piotr7777
05.05.06, 19:08
Ponieważ nie przyjmuję do wiadomości tego zalewu prymitywnego buractwa
(premier Lepper, fuhrer Kaczyński, Edgar Gosiewski, minister Giertych i
reszta bandy) na jakiś czas wycofuję się z forum.
Ale zanim to się stanie czuję się w moralnym obowiązku w sposób wyrazisty
zamknąć pewne kwestie, które mnie zbulwersowały.
Otóż pomijając niestosowność sformułowania, że K. Durczok "swoją popularność
zawdzięcza chorobie" należy wiedzieć, że sympatię i uznanie widzów
dziennikarz ten zdobył zanim zachorował. Na pewno fakt podjęcia walki z
chorobą i nieukrywanie tego faktu to było coś pięknego co pomijając
pozbawione empatii człekokształtne indywidua wszyscy zrozumieli i
zaakceptowali. Na pewno przez to Durczok stał się bliższy wielu ludziom. Ale
nikt kto zachoruje na tę straszną chorobę nie kalkuluje ewnetualnych korzyści
tylko chce po prostu żyć i cieszyć się życiem.
Można nie lubić i nie cenić Durczoka, mieć takie czy inne zastrzeżenia ale
pisanie o "PR-owskim aspekcie jego choroby" jest podłością.