Dodaj do ulubionych

Mniejszości narodowe w Polsce...

01.06.06, 00:42
Przez historię pierwszej i drugiej Rzplity przetaczały się różne mniejszości
(narodowe) - dziś Polska jest krajem prawie jednolitym narodowo (dzięku
Bogu!) ale istnieją też obok nas nieliczne społeczności mniejszości
narodowych w Polsce - spośród nich wyróżniają się dwie - polscy Ormianie
(katolicy) i polscy Tatarzy (muzułmanie)... zawsze wierni swojej Ojczyznie
czyli Polsce.

Nigdy nie budowali bram powtalnych dla wrogich armii najezdzających Polskę
(np. Armii Czerwonej), nie witali wrogich armii chlebem i solą (np. Niemców) -
to tylko pierwsze z brzegu kartki z przeszłości z 1939 r. bynajmniej nie
tyczących Ukraińców czy Niemców w Polsce).

To przykład tego, że nie każda mniejszość narodowa stanowiła/stanowi
zagrożenie dla gospodarzy - Ormianie i Tatarzy zachowali swoją odrębność i
potrafili widzieć w Polsce swój kraj, którego nie wolno zdradzić.

Taka myśl naszła mnie dziś gdy spoglądam na postać ks. Tadeusza Isakowicza-
Zaleskiego (polskiego Ormianina).
Obserwuj wątek
    • emerytka2006 Wolę już Abgarowicza niż Isakowicza 01.06.06, 00:44
      Twój post byłby fajny, gdyby nie umieszczone w nim wątki antyżydowskie - choć
      jesteś na tyle inteligentny, że je przemyciłeś, a nie walnąłeś wprost.
      Niech i za to chwała Ci będzie...
      • stranger.pl Re: Wolę już Abgarowicza niż Isakowicza 01.06.06, 00:54
        Emerytko a w którym miejscu coś przemyciłem?:) Dlaczego tak to ująłaś? Czyżby
        coś na rzeczy było z tymi bramami powitalnymi dla Armii Czerwonej budowanych
        przez Żydów?

        Wiesz do czego gen F. Kleeberg używać musiał swoje doborowe jednostki złożone z
        marynarzy samozatopioej floty pińskiej gdy przebijał się z odsieczą do Warszawy?

        A propos 1939 r. - jednostki KOPu (Korpusu Ochrony Pogranicza) które broniły we
        wrześniu 1939 r. wschodniej granicy przed nacierającymi hordami Armii Czerwonej
        (kilka tysięcy wobec 1,5 miliona krasnoarmiejców) to byli poborowi z
        Wielkopolski (etniczni Polacy i Polacy pochodzenia niemieckiego).

        Tu poczytaj sobie jak zachowywali się Białorusini i Zydzi w Grodnie w 1939 r.

        cristeros1.w.interia.pl/crist/anty/kresowe_orleta.htm
        • emerytka2006 Re: Wolę już Abgarowicza niż Isakowicza 01.06.06, 01:04
          stranger.pl napisał:

          > Emerytko a w którym miejscu coś przemyciłem?:)

          A tutaj:
          "Nigdy nie budowali bram powtalnych dla wrogich armii najezdzających Polskę
          (np. Armii Czerwonej), nie witali wrogich armii chlebem i solą (np. Niemców)"

          ... czyli był ktoś kto witał:)

          "to tylko pierwsze z brzegu kartki z przeszłości z 1939 r. bynajmniej nie
          tyczących Ukraińców czy Niemców w Polsce)".

          Nie Niemcy, nie Ukraińcy, nie Ormianie, nie Tatarzy.
          Zostają więc: Słowacy, Litwini, Żydzi i Białorusini. Domyślam się, że te dwie
          ostatnie narodowości miałeś na myśli, bo przecież Słowacy i Litwini nic nie
          znaczyli (20-50 tyś.) w II RP.

          "To przykład tego, że nie każda mniejszość narodowa stanowiła/stanowi
          zagrożenie dla gospodarzy"

          Czyli jakieś mniejszości takież zagrożenie stanowią.

          "Ormianie i Tatarzy zachowali swoją odrębność i
          potrafili widzieć w Polsce swój kraj, którego nie wolno zdradzić".

          Czyli "ktoś" jednak zdradzał. Wiadomo - Żydzi!

          Dlaczego tak to ująłaś? Czyżby
          > coś na rzeczy było z tymi bramami powitalnymi dla Armii Czerwonej budowanych
          > przez Żydów?

          Nie wiem czy wiesz, ale co piąty zesłaniec w czerwcu 1941 roku był żydem (na
          kresach Żydzi stanowili 14% ludności),podaję za: "w czterdziestym nas matko na
          sybir zesłali" (wyd. 1991).
          Natomiast faktem jest, że Białorusini raczej współpracowali z nową władzą -
          zresztą trudno się dziwić po tym, czego zaznali w latach 1920/39.
          • stranger.pl Re: Wolę już Abgarowicza niż Isakowicza 01.06.06, 01:08
            Odpowiem ci za kilka (tak myślę?) minut (o deportacji Żydów wiem - ale widzę że
            ty nie znasz genezy).
          • stranger.pl Odpowiedz dla "emerytki" cz.1 01.06.06, 02:10
            Och zajęło mi to trochę więcej czasu niż myślałem (sorry) i nie na wszystko
            odpowiadam - brak mi czasu:)
            Jeśli chodzi o deportacje (wywózki) w głąb ZSRR obywateli Polski (Polaków i
            pol. Żydów)

            Przede wszystkim Gross (ten od "Sąsiadów") łże stwierdzając o rzekomych
            wielkich represjach wobec Żydów i ich wielkim oporze wobec władzy sowieckiej.

            Emigracyjny historyk Marek Paul, autor ciekawej pracy o stosunkach polsko-
            żydowskich w l. 1939-1941, twierdzi w oparciu o zachowane dokumenty, że Żydzi,
            szczegółnie w pierwszej fali deportacyjnej, stanowili tylko niewielką cząstkę
            deportowanych obywateli polskich. Na przykład w mieście Kałusz koła
            Stanisławowa na 6000 ogółu ludności deportowano zaledwie... 2 Żydów. Polski
            zesłaniec Zdzisław Adamowicz wspomina w książce: "Pięć lat wyroku wśród
            polarnych zórz": "Byli wśród nas Polacy i Ukraińcy, ale nie było ani jednego
            Żyda. Czy wierzycie? Nigdzie w mojej pięcioletniej tułaczce po więzieniach i
            obozach sowieckich nie spotkałem Żydów". (łagierników z Polski).

            Przy czym nie sam procent Żydów wśród deportowanych jest jednak najważniejszy
            przy obalaniu tezy o deportowaniach Żydów jako dowodzenie na ich bardzo
            znaczący opór przeciw władzy sowieckiej.
            Warto dokładnie przyjrzeć się, za co deportowano (pol.) Żydów z Kresów, w
            odróznieniu od deportowanych Polaków.
            Otóż Polaków deportowano za to, że byli Polakami, a więc ze względów...
            etnicznych, względnie jako potencjalnie niebezpiecznych dla czerwonego
            okupanta: działaczy społecznych, patriotycznych, inteligentnych (deportowano
            tych co nie byli od razu mordowani na Łubiańce lub w róznych Katyniach).

            Żydów deportowano na ogół z dwóch dojść specyficznych powodów.
            Po największą część Żydów deportowanych na wschód stanowili ci Żydzi, którzy...
            popełnili tę nieostrożność, że publicznie zgłosili władzom sowieckim zamiar
            powrotu na tereny okupowane przez Niemcy (ówczesnego sojusznika ZSRR),
            zarejestrowali się nawet na specjalnych listach "powrotnych" etc. Nie licząc
            pierwszych pociągów które rzeczywiście zawiozły część Żydów zgodnie z ich
            żadaniem z powrotem do okupowanej przez III Rzeszę części Polski większość
            pociągów z Żydami (myślacymi że jadą na Zachód) udała się... na Wschód -
            sowieckie władze uznały ich że potencjalnych dezerterów tudzież zdrajców
            chcących żyć w III Rzeszy czyli niedocenili radości "sowieckiego raju".

            Po drugie - Sowietów prawdziwie zaszokowały niebywale rozmiary spekulacyjnych
            geszeftów, uprawianych przez sporą część Żydów w regionach przygranicznych. Jan
            Karski bardzo mocno zaznaczył to w swym raporcie z lutego 1940 r. pisząć, że
            Żydzi "odgrywają dość dużą rolę (...) przede wszystkim w nielegalnym
            (kontrabanda, handel obcymi dewizami, spirytusem, nieczyste interesy i
            nieczyste pośrednictwo czy stręćzycielstwo" "Raport Jana Karskiego..." s.194
            Leon Pasternak (sowiecki literat żydowskiego pochodzenia) wspominał" "Lwów był
            w owymn czasie miastem dość oryginalnym jak na stosunki radzieckie (...) Kwitła
            spekulacja, handel złotem, walutami i fałszywymi dokumentami, oraz rodzaj
            społecznego NEP-u, który umożliwiał legalne funkcjonowanie prywatnych
            lokalików, sklepów, kawiarń, obok stawiającego pierwsze kroki handlu
            upaństwiowionego".

            Dochodzące do władz sowieckich kolejne meldunki o rozmiarach żydowskiej
            działalności spekulacyjnej i czarnorynkowej podziałały na nie jak zimny
            prysznic, bardzo ostudziły początkowo bardzo przychylną postawę Sowietów wobec
            Żydów, jako najbardziej obiecującej podpory władzy bolszewickiej na Kresach.
            Sowieci uznali bowiem spekulacyjne i czarnorynkowe przestępstwa Żydów za bardzo
            niebezpieczne dla całokształtu życia w Sowietach.


            Dokłądnie (naukowo) wygląda to tak:

            "Za deportacje Polaków Sowieci wzięli się metodycznie, bez pośpiechu. Pierwsze
            wspólne konferencje Gestapo - NKWD nie dotykały w zasadzie tych problemów,
            dopiero trzecia konferencja Gestapo i NKWD w Zakopanem (luty 1940 r.)
            sprecyzowała wieloletnie kalkulacje Niemców i Sowietów w planowym wyniszczeniu
            Polaków. (...)

            Sformułowano wówczas zarówno zasady niemieckiej "Sonderaktion", mającej na celu
            wyniszczenie polskiej inteligencji na terenie Generalnej Guberni, jak i
            sowieckie metody eliminacji polskich elit na Kresach.
            Bilans tych poczynań był dla Polaków szczególnie bolesny. W okresie "sowiecko-
            niemieckiej przyjaźni" na Polaków wydano w ZSRR 104.100 wyroków śmierci trybem
            zwykłym oraz 24,3 tys. trybem speckatyńskim. 6.543 doły śmierci zapełniły się
            ofiarami polskimi. (...)

            Zrealizowano cztery wielkie ciągi deportacji, w których wywieziono, wedle
            różnych szacunków, od 1,5 do 2 mln obywateli polskich, z których przeżyło do
            1945 r. zaledwie 554 tys.:
            1. W nocy 9/10.12.1939 r. ("noc Sierowa i Canawy") wywieziono - przeważnie do
            więzień - 4.805 cywili.
            2. W I deportacji, w nocy 9/10.02.1940 r. wywieziono 320 tys. leśników,
            osadników - z rodzinami, ich znajomych i sąsiadów oraz niektórych urzędników
            polskiej administracji.
            3. W II deportacji z 13.04.1940 r. wywieziono blisko 330 tys. rodzin
            represjonowanych Polaków - głównie rodzin, znajomych i przyjaciół skazanych na
            śmierć w 5. "Katyniach".
            4. W III deportacji w nocy 28/29.06.1940 r., z aktywną pomocą repatriacyjnych
            komisji niemieckich, dzięki którym Sowieci dysponowali dokładnymi spisami i
            adresami - deportowano 420 tys. uciekinierów z Polski centralnej (ok.
            15.06.1940 r. oddzielnie ok. 100 - 185 tys. Żydów - rózne żródła podają tu
            rózne dane, przyjmuję 100 tysięcy za dolną a 185 tysięcy za górną granicę).
            5. W IV deportacji 20.06.1941 r. wywieziono ok. 300 tys. osób. Tylko niewiele z
            nich zbiegło po zbombardowaniu pociągów deportacyjnych przez Niemców 22.06.1941
            r. pod Mińskiem oraz w rejonie Berdyczowa i Żytomierza, gdy część wagonów
            wykoleiła się wskutek uszkodzenia torów."

            www.naszawitryna.pl/jedwabne_662.html
            • pan.scan Rzuc okiem na rzetelne źródła.Paradne-1,2 mln osób 01.06.06, 02:25
              www.indeks.karta.org.pl/raport.pdf

              Pierwsza akcja odbyła się 10 lutego 1940 r., na podstawie decyzji Rady
              Komisarzy Ludowych (z 5 grudnia 1939 r.). (...) O jej znaczeniu może świadczyć
              fakt, że nadzorował ją na miejscu sam Mierkułow, zastępca Berii.

              Deportacja lutowa objęła przede wszystkim chłopów, mieszkańców małych
              miasteczek, osadników rolnych oraz służbę leśną. Wg danych NKWD, deportowano
              ok. 140 tys. osób, z czego Polacy stanowili ok. 82 proc. Zsyłano też Ukraińców
              i Białorusinów, pracowników leśnych. Miejscem zsyłki były północne obwody Rosji
              i zachodnia Syberia.

              W tym samym czasie, gdy na Kremlu zapadała decyzja o rozstrzelaniu jeńców, Rada
              Komisarzy Ludowych (SNK) postanowiła (2 marca 1940 r.) o deportacjach
              następnych kategorii ludności. Kolejna masowa zsyłka rozpoczęła się w nocy z 12
              na 13 kwietnia. Tym razem ofiarami jej padły rodziny rozstrzelanych i więźniów
              oraz - jak zwykle - element społecznie niebezpieczny. Wg danych NKWD zesłano
              ok. 61 tys. osób. Niemal wszystkie do Kazachstanu.

              Trzecia akcja, na podstawie tej samej decyzji SNK, odbyła się w nocy z 28 na 29
              czerwca 1940 r. Objęła ona w zasadzie tzw. bieżeńców, tzn. osoby, które przed
              wrześniem 1939 r. nie mieszkały na ziemiach inkorporowanych i nie wróciły do
              swoich domów w strefie okupacji III Rzeszy po zawarciu odpowiedniej umowy
              sowiecko-niemieckiej (skorzystało z niej ponad 60 tys. osób, w tym ok. 1,5 tys.
              Żydów!). Cechą charakterystyczną masy ok. 80 tys. deportowanych, był fakt, że
              84 proc. wśród nich stanowili Żydzi.

              Czwarta i ostatnia akcja rozpoczęta została 22 maja, na mocy postanowienia KC
              WKP(b) i SNK z 14 tegoż miesiąca. Założeniem jej było "oczyszczenie" pasa
              granicznego i republik nadbałtyckich z "elementów niepożądanych". Osoby
              deportowane zaliczono do kategorii tzw. zsyłposieleńców, tzn. skazanych na 20
              lat pobytu w wyznaczonych rejonach (głównie w Kazachstanie). Fala ta - nie
              licząc Łotwy, Estonii i Litwy środkowej - objęła ok. 86 tys. osób.

              Łącznie więc, wedle danych NKWD, deportowano w tych akcjach około 330-340 tys.
              osób. Razem z innymi wysiedleniami liczba deportowanych sięgała zapewne nie
              mniej niż 400-450 tys. osób. Były jeszcze inne grupy, które wbrew swojej woli
              znalazły się w głębi ZSRR - ok. 150 tys. młodych mężczyzn, wcielonych do Armii
              Czerwonej, którzy służbę odbywali głównie w tzw. batalionach roboczych
              (strojbataliony); ponad 100 tys. osób, które podjęły - tylko częściowo z
              własnego wyboru - pracę w przemyśle (głównie w Zagłębiu Donieckim, na Uralu i
              zachodniej Syberii).


              www.videofact.com/mark/represje/Sov_represjePolakow.html
              • pink.freud [...] 01.06.06, 02:28
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • pan.scan Toteż ja piszę dalej 01.06.06, 02:31
                  w treści - deportowano 3,4 mln osób. Doczytaj.
              • frau_blada To nie na moje nerwy 01.06.06, 02:44

          • stranger.pl Odpowiedz dla "emerytki" cz.2 01.06.06, 02:48
            Jeśli Żyd ucieka z raju (Sowietów), gdzie wolność, równość i szczęście, pod nóż
            Gestapowców, to chyba nie muszę dodawać, że w tym raju było mu stokroć gorzej
            niż u otwartego wroga, Niemca.
            Hmm, taki mały fakt dla ilustracji tego twierdzenia.
            Kiedy do Lwowa, Włodzimierza i Brześcia przybyły komisje niemieckie dla
            umożliwienia wyjazdu za Bug właśnie masy tych "dobrowolców", Żydów,
            wiwatowały... setkami i tysiącami na część Niemców i Hitlera!!! Proszę sobie
            wyobrazić (ale tak było w Brześciu i Lwowie!!!) tłumy Żydów w 1940 r.
            krzyczących: "niech żyje Hitler"!!!

            W książce "W czterdziestym nas Matko na Sybir zesłąli"... (sic!) Gross
            pisał: "kiedy tylko pojawiła się możliwość powrotu w strony rodzinne, a więc
            pod okupację hitlerowską - tłumy Żydów wystawały całymi dniami w kolejkach, aby
            się dostać przed komisję sowiecko-niemiecką zawiadującą wymianą ludności. "W
            czasie rejestracji, stojąc po kilka godzin w ogonku, dostałem wreszcie kartkę
            na wyjazd, co uważane było wówczas za szczęście. Pewień oficer niemiecki
            zwrócił sie do tłumu Żydów i... zapytał "Żydzi" dokąd jedziecie, przecież my
            was zabijemy"?. - I co? Śmiano się z niego...

            Jak myślisz co myślało NKWD w ZSRR o takich obywatelach ZSRR? Po zajęciu
            wschodniej Polski ZSRR nadał obywatelstwo sowieckie (przymusowo) jej
            mieszkańcom a oni (Żydzi) chcieli do nazistów (co prawda wówczas kumpli
            stalinistów ale mimo wszystko nielojalnych). .

            I jeszcz jedno - przeciez w 1939 r. i 1940 r. Żydzi w Polsce (zajętej przez
            Armię Czerwoną) dobrze wiedzieli o losach niemieckich Żydów. Świat już wiedział
            o Dachau i Oranienburgu! Zwiastuny tego co się pózniej działo w Auschwitz-
            Birkenau.

            Przypomina mi się (mam pod ręką) cytat z Leona Pasternaka (sowiecki
            Żyd): "Przekonywałem ich, że wybierają się po własną śmierć, że idą na nie
            kończące się męki. Czy nie domyślają się, co im grozi? Naiwnin głupcy! Uważali
            mnie wówczasza nasłanego agitatora, wręćz za prowokatora: "Panie" - mówił mi
            jeden z nich, najbardziej mizresztą ufający - ja uciekłem jak stałem, a tam w
            domu zostawiłem wszystkie rzeczy i dwie pierzyny. Rozumie pan? Dwie pierzyny!".
            Machnąłem ręką i poszedłem. Zabawa z rejestracją skończyła się zresztą
            niebawem, odjechały zaledwie dwa, trzy transporty. Niemcy skończyli ją sami,
            połapawszy sięwkrótce, że nie dadzą sobie rady ze sprawdzeniem papierów.

            Głośny matematyk żydowskiego pochodzenia Hugo Steinhaus pisze we swych
            wspomnieniach: "... Niemcy fotografowali Zydów tłoczących się przed budynkiem
            komisji repatriacyjnej i umieszczali w swoich pismach ilustrowanych jako dowód,
            że opowiadania o okrucieństwie reżimu hitlerowskiego w Generalnej Guberni to
            angielska Greuelpropaganda."

            I pomyśleć (dla kontrastów) że Polaków deportowano za polskość!
            • frau_blada Re: Odpowiedz dla "emerytki" cz.2 01.06.06, 02:52
              Przypomina mi sie sprawa powrotu (!) ludnosci niemieckiej pochodzenia
              zydowskiego po 1918 roku z obszarow niepodleglej Polski do niemieckiego zaborcy.
              Uznali, ze nowego jezyka sie uczyc nie beda, a NIemcami wiaza ich lepsze stosunki.
              To o ile dobrze pamietam powiedzial w wywiadzie znany tzw.,, judeofob'' Libicki.
              • stranger.pl Re: Odpowiedz dla "emerytki" cz.2 01.06.06, 02:58
                Zapewne - ale żeby nie być monotonnym podaję link o zachowaniu innej miejszości
                narodowej w II RP a dokładnie mówiąc Litwinów po 17 września 1939 r.

                www.myslpolska.icenter.pl/index.php?menu=historia&nr=2006040919553
                www.myslpolska.icenter.pl/index.php?menu=historia&nr=2006042319244
                A tu co robili Ukraińcy z Polakami:

                www.polonica.net/Pamietamy_Wolyn.htm
                • frau_blada Re: Odpowiedz dla "emerytki" cz.2 01.06.06, 03:05
                  Zapisalam watek w ulubionych.
                  Jutro sie wezme za czytanie. Teraz koncze wazna rzecz i nie moge czytac
                  powaznych tekstow. :)
                • pan.scan Warto nie tracić i tego z pola widzenia 01.06.06, 03:12
                  jakie by to nie było państwo (zniewolone) - ale zabijało swoich obywateli.


                  9 września 1944 PKWN podpisał umowę z rządem Ukraińskiej SRR o wymianie
                  ludności – Polaków z Ukrainy i Ukraińców z Polski. Wymiana miała mieć
                  charakter dobrowolny, co było fikcją gdyż obie strony chciały pozbyć się
                  niepożądanej ludności. Przesiedlenia rozpoczęły się 15/10/1944, jednakże
                  większość Ukraińców chciała pozostać na ojcowiźnie, traktując swój teren jako
                  ziemię ojczystą. Władze zaczęły zmuszać Ukraińców do wyjazdów, najpierw
                  metodami administracyjno ekonomicznymi.

                  13 lutego 1945 Rada Ministrów Rządu Tymczasowego przyjęła wniosek Państwowego
                  Urzędu Repatriacyjnego domagający się bezwzględnego wyegzekwowania od
                  zarejestrowanych do wyjazdu Ukraińców wszelkich świadczeń na rzecz państwa,
                  powołania ich do wojska, przystąpienia przy udziale wojska do likwidacji
                  podziemia i zakazu działalności ukraińskich komitetów narodowych w
                  jarosławskiem i przemyskiem. Przyjęcie tej uchwały otworzyło organom
                  bezpieczeństwa w imię „walki z bandami ukraińskimi” oficjalna drogę do
                  podejmowania akcji zbrojnych wobec ludności ukraińskiej.

                  Od tego momentu, w celu wymuszenia wyjazdów, gwałtownie wzrosła ilość napadów
                  polskich formacji zbrojnych na wsie ukraińskie – m.in:
                  - 24 lutego ’45 oddział MO napadł na wieś Ruskie, mordując ponad 20 osób,
                  - 24 lutego we wsi Podbukowiny milicjanci zamordowali 12 mieszkańców, mienie
                  rozgrabiono
                  - 9 marca odział MO we wsi Siniawka zamordował 22 Ukraińców, mienie
                  rozgrabiono
                  - 21 marca Samodzielny Batalion Operacyjny KBW spacyfikował wieś Lubliniec
                  Stary mordując co najmniej 85 osób
                  - Identycznie postąpił pow. batalion we wsi Zaliski 2 marca 1945
                  - 5 kwietnia ten sam batalion napadł na wieś Gorajec w powiecie lubaczowskim,
                  mordując co najmniej 155 osób, w tym wiele kobiet i dzieci. Wieś obrabowano i
                  spalono.

                  3 września 1945 skierowano na teren pd-wsch Polski 3 dywizje Wojska
                  Polskiego, których celem było deportowanie ludności ukraińskiej. Nakazano
                  wysiedlać mieszane rodziny, o ile ojciec nie był Polakiem. Wysiedlano całe
                  wsie, często je pacyfikując:

                  - 14 listopada 1945 2 batalion 8 pułku piechoty w trakcie wysiedlania Starego
                  i Nowego Lublińca otworzył ogień z moździerzy do uciekającej do lasu
                  ludności. Zabito ok. 80 osób.
                  - 25 stycznia i 28 marca ’46 żołnierze 34 pułk piechoty pacyfikując Zawadkę
                  Morachowską zamordowali 96 osób w tym kobiety i dzieci,
                  - 9 lipca 1946 36 oddział komendy WOP pacyfikując wieś Terki zamordował 33
                  Ukraińców, 28 z nich paląc żywcem

                  Wojskami pacyfikacyjnymi dowodził gen. brygady Stefan Mossor , legionista z
                  1918 roku, dyplomowany pułkownik armii II RP, dowódca pułku strzelców konnych
                  w Kresowej Brygadzie Kawalerii Armii „Łódź” w 1939 roku.

                  (na podstawie "Mniejszości narodowe w Polsce" – Inst. Studiów Społ. PAN,
                  Warszawa, 1998)
                  • stranger.pl Re: Warto nie tracić i tego z pola widzenia 01.06.06, 03:26
                    Ja powtórzę coś co wielokrotnie już mówiłem i podtrzymuję: Akcja "Wisła" była
                    koniecznością, Ukraińcy do dziś twierdzą, że okupujemy ukraińskie ziemie
                    etnograficzne, nazywają te ziemie "zakierżoński kraj" (m.in. przemyskie,
                    chełmskie etc,) i dążyli do oderwania tych ziem od tworzonego PRL w celu
                    przyłaczenia ich do ukraińskiej SRR (do czasu nastania niepodległej Ukrainy).

                    Ten ukraiński plan miał sporą szansę realizacji skoro jeszcze w 1951 r. Stalin
                    wymusił na PRL wymianę ziem z Ukrainą (według geologów sowieckich z l.40/50
                    pokłady bogactw mineralnych wrzynały się w granice PRL i stąd zaproponowano
                    Warszawie w 1951 r. wymianę... dostaliśmy m.in. Ustrzyki. Z bogactw nie do
                    końca wyszło Sowitom ale Ustrzyki są piękne.

                    Gdyby nie Akcja "Wisła" Bieszczady byłyby ukraińskim Piemontem z perspektywą
                    autonomii lub oderwania tych ziem. Brr:) To polska ziemia i wara.

                    www.naszawitryna.pl/jedwabne_1046.html
                    www.naszawitryna.pl/ksiazki_80.html
                    Dobranoc.

                    PS
                    Tu jeszcze jeden link o ludobójstwie ukraińskim dokonanym na Polakach -
                    Małopolska Wschodnia (lwowskie) i Wołyn.

                    genocide007.webpark.pl/index.htm
                    • pan.scan Doprawdy? Piemont nie Piemont 01.06.06, 04:01
                      - usprawiedliwiasz mordowanie kobiet i dzieci przez polskie wojsko?
                      Polnische Wehrmacht?

                      Wołyniem nie ma co się licytować. Obie strony w grzechu.

                      • stranger.pl Re: Doprawdy? Piemont nie Piemont 01.06.06, 04:14
                        Nie usprawieliwią konkretnych zdarzeń - oceniam globalnie pewne zdarzenie.
                        Łemkowie zapłacili za to że byli podporą dla band UPA (częściowo dobrowonie a
                        częściowo pod przymusem). Zresztą dostali na Dolnym Śląsku, Warmii i ziemi
                        szczecińskiej duże poniemieckie gospodarstwa - a pozbawione zaplecza bandy UPA
                        mogły byc systematycznie wyłapywane.

                        Twój cyt.: "Wołyniem nie ma co się licytować. Obie strony w grzechu. "
                        Na Wołyniu nie ma znaku równości - Ukraińcy popełniali masowe ludobójstwo na
                        Polakach - a Polacy w akcie zemsty incydentalne akty zbrodnicze na Ukraińcach,
                        bez ludobójstwa Ukraińców na Polakach nie byłoby tego.
                        Nie ma znaku równości miedzu katem a ofiarą. A tu jest taki podział.
            • pan.scan Lapidarnie 01.06.06, 03:04
              "Ja za takie oswobodzenie im dziekuję i proszę ich, żeby to był ostatni raz"
              Mendel Srul, mleczarz z Łucka.

              Fiszki osobowe PCK w Armii Andersa, Instytut Hoovera, Kalifornia.

              Nie bij piany.
        • pink.freud [...] 01.06.06, 01:08
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • pan.scan Jako że w wojsku II RP 01.06.06, 02:55
          zasadą było proporcjonalne do składu etnicznego państwa kierowanie rekrutów do
          jednostek wojskowych - tak żadnych rewelacji nie wnosisz. Mieszanie żołnierza
          miało ułatwić integrację mniejszości narodowych.

          Drugą zasadą było, aby żołnierzy służby zasadniczej kierować w inne miejsca
          służby niż miejsca zamieszkania. Miało to zapobiec dezercjom, lewiznom
          przepustkowym a w sferze wychowawczej opiece etniczych Polaków nad żołnierzami
          mniejszości i paradoksalnie - nauce języka polskiego.
          I tak kluczem było, że rekruci z Kresów odbywali służbę na Pomorzu i zachodzie
          Polski, ci z Wielkopolski - na Kresach.

          Laik historyczny pamięta Wołyńską BK w pierwszorzutowej Armii "Łódź" na granicy
          polsko-niemieckiej (Mokra), Kresowej BK czy udział Podolskiej BK w
          Armii "Poznań" pod Kutnem.


          stranger.pl napisał:

          A propos 1939 r. - jednostki KOPu (Korpusu Ochrony Pogranicza) które broniły we
          wrześniu 1939 r. wschodniej granicy przed nacierającymi hordami Armii Czerwonej
          (kilka tysięcy wobec 1,5 miliona krasnoarmiejców) to byli poborowi z
          Wielkopolski (etniczni Polacy i Polacy pochodzenia niemieckiego).
          • stranger.pl Re: Jako że w wojsku II RP 01.06.06, 03:07
            Owszem wysyłano poborowych z Wielkopolski na wschodnie Kresy II RP (w tym także
            polskich Niemców poborowych z Wielkopolski i Śląska) - ale powiedż mi jak to
            sie stało, że ci młodzi faceci nie poddawali się Czerwonej Armii, walcząc w
            wielu stanicach (posterunkach KOPu) do ostatniego żołnierza i pilnująć aby
            powiewała nad stanicą polska flaga?
            Skoro nie czuli się polskimi żołnierzami wystarczyło "tylko" zastrzelić oficera
            i rzucić broń i wołać do krasnoarmijców - nie strzelajcie - my Niemcy,
            sojusznicy w IV rozbiorze Polski?
            • frau_blada Re: Jako że w wojsku II RP 01.06.06, 03:10
              www.ornatowski.com/lib/wypelnialiprzykazanie.htm
              Tu jest tez dobry odnosnik.
              :(
              Dobrej nocy zycze.
              • pan.scan Taki autor jak i źródła. 01.06.06, 03:31
                Dariusz Libionka, historyk z lubelskiego oddziału IPN ogłosił niedawno wyniki
                swoich badań n/t ŻZW w świetle istniejących dokumentów. Wspomniany niżej
                T. Bednarczyk, pracownik skarbowy w getcie okazał sie niemieckim konfidentem
                gestapo, po wojnie był etatowym pracownikiem Ministerstwa Bezp. Publicznego.
                On i grupa jego kolegów wystawiając sobie wzajemnie notarialne poświadczone
                relacje o tworzeniu przez nich ŻZW przykleiła się do szefa Żydowskiego
                Instytutu Historycznego, Bernarda Marka, od którego uzyskała kwity już
                oficjalnie poświadczone przez ŻIH o ich "bohaterstwie". Jeden z tych typków, na
                tej podstawie dostał w 1961 tytuł "Sprawiedliwego", inny mieszkanie, wszyscy
                pomoc materialną. Jest to szczegółowo opisane w:


                www.holocaustresearch.pl/zaglada1-libionka-abstrakt(pl).htm

                Jeśli idzie o założenie ŻZW, które jakoby organizował w 1939 wspominany
                Bednarczyk, D.Libionka powołuje się na relację niejakiego Pini Besztymta,
                członka ŻZW,członka Bejtaru, tzw. rewizjonistów, uczestnika walk w getcie,
                jednego z tych, który na Muranowskiej zawiesił polską i żydowską flagę.
                Relacja ta, spisana w końcu 1943 jest w Tel Avivie w Archiwum Żabotyńskiego.
                Kilka dni temu dostałem jej kserokopię, nie wiem jeszcze czy będę z niej
                korzytał, aby nie porażać patriotycznych uczuć Prawdziwych Polaków.
                Dość powiedzieć - ŻZW powstał w styczniu/lutym 1943.

                Resztę wypocin Kałuskiego mozna obalić jednym palcem - cytując cały kontekst
                wedle źródeł. Nie wiem, czy warto, bo i dla kogo?


                ...W samym getcie warszawskim aż kilka tysięcy Żydów kolaborowało z Niemcami:
                Judenrat, żydowska policja w getcie, żydowskie gestapo - tzw. "13",
                organizacja "Żagiew" itd. Ich praca uderzała często w środowiska polskie czy
                pojedynczych Polaków niosących pomoc Żydom. "Kolaboracja i zdrada wśród Żydów
                osiągnęła w getcie warszawskim duże rozmiary. Były one procentowo znacznie
                wyższe niż ilość kolaborantów i zdrajców w narodzie polskim..." pisze Tadeusz
                Bednarczyk (Życie codzienne warszawskiego getta, Warszawa 1995).

                "..Już we wrześniu 1939 roku Wehrmacht i Einsatzgruppen SS dokonywały
                pierwszych obok Polaków egzekucji Żydów. A mimo to Żydzi... starali się witać
                wkraczających Niemców przymilnie. W Łodzi, Pabianicach i wielu innych miastach
                ustawili nawet bramy triumfalne, a delegacje kahałów, na czele z rabinami w
                strojach rytualnych, witały Niemców chlebem i solą..." (Tadeusz Bednarczyk,
                Życie codzienne warszawskiego getta, Warszawa 1995 (fragment));


            • pan.scan Mity ku pokrzepieniu serc 01.06.06, 03:55
              Wiesz jak było z Sucharskim na Westerplatte? Zwariował od ostrzału.

              Nie ujmując nic kpt. Raginisom, płk. Dąbkom i tym, co "krwia serdeczną pisali -
              Polsko jak słodko za ciebie umierać" zachowajmy historycznie zimną krew. To
              sowiecki żołnierz kiedy atakował - ulegał wobec przewagi wyszkolenia -
              KOPowcom, fakt - elitarnym żołnierzom.

              A flagi? Może były, może i nie było. Człowiek, szczególnie dwudziestokilkuletni
              chce żyć i wrócić do swej dziewczyny.
              • stranger.pl Re: Mity ku pokrzepieniu serc 01.06.06, 04:10
                Jeszcze nie śpię - hehehe

                Wiem jak było na Westerplatte, ty to nawet ująłeś w dyplomatyczną formę, tzn.
                osobę majora H. Sucharskiego, który po prostu... a zresztą mniejsza o to.
                Z tego co pamiętam napis "Polsko jak słodko za ciebie umierać" napisał
                umierajcy marynarz z "Garlanda" (konwoje do Murmańska).

                A jeszcze jedno - Ja nie zyję w żadnych mitach i dlatego pewnie niektórzy mają
                do mnie do dziś pretensję, jak to możliwe, że gdzies napisałem że ks.
                J.Poniatowski był... łysy jak kolano (a jakie miał powodzenie wśród kobiet -
                hehe)

                Tu masz coś o "kulcie nieudaczników polskich"

                cristeros1.w.interia.pl/crist/polemiki/kult_nieudacznikow_polskich1.htm
                cristeros1.w.interia.pl/crist/polemiki/kult_nieudacznikow_polskich2.htm

                Z częscią poglądów zgodzę się a z częścią nie.
                A jeszcze jedno - ja łysy jeszcze nie jestem - chociaż jeszcze trochę a zacznę
                przypominać... Ee nie powiem
                Dobranoc.
                • pan.scan "Polsko 01.06.06, 04:21
                  jak słodko za ciebie umierać" napisał swoją krwią jakiś żołnierz pod Monte
                  Cassino, konający w bunkrze, zjadany przez muchy. Tak pisał Wańkowicz; skądinąd
                  wolałbym to w "Garlandzie, bo marynistyka mi bliższa.
                  Dzień dobry na dobranoc.
                  • stranger.pl Re: "Polsko 01.06.06, 04:27
                    No to w takim razie były dwa takie przypadki - Podany przez ciebie M. Wańkowicz
                    (juz zapomniałem o jego książsce) i Jerzy Pertek w jednej z swoich
                    wojennomorskich książek pisał o marynarzu z "Garlandu" - co prawda nie pamiętam
                    już w której - może "Wielkie dni małej floty"?

                    Rzeczywiście muszę iśc spać.
                  • stranger.pl Re: "Polsko 01.06.06, 04:45
                    - O, jest nawet (także) w cytowanym przeze mnie linku cyt.: "Polsko, jak słodko
                    umierać za Ciebie! – pisał w 1942 r. marynarz Bomba, członek załogi
                    ORP „Garland”, ciężko ranny w obronie konwoju PQ-16".

                    cristeros1.w.interia.pl/crist/polemiki/kult_nieudacznikow_polskich2.htm
                    • pan.scan Skoro jest tak jak piszesz 01.06.06, 04:50
                      to tak musi być.

                      Pozajączkowało mi się wobec tego z inną frazą z Wańkowicza, a marynista widać
                      ze mnie, jak z koziej d..y trąba.
                      Chylę czoła za szybki link.
                      • stranger.pl Re: Skoro jest tak jak piszesz 01.06.06, 04:59
                        A miałem iść spać:((
                        Nic się nie martw - jak byłem maluchem czytałem marynistyczne książki i do dziś
                        co nieco pamiętam, także o konwojach do Sowietów - choć od tego czasu
                        przerzucić swoje zainreresowania na inne tematy - np. broń pancerną III Rzeszy
                        i powiem ci coś nieskromne - nawet nie zaczynaj dyskusji ze mną na temat:
                        Panther, Tygrysów czy Sturmgeschutzów - polegniesz od pierwszej salwie.

                        Hehe
    • pan.scan O praktyce względności 01.06.06, 02:03
      "Nawet żydowskie panienki kolaborowały tańcząc z sowieckimi żołnierzami -
      zauważał były pomocnik sekretarza gminy w Wąsoszu".
      "Wokół Jedwabnego" t.1

      str.424

      ...nie wiemy również ilu oskarżonych (o morderstwo Żydów w Jedwabnem)
      kolaborowało z okupantem sowieckim a potem z nazistowskim. Z akt spraw karnych
      przeciw 22 oskarżonym oraz Soubucie wynika, że zapewne wszyscy oni przyjęli
      obywatelstwo sowieckie podczas tzw. paszportyzacji. Jeden z nich, Zyluk był
      członkiem komsomołu, inny, Niebrzydowski był na służbie sowieckiej
      magazynierem. Bardoń był deputowanym miejscowej Rady Miejskiej i kierownikiem
      warsztatu mechanicznego, (a do tego potrzebna była zgoda obwodowego komitetu
      partii). Zygmunt Laudański – poszedł najdalej – był konfidentem NKWD. W okresie
      okupacji niemieckiej kolaborację z nazistami podjęli Sobuta, Miciura oraz Jerzy
      i Zygmunt Laudański. "Najodważniej" postąpił Bardoń , który był najpierw
      tłumaczem niemieckim, a w połowie 1942 podjął służbę w policji niemieckiej oraz
      podpisał folkslistę...

      Życzysz teksty "o mszach dziękczynnych za wyzwolenie spod sowieckiej okupacji",
      na które zgodę wydawał gen. Heinz Guderian. Bramy też były.

    • sanitarny Nigdy nie budowali bram powitalnych 01.06.06, 03:08
      Jak niektorzy "Polacy" Kuklinskiemu.
    • frau_blada Teraz przetaczaja sie mniejszosci seksualne 10.06.06, 16:37

      • emerytka2006 I dobrze Blada. Nieługo wy odpowiecie za Koniuchy 10.06.06, 16:38
        ... jakie gotujecie homoseksualistom na ziemi każdego dnia...
        • frau_blada A co maja Koniuchy do gejow? 10.06.06, 16:58
          I co ma oznaczac ten rusycyzm WY?
    • krupab Re: Mniejszości narodowe w Polsce... 10.06.06, 16:57
      cieszysz sie że jesteśmy krajem prawie jednolitym narodowo? bez sensu, cała nasz
      kultura, historia wiąże sie z tym że w polsce zamieszkiwało kilka nacji, i to na
      styku kultur tworzyła sie najwięsza sztuka czy rodziły sie najwybitniejsze
      jednostki swoich czaśów - Lwów, Wilno, Warszawa - to nie były bastiony
      polskości, tu polacy przeplatali sie z innymi. Dopiero rozdmuchany nacjonalizm
      zerwał ta współpracę i nastawił sie na rywalizację, grzebiać współne kilka
      wieków historii. Dla jakiejś durnej i nieokraślonej wspólnowy etnicznej
      porzucono definicję, że polakiem jest obywatel rzeczypospolitej, a co mnie
      obchodzi jakie on ma korzenie? Tuwim nie był etnicznie polakie, ale jaką
      polszczyzną sie posługiwał? żaden z tych endecko-faszystowskich piewców nie
      miógł sie równać z ówczesnymy skamandrytami.


      Zadowolenie, że jesteśmy krajem jednonarodowym jest zadowoleniem
      pedofila-kastrata, który sie cieszy że już go nie kusi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka