karlin
31.10.06, 10:12
Bo rozumu, honoru i klasy nie mogą.
Chyba, że mówimy o zabytkach klasy zero.
W teatrze Słowackiego w obecności zespołu znany ałtorytet - krytyk Markowski
uderzył w twarz pisarza Liberę. Za co?
Ano, krytyk Markowski posłużył się w szyderczym felietonie w "Tygodniku
Powszechnym" na temat Libery informacjami o jego życiu osobistym, które mógł
był zaposiąść jedynie od swojej żony, Anny Burzyńskiej, która z kolei
usłyszała je w prywatnej rozmowie z Liberą.
Libera powiedział Burzyńskiej, co o tym myśli. To wywołało wspomniana na
wstepie reakcję Markowskiego.
W całej sprawie, opisanej w dzisiejszym Dzienniku, na uwagę zasługuje w
zasadzie jedno.
Uważajmy na żony ałtorytetów.