euromir
21.05.06, 07:49
J.M.Rokita w wywiadzie udzielonym J.Kurskiemu (GW, 20-05-2006) deklarując
najbliższe ideowe plany PO powiada:
"- Platforma nigdy nie będzie wyrazicielem dwóch marginalnych, ale
opiniotwórczych grup społecznych stojących w zapleczu SLD: ludzi z
sentymentem do ancien régime, czyli kolokwialnie mówiąc: komuchów, ani
hałaśliwych grup mniejszościowych, które próbują uczynić swój polityczny
program z postulatu uprzywilejowania mniejszości seksualnych, choć uważam, że
obu tym grupom należy się szacunek, a nie pogarda. To są dwa fragmenty
społeczeństwa obywatelskiego, których PO wyrazicielem być nie może."
Cytowany fragment przeczytałem kilkakroć. Zafrasowałem się. Nie potrafiłem
bowiem rozszyfrować kogo Rokita ma na myśli mówiąc; o drugiej
po "komuchach", "mniejszościowej", "hałaśliwej", "marginalnej" stojącej na
zapleczu SLD "opiniotwórczej grupie społecznej" - której Porozumienie
Obywatelskie wyrazicielem absolutnie być nie zamierza.
Aby formację tę określić Rokita używa zagadkowych, aczkolwiek mocno
rozbudowanych freudowskich eufemizmów. Wielu z naszych polityków czyni tak,
gdy chcą nazwać tę z naszych lewicowo-liberalnych mniejszości, która
najczęściej artykułuje swe postualty za tubę używając Gazety Wyborczej.
Czyżby było tak i tym razem? Czyżby i Jan Maria Rokita tanim był populistę? I
w celu zdobycia popularności najtańszym posługiwał się antysemityzmem?
Po dłuższym namyśle stwierdziłem jednak, iż zapewne jestem w błędzie. Po
pierwsze: Rokita wywiadu udzielił Wyborczej a ta go opublikowała. Po drugie:
czyż nie jest zoologicznym zboczeniem abym wszędzie - i na siłę - doszukiwał
się antysemityzmu?
E