Dodaj do ulubionych

Leszek, Olek i dwie Zatoki

21.03.03, 10:24
Proporcjonalny Mord

Leszek i Olek, dawni aparatczycy Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej,
bliscy sąsiedzi z warszawskiego osiedla zwanego „Zatoką Czerwonych Świń”, w
imię solidarności z ich nowym przyjacielem Georgem, jednostronnie
wypowiedzieli wojnę krajowi, który jest daleko od Polski. Jak sępy krążące
nad padliną, starają się wyrwać 700 milionów dolarów, które Polska utraciła
wycofując się z lukratywnych kontraktów z Irakiem w 1991r., a które mają
nadzieję odzyskać w ramach podziału wojennych łupów. Przed poprzednią wojną w
Zatoce Perskiej, Polska miała podpisane kontrakty budowlane z Irakiem
przekraczające wartość 1 mld. dolarów rocznie. Czy wysyłając żołnierzy do
Iraku, nasz kraj usiłuje walczyć o swoje dawno utracone pieniądze? Czy nasi
żołnierze wysłani do Iraku mają nawet szansę na uzyskanie turystycznej wizy
wjazdowej do USA?

Niedawno ujawniony dokument z 1948 roku odkrywa strategię amerykańskiej
polityki zagranicznej, opartej na fakcie, że USA posiada połowę światowego
bogactwa i tylko 6.3% światowej populacji. „Nie możemy pozwolić, aby stać się
przedmiotem zazdrości i rozżalenia”, czytamy w dokumencie. „Naszym głównym
zadaniem w nadchodzącym okresie będzie wynalezienie wzorca wzajemnych
stosunków, który pozwoli nam utrzymać pozycję dominanta bez szkody dla
naszego bezpieczeństwa narodowego”. Biorąc pod uwagę pogłębiające się
zróżnicowanie od 1948 roku, taka strategia jest kluczem do zrozumienia
polityki zagranicznej USA w czasie minionego półwiecza.

Można zrozumieć strategię i motywację bogatych narodów do utrzymania swego
standardu życia i ekspansji rynkowej, ale co ma z tym wszystkim wspólnego tak
biedny kraj jak Polska? Deklaracja o wypowiedzeniu wojny nie została
ratyfikowana przez polski Sejm. Nie zyskała również aprobaty Organizacji
Narodów Zjednoczonych. W obliczu tych faktów premier i prezydent – Leszek i
Olek mogą zostać oskarżeni o przestępstwa przeciw ludzkości za wysłanie
żołnierzy do Iraku.

W krajach muzułmańskich (300 mln. ludzi) można ostatnio usłyszeć coraz
szerzej rozprzestrzeniającą się opinię, ze celem wojny jest wzmocnienie
pozycji Izraela. Ma to być częścią planu G. Busha zmierzającego do
przekształcenia Bliskiego Wschodu. Rozważając to zagadnienie należałoby
sięgnąć po ostatni numer miesięcznika „New Yorker”, który przedstawia
dokument krążący wśród amerykańskich „jastrzębi”, zwany „A clean break: A new
strategy for Securing the Realm”, napisany w 1996 roku przez amerykańskiego
analityka polityki zagranicznej, jako pouczenie dla izraelskiego premiera
Benjamina Netanyahu. Tytuł publikacji odnosi się do izraelskiej polityki
zagranicznej, w której zaleca się przeniesienie punktu ciężkości z procesu
pokojowego między Izraelitami i Palestyńczykami „na tradycyjną koncepcję
strategiczną opartą na równowadze władzy”. Jednym z kluczy do tej koncepcji,
według autora publikacji musi być obalenie rządu Sadama Husseina.

Jednak właściwą przyczyną złości odczuwanej przez muzułmanów jest przemoc,
która była i będzie zadana Irakijczykom. Równanie Islamu z przemocą przez
zachodnich ekspertów jest postrzegane jako szczyt hipokryzji, szczególnie,
jeżeli weźmie się pod uwagę 90 tys. ton bomb – równowartość 7 ½ bomb
zrzuconych na Hiroszimę i Nagasaki, które były zrzucane na ludzi w Iraku w
ciągu 43 dni „Pustynnej Burzy” oraz to, że sankcje ONZ-u nałożone po wojnie
przyczyniły się do śmierci setek tysięcy Irakijczyków.

Z obrazem narastającej liczby ofiar w Iraku, w czasie nadchodzącego konfliktu
uraz może się tylko pogłębić i ta wojna będzie problemem dla Polski
kochającej pokój. Jak nasz biedny kraj, w konwulsjach po bolesnym skoku z
komunizmu do kapitalizmu, może wypowiadać wojnę innemu biednemu krajowi, w
imię obrony bogactwa najbogatszego państwa na świecie? Odpowiedź leży w
dyktatorskiej władzy uzurpowanej przez byłych komunistów z pomocą
proporcjonalnego prawa wyborczego. W Polsce senatorowie i posłowie nie
reprezentują interesów indywidualnych wyborców tylko interesy konkretnych
partii. Jest prostą sprawą dla prezydenta i premiera uzurpować sobie
dyktatorską władzę i wypowiadać wojny skoro uzyskują poparcie bez
konieczności jego zatwierdzenia w Sejmie. Kto jest w stanie ich powstrzymać –
rozbrojeni i zubożali obywatele, którzy nie są pewni, kiedy chora ekonomia
ostatecznie się załamie? Jestem pewien, że jeśli pokojowi i kochający Boga
Polacy mieliby szansę wolnego wyboru, Polska posłuszna zaleceniom Papieża,
nie wypowiedziałaby wojny Irakowi oraz żadnemu innemu państwu.

Polacy obciążeni proporcjonalnym prawem wyborczym, nie mają praw wyborczych z
prawdziwego zdarzenia i w związku z tym nigdy nie wiedzą, kto będzie ich
reprezentował w Sejmie, czy Senacie. Obecne zasady pozwalają partiom
politycznym przygotowywać listy wybranych kandydatów, spośród których tylko
ci, na szczycie listy mają zagwarantowane miejsca w Parlamencie, nawet, jeśli
otrzymają tylko 10 głosów. Ta perfidna proporcjonalność została zapisana w
polskiej Konstytucji w celu ochrony interesów byłych komunistów i ich nowego
bogactwa, które zgromadzili w wyniku skorzystania z możliwości, jakich
dostarczył im „wolny rynek”. Teraz z kolei ta proporcjonalność prawa
wyborczego wciągnęła nas w niechcianą wojnę.

Postronny obserwator mógłby zauważyć, że dawni komuniści mają w swoich
szeregach w przybliżeniu ¾ polskiego bogactwa i tylko 5% populacji. Dlatego
nie mogą sobie pozwolić, żeby stać się przedmiotem zazdrości i rozżalenia.
Wojna przeciwko rzeczywistym, czy wyimaginowanym terrorystom jest dla nich na
rękę, ponieważ chroni ich polityczne pozycje i prywatne interesy. Jednak ten,
który jest dla niektórych terrorystą, może być partyzantem dla innych. Bogate
mniejszości powinny się dobrze nauczyć dialogu zamiast krwawego przymusu.

Moim zdaniem, problemy z rozżaleniem i agresją będą się nasilały, ponieważ
nasz świat zbliża się do końca. Nie w biblijnym znaczeniu Armageddona, ale w
zakresie wolnego rynku, który nie będzie zadowalał rosnących i nienasyconych
narodów. Dni 30 procentowego wzrostu rynku co rok, mamy już za sobą i w
chwili obecnej nie ma już świeżych pieniędzy na Bliskim Wschodzie, w
Południowej Ameryce, Afryce, Europie, Indiach, czy Azji. Świat znajduje się w
fazie zastoju i dla niektórych wojna może być postrzegana jako rozwiązanie
tego problemu. Niestety wojna nigdy nie była rozwiązaniem na dłuższą metę, a
zwłaszcza teraz, kiedy mamy tyle rozmaitych rodzajów broni masowego rażenia w
rękach Rosji, Ukrainy, Indii, Pakistanu, Francji, USA, Izraela, czy Korei
Północnej. Czy Polska również niedługo będzie miała broń nuklearną na naszej
ziemi?

Jednym z możliwych rozwiązań może być nowa wersja „Bretton Woods Act”,
promowana przez amerykańskiego kandydata na prezydenta, Lyndona Larouche.
(larouchein2004.net). Przedstawia on nam plan rekonstrukcji świata
przez ludzi, dla ludzi. Jest to plan dla bogatych narodów, zabezpieczający
ich bogactwo i również plan stwarzający możliwość wzrostu standardu życia
biednych nacji, aby zabezpieczyć je przed zbędnym cierpieniem i śmiercią.
Jest to program, za który modlę się, żeby pewnego dnia stał się przedmiotem
dyskusji i nagabywania w kuluarach Organizacji Narodów Zjednoczonych, zamiast
wydawania kolejnej rezolucji za czy przeciw wojnie. Ta propozycja wymaga
uczciwego i silnego przywództwa, czego nasz świat bardzo potrzebuje w dniu
dzisiejszym. Inaczej zawiść i chciwość nas rozpieprzą!

Stanisław Tymiński
Obserwuj wątek
    • iznota33 Re: Leszek, Olek i dwie Zatoki 21.03.03, 10:26
      w jakiej walucie pobierasz wynagrodzenie za przepisywanie?
      • henrykkreuz Nie wszystko robi się za pieniądze 21.03.03, 10:36
        iznota33 napisał:

        > w jakiej walucie pobierasz wynagrodzenie za przepisywanie?


        Robię tylko sercem dla siebie (aby mieć czyste sumienie) i bliskich mi Rodaków.
        Ale Ty zapewne tego nie pojmiesz.
        • iznota33 Re: Nie wszystko robi się za pieniądze 21.03.03, 11:09
          nie wszystko się robi za pieniądze. czasami bardzo wiele z naiwności lub
          nadgorliwości, że juz nie wspomnę o innych możliwościach.nie wiem co gorsze.
          mam tylko jedną ważną wątpliwość: czy rodacy akurat tego od Ciebie oczekuja?
          • Gość: alex Re: Nie wszystko robi się za pieniądze IP: *.sosnet.pl 21.03.03, 11:22
            pahie Stanisławie bardzo interesujący artykuł znakomicie odzwierciedla naszą
            szarą rzeczywistość
          • henrykkreuz Godności i Honoru nie da się przeliczyć na kasę 21.03.03, 11:31
            Jestem pewnym, że tych co chcą świadomie napadać innych biednych ludzi jest
            tylko garstka. I ta garstka pohańbiła nas agresją na inny kraj.
            Jeżeli Polacy nie rozliczą winnych, to jakie będziemy mieć moralne prawo
            oczekiwania od innych pomocy, czy choćby moralnego wsparcia, jeżeli ktoś
            napadnie nas lub w inny sposób będzie chciał pozbawić własnego państwa.

            Nie wszystko daje się przeliczyć na pieniądze.
            • iznota33 Re: Godności i Honoru nie da się przeliczyć na ka 21.03.03, 11:36
              mnie nikt nie pohańbił wiec nie pisz nas.
              na całe szczęście nie wszystko przelicza sie na pieniądze.
              pozostaje problem naiwności lub nadgorliwości.
              a co sądzisz o Czeczeni?
              • henrykkreuz To nie naiwność, to zdrada 21.03.03, 12:07
                iznota33 napisał:

                > mnie nikt nie pohańbił wiec nie pisz nas.


                Narazie nie nalezysz do Nas, Ty narazie należysz do innych nas, tej
                barbarzyńskiej mniejszości w Polsce.


                > na całe szczęście nie wszystko przelicza sie na pieniądze.
                > pozostaje problem naiwności lub nadgorliwości.

                Czym jest agresja na inny wolny kraj, rządzący się własnymi prawami i wbrew
                woli własnego narodu nawet bez zgody sejmu i zgody ONZ.

                To nie naiwność - to zdrada, o ogromnych konsekwencjach na przyszłość i byt
                Polski.


                > a co sądzisz o Czeczeni?

                Co sądzisz o czołgach Izraelskich na terenie Palestyny i rezolucjach ONZ
                żądających ich wycofania.
                • iznota33 Re: To nie naiwność, to zdrada 21.03.03, 15:53
                  ja jednak wolę należeć do innej grupy niz Ty. czasami pewne przynależności są
                  jednak wstydliwe.
                  jeżeli interesuje Cię moja opinia o izraelskich czołgach to powiem
                  wprost:ubolewam,że rozprawa z terrorystami palestyńskim jest tak
                  łagodna.osobiście zastosowałbym bardziej radykalne środki.
                  a tak naprawdę to Heniu co z tą Czeczenia? Podoba Ci sie to czy nie?nie
                  matacz.napisz.
                  • henrykkreuz Re: To nie naiwność, to zdrada 21.03.03, 16:56
                    iznota33 napisał:

                    > a tak naprawdę to Heniu co z tą Czeczenia? Podoba Ci sie to czy nie?nie
                    > matacz.napisz.


                    Mała grupa wykolejeńców (komunistycznych aparatczyków) wmanewrowała Polskę, w
                    tym i mnie, w wojnę i to jako agresora. Nie muszę chyba tłumaczyć jak jest
                    widziany ten co to przyłącza się do silniejszego aby pokopać słabszego.

                    Myślę, że jeżeli tym ludziom Polacy nie odbiorą władzy to mogą zrobić to samo w
                    Czeczeni, tj. przyłączą się do silniejszego osiłka aby pokopać biednych i
                    umęczonych Czeczenów.
    • henrykkreuz komentarz 21.03.03, 14:04
      Z jednym się z nim nie zgadzam, a mianowicie z powodem, dla którego Leszek i
      Olek poszli na wojnę. Otóż Pan Stan, nie wziął pod uwagę jednego aspektu, że
      panowie ci takimi kategoriami w ogóle nie są w stanie myśleć.

      Tam chodzi o miliony dolarów, ale nie o miliony dolarów dla Polski z
      kontraktów. Co to, to nie! Żaden z tych panów w takiej sprawie palcem by nie
      kiwnął, przykładów na to jest tysiące.

      Oni podejmują takie decyzje w innych okolicznościach, najprawdopodobniej chodzi
      o inne miliony dolarów, a mianowicie te, które Polakom ukradli i zdeponowali w
      obcych bankach. Dano im propozycję nie do odrzucenia: albo są na wojnie po
      stronie agresora USA, albo po kasie i pudło na długie lata.
      To by pasowało do ich mentalności i wyjaśniło przyczynę wielkiej miłości do
      Busha i uciemiężonego narodu Irackiego.

      Z poważaniem
      Henryk Kreuz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka