Dodaj do ulubionych

Język polski rugowany

IP: *.nanarb01.mi.comcast.net 03.01.03, 19:07
Według danych polskiego MSZ z początku lat 90., w Niemczech mieszka około 2
milionów osób wywodzących się z Polski, w tym 1,5 miliona posiada nadal
polskie obywatelstwo (1,2 miliona legitymuje się dwoma paszportami: polskim i
niemieckim, około 300 tysięcy osób ma tylko polskie obywatelstwo i prawo
pobytu w Niemczech). Statystyki niemieckie podają natomiast, że w Polsce
mieszka około 180 tysięcy osób mających podwójne obywatelstwo niemieckie i
polskie oraz tysiąc obywateli niemieckich. W zapisach polsko-niemieckiego
traktatu z 17 czerwca 1991 roku prawo do zachowania i pielęgnowania własnej
tożsamości narodowej, kulturowej czy religijnej, z którego dostęp do
nauczania języka kraju pochodzenia jest niewątpliwie elementem
najważniejszym, zostało jasno i wyraźnie uwzględnione (art. 21 punkt 1 i 2
oraz art. 25 punkt 1 i 3).

Polska praktycznie natychmiast po podpisaniu traktatu przystąpił do jego
realizacji. Stosowne ustawy i przepisy wykonawcze wydał minister edukacji
narodowej we wrześniu 1991 r. oraz w marcu 1992 r. Na ich podstawie państwo
polskie od 11 lat udziela wszelkiej możliwej pomocy mniejszości niemieckiej.
Jej organizacje mogą ubiegać się o dodatkowe i to niemałe środki finansowe w
Ministerstwie Kultury oraz Ministerstwie Edukacji Narodowej i Sportu.

Skandaliczna nierówność
Przykładowo według danych Departamentu Administracji Publicznej MSWiA ogółem
w 2000 roku państwo polskie przeznaczyło na rzecz mniejszości niemieckiej
kwotę rzędu 3,5 miliona euro, w tym 3,1 miliona euro na szkolnictwo
(przekazane dodatkowo jednostkom administracji terenowej); blisko 60 tysięcy
euro na zakup podręczników przekazywanych bezpłatnie do szkół; 65 tysięcy
euro na imprezy społeczno-kulturalne oraz 100 tysięcy euro na wydawanie
czasopism. Ponadto wielkość dotacji przewidzianej w 2000 roku w Ministerstwie
Kultury na projekty mniejszości niemieckiej wynosiła około 220 tysięcy euro,
a do realizacji zatwierdzono projekty na około 170 tysięcy euro. Z
wymienionej kwoty około
10 proc. zostało przeznaczone na projekty kulturalno-oświatowe dla dzieci i
młodzieży.
Niemieckie władze szczebla federalnego stawiają do dyspozycji polskiej grupy
etnicznej około 200 tysięcy euro rocznie na projekty. Jednak w ramach tej
kwoty nie mogą być finansowane projekty obejmujące nauczanie języka
polskiego. Wspieranie nauczania języka polskiego jest "teoretycznie" w
kompetencji odpowiednich ministerstw krajów związkowych Republiki Federalnej.
Jednak bardzo często zachowują się one tak, jakby postanowienia traktatu w
sprawie wspierania działań dla zachowania języka polskiego ich nie dotyczyły.

Rugowanie polszczyzny?
W Polsce w całości ze środków publicznych finansowane są szkoły z nauczaniem
języka niemieckiego jako języka ojczystego. Ta forma nauki obejmuje 31
tysięcy dzieci i prowadzona jest w 324 placówkach. Nauczaniem zajmuje się
odpłatnie ponad 500 nauczycieli, a tygodniowy wymiar godzin nauczania języka
niemieckiego jako ojczystego wynosi średnio 4 godziny. Ponadto należy
wspomnieć, że w polskich szkołach około 2 milionów dzieci i młodzieży uczy
się języka niemieckiego jako dobrowolnie wybranego języka obcego.
Sytuacja w Niemczech przedstawia się zupełnie inaczej. Języka polskiego jako
języka ojczystego uczy się w sumie około 6300 dzieci, w tym blisko 2300
dzieci w systemie niemieckich szkół publicznych oraz około 4000 dzieci w
szkołach działających w organizacjach polonijnych. Natomiast języka polskiego
jako języka obcego uczy się w szkołach publicznych około 2500 dzieci.
W miarę dynamiczny rozwój nauki języka polskiego jako ojczystego został
uzyskany w ostatnich latach w szkołach publicznych Północnej Nadrenii-
Westfalii (ponad 1900 dzieci) dzięki aktywnej pracy Związku Nauczycieli
Języka Polskiego i Pedagogów oraz bardzo przychylnej postawie władz tego
kraju związkowego. Niestety w ostatnich miesiącach, z uwagi na trudności
finansowe, postanowiono zredukować o 1/3 ilość środków przeznaczanych na
nauczanie języków ojczystych w tym landzie. W konsekwencji nastąpi nie tylko
zahamowanie rozwoju tej formy nauczania języka polskiego, ale też jej
zredukowanie.

Narodowa edukacja za pieniądze rodziców
Dwukrotnie więcej dzieci uczy się języka polskiego jako ojczystego w szkołach
działających w organizacjach polonijnych, niż w niemieckich szkołach
publicznych. Największe to szkoły Chrześcijańskiego Centrum Krzewienia
Kultury, Tradycji i Języka Polskiego w Niemczech T.z. [Towarzystwo
zarejestrowane - przp. red.] - stowarzyszenia działającego w strukturach
Polskiej Misji Katolickiej w Niemczech, Polskiej Macierzy Szkolnej w
Północnej Nadrenii-Westfalii oraz Polskiego Towarzystwa Szkolnego "Oświata" w
Berlinie.
W "Chrześcijańskim Centrum" nauka przedmiotów ojczystych odbywa się łącznie w
blisko 250 grupach szkolnych, obejmując blisko 3000 dzieci - nie licząc grup
katechetycznych. W większości ośrodków zajęcia prowadzone są w wymiarze 2-3
godzin tygodniowo, w tym 1-2 godzin nauki języka polskiego oraz po
1 godzinie lekcyjnej z historii lub geografii Polski. Nauczaniem przedmiotów
ojczystych zajmuje się ponad 150 osób świeckich. Warto oczywiście wspomnieć,
że prowadzone w ramach Polskiej Misji Katolickiej szkolnictwo obejmuje przede
wszystkim naukę katechezy w języku polskim, z której korzysta ponad 6000
dzieci i młodzieży. Polska Macierz Szkolna, zatrudniająca 12 nauczycieli,
prowadzi nauczanie dla około 400 dzieci, a zajęcia lekcyjne odbywają się w
pomieszczeniach Polskiej Misji Katolickiej. W Polskim Towarzystwie
Szkolnym "Oświata" z nauki korzysta ponad 330 dzieci. Zakres nauczania w obu
wymienionych organizacjach obejmuje około 3 godzin lekcyjnych tygodniowo.
"Chrześcijańskie Centrum" szacuje, że całkowity koszt prowadzenia wszystkich
przyparafialnych Szkół Przedmiotów Ojczystych w Republice Federalnej Niemiec
(bez kosztów prowadzenia katechezy) wynosi około pół miliona euro rocznie i
jest ponoszony przez rodziców dzieci, polskich duszpasterzy i Polskie Misje
Katolickie. "Chrześcijańskie Centrum" nie otrzymuje żadnej pomocy finansowej
od strony niemieckiej na prowadzenie działalności szkolnej. Polska Macierz
Szkolna oraz Polskie Towarzystwo Szkolne "Oświata" otrzymują od strony
niemieckiej symboliczną dotację, która łącznie nie przekracza kwoty 20
tysięcy euro rocznie.

Popularność szkół przyparafialnych
Porównując przytoczone dane liczbowe, łatwo zauważyć olbrzymią dysproporcję w
liczbie dzieci korzystających z nauczania języka ojczystego w obu krajach.
Biorąc pod uwagę liczebność polskiej grupy etnicznej w Niemczech i
mniejszości niemieckiej w Polsce, względny stosunek ilości dzieci uczących
się języka ojczystego ma się jak 1:50 na niekorzyść polskiej grupy etnicznej
w Niemczech.
Jeśli weźmiemy pod uwagę nauczanie języka polskiego jako ojczystego w
niemieckim systemie szkolnym, to głównymi czynnikami wpływających negatywnie
na liczbę uczących się dzieci są: brak sprzyjającej atmosfery, konieczność
pokonywania barier biurokratycznych oraz niechęć rodziców i samych dzieci do
korzystania z ewentualnej oferty nauki języka polskiego jako języka
ojczystego. Poza Północną Nadrenią-Westfalią liczba chętnych pragnących uczyć
się języka polskiego w tym systemie jest niewielka (np. Hamburg - 84, Brema -
138, Dolna Saksonia - 134). Przykładowo w Monachium w obu parafialnych
szkołach oraz polskiej szkole przy konsulacie korzysta z nauki języka
polskiego ponad 300 dzieci, podczas gdy trudno jest znaleźć 10 chętnych do
korzystania z nauki polskiego w niemieckiej szkole publicznej. Moim zdaniem,
trudno się dziwić, że przy silnej presji integracyjnej występują opory i
zahamowania towarzyszące posyłaniu dzieci na naukę języka polskiego jako
ojczystego. Rodzice wolą posyłać swoje pociechy na przykład do szkół
przyparafialnych, gdzie ich dzieci nie są w wyizolowanej "egzotycznej grupie
cudzozie
Obserwuj wątek
    • Gość: Anna Żydówka Re: Język polski rugowany cz.II IP: *.nanarb01.mi.comcast.net 03.01.03, 19:09
      Popularność szkół przyparafialnych
      Porównując przytoczone dane liczbowe, łatwo zauważyć olbrzymią dysproporcję w
      liczbie dzieci korzystających z nauczania języka ojczystego w obu krajach.
      Biorąc pod uwagę liczebność polskiej grupy etnicznej w Niemczech i mniejszości
      niemieckiej w Polsce, względny stosunek ilości dzieci uczących się języka
      ojczystego ma się jak 1:50 na niekorzyść polskiej grupy etnicznej w Niemczech.
      Jeśli weźmiemy pod uwagę nauczanie języka polskiego jako ojczystego w
      niemieckim systemie szkolnym, to głównymi czynnikami wpływających negatywnie na
      liczbę uczących się dzieci są: brak sprzyjającej atmosfery, konieczność
      pokonywania barier biurokratycznych oraz niechęć rodziców i samych dzieci do
      korzystania z ewentualnej oferty nauki języka polskiego jako języka ojczystego.
      Poza Północną Nadrenią-Westfalią liczba chętnych pragnących uczyć się języka
      polskiego w tym systemie jest niewielka (np. Hamburg - 84, Brema - 138, Dolna
      Saksonia - 134). Przykładowo w Monachium w obu parafialnych szkołach oraz
      polskiej szkole przy konsulacie korzysta z nauki języka polskiego ponad 300
      dzieci, podczas gdy trudno jest znaleźć 10 chętnych do korzystania z nauki
      polskiego w niemieckiej szkole publicznej. Moim zdaniem, trudno się dziwić, że
      przy silnej presji integracyjnej występują opory i zahamowania towarzyszące
      posyłaniu dzieci na naukę języka polskiego jako ojczystego. Rodzice wolą
      posyłać swoje pociechy na przykład do szkół przyparafialnych, gdzie ich dzieci
      nie są w wyizolowanej "egzotycznej grupie cudzoziemców", lecz wśród
      rówieśników, których łączy wspólnota pochodzenia, a nauka katechezy, języka
      polskiego, poznawanie tradycji, historii i kultury polskiej oraz wspólne
      imprezy pozwalają im w autentyczny sposób odkrywać swoje korzenie i tożsamość.

      Apel do polskiego MSZ
      Głównym czynnikiem działającym hamująco na rozwój nauczania przedmiotów
      ojczystych w polonijnych stowarzyszeniach są niewystarczające środki finansowe
      spowodowane brakiem jakiegokolwiek wsparcia ze strony niemieckiej.
      Po kilkudziesięciu latach istnienia szkolnictwa polskiego w polonijnych
      organizacjach w Niemczech, które przetrwało tylko dzięki społecznemu
      zaangażowaniu się dziesiątków często bezimiennych działaczy oświatowych,
      nauczycieli i duchownych, potencjał i energia tych ludzi powoli wykruszają się.
      Biorąc ponadto pod uwagę stosunek władz niemieckich i polskich, trudno z
      optymizmem patrzeć w przyszłość. Jak do tej pory jedynym źródłem nadziei jest
      pełne zrozumienia naszych spraw i poparcie udzielane przez
      Stowarzyszenie "Wspólnota Polska". Profesorowi Andrzejowi Stelmachowskiemu,
      prezesowi Stowarzyszenia "Wspólnota Polska", oraz całej "Wspólnocie Polskiej"
      należą się słowa szczególnych podziękowań za wszelką pomoc udzielaną polonijnym
      organizacjom. Bez tej pomocy i wsparcia kondycja nauczania języka polskiego w
      Niemczech byłaby niewątpliwie znacznie gorsza.
      W 11 lat po podpisaniu polsko-niemieckiego traktatu pozwolę sobie na
      stwierdzenie faktu, że zobowiązania traktatowe w sprawach dotyczących
      wspierania nauki języka ojczystego są w pełni realizowane tylko przez stronę
      polską. Natomiast to, na ile strona niemiecka zechce realizować postanowienia
      traktatowe w sprawach szkolnictwa przedmiotów ojczystych, zależeć będzie przede
      wszystkim od postawy polskiego rządu.
      Należy mieć tylko nadzieję, że nasze MSZ nie podejmie się efektywnego działania
      dopiero w chwili, gdy już nie będzie dzieci chętnych do nauki przedmiotów
      ojczystych. Szacując bowiem bardzo optymistycznie, można łatwo zauważyć, że
      dziś w Niemczech uczy się języka polskiego w sumie mniej niż 2,5 proc. dzieci z
      tzw. polskiej grupy etnicznej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka