lux_veritatis
28.03.06, 01:26
Jak wiadomo, od połowy lat 70., kiedy to ostatecznie załamał się światowy ład
monetarny, ukształtowany w 1945 roku na konferencji w Breton Woods, mamy do
czynienia z płynnymi kursami pustych walut, to znaczy znaków pieniężnych,
które mają wartość tylko dlatego, że ludzie myślą, iż mają one wartość. Może
to być interesujące dla moralistów, bo oto wartość pieniądza, czyli uważanej
za esencję materializmu "mamony", istnieje dzięki ludzkiej wierze! Z punktu
widzenia naukowego jest to jednak trudny problem, wprowadzający zamęt do
teorii wartości. Niektórzy ekonomiści twierdzą np., że wartość bierze się z
pracy. Ale tzw. życie zdaje się tego nie potwierdzać. Np. złotówka staje się
raz "silna", a innym razem "słaba", chociaż ludzie pracują mniej więcej
podobnie. Wydawało się tedy, że znaleźliśmy się w sytuacji bez wyjścia, aż
pan red. Jarosław Kurski jedną porcją wazeliny przyczynił się do rozwiązania
tego gordyjskiego węzła. Jeśli siła polskiej złotówki jest pochodną siły
charakteru Leszka Balcerowicza, to wszystko staje się jasne. Złotówka rośnie
w siłę, gdy Leszkowi Balcerowiczowi wzmacnia się charakter, np., zacina się w
uporze albo coś w tym rodzaju. Złotówka słabnie, gdy prezes Balcerowicz ma z
jakichś powodów obniżony nastrój. Skoro jednak tak, to niestety pan prezes
Balcerowicz musi przyjąć odpowiedzialność za ekonomiczne skutki oscylacji
siły własnego charakteru. Wiadomo bowiem, że jeśli złotówka rośnie w siłę, to
pogarsza się konkurencyjność polskiego eksportu, a poprawia opłacalność
importu i warunki regulacji zagranicznych zobowiązań państwa, nie mówiąc już
o wzroście siły nabywczej obywateli. Jeśli złotówka spada, to wprawdzie
konkurencyjność eksportu się poprawia, ale za to spada opłacalność importu,
siła nabywcza ludności i pogarszają się warunki realizacji zagranicznych
zobowiązań państwa. Nie wiem, czy pan red. Jarosław Kurski pomyślał o tych
skutkach swego odkrycia, bo są one zupełnie niezgodne z linią
programową "Gazety Wyborczej", natomiast wychodzą naprzeciw przeświadczeniu
pana Andrzeja Leppera, że wszystkiemu winien jest Leszek Balcerowicz. W
świetle mimowolnego odkrycia pana red. Kurskiego okazuje się, że pan Andrzej
może mieć rację! A to ci dopiero siurpryza, a to ci dopiero obciach!
asme.pl/114348587176012.shtml
Mamy prawie że »wojnę na górze«, nie tylko wewnątrz Kraju, ale na zewnątrz:
stosunki z Białorusi się tak zaostrzyły, że aż brakuje tylko powszechnej
mobilizacji, bo były ambasador RP został skazany na 15 dni aresztu, a
stażystka »Gazety Wyborczej« dostała aż 10 dni aresztu. To są przeżycia tak
traumatyczne, że będzie trzeba wzywać do nich psychologów, a może i nawet
socjologów?! Nie wiem, iloma siłami Rzeczpospolita uderzy na Białoruś, ale
może WSZYSTKIMI CZTEREMA, a trzeba będzie też skądś dobyć więcej amunicji, bo
tych 18 sztuk nabojów przypadających na pojedynczego żołnierza może nie
wystarczyć, by Białorusini nie umarli ze śmiechu, kiedy już do interwencji na
znienawidzoną satrapię dojdzie.
asme.pl/114349133929807.shtml