misza36
21.08.06, 23:11
Do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego urzędnicy sprowadzają
specjalną kawę w kapsułkach z Włoch. W tym roku zapłacą za nią prawie 63
tysiące złotych
Urzędnicy MKiDN muszą być prawdziwymi smakoszami kawy. Do ust nie podniosą
kubka z byle "lurą", którą popijają zwykli Polacy. Pewnie dlatego minister
Kazimierz Michał Ujazdowski i jego pracownicy raczą się specjalną kawą w
kapsułkach "Nespresso", sprowadzaną prosto z Włoch. - To jedna z najlepszych
kaw. I co ważne, szybko się ją przyrządza - zachwala kawę Marta Pawłowska z
kawiarni na warszawskim rynku starego miasta. - To przebój w kuchniach
biurowych. Jest lepsza niż kawa rozpuszczalna czy sypana - opisuje Mariusz
Wydra, smakosz kawy z Krakowa.
Jedno opakowanie kapsułek kosztuje bagatela 65 zł, automat do jej parzenia -
od 2 do nawet 4,5 tys. zł. Ale dla ministra to pestka. Więc resort kultury
niedawno zamówił ten ekskluzywny i drogi produkt do równie drogich ekspresów.
Kupiono 960 opakowań kawy. Do jej zaparzenia jest w ministerstwie aż 27
ekspresów. Na kawowe przyjemności z budżetu ministerstwa pójdzie 62,9 tys.
zł.
Automaty nie są jednak dostępne dla wszystkich. Przywilej z ich korzystania
mają jedynie pracownicy sekretariatów i gabinetów ministrów oraz dyrektorów
departamentów. - Bo kawa jest przeznaczona wyłącznie dla nich i dla ich
gości - usłyszeliśmy w biurze prasowym resortu kultury. Ale tylko w teorii,
bo już nieoficjalnie szeregowi urzędnicy przyznają, że nieraz już mieli
okazję posmakować wysublimowanego "zakazanego owocu" z Włoch.
- To prawdziwe rozpasanie - denerwuje się Julia Pitera, posłanka PO. -
Urzędnicy myślą tylko o własnych podniebieniach. W urzędzie za darmo dostępna
powinna być tylko woda. Trzeba jak najszybciej z tym skończyć - apeluje.
Tymczasem minister Kazimierz Michał Ujazdowski w rozkoszowaniu się smakiem
włoskiej kawy za pieniądze podatników nie widzi nic złego. - Kawa w urzędzie
przecież musi być. A że akurat taka, to dlatego że doceniamy walory smakowe
włoskiej kawy - kwituje.