profesor.wilczur
26.11.06, 11:47
Australia to piękny,nowoczesny i rozwinięty kraj.I nikomu tam nie
przeszkadza,że się modlą ludzie o deszcz.
W Polsce modlitwy o deszcz wywołały oburzenie SLD, które wierzy w Dziadka
Mroza a nie w św. Mikołaja...
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3755523.html
Australia modli się w niedzielę o deszcz, mający odwrócić skutki
najtragiczniejszej w historii kraju suszy.
Klęska suszy objęła ponad połowę terenów rolnych i farm hodowlanych kraju. W
niektórych regionach od sześciu lat nie spadła ani kropla deszczu.
Z apelem o modlitwę w intencji opadów wystąpił przewodniczący konferencji
biskupów katolickich kraju, arcybiskup Philip Wilson, ogłaszając niedzielę
dniem narodowej modlitwy o odwrócenie klęski. Wspólna modlitwa ma także stać
się wyrazem solidarności z ludźmi, którzy ucierpieli w wyniku braku opadów.
Zdaniem Jocka Lauriego, przewodniczącego Związku Farmerów Nowej Południowej
Walii, w tym stanie całe tegoroczne zbiory są już stracone. Dodał, że modlitwa
jako wyraz solidarności z farmerami z pewnością jednak będzie mieć pozytywny
wpływ na morale tych, którzy utracili w wyniku suszy podstawy bytu. Świadczy
bowiem, że mieszkańcy miast zaczynają zdawać sobie sprawę z tragedii, jaka
dotknęła ich rodaków na wsi - zaznaczył.
Susza dotknęła przede wszystkim południowe i wschodnie stany kontynentu, gdzie
opady deszczu są bardzo skąpe lub nie wystąpiły wcale. W tym roku zabrakło
także wiosennych opadów, które zdaniem rolników mogłyby uratować zbiory.
Australijskie władze szacują, że w skali kraju tegoroczne zbiory zbóż będą o
co najmniej połowę mniejsze niż w zeszłym roku. Już obecnie główny
australijski eksporter zbóż - firma AWB Ltd. poinformowała o anulowaniu wielu
kontraktów eksportowych.