rekontra
08.01.07, 11:49
artytuł jeszcze ciepły z 30 grudnia ubiegłego roku
"Może więc papież uznał, że uzyskane informacje nie dyskwalifikują abp.
Wielgusa jako duszpasterza. Decyzja Benedykta staje się jaśniejsza, kiedy
przypomnimy sobie, że w czasie tegorocznej pielgrzymki, mając przecież w tyle
głowy naszą lustracyjną wojenkę, apelował do księży zebranych w katedrze
warszawskiej: "Trzeba odrzucić chęć utożsamiania się jedynie z bezgrzesznymi".
I przestrzegał: "Trzeba unikać aroganckiej pozy sędziów minionych pokoleń,
które żyły w innych czasach i w innych okolicznościach. Potrzeba pokornej
szczerości, by nie negować grzechów przeszłości, ale też nie rzucać
lekkomyślnie oskarżeń bez rzeczywistych dowodów, nie biorąc pod uwagę różnych
ówczesnych uwarunkowań".
interpretatorzy słów papieża z Czerskiej i okolic padają, czytalki z
zamkniętych paieskich ust, przebaczaliu i rozgrzeszali za wwszystko.
Ileż to stron giewu zapisano interpretując słowa papieża, grubokreskowicze
spod znaku Michnika triumfując rozgrzeszali na lewo i prawo.
A dzisiaj Czerska w odwrocie - okazuje się, że ...
"Watykan nie znał przeszłości arcybiskupa Wielgusa"
a jewszcze wczoraj rano TW 24 ustami komentatora rzymskiego Pałkiewiocza
donisiła że Watykan był poinformowany w lecie zeszłego roku o wszystkim
a za słowami idą czyny:
"Proboszcz katedry na Wawelu złożył rezygnację"