echo_o
30.08.06, 22:09
...do upper-class w III RP czyli Historia stosowana.
Na wstępie prośba do Admina, by nie wycinał tego wątku, jak już dziś rano to
uczyniono. To nie kryptoreklama. To pierwszy, tak retrospektywny wywiad rzeka
z Lechem Kaczyńskim, nad którym warto się pochylić - bez względu na
reprezentowane przez nas wszystkich poglądy. To rodzaj ikonografii historii
Polski, nie tylko III RP. A to przecież Forum Kraj.
Na początek zaproponuję ten fragment, który bezpośrednio odnosi się do tematu
wywołanego artykułem w Życiu Warszawy n/t Jacka Kuronia; tematu, który
interesuje wszystkich obserwatorów - bez względu na ich oceny w sprawie.
' Istotnym elementem tej koncepcji było przekształcenie części elity
artystyczno-intelektualnej w polityczną. Wystarczy wspomnieć listę senatorów i
posłów z 1989 roku. Tak miał powstać ruch, którego najistotniejszą zasadą była
kooptacja i pełna kontrola całego życia politycznego przez wąskie środowisko.
Miał więc powstać system Komitetów Obywatelskich, kierowany przez Kuronia,
Michnika, Geremka, z dokooptowaną reprezentacją intelektualistów i aktorów.
Ten ruch miał być pozbawiony jakiejkolwiek alternatywy. To była koncepcja w
najwyższym stopniu manipulacyjna. Udaremnił ją Jarosław Kaczyński. Nie wtedy,
kiedy otrzymał od Wałęsy misję tworzenia rządu - choć to dzięki niej stał się
politykiem znanym na cały kraj i mógł potem przystąpić skutecznie do tego, co
rzeczywiście sparaliżowało ów pomysł: do budowy Porozumienia Centrum jako
alternatywy wewnątrz dawnej „Solidarności”. Jeszcze wcześniej Wałęsa ciężko
naruszył ową koncepcję, przejmując Komitet Obywatelski, ale ostatecznie dobiło
ją PC. Czy w tę koncepcję była wpisana rola służb specjalnych? Myślę, że tylko
w tym zakresie, żeby służby nie pokazywały papierów, kto w owym wielkim,
zjednoczonym ruchu jest „umoczony”. Nie chodzi to, że to najwyższe
kierownictwo współpracowało, bo, moim zdaniem, nie współpracowało. Bezpieka
tam nie sięgnęła. Jednak część owej elity, która miała powstać poprzez
kooptację, mogła być i była uwikłana we współpracę ze służbami. I to, w imię
powodzenia wspomnianej koncepcji, trzeba było ukryć. Drugą sprawą była
wspomniana już wcześniej obsesja na tle endeckiego (i antysemickiego)
zagrożenia, które widziano w sytuacji uruchomienia zwyczajnych mechanizmów
demokratycznych w polskim społeczeństwie. To był w jakimś sensie strach przed
wyimaginowanym obliczem tego społeczeństwa. I tu sojusznikiem mogli okazać się
ludzie wpisani w struktury wpływu i władzy PRL. Niekoniecznie z Politbiura od
razu, ale ta znaczna część polskiej inteligencji, która była zaangażowana w
komunizm. Mogła ona stanowić znakomite zaplecze do tego, żeby stworzyć
skuteczną alternatywę dla tej demonicznej, endeckiej Polski, jakiej się
obawiano. Ja też się troszkę tego widma bałem. Ale nie aż tak, żeby od razu
wpadać w ramiona komunistów.'
Wybrałam tylko maleńki fragment - jako zaczyn do ewentualnej rozmowy.
Przed nim i po nim - wielowątkowe poszerzenie tematu.
Całość (genialna!):
www.google.pl/search?q=co+to+jest+upper-class&hl=pl&lr=lang_pl&start=10&sa=N
Jak myślicie, w którym momencie zaczęła pękać III RP ?
Jej koncepcja. Umowa na nią...
Czy to naturalny proces korozji materii zespawanej kompromisem spowodował
powolny wyciek z kadłuba tego perpetum-mobile, czy też został przez kogoś
świadomie zainspirowany ?
I jeszcze jeden wycinek:
'Podam jeszcze jeden przykład, który ukształtował moją opinię o III RP. Otóż
za czasów, kiedy byłem prezesem Najwyższej Izby Kontroli, pewien oficer
kontrwywiadu Urzędu Ochrony Państwa, przedtem oczywiście z SB, chciał mnie
zwerbować. Skoro taką próbę podjęto wobec urzędnika Rzeczypospolitej w randze
wicepremiera, powoływanego przez Sejm za zgodą Senatu...'
Czy ktoś o tym kiedyś wcześniej słyszał ?