warka_strong
25.04.06, 11:59
Tak, Andzrzej Lepper jest dosłownie naszym dzieckiem. To my go wychowaliśmy spijając z mediów obrazy jego wyczynów; to my zbudowaliśmy jego tożsamość "wojownika za sprawę"; to my nie ignorowaliśmy go jako awanturnika. Wreszcie to ta część nas, która dała mu mandat poselski, usankcjonowała jego byt polityczny.
Dlaczego zatem tak bardzo zżymamy się na samą myśl o tym, ze wchodzi on na salony? Wszak to my wpuściliśmy na nie naszą frustrację, lęki, fobie... Nie uczyniliśmy zbyt wiele, by polska polityka była wolna od Leppera i jemu podobnych. A wystarczyło tak niewiele z naszej strony, wystarczyła chęć pójścia na wybory. Tam mogliśmy powiedzieć - nie. Teraz możemy jedynie zagryźć wargi. Następna nasza szansa bedzie w dniu, w którym ponownie otwarte będą lokale wyborcze. Czy wtedy też ją zmarnujemy?