basia.basia
10.07.06, 17:57
I pewnie o tym rozmawiali z prezydentem przez 45 minut. Wiadomo, że Jarosław
namiętnie zbiera wycinki, więc zapewne podetknięto mu i ten z dzisiejszym
wywiadem Marcinkiewicza dla Dziennika. A w nim na pytanie o prezydenturę
Warszawy powiada, że czuje się młody, ma w sobie dużo siły, zdobył przez 9
miesięcy wiele kompetencji, zebrał kapitalny zespół (którego wszyscy mu
zazdroszczą - to jego słowa), "możemy zmienić świat".
Na to pada pytanie:
- Czyli nie tylko Warszawę? Wiadomo, że kierowanie stolicą bywa przedsionkiem
do prezydentury całego kraju.
A Marcinkiewicz mówi: - Zacznijmy od Warszawy...
I po Kaziu...