Gość: Jurek Z
IP: *.acn.pl / 10.66.1.*
30.01.03, 10:26
"Gazeta" napisała (29.01.2003, że poszukiwany listem gończym od trzech lat
podejrzany, m.in. o gwałt, został ujęty dopiero po publikacjach "Gazety".
Dotychczas policja w tej sprawie była bierna. Bierność policji jest totalna
w stosunku do złodziei samochodów. W ub. roku w Warszawie skradziono ponad
11 tys. aut - znaleziono 302 (dane KSP). W tym tygodniu skradziono moje auto
więc zetknąłem się z procedurami stosowanymi w takich sprawach. Są one
proste, czterostopniowe: 1/ telefoniczne przyjęcie zgłoszenia kradzieży
przez dyżurnego komisariatu; 2/spisanie faktu kradzieży na komisariacie (dwa
formularze); 3/postępowanie wyjaśniające prowadzone przez wyznaczonego w
komisariacie policjanta (kolejnych kilka papierków); 4/umorzenie
postępowania przez prokuratora. Zajmuje to około miesiąca. Żaden z wyżej
wymienionych urzędników państwowych nie kiwnie nawet palcem aby poszukać
skradzionego samochodu. Czterech ludzi pisze papiery zamiast szukać
złodziei. Absurdalna opłacana z budżetu państwa bierność. Ręce opadają.Co
robić?