polonus9
09.12.06, 23:15
"Niemożliwe, że mogłam się tak pomylić" - tak miała zareagować Aneta Krawczyk
na wieść o tym, że Stanisław Łyżwiński nie jest ojcem jej dziecka.(..)Zdaniem
mecenas, wyniki testów w żaden sposób nie podważają wiarygodności zeznań
Anety Krawczyk w postępowaniu dotyczącym molestowania seksualnego w
Samoobronie. Przypomniała, że jej klientka od samego początku wskazywała na
Leppera jako osobę, z którą także utrzymywała kontakty seksualne. "Należy
postawić pytanie, dlaczego te badania zostały ograniczone jedynie do posła
Łyżwińskiego" - mówiła Kalińska-Moc w rozmowie z dziennikarzami. Dodała, że
jej klientka z uwagi na częstotliwość kontaktów seksualnych wskazywała przede
wszystkim na Łyżwińskiego jako na ojca dziecka, ale "to jest jej subiektywna
ocena"."W zeznaniach jest jednak zaprotokołowane, że w tym okresie współżyła
również z Lepperem" - powiedziała mecenas i dodała, że "w tej sytuacji
konieczne powinno być przeprowadzenie kolejnych badań DNA", tym razem lidera
Samoobrony.(..)Kalińska-Moc przypomniała, że przedmiotem postępowania
prokuratury nie było ustalenia ojcostwa, ale kwestia molestowania
seksualnego. Według niej, przeprowadzenie badań DNA było jednym z wielu
dowodów w sprawie, które miały wykazać na kontakty seksualne Anety Krawczyk z
posłem Łyżwińskim. "Proszę pamiętać, że są przeprowadzane kolejne dowody w
tej sprawie, przede wszystkim w postaci zeznań świadków, którzy potwierdzają
te fakty" - powiedziała.
wiadomosci.onet.pl/1447799,11,item.html
W tym rzecz. W przypadku braku mozliwosci ustalenia ojcostwa alimenty moze
placic SO. W koncu molestowali wg zeznan swiadkow nie tylko Lepper i
Lyzwinski.