Gość: max
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
19.10.01, 20:22
To co wypowiedział dzisiaj Pan (a może Towarzysz?) Małachowski na inauguracji
nowej Kadencji Sejmu powiało grozą, jakiej mało który towarzysz z PZPR-owskiego
betonu odważyłby się użyć.
Przeproszenie Oleksego, przyjaciela sowieckich szpiegów, a najbrawdopodobniej
również agenta uważam za jedną z najbardziej haniebnych rzeczy w historii
Polski. I to wcale nie tej od 1989 r. ale nawet od 1918. Zaczyna się pięknie.
Pozostało jeszcze tylko przeprosić gen. Jaruzelskiego, za to że tak ciężko
chory musi chodzić do sądu, zabójców księdza Popiełuszki (dzisiaj rocznica)-
przecież płakali już podczas procesu, ZOMOwców którzy musieli strzelać i
pałować w zimne grudniowe dni. UBeków wywalonych z roboty po 1990 r. przeprosi
już sam Tow. Miller przywracając ich do pracy na miejsce zbyt gorliwych ludzi z
UOP. Niestety nie zdąży już pan Małachowski przeprosić Pana Pershinga bo jakiś
łobuz już go sprzątnął.
Panie Małachowski, niech pan przeprosi lepiej za siebie. W imieniu
Rzeczpospolitej nie musi pan tego robić. Pan nie jest już Jej potrzebny. Wzywa
Pana Kim Dzong Ill oraz Fidel Castro. Potrzebna jest panu pomoc diabła, bo Pan
Bóg chyba nie będzie chciał mieć pana u siebie.