emerytka2006
03.07.06, 00:06
... jeden z forumowiczów chwali się swą bytnością w Muzeum Powstania
Warszawskiego (dobrze, że postanowił się ukulturalnić: czy był również na
Malczewskim w Muzeum Narodowym?).
Ja się generalnie bardzo cieszę, że to muzeum wreszcie otwarto (córka
opowiadała mi jakie szopy wyprawiali kombatanci do spółki z poprzednimi
prezydentami), jest to na pewno hołd dla wszystkich którzy w Powstaniu
walczyli i 80,90-letnim starcom się to po prostu należało.
Jeśli intenacją władz W-wy było uczcenie ich poświęcenia i bohaterstwa, to
chapeu bais!
Niemniej, istnieje też druga interpretacja działań PiS.
Mniej korzystna...
Wielu z nas podejrzewa, że za budową Muzeum Powstania kryją się ciągoty do
politycznych resentymentów.
Przez ostatnie 50 lat nie tylko władze PRL, ale również spora część emigracji
uznała Powstanie nie tylko za polityczny błąd i niewypał, ale wręcz zbrodnię
(a pamiętać trzeba, że w 1944 r. wyginęła nie tylko przepiękna warszawska
secesja, ale również 250 tys. ludzi) i pomnik hańby polskiego Londynu.
Teraz próbuje się to wszystko odkręcać wykorzystując autentyczne bohaterstwa
(często 10-15 letnich) warszawiaków do kręcenia lodów politycznych.
Zamiast Polski z książką, mamy mieć znów Polskę z szabelką, dumną, szumną, w
pawich piórach, idącą z konnicą na niemieckie/radzieckie czołgi, ze śpiewem
na ustach maszerującą na pewną śmierć?
Jaka będzie nauka dla młodzieży z istnienia tego Muzeum?
Że trzeba iść z gołymi rękami na wroga? Że wąskie grono decydentów
politycznych ma prawo bez zastanowienia pchnąć Polaków na rzeź?
Że nieważny stosunek sił tylko gorące serce?
Takie sobie snuję refleksje późnym wieczorem - przy szklance gruzińskiego
wina.
Bezpiecznie, bo w domowych pieleszach.
Nie chciałabym być w sierpniu 1944 roku w Warszawie, bo... nie wiem jakbym
się zachowała.
Tchórzostwo?
Być może, ale po 60 latach łatwo oceniać...