Gość: TEZ chory
IP: *.chello.pl
21.02.03, 17:50
Czekał na karetkę jak inni,wozili go od sszpitala do
szpitala,chora Kasa nie miała dla niego zakontraktowanego
leczenia i po drodze wyzdrowiał.Nie był już w pomieszczeniu z
zepsutą atmosferą.Oddychał już świeżym powietrzem.Widocznie
opatrzność PAPIESKA nad nim czuwała.