tajny.zwolennik.iv.rzeczpospol
07.07.06, 07:02
Odnosząc się do artykułu zamieszczonego w niemieckiej gazecie "Die Tageszeitung", szkalującego prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego rodzinę, a zwłaszcza mamę, minister w Kancelarii Prezydenta Maciej Łopiński powiedział wczoraj w TVP 1, że spodziewa się słów potępienia ze strony polityków niemieckich dla takich praktyk.
Czy słowa takie napłyną? W przekonaniu Łopińskiego, tekst "Młody polski kartofel. Dranie, które chcą rządzić światem" w anarchistycznym piśmie jest "skandaliczny, obrzydliwy, w najwyższym stopniu bulwersujący". - To jest poetyka, w której pisywano w Niemczech w latach 30. - mówił. - Połączenie z jednej strony błękitnookich Niemców, z drugiej strony - polskich kartofli. Reakcja polityków niemieckich powinna być jednoznaczna. A nie jest. - Dziwi mnie, że niemiecka klasa polityczna potraktowała ten tekst, tak jakby się nic takiego nie wydarzyło - ubolewał Łopiński. Kim są ludzie, których stać na komponowanie takich paszkwili? - Jeżeli to ma ilustrować pewien obraz duszy niemieckiej, to jest to tym bardziej niepokojące - stwierdził minister Łopiński. Nie należy się spodziewać, że artykuł wywrze wpływ na stosunki polsko-niemieckie. Ale niesmak pozostaje. Obrażony został prezydent. - Tyle było słów o solidarności, tyle było słów o dobrych stosunkach, tyle zresztą prezydent Kaczyński zrobił, aby te stosunki polsko-niemieckie były dobre. Oczekiwalibyśmy trochę solidarności - apelował. Wbrew temu, co sugerowały niektóre media, Maciej Łopiński zdecydowanie oddzielił sprawę niedyspozycji prezydenta i jego nieobecności na szczycie w Weimarze od artykułu w niemieckim brukowcu.