ab_extra
04.07.06, 22:49
I wyłącznie na żydowskich warunkach?
Zastanawiam się, czy w takich okolicznościach to całe pojednanie jest nam do
czegokolwiek potrzebne, a nasilający się zmasowany ostrzał pojednaniem, wręcz
dywanowe naloty pojednania na nasze miasta i wioski wyrządza więcej szkody niz
pożytku.
Zbrodnie, na których opiera się ta cała pokraczna konstrukcja pojednania,
zostały popełnione w warunkach wojennych, okupacyjnych, przy braku
suwerenności państwa polskiego, co wprowadza w całą sprawę wiele niejasności,
podejrzeń, niedopowiedzeń. W końcu skończy się tym, że oficjalnie państwo z
Żydami się pojedna, natomiast obywatele i narody będą się nienawidzieć
bardziej niz kiedykolwiek wcześniej.
Może lepiej powiedzić wprost: chcecie się jednać, to się jednajcie, nie, to
nie. Mogliście tak długo zyć tu nie pojednani, to pewnie możecie nadal bez
pojednania sie obejść, nam tez nie jest ono do zycia niezbędne. Więc jednajcie
się w końcu albo nie i przestańcie nam w końcu zawracać głowę, bo już mamy
wyżej uszu wzajemnego licytowania się listami trupów. Nasza też nie jest krótka.
Pamiętam lata dziewięćdziesiąte, gdy takich zmasowanych ataków pojednania nie
było i nie dało się nie zauważyć tego ogromnego wzrostu zainteresowania
kulturą żydwską, historią. A potem przyszły kolejne zmasowane ostrzały
pojednaniem z kulminacją w Jedwabnem i proszę co oto mamy. A sadzę, że to
dopiero początek.
Będzie taka walka o pojednanie, że kamień na kamieniu nie zostanie.