pandada
30.12.06, 20:03
„Na pewnych kierunkach studiów płeć żeńska zdominowała męską, czego ścierpieć
nie mogę. Aczkolwiek wyrażam pogląd, iż małpę i kobietę da się nauczyć prawie
wszystkiego, ale nie chcę podejmować tego trudu. Rektorowi oświadczyłem, że
„nie zamierzam wpychać wiedzy paniom pod fryzurę, czyli w damskie figi, bo tam
można wepchnąć tylko jedno”.
„...w każdym kraju i pod każdą szerokością geograficzną kobiety walczą o
wyższą pozycję rozkraczając nogi. (...) Dupa to ich jedyny instrument w walce
hierarchicznej i karierologicznej, czarne, białe, żółte, brązowe i czerwone,
bez różnicy, różnić je może tylko regionalny folklor podawania sromu, ale to
już wchodzi w zakres gimnastyki. Są skazane na ten oręż, innego natura im nie
dała, to biologiczny handicap. Odkąd istnieje cywilizacja, nie narodził się
ani jeden Leonardo lub Napoleon czy Einstein w spódnicy...”
„Z Murzynów też próbowano zrobić ludzi. Było to robienie homunkulusa z krwi
czarnych i z wiedzy białych, w retorcie idealizmu, który jest chorobą
nieuleczalną jak najgorsza odmiana raka, nieustanne przerzuty od początku
cywilizacji. Eksperyment się nie udał. Murzyn to pseudoczłowiek, fałszywy homo
sapiens, gipsowy marmur, stiuk! Odziej szympansa w smoking i naucz go jeść
widelcami, będzie to samo. Powłoka ludzka, wnętrze małpy! W twoim kraju dość
długo trwał spór antropologów i psychologów o to, jak interpretować różnice
pod względem przeciętnego ilorazu inteligencji między rasą białą a czarną.
Przeważała opinia, że decydują warunki środowiskowe. Ale ostatnio jest u was
więcej Murzynów bogatych niż biednych, dzieci tej czarnej burżuazji
wychowywano w doskonałych szkołach, a wnuki w jeszcze lepszych i w luksusie. I
co? Iloraz inteligencji ani drgnął. Wasz psycholog, profesor Artur Jensen, po
wielu latach badań udowodnił, że różnica ma podłoże nie środowiskowe, tylko
genetyczne! Chciano obalić jego twierdzenia, lecz wszystkie testy wykazywały
to samo i krytycy nabierali wody w pysk!”
„Wszędzie jest ta sama obłuda, to samo kłamstwo, ta sama chytrość i
niesprawiedliwość pod maską pięknych słów. (...) wśród lisów trzeba być lisem,
wśród skorpionów skorpionem, wśród hien hieną, nie oglądać się na innych, na
uczciwość, na dobroć, tylko zgarniać, zgarniać co się da, mieć serce z głazu i
duszę z głazu, i zakopać sumienie głęboko w ziemi, i zakopać wstyd, a ręce
wyciągać po złoto jak dwa koszyki, w których nie istnieją dna, oto co
zrozumiałem! Tylko tak trzeba żyć, reszta jest głupotą, zbyt szybko mija
życie...”
Rozumiem zatem powody ochrzaniania Wojtyły przez Waldka. Ale nie wiem dlaczego
się upiera, że jest katolikiem.
W każdym razie - pięknie pisze.