wartburg4
13.07.06, 16:00
Przed chwilą słuchałem wypowiedzi posła Wierzejskiego, który nie szczędził
wysiłków, żeby obsmarować Macierewicza. Jego zdaniem Antoni nie powinien
kierować służbami wywiadowczymi, gdyż jest "zbyt konfliktowy". Tacy jak on
działają destrukcyjnie, bo konfliktują otoczenie, powiedział.
- Czy to klątwa? – przeleciało mi przez głowę. – Najpierw Kaczyńscy, a teraz
Macierewicz? Jak to się stało, że Polska doczekała się klasy politycznej,
która wyraża się jedynie w konflikcie? Gdzie wszyscy poddają swoich rywali
psychoanalizie, z której wynika, że każdy jest kogutem, pieniaczem albo
niepoczytalnym awanturnikiem. Wałęsa denuncjuje, Kaczyńskich, Wierzejski
Macierewicza i tak w kółko
Może ta konfliktowość ma coś wspornego z zaborami? Może dlatego, że przez
ponad 120 lat Polacy nie mieli własnego państwa, ich potomkowie, cierpią na
jakiś kompleks niedowartościowania, powiedzmy, że zrozumiałą w takich
okolicznościach chorą nadwrażliwość, która sprawia, że z byle powodu gotowi
są opluwać się nawzajem, skakać sobie do oczu i topić się w łyżce wody?
Dotknięci polskim ego. Kierują się nie rozsądkiem, tylko swoim domniemanym
znaczeniem, które jest dla nich wartością nadrzędną. Ślepi jak podwórkowe
kury zajęte wyszukiwaniem ziarna póki ich ktoś nie przepędzi.