Dodaj do ulubionych

WPŁYW NARKOTYKÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU.

IP: *.stenaline.com 26.01.03, 08:58
Jakis czas temu Ed dokonał na tym forum streszczenia wizji św. Jana.
Wygląda to na przedawkowanie halucynogenów.

Apokalipsa, czyli Objawienie św. Jana należy do najbardziej fascynujących
części Nowego Testamentu. Św. Jan znajdował sie w Patmos, wyspie Morza
Śródziemnego, kiedy usłyszał za sobą donośny głos, nakazujący zapisanie
wszystkiego, co zaraz usłyszy i ujrzy. Kiedy jan obrócił się, ujrzał najpierw
promieniującą postać Chrystusa. Potem miał długotrwałą i niezwykle zawiłą
wizję.
Św. Jan w pewnym momencie ujrzał bestię wychodzącą z oceanu. Miała siedem
głów o dziesięciu ukoronowanych rogach, a na każdej glowie wypisane było
bluźniercze imię (nie podano, jakie to były imiona). Przypominała panterę o
niedźwiedzich łapach i paszczy lwa. Smok stojący na brzegu przekazał bestii
władzę. Jedna z głów bestii miała śmiertelną ranę, która została uleczona
(brak szczgółowych informacji, w jaki sposób).
Św. Jan widział następnie, jak ludzie oddawali cześć (skąd się tam wzięli?)
zarówno smokowi jak i bestii, a bestia samowładnie panowała przez 42 miesiące
(kolejna magiczna liczba?). Nieustannie bluźniła przeciw Bogu i stalo się
nawet, że prowadziła przeciw niemu wojnę i zwyciężała świętych.
Potem ujrzał drugą bestię wynurzającą się z morza. Miała dwa rogi jak jagnię,
ale mówiła jak smok (brak danych, o czym mówiła). Zwiodła ludzi na ziemi
(tym głosem?) i doprowadziła do tego, że oddawali cześć wizerunkowi pierwszej
bestii (???). Ci którzy odmówili, zginęli, kiedy druga bstia tchnęła w ten
wizerunek życie, co sprowadziło śmierć i zniszczenie.
Ocalała druga bestia wypaliła ponadto symboliczną liczbę bestii. Odtąd już
wszyscy nosili na prawej ręce i na czole znak 666.

1. Co chciał przekazać św. Jan chrześcijanom?
2. Jakich środków psychotropowych używał?

Obserwuj wątek
    • Gość: Palnick Czym nafaszerował się św. Jan? IP: *.stenaline.com 26.01.03, 09:44
      Halucynogeny

      Do tej grupy należą substancje zmieniające sposób postrzegania rzeczywistości:
      np. grzyby halucynogenne.

      Grzyby Halucynogenne (w slangu: grzybki)
      Pochodzenie: naturalne (w Polsce zbiera się je w Bieszczadach)
      Wygląd: surowe lub suszone grzyby
      Sposoby używania: jedzenie, często jako dodatek do posiłku
      Czas działania: około 6 godzin

      Co się dzieje z człowiekem pod wpływem grzybów halucynogennych...

      Zmienia się rzeczywistość. Znane przedmioty nabierają nowych barw i kształtów.
      Świat zewnętrzny i własna osoba wydają się nierealne, inaczej odbiera się czas
      i przestrzeń.

      Pojawia się skłonność do niezwykłych zachowań, zdarzają się np. "próby
      latania", które czasami kończą się tragicznie.
      Doznania po halucynogenach zazwyczaj są przyjemne, bywają jednak też tzw. "bad
      trips" (złe podróże), w których pojawiają się koszmary: wrażenie umierania,
      Świat rojący się od potworów i co najgorsze nie można tego przerwać.
      Wzrasta ciśnienie krwi, po którym następuje jego gwałtowny spadek, źrenice
      rozszerzają się, przyspiesza oddech i akcja serca.
      Mogą wystąpić; drżenie mięśni, zawroty głowy, niestrawność, mdłości, kłopoty ze
      snem i koordynacją.

    • Gość: Kagan Re: WPŁYW NARKOTYKÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU. IP: *.vic.bigpond.net.au 26.01.03, 10:05
      Gość portalu: Palnick napisał(a):
      Jakis czas temu Ed dokonał na tym forum streszczenia wizji św. Jana.
      Wygląda to na przedawkowanie halucynogenów.
      (...)
      1. Co chciał przekazać św. Jan chrześcijanom?
      K: Wiadomosc, ze uzywajac narkotykow, mozna zobaczyc ciekawe rzeczy.
      2. Jakich środków psychotropowych używał?
      K: Pewnie naturalnych, dobrze znanych owczesnym zydkom.
      • Gość: Palnick Re: WPŁYW NARKOTYKÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU. IP: *.stenaline.com 26.01.03, 12:50
        Gość portalu: Kagan napisał(a):

        > Gość portalu: Palnick napisał(a):
        > Jakis czas temu Ed dokonał na tym forum streszczenia wizji św. Jana.
        > Wygląda to na przedawkowanie halucynogenów.
        > (...)
        > 1. Co chciał przekazać św. Jan chrześcijanom?
        > K: Wiadomosc, ze uzywajac narkotykow, mozna zobaczyc ciekawe rzeczy.
        > 2. Jakich środków psychotropowych używał?
        > K: Pewnie naturalnych, dobrze znanych owczesnym zydkom.
        ========================
        To pewnie dlatego chrześcijanie tak sie garna do natury ;).
    • Gość: gitman Re: WPŁYW NARKOTYKÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU. IP: bierki:* / 192.168.9.* 26.01.03, 19:43
      O bezbozniku!!!
      To sa po prostu wizje przyszlosci, a nie zwykla schiza, ze ci sie wydaje, ze
      jestes przezroczysty, albo umiesz latac. No i po za tym uwazasz, ze sw. Jan
      mialby halucynogeny i nie podzieliby sie z chlopakami? To byloby nie po
      kolezensku i nie fair wobec innych apostolow, ktorzy zapierdalali ciezko, by
      upodobac sie Bogu na majacym niebawem nadejsc Sadzie Ostatecznym.
      • Gość: Ed Re: WPŁYW NARKOTYKÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU. IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 26.01.03, 20:08
        Nic o szczodrobliwości Jana jakoś nie mogłem znaleźć, co potwierdzało by tezę
        Palnic'a. Zresztą w dalszym fragmencie wizji opisującej, jak został
        przeniesiony przez anioła na wielką pustynię:
        - Zobaczył tam szkarłatną bestię o siedmiu glowach i dziesięciu rogach (Ed.
        dziwnie mogą kojarzyć się te liczby). Na bestii jechała wszetecznica (Ed. co
        za błyskotliwość w określaniu czyjegoś ego) ubrana w purpurę i szkarłat,
        ozdobiona złotem, klejnotami i perłami. Kobieta była pijana krwią świętych.
        Trzymała złoty puchar "pełen obrzydliwości i brudów swego nierządu". Na czole
        miala napis: "Wielki Babilon, macierz nierządnic i obrzydliwości ziemi"
        wydaje się iść w sukurs wnioskom stawianym przez Palnick'a.

        Pozdrawiam
        • Gość: Palnick Św.Jan, halucynogeny,natręctwa brak wiarygodności. IP: *.stenaline.com 26.01.03, 21:54
          Gość portalu: Ed napisał(a):

          > Nic o szczodrobliwości Jana jakoś nie mogłem znaleźć, co potwierdzało by tezę
          > Palnic'a. Zresztą w dalszym fragmencie wizji opisującej, jak został
          > przeniesiony przez anioła na wielką pustynię:
          > - Zobaczył tam szkarłatną bestię o siedmiu glowach i dziesięciu rogach (Ed.
          > dziwnie mogą kojarzyć się te liczby). Na bestii jechała wszetecznica (Ed. co
          > za błyskotliwość w określaniu czyjegoś ego) ubrana w purpurę i szkarłat,
          > ozdobiona złotem, klejnotami i perłami. Kobieta była pijana krwią świętych.
          > Trzymała złoty puchar "pełen obrzydliwości i brudów swego nierządu". Na czole
          > miala napis: "Wielki Babilon, macierz nierządnic i obrzydliwości ziemi"
          > wydaje się iść w sukurs wnioskom stawianym przez Palnick'a.
          >
          > Pozdrawiam
          =========================
          Drogi Edzie, wygląda mi na to, że diagnoza rzeczywiście potwierdza się w pełni:
          nadużycie halucynogenów (pewnie grzybków).
          Dziękuję za uzupełnienie danych. Powstaje pytanie:
          Czy narkoman może byc uważany za wiarygodnego świadka i twórcę ewangelii?
          Cała ewangelia Jana jest wyraźnie odmienna od pozostałych. Mówi sie o niej, że
          jest mistyczna a to poprostu rojenia narkomana pełne fobii i natręctw
          (np.zoologiczna nienawisć do Żydów).
          Ciekawe to wszystko.
          Pozdrawiam

          • Gość: Kolec w Stawie Re: Św.Jan, halucynogeny,natręctwa brak wiarygodn IP: *.stenaline.com 31.01.03, 14:37
            • Gość: Palnick Re: Św.Jan, halucynogeny,natręctwa brak wiarygodn IP: *.stenaline.com 06.03.03, 01:07
      • Gość: Palnick Re: WPŁYW NARKOTYKÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU. IP: *.stenaline.com 26.01.03, 20:15
        Gość portalu: gitman napisał(a):

        > O bezbozniku!!!
        > To sa po prostu wizje przyszlosci, a nie zwykla schiza, ze ci sie wydaje, ze
        > jestes przezroczysty, albo umiesz latac. No i po za tym uwazasz, ze sw. Jan
        > mialby halucynogeny i nie podzieliby sie z chlopakami? To byloby nie po
        > kolezensku i nie fair wobec innych apostolow, ktorzy zapierdalali ciezko, by
        > upodobac sie Bogu na majacym niebawem nadejsc Sadzie Ostatecznym.
        ===========================
        Poszlaki takie jak, zakres halucynacji i jej wielopłszczyznowość oraz brak
        podobnych wspomnień u innych ewangelistów wskazują jasno, że Jan wrąbał sam
        zapas przeznaczony dla wszystkich. Tego sie nie robi kolegom! Za takie postępki
        trzeba cierpieć!
        • Gość: Kagan Re: WPŁYW NARKOTYKÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU. IP: *.vic.bigpond.net.au 27.01.03, 00:38
          Gość portalu: Palnick napisał(a):
          > ===========================
          > Poszlaki takie jak, zakres halucynacji i jej wielopłszczyznowość oraz brak
          > podobnych wspomnień u innych ewangelistów wskazują jasno, że Jan wrąbał sam
          > zapas przeznaczony dla wszystkich. Tego sie nie robi kolegom! Za takie
          postępki trzeba cierpieć!
          K: Slusznie!
          • Gość: Palnick Re: WPŁYW NARKOTYKÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU. IP: *.stenaline.com 27.01.03, 12:19
            Gość portalu: Kagan napisał(a):

            > Gość portalu: Palnick napisał(a):
            > > ===========================
            > > Poszlaki takie jak, zakres halucynacji i jej wielopłszczyznowość oraz brak
            >
            > > podobnych wspomnień u innych ewangelistów wskazują jasno, że Jan wrąbał sa
            > m
            > > zapas przeznaczony dla wszystkich. Tego sie nie robi kolegom! Za takie
            > postępki trzeba cierpieć!
            > K: Slusznie!
            ===================
            P: Obawiam się, że na tresci - bełkotliwe, sprzeczne, nielogiczne - miały wpływ
            nie tylko halucynogeny ale też paranoja, fobie i zboczenia twórców tego zbioru
            baśni i urojeń.
      • Gość: chrześcijanka Re: WPŁYW NARKOTYKÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 14:10
        Oni już nie żyli.
        Każden jeden zginął śmiercią cierpiętniczą w imię wiary.
    • Gość: * Re: WPŁYW NARKOTYKÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU. IP: *.ipt.aol.com 26.01.03, 23:29
      • Gość: Palnick WPŁYW NARKOTYKÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU. IP: *.stenaline.com 27.01.03, 21:21
        Strawberry Fields

        Let me take you down
        'Cause I'm going to Strawberry Fields
        Nothing is real
        And nothing to get hung about
        Strawberry Fields forever

        Living is easy with eyes closed
        Misunderstanding all you see
        It's getting hard to be someone
        But it all works out
        It doesn't matter much to me

        No one I think is in my tree
        I mean it must be high or low
        That is you can't you know tune in
        But it's all right
        That is I think it's not too bad

        Always, no - sometimes, think it's me
        But you know I know when it's a dream
        I think a "no" will mean a "yes"
        But it's all wrong
        That is I think I disagree

        Ten tekst mozna spokojnie dołaczyc do biblii. Też jest efektem halucynogenów, a
        Jerzy z Bielska używajac "figur mowy", objaśniłby jego fundamentalne znaczenie
        w nauce chrzescijańskiej.
    • pl.adex Re: WPŁYW NARKOTYKÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU. 27.01.03, 00:42
      Freud sie tym zajmowal,te wizje rzeczywiscie wygladaja jakby on sie najadl zbyt
      wiele grzybkow a te wizje z Lourdes,czy fatimy czy Medjugorje to byly glownie
      mlode dzieczynki ktore nie mogly sie seksualnie wyzyc i stad te urojenia.Jakby
      ktos im dal good root wtedy kiedy trzeba to zadnego z tych przewidzen by nie
      bylo.Wszystko to urojenia narkomanow albo panienek nie wyzytych seksualnie.
      • Gość: Palnick Re: WPŁYW NARKOTYKÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU. IP: *.stenaline.com 27.01.03, 18:30
        pl.adex napisała:

        > Freud sie tym zajmowal,te wizje rzeczywiscie wygladaja jakby on sie najadl
        zbyt wiele grzybkow a te wizje z Lourdes,czy fatimy czy Medjugorje to byly
        glownie mlode dzieczynki ktore nie mogly sie seksualnie wyzyc i stad te
        urojenia.Jakby ktos im dal good root wtedy kiedy trzeba to zadnego z tych
        przewidzen by nie bylo.Wszystko to urojenia narkomanow albo panienek nie
        wyzytych seksualnie.
        ================================
        Nie tylko panienek ale też mężczyzn. Analizy medyczne treści biblijnych,a
        zwłaszcza "objawień" i wizji wskazują ,że na ich tresci - bełkotliwe,
        sprzeczne, nielogiczne - miały wpływ nie tylko halucynogeny ale też paranoja,
        fobie i zboczenia twórców tego zbioru baśni i urojeń.
        Obsesje seksualne są tu fundamentem, który do dzis jest głównym motorem
        działania koscioła katolickiego i jego funkcjonariuszy.
        Strawberry fields forever!

    • Gość: Kolec w Stawie Re: WPŁYW NARKOTYKÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU. IP: *.stenaline.com 29.01.03, 01:09
      Dzięki Palnick. Po wczorajszej maryśce (tej do palenia) chciałem spisać moje
      spotkanie z najświętszą panienką (tez maryśka). Byłem pewien, że to sie zdarzyło
      naprawdę! Wyszedłbym na durnia i plagiatora. Zainteresuje sie ta ciekawą ksiegą
      gandziarzy - biblia.
      • Gość: Ed Re: WPŁYW NARKOTYKÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU. IP: *.stenaline.com 29.01.03, 08:10

        W objawieniach św. Jana. Druga bestia (następująca oczywiście po tej pierwszej
        prowadzącej wojnę przeciwko Bogu i zwyciężającej świętych)oznaczyła ocalałych
        ze śmierci i zniszczenia wypalając im na prawej ręce i czole symboliczną liczbę
        bestii znakiem "666".
        Następnie św. Jan ujrzał "Jagnię", Jezusa Chrystusa stojącego na górze Syjon
        ze 144.000 ocalonymi duszami, które miały na czołach wypisane imię jego
        oraz "Ojca" (Ed. - nie podano jak Ojciec miał na imię). Pojawiający się w tym
        momencie anioł oznajmił nadchodzący los tym wszystkim, którzy oddawali cześć
        bestii - zostaną unicestwieni ogniem i siarką.
        • Gość: Palnick Re: WPŁYW NARKOTYKÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU. IP: *.stenaline.com 29.01.03, 10:26
          Gość portalu: Ed napisał(a):

          >
          > W objawieniach św. Jana. Druga bestia (następująca oczywiście po tej
          pierwszej
          > prowadzącej wojnę przeciwko Bogu i zwyciężającej świętych)oznaczyła ocalałych
          > ze śmierci i zniszczenia wypalając im na prawej ręce i czole symboliczną
          liczbę
          >
          > bestii znakiem "666".
          > Następnie św. Jan ujrzał "Jagnię", Jezusa Chrystusa stojącego na górze Syjon
          > ze 144.000 ocalonymi duszami, które miały na czołach wypisane imię jego
          > oraz "Ojca" (Ed. - nie podano jak Ojciec miał na imię). Pojawiający się w tym
          > momencie anioł oznajmił nadchodzący los tym wszystkim, którzy oddawali cześć
          > bestii - zostaną unicestwieni ogniem i siarką.
          -----------------------------
          św. Jan wyraźnie przedawkowywał. Czy dziś ktoś traktuje poważnie wynurzenia
          ćpuna?
      • Gość: Palnick Re: WPŁYW NARKOTYKÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU. IP: *.stenaline.com 30.01.03, 01:37
        Gość portalu: Kolec w Stawie napisał(a):

        > Dzięki Palnick. Po wczorajszej maryśce (tej do palenia) chciałem spisać moje
        > spotkanie z najświętszą panienką (tez maryśka). Byłem pewien, że to sie
        zdarzyło naprawdę! Wyszedłbym na durnia i plagiatora. Zainteresuje sie ta
        ciekawą ksiegą gandziarzy - biblia.
        ---------------------
        Gdybyś się wcześniej urodził zostałbyś ewangelistą!
      • Gość: chrześcijanka nie ważna motywacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 14:12
        ważne, żebyś przeczytał.
        • Gość: Palnick Re: nie ważna motywacja IP: *.stenaline.com 08.11.04, 19:07
          Nie wiem czy wiesz, że dobry uczynek od złego różni tylko jedno - intencja :)
          • Gość: chrześcijanka Re: nie ważna motywacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 10:48
            a czy skłamię, jeżeli powiem, że istnieją dobre uczynki popełnione ze złych
            intencji i złe uczynki z dobrych intencji?

            Dlatego Biblia mówi, że nie z uczynków jesteśmy zbawieni.

            Bóg jest mądry.
            • Gość: Palnick Re: nie ważna motywacja IP: *.stenaline.com 09.11.04, 17:16
              Gość portalu: chrześcijanka napisał(a):

              > a czy skłamię, jeżeli powiem, że istnieją dobre uczynki popełnione ze złych
              > intencji i złe uczynki z dobrych intencji?
              >
              > Dlatego Biblia mówi, że nie z uczynków jesteśmy zbawieni.
              >
              > Bóg jest mądry.
              ---------------
              Po pierwsze nie Biblia tylko NT.
              Po drugie nie jest grzechem czynić źle ale nie czynić dobrze.
              Kto to bóg?
    • Gość: Ed Re: ZADZIWIAJĄCE KONSEKWENCJE IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 29.01.03, 21:54
      Zadziwiającym zjawiskiem w tym wszystkim jest to, że judaizm, chrześcijaństwo
      oraz islam (trzy spośród największych religii świata), których wyznawcami jest
      ponad 40% ludności na ziemi, mają swoje korzenie w żydowskim Starym
      Testamencie. Wszystkie te trzy religie uczą ponoć wzajemnej miłości braci w
      wierze zwalczając się przy tym bez miłosierdzia i nie przebierając w żadnych w
      środkach.
      • Gość: Palnick Re: ZADZIWIAJĄCE KONSEKWENCJE IP: *.stenaline.com 29.01.03, 22:30
        Gość portalu: Ed napisał(a):

        > Zadziwiającym zjawiskiem w tym wszystkim jest to, że judaizm, chrześcijaństwo
        > oraz islam (trzy spośród największych religii świata), których wyznawcami
        jest
        > ponad 40% ludności na ziemi, mają swoje korzenie w żydowskim Starym
        > Testamencie. Wszystkie te trzy religie uczą ponoć wzajemnej miłości braci w
        > wierze zwalczając się przy tym bez miłosierdzia i nie przebierając w żadnych
        w
        > środkach.
        ----------------
        Co więcej chrześcijanie dodatkowo uczą miłosci bliźniego, bez wyróżnika wiary.
        Praktyka wzajemnego, zaciekłego zwalczania się, to po prostu zabiegi o udział w
        rynku handlu wirtualnym towarem jakim jest wiara. Największe zasługi na tym
        polu ma chrześcijaństwo, ze soją zasadą "krzewienia wiary".
        Jest to ponadto przyczynek do refleksji nad naturą ludzką, która omotana
        dogmatami religijnymi i zachecona "pszyszłą nagrodą" traci poczucie
        racjonalności zachowań.
        Prym w fizycznym eliminowaniu innowierców wiedzie (ale tylko w ostatnim czasie)
        islam.
        Wygląda na to, że judaizm jest najmniej ekspansywną i agresywną gałęzią
        religijną wywodzącą sie ze Starego Testamentu. Czyżby potwierdzało to tezę o
        największej zaciekłości neofitów i odszczepieńców?
        • Gość: Kolec w Stawie. Re: ZADZIWIAJĄCE KONSEKWENCJE IP: *.stenaline.com 31.01.03, 13:11
          Gość portalu: Palnick napisał(a):

          > Gość portalu: Ed napisał(a):
          >
          > > Zadziwiającym zjawiskiem w tym wszystkim jest to, że judaizm, chrześcijańs
          > two
          > > oraz islam (trzy spośród największych religii świata), których wyznawcami
          > jest
          > > ponad 40% ludności na ziemi, mają swoje korzenie w żydowskim Starym
          > > Testamencie. Wszystkie te trzy religie uczą ponoć wzajemnej miłości braci
          > w
          > > wierze zwalczając się przy tym bez miłosierdzia i nie przebierając w żadny
          > ch
          > w
          > > środkach.
          > ----------------
          > Co więcej chrześcijanie dodatkowo uczą miłosci bliźniego, bez wyróżnika wiary.
          > Praktyka wzajemnego, zaciekłego zwalczania się, to po prostu zabiegi o udział
          w
          >
          > rynku handlu wirtualnym towarem jakim jest wiara. Największe zasługi na tym
          > polu ma chrześcijaństwo, ze soją zasadą "krzewienia wiary".
          > Jest to ponadto przyczynek do refleksji nad naturą ludzką, która omotana
          > dogmatami religijnymi i zachecona "pszyszłą nagrodą" traci poczucie
          > racjonalności zachowań.
          > Prym w fizycznym eliminowaniu innowierców wiedzie (ale tylko w ostatnim
          czasie)
          >
          > islam.
          > Wygląda na to, że judaizm jest najmniej ekspansywną i agresywną gałęzią
          > religijną wywodzącą sie ze Starego Testamentu. Czyżby potwierdzało to tezę o
          > największej zaciekłości neofitów i odszczepieńców?
          • Gość: Palnick Re: ZADZIWIAJĄCE KONSEKWENCJE IP: *.stenaline.com 27.02.03, 03:46
      • Gość: chrześcijanka wiara a religia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 14:29
        Judaizm - no to wiadomo
        Chrześcijaństwo - "w Antiochii też nazwano po raz pierwszy uczniów
        chrześcijanami." (Dz.Apostolskie 11,26)
        Islam - muzułmanie uważają tak jak Żydzi Abrahama za praojca, tyle, że wg nich
        pierworodnym (ciągle zgodnie z prawdą) i jedynym wartym napomnienia (tu już nie
        za bardzo) synem Abrahama był Ismael (spłodzony z niewolnicą)

        Co do innych wyznań nie będę się wypowiadać bo niewiele o nich wiem.
        Chrześcijaństwo w rzeczywistości uczy wzajemnej miłości. To, że niewielu się
        jej nauczyło, a jeszcze mniej praktykuje to już nie jest wina wiary. To, że
        większość mówi, że nie kradnie, nie oznacza, że tak nie jest (kto z nas nigdy
        nie jechał na gapę, nie zapłacił łapówki zamiast mandatu lub nie oszukał na
        podatkach...jak zwał tak zwał).
        • palnick Re: wiara a religia 15.02.05, 09:41
          Gość portalu: chrześcijanka napisał(a):

          > Chrześcijaństwo w rzeczywistości uczy wzajemnej miłości. To, że niewielu się
          > jej nauczyło, a jeszcze mniej praktykuje to już nie jest wina wiary. To, że
          > większość mówi, że nie kradnie, nie oznacza, że tak nie jest.
          -----------------------
          To wszystko świadczy o niewydolności chrześcijaństwa :)
    • Gość: Kafar Re: WPŁYW NARKOTYKÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.02.03, 18:14
      To bardzo wiele tłumaczy, choć wyjaśnić te rojenia narkomanów trudno!
      • Gość: Palnick Czy św.Jan może być uważany za rzetelne źródło? IP: *.stenaline.com 22.02.03, 20:25
        Ostatnio, na tym forum podpierano się ewangelią Jana narkomana w celu
        uzasadnienia losów ciała Jezusa po śmierci i potwierdzenia baśni o jego
        cielesnym wniebowstąpieniu
        Nie uważam tego "pisarza" za godnego zaufania. Powody w powyższych postach.
        • Gość: tess Re: Czy św.Jan może być uważany za rzetelne źródł IP: *.btk.net.pl 01.08.03, 00:39
          To są prawdy objawione i nie nam, maluczkim o nich dyskutować.
          • Gość: Palnick Re: Czy św.Jan może być uważany za rzetelne źródł IP: *.stenaline.com 01.08.03, 01:49
            Gość portalu: tess napisał(a):

            > To są prawdy objawione i nie nam, maluczkim o nich dyskutować.
            ------------
            Objawione przez sporysz np.? Dlaczego mamy o tym nie dyskutować? Chocby
            interpretacja tego słowotoku jest ciekawym wyzwaniem.
        • Gość: chrześcijanka Wybór autorytetów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 14:34
          Sami sobie wybieramy autorytety.

          Mówisz, że ewangeliści to ćpuny. Bardzo podobają mi się takie autorytatywne i
          pseudonaukowe wypowiedzi. Zwarzając na to, że większość społeczeństwa wypisuje
          na drzwiach K+M+B w okolicach grudnia (nawet na "wierząca ale niepraktykująca")
          i chowa łuski w portfelu, z nadzieją wzbogacenia.

          Pomyśleć, że ludzi takich jak ja nazywa się ciemnogrodem tylko dlatego, że
          twierdzę, że pochodzę od Adama i Ewy a nie jak powszechnie wiadomo - od małpy.
          Ja przynajmniej od małpy się odżegnuję.
          • Gość: Palnick Re: Wybór autorytetów IP: *.stenaline.com 08.11.04, 19:09
            Gość portalu: chrześcijanka napisał(a):

            > Pomyśleć, że ludzi takich jak ja nazywa się ciemnogrodem tylko dlatego, że
            > twierdzę, że pochodzę od Adama i Ewy a nie jak powszechnie wiadomo - od małpy.
            > Ja przynajmniej od małpy się odżegnuję.
            ---------------
            Potrafisz udowodnić swoje pochodzenie od bajkowych postaci ?!
            • Gość: chrześcijanka Re: Wybór autorytetów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 10:49
              No jeżeli Ty mi udowodnisz swoje pochodzenie od małpy to przynajmniej przestanę
              się dziwić Twoim wypowiedziom.
              • palnick Re: Wybór autorytetów 26.04.05, 18:03
                Obawiam się, że Ty pochodzisz od myszy. Kościelnej :)
    • Gość: Elzbieta Re: Czy św.Jan może być uważany za rzetelne źródł IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 21.04.03, 12:36
      Swiety Jan nie byl zadnym narkomanem


      Na wyspie Patmos jedzono ziarna zawierajace sporysz.

      Ciekawe tylko, ze inni nie pisali tak, jak on....
      • Gość: Palnick Re: Czy św.Jan może być uważany za rzetelne źródł IP: *.stenaline.com 21.04.03, 18:06
        Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

        > Swiety Jan nie byl zadnym narkomanem
        >
        >
        > Na wyspie Patmos jedzono ziarna zawierajace sporysz.
        >
        > Ciekawe tylko, ze inni nie pisali tak, jak on....
        --------------------
        Miał talent, natręctwa i muzę halucynującą.
        • wesoly3 Re: Czy św.Jan może być uważany za rzetelne źródł 21.04.03, 22:01
          ty tez masz natrectwa
          co widac wyraznie na tym forum
          moze czas zaczac sie leczyc ?
          • Gość: Ed. Re: Czy św.Jan może być uważany za rzetelne źródł IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 21.04.03, 22:34
            Są dwa rodzaje ludzi: ci co myślą, i ci, co z własnej kaplicy robią kabaret. W
            sztuce wynajdywania bezsensu wypowiedzi dla swoich postów zaczynasz zdobywać
            laury politowania.

            wesoly3 napisał:

            > ty tez masz natrectwa
            > co widac wyraznie na tym forum
            > moze czas zaczac sie leczyc ?
          • Gość: Palnick Re: Czy św.Jan może być uważany za rzetelne źródł IP: *.stenaline.com 21.04.03, 23:17
            wesoly3 napisał:

            > ty tez masz natrectwa
            > co widac wyraznie na tym forum
            > moze czas zaczac sie leczyc ?
            -----------------
            Szkoda, że nie masz w głowie czegos co mogłoby kierować Twoimi wypowiedziami.
            W zasadzie nigdy nie wykraczasz poza jedno zdanie. W 99% takich wydaleń ziejesz
            zoologicznym antysemityzmem.Dobże by było gdybyś leczenie rozpoczął od siebie.
      • Gość: Ed Re: Bzdety Elżbiety !!! IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 21.04.03, 22:13
        Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

        > Swiety Jan nie byl zadnym narkomanem
        >
        >
        > Na wyspie Patmos jedzono ziarna zawierajace sporysz.
        >
        > Ciekawe tylko, ze inni nie pisali tak, jak on....

        Jezus po ochrzczeniu przez Jana Chrzciciela w rzece Jordan, wiedziony przez
        Ducha Świetegi, poszedł na pustynię. Pościł tam przez czterdzieści dni.
        Opowiadają o tym Ewangelie Mateusza (4;1-11) i Łukasza 94-1-13) Oraz krótka
        wzmianka w Ewangelii Marka (1:1-13).
        W czasie pobytu na pustyni ukazał się Jezusowi Szatan, żądając, by Jezus
        udowodnił, że na prawdę jest Synem Boga. Chciał, aby Jezus zamienił kamienie w
        bochenki chleba.

        Wszystko to, co pisali jest wynikiem spożywania sporyszu.
        Jak widać sporysz też dodawał niezwykle twórczeych wizji podważających
        wszechmos stwórcy jak i ustanowionej ponoć przez niego hierarchii.

        Czyzbyś z nawoływania do krucjat przeszła do dywagacji na temat żywotów
        świętych? Proponuję zacząć od pielgrzymki wzorem biczowników :-))
        • wesoly3 Re: Bzdety Elżbiety !!! 21.04.03, 22:21
          a ty edziu idz sie pokiwac pod scianka
          albo poganiaj troche wszy na pejsach
          • Gość: Ed Re: Bzdety Elżbiety !!! IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 21.04.03, 22:42
            Typowy przykład zaindoktrynowanej obyczajności. Szkoda, że Bóg przykłada się
            tylko do zachowania gatunku :-))

            wesoly3 napisał:

            > a ty edziu idz sie pokiwac pod scianka
            > albo poganiaj troche wszy na pejsach
            • wesoly3 Re: Bzdety Elżbiety !!! 21.04.03, 23:18
              pierdol pierdol bedziesz gibki
              a weszki i tak skacza po pejskach
              • Gość: Palnick Re: Bzdety Elżbiety !!! IP: *.stenaline.com 21.04.03, 23:23
                wesoly3 napisał:

                > pierdol pierdol bedziesz gibki
                > a weszki i tak skacza po pejskach
                --------------
                Wesołych najwiecej jest w Tworkach (licząc na metr kwadratowy). Tobie sie nawet
                wydaje, że występujesz w trzech osobach. Każda durniejsza, bardziej chamska i
                prymitywniejsza od pozostałych.
                • wesoly3 Re: Bzdety Elżbiety !!! 21.04.03, 23:31
                  ty jestes za to bardzo elokwentny
                  inteligentny i obiektywny

                  ezzz kurwa zal mi was
                  • Gość: Palnick Re: Bzdety Elżbiety !!! IP: *.stenaline.com 21.04.03, 23:40
                    wesoly3 napisał:

                    > ty jestes za to bardzo elokwentny
                    > inteligentny i obiektywny
                    >
                    > ezzz kurwa zal mi was
                    ---------------
                    To sensacja !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                    Nieśmiało sugerujesz, że tlą się w Tobie resztki uczuć wyższych!!
                    Hosanna!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Alleluja!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • Gość: Palnick Re: Bzdety Elżbiety !!! do Eda. IP: *.stenaline.com 21.04.03, 23:21
          Gość portalu: Ed napisał(a):

          > Gość portalu: Elzbieta napisał(a):
          >
          > > Swiety Jan nie byl zadnym narkomanem
          > >
          > >
          > > Na wyspie Patmos jedzono ziarna zawierajace sporysz.
          > >
          > > Ciekawe tylko, ze inni nie pisali tak, jak on....
          >
          > Jezus po ochrzczeniu przez Jana Chrzciciela w rzece Jordan, wiedziony przez
          > Ducha Świetegi, poszedł na pustynię. Pościł tam przez czterdzieści dni.
          > Opowiadają o tym Ewangelie Mateusza (4;1-11) i Łukasza 94-1-13) Oraz krótka
          > wzmianka w Ewangelii Marka (1:1-13).
          > W czasie pobytu na pustyni ukazał się Jezusowi Szatan, żądając, by Jezus
          > udowodnił, że na prawdę jest Synem Boga. Chciał, aby Jezus zamienił kamienie
          w
          > bochenki chleba.
          >
          > Wszystko to, co pisali jest wynikiem spożywania sporyszu.
          > Jak widać sporysz też dodawał niezwykle twórczeych wizji podważających
          > wszechmos stwórcy jak i ustanowionej ponoć przez niego hierarchii.
          >
          > Czyzbyś z nawoływania do krucjat przeszła do dywagacji na temat żywotów
          > świętych? Proponuję zacząć od pielgrzymki wzorem biczowników :-))
          ----------------
          Miło Cie znów spotkać Ed!
          Czy nie uważasz, że długotrwała głodówka również może prowadzić do halucynacji?
          Moim zdaniem Jezusowe objawienia na pustyni to również skutek zabużeń
          świadomości. Nic dziwnego, że podświadomość udręczonego głodem ciała
          podpowiadała mu przeistoczenie kamieni w bochenki chleba ;).
          • Gość: Ed Re: Bzdety Elżbiety !!! do Eda. IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 21.04.03, 23:40
            Gość portalu: Palnick napisał(a):

            > Miło Cie znów spotkać Ed!
            > Czy nie uważasz, że długotrwała głodówka również może prowadzić do
            > halucynacji?
            > Moim zdaniem Jezusowe objawienia na pustyni to również skutek zabużeń
            > świadomości. Nic dziwnego, że podświadomość udręczonego głodem ciała
            > podpowiadała mu przeistoczenie kamieni w bochenki chleba ;).

            Witam Polnick i pozdrawiam, chociaż pod koniec tych dni światecznych.
            Najnowsza medycyna praktyczna miała do czynienia z takimi objawami po usilnych
            strajkach głodowych, tak że jest coś na rzeczy. Chciałbym jednak zauważyć, że
            w niektórych wypadkach dla osiągnięcia takiego delirium nie trzeba nawet
            środków dopingujących. Aż dziw bierze, że ta fenomenologia transcendentalna
            (jak to określa jd) utrzymuje się w niektórych środowiskach do dnia
            dzisiejszego. Wydaje się to w pełni potwierdzać teorię ewolucji i doboru
            naturalnego Darwina :-)).

            Pozdrawiam

            • Gość: Kafar Re: Bzdety Elżbiety !!! do Eda. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.06.03, 23:57
              Wreszcie coś dobrego!
              • Gość: Ed Re: Bzdety Elżbiety !!! do Eda. IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 04.06.03, 23:00
                Gość portalu: Kafar napisał(a):

                > Wreszcie coś dobrego!

                Drogi Kafar,
                "życie jest piękne, ale trzeba umieć żyć" - z filozofii starożytnej Grecji.
                Czyż nie aktualne do dzisiaj? :-))

                Pozdrawiam
                • Gość: Palnick Re: Bzdety Elżbiety !!! do Eda. IP: *.stenaline.com 31.07.03, 14:34
                  Gość portalu: Ed napisał(a):

                  > Gość portalu: Kafar napisał(a):
                  >
                  > > Wreszcie coś dobrego!
                  >
                  > Drogi Kafar,
                  > "życie jest piękne, ale trzeba umieć żyć" - z filozofii starożytnej Grecji.
                  > Czyż nie aktualne do dzisiaj? :-))
                  >
                  > Pozdrawiam
                  ----------------------
                  Życie jest w istocie piekne.
                  Przypominam ten wątek bo tego lata ludzi z objawami przedawkowania blekotu
                  (zwłaszcza w polityce i kruchcie) wielki urodzaj ;)
    • Gość: poganin Re: WPŁYW NARKOTYKÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU. IP: *.btk.net.pl 31.07.03, 15:40
      Uważaj Palnick - urażach uczucia wierzących! Co prawda cytujesz świętych, ale w
      złej wierze. Należy się 500 godzin pracy w Licheniu.
    • Gość: Kafar Re: WPŁYW NARKOTYKÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.08.03, 23:20
      Oglądaem w niedzielę film o Janie. Oprócz żarcia sporyszu, by wyglodzony - stad
      te rojenia i halucynacje. Bardzo przygnębiający film - zwaszcza żywot w
      niebiesiech do dupy!
      • Gość: Palnick Też widziałem ten film o Janie. IP: *.stenaline.com 18.08.03, 16:48
        Gość portalu: Kafar napisał(a):

        > Oglądaem w niedzielę film o Janie. Oprócz żarcia sporyszu, by wyglodzony -
        stad te rojenia i halucynacje. Bardzo przygnębiający film - zwaszcza żywot w
        > niebiesiech do dupy!
        ---------------
        Bardzo smutny, okrutny, "odlotowo-gandziowy" filmik.
    • Gość: Pauloss Re: WPŁYW NARKOTYKÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU. IP: 213.17.253.* 18.08.03, 19:08
      Widze, że głowa trochę boli. Czepiaj się chłopie czego innego. Grzybków to może
      ty się najadłeś ateraz przeciw Bogu bluźnisz .
      • Gość: wiera Re: WPŁYW NARKOTYKÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU. IP: *.btk.net.pl 18.08.03, 21:40
        Gość portalu: Pauloss napisał(a):

        >> teraz przeciw Bogu bluźnisz .


        Bluźni cytując święte pisma ??!


        • Gość: Ed Re: WPŁYW NARKOTYKÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU. IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 18.08.03, 21:52
          Gość portalu: wiera napisał(a):

          > Gość portalu: Pauloss napisał(a):
          >
          > >> teraz przeciw Bogu bluźnisz .
          >
          >
          > Bluźni cytując święte pisma ??!
          >
          >
          Ed. Wszak funkcjonuje jeszcze w tym środowisku średniowieczny zakaz czytania
          słowa bożego a co mówić o cytowaniu tych słów. Jest to przywilej wyłącznie
          czarnych :-)).
        • Gość: Palnick Re: WPŁYW NARKOTYKÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU. IP: *.stenaline.com 18.08.03, 23:54
          Gość portalu: wiera napisał(a):

          > Gość portalu: Pauloss napisał(a):
          >
          > >> teraz przeciw Bogu bluźnisz .
          >
          >
          > Bluźni cytując święte pisma ??!
          >-------------------
          Kolega Pauloss podświadomie wyczuwa, że rojenia Jana są delikatnie mówiąc nieco
          kontrowersyjne. Nic dziwnego, że ocenia je jako bluźnierstwo.
          Co w takiej sytuacji robi zagubiony katolik? Obarcza winą wszystkich wokół,
          dzieki temu wiara jego pozostaje mocna i pewna. Ot co.
          >
      • Gość: Palnick Re: WPŁYW NARKOTYKÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU. IP: *.stenaline.com 20.08.03, 01:52
        Gość portalu: Pauloss napisał(a):

        > Widze, że głowa trochę boli. Czepiaj się chłopie czego innego. Grzybków to
        może ty się najadłeś ateraz przeciw Bogu bluźnisz .
        --------------
        To chyba jednak był sporysz i wygłodzenie. Nie żołądkuj się chłopie
      • Gość: Ed Re: WPŁYW NARKOTYKÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU. IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 20.08.03, 10:58
        Znowu zmuszony jestem do przytoczenia słów bp Sufragana Wetmańskiego"
        "Pewnym ludziom starczy zobaczyć mitrę, a natychmiast zatrzaskują się w nich
        szufladki mózgu i otwiera... gęba".

        Gość portalu: Pauloss napisał(a):

        > Widze, że głowa trochę boli. Czepiaj się chłopie czego innego. Grzybków to
        może
        >
        > ty się najadłeś ateraz przeciw Bogu bluźnisz .
    • Gość: Palnick DLACZEGO RELIGIA JEST GROŹNA DLA UMYSŁU IP: *.stenaline.com 26.08.03, 23:30

      Wszedłem na dominikańską stronę www.sekty.net i oto jaka definicję znalazłem:

      KK często budzi wiele kontrowersji, a nawet poczucia zagrożenia i nie zawsze
      wynika to z braku tolerancji w społeczeństwie, ale często spowodowane jest
      kontestacją wartości leżących u podstaw ładu zbiorowego przez KK.

      Uzależnienie

      Jedną z cech odróżniających KK od innych negatywnie postrzeganych zbiorowości
      jest uzależnienie jednostki od reszty grupy. Osoby zaangażowane gotowe są
      zrobić wszystko, co nakazuje im grupa, z którą się identyfikują, lub jej
      przywódca, nie zważając na irracjonalność i szkodliwość takich czynów. W
      obrębie KK każde stanowisko odmienne od tego, które prezentuje grupa lub
      lider, jest odrzucane nie dlatego, że jest ono racjonalnie uzasadnione, ale
      tylko dlatego, że jest inne.

      W przeciwieństwie do narkotyków, papierosów czy alkoholu czynnik
      uzależniający w KK nie jest materialny, konkretny, łatwy do zidentyfikowania
      i zlikwidowania.
      Wyznawcy, zniewoleni wzajemnymi relacjami, ugruntowanymi w ideowym przesłaniu
      grupy, nie zdają sobie sprawy ze swego uzależnienia i jego szkodliwości.
      Stopień tego uzależnienia może być różny i dochodzi do niego czasem w wyniku
      bardzo subtelnych zabiegów psychomanipulacyjnych. Chcąc pojąć, dlaczego
      ludzie tak dają się uzależniać, trzeba zrozumieć, na czym polega religijny
      charakter KK.
      ===========================
      A teraz w miejscach, gdzie użyto liter "KK" wpisz słowo "sekta" ;))))))
    • Gość: meduza gorgona To samo dotyczy Starego Testamentu IP: *.nv.nv.cox.net 27.08.03, 00:06
      On byl pisany przez walesajacych sie po pustyni ludzi cierpiacych na udar
      sloneczny. tak zostal wymyslony meski bog facet - Jahve
      • Gość: Palnick Re: To samo dotyczy Starego Testamentu IP: *.stenaline.com 27.08.03, 00:13
        Gość portalu: meduza gorgona napisał(a):

        > On byl pisany przez walesajacych sie po pustyni ludzi cierpiacych na udar
        > sloneczny. tak zostal wymyslony meski bog facet - Jahve
        -----------
        Żydzi nie stosowali wizerunku Jahwe. Nie wiadomo jak miałby wyglądać i czy
        wogóle wygląda. Później nastąpiła maskunilizacja boga, co i tak nie ma
        znaczenia bo on nie istnieje. Wolałbym, żeby bóg była kobieta!!!
        • Gość: meduza gorgona Re: To samo dotyczy Starego Testamentu IP: *.nv.nv.cox.net 27.08.03, 02:28
          Gość portalu: Palnick napisał(a):

          > Żydzi nie stosowali wizerunku Jahwe. Nie wiadomo jak miałby wyglądać i czy
          > wogóle wygląda. Później nastąpiła maskunilizacja boga, co i tak nie ma
          > znaczenia bo on nie istnieje. Wolałbym, żeby bóg była kobieta!!!


          Alez bog jest Kobieta! , bo kazdy mezczyzna jest troche "zdenaturowana"
          kobieta, choc przez to ciekawa dla tych niezdenaturowanych:))
    • Gość: Palnick Trzeźwość i szczerość pastora luterańskiego. IP: *.stenaline.com 05.09.03, 02:01
      Czy niewierzący pastor zmusi Kościół luterański w Danii do poszukiwań nowej
      tożsamości?


      Jacek Pawlicki 03-09-2003, ostatnia aktualizacja 03-09-2003 17:56

      Duńczyk Thorkild Grosboll udowodnił, że można być pastorem, brać pieniądze za
      szerzenie wiary w Jezusa i publicznie mówić o tym, że nie wierzy się ani w
      Boga, ani w zbawienie. Niewiara pastora obnażyła słabości duńskiego Kościoła
      luterańskiego

      Wszystko zaczęło się w maju 2003 r. w rybackim miasteczku Lyngby-Taarbaek na
      północ od Kopenhagi. 55-letni Thorkild Grosboll, luterański pastor z 25-letnim
      stażem 22 maja udzielił wywiadu dość popularnej gazecie "Weekendavisen".
      Powiedział w nim m.in., że "nie wierzy w Boga ani w dziewicę Marię".

      Cytat: "Nie ma Boga w niebie, nie ma życia wiecznego, nie ma zmartwychwstania",
      szybko obiegł świat. Media, nie tylko duńskie, przytaczały co celniejsze
      sformułowania Grosbolla - np. porównujące Jezusa do Robin Hooda. Sam pastor
      przyznał wprawdzie, że jego słowa wyjęto z kontekstu, ale nie wyparł się braku
      wiary.

      Boskość tak, Bóg nie

      Przełożona pastora biskup Lise-Lotte Rebel z diecezji w Elsynor wezwała go na
      dywanik, zażądała publicznego odwołania tych słów i przeprosin. Odmówił. Po
      spotkaniu z panią biskup powiedział dziennikarzom, że wierzy "w coś boskiego,
      ale nie w Boga, który stworzył człowieka i mrówkę".

      Rebel nie czekała ani chwili - zawiesiła go w obowiązkach i oskarżyła o
      podważanie tradycyjnych wartości kościelnych. Kościoły luterańskie dopuszczają
      bowiem sporą różnorodność, jeśli chodzi o formy nabożeństwa i nauczania,
      przywiązują natomiast ogromne znaczenie do manifestowania wspólnej wiary.

      Pani biskup nie przeszło nawet przez głowę, że słuszna z punktu widzenia
      Kościoła decyzja wywoła istną burzę w Lyngby-Taarbaek. Parafianie murem stanęli
      za Grosbollem, domagając się, by natychmiast przywrócono mu urząd. Na początku
      czerwca ulicami miasteczka przeszły marsze poparcia. - Jeśli w naszym Kościele
      nie ma miejsca dla pastora Grosbolla, to nie ma go i dla wielu z nas - groził
      Lars Heilesen, przewodniczący komitetu parafialnego.

      Biskup Rebel stara się jednak trzymać twardą linię: - Pastor jest pracownikiem
      państwowym, który ma określone obowiązki i nie może mówić publicznie
      wszystkiego, co mu ślina na język przyniesie, powołując się na gwarantowaną
      przez konstytucję wolność słowa.

      Luteranizm jest w Danii religią państwową, Kościołem dotowanym przez rząd
      (dotacje stanowią 12 proc. jego budżetu), więc duchowni - podobnie jak
      ministrowie czy urzędnicy - są pracownikami państwowymi. W ostateczności spory
      między zwierzchnikami Kościoła a niższą kadrą rozwiązuje minister ds. wyznań
      lub parlament.

      Pustka za fasadą

      W sprawie Grosbolla na szczęście nie trzeba było uciekać się do ostateczności.
      Pod koniec lipca pastor dogadał się z biskup Rebel. Ta pod naciskiem parafian
      przywróciła mu po siedmiu tygodniach zawieszenia urząd kapłański. Musiał tylko
      złożyć oświadczenie, iż żałuje, że poddał w wątpliwość autorytet Kościoła
      luterańskiego. Nie zająknął się jednak ani słowem o zadeklarowanym wcześniej
      braku wiary w fundament chrześcijaństwa, czyli w zmartwychwstanie! Wiernym to
      nie przeszkadzało, ale w sierpniu 158 duchownych wystosowało list otwarty, w
      którym potępiają zbyt kompromisową decyzję biskup Rebel.

      W liczącej 5,5 mln mieszkańców Danii luteranie stanowią ok. 85 proc. Masowa
      przynależność do Kościoła słabo przekłada się jednak na prawdziwą wiarę, a
      jeszcze słabiej na uczestnictwo w życiu Kościoła i nabożeństwach (praktykuje 5-
      6 proc. wiernych). Wielu krytyków państwowego luteranizmu ostrzega, że za jego
      fasadą kryje się pustka. Zdaniem komentatorów bunt Grosbolla obnażył słabości
      Kościoła. Cytowany przez francuski dziennik "Le Monde" duński doktor teologii
      Theodore Jorgensen uważa, że Kościół jako instytucja przeżywa kryzys tożsamości
      i wiarygodności, gdyż zbyt długo był przekonany o tym, że jego podwaliną jest
      samo słowo boże.

      O rozmiarach kryzysu świadczą choćby wyniki czerwcowego sondażu - 15 proc.
      ankietowanych Duńczyków stwierdziło, że można być pastorem, nie wierząc w
      zmartwychwstanie. Zdaniem "Le Monde" takie historie jak niewiara pastora cieszą
      społeczność muzułmańską. - To zachęca do przejścia na islam - wyjaśnia Fatih
      Alev, wiceszef stowarzyszenia duńskich imamów. Co roku czyni to ok. 200
      Duńczyków "poszukujących w religii prostych i jasnych postaw". Imam ma
      nadzieję, że ich liczba będzie rosnąć.

      • Gość: Thor Re: Trzeźwość i szczerość pastora luterańskiego. IP: *.btk.net.pl 09.09.03, 10:14

        S u p e r :) !!!
      • Gość: Ed Re: Trzeźwość i szczerość pastora luterańskiego. IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 07.03.04, 15:07
        Tak na marginesie i nieco po czasie. Krół duński Knut (Canut) położył głowę
        właśnie na ołtarzu kościoła katolickiego broniąc się przed... no własnie :)

        Przy najbliższej okazji można spokojnie odwiedzić to eksponowane miejsce
        milosierdzoa chrzescijańskiego.
    • Gość: Ed Re: NARKOTYKI A NOWY TESTAMENT. IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 08.09.03, 18:31
      Nowy Testament wydaje się być najtwardszym narkotykiem. Wpada wielu, wychodzą
      jednostki.
      • Gość: Palnick Przezycia religijne=cechy przeżyć ponarkotykowych. IP: *.stenaline.com 17.10.03, 01:57
        Sposrod rzeczy, ktore 'pozostaja' poza logika i poza mysleniem, mozna chocby
        wymienic tzw. doswiadczenie a raczej przezycie religijne. Mozna oczywiscie
        przeczyc istnieniu takich zjawisk, albo je odbierac w takich kategoriach jak
        ponarkotykowe wizje. Niemiej kwestia interpretacji tez nie przeczy temu, ze
        zjawiska takie moga istniec, ze byly opisywane, ba przezywane - przez cale
        wieki.
        • Gość: Ed Re: Przezycia religijne=cechy przeżyć ponarkotyko IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 17.10.03, 11:55
          Gość portalu: Palnick napisał(a):

          W zasadzie nie miał bym nic przciwko tym przeżyciom - bez względu na ich
          źródła i przyczyny - gdyby nie ich efekty uboczne obciązające swymi "efektami"
          przede wszystkim otoczenie. Jak zabawa - to tylko na swój koszt i to bez
          hipokrytycznych fanaberii o humaniźmie skierowanym wyłącznie do otoczenia.
          • Gość: kazik Re: Przezycia religijne=cechy przeżyć ponarkotyko IP: *.proxy.aol.com 23.10.03, 20:36
            Jezus dal przyklad na bycie z dala od narkotykow.nie wiem do jakich religii
            nalezycie lub nalezyliscie.jedno jest pewne,ze nigdy wam nie wyjasniono o co
            chodzi w objawieniu Jana.a mowi on nam o naszych obecnych czasach [a co za tym
            idzie,mowi do ludzi sam Jahwe[Jehowa]Bog].problem w tym,ze koscioly tzw.
            chrzescijanstwa[nie mowiac o innych nie chrzescijanskich religiach],nie maja
            poparcia ducha bozego,on po prostu nie jest z nimi.dlatego bladza pomacku,nie
            znajac drogi prawdy i tej drogi nie mogac nikomu zaoferowac.np.ta liczba
            144000.koscioly uwazaja ja za symboliczna,a przeciez jest to liczba przyszlego
            rzadu nad ziemia na czele z Jezusem.tak jak liczba baranka,tak i liczba jego
            czlonkow rzadu jest literalna.logicznym byloby zajrzec do historii swiata.do
            poteg politycznych przemijajacych jedna po drugiej,a zawsze majacych cos
            wspolnego z Izraelem.poczawszy od Egiptu, a dochodzac do naszych czasow,gdzie
            u wladzy jest potega anglo-amerykanska,widzimy z historii,ze sie wszystko
            zgadza z podaniem biblijnym.czeka nas,zgodnie z objawieniem Jana,jeszcze jedna.
            ta z kolei utworza wszystkie wspolnie poprzednie z jednomyslnoscia wszystkich,
            co do jednego,czlonkow narodow zjednoczonych.co oni uczynia? ano wykonaja wyrok
            bozy,nawet nie zdajac sobie z tego sprawy.a za co? min. za to,ze jak wy powyzej,
            i masa innych ludzi na calej ziemi,nie dostaje dostepu poznania prawdy,przez
            tych,ktorzy uwazaja sie za droge prowadzaca do Boga.warto sie nad tym
            zastanowic,bo chodzi tu o zycie,ktore jest do otrzymania nie tylko przez Zyda,
            Polaka,czy Anglika,ale jest dostepne dla kazdego,niezaleznie od koloru,czy
            pozycji spolecznej na calej zamieszkalej ziemi.
            • Gość: Ed Re: 144.000 zbawionych dusz w chrześcijaństwie IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 23.10.03, 20:50
              A więc od nowa :-))
              Św. Jan w swojej wizji kończa czasu, tak wyraziście opisanej s Apokalipszie
              (14:1) wspomina, że ujrzał jagnię stojące na Górze Syjon, któremu towarzyszylo
              144.000 ludzi. Ludzie ci mieli na czołach wypisane imię "Ojca" i wsłuchiwali
              się w głos grzmiący niebios. Wizja ta raczej może przypominać symbolikę
              stosowaną przez kobiety w Indiach. Czyżby to był anons do sposobu postrzegania
              kobiet w chrześcijaństwie?
              W tego typu dywagacjach nie wiem, co jest lepsze - narkotyki czy gorzała?
              • Gość: Palnick Re: 144.000 zbawionych dusz w chrześcijaństwie IP: *.stenaline.com 23.10.03, 20:55
                Może Jan po prostu przewidział ilu ludzi wzniesie na ołtarze JP II w czasie
                swojego pontyfikatu? ;)
                • Gość: kazik Re: 144.000 zbawionych dusz w chrześcijaństwie IP: *.proxy.aol.com 23.10.03, 21:08
                  nie ma to nic wspolnego z kardynalami,poniewaz w rzadzie niebianskim beda
                  rowniez kobiety.oczywiscie wszyscy w naturze duchowej,nie cielesnej.
                  wierni w cielesnej beda zyc na ziemi.
                  • Gość: Ed Re: 5.000 bochenków chleba w chrześcijństwie IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 24.10.03, 01:11
                    Powszechnie znana opowieść ewangeliczna onakarmieniu 5000 tlumu zawiera -
                    podobnie jak alegoria o rybach - ukryte symboliczne przesłanie. Według
                    Ewangelii Marka, Jezus i jego uczniowie zebrali sie w ustronnym miejscu, aby
                    odpocząć od trudów kazań i posługi. Zostali jednak rozpoznani (ciekawe, że
                    odnosi się to do ustronnego miejsca - hi) i wkrótce otoczył ich tłum 5000
                    ludzi (Ile w tym czasie mieszkańców liczylo miasto JeruzaleM?). Kiedy zrobilo
                    sie późno, Jezus chciał ich wszystkich nakarmić. Ale jego uczniowie zebrali
                    tylko 5 bochenków chleba i 2 ryby. [...] "I wszyscy zostali nakarmieni".

                    Zupełnie podobnie, jak w przypadku alegorii o rybach, opowieść o nakarmieniu
                    5000 ludzi ma klucz arytmetyczny, pozwlający skonstruować figurę geometryczną -
                    kwiat o dwinastu platkach. Całkowita miara łuków płatków wynosi 888, co w
                    tradycji hermetycznej ma oznaczać symboliczną nazwę Jezusa jako personifikacji
                    solarnego "Logosu" (pierwsze "Słowa").
                    W płaszczyźnie zewnętrznej może być to zachwycająca opowieść, którą
                    posługiwali się wczesnochrześcijańscy misjonarze, aby wpoić w nich cudowne
                    moce zbawczego Słowa.
                    W płaszczyźnie wewnętrznej, opowieść o nakarmieniu 5000 ludzi stanowi wprost
                    niewiarygodną pożywkę dla mysli opartej na kanonie liczbowym.
                    Ciekawostka polega na tym, że ta historia opiera się na greckim kanonie
                    liczbowym, który zdążył się już zestarzeć, kiedy chrześcijaństwo dopiero się
                    rodziło.
              • Gość: kazik Re: 144.000 zbawionych dusz w chrześcijaństwie IP: *.proxy.aol.com 23.10.03, 21:04
                gwoli scislosci to mieli wypisane tak imie Syna bozego,jak i Jego Ojca.to jest
                symbol znajomosci i Syna i Ojca [Jana 17:3].zas pochodza od czasow Jezusa na
                ziemi,az po nasze czasy.a ktorzy beda stanowic te liczge,to zalezy od
                Stworcy.zas tacy wierni ludzie jak np. Noe czy Jozue czy Jan Chrzciciel beda
                mieli moznosc zycia na ziemi,wlasnie pod tym niebianskim rzadem.jak rowniez ci
                co przezyja Armagedon oraz po nim zmartwychwstali ci,ktorych Bog ma w swej
                pamieci.miliony nigdy nie mialo na calej ziemi,nawet malej szansy,by poznac
                prawde o prawdziwym i jedynym Bogu.On jednak ma o nich pamiec i da im sie
                poznac,by kazdy mial te sama,rowna mozliwosc zycia wiecznego na rajskiej ziemi.
                • Gość: drewniak Ej Palnick... wspomnisz sobie te swoje zarciki jak IP: *.acn.waw.pl 23.10.03, 23:29
                  bedziesz lapke wystawial do wszczepienia microchipa z kodem utc. A to juz
                  niedlugo...
                  • menel1 . 23.10.03, 23:33
                    a co brano przed napisaniem Starego Testamentu?
                    • Gość: Palnick Re: . IP: *.stenaline.com 24.10.03, 00:05
                      to samo ;)
    • Gość: Palnick WPŁYW PSALMÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU. IP: *.stenaline.com 24.10.03, 01:34
      Nie będzie o numerologii. Nie bedzie o urojonych widzeniach. Bedzie o naginaniu
      z przemedytacja treści NT.

      Wpływ Psalmów na Nowy Testament trudno przecenić. Jest on olbrzymi. Gdyby nie
      Psalmy, być może, nie byłoby w ogóle Nowego Testamentu, ponieważ, być może, nie
      byłoby chrześcijaństwa.
      Psalmy wpływały na ducha narodu żydowskiego, rozpalały wyobraźnię. Stanowiły
      obok Pięcioksięgu oraz Pism Prorockich jeden z najważniejszych składników
      Świętych Ksiąg żydowskich. Ewangeliczny Jezus mówi:

      Łk 24,44b «Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie
      Mojżesza, u Proroków i w Psalmach.»

      W czasach Jezusa powszechne było wśród Żydów przekonanie o prorockim znaczeniu
      ich świętych ksiąg. Miały tam znajdować się przepowiednie dotyczące
      oczekiwanego przez nich mesjasza. Nie ulega wątpliwości, że to przekonanie
      musiało udzielić się również samemu Jezusowi, jego uczniom, pierwszym
      chrześcijanom oraz autorom ewangelii. Nie będę tutaj szczegółowo omawiał
      odniesień do Psalmów w tekstach ksiąg NT, gdyż jest to temat - rzeka i byłoby
      to dosyć nużące, a tego chciałbym uniknąć. Skupię się tu jedynie na kilku
      ważnych aspektach tej sprawy.
      Oczywiście nie można tu pominąć najsłynniejszego chyba psalmu 22.
      Ps 22,2-19
      2 Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił? Daleko od mego Wybawcy słowa mego
      jęku.
      3 Boże mój, wołam przez dzień, a nie odpowiadasz, [wołam] i nocą, a nie zaznaję
      pokoju.
      4 A przecież Ty mieszkasz w świątyni, Chwało Izraela!
      5 Tobie zaufali nasi przodkowie, zaufali, a Tyś ich uwolnił;
      6 do Ciebie wołali i zostali zbawieni, Tobie ufali i nie doznali wstydu.
      7 Ja zaś jestem robak, a nie człowiek, pośmiewisko ludzkie i wzgardzony u ludu.
      8 Szydzą ze mnie wszyscy, którzy na mnie patrzą, rozwierają wargi, potrząsają
      głową:
      9 «Zaufał Panu, niechże go wyzwoli, niechże go wyrwie, jeśli go miłuje».
      10 Ty mnie zaiste wydobyłeś z matczynego łona; Ty mnie czyniłeś bezpiecznym u
      piersi mej matki.
      11 Tobie mnie poruczono przed urodzeniem, Ty jesteś moim Bogiem od łona mojej
      matki,
      12 Nie stój z dala ode mnie, bo klęska jest blisko, a nie ma wspomożyciela.
      13 Otacza mnie mnóstwo cielców, osaczają mnie byki Baszanu.
      14 Rozwierają przeciwko mnie swoje paszcze, jak lew drapieżny i ryczący.
      15 Rozlany jestem jak woda i rozłączają się wszystkie moje kości; jak wosk się
      staje moje serce, we wnętrzu moim topnieje.
      16 Moje gardło suche jak skorupa, język mój przywiera do podniebienia,
      kładziesz mnie w prochu śmierci.
      17 Bo [sfora] psów mnie opada, osacza mnie zgraja złoczyńców. Przebodli ręce i
      nogi moje,
      18 policzyć mogę wszystkie moje kości. A oni się wpatrują, sycą mym widokiem;
      19 moje szaty dzielą między siebie i los rzucają o moją suknię.

      Któż nie zna tego tekstu? Któż nie uległ jego „magicznemu” powiązaniu z opisami
      męki Jezusa? Spośród osób, których lektura tego psalmu nie powala na kolana,
      zdecydowana większość uważa, że opisy ukrzyżowania Jezusa zawarte w ewangeliach
      były naginane „pod” psalm 22.
      Dla porządku przytoczę jeszcze fragment przypisu do Ps 22 z Biblii Tysiąclecia.
      22,17c-19 Wiersze te obrazowo opisują zadawanie śmiertelnych cierpień
      prześladowanemu (por. Iz 53,5 i Za 12,10). Tłumaczenie "przebodli" opiera się
      na najstarszym tłum. greckim; TM2 ma w tym miejscu trudne do zrozumienia "jak
      lew".
      Tekst tego psalmu mógł właśnie skłonić Jezusa do „spełnienia” tego proroctwa. A
      oto inny psalm „podejrzany” o takie działanie na Jezusa:
      Ps 116,12-19
      12 Cóż oddam Panu za wszystko, co mi wyświadczył?
      13 Podniosę kielich zbawieniai wezwę imienia Pańskiego.
      14 Moje śluby, złożone Panu, wypełnię przed całym Jego ludem.
      15 Drogocenną jest w oczach Pana śmierć Jego czcicieli.
      16 O Panie, jam Twój sługa, jam Twój sługa, syn Twojej służebnicy: Ty
      rozerwałeś moje kajdany.
      17 Tobie złożę ofiarę pochwalną i wezwę imienia Pańskiego.
      18 Moje śluby, złożone Panu, wypełnię przed całym Jego ludem.
      19 na dziedzińcach domu Pańskiego, pośrodku ciebie, Jeruzalem.
      Wprawdzie treścią tego psalmu jest skierowane do Boga podziękowanie za ocalenie
      od śmierci (patrz: Ps 116,1-9) i właśnie dlatego psalmista chce złożyć ofiarę w
      Jerozolimie "przed całym ludem". Pierwotne znaczenie w.15 było - Bóg nie chce
      śmierci swoich czcicieli. Ale znów w przypisie do tego wiersza można przeczytać:

      116,15 Tzn. Bóg nie pragnie śmierci swoich czcicieli, lecz ratuje ich od niej
      (w. 8); por. Ps 16[15],10n; Ps 72[71],14. Przekłady starożytne pod wpływem
      nauki o zmartwychwstaniu ciał zmieniły sens wyrażenia, uważając śmierć za drogę
      połączenia się z Bogiem i otrzymania nagrody. Tak rozumie ten wiersz także
      chrześcijańska liturgia i Martyrologium.
      Kolejna ważna sprawa - rzekome zapowiedzi zmartwychwstania Jezusa zawarte w
      Psalmach. Jego uczniowie oraz Paweł znaleźli tu takie oto „zapowiedzi” tego
      wydarzenia:
      Ps 16,8-117
      Stawiam sobie zawsze Pana przed oczy, nie zachwieję się, bo On jest po mojej
      prawicy.
      Dlatego się cieszy moje serce, dusza się raduje, a ciało moje będzie spoczywać
      z ufnością, bo nie pozostawisz mojej duszy w Szeolu i nie dozwolisz, by wierny
      Tobie zaznał grobu.
      Ukażesz mi ścieżkę życia, pełnię radości u Ciebie, rozkosze na wieki po Twojej
      prawicy.
      Ps 2,78
      Ogłoszę postanowienie Pana:
      Powiedział do mnie: «Tyś Synem moim, Ja Ciebie dziś zrodziłem.

      Porażające. W odróżnieniu od Ps 22 te psalmy raczej na kolana już nie rzucają.
      Szczerze mówiąc (pisząc), zastanawiam się, dlaczego akurat te psalmy tak
      zafascynowały apostołów, a nie na przykład te:
      Ps 71,20
      Zesłałeś na mnie wiele srogich utrapień, lecz znowu przywrócisz mi życie i z
      czeluści ziemi znów mnie wydobędziesz.
      Ps 86,12-13
      Będę Cię chwalił, Panie, mój Boże, z całego serca mojego i na wieki będę sławił
      Twe imię, bo wielkie było dla mnie Twoje miłosierdzie i życie moje wyrwałeś z
      głębin Szeolu.
      Na zakończenie trochę statystyki. Z pobieżnych wyliczeń wynika, że w około 100
      miejscach ksiąg Nowego Testamentu zacytowano ok. 70 fragmentów Psalmów. W
      wyliczeniu tym pomijam Apokalipsę, w której aż roi się od cytatów z ksiąg
      Starego Testamentu.



      • Gość: Em Re: WPŁYW PSALMÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU. IP: *.dc.dc.cox.net 24.10.03, 02:26
        Podziwiam Palnicku Twoja szeroka i gleboka wiedze biblijno-religijna. czy
        jestes kaplanem, czy religiznawca?;)
        pozdro
        • Gość: Palnick Re: WPŁYW PSALMÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU. IP: *.stenaline.com 24.10.03, 10:04
          Gość portalu: Em napisał(a):

          > Podziwiam Palnicku Twoja szeroka i gleboka wiedze biblijno-religijna. czy
          > jestes kaplanem, czy religiznawca?;)
          > pozdro
          -------------
          Emily, jestem kapłanem detoksykacji umysłów omamionych baśniami biblijnymi ;-)
          Pozdrowienia
          P.
          • Gość: Emily Re: WPŁYW PSALMÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU. IP: *.dc.dc.cox.net 25.10.03, 03:19
            Emily, jestem kapłanem detoksykacji umysłów omamionych baśniami biblijnymi ;-)
            ===
            OK, kaplanie;). A jakie detoksykanty stosujesz. Czy znasz naltrexone? To jest
            jest antagonista opiatow. Wartoby zrobic taki eksperyment. Dawac ludziom
            religijnym przez jakisz czas ten preparat i kazac im regularnie chodzic do
            kosciola. Mysle, ze wielu szybko zobojetnialoby na religie. Nie wykluczone tez,
            ze ludzie niereligijny produkuja mniej engogennych peptydow opiatopodobnych,
            dlatego religia nie jest dla nich tak wazna.
            pozdrowienia,
            • Gość: Palnick Re: WPŁYW PSALMÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU. IP: *.stenaline.com 25.10.03, 07:54
              Gość portalu: Emily napisał(a):

              > Emily, jestem kapłanem detoksykacji umysłów omamionych baśniami biblijnymi ;-)
              > ===
              > OK, kaplanie;). A jakie detoksykanty stosujesz. Czy znasz naltrexone? To jest
              > jest antagonista opiatow. Wartoby zrobic taki eksperyment. Dawac ludziom
              > religijnym przez jakisz czas ten preparat i kazac im regularnie chodzic do
              > kosciola. Mysle, ze wielu szybko zobojetnialoby na religie. Nie wykluczone
              tez,
              >
              > ze ludzie niereligijny produkuja mniej engogennych peptydow opiatopodobnych,
              > dlatego religia nie jest dla nich tak wazna.
              > pozdrowienia,
              -----------------
              Emily, czy ty jesteś dodatkowo farmaceutką ;)Ciekawa jest Twoja hipoteza.
              Pozdrawiam serdecznie.
              P
              • Gość: Emily Re: WPŁYW PSALMÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU. IP: *.dc.dc.cox.net 26.10.03, 01:46
                Emily, czy ty jesteś dodatkowo farmaceutką ;)Ciekawa jest Twoja hipoteza.
                > Pozdrawiam serdecznie.
                > P
                ======
                nie jestem farmaceutka, tylko znam sie na biologii i chemii mozgu. Religijnosc
                jak milosc ma podstawy biochemiczne. Np. schizofrenicy, ktorzy cechuja sie
                nadmiernym dzialaniem dopaminy w pewnych regionach mozgu (dopamina to
                neurotranmiter rozkoszy, milosci i wszelakiej przyjemnosci) sa na ogol
                hiperreligijni, wielu uwaza sie za bogow, aniolow, swietych itp. Natomiast
                podawanie im antypsychotykow, lekow ktore hamuja dzialanie dopaminy, bardzo
                oslabia ich uczucia religijne. Podobnie jest z endogennymi peptydami
                opiatowymi, ich nadmierne wydzielanie sie podczas obrzadkow religijnych czy
                modlitwy u niektorych ludzi, moze wywolywac silne uzaleznienie. Nie na prozno
                mowiono, ze religia to opium dla mas;)
                pozdrawiam,
                E
                • Gość: chil[u]m Re: WPŁYW PSALMÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 15.11.03, 13:43

                  >dopamina neurotranmiter rozkoszy, milosci i wszelakiej przyjemnosci
                  Może jednak serotonina, nie dopamina,co pani doktor??????


                  Dopamina: neuroprzekaźnik syntezowany i uwalniany przez neurony ośrodkowego
                  układu nerwowego. Odgrywa różną rolę w zależności od miejsca swego działania:

                  a) w układzie pozapiramidowym jest odpowiedzialna za napęd ruchowy, koordynację
                  oraz napięcie mięśni. Niedobór dopaminy w tym układzie objawia się chorobą
                  Parkinsona (drżaczka poraźna), nadmiar zaś - pląsawicą Huntingtona.

                  b) w układzie rąbkowym (limbicznym) jest odpowiedzialna za procesy emocjonalne,
                  wyższe czynności psychiczne oraz w znacznie mniejszym stopniu procesy ruchowe.

                  c) w podwzgórzu jest związany głównie z regulacją wydzielania hormonów, a
                  szczególnie prolaktyny i gonadotrop


                  Stop War on Drugs
                  • Gość: Palnick Re: WPŁYW PSALMÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU. IP: *.stenaline.com 23.12.03, 00:40
                    Postać Jezusa jast tak pokręcona, a jego historia tak nieprawdopodobna, że
                    zaden twórca żadnej sekty nie mógłby wymyślić czegoś tak chorego i liczyć na
                    to, że ktokolwiek pójdzie za tym. Tylko szczęśliwy splot wydarzeń historycznych
                    i okropne położenie rzymskich niewolników mogły stworzyć grunt dla wiary w
                    takie głupstwa. Także dzisiaj widać, że wszędzie tam, gdzie jest konkurencja w
                    postaci buddyzmu czy islamu, tam misjonarze chrześcijańscy nie mają szans z
                    tymi swoimi głupimi mitami. Zresztą głupocie tych wypocin zawdzięczmy
                    prześcignięcie wyżej rozwiniętych cywilizacji Wschodu. Tylko dzięki bijącemu w
                    oczy idiotyzmowi chrześcijańskiej doktryny, umysły Europejczyków mogły łatwo
                    zerwać z zabobonem i zwrócić się w stronę rozumu i wolności.
                    Islamiści np. mają silną wiarę, która nie pozwala im na rozwój umysłowy.
                    • Gość: Klechoraptor Re: WPŁYW PSALMÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.06.04, 23:27
                      Gość portalu: Palnick napisał(a):

                      > Postać Jezusa jast tak pokręcona, a jego historia tak nieprawdopodobna, że
                      > zaden twórca żadnej sekty nie mógłby wymyślić czegoś tak chorego i liczyć na
                      > to, że ktokolwiek pójdzie za tym. Tylko szczęśliwy splot wydarzeń
                      historycznych
                      >
                      > i okropne położenie rzymskich niewolników mogły stworzyć grunt dla wiary w
                      > takie głupstwa. Także dzisiaj widać, że wszędzie tam, gdzie jest konkurencja
                      w
                      > postaci buddyzmu czy islamu, tam misjonarze chrześcijańscy nie mają szans z
                      > tymi swoimi głupimi mitami. Zresztą głupocie tych wypocin zawdzięczmy
                      > prześcignięcie wyżej rozwiniętych cywilizacji Wschodu. Tylko dzięki bijącemu
                      w
                      > oczy idiotyzmowi chrześcijańskiej doktryny, umysły Europejczyków mogły łatwo
                      > zerwać z zabobonem i zwrócić się w stronę rozumu i wolności.
                      > Islamiści np. mają silną wiarę, która nie pozwala im na rozwój umysłowy.
                      ---------
                      Ale ten idiotyzm jeszcze dziala!!!!
    • Gość: brzytwa Re: Wplyw narkotykow, na bzikola Palnicka IP: *.pcz.czest.pl 24.10.03, 10:13
      Gość portalu: Palnick napisał(a):


      > Wygląda to na przedawkowanie halucynogenów.

      Masz racje, twoj post rzeczywiscie wyglada jak pisany po halucynogenach.
      • Gość: kazik szczerosc podejscia IP: *.proxy.aol.com 25.10.03, 01:09
        biorac pod uwage zycie Jezusa,to ile On mial wplywu na wydarzenia odnosnie
        swej osoby?proroctwa jednak sie wypelnily co do Niego,jak i co do innych
        wydarzen,lacznie z politycznymi i to ma miejsce rowniez w naszych czasach.
        Jego naczelnym tematem i celem bylo gloszenie Dobrej Nowiny o K.B.czego nie
        mozna np.powiedziec o wielkim Polaku w Watykanie.Izrael byl obrazem rzeczy
        przyszlych,ale nie wzial tego sobie do serca,samolobnie chcial krolowania dla
        siebie,szczegolnie,ze byl pod rzadami rzymskimi.a o krolowaniu jest napisane,
        ze bedzie nalezalo do Izraela,ale Duchowego.i z tym ma problem nie tylko
        judaizm,ale cale tzw.chrzescijanstwo.z tego powodu jest zamieszanie i
        stanowisko wielu ludzi po calej ziemi.nawet Imie wlasne Boga,tak jak
        zakrywali Zydzi,tak i zakryli przed ludzmi tzw.majacy sie za oredownikow Biblii.
        Jezusa czyny swiadcza o sile tego Krolestwa w przyszlosci na ziemi.i to dla
        dobra calej zamieszkalej ziemi.to,ze nie bedzie potrzeby lekarzy,cmentarzy,
        zostalo okazane ludziom przez Jezusa.rozmnozenie jedzenia,to blogoslawienstwo,
        ze pod rzadami tegoz Krolestwa,tego pokarmu ludziom nie zabraknie.i to nie
        po przez cod,ale po przez jego obfitosc po calej ziemi,nawet tam,gdzie sa
        obecnie nieprzyjazne pustynie.czym bedzie Armagedon,to nikt nie wie,jak nikt
        nie rozumial w przeszlosci potopu.wiadomo tylko,ze jak potop byl wybiurczy,tak
        i bedzie Armagedon.jak wtedy nastapily zmiany na ziemi,tak bedzie i teraz.
        co z tego,ze Zydzi nie uznali Syna bozego.nie znaczy to,ze nie byl Synem Boga,
        pierworodnym wszelkiego stworzenia[kolejny punkt w tzw.chrzescijanstwie,
        jezeli chodzi o dogmat trojcy].zyjemy w bardzo ciekawych czasach historii ziemi.
        wiele jeszcze uslyszymy i zobaczymy.zyjemy na przedprogu ostatniej potegi
        swiatowej,ktora niestety jest rowniez w Biblii proroczo przepowiedziana.
        kazdy wie dobrze,kiedy Biblia byla skompletowana.to proroctwo w niej jest
        zawarte.czy rowniez to proroctwo [kiedy sie wypelni]bedzie na swoj sposob
        interpretowane?chyba tylko przez kogos,ktoremu w sadzie wszystko wylozono,ale
        on nadal stoi przy swoim.w tym wypadku,to dany czlowiek ma juz problem tylko z
        soba samym.dobrze,ze interesujemy sie tym co wokolo nas sie dzieje.jeden
        zrozumie to szybciej inny wolniej,albo pozniej.jednak zaplata dla kazdego bedzie
        ta sama i w tym jest cale piekno milosci Stworcy do rodzaju ludzkiego.
        bogiem jednak obecnego systemu,jest Szatan.i ma w swym reku nawet religie.
        kto jest ostrozny,ten rozumie.
        • Gość: Palnick Kazikowi ku rozwadze. Biblia nie jest opoką ! IP: *.stenaline.com 25.10.03, 01:20
          Naukowcy to paskudne środowisko!
          Orientaliści odcyfrowują tabliczki z pismem klinowym. Również w starożytnych
          tekstach znad Nilu znaleźć można informacje o tym, jak wyglądała prawdziwa
          historia Hebrajczyków.
          Chwieje się historyczna podstawa Biblii. Ostatnio zadał jej cios Israel
          Finkelstein, szef wykopalisk prowadzonych przez uniwersytet w Tel Awiwie. W
          swojej książce "Nie było trąb jerychońskich" stwierdza, że najważniejsze
          biblijne teksty nie mówią prawdy:
          - Wyjście plemion żydowskich z Egiptu nigdy nie miało miejsca.
          - Ziemia Kanaan - wbrew opisom z Księgi Jozuego - nie została podbita przemocą.
          - Pierwsze "wspaniałe" królestwa Dawida i Salomona nie były takie wspaniałe. Ci
          izraelscy królowie panowali tylko nad "nieistotnymi, peryferyjnymi obszarami"
          (Finkelstein).

          Również rozwój monoteizmu przebiegał zupełnie inaczej niż nam to przedstawia
          Pismo Święte. Tam Bóg występuje jako istota wieczna. Stoi poza czasem - nigdy
          nie został zrodzony i nigdy nie umrze.
          Już patriarcha Abraham składał ofiary (ponoć około 1800 lat p.n.e.) tej
          wszechmocnej istocie. Również Mojżesz, po tym jak Pan ukazał mu się w gorejącym
          krzewie, uznawał, że "jest jeden Bóg". Z tego powodu konserwatywni badacze
          Biblii bardzo często uznawali lud Izraela za nadzwyczajny naród. Obecnie
          archeologia pokazuje jednak, że również Bóg ma swoje skromne początki.
          - Początkowo Jahwe był tylko bogiem pogody - wyjaśnia Dirk Kinet. - Gwarantem
          płodności, którego seksualny aspekt był powoli spychany na dalszy plan.
          Szczególnie w Ugarit, 400 kilometrów na północ od Jerozolimy, mroczna
          przeszłość religii Izraela ujawnia się dobitnie, jak to ujął francuski
          archeolog André Caquot. Odkryto tam rytualne teksty i złote posążki. Jedno ze
          znalezisk przedstawia mężczyznę z brodą. To mądry starzec i niebiański ojciec
          El - pierwotna forma Boga. Przekonanie, że Pan rozwinął się z pogańskiego bożka
          może być bolesne.
          Eksperci niczym przez teleskop patrzą na tę odległą w czasie chmurę, w której
          doszło do narodzin Wszechmocnego. Nauka uzyskuje coraz wyraźniejszy
          obraz "metafizycznego placu budowy", na którym krok po kroku utworzono tę
          potężną istotę.
          Pobożni egzegeci bardzo chętnie przypisywali Hebrajczykom szczególną pozycję w
          historii.
          "Z pełną świadomością doniosłości wyznawanej idei" semicki ród pasterzy "wyzbył
          się wszystkich dóbr tego świata, znosił cierpienia i oddał swoje życie", pisał
          Simon Dubnow w swojej dziesięciotomowej "Historii powszechnej narodu
          żydowskiego".
          Prawdą w tych peanach jest to, że przez Kanaan, jak przez żaden inny obszar w
          starożytności, przetaczały się częste wojny. Wyciągali rękę po tę krainę a to
          faraonowie, a to Babilończycy, którzy przeprowadzali tam masowe deportacje.
          Później przyszli Persowie i Grecy. W końcu zjawili się Rzymianie i zamienili
          ten obszar w swoją kolonię.
          Rzymski cesarz Wespazjan podczas wielkiego powstania żydowskiego w 70 roku n.e.
          ustawił pod murami Jerozolimy tarany i balisty. Pod miasto nadciągnęło 20 tys.
          legionistów. Zbuntowani wieśniacy stawiali zaciekły opór. Swoje domy łączyli
          tunelami umożliwiającymi ucieczkę. Na nic się to zdało. W sierpniu owego roku
          obrońcy twierdzy na górze Syjon byli wyczerpani.
          Legioniści przełamali szeregi wroga i zdobyli szturmem wzgórze, na którego
          szczycie stała wielka świątynia Jahwe. Podłożyli pod nią ogień. Historyk Józef
          Flawiusz, świadek tych zdarzeń, przejmująco zrelacjonował przebieg zbrodni.
          Opisywał ustawione wzdłuż ulic szeregi drewnianych krzyży, do których przybito
          buntowników. W takiej scenerii zwycięzcy zagrabili skarby świątynne, w tym
          siedmioramienny świecznik - menorę, i wywieźli je do Rzymu.
          Liczne upokorzenia, rozpacz i narodzone z gniewu fantazje o potędze znalazły
          swój wyraz w Biblii. Jej autorzy jednym pociągnięciem pióra zamieniali wieżę
          Babel w wieczny plac budowy (w rzeczywistości ta wysoka na ponad 90 metrów
          konstrukcja została ukończona). U Ezechiela Bóg rzuca się na faraona niczym
          wściekłe zwierzę: "Ziemię twego wylewu, napoję twoją krwią aż do gór".
          Ale dopiero teraz, ponad 2 tys. lat po stworzeniu tych mitów i religijnych
          wizji, zaczęło się ich logiczne, naukowe analizowanie. Badacze docierają do
          korzeni Starego Testamentu - i te korzenie podcinają. Coraz jaśniejsze staje
          się, że Słowo Boże, "Księga Ksiąg" pełna jest przeinaczeń. Jedna grupa
          fałszerzy, zwana "deuteronomistami", zajmowała się preparowaniem historii,
          zniekształcaniem rzeczywistości, zatajaniem niewygodnych faktów i zmyślaniem
          dziejów Ziemi Obiecanej.
          Dalecy jeszcze jesteśmy od wyjaśnienia, jak przebiegało to w szczegółach.
          Biblijny urząd cenzury działał sprytnie - jego wersja dziejów bardzo dobrze
          przystawała do prawdziwej historii.
          Pewne jest tylko miejsce przestępstwa: była to świątynia jerozolimska, do
          której prowadzą wszystkie wątki. Na wzgórzu, na którym obecnie wznoszą się
          meczet Al-Aksa i Kopuła na Skale, znajdowało się niegdyś główne sanktuarium
          miasta. Wewnątrz jego murów przechadzali się brodaci kapłani, w szatach
          obwieszonych sznurkami, dzwonkami i drogimi kamieniami. Machali kadzielnicami i
          zabijali zwierzęta ofiarne. Podczas jednego z rytuałów nacierali sobie uszy
          krwią barana.
          Po przebyciu całej długości świątyni docierało się do "świętego świętych", do
          debir. Tam w półmroku stały dwa pozłacane cherubiny (uskrzydlone lwy z ludzkimi
          twarzami) strzegące tronu Jahwe.
          Trzy obozy
          Ten brak, ta wielka negacja - oddająca przenośnie nieskończoność ducha -
          uchodzi za pionierskie osiągnięcie żydowskiej teologii. Podczas gdy wkoło żyły
          jeszcze dzikusy czczące bożków, Żydzi zakazali tworzenia wizerunków bóstwa i
          wkroczyli w sferę bytu uniwersalnego.
          Czy jest to jednak prawda? Również ten pionierski - w sferze duchowej - wyczyn
          Hebrajczyków jest kwestionowany. Problem daty powstania Pisma Świętego jest
          przedmiotem gorącej debaty. Ścierają się w niej trzy obozy:
          - Tradycjonaliści utrzymują, że główne teksty Biblii powstawały od ok. roku
          1000 p.n.e.
          - Umiarkowani optują za datą ok. 600 lat p.n.e.
          - "Minimaliści" uznają Stary Testament za "dzieło hellenistyczne". W swej
          zasadniczej części miało powstać dopiero po roku 330 p.n.e., czyli po śmierci
          greckich filozofów Sokratesa i Platona.
          Wiara w chronologię
          Pewien człowiek z Heidelbergu idzie jeszcze dalej. 63-letni Bernd Jörg Diebner
          mówi szybko, ma rzadkie włosy i od 30 lat wykłada teologię. Na początku roku
          2002 wydział ewangelicki zdecydował się - po długich wahaniach - nadać mu tytuł
          profesorski. Wykładana drewnem aula wypełniona była do ostatniego miejsca,
          kiedy ten świeżo mianowany profesor wygłaszał wykład inauguracyjny. W swoim
          wystąpieniu mówił o mistycznej wielkości Izraela, a następnie opisał Torę jako
          dokument dyplomatycznego kompromisu, który był poddawany przeróbkom być może
          jeszcze do 50 roku n.e.
          Dla Diebnera Biblia jest wynikiem zmagań o religijne przywództwo, prowadzonych
          przez arcykapłanów jerozolimskich, którzy przekręcali fakty historyczne i w ten
          sposób realizowali swoje marzenia o dawnej potędze.
          Księga ta pełna jest dramatycznych historii, w których nie brak gwałtów i
          bratobójstw. Ludzie zamieniają się w słupy soli, sprzedają swoje prawo do
          dziedziczenia za miskę soczewicy, czy - jak Hiob - pokrywają się cali wrzodami.
          Występuje tam ponad 20 proroków. W "Pieśni nad Pieśniami" znaleźć można lirykę
          miłosną. Księga Koheleta z kolei przypomina rozprawę filozoficzną.
          Również główna postać traktowana jest tam na różne sposoby. Czasem nazywa się
          Jahwe, w innych miejscach El lub Elohim. Niekiedy Bóg objawia się jako chmura,
          w innym miejscu przyjmuje postać ognistego słupa, który wskazuje drogę
          Mojżeszowi.
          • Gość: Palnick Kazikowi ku rozwadze. Biblia nie jest opoką ! -2- IP: *.stenaline.com 25.10.03, 01:23
            Najstarsze jak dotąd znalezione zwoje pism, zawierające teksty biblijnych
            proroków, pochodzą z Qumran nad Morzem Martwym. Niektóre strzępy zwojów poddano
            badaniu metodą węgla radioaktywnego: najwcześniejsze z nich powstały około roku
            240 p.n.e.
            Według opinii badaczy początków Biblii i jej proroków należy szukać dużo
            wcześniej. Zwoje z Qumran były tylko odpisami z odpisów. W Biblii wymienione są
            dziesiątki nazw miejscowości i dziesiątki imion różnych osób. Dane te posłużyły
            do stworzenia chronologii, która przez obóz badaczy konserwatywnych do dziś
            jest uznawana za obowiązującą. Według niej patriarchowie żyli około roku 1800
            p.n.e., a około roku 1250 p.n.e. Izraelici wyszli z Egiptu.
            Te wczesne dzieje Izraela (które miałyby przypadać na epokę brązu) zostały
            przedstawione w pierwszej księdze Pięcioksięgu Mojżeszowego - Księdze Rodzaju.
            Wszystko zaczyna się od Abrahama, pasterza pochodzącego z Ur (na terytorium
            współczesnego Iraku). Na rozkaz Boga wyrusza on stamtąd do Kanaanu.
            "Przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo ludy całej ziemi" - mówi
            Wszechmogący Abrahamowi. Ten stawia Bogu ołtarze koło Betel i Sychem. Po
            krótkim pobycie w Egipcie Abraham wraca do Palestyny, gdzie umiera w wieku 175
            lat, "syt życia".
            Jego syn Izaak, płodzi Jakuba, od którego 12 synów wywodzi się 12 plemion
            Izraela. Najbardziej zarozumiały z nich Józef zostaje przez swoich krewnych
            zwabiony w pułapkę i sprzedany karawanie zdążającej do Egiptu.
            W bardzo żywy sposób Księga Rodzaju opowiada, jak Józef, dzięki swojemu darowi
            objaśniania snów, awansuje nad Nilem do rangi ministra. Niedługo potem w
            Kanaanie wybucha klęska głodu. Bracia Józefa proszą w Egipcie o pomoc. Józef,
            którego spichrze są pełne, triumfuje.
            Później jednak los się odmienia. Do władzy dochodzi nowy faraon, który zmusza
            Żydów do "prac na polu". Muszą oni też nosić cegły w Ramses - nazwa ta odnosi
            się do położonej w Delcie metropolii Pi-Ramzes, której budowa zaczęła się około
            1270 roku p.n.e.
            Ucisk nadzorców jest nieludzki. Biblijni autorzy użyli najciemniejszych barw do
            odmalowania cierpień Ludu Bożego. Ale wtedy pojawia się Mojżesz.
            Fałszerze pisma
            Hebrajski podrzutek, wychowany na dworze faraona, staje się narzędziem w ręku
            Pana. Ten twórca nowej religii wyprowadza swój lud z "domu niewoli" nad Nilem.
            Dotychczasowy dramat rodzinny nabiera wymiarów masowego spektaklu.
            "Około sześciuset tysięcy mężów pieszo" wyrusza wraz z Mojżeszem. Jahwe
            rozdziela wody Morza Czerwonego i otwiera w ten sposób przejście na Synaj. Tam
            Bóg osobiście ("palcem Bożym") wypisuje w kamieniu dziesięć przykazań i daje je
            swojemu słudze, który umieszcza je w Arce Przymierza. Jednak Mojżesz wkrótce,
            zobaczył jak jego lud tańczy wokół złotego cielca. Ostra reprymenda położyła
            temu kres.
            Za Jozuego, następcy Mojżesza, prowadzone są też podboje militarne. Mury
            Jerycha rozpadają się na dźwięk trąb bojowych. A Pan raz za razem przychodzi z
            pomocą i ochroną. Czasem spuszcza "deszcz kamieni", a pod Gibeon zatrzymuje
            nawet słońce, żeby Żydzi jeszcze przy dziennym świetle zdążyli pobić ostatniego
            wroga.
            Cóż za wspaniała historia "ojców-założycieli"! Takiej wersji zdarzeń trzymali
            się też dawniej archeolodzy. Kiedy podczas wykopalisk w pobliżu Jerycha
            znaleziono potężne, zburzone mury, natychmiast uznano, że zostały one obalone
            za pomocą trąb jerychońskich.
            Dopiero stosunkowo niedawno ten sposób odczytywania Biblii zaczęto coraz
            mocniej kwestionować. Abraham stale jeździł np. na wielbłądach. Jak to możliwe?
            Jako zwierząt jucznych zaczęto ich przecież używać dopiero po roku 1000 p.n.e.
            Wkrótce zaczęto podejrzewać, że i Mojżesz jest postacią mityczną. Według
            dawnego mniemania autor opisu zdarzeń, jakie miały się rozegrać na Synaju, żył
            około roku 950 p.n.e. i był nadwornym pisarzem króla Dawida. Tylko dlaczego w
            Księdze Wyjścia, w rozdziale 42., Żydzi płacą za zboże metalowymi pieniędzmi?
            Najstarsze monety pochodzą z Azji Mniejszej i zostały wynalezione dopiero w VII
            wieku p.n.e.
            Nie ma wątpliwości: Pięcioksiąg Mojżeszowy, czczony przez Żydów jako Tora, nie
            stanowi wiarygodnego źródła historii epoki brązu. Dobrze obeznani z pismem
            fałszerze (jak mówi Krauss) nadali mu jedynie sztuczną patynę starości.
            • Gość: Palnick Kazikowi ku rozwadze. Biblia nie jest opoką ! -3- IP: *.stenaline.com 25.10.03, 01:37
              Fałszerze pisma

              Hebrajski podrzutek, wychowany na dworze faraona, staje się narzędziem w ręku
              Pana. Ten twórca nowej religii wyprowadza swój lud z "domu niewoli" nad Nilem.
              Dotychczasowy dramat rodzinny nabiera wymiarów masowego spektaklu.

              "Około sześciuset tysięcy mężów pieszo" wyrusza wraz z Mojżeszem. Jahwe
              rozdziela wody Morza Czerwonego i otwiera w ten sposób przejście na Synaj. Tam
              Bóg osobiście ("palcem Bożym") wypisuje w kamieniu dziesięć przykazań i daje je
              swojemu słudze, który umieszcza je w Arce Przymierza. Jednak Mojżesz wkrótce,
              zobaczył jak jego lud tańczy wokół złotego cielca. Ostra reprymenda położyła
              temu kres.

              Za Jozuego, następcy Mojżesza, prowadzone są też podboje militarne. Mury
              Jerycha rozpadają się na dźwięk trąb bojowych. A Pan raz za razem przychodzi z
              pomocą i ochroną. Czasem spuszcza "deszcz kamieni", a pod Gibeon zatrzymuje
              nawet słońce, żeby Żydzi jeszcze przy dziennym świetle zdążyli pobić ostatniego
              wroga.

              Cóż za wspaniała historia "ojców-założycieli"! Takiej wersji zdarzeń trzymali
              się też dawniej archeolodzy. Kiedy podczas wykopalisk w pobliżu Jerycha
              znaleziono potężne, zburzone mury, natychmiast uznano, że zostały one obalone
              za pomocą trąb jerychońskich.

              Dopiero stosunkowo niedawno ten sposób odczytywania Biblii zaczęto coraz
              mocniej kwestionować. Abraham stale jeździł np. na wielbłądach. Jak to możliwe?
              Jako zwierząt jucznych zaczęto ich przecież używać dopiero po roku 1000 p.n.e.

              Wkrótce zaczęto podejrzewać, że i Mojżesz jest postacią mityczną. Według
              dawnego mniemania autor opisu zdarzeń, jakie miały się rozegrać na Synaju, żył
              około roku 950 p.n.e. i był nadwornym pisarzem króla Dawida. Tylko dlaczego w
              Księdze Wyjścia, w rozdziale 42., Żydzi płacą za zboże metalowymi pieniędzmi?
              Najstarsze monety pochodzą z Azji Mniejszej i zostały wynalezione dopiero w VII
              wieku p.n.e.

              Nie ma wątpliwości: Pięcioksiąg Mojżeszowy, czczony przez Żydów jako Tora, nie
              stanowi wiarygodnego źródła historii epoki brązu. Dobrze obeznani z pismem
              fałszerze (jak mówi Krauss) nadali mu jedynie sztuczną patynę starości.

              Zwłaszcza Księga Jozuego kompletnie przekręca fakty. Jozue jako wódz prowadzi
              wojnę błyskawiczną, szybko przechodzi Jordan i - kierowany przez swego
              gniewnego Pana - ściera z powierzchni ziemi tubylczą ludność tych terenów i jej
              liczne bóstwa.

              Chaty jak pałace

              Nowe wykopaliska, prowadzone przez Izraelski Urząd Starożytności, pokazują, jak
              wielkie są rozmiary oszustwa. - Zasiedlenie Kanaanu przebiegało w
              rzeczywistości pokojowo i powoli - wyjaśnia Finkelstein.

              Faktem jest, że około roku 1200 p. n. e. semickie plemiona pasterskie
              przenikały z pustyni na górzyste tereny na Zachodnim Brzegu Jordanu i tam się
              osiedlały. Ludzie ci spali na prostych drewnianych łóżkach i nie jedli
              wieprzowiny. Ich domy mogły pomieścić 4-5 osób.

              Północ regionu, tereny po jezioro Genezaret, oferowały nowym osadnikom niezłe
              warunki. Między łagodnymi wzgórzami uprawiali oni winorośl i oliwki. Na
              południu zaś między Jerozolimą a Hebronem warunki były dużo surowsze. W
              skalistych wąwozach rosły tylko cierniste zarośla, mało było zbiorników wodnych.

              W sumie koło roku 1000 p.n.e. w górach Kanaanu mieszkało zaledwie około 50 tys.
              ludzi. Południe, jako szczególnie niegościnne, było wyjątkowo słabo zaludnione.

              Do tego ciągle dochodziło do zatargów z sąsiadami. W pobliżu mieszkali Edomici
              i Moabici. Nad morzem, na żyznej równinie, wielkie miasta pobudowali Filistyni.
              Dalej na północy swoje osady mieli Fenicjanie, podstępni morscy kupcy, którzy
              swoim bogom składali ofiary z dzieci.

              Absolutnym panem tej ziemi był jednak faraon. To on eksploatował tamtejsze
              kopalnie miedzi. Około roku 1250 p. n. e. Ramzes II nakazał wzniesienie
              ciągnącej się przez cały kraj sieci warowni i wodopojów. Była to Droga Horusa -
              trasa, wzdłuż której armie egipskie przeprowadzały wypady na północ.

              Trudno sobie wyobrazić, by ktoś taki, jak sypiający pod namiotem Mojżesz, mógł
              na tym dobrze obwarowanym przez faraonów obszarze przeprowadzać jakieś kampanie
              wojenne. W 1207 roku p.n.e. nazwę plemienia Izrael zapisano wprawdzie na steli
              faraona Merenptaha, ale tekst dotyczy ekspedycji karnej króla Egiptu, który
              stwierdza brutalnie: "Izrael jest zniszczony, jego nasienie nie istnieje".

              Władca kraju piramid wymuszał od swoich poddanych trybut. Kto chciał uniknąć
              przymusowych robót, uciekał w góry. Żyli tam uciekinierzy i ludzie wyjęci spod
              prawa. Wielu ekspertów wywodzi określenie "Hebrajczyk" od słowa hapiru, które
              znaczyło mniej więcej tyle co "włóczęga".

              I to właśnie w tej ubogiej, jałowej krainie Kanaan miały, według Biblii,
              powstać wspaniałe królestwa. Tam, gdzie w rzeczywistości mieszkali tylko
              brodaci pasterze odziani w wełniane płaszcze, miało się jakoby rozciągać
              imperium Dawida.

              Nie ma wątpliwości - Stary Testament zmyśla. Chaty podnosi do rangi pałaców.
              Podbój ziem Kanaanu to nonsens. Kto zmanipulował obraz dziejów? Jaki miał w tym
              cel?

              Widmo Asyrii

              Znalezienie odpowiedzi na te pytania nie jest wcale łatwe. Autorzy Pisma
              Świętego bardzo zręcznie wywiązywali się ze swojego zadania. Im głębiej
              naukowcy zapuszczają się w badaniach Tory, tym więcej napotykają pułapek.

              Nad samym Pięcioksięgiem Mojżeszowym pracowało co najmniej czterech autorów.
              Jednym z nich był "Jahwista", który imię Boga zapisywał zawsze tetragramem JHWH
              ("jestem ten, który jest"). Zapewne jego korzenie wywodzą się z Jerozolimy.
              Inny ("Elohista") pochodził z północy kraju. Ten nazywa Boga Elohim lub El.

              Sytuację komplikuje fakt, że Boża Księga zawiera nie tylko poezje i fantazje.
              Niektóre części Biblii przypominają wręcz leksykon historyczny.

              Konkretnych faktów dostarczają na przykład Księgi Królów. Opowiadają one o
              czasach między rokiem 1000 a 587 p.n.e., kiedy to rozpadło się bajkowe imperium
              Salomona i ukształtowały dwa państwa: Izrael i Juda (zwana później Judeą).

              Niezwykle szczegółowo autorzy opowiadają o kopaniu kanałów, dekretach
              podatkowych i wojnach w obu tych bliźniaczych krajach. W sumie księgi
              wymieniają 42 królów i podają okresy ich panowania.

              Czyżby wykorzystano tu stare kroniki i listy władców? Badacze przebadali pod
              tym kątem mezopotamskie archiwa tekstów klinowych. I rzeczywiście: znaleźli w
              nich imiona pięciu biblijnych królów.

              Najistotniejszy dowód odkryty został w 1993 roku w Tell Dan, stanowisku
              osadniczym w północnym Izraelu. Znaleziono tam stelę, na której pojawia się
              nazwa "Dom Dawida". A więc protoplasta żydowskich królów istniał naprawdę, choć
              był tylko mało ważnym księciem państwa-miasta.

              W świetle nowych znalezisk na Pustyni Negew i w Samarii mroczna "epoka królów"
              ukazuje się nam nieco wyraźniej. Około roku 950 p.n.e. Egipt traci kontrolę nad
              swoimi wasalami. Z powstałej próżni władzy mogli skorzystać hebrajscy wodzowie
              plemienni. Najpierw na północy ukształtowało się prapaństwo Izrael. W roku 884
              p.n.e. na tron wstępuje w nim - jak tego dowodzą inskrypcje - niejaki król
              Omri. Kraj ten miał wówczas 100 tys. mieszkańców.

              W IX i VIII wieku p.n.e. nad Tygrysem wyrosło jednak nowe mocarstwo, które
              coraz jawniej dążyło do władzy nad ówczesnym światem: Asyria.

              Maszerując na wygnanie

              Asyryjczykom bardzo zależało na podporządkowaniu sobie szlaków karawan
              handlowych. Kupcy przewozili nimi kadzidło i przyprawy z Jemenu aż do Gazy. Kto
              miał kontrolę nad tą stacją końcową, mógł z tego czerpać wielkie zyski.

              W roku 732 p.n.e. król Tiglatpilesar III przypuścił atak. Jego armia szybko
              doszła do Morza Śródziemnego, podporządkowując sobie ogromne obszary - w tym
              również państewko Izrael. Jako prowincja o nazwie Samaria zostało ono wcielone
              do imperium asyryjskiego. Biedną Judeę los na razie oszczędził.

              Volkmarowi Fritzowi, archeologowi z Giessen, udało się wykazać, jak brutalnie
              poczynali sobie zdobywcy. Badacz ten prowadzi wykopaliska w Kinneret n
              • Gość: Palnick Kazikowi ku rozwadze. Biblia nie jest opoką ! -4- IP: *.stenaline.com 25.10.03, 01:39
                Volkmarowi Fritzowi, archeologowi z Giessen, udało się wykazać, jak brutalnie
                poczynali sobie zdobywcy. Badacz ten prowadzi wykopaliska w Kinneret nad
                jeziorem Genezaret. Ta licząca 500 mieszkańców wieś została zasypana gradem
                żelaznych grotów strzał - opowiada. - Później żołnierze zburzyli domy.

                Częścią polityki najeźdźców były też deportacje. 13 500 Izraelitów zmuszono do
                opuszczenia ojczyzny. Znaleziony w Niniwie relief przedstawia przygarbionych
                Żydów, z workami na plecach, maszerujących na wygnanie.

                Judea, mniejsze bliźniacze państewko, również była zagrożona. Rzeka uchodźców
                uciekających przed wojną zalała Jerozolimę. Jej ludność wzrosła z 2 tys. do być
                może 15 tys. Była przy tym bezbronna wobec ewentualnego ataku wojowniczego,
                potężnego sąsiada.

                Narodowy epos

                Jak sądzą umiarkowani krytycy Biblii z obozu Finkelsteina, w tej sytuacji
                zagrożenia dokonał się cud: narodziny wiary w jednego Boga.

                W rozpaczliwej sytuacji, wciśnięta między dwa mocarstwa, Egipt i Asyrię, mała
                Judea zdecydowała się szukać ratunku w ofensywie. A ponieważ nie miała wielkiej
                armii, broniła się za pomocą metafizyki. "Projekt Jahwe" miał zostać
                zapoczątkowany przez króla Jozjasza (639-609 rok p.n.e.). Biblia wysławia go
                jako człowieka, który nastał po to, żeby wyeliminować ślady obcych kultów i
                poprzez ścisłe przestrzeganie praw boskich doprowadzić naród izraelski do
                zbawienia.

                Przypuszcza się, że król zwołał swoich kapłanów, kazał im wynaleźć boskiego
                opiekuna i spisać "narodowy epos" o Ziemi Obiecanej. Przede wszystkim chodziło
                o wzmocnienie poczucia własnej wartości narodu i obronę przed wpływami obcych
                kultur. - Kapłani postawili więc na separację - jak mówi Finkelstein.

                Kiedy wczytać się uważniej w Biblię, uderza w niej mnogość reguł i tabu.
                Wyznawcom Jahwe nie wolno było na przykład spożywać mięsa świni, zająca czy
                wielbłąda. Potrawy mleczne nie mogły mieć styczności z mięsem.

                Podczas Paschy wspólnota wiernych spożywała przaśny chleb. W soboty zabronione
                było rozpalanie ognia. Niemowlętom płci męskiej ósmego dnia po narodzinach
                mohel (rzezak) obcinał napletek. Przestrzegany był też zakaz mieszanych
                małżeństw.

                Obok tych przepisów, którymi wspólnota religijna w Judei stopniowo odgradzała
                się od świata zewnętrznego, Jozjasz miał też położyć większy nacisk na
                wierzenia. Dotychczas Jahwe był ewidentnie tylko bożkiem pioruna, czczonym jako
                bóstwo lokalne w Jerozolimie na górze Syjon. Teraz stał się uniwersalnym
                mocarzem.

                Tylko jeden Bóg

                Prawie wszyscy badacze Biblii żywią podejrzenie, że ostatnia część Pięcioksięgu
                Mojżeszowego, słynna Księga Powtórzonego Prawa (Deuteronomium) odzwierciedla
                wyniki reformy kultu przeprowadzonej przez Jozjasza. Uderzający jest język,
                jakim tę księgę spisano, język, jakiego nie spotykamy w innych źródłach. Dzieło
                to bezkompromisowo potępia oddawanie czci innym bogom i grozi straszliwymi
                karami tym, którzy ten zakaz złamią. Bóg przedstawiany jest jako istota
                odległa, całkowicie transcendentna. Ponadto Księga zawiera pewien kategoryczny
                zakaz: rytuał ofiarny dla Jahwe może się odbywać wyłącznie w świątyni w
                Jerozolimie i nigdzie indziej.

                Tymi dekretami kapłani z Syjonu dążyli do uzyskania monopolu na wiarę. Chcieli
                w ten sposób wyeliminować konkurencję ze strony swoich kolegów po fachu,
                poddanych asyryjskiemu jarzmu w bratnim państwie Izrael. Ci bowiem, na odległej
                od Jerozolimy o 50 kilometrów górze Garizim, zarządzali inną wielką świątynią
                Jahwe.

                Ów spór między Judeą a Izraelem można odczytać między wierszami całego Starego
                Testamentu. Jerozolimczycy oczerniali swoich sąsiadów z północy, gdzie tylko
                się dało. W Księgach Królewskich np. mieszkańcy Izraela występują najczęściej
                jako trwożliwi nieudacznicy, a prawie wszyscy ich władcy to świętokradcy i
                grzesznicy. W Judei zaś żyją ludzie pobożni i bogobojni.

                Kapłani syjońscy nie cofali się nawet przed oszustwem i fałszowaniem
                dokumentów. Aby podbudować swoje roszczenia do monopolu kultowego, obmyślili
                wyrafinowany plan.

                Druga Księga Królewska opowiada, jak w 622 roku p.n.e. podczas prac
                porządkowych w świątyni jerozolimskiej arcykapłan Chilkjasz znalazł starożytną
                Księgę Prawa. W rzeczywistości, zdaniem ekspertów, atrament, którym tę księgę
                spisano, ledwo zdążył obeschnąć. Kryje się za nią bowiem świeżo napisana Księga
                Powtórzonego Prawa.

                Z punktu widzenia umiarkowanych badaczy Biblii sprawy wyglądają więc
                następująco: około roku 630 p.n.e. "deuteronomiści" spisali najważniejsze
                teksty Biblii. Wymyślili postaci Abrahama i Mojżesza, a ich czyny umieścili w
                odległej przeszłości.

                Frakcja minimalistów uważa za przesadę mówienie o reformie kultu za Jozjasza.
                Historia z rzekomo prastarą, ściśle monoteistyczną Księgą Prawa miałaby zostać
                zmyślona jeszcze później.

                Bieżące odkrycia archeologiczne wspierają tę opinię. Likwidacja politeizmu
                ciągnęła się o wiele dłużej niż dotychczas sądzono. Jeszcze około roku 600
                p.n.e. ludność Judei była równie politeistyczna jak jej sąsiedzi. - Nie
                istniały żadne różnice między jej religią a religiami kultur sąsiadujących -
                wyjaśniania Herbert Niehr, badacz Starego Testamentu z Tybingi.

                Naga towarzyszka

                Istotne ustalenia na temat tego, co naprawdę działo się wówczas w odległej,
                górzystej krainie wokół Jerozolimy, nauka zawdzięcza szwajcarskiemu
                specjaliście od badań nad Starym Testamentem, Othmarowi Keelowi. Dzięki
                mozolnej pracy przebadał on 8500 pieczęci z obszaru Syropalestyny. Jego
                wniosek: w Kanaanie roiło się od bożków.

                Na szczycie prawie każdego wzgórza składano ofiary całopalne. Przed domami
                chłopów stały małe ołtarze z wapienia. Tam rolnicy oddawali cześć swoim
                przodkom. Ponadto, według Keela, około roku 650 p.n.e. w kraju nastąpił boom na
                wierzenia astralne. Modne stały się kulty zwycięskiego mocarstwa Asyrii.

                Wszędzie padano do stóp miotającego pioruny Baala. - Jak u wszystkich ludów
                rolniczych, również w Lewancie najwyższą pozycję w panteonie zajmowały bóstwa
                pogody - mówi Niehr. - A boga pogody Baala czczono w wielu lokalnych odmianach.
                Jedną z nich był Jahwe.

                Najwyższego przedstawiano początkowo z błyskawicą i włócznią. Miał też
                towarzyszkę: boginię miłości Aszerę. Duńska badaczka Tilde Binger nazywa tę
                niebiańską damę "małżonką" Pana. Zupełnie naga, tylko w dziwacznej koronie na
                głowie - tak przedstawiano to uosobienie płodności.

                Sam Jahwe około roku 600 p.n.e. też nie był jeszcze taki odległy i
                bezpostaciowy, jak sugeruje to Księga Powtórzonego Prawa. Religioznawca Niehr
                jest pewien: W świątyni w Jerozolimie stał wówczas jeszcze kultowy posąg Boga.

                Całą pokrytą złotem, stojącą milcząco w "świętym świętych" i strzeżoną przez
                cherubinów - tak można sobie wyobrażać tę figurę. Modlono się do niej zapewne
                (jak to podaje Biblia) jako do "Pana Chwały".

                Mit Ziemi Obiecanej

                Dopiero w roku 587 p.n.e. doszło do zdarzenia przełomowego dla monoteizmu.
                Pewnego letniego dnia od północnego wschodu pod mury twierdzy jerozolimskiej
                nadciągnęła olbrzymia armia. Już z daleka słychać było brzęk włóczni i turkot
                wozów bojowych. Babilończyk Nabuchodonozor ciągnął z wyprawą na Egipt.

                Oblężenie miasta trwało 18 miesięcy. Od strzał babilońskich łuczników niebo
                robiło się ciemne, drewniane tarany uderzały w miejskie bramy. Dopiero po
                zażartej walce obrońcy ulegli.

                Jak to było wówczas w zwyczaju, z pokonanymi postąpiono dość brutalnie. Królowi
                jerozolimskiemu Sedecjaszowi wyłupiono oczy. Tak więc również Judea, mniejsze z
                bliźniaczych państw, utraciła swoją niezależność.

                Bezbożny wróg nie oszczędził miejsca najświętszego: świątynia jerozolimska
                spłonęła. Część warstw wyższych społeczeństwa (ponoć 15 tys. ludzi) zwycięzcy
                powlekli do Mezopotamii. W Babilonie powstała wkrótce kolonia żydowska.

                Coraz więcej badaczy uznaje, że dopiero tam, w diasporze, u stóp olbrzymiej
                wieży Etemenanki (wysokiej na 91,5 metra; na jej szczycie
                • Gość: Palnick Kazikowi ku rozwadze. Biblia nie jest opoką ! -5- IP: *.stenaline.com 25.10.03, 01:43

                  Mit Ziemi Obiecanej

                  Dopiero w roku 587 p.n.e. doszło do zdarzenia przełomowego dla monoteizmu.
                  Pewnego letniego dnia od północnego wschodu pod mury twierdzy jerozolimskiej
                  nadciągnęła olbrzymia armia. Już z daleka słychać było brzęk włóczni i turkot
                  wozów bojowych. Babilończyk Nabuchodonozor ciągnął z wyprawą na Egipt.

                  Oblężenie miasta trwało 18 miesięcy. Od strzał babilońskich łuczników niebo
                  robiło się ciemne, drewniane tarany uderzały w miejskie bramy. Dopiero po
                  zażartej walce obrońcy ulegli.

                  Jak to było wówczas w zwyczaju, z pokonanymi postąpiono dość brutalnie. Królowi
                  jerozolimskiemu Sedecjaszowi wyłupiono oczy. Tak więc również Judea, mniejsze z
                  bliźniaczych państw, utraciła swoją niezależność.

                  Bezbożny wróg nie oszczędził miejsca najświętszego: świątynia jerozolimska
                  spłonęła. Część warstw wyższych społeczeństwa (ponoć 15 tys. ludzi) zwycięzcy
                  powlekli do Mezopotamii. W Babilonie powstała wkrótce kolonia żydowska.

                  Coraz więcej badaczy uznaje, że dopiero tam, w diasporze, u stóp olbrzymiej
                  wieży Etemenanki (wysokiej na 91,5 metra; na jej szczycie stało obserwatorium
                  astronomiczne), Hebrajczycy stworzyli nostalgiczny mit "Ziemi Obiecanej" -
                  właśnie dlatego, że ją utracili. Na ich koncepcję boga oddziaływały na
                  obczyźnie nowe, pochodzące z Persji impulsy. Duchowy przewodnik Persów
                  Zaratustra głosił doktrynę, w której występują anioły i która bazuje na
                  przeciwieństwie dobra i zła.

                  Ahuramazda, główny bóg Persów, też był istotą bez wizerunku. Herodot pisał, że
                  Persowie nie budowali ołtarzy: "O tych, którzy to robią, mówi się jako o
                  głupcach. Najwyraźniej, w odróżnieniu od Greków, swoich bogów nie wyobrażają
                  sobie jako istot podobnych do ludzi".

                  Rezydujący daleko na wschodzie nowi władcy ze wszystkich sił wspierali
                  rozkwitający kult Jahwe. W 538 roku p.n.e. zezwolili Żydom na powrót do
                  ojczyzny.

                  Około 30 tys. ludzi powędrowało wówczas do Judei - wśród nich wielu kapłanów.
                  Na górze Syjon niezwłocznie odbudowano ze zgliszcz świątynię.

                  Według minimalistów to dopiero teraz, jako administratorzy perskiej prowincji
                  Jehud (która ciągnęła się w promieniu 30 km od Jerozolimy), radykalni żydowscy
                  reformatorzy naprawdę przystąpili do działania. Podobnie jak średniowieczne
                  klasztorne szajki fałszerzy, którzy przerabiali daty oficjalnych dokumentów,
                  tak i oni przewertowali hebrajskie pisma i napisali je na nowo, zmyślając przy
                  tym całe nieistniejące królestwa.



                  Głusi na nowinki

                  Dopiero dzięki archeologii zyskujemy obecnie jakieś pojęcie o tym, co naprawdę
                  działo się w tamtej epoce. Szczególnie niezwykłe jest pewne zagadkowe
                  sanktuarium. Leży ono przy drodze 443, prowadzącej z Jerozolimy na północ w
                  kierunku Ramot. Oficjalnie miejsce to nazywa się "Nebi Samuel" - Prorok Samuel.

                  Za zardzewiałymi płotami kryje się obejmujące prawie tysiąc metrów kwadratowych
                  miejsce kultu. Wielkim nakładem pracy prawie cały szczyt wzgórza został kiedyś
                  idealnie wyrównany. Na skraju stoją resztki pras do wina i stajni dla bydła
                  ofiarnego.

                  Wstępny raport wykopaliskowy (opublikowany tylko po hebrajsku) stwierdza, że
                  plemiona Izraela modliły się tu do niebios o deszcz i odprawiały inne "ważne
                  rytuały religijne". Miejsce to było używane jeszcze "w II wieku przed
                  Chrystusem".

                  Co za odkrycie! Wynika z niego, że na górze leżącej niespełna dziesięć
                  kilometrów od Jerozolimy, niemalże w zasięgu wzroku kapłanów wielkiej świątyni
                  Jahwe, jeszcze w czasach hellenistycznych odprawiano pogańskie tańce zaklinaczy
                  deszczu.

                  Wobec takich zadziwiających odkryć Bernd Jörg Diebner, wezwał swoich kolegów
                  do "krytycznego przeglądu źródeł". Jego motto: bądźcie nieufni przy czytaniu
                  Biblii.

                  Na wydziałach teologicznych wykluwają się obecnie niewygodne koncepcje.
                  Żydowscy ortodoksi wolą raczej zamykać uszy na takie "nowinki". Nawet
                  umiarkowanego badacza, jakim jest Finkelstein, oskarżają o to, że kala własne
                  gniazdo.

                  Tora jest wprawdzie wybitnym rezultatem ludzkiej wyobraźni (Finkelstein), jest
                  też świadectwem triumfu homo sapiens, który wyzwolił się z więzów mitów natury
                  i przeszedł do sfery prawa etycznego. Jednak Pismo serwuje nam także pobożne
                  kłamstwa.
                  • Gość: kazik Biblia IP: *.proxy.aol.com 25.10.03, 06:59
                    jest prawdziwym Slowem Boga Jahwe[Jehowy].to,ze Szatan wszelkimi sposobami,
                    znajac bardzo dobrze psychike czlowieka,chce zniszczyc wiare,znane jest od
                    zalorzenia swiata.to co niektorzy naukowcy pisza [sa i tacy co znalezli wiele
                    dowodow na prawdziwosc tego co w Biblii napisano],to tylko potwierdza,ze w swej
                    madrosci trudno im sie znalesc i do poznania prawdy nijak dojsc nie moga.mozesz
                    nie wierzyc w sprawozdania biblijne,jest to twoja osobista sprawa.ja jednak bym
                    ci zalecil jej studiowanie,jak to ma miejsce u wielu ludzi.masz szeroke pojecie,
                    biorac nastawienie roznych naukowcow.sam moze jestes wykrztalcony i uwazasz,ze
                    nie wypada w obecnych czasach po prostu wierzyc Biblii.ciekawym jednak jest jej
                    wypelnianie sie proroctw np.z ksiegi Daniela.i to nawet w naszych obecnych
                    czasach,gdzie nie mozna powiedziec,ze to w Biblii wpisano niedawno.
                    charakterystyczne sytuacje co do konca obecnego systemu po miedzy ludzmi.ktos
                    moglby powiedziec,ze zawsze bylo podobnie,ale waznoscia jest to,ze o wszystkim
                    ma moznosc wiedziec kazdy na calej ziemi,ze wzgledu na szybka komunikacje.
                    wspomniane mocarstwa swiatowe [majace do czynienia z Izraelem],a bylo ich
                    dotychczas,jak mowi Biblia siedem,utworza wspolnie osma,ktora bedzie ostatnia.
                    czy jak to sie wypelni,a chyba bedziesz mial okazje to zobaczyc i uslyszec,czy
                    nadal z innymi przeciwnikami Biblii,bedziesz zaprzeczal jej prawdziwosci w
                    wypelnianiu proroctw? szczerze sie sam ze soba zastanow.nic samo sie przez sie
                    nie powstalo.wiek niektorych zwierzat,jak i drzew jest bardzo dluga.czy
                    czlowiek,ktory przewyzsza wszystko,mialby zyc tylko tak krotko jak zyje?
                    napewno sam sie z tym pogodzic nie mozesz,tym bardziej,ze zaowazamy,ze nasze
                    mozgi maja wrecz nieokreslona pojemnosc wchlaniania
                    nauki i akumulowania informacji.zachodzi wiec ciekawe pytanie:dlaczego sie
                    starzejemy i umieramy.chociaz komorki naszego ciala sie odnawiaja.lubisz
                    napewno wchlaniac wiedze,polecam ci za tym do przeczytania z medytatcja takie
                    tytuly ksiazek jak: czlowiek poszukuje Boga, jak powstalo zycie-przez stworzenie
                    czy po przez ewolucje?, czy Biblia jest rzeczywiscie Slowem Bozym?.
                    ciekawe pozycje,dajace naprawde czlowiekowi duzo do szukania,by sie
                    opowiedziec szczerze po tej,albo po tamtej stronie.po przeanalizowaniu dowodow
                    wielu doszlo do wniosku,ze Biblia pochodzi od Boga,ktory objawil w niej swe
                    imie Jahwe[Jehowa]Ps.83:18.byc moze nie jestes przekonany o Boskim pochodzeniu
                    tej Ksiegi.dlaczego zatem nie mialbys[powtarzam to jeszcze raz]osobiscie tego
                    zbadac? gdy ja poznasz i przemyslisz,a moze tez sprawdzisz w swym zyciu
                    praktyczna wartosc jej ponadczasowej madrosci,wtedy uznasz,ze Biblia naprawde
                    jest Ksiega dla calej ludzkosci,co wiecej,ze jest Ksiega dla ciebie.
                    • Gość: Kafar Re: Biblia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.03, 01:25
                      Kazik a jeżeli się mylisz i biblia nie jest prawdziwym slowem boga? Co wtedy z
                      Toba? Z Twoim zyciem?
                      • Gość: MaDeR Re: Biblia IP: 80.51.240.* 29.10.03, 10:21
                        Daj spokój. Ludzie indoktrynowani od dzieciństwa nigdy już nie wyjdą, jesli się
                        poddadzą wpojonym bzdurom. Najwyżej zmienią jedną bzdurę na inną.
                        • Gość: Palnick Re: Biblia IP: *.stenaline.com 15.11.03, 03:30
                          Gość portalu: MaDeR napisał(a):

                          > Daj spokój. Ludzie indoktrynowani od dzieciństwa nigdy już nie wyjdą, jesli
                          się poddadzą wpojonym bzdurom. Najwyżej zmienią jedną bzdurę na inną.
                          -------------
                          kazik na nic nie zamieni Biblii, stąd mój szczery niepokój. Cała nadzieja w
                          tym, że będzie trwał przy Biblii niezachwianie
                          • Gość: Basiunia Re: Biblia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.03, 00:31
                            Stara Baśń :))))
                            • Gość: Palnick Re: Biblia IP: *.stenaline.com 25.01.04, 02:10
                              No właśnie!
                          • Gość: chrześcijanka Re: Biblia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 14:47
                            I napewno Pan wejrzy na jego wierność.
                            • Gość: Palnick Re: Biblia IP: *.stenaline.com 09.11.04, 17:18
                              Gość portalu: chrześcijanka napisał(a):

                              > I napewno Pan wejrzy na jego wierność.
                              ---------
                              Chodzi ci o Polską Akademię Nauk? I skąd pewność?
    • Gość: Klechozaur Re: WPŁYW NARKOTYKÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.03, 20:04
      Swietnie uchwycone!
      • Gość: hvareno Św.Mikołaj kokainistą? IP: *.stenaline.com 02.01.04, 21:38

        święty mikołaj - patron miłośników narkotyków

        zaczerwienione policzki i nos. nienaturalne rozbawienie. no i wreszcie niby
        staruszek z potężną nadwagą, a ma siłę latać po świecie z workiem pełnym
        prezentów. czyżby św. mikołaj wspomagał się dragami??

        coś jest na rzeczy. zacznijmy od wizerunku sympatycznego biskupa smyrny.
        oczywiście, facet mieszkający w smyrnie nie paradowałby w czerwonym-białym
        kombinezonie i ciepłej czapce na głowie.

        tradycyjnych wyobrażeń św. mikołaja jest całe mrowie, od strzelistego elfa
        poczynając, a na ponurym krasnoludzie ubranym w futra kończąc. to, które
        zdominowało kulturę masową, jest dość nowe. rysunki przedstawiające mikołaja
        jako staruszka z nadwagą i brodą pojawiły się w amerykańskich magazynach pod
        koniec 19. wieku.

        stamtąd wyciągnęli go marketingowcy coca-coli. przebrali dziadka w ciuchy
        symbolizujące kolory firmy, dodali mu rumieńce na policzkach, przyklejony
        wiecznie do twarzy uśmiech, no i oczywiście butelkę coli do ręki.

        ale co to ma do dragów? całkiem sporo. coca-cola była bowiem w owych
        pionierskich latach, jak sama nazwa wskazuje, napojem kokainowo-kofeinowym. ba,
        w dodatku nędzną podróbą ówczesnego rynkowego potentata...

        w 19. wieku legalna kokaina odgrywała rolę współczesnego red bulla. wszystko za
        sprawą korsykańskiego aptekarza, monsieur angelo marianiego. około 1870 roku
        mariani wpadł na pomysł zmieszania wina bordeaux z liścmi koki. tak powstało
        vin mariani, napój sławny na cały świat, sprowadzany na dwory królowej wiktorii
        i rosyjskich carów. ba, papież leon xiii, w uznaniu dla wynalazku monsieur
        marianiego pozwolił nawet umieścić swój wizerunek w reklamach. jak zapewniała
        firma, papież raczył się vin mariani codziennie dla wzmocnienia sił witalnych.

        założyciel coca-coli, skądinąd także aptekarz, początkowo produkował tanią
        podróbkę sławnego vin mariani. zamiast z winem, zmieszał kokainę z wodą, cukrem
        i kofeiną (cola).

        w 1896 roku coca-cola obwieszczała: "zdawało się być prawem natury, że im
        mocniejszy jest narkotyk, tym przykrzejszy ma smak. jest więc poniekąd triumfem
        nad naturą, że coca-cola co. z atlanty usunęła z liści koki i orzeszków kola
        ich ohydny smak, zachowując wspaniałe właściwości przywracania sił witalnych i
        podniesienia stanu ducha".

        św. mikołaj zachęcał do coli tylko w okresie świątecznym. przez resztę roku
        reklamy zaludniały inne postaci. wszystkie łączyły zaczerwieniony nos i
        policzki bohaterów, a także mocno podkreślane działanie napoju jako stymulantu -
        nawet wtedy, gdy po 1929 roku z receptury coca-coli wyeliminowano całkowicie
        kokainę...
        hvareno 2003-12-21 17:40:50
        • Gość: Palnick Re: Św.Mikołaj kokainistą? IP: *.stenaline.com 28.01.04, 10:47
          To bardzo prawdopodobne :)
      • Gość: alicja Re: WPŁYW NARKOTYKÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.04, 23:18
        Gość portalu: Klechozaur napisał(a):

        > Swietnie uchwycone!
    • Gość: * Re: WPŁYW NARKOTYKÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.06.04, 18:19
      Myślę, że nie tylko Nowego Testamentu. Podobną "tfórczość" można znaleźć i w
      dzisiejszych publikacjach dostojników kościelnych. Nie chcę zgadywać, pod
      wpływem jakich używek pisuje ks. prof. Jerzy bajda. Niech to zostanie już jego
      slodką tajemnicą :)
      • Gość: 100 (No Text) ;) Re: WPŁYW NARKOTYKÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU. IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 01.06.04, 19:16
        • Gość: up Re: WPŁYW NARKOTYKÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU. IP: *.stenaline.com 14.10.04, 14:54
          up
    • rajchman Re: WPŁYW NARKOTYKÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU. 03.06.04, 16:26
      Z czysto naukowego (empirycznego) punktu widzenia
      istnienie Boga osobowego jest niemozliwe, jako iz oczywiste jest, iz Bog
      Teistow, czyli Bog-osoba (osoby) nie moze istniec, jest On bowiem wtedy
      najwyzej nadczlowiekiem (supermanem), inaczej antropomorfizacja idei
      Najwyzszego Bytu. Natomiast zgadzam sie czesciowo z twierdzeniem Deistow,
      ktorzy zakladaja istnieie bezosobowego, calkowicie abstrakcyjnego Najwyzszego
      Bytu, jako iz istnienia badz nie takowego Bytu nie da sie empirycznie obalic
      (przynajmniej na obecnym poziomie nauki), a poza tym Bog Deistow nie jest
      wewnetrznie sprzeczny tak jak Bog Teistow, ktory jest przeciez Bogiem
      ulomnym, nie jest on bowiem ani wszechmocny (dal sie pokonac za czasow
      biblijnych plemieniu z zelaznymi wozami), ani tez wszechobecny (przykladowo
      wcielajac sie w Jezusa z Nazaretu udowodnil, iz nie moze sie wcielic w wiecej
      niz jednego czlowieka na raz). Nie jest tez wieczny, bowiem Chrzesijanie
      wierza, ze umarl on, Bog Syn (Jezus) na krzyzu...


      • Gość: Palnick Re: WPŁYW NARKOTYKÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU. IP: *.stenaline.com 17.06.04, 19:30
        rajchman napisała:

        > Z czysto naukowego (empirycznego) punktu widzenia
        > istnienie Boga osobowego jest niemozliwe, jako iz oczywiste jest, iz Bog
        > Teistow, czyli Bog-osoba (osoby) nie moze istniec, jest On bowiem wtedy
        > najwyzej nadczlowiekiem (supermanem), inaczej antropomorfizacja idei
        > Najwyzszego Bytu. Natomiast zgadzam sie czesciowo z twierdzeniem Deistow,
        > ktorzy zakladaja istnieie bezosobowego, calkowicie abstrakcyjnego Najwyzszego
        > Bytu, jako iz istnienia badz nie takowego Bytu nie da sie empirycznie obalic
        > (przynajmniej na obecnym poziomie nauki), a poza tym Bog Deistow nie jest
        > wewnetrznie sprzeczny tak jak Bog Teistow, ktory jest przeciez Bogiem
        > ulomnym, nie jest on bowiem ani wszechmocny (dal sie pokonac za czasow
        > biblijnych plemieniu z zelaznymi wozami), ani tez wszechobecny (przykladowo
        > wcielajac sie w Jezusa z Nazaretu udowodnil, iz nie moze sie wcielic w wiecej
        > niz jednego czlowieka na raz). Nie jest tez wieczny, bowiem Chrzesijanie
        > wierza, ze umarl on, Bog Syn (Jezus) na krzyzu...
        • Gość: Palnick Chrześcijański obraz piekła :) IP: *.stenaline.com 25.07.04, 13:57
          Ateista umarl. Porzadny byl czlowiek, ale umarl i bylo to dla niego bardzo
          traumatyczne przezycie. Tym bardziej, ze zupelnie nieoczekiwanie znalazl sie w
          piekle. Przywital go Diabel. Ateista poczul sie nieswojo, ale Diabel byl bardzo
          konkretny:
          - O, widze, zepPan u nas nowy... To ja moze oprowadze, tu jest panski
          apartament.
          Ateista patrzy, a tu pokoje na hektary, gustownie urzadzone, lózko wodne,
          baldachimy, lazienka ogromna, bidety, klimatyzacja... Diabel dalej ciagnie:
          - Jesli pan jest zmeczony i chce odpoczac, to prosze sie nie krepowac, jesli
          pan jednak sobie zyczy, to oprowadze Pana dalej...
          Ida, a widoki przed nimi bardzo intrygujace, dyskretny luksus, przyjemna
          muzyka, piekne kobiety, tu ktos maluje obrazy, tam ktos cwiczy gimnastyke,
          przeszli kolo olimpijskiego basenu, silowni, dalej restauracje, drink bary...
          Ateista zaczyna sie czuc dziwnie, ida dalej. Nagle dotarli do pomieszczenia
          przegrodzonego sciana z bardzo grubego szkla pancernego. Za szklem - tortury,
          diably smaza jakichs nieszczesników w kotlach z wrzaca smola, innych
          rozciagaja, cwiartuja, wypruwaja im flaki. Szyba tlumi dzwieki, ale przez skóre
          czuc, ze nieszczesnicy musza krzyczec wnieboglosy, na ich twarzach maluje sie
          niewypowiedziane cierpienie. Ohyda, cos przerazliwego. Ateista poczul sie
          wielce nieswojo, patrzy na te scene za szyba, patrzy, zaczyna nerwowo drapac
          sie po glowie i zezowac na diabla... Diabel wyczul sytuacje, macha reka i mówi:
          - ...a wie pan, tym to sie prosze zupelnie nie przejmowac, to chrzescijanie oni
          sobie cos takiego wymyslili...
          • Gość: chrześcijanka Re: Chrześcijański obraz piekła :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 14:57
            Mało wiesz o chrześcijanach. Bo wg Biblii nie ma ani jednego bez grzechu, czyli
            tzw. "dobrych ludzi".
            A żart jest wyrażeniem żałosnych nadziei niektórych ludzi, że ujdzie im na
            sucho ich niewiara. Zresztą chrześcijanie, których znam nie straszą piekłem.
            Raczej głoszą miłość Jezusa. Ale pewnie Tobie to wszystko jedno: chrześcijanie,
            inkwizytorzy, fundamentaliści - do jednego worka i jeden sąd?
    • Gość: Palnick A może św. Jana po prostu opętał szatan (666) ? :) IP: *.stenaline.com 28.07.04, 11:35
      Ks. Edmund Szaniawski, egzorcysta z sanktuarium w Licheniu - artykuł z Rzepy.

      Demon wyjawił swe imię

      Rz: Egzorcysta, szatan - to brzmi jak ze średniowiecza. Czy ktoś jeszcze wierzy
      w złe duchy?

      KS. EDMUND SZANIAWSKI: I to jest największy problem! Wielu ludzi nie uznaje
      dzisiaj istnienia szatana jako zła osobowego. Jest on dla nich tylko
      personifikacją zła, traktują go żartobliwie. Tymczasem szatan jest istotą
      duchową - ma rozum i wolną wolę. Jest osobą, a właściwie antyosobą, istotą
      destrukcyjną, zwichrowaną, jest zabójcą i kłamcą. Największym zwycięstwem
      szatana w naszych czasach jest to, iż udało mu się wmówić ludziom, że on nie
      istnieje. Dlatego szatan i inne złe duchy mogą swobodniej działać w świecie,
      doprowadzając ludzi do różnych udręczeń.

      O jakich udręczeniach ksiądz myśli?

      Dotyczą one sfery duchowej, emocjonalnej, a także somatycznej. W wielu
      przypadkach występuje rozpacz, odpychanie od wszystkiego, co święte. Często
      pojawia się nieuzasadniony lęk, niepokój, wybuchy złości lub depresja, koszmary
      senne, dręczące myśli samobójcze. Osoby nękane przez złe moce odczuwają także
      dolegliwości fizyczne, których w badaniach medycznych nie można zdiagnozować.

      Jeżeli wszyscy ludzie z depresją mieliby być dręczeni przez złe duchy, to pod
      wpływem demonów byłby co dziesiąty Polak. To chyba przesada?

      Oczywiście. Jeżeli powodem depresji jest jakaś sytuacja życiowa, podawane leki
      stopniowo doprowadzają do uzdrowienia. W przypadku zaś działania demonicznego
      leki nie odnoszą żadnego skutku, a nawet potęgują objawy choroby.

      W jaki sposób ksiądz stwierdza, że objawy są natury demonicznej, a nie
      psychicznej?

      Z każdym, kto się zgłasza, najpierw przeprowadzam rozmowę. Próbuję ustalić,
      jakie są przyczyny jego trudności, czy miał do czynienia z okultyzmem - magią,
      wróżbiarstwem, wywoływaniem duchów. Pierwsza pomoc polega na doprowadzeniu
      człowieka do pojednania z Bogiem. Dobra spowiedź jest najważniejszym
      egzorcyzmem. Następnie, jeśli zachodzi potrzeba, odmawiam modlitwę o
      uwolnienie. W wielu przypadkach przynosi ona ulgę i wyzwolenie. Jeżeli nie ma
      żadnej reakcji, to znaczy, że przyczyną dolegliwości nie jest ani opętanie, ani
      dręczenie przez złe duchy.

      Ile osób odsyła ksiądz do psychiatry?

      : Spośród zgłaszających się około 20 procent potrzebuje pomocy innych osób np.
      duszpasterza rodzinnego, psychiatry czy psychologa. Jednak u większości można
      rozpoznać w mniejszym lub większym stopniu skutki zetknięcia się z okultyzmem,
      demoniczne dręczenie, a nawet opętanie.

      Jaka jest różnica?

      Z opętaniem mamy do czynienia wówczas, kiedy zły duch opanowuje ciało człowieka
      każąc mu czynić i mówić to, czego nie chce. Dręczenie diabelskie zaś jest
      oddziaływaniem, nękaniem człowieka niejako z zewnątrz - na jego umysł, uczucia
      i na ciało.

      Trudno w to uwierzyć. Proszę powiedzieć, jak człowiek staje się ofiarą?

      Jednym z najbardziej szkodliwych działań szatana, w które daje się wciągnąć
      człowiek, jest okultyzm - wróżbiarstwo, spirytyzm, satanizm, czary, magia i
      przesądy. Korzystanie z usług wróżek, astrologów, uzdrowicieli, zajmowanie się
      parapsychologią, rytuałami magicznymi, słuchanie muzyki satanistycznej,
      noszenie talizmanów itp. otwiera człowieka na działanie demoniczne. Najbardziej
      tego dotkliwym przejawem jest opętanie. Dotyczy to osób, które świadomie
      zawarły pakt z szatanem. Opętaniu towarzyszą zjawiska nadzwyczajne: gwałtowna
      reakcja na wodę świeconą czy krzyż, niezwykła siła, wyjawianie rzeczy ukrytych,
      mówienie obcymi językami. W takich chwilach przez człowieka przemawia zły duch,
      mówi coś, czego on nie chce powiedzieć - po ustąpieniu ataku dana osoba nie
      pamięta tego, co się działo. W czasie ataku ciało opętanego - jego ręce, nogi -
      wykrzywiają się, może on unosić się nad ziemią.

      Egzorcyzmował ksiądz osoby opętane?

      Owszem, przykładem jest dziewiętnastoletnia Nina, którą przyjechała do Lichenia
      z Łotwy. Należała do sekty satanistycznej. Początkowo interesowała się
      parapsychologią, okultyzmem, wywoływaniem duchów. Pewnego dnia podszedł do niej
      na ulicy młody człowiek i zaproponował, by przystąpiła do jego grupy, a zyska
      większą moc, władzę i wpływ na innych ludzi. Dziewczyna uczestniczyła w
      rytuałach i podpisała własną krwią pakt z szatanem. Dość szybko zaczęły się
      manifestacje szatana poprzez zamęt umysłu, wykręcanie ciała, popychanie do
      samobójstwa. Gdy była badana przez najlepszych psychiatrów okazało się, że jest
      całkowicie zdrowa psychicznie. Podczas egzorcyzmu przejawiała tak ogromną siłę,
      że musiały trzymać ją cztery osoby. Na pewien czas przestała widzieć i słyszeć.
      Kiedy się już ocknęła, niczego nie pamiętała. W takich przypadkach nie
      wystarcza jednorazowa modlitwa - proces uwalniania może trwać rok, a nawet
      dłużej.

      Inny, jeszcze bardziej tragiczny, przypadek dotyczy dziewczyny z północy
      Polski. Dagmara przyznała się, że będąc w sekcie dobrowolnie własną krwią
      podpisała pakt z szatanem. Kiedy odmawialiśmy nad nią modlitwy, natychmiast
      ujawnił się wysokiej rangi demon - zaczął targać jej ciałem i przez nią mówić.
      Na moje polecenie wyjawił swoje biblijne imię, powiedział, ilu jest wraz z nim
      innych demonów. Podczas egzorcyzmowania w każdym kolejnym spotkaniu wychodził z
      dziewczyny jeden z zamieszkujących w niej złych duchów. Jednym ze znaków
      wyjścia było wypluwanie przez usta metalowego przedmiotu - gwoździe, śruby o
      długości czterech centymetrów.

      Przepraszam, ale nie wierzę.

      Mogę pokazać - oto są te przedmioty. Świadkami są osoby towarzyszące modlitwie.
      Podobne przypadki w swoich książkach opisuje włoski egzorcysta Gabriel Amorth.
      To nie są sztuczki cyrkowe, ale fakty. Osoby opętane w czasie ataku mają też
      dar mówienia językami, których normalnie nie znają, mają zdolność odczytywania
      tego, co ukryte.

      Różnymi językami mówią też niektórzy uczestnicy modlitw Odnowy w Duchu Świętym,
      a zdolność odczytywania przeszłości i przewidywania przyszłości człowieka miał
      np. niedawno kanonizowany św. Pio.

      Tak, ale modlitwa w językach jest darem Ducha Świętego, podobnie i charyzmat
      św. Pio pochodził od Pana Boga.

      Jak odróżnić, co pochodzi od jakiej siły?

      Wystarczy zauważyć, czemu ten dar służy. Dar otrzymany przez św. Pio służył
      dobru człowieka, prowadzeniu go na dobrą drogę życia. Moc uzyskiwana od
      szatana - prowadzi do zła, niszczy człowieka, jego bliskich, niweczy więzi
      międzyludzkie, prowadzi do choroby, a nawet śmierci.

      Przed rokiem był u mnie chłopak z klasy maturalnej, dręczony uporczywymi
      myślami samobójczymi. Stanął na krawędzi życia i śmierci. Okazało się, że
      wcześniej słuchał muzyki heavymetalowej i utworów o treści satanistycznej.
      Modlitwa egzorcysty, a także pomoc psychiatry, która okazała się niezbędna,
      doprowadziły do uzdrowienia. Dzisiaj jest studentem, powrócił na drogę wiary i
      jest bardzo radosny. Przychodzą do mnie całe rodziny, w których nagle zaczyna
      się bardzo źle dziać: rodzice skłóceni, dziecko staje się bardzo nerwowe,
      następuje szereg wypadków i niepowodzeń zawodowych. Okazuje się, że ktoś zaczął
      bawić się w kładzenie tarota.

      Ostatnio dużo częściej mówi się o egzorcystach i egzorcyzmach, ale był okres,
      że jakby o nich zapomniano w praktyce Kościoła. Mało mówiono też o szatanie.

      Kościół z większym lub mniejszym nasileniem przez wieki kontynuował to, co
      czynił sam Chrystus, kiedy wyrzucał z ludzi złe duchy. Ale prawdą jest, że w
      ostatnich 30 latach Kościół zaczął ponownie przywiązywać większą wagę do
      egzorcyzmów. Na skutek osłabienia i utraty wiary w Boga wzmogło się bowiem
      działanie szatana we współczesnym świecie. Nasiliło się zjawisko okultyzmu,
      magii, wróżbiarstwa i sekt satanistycznych. Stąd wzrosło zapotrzebowanie na
      posługę egzorcystów.

      Przed kilku laty Polską wstrząsnęła wiadomość o rytualnym mordzie dokonanym
      przez satanistów w Rudzie Śląskiej. Niedawno z tych samych powodów zginęło
      • Gość: Palnick Ciekawostka :) IP: *.stenaline.com 28.07.04, 11:44
        Nowy rytuał egzorcyzmów.

        Jeszcze w 1998 roku było w Polsce tylko kilkunastu egzorcystów, teraz jest
        około 50. Z ich pomocy można skorzystać, kontaktując się, na przykład w
        Warszawie, z Caritas i jej Ośrodkiem Pomocy Psychologicznej. Egzorcyści
        zrzeszeni są w Międzynarodowym Stowarzyszeniu Egzorcystów.

        Od 1999 roku obowiązuje nowy, zmieniony rytuał egzorcyzmowania. Zastąpił on
        poprzedni, z początku XVII wieku. Najpierw egzorcysta się modli, czyta Psalmy i
        fragmenty Ewangelii. Potem odmawia Credo (wyznanie wiary) i rozkazuje duchowi,
        w imię Boga, opuścić opętanego. W razie potrzeby powtarza procedurę, nawet
        kilka razy. Na koniec wygłasza modlitwę uwielbienia Boga i udziela
        błogosławieństwa.
        • Gość: chrześcijanka Re: Ciekawostka :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 14:50
          Jesteś dobrze obeznany. Korzystałeś z podbnych praktyk? Coś trzeba było z
          Ciebie wypędzać?
      • Gość: Ed Re: Od 666 do... katolicyzmu I EGZORCYZMÓW IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 28.07.04, 12:31
        SZEŚĆSET SZEŚĆDZIESIĄT SZEŚĆ JEDNOSTEK MAGICZNEGO KWADRATU SŁOŃCA

        Zachodnia tradycja hermetyczna narodziła sie wraz z Pitagorasem, który swej
        inspiracji poszukiwał u Egipcjan. W tej tradycji kapitalne znaczenie miała
        geometria. Jedna z wielkich matematycznych dotyczyła kwadratu słońca,
        składającego się z liczb od 1 do 36 ułożonych w rzędy i kolumny po sześć liczb
        w każdej. Suma liczb każdego rzędu i każdej kolumny wynosi 111, co dla kwadratu
        daje całkowita sumę 666. Suma ta została uznana za symbol slońca jako ducha
        solarnego ożywiającego wszechświat.

        W Objawieniu św. Jana, czyli Apokalipsie, liczba 666 skojarzona jest z "Bestią"
        jako przeciwstawienie się jakiejkolwiek teorii ożywiania wszechświata przez
        inne siły, niż chrześcijański Bóg (hi).

        Jan, głęboko przesiąkniety tradycją gnostyczną nie omieszkał wyjaśnić, że
        plomienista męska zasada słońca jest destrukcyjna jedynie wtedy, gdy wystepuje
        sama. Natomiast w połączeniu z żeńską zasadą księżyca, która uosabia liczba
        1080 (krotność 108), jest dla życia zasadą twórczą.

        Stąd trudno sie dziwić, że wtajemniczeni w niuanse Apokalipsy Jana urzędnicy
        kościelni mają w d... papieskie zasady celibatu dając upust dla o wiele
        starszej w chrześcijaństwie zasady twórczego uczestnictwa życiu, w którym
        papieski celibat stanowić może dopiero punkt wyjścia do obiecanego areopagu.

        Potwierdzenie zbnajdujemy w sumie obu liczb 666 = 1080 = 1746, która uważana
        była za symbol uniwersalnego ducha, źródła męskich i żeńskich zjawisk w Matce
        Naturze.

        A zatem konotacja zła przypisywanego liczbie 666 bierze się z niezrozumienia
        głębokiej symboliki tradycji hermetycznej przez spuściznę św. Jana przyjetej
        wprost i bezkrytycznie przez chrześcijaństwo.

        Stąd już tylko krok do drugiej bestii w chrześcijaństwie - smoka.

        I tak od dwóch tysięcy lat urzędnicy kościelni wodzą te swoje owieczki między
        bestią a smokiem i odwrotnie. Ponieważ jest to długa droga, pełna niespodzianek
        i trudnych do wytłumaczenia zjawisk nawet w duchu Apokalipsy, coraz większą
        rolę zaczyna odgrywać w polskim katolicyźmie rola egzorcyzmów, czyli metod
        usypiania na stojąco :))
        • Gość: kazik Re: Od 666 do... katolicyzmu I EGZORCYZMÓW IP: *.dsl.sndg02.pacbell.net 15.10.04, 06:25
          up,ciekawy temat,co?a Palnickowi to udal sie ten opis piekla z wyjasnieniem
          Szatana.666 rowniez wielu sprawia sporo klopotu i tym co nie wierza jak i tym
          co mysla ze wierza.do uslyszenia,naprawde ciekawy temat.no i ludzie jeszcze ci
          sami,prucz nowych.
        • Gość: Klechoraptor 666 - czy tak wygląda ?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.11.04, 20:41
          swiry.eia.pl/index.htm?id=5161#pic
    • Gość: chrześcijanka prawdziwa mądrość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 14:43
      (12) Zdumieli się wtedy wszyscy i będąc w niepewności, mówili jeden do
      drugiego: Cóż to może znaczyć? (13) Inni zaś drwiąc, mówili: Młodym winem się
      upili. (14) Na to powstał Piotr wraz z jedenastoma, podniósł swój głos i
      przemówił do nich: Mężowie judzcy i wy wszyscy, którzy mieszkacie w
      Jerozolimie! Niechże wam to będzie wiadome, dajcie też posłuch słowom moim.
      (15) Albowiem ludzie ci nie są pijani, jak mniemacie, gdyż jest dopiero trzecia
      godzina dnia, (16) ale tutaj jest to, co było zapowiedziane przez proroka
      Joela: (17) I stanie się w ostateczne dni, mówi Pan, Że wyleję Ducha mego na
      wszelkie ciało I prorokować będą synowie wasi i córki wasze, I młodzieńcy wasi
      widzenia mieć będą, A starcy wasi śnić będą sny; (18) Nawet i na sługi moje i
      służebnice moje Wyleję w owych dniach Ducha mego I prorokować będą.

      (Dzieje Apost. 2:12-18, Biblia Warszawska)

      Jak łatwo dajemy się zwieść pozorom. I proste drogi gmatwamy. Ale trwoga mnie
      przejmuje jak pomyślę o losie tych, którzy tak pochopnie rzucają oszczerstwa.
      • Gość: Palnick Re: prawdziwa mądrość IP: *.stenaline.com 31.12.04, 03:06
        polega na unikaniu jednoosobowych autorytetów, które miałyby rozwiązywać
        wszelkie problemy.
        • Gość: ryszardc Re: prawdziwa mądrość IP: *.dyn.optonline.net 31.12.04, 15:34
          Czy mowisz o sobie?
          • palnick Re: prawdziwa mądrość 23.02.05, 17:51
            Gość portalu: ryszardc napisał(a):

            > Czy mowisz o sobie?
            ---------
            Jeżeli chodzi o unikanie jednoosobowych autorytetów - tak.
      • palnick Re: prawdziwa mądrość 26.02.05, 01:21
        Absurdalność Apokalipsy przekracza wszelki akceptowalne granice.
        • palnick Absurdalność Apokalipsy 26.02.05, 01:25
          Pomimo dwoch tysięcy lat "zbawiania" dzisiejszy świat nie jest
          bezpieczniejszy,zdrowszy ,czy bardziej ludzki,niż był w epoce Jezusa,a
          dzisiejszy człowiek nie jest bardziej odpowiedzialny czy dojrzały,niż był
          wtedy.Takie stwierdzenie nie służy wcale oczernianiu chrześcijaństwa lub jego
          wartości w wymiarze indywidualnej wiary.W wymiarze jednak historycznym nie da
          się zaprzeczyć,że Jezus jako zbawca poniósł wyraźną porażkę.
          /Testament Mesjasza/
          Jest to fragment książki do której często wracam.
          • aurora.we.mgle Re: Absurdalność Apokalipsy 26.02.05, 01:35
            Zgadzam sie co do tego, ale mysle, ze to nie ma nic wspolnego z religiami.
            Ludzie maja barbarzystwo zapisane w genach. Uratuje nast tylko nauka i
            przeszczepy genow:)). Kim chcialbys byc, Palnicku po takim przeszczepie?
            zakladaj, ze bedziesz wowczas chimera. Jak zawsze, diabel tkwi w detalach;)
            • palnick Re: Absurdalność Apokalipsy 01.03.05, 02:54
              Nie dam sobie nic przeszczepić !
    • edico Re: WPŁYW NARKOTYKÓW NA TREŚĆ NOWEGO TESTAMENTU. 01.03.05, 01:01
      Nie inaczej jest i dzisiaj. Słowa JP2 są takim samym narkotykiem oderwanym od
      rzeczywisto ści.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka