rekontra
06.06.06, 08:53
ostatnio politycy, nawet tak wielkiego pokroju jak Rokita czy Tusk, karmili
się nadzieją, że jest coś kompromitującego w teczce Kaczynskiego. Wzywali i
wyzywali, prorokowali i prowokowali, przewidywali a dzieniikarze podgrzewali
atmosferę, a potem ...... rżnęli głuptasków. I co? Rokita milczy, Tusk
milczy, a pismaki odwracają uwagę od meritum - czyli od reczki.
"Dlaczego tak późno" ich dręczy i majaczy się po nocach.
Dzisiaj Marszałek rzuca im kolejną ułudę:
"Według naszych ustaleń, w aktach znajdują się informacje dotyczące związków
polityków prawicy z aferami gospodarczymi, w tym z Art B oraz FOZZ. Mają tam
znajdować się również kompromitujące informacje dotyczące życia prywatnego
liderów prawicy z początku lat 90."
temat na kilka miesięcy, dziesiątki dzienikarzy będą przesłuchoiwać, drążyć
temat, nadawać PiS - FOZZ, PiS - ArtB, a potem , gdy odtajni się akta
ponownie odnajdą swe członki w nocnikach. Co najwyżej, wnioskuję po
wysłuchaniu kilku wywiadów, obejrzą zdjęcia jurnego Stefka z Anastazją P.
ciekawa jest końcowa cześc notatki:
"Na niektórych dokumentach znalezionych w szafie płk. Lesiaka, a dotyczących
inwigilowania partii politycznych, widnieją podpisy kolejnych ministrów spraw
wewnętrznych i UOP z lat 1991 - 1997."
czy nie czas stracić złudzenia, że znajdzie się jakiegoś haka na jarosława
Kaczyńskiego?