homosovieticus
23.04.06, 21:36
...Do dziś wielu Polaków dało sobie wmówić, że Jaruzelski uratował Polskę
przed wkroczeniem Armii Czerwonej.
- O złamaniu prawa, m.in. o pogwałceniu Konstytucji, przez ekipę
Jaruzelskiego pisałem ponad dwa lata temu i mam satysfakcję, że niczego w
swoich ustaleniach nie muszę zmieniać. Na podstawie opublikowanych akt KGB,
wspomnień Czesława Kiszczaka, Marcusa Wolfa i innych dowiodłem, że
nieprawdziwa, wręcz absurdalna, jest argumentacja Jaruzelskiego, podzielana
zresztą przez dużą część opinii publicznej, że gdyby nie stan wojenny, to
Sowieci wkroczyliby do Polski. Nie mieli takiego zamiaru, choć Jaruzelski
domagał się tego na wypadek, gdyby wprowadzenie stanu wojennego się nie
powiodło. Moje stanowisko wywołało wtedy duże oburzenie historyków, nawet
tych o prawicowych zapatrywaniach. Dzisiaj, po odtajnieniu akt Układu
Warszawskiego, wiadomo, że miałem rację, że taka była prawda.
Jaruzelski znajduje obrońców także wśród niektórych byłych opozycjonistów.
Jan Lityński określił zarzuty prokuratury IPN mianem działań na zamówienie
polityczne, a Ryszard Bugaj stwierdził, że "nawet bardzo surowa ocena czynów
Jaruzelskiego nie uzasadnia akceptacji działań prokuratorów IPN, by ścigać
generała z tych samych paragrafów co mafię pruszkowską lub z powodu
naruszenia peerelowskiej konstytucji". Komu i dlaczego może dziś zależeć na
bezkarności gen. Jaruzelskiego?
- Problem ten dotyka narodzin tzw. III Rzeczypospolitej, kiedy to
wyselekcjonowana przez generałów Kiszczaka i Jaruzelskiego część opozycji
zawarła kontrakt w imieniu całego Narodu w Magdalence i przy Okrągłym Stole.
Jak zgrabnie ujął to Krzysztof Dubiński, jeden z doradców Kiszczaka, "doszło
wówczas do arcyciekawego procesu zauroczenia obu stron". W tym kontekście
postrzegać należy przytoczone wyżej wypowiedzi.
Bardzo ważnym zobowiązaniem strony opozycyjnej było zapewnienie
bezpieczeństwa politycznego i osobistego reżimowym konstruktorom tego
porozumienia. W konsekwencji twórcy stanu wojennego skutecznie unikali
odpowiedzialności karnej za swoje czyny. Syndrom Magdalenki i rozmów
Okrągłego Stołu okazuje się niezwykle trwały.....
www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20060422&id=my11.txt