emerytka2006
28.06.06, 16:17
... w programie Jana Pospieszalskiego (powtórka leci właśnie na TV Polonia).
Powiedział taką oto rzecz: odpowiedzialność za nikłą liczbę uratowanych w
latach 1939-45 Żydów rozkłada się po równo tak na Polakach (okadzonym
narodową ideologią), jak i na Żydach (sic).
Żydowska "wina" miałaby tu polegać na tym, że synowie i córki Judy nie
chciały się w międzywojniu asymilować - przez co tak strudne było ich
ukrywanie w czasie wojny (akcent, wygląd etc.)
Przepraszam, że zacytuję nielubianego przeze mnie JKM, ale Żaryn (wraz z
całym IPN) chyba rżnie głupa.
Czy historyk IPN (!) może nie pamiętać z jak wielką nienawiścią spotkał się
Antoni Słonimski właśnie ZA TO, że odszedł od judaizmu i
śmiał "zanieczyszczać swym żydostwem polską kulturę" (cyt. za Kurierem
Warszawskim, 1937).
W podobnie niewybredny sposób atakowano Leśmiana i Brzechwę (do końca życia
mieli już pozostać dla "prawdziwych Polaków" tylko Lesmanami), Grydzewskiego
(właść. Grycendler), Hemara (właść. Herscheles) i wielu innych twórców. To
dopiero dziś Jerzy Robert Nowak przeciwstawia "dobrego" Hemera "złemu"
Grynbergowi i Stryjewskiemu. Przed 1939 rokiem również i ten lwowski
inteligent psuł endekom polskie powietrze.
Kubłem pomyj oblewała przedwojenna prasa (nie tylko endecka, ale również
katolicka i chrześcijańsko-demokratyczna) polityków polskich żydowskiego
pochodzenia: Krzemińskiego (przew. sądu wojskowego za sanacji), Gliwica
(ministra przemysłu), Sokala (min. MSW), tudzież żydowską plutokrację
(Kronenbergowie, Blochowie).
Niech więc z łaski swojej pan Żaryn nie pieprzy o tym (uszanowanie), że Żydzi
nie chcieli się asymilować.
Pomijam już fakt, że w stosunkach polsko-żydowskich już z samego faktu
dziesięciokrotnej przewagi liczebnej Polaków nad Żydami, wynika większa
odpowiedzialność Polaków za wzajemne animozje...