sanctus55
11.03.06, 19:58
Oto b. porucznik SB Robert Grzelak, z którym kontaktowała się red. Małgorzata
Niezabitowska, podobnież miał zaprzeczyć przed sądem, jakoby była ona jego
tajnym współpracownikiem ps. Nowak o numerze rejestracyjnym 67042. Podobnie
zachował się major Andrzej Szczepański, łączony z księdzem Mirosławem
Drozdkiem. Oświadczył, że "nie wie" kim był tajny współpracownik SB o
pseudonimie "Ewa", ale że na pewno nie był to ks.Drozdek. Niekiedy zresztą
nie muszą niczego zaprzeczać, a nawet w ogóle zeznawać. Pan sędzia Rysiński,
przewodniczący rozprawie lustracyjnej Lecha Wałęsy, na wszelki wypadek nie
dopuścił dowodu z zeznań świadków Adama Hodysza, Wojciecha Nachiły i
Krzysztofa Bolina, którzy w roku 1992 przewozili z Gdańska do Warszawy teczkę
tajnego współpracownika SB o pseudonimie "Bolek" i w związku z tym znali
dokładnie jej zawartość. Teczkę tę następnie przekazali ówczesnemu szefowi
UOP, prof.Jerzemu Koniecznemu, który wręczył ją prezydentowi Wałęsie. Po
zakończeniu kadencji prezydenta Wałęsy teczka TW "Bolka" wróciła do UOP, ale
brakowało w niej wielu ważnych dokumentów. Jakich i co zawierających? O tym
mogli powiedzieć wspomniani świadkowie, ale ich zeznania nie interesowały
pana sędziego Rysińskiego, podobnie jak zeznania majora Stylińskiego, dzięki
czemu "zgodnie ze swoim sumieniem" mógł orzec, że Lech Wałęsa nie dopuścił
się "kłamstwa lustracyjnego". Warto o tym i o podobnych przypadkach pamiętać,
podczas dyskusji o sędziowskiej niezawisłości, ponieważ w przeciwnym
przypadku oscylują one wokół kretynizmu prawniczego, a nawet potocznego.
Całość: www.nczas.com/?a=show_article&id=3024