
              Być może mogli próbować ale jak zaznaczono w artykule prawo własności w Polsce
              jest chronione konstytucją polską. Po wejściu do UE nastąpi konflikt w zakresie
              obu praw i trzeba będzie się na coś zdecydować. Niemcy są konsekwentni i nigdy
              nie zrzekli się własności na ziemiach Rzeszy w przeciwieństwie do PRL i
              Zabużan.I będą konsekwentnie realizować walkę o swoją własność po przystąpiniu
              Polski do UE. Ponieważ konstytucja niemiecka uznaje iż państwo niemieckie
              istnieje prawnie w granicach z roku 1937 powstaje uzasadniona obawa że Niemcy
              nie będą musieli nawet składać pozwów w Starsburgu. Władne do rozpatrywania
              tych spraw będą sądy niemieckie a Polska jako czlonek UE będzie musiała je
              tylko wyegzekwować. Być może tu tkwi odpowiedź dlaczego nie widykują własności
              do tej pory. Chowanie głowy w piasek przez naszych polityków świadczy tylko że
              albo jest to banda idiotów albo sprzedawczyków, którzy mają to głęboko w d...
              byle tylko dotać posadę w Brukseli.
              W każdym razie samo nieuregulowanie tego problemu przed akcesją do UE skresla
              jakąkolwiek możliwość głosowania na tak w referendum. Jesli dorzucić do tego
              członkowstwo III kategorii to pęd ku Unii staje się zupełnie niezrozumiały poza
              garstką polityków którzy załapią się na nieopodatkowane pensje.
              • Gość: comrade Re: Nie ma obawy zaskarża Niemcy - trochę konkret IP: *.chello.pl / *.chello.pl 02.12.02, 02:00
                Gość portalu: PABLO napisał(a):

                > Być może mogli próbować ale jak zaznaczono w artykule prawo własności w
                Polsce
                > jest chronione konstytucją polską. Po wejściu do UE nastąpi konflikt w
                zakresie
                >
                > obu praw i trzeba będzie się na coś zdecydować. Niemcy są konsekwentni i
                nigdy
                > nie zrzekli się własności na ziemiach Rzeszy w przeciwieństwie do PRL i
                > Zabużan.I będą konsekwentnie realizować walkę o swoją własność po
                przystąpiniu
                > Polski do UE. Ponieważ konstytucja niemiecka uznaje iż państwo niemieckie
                > istnieje prawnie w granicach z roku 1937

                Konstytucja niemiecka nic takiego nie mowi. Rok 1937 pojawia sie tam TYLKO raz
                i to TYLKO dla okreslenia kogo uwaza sie za OBYWATELA Niemiec. Masz tu
                tłumaczenie angielskie tego "zatrważającego" artykułu ktory wg
                niedoinformowanych określa granice (!) Niemiec jako te z 1937.

                Unless otherwise provided by law, a German within the meaning of this Basic Law
                is a person who possesses German citizenship who has been admitted to the
                territory of the German Reich, as it existed on December 31, 1937, as a refugee
                or expellee of German stock or as the spouse or descendant of such person.


                > powstaje uzasadniona obawa że Niemcy
                > nie będą musieli nawet składać pozwów w Starsburgu.
                > Władne do rozpatrywania
                > tych spraw będą sądy niemieckie a Polska jako czlonek UE będzie musiała je
                > tylko wyegzekwować. Być może tu tkwi odpowiedź dlaczego nie widykują
                własności
                > do tej pory. Chowanie głowy w piasek przez naszych polityków świadczy tylko
                że
                > albo jest to banda idiotów albo sprzedawczyków, którzy mają to głęboko w d...
                > byle tylko dotać posadę w Brukseli.
                > W każdym razie samo nieuregulowanie tego problemu przed akcesją do UE skresla
                > jakąkolwiek możliwość głosowania na tak w referendum. Jesli dorzucić do tego
                > członkowstwo III kategorii to pęd ku Unii staje się zupełnie niezrozumiały
                poza
                >
                > garstką polityków którzy załapią się na nieopodatkowane pensje.

                Czlonkostwo II kategorii ktore niestety stanie sie na kilka lat naszym udzialem
                w razie wejscia do Unii to temat odrębny, chcialbym skupic sie na tutaj na tym
                prawie wlasnosci do nieruchomosci. Na ile moja skromna znajomosc prawa pozwala
                mi to ustalic - o własnosci ziemi przesądzają wpisy w księgach wieczystych.
                Wpisy te ustalają jednoznacznie polską własnosc ziem o ktorych mowimy. Nie moze
                byc tak ze kawałek ziemi ma wpis w 2 ksiegach wieczystych: polskiej i
                niemieckiej i obie sa ważne - to kompletna bzdura. W momencie gdy po wojnie na
                mocy ukladow mimiedzynarodowych przesunely sie granice i wlascicielami
                ziem "odzyskanych" stali sie Polacy - niemieckie dokumenty wlasnosci staly sie
                niewazne (przeniesienie prawa wlasnosci). Nieruchomosc nie moze byc naraz
                wlasnoscia dwóch osób, jesli zas naruszone zostało prawo wlasnosci przy jego
                przenoszeniu to ponawiam pytanie: dlaczego Niemcy nie odebrali swoich terenow
                juz w 1989-1990 - z palcem w tyłku by te sprawy wygrali w świetle tak
                przedstawionych pretensji. Nie rozumiem dlaczego niby to UE ma im cokolwiek
                ulatwiać, niezaleznie czy jestesmy w UE czy nie własciciel nieruchomodzi moze
                byc tylko jeden. Prosze wskazac błąd w moim rozumowaniu.
                • Gość: PABLO Re: Nie ma obawy zaskarża Niemcy - trochę konkret IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 02.12.02, 23:55

                  Niestety jest tak iż nie było żadnego przeniesienia prawa własności o którym
                  piszesz. Poniżej fragmentu twojej wypowiedzi wklejam fragment artykułu J.R.
                  Nowaka z Naszego Dziennika. Na problem ten wskazywał też pierwszy cytowany
                  przez mnie fragment z artykułu Muszyńskiego. Będą dwa prawa własności do tej
                  samej nieruchomości i problem będzie wymagał rozstrzygnięcia. Są co prawda
                  odpowiedzi z Ministerstwa Spraw Zagranicznych iż po wejściu Polski do UE stan
                  prawny nie ulegnie zmianie. Niemcy rzeczywiście mogą już w tej chwili pozywać
                  Polskę do Strasburga. Jeżeli tego nie czynią to znaczy iż liczą na to iż po
                  wstąpieniu Polski do UE będzie jakaś dużo prostsza i skuteczniejsza droga
                  dochodzenia ich roszczeń. Wobec absolutnego braku dyskusji na ten temat w
                  Polsce należy obawiać się czy problem został dokładnie przeanalizowany przez
                  naszych ekspertów. Otóż obawiam się że nie. Jestem natomiast pewien że Niemcy
                  są bardzo dobrze od strony prawnej i technicznej do tej rozgrywki przygotowani.
                  > Czlonkostwo II kategorii ktore niestety stanie sie na kilka lat naszym
                  udzialem w razie wejscia do Unii to temat odrębny, chcialbym skupic sie na
                  tutaj na tym prawie wlasnosci do nieruchomosci. Na ile moja skromna znajomosc
                  prawa pozwala mi to ustalic - o własnosci ziemi przesądzają wpisy w księgach
                  wieczystych.
                  > Wpisy te ustalają jednoznacznie polską własnosc ziem o ktorych mowimy. Nie
                  moze byc tak ze kawałek ziemi ma wpis w 2 ksiegach wieczystych: polskiej i
                  > niemieckiej i obie sa ważne - to kompletna bzdura. W momencie gdy po wojnie
                  na mocy ukladow mimiedzynarodowych przesunely sie granice i wlascicielami
                  > ziem "odzyskanych" stali sie Polacy - niemieckie dokumenty wlasnosci staly
                  sie niewazne (przeniesienie prawa wlasnosci). Nieruchomosc nie moze byc naraz
                  > wlasnoscia dwóch osób, jesli zas naruszone zostało prawo wlasnosci przy jego
                  > przenoszeniu to ponawiam pytanie: dlaczego Niemcy nie odebrali swoich terenow
                  > juz w 1989-1990 - z palcem w tyłku by te sprawy wygrali w świetle tak
                  > przedstawionych pretensji. Nie rozumiem dlaczego niby to UE ma im cokolwiek
                  > ulatwiać, niezaleznie czy jestesmy w UE czy nie własciciel nieruchomodzi moze
                  > byc tylko jeden. Prosze wskazac błąd w moim rozumowaniu.

                  Szczególnie dramatycznie zabrzmiały ostrzeżenia profesora Kieżuna w wywiadzie
                  pt. "Miliardowy interes", udzielonym "Głosowi Pomorza" z 24-25 maja 2002 r. W
                  tym wywiadzie profesor Kieżun stanowczo przestrzegał przed groźbami
                  rewindykacji własności poniemieckiej na polskich ziemiach zachodnich po wejściu
                  Polski do Unii Europejskiej. Przypominając, że kwestia własności niemieckiej na
                  polskich ziemiach zachodnich pozostaje nieuregulowana, prof. Kieżun
                  powiedział: "(...) Traktat o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy zawarty
                  w czerwcu 1991 roku między Rzeczpospolitą Polską a Republiką Federalną Niemiec
                  nie dotykał w ogóle zagadnień majątkowych. Co gorsza, dołączony został do niego
                  list ministra spraw zagranicznych Krzysztofa Skubiszewskiego do niemieckiego
                  ministra spraw zagranicznych, w którym expressis verbis pisze on, że traktat
                  nie dotyczył spraw majątkowych (...)" (por. "Miliardowy interes". Rozmowa J.
                  Przybylskiego z prof. W. Kieżunem, "Głos Pomorza", 24-25 maja 2002 r.).
                  Profesor Kieżun mówił w swoim wywiadzie o bardzo agresywnych oświadczeniach
                  niemieckiego Związku Wypędzonych, kierowanego przez Erikę Steinbach, żądającego
                  przyznania przesiedleńcom prawa własności na ziemiach polskich (z ich żądaniami
                  liczą się wszystkie partie niemieckie). Nawiązując do uwagi, że traktat
                  poczdamski mówił o przesiedleniu ludności niemieckiej, prof. Kieżun
                  przypomniał, że traktat ten "nie zakładał przejęcia mienia, tylko oddanie ziem
                  pod polski zarząd. Ostateczne uregulowanie kwestii własności było odniesione do
                  traktatu pokojowego, który nie nastąpił. Praktycznie aktualną podstawą prawną
                  naszej zachodniej granicy jest wspomniana umowa o przyjaźni polsko-niemieckiej
                  z 1991 roku. (...) W ciągu ostatnich dziesięciu lat Niemcy masowo domagali się
                  odpisów aktów hipotecznych. Bardzo dużo 'wypędzonych' zabrało je ze sobą,
                  opuszczając Polskę. W 1998 roku przeprowadzono akcję składania wniosków do
                  polskiego rządu o zwrot majątku byłym właścicielom. Do moich znajomych na
                  ziemiach zachodnich przyjeżdżali Niemcy, oglądali swoje dawne posiadłości,
                  cieszyli się, że ich domy są zadbane..." (tamże).
                  • Gość: comrade Re: Nie ma obawy zaskarża Niemcy - trochę konkret IP: *.chello.pl / *.chello.pl 03.12.02, 00:47
                    Gość portalu: PABLO napisał(a):

                    > Niestety jest tak iż nie było żadnego przeniesienia prawa własności o którym
                    > piszesz.

                    Jesli nie było przeniesienia praw własnosci, to Niemcy juz dawno by odzyskali
                    swoje nieruchomosci. Wystarczyłoby ze poszliby do dowolnego polskiego sądu.
                    Sprawa wygrana od ręki na podstawie wpisu do ksiegi wieczystej, czyz nie?
                    Tak sie jednak nie dzieje więc wniosek jest jeden: przeniesienie praw włanosci
                    MIAŁO miejsce, tzn przeszło z Niemców na Polaków.

                    > Poniżej fragmentu twojej wypowiedzi wklejam fragment artykułu J.R.
                    > Nowaka z Naszego Dziennika. Na problem ten wskazywał też pierwszy cytowany
                    > przez mnie fragment z artykułu Muszyńskiego. Będą dwa prawa własności do tej
                    > samej nieruchomości i problem będzie wymagał rozstrzygnięcia.

                    No i znow to samo. co to znaczy "będą"? Dlaczego "będą" - w przyszłosci a nie
                    są już teraz? Jeśli bylyby już teraz to już teraz Niemcy wytaczaliby sprawy o
                    odzyskanie mienia. Przeciez wlasnosc jest maksymalnie silnie chroniona przez
                    prawo, jesli oni sa prawowitymi wlasicielami - to zwrot sie im nalezy juz teraz
                    i kazda sprawe by wygrali. Skoro nie ma spraw - to nie ma problemu.

                    Ty twierdzisz ze dzis sa jakies podstawy prawne ktore sprawiaja ze kazdy sąd
                    orzecze ze prawowitym wlascicielem jest Polak, zas po wejsciu do UE niby za
                    dotknieciem czarodziejskiej rozdzki ten sam sąd nagle (moze nawet w polowie
                    rozprawy) orzecze ze jednak to Niemiec jest prawowitym wlascicielem. W tej
                    dwoistosci ja widze jakąś paranoję! Wiesz ile zasad i przepisów taka sytuacja
                    by łamała? Wyobrazasz sobie taką rozprawę? To dla mnie jest śmieszne.

                    > Są co prawda
                    > odpowiedzi z Ministerstwa Spraw Zagranicznych iż po wejściu Polski do UE stan
                    > prawny nie ulegnie zmianie. Niemcy rzeczywiście mogą już w tej chwili pozywać
                    > Polskę do Strasburga.
                    > Jeżeli tego nie czynią to znaczy iż liczą na to iż po
                    > wstąpieniu Polski do UE będzie jakaś dużo prostsza i skuteczniejsza droga
                    > dochodzenia ich roszczeń.

                    Spraw cywilnoprawnych (w UE też!) nie dochodzi sie przed sadami
                    miedzynarodowymi tylko przed sądami danego państwa, w tym przypadku - Polski.

                    Poza tym - jaka niby ma byc ta droga? Nagly zwrot (z dnia na dzien) o 180
                    stopni w orzecznictwie sądów o prawie własnosci to przeciez jakas paranoja. Ta
                    cała sprawa to robienie z igły wideł i strasznie ludzi jakimis irracjonalnymi
                    argumentami.

                    > Wobec absolutnego braku dyskusji na ten temat w
                    > Polsce należy obawiać się czy problem został dokładnie przeanalizowany przez
                    > naszych ekspertów. Otóż obawiam się że nie. Jestem natomiast pewien że Niemcy
                    > są bardzo dobrze od strony prawnej i technicznej do tej rozgrywki
                    przygotowani.

                    Gotow jestem sie zalozyc ze po wejsciu do UE zadne masowe wysiedlenia Polakow
                    nie beda mialy miejsca. To wszystko straszenie ludzi na zasadzie takiej samej
                    jak ten motyw z konstytucja niemiecka i rzekomymi granicami z 1937. "Glosuj na
                    mnie a ja sprawie ze Niemiec nie wywali cie domu".
        • Gość: Hohoma Re: Nie ma obawy zaskarża Niemcy IP: *.dialsprint.net 05.04.03, 02:27
          Bardzo ciekawe
    • zagryziak w sprawie Polskej Poczty zawsze 01.12.02, 22:04
      Na takie draństwo nie ma siły.
      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=3811125
    • Gość: telemasca Re: Zaskarżyłbyś swój kraj w Strasbougru ? IP: *.acn.waw.pl 03.12.02, 03:21
      Matke=ojczyzne. Zdecyduj sie analfabeto. Poza tym nie skarzy sie kraju tylko
      jego instytucji, ale ty jestes za ciemny zeby to zrozumiec. Utozsamiasz pania w
      urzedniczym okienku ze swoja matka=ojczyzna(???). Zaskarzylbys "swoj kraj"
      gdybys byl przez jego instytucje szykanowany. No chyba zebys np. powiedzial: "A
      co mi tam, posiedze jeszcze niewinnie 10 lat w wiezieniu. Przeciez nie zaskarze
      i nie bede domagal sie odszkodowania za wyrok od instytucji mojej
      matki=ojczyzny". Wez ty sie najpierw wypierdku mamuta zastanow.
      • iznota33 Re: Zaskarżyłbyś swój kraj w Strasbougru ? 03.12.02, 15:42
        oczywiście,że TAK.Bez chwili wahania!Znakomity przykład dali mi "kombatanci" z
        Solidarności,którzy procesowali się z dzisiejszą Polską o rzekome krzywdy
        sprzed lat.
        Do tej pory czegoś takiego nie było nigdy.Ale kiedyś nie było też etosu "S"
    • maaax Nie "Kraj"- tylko rządzących! Baranie! 03.12.02, 07:42
      To nie kraj sie skarży, tylko tych , którzy nim rządzą / sądzą i łamia prawa
      człowieka.
      Zaskarżyłbym ich bez wahania.Polecam stronę (www.hfhrpol.waw.pl) a tam linki
      (inne strony) do Strasbourga.
    • maretina zaskarzylabym ciebie i "prof" mazura/nt 03.12.02, 08:14
    • indris Oczywiście 03.12.02, 15:34
      Na orzecznictwo Trybunału strasburskiego Polska się zgodziła. Oprócz tego-
      wbrew stosowanemu nazewnictwu - zaskarża się konkretne instytucje a NIE kraj.
      Podobnie np. w Anglii, gdy obywatel zaskarża decyzje włądz pańsstwowych nazywa
      sie to u nich sprawą "X przeciw Królowej", choćby królowa nic ze sprawą nie
      miała wspólnego.
      A poza tym najpierw jestem człowiekiem, a potem Polakiem.
      • Gość: Kafar Zaskarżyłbym każdy podmiot, który łamie moje prawa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.02, 16:44
      • jaceq Re: Oczywiście, tak. 03.12.02, 21:19
        Jakby było trzeba.

        indris napisał:
        > A poza tym najpierw jestem człowiekiem, a potem Polakiem.

        Wręcz - o to chodzi. A Dyszel nazwie to kosmopolityzmem. Nie szkodzi. Niech nazwie nawet - kosmonautyzmem. Co
        mi do tego?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka