a.adas
03.11.06, 10:42
"Premier podkreślił, że w konstytucji powinien być zapis o europejskich siłach
zbrojnych, i dodał, jak je sobie wyobraża. Według Jarosława Kaczyńskiego armia
miałaby liczyć 100 tys. żołnierzy, jej zwierzchnikiem byłby przewodniczący
Komisji Europejskiej, a jednostki operacyjnie podporządkowane byłyby Kwaterze
Głównej NATO.
- Niemcy osłupieli, słysząc tę ostatnią propozycję. Po prostu nie mogli
uwierzyć, że w sprawach Europy polscy politycy wykazują taką ignorancję -
twierdzi nasz informator.
Dlaczego Niemcy mówią o ignorancji? Zdaniem Berlina Jarosław Kaczyński,
proponując całkowite podporządkowanie europejskich sił Sojuszowi, czyli
faktycznie Amerykanom, wypacza sens tworzenia unijnej armii.
- NATO przeżywa kryzys, bo formuła paktu obronnego się wyczerpała i dlatego
Europa potrzebuje własnego wojska choćby po to, by liczyć się na światowej
scenie. Poza tym dlaczego Kaczyński chce unijnej armii, a unijnej polityce
zagranicznej mówi "nie"? Bez tego o armii nie ma co myśleć - mówi Kai Olaf
Lang, analityk z fundacji Nauka i Polityka.
Zdaniem niemieckiego dyplomaty, z którym wczoraj rozmawialiśmy, propozycja
Jarosława Kaczyńskiego jest nie do zrealizowania także dlatego, że część
krajów UE nie należy do NATO (np. neutralne Finlandia i Szwecja). Francuzi,
których wojska nie podlegają NATO nie chcą słyszeć o podporządkowaniu swoich
sił Amerykanom. Podobnie uważają Belgowie. - Rzucając takie propozycje,
Kaczyński szkodzi powstaniu wspólnej armii - mówi jeden z dyplomatów.
- No i co to za pomysł - usłyszeliśmy wczoraj w Berlinie - by ta armia była
podporządkowana przewodniczącemu Komisji Europejskiej, która zajmuje się
przecież gospodarką, a nie obronnością."
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3716289.html
P osły trojańskie...
Tak to jest gdy się rozwala dyplomację, z kraju wyjeżdża drugi raz w życi,
jest się opętanym manią wielkości i ma się inne podejście do prawa, demokracji
i nnych takich głupstw. Przecież wystarczy przegłosować w Europarlamencie i
wszystko bedzie ok.