buffalo_bill
14.11.06, 14:25
Dialektyka
Dialektyka to ścieranie się sprzecznych idei, ideologii. Zdaniem Marksa cały
postęp ludzkości opierał się na dialektyce. Dialektyka wymagała by każda
ideologia posiadała antyideologię, każda teza antytezę. Dlatego na potrzeby
dialektyki Marks stworzył swojej ideologii - komunizmowi przeciwnika i nazwał
normalne stosunki międzyludzkie i gospodarcze kapitalizmem.
Prawo i Sprawiedliwość dla swojej idei - Polski Socjalnej, bądź jak kto woli
Polski Solidarnej, również potrzebowało antyidei. Antyideę nazwano Polską
Liberalną, a jej uosobnieniem miała być Platforma Obywatelska. Co dziwniejsze
zwrot Polska Liberalna został przez PO przyjęty (tak samo jak kiedyś
określenie kapitalizm przez państwa Zachodu). Jest to o tyle dziwne, że przed
wyborami 2005 roku nikomu w PO nie śniło się o budowaniu jakieś przedziwnej
Polski Liberalnej. I tak dialektyce marksistowskiej stało się zadość
- Polska Socjalna otrzymała swoją antytezę - Polskę Liberalną.
Walka klas
Walka klas zniknęła z polskiej polityki w latach rządów Gomułki. Tzw. "mała
stabilizacja" jej nie potrzebowała. Społeczeństwo pragnęło pralek i lodówek,
a aparat partyjny wilii i samochodów. Mówienie o klasie posiadającej stało
się mało wygodne dla rządzących. Również po 1989 roku walka klasowa nie
powróciła do polityki. Spory dotyczyły innych spraw - rodowodów (OKP - PZPR),
spraw wyznania (UW - ZCHN), reformowania bądź "przywracania normalnośći"
(AWS - SLD).
Dopiero w 2005 roku walka klas wraz z PiS-em powróciła. Właśnie za sprawą
dialektyki walki między Polską Socjalną a tzw. Polską Liberalną. Polska
Socjalna to nic innego jak klasa wyzyskiwana - jej przeciwieństwem ma być
klasa wyzyskująca czyli Polska Liberalna. Tak przynajmniej wynika
z propagandy PiS-u. Polska Socjalna to Polska "zwykłych ludzi", Polska
górnika i górala, to Polska stoczniowca, rolnika, itd. Polska Liberalna jawi
się w tej propagandzie jako Polska wyzyskiwaczy w garniturach i krawatach.
Wyzyskiwaczy, którzy przy zaciemnionym stoliku grają w swoje brudne gierki,
symbolizowane przez kule bilardowe. Biznesmen w garniturze ma być wrogiem
górnika, inwestor wrogiem stoczniowca - walka klas powróciła na nowo.
Rewolucja
"Cała władza w ręce rad!" krzyczał W. Lenin. "Przywróćmy Polskę zwykłym
ludziom!" krzyczy J. Kaczyński. Polska już nie ma być Polską, ma być jakąś
IV Rzeczpospolitą. Odbywa się całkowita zmiana państwa - rewolucja.
Rewolucja to także koszty. Lenin za koszty rewolucji uważał złych ale
wiernych ludzi na najwyższych stanowiskach, gułagi, czystki w aparcie
państwa. To samo słyszymy dziś: "choćby dla powstania CBA i rozwiązania WSI
opłacało się wziąć Leppera do rządu", czy: "wolałbym, żeby sędzia Kryże miał
inny życiorys, ale trudno o kogoś bardziej nam oddanego". Zdaniem propagandy
PiS odbywa się rewolucja i nie czas pytać o życiorysy czy umiejętności
ludzi władzy. Na to przyjdzie czas później - po rewolucji,
w IV Rzeczypospolitej.
C.d.n.