a.adas
09.03.06, 19:11
"Gracias, gracias, gracias" - tak premier Marcinkiewicz podziękował władzom
Hiszpanii za otwarcie rynku pracy dla Polaków. Szef rządu powiedział, że jest
to decyzja symboliczna, bo wszyscy obywatele z nowych krajów Unii uzyskują
dziś "nową wolność, nową równość i nową solidarność".
Marcinkiewicz przypomniał, że Polska ma ogromny potencjał, czyli 10 milionów
świetnie wykształconych 20-latków. Zdaniem premiera ważne jest, że Hiszpanie
swoją decyzję ogłosili tak wcześnie - w czasie, gdy inne kraje Unii
zastanawiają się, czy wykonać ten sam krok.
praca.gazeta.pl/gazetapraca/1,67737,3201502.html===
Czy mi się wydaje, czy to ma być największy sukces polskiego (eurosceptycznego
niedawno) rządu od czasu negocjacji w Brukseli? Największym skarbem Polski
mają być emigrujący ludzie? Przy okazji ma to ratować polską gospodarkę? Chyba
coś jest nie tak?
Najpierw, przy negocjowaniu traktatu akcesyjnego homeryckie boje o prawo do
pracy. Potem entuzjastycznie przyjęta decyzja o otwarciu Wielkiej Brytanii i
Irlandii. Kampania "hydrauliczna" we Francji. Teraz "gracias, gracias, gracias".
Równlegle histeria w sprawie wiz do USA. Turystycznych - gdy część jadących
"na wczasy" do USA tak naprawdę jedzie pracować na czarno, i wszyscy dobrze
sobie z tego zdają sprawę. Ale Jankesy muszą nas w końcu docenić, za
Pułaskiego i Kościuszkę! Także wielki krzyk o zawieszenie loterii wizowej,
dającej zieloną kartę - a ta przecież stanowi najważniejszy krok do
amerykańskiego obywatelstwa. "Będziem Amerykanami"?!?
Mimo olbrzymiego drenażu polskiego rynku pracy (setki tysięcy ludzi)
bezrobocie wcale nie maleje - zgoda, na rynek pracy wszedł/wchodzi wyż
demograficzny. Ale to chyba nie jedyny powód bezrobocia? A jaką mamy na to
receptę? "Gracias, gracias, gracias"?
Tak, przerabiały to inne biedniejsze państwa UE, także przyjmujący nas dziś z
otwartmi ramionami Hiszpanie. Ba, był to jeden z ważniejszych czynników
wbływajacych na wzrost dobrobytu w tych krajach. Ale równocześnie takie
państwa jak Irlandia czy Hiszpania potrafiły wejscie do EU wykorzystać takze u
siebie, mądrze wykorzystując napływajace fundusze unijne (fakt, większe niż te
dziś spływające do Polski). A jakie my mamy pomysły?
I jest jeszcze coś, przeciw czemu pewnie spora część osób piszących na FK (z
zagranicy) zaprotestuje. Otóż, dotychczas było tak, że emigrujacy Polacy
rzadko wracali do kraju. Często wstydzili się kraju swego pochodzeni i dążyli
do jak najszybszej asymilacji. Nie ma pewności, że obecna fala emigracji
będzie postępować inaczej. Raczej tak, ale...