b.autor
28.08.06, 10:38
Dwaj znakomici prawnicy, w sądzie i w adwokaturze
Dumali w tajemnicy jak pomoc tu matce naturze
Przenosić prawnicze geny z ojca na córkę lub syna
Bo jak wiadomo prawnicy to jedna wielka rodzina
Która zasiąść by rada w każdym z możliwych urzędów
I to jest słuszna zasada, z masy społecznych względów
Takich jak ich dziedziczna, tudzież chroniczna uczciwość
I zawodowa godność, i prawo, i sprawiedliwość
Tudzież szacunek dla prawdy, i dla powagi togi
Natomiast o wiele mniej ważne są owej togi wyłogi
Czy są obszyte czerwonym, zielonym, czy może w kratkę
Ważne jest, by toga miała taką zabawną krawatkę
Lub żeby była dłuuuga, obszyta gronostajem
Bo wtedy nikt nie zobaczy, co też nam butów wystaje
Jednak zostawmy, na razie, te togi i kwestię krawatki
A przejdźmy do alma mater, czyli zastępczej matki
Tych naszych palestrantów, oraz na gdańskie podwórko
Do jego magnificencji rektora, bo to na jego biurko
Trafiły były liściki wspinanych osobistości
Które wysoka komisja, w ogromie swej łaskawości
Raczyła była uwzględnić, i dzięki temu na Prawie
Robi coraz bardziej gorąco oraz niezwykle ciekawie
Bo tam - już oficjalnie – wkroczą, a może nawet wkroczyli
Ci, co studia prawnicze już dawno temu skończyli
A będą ubrani w mundury lub w zwykle garnitury
I może dlatego tym togach dobiorą się wreszcie do skóry
A my miejmy nadzieję, że zrobią to po ułańsku
Oraz, że żaden z nich nie ma bliższej rodziny w Gdańsku.