Gość: PER
IP: *.chello.pl
26.02.03, 17:20
Zaczyna sie, byc moze, cos dziac w muzyce, a moze raczej nadciaga moda na cos
ambitniejszego. Odnosi sie wrazenie, ze rock wraca powoli do lask, ze zespoly
grajace nieco ambitniejsza muzyke coraz mniej narzekaja na brak
zainteresowania. Na fali tych tendencji pojawiaja sie koncerty takich
wykonawcow i kapel jak Quidam, Jarboe, Variete, John Zorn, Porcupine Tree,
Camel, John Wetton, King Crimson. Nawet smietnikowo-badziewny program typu
"Idol" wygrywa gosc z duma przyznajacy sie do swoich rockowych zainteresowan,
do tego bezpretensjonalny i zaskakujaco inteligentny.
Stalo by sie cos wspanialego, gdyby tego typu zjawiska przeniosly sie na
plaszczyzne, powiedzmy, polityczna. Byloby czyms cudownym, gdyby Lepper i
jego druzyna znikneli w oparach wstydu i obciachu. Jakze bym sie radowal,
gdyby ich - za przeproszeniem - tepe mordy, przestaly mnie straszyc z
telewizora.
Juz dawno nie jest mi na ich widok do smiechu. Straszliwy prostak i prymityw
jakim jest Lepper, spustoszyl umysly co bardziej podatne na tania demagogie.
Swoje przerazajace wsiorstwo wprzegnal w klimaty parlamentarne czyniac z nich
jakas groteske. Okrucienstwo tego zartu polega na tym, iz tak wielu ludzi nie
widzi w tym osobniku niczego zlego, ze wrecz sie z jego "pogladami"
identyfikuje.
Coz...