Dodaj do ulubionych

MIT JASNOGORSKI

IP: *.proxy.aol.com 15.01.03, 14:22




Z polsko - katolickiej mitologii wojennej.

Mit jasnogórski

Bogdan Motyl

Któż nie zna historii o tzw. cudownej obronie Jasnej Góry przed Szwedami w
roku 1655. Legendy wokół tego wydarzenia funkcjonują w świadomości Polaków
jako fakty. Przyjrzyjmy się paru elementom tego mitu w świetle autentycznych
faktów.


Zacznijmy od cudownego obrazu. Kiedy niebezpieczeństwo podejścia Szwedów pod
klasztor stało się realne, obraz Matki Boskiej Częstochowskiej został wyjęty
z ram i wywieziony z klasztoru; w jego miejsce wstawiono wierną kopię.
Obraz wywieziono z nocy z 7 na 8 listopada 1655 r. do Lublińca na Śląsku i
ukryto w zamku Andrzeja Cellariego, a następnie w Głogówku u tamtejszych
paulinów.

Tak więc podczas "cudu" w obronie Jasnej Góry jego domniemanego
sprawcy, "cudownego obrazu", w ogóle tam nie było!


Faktem jest natomiast, że paulini złożyli w Krakowie, na ręce feldmarszałka
Arvida Wittenberga - wzorem całej niemal Polski - hołd
poddaństwa "Najjaśniejszemu Panu, Królowi Karolowi Gustawowi".


Faktem jest także, że paulini zyskali od szwedzkiego monarchy glejt
gwarantujący nietykalność klasztoru. Na wszelki jednak wypadek zaczęli
przygotowywać się do obrony klasztoru, wiedząc, że glejt taki nie ma
większego znaczenia.


Wojska dowodzone przez generała Mullera, stanęły pod Jasną Górą 18 listopada
1655 r. i zaczęło się oblężenie. Drobne potyczki, utarczki, wzajmne
ostrzeliwanie się bez większych skutków i nade wszystko rokowania - to cały
przebieg czterdzIestodniowego oblężenia. Przeor Kordecki sam tak o tym
pisze: "Uporczywe te usiłowania nieprzyjaciół nie bardzo oblężonym
szkodziły".
Nie doszlo ani razu do bezpośredniego szturmu Szwed6w na mury klasztoru.
Owszem, czyniono stosowne przygotowania, jednakże zdecydowany atak nie
nastąpił.

Nieprawdą są więc opisy spychania z murów atakujących napastników i inne
podobne obrazy zaciekłych walk.
Nieprawdziwa jest także lansowana przez Kościół legenda o
rzekomej "determinacji" obrońców klasztoru i ich niezachwianej woli walki.




26 listopada 1655 r., część załogi - w tym także paulini - zbuntowała się,
żądając kapitulacji. Przeor Kordecki zażegnał bunt podwajając żołd, a
najbardziej kapitulancko nastawionych wyprawił z klasztoru. Szwedzi nie
zdobyli klasztoru, gdyż nie byli przygotowani na to, że nie zostaną
wpuszczeni za mury. A nie chcieli go brać siłą, słusznie mniemając, że taka
akcja może narazić na szwank ich ogólne położenie i zamierzenia.
Bezpośrednim atakiem na klasztor skonsolidowaliby przeciwko sobie polski
naród.
Starali się więc dążyć do porozumienia z paulinami, które otworzyłoby im
bramy klasztorne.


List króla Karola Gustawa z 12 grudnia 1655 r., do gen. Mullera po raz
kolejny nakazywał przerwanie oblężenia. Aby jednak Szwedzi "zachowali twarz",
król polecał zawarcie z obrońcami klasztoru układu, w którym paulini "oddadzą
się na łaskę" i nie będą utrzymywać żadnych kontaktów z Janem Kazimierzem.
Paulini zwodzili Szwedów w trakcie rokowań. Kordecki sam przyznaje,że
poczynania zakonników (bynajmniej nie na polu walki) doprowadziły do
wycofania się Mullera: "Muller trapił się niepomału wyrzutami towarzyszy, a
szczególnie starszyzny wojskowej, że się dał oszukać kuglarstwom mnichowskim
i odstąpił od zdobywania klasztoru".


W innym miejscu przeor jasnogórskI mówi jednak o odmiennych przyczynach
odstąpienia Mullera, o czym wspominamy dalej.


Gdyby Szwedzi chcieli zdobyć Jasną Górę, z pewnością dopieliby swego.

Ostrzeliwanie klasztoru miało bardziej znaczenie psychologiczne niż militame.
10 grudnia 1655 r ., siły szwedzkie zostały wzmocnione dwoma ciężkimi
działami i oddziałem piechoty, a mimo to Szwedzi nie zdecydowali się na
bezpośredni atak, chociaż w swych wojennych bataliach zdobywali o wiele
potężniejsze twierdze.


Rokowania dotyczyły kwestii obsadzenia klasztoru szwedzką załogą.
Kolejne rozmowy, jakie nastapily miedzy 15 a 18 grudnia, bardzo urealniły pod
danie się obrońców. Przeor Kordecki stawiał jednak warunek, aby dowódca
załogi został Polak-katolik, co nie bardzo odpowiadało Mullerowi.


W nocy z 26 na 27 grudnia wojska szwedzkie zwinęły obóz i wycofały się w
różnych kierunkach: Piotrkowa, Kościana, Krakowa, Wielunia. Zanim jednak
napastnicy odstąpili od Jasnej Góry, w klasztorze ponownie rozległy się głosy
(wśród nich głosy paulinów), aby poddać twierdzę. Nastroje te spowodowała
wieść, że Szwedzi planują przypuścić zdecydowany szturm. Ostatnie pogróżki
Mullera pod adresem obrońców były jednak czcze, ponieważ miał on już
bezwzględny rozkaz wymarszu spod Częstochowy.
Nie znamy właściwych powodów wycofania się napastników spod Jasnej Góry. Być
może ten nieliczny w sumie oddział był potrzebny w innym miejscu, bowiem
położenie Szwedów w Polsce zmieniło się radykalnie na ich niekorzyść.
Niewykluczone, iż gen. Muller otrzymał w końcu od klasztoru okup, którego się
od dawna domagał Jedno jest raczej pewne: szwedzki dowódca nie odszedł od
klasztoru samowolnie, lecz na rozkaz swoich przełożonych.
Przeor Kordecki twierdzi natomiast, iż gen. Muller wycofał się spod Jasnej
Góry, "jedynie za przyczyną słowa i groźnej twarzy kobiety, która przed nim
stanęła./.../ Jenerał przez kobietę, która mu ukazała się, surowo upomniany
został, ażeby od oblężenia odstąpił, bo inaczej całe jego wojsko ze szczętem
zginie". Matka Boska Częstochowska - jak zapewniają nas kościelni kronikarze -
przechadzając się po murach klasztoru, osobiście celowała z armat do
Szwedów.
W "Nowej Gigantomachii" Kordecki zamieszcza treść swego listu do gen. Mullera
z 21 listopada 1655 r., w którym niczego nie znajdujemy.
Ale oto stał się prawdziwy cud!

Theodor Westrin odnalazł w królewskim archiwum Szwecji oryginał tegoż listu i
opublikował go w roku 1904. Jego treść zaszokowała badaczy "potopowego"
okresu. Okazało się, że Kordecki poddał klasztor królowi szwedzkiemu!


Oto co naprawdę napisał przeor Augustyn Kordecki w liście do generała
Mullera: "Ponieważ całe krolestwo polskie posłuszne jest Najjaśniejszemu
Królowi Szwecji i uznało Go za swego Pana, przeto i my wraz ze świętym
miejscem, które dotąd krolowie polscy mieli we czci i poszanowaniu, pokornie
poddajemy się Jego Królewskiej Mości Panu Szwecji, zgodnie z listem z dnia 28
października, nadesłanym nam przez Wielmożnego Posła Wittemberga. Nasze
poddanie się ponawiamy w liście do Warszawy/ do krola Karola Gustawa - BM/ na
który łaskawej obecnie czekamy odpowiedzi.
Jako wierni poddani Jego Królewskiej Mości Króla Szwecji, a naszego
Najmiłościwszego Pana, nie myślimy podnosić wiecej oręża przeciwko wojsku
Waszej Dostojności"/tj. Mullera - BM/. "Zanosimy modły do Boga
i najświętszej Bogarodzicy, czczonej w tym miejscu, o zdrowie i pomyślność
Najjaśniejszego Pana, Króla Szwecji, Pana i Protektora naszego
Królestwa......"


W "Nowej Gigantomachii" Kordecki zakłamał treść swego listu do gen. Mullera.

Próżno tam szukać wiemopoddańczych deklaracji pod adresem szwedzkiego władcy.
Kordecki oddał się w opiekę Karolowi Gustawowi, uznając Go za swojego króla,
i ten fakt był najprawdopodobniej przyczyną bronienia Jasnej Góry przed - jak
zapewne sądził Kordecki - samowolą gen. Mullera. Przeor negocjował z Mullerem
wierząc, iż "Najmlłościwszy Pan, Król Szwecji" nakaże zostawić klasztor w
spokoju, co w istocie nastąpiło.
Mit o wierności paulinów królowi polskiemu został więc obalony.
Fakty przeczą także temu, że w obliczu niebezpieczeństwa paulini stali przy
Janie Kazimierzu.


Kościół budował "cudowną" martyrologię obrony jasnogórskiego klasztoru,
opuszczając się rozmaitych fałszerstw. Pamiętnik oblężenia, napisany przez
Kordeckiego (jeśli rzeczywiście on jest jego autorem) ukazał się z datą
wydania 1655 r. Data ta miała uwiarygodnić prawdziwość zapisów, czynionych
jakoby "na bieżąco". Przyznać trzeba, iż byłoby to iście c
Obserwuj wątek
    • Gość: czyzunia Re: MIT JASNOGORSKI IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 15.01.03, 14:34
      no i co ja teraz zrobię, tak wierzyłem w komicica. kilka lat temu w knajpioe
      wpierdoliłem dwum szwedo za kordeckiego. jak ja ich teraz przeproszę.pa
    • Gość: NiePaulin "MIT" JASNOGORSKI IP: proxy / *.gennet.ee 15.01.03, 14:36
      No coz, kolejna legenda katolicko-patriotyczna okazuje sie
      kolejnym klamstwem... :(
      • Gość: czyzunia Re: 'MIT' JASNOGORSKI IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 15.01.03, 14:41
        ale teraz dla równowagi bede musiał dopierdolić jakimś paulinom alby
        rydzykowi.pa
    • oleg3 FAKTY I MITY JASNOGORSKIE 15.01.03, 14:53
      Szanowny Panie,

      podane przez Pana fakty są niewątpliwie prawdziwe. Ale mit żyje własnym życiem,
      czasami bardzo realnym. "Cudowna obrona" zaszkodziła Karolowi Gustawowi
      bardziej niż niejedna przegrana batalia. Również później była skutecznie
      wykorzystywana w propagandzie. Nie wygra Pan z Sienkiewiczem!

      Okres potopu roi się od niewytłumaczalnych do końca postaw. Powszechna zdrada
      Jana Kazimierza przez szlachtę i magnaterię jest niezrozumiała. Zdrajcami
      okazali się nie tylko Hieronim Radziejowski czy kalwińska linia Radziwiłłów.
      Zdrajcą był również Jan Sobieski, późniejszy zwycięzca spod Wiednia. Na tym tle
      trzeba rozpatrywać układy przeora Kordeckiego ze Szwedami.
      • Gość: ** Re: FAKTY I MITY JASNOGORSKIE IP: *.ipt.aol.com 15.01.03, 17:44
        Przeor prowadzil na wlasna reke,jak kazdy cos znaczacy klecha. Ile w tym bylo
        zdrady,ile tchorzostwa,ile prywaty ?! Sienkiewicz pisalo ladne bajeczki, w
        ktore niektorzy do dzisiaj chetnie wierza. Cala historia Polski przesiana jest
        zreszta tego typu falszami czy niedomowieniami.
    • douglasmclloyd Największym mitem jest oblężenie Częstochowy 15.01.03, 16:04
      Powiedzonko przedostało się do języka powszechnego. Jaki ten naród tępy ;)
    • dociek Re: MIT JASNOGORSKI 15.01.03, 20:53
      Bez sensu się tak rozdrabniać. Przecież cała religia to wyłącznie mitologia,
      bajdy dla maluczkich, przerażonych niewiadomym. Szczególnie chrześcijaństwo
      sprowadzone do katolickiej odmiany pełne jest mitów, bredni i zakłamania.
      • douglasmclloyd Re: MIT JASNOGORSKI 15.01.03, 21:17
        dociek napisał:

        Przecież cała religia to wyłącznie mitologia, bajdy dla maluczkich

        Historia też. Kto to widział żeby rżnąć się jakimiś tasakami pod Grunwaldem,
        kiedy można było spuścić bombkę i po kłopocie. Historycy to mitomani.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka