palnick
17.09.06, 08:16
Podobno 30 lat temu, gdy Wierzejski się urodził jego ojciec przyjechał na
porodówkę obejrzeć potomka. Siostra dyżurna pokazała mu korytarz z licznymi
drzwiami i powiedziała, że w każdej sali jest inna grupa noworodków, a na
drzwiach są listy nazwisk.
Podchodzi do pierwszych drzwi z napisem DZIECI GENIALNE, czyta nazwiska, ale
Wierzejskiego nie ma.
- Trudno - mówi ojciec - byle tylko był zdrów.
Na następnych drzwiach jest napis DZIECI WYBITNIE ZDOLNE, czyta nazwiska, ale
Wierzejskiego też nie ma.
Na następnych drzwiach jest napis DZIECI NORMALNE, ale Wierzejskiego nie ma.
Na kolejnych drzwiach jest napis DZIECI NIEDOROZWINIĘTE, a Wierzejskiego nie
ma.
Na następnych, z napisem DZIECI DEBILNE, Wierzejskiego także nie ma.
Zmartwił się ojciec strasznie i już chciał odejść, ale zobaczył w końcu
korytarza jeszcze jedne drzwi. Podchodzi, a na nich przyklejona kartka z
nabazgranym napisem: WOJCIECH WIERZEJSKI.