Dodaj do ulubionych

Trzeba przyznać że Michnikowy magiel okazał się

26.01.07, 19:25
nad wyraz skuteczny, czego najlepszym przykładem jest to forum. Jak ktoś nie
pała miłością do PO, to od razu utożsamiany jest z PiSem, wyzywany od głąbów,
pisuarów, kartofli, moherów, itd. Trzeba "kochać" albo jednych albo drugich,
bo tutejsza forumowa brać innej opcji nie przewiduje...
Obserwuj wątek
    • woda.woda Co Michnik ma wspólnego z forum? 26.01.07, 19:26
      • s-k-i-n Re: Co Michnik ma wspólnego z forum? 26.01.07, 21:10
      • s-k-i-n Re: Co Michnik ma wspólnego z forum? 26.01.07, 21:10
        jest szefem tego bajzlu.. wszystko co należy do GW a więc i te forum
      • 1normalnyczlowiek Nie ma nic wspólnego.Dlatego nie do nas pisze smsy 26.01.07, 22:05
        woda.woda: Co Michnik ma wspólnego z forum?
    • taziuta Nie jesteś zbyt spostrzegawczy... 26.01.07, 19:27
      trzezwo_myslacy napisał:
      Re: Trzeba przyznać że Michnikowy magiel okazał s

      > nad wyraz skuteczny, czego najlepszym przykładem jest to forum. Jak ktoś nie
      > pała miłością do PO, to od razu utożsamiany jest z PiSem, wyzywany od głąbów,
      > pisuarów, kartofli, moherów, itd. Trzeba "kochać" albo jednych albo drugich,
      > bo tutejsza forumowa brać innej opcji nie przewiduje...

      Nie zauważasz nas, lewaków, dla których PO i PiS to taka sama mierzwa? :-)
      • patience Lewak taziuta uwaza sie za mierzwe? ;) 26.01.07, 19:36
        > Nie zauważasz nas, lewaków, dla których PO i PiS to taka sama mierzwa? :-)

        Toz wlasnie wy lewacy wlasnie poparliscie Ducha Swietego zanim jeszcze Bufetowa
        zdazyla oficjalnie zglosic ze startuje, i od dawna razem z PO na wyscigi
        wyzywaliscie wszystkich jak leci, co do PO nie palali miloscia. Takie z was
        lewacy jak z PO prawacy;)
        • jola_iza Re: A kiedy poparliśmy 26.01.07, 19:43
          patience napisała:

          > Toz wlasnie wy lewacy wlasnie poparliscie Ducha Swietego zanim jeszcze Bufetowa
          > zdazyla oficjalnie zglosic ze startuje, i od dawna razem z PO na wyscigi
          > wyzywaliscie wszystkich jak leci, co do PO nie palali miloscia. Takie z was
          > lewacy jak z PO prawacy;)
          >

          Uświadom mnie pisówko i kiedyśmy wyzywali ? I nie projektuj więcej .
        • taziuta Wybacz Patience, brak mi cierpliwości dla... 26.01.07, 19:48
          patience napisała:
          Re: Lewak taziuta uwaza sie za mierzwe? ;)

          > > Nie zauważasz nas, lewaków, dla których PO i PiS to taka sama mierzwa? :-
          > )
          >
          > Toz wlasnie wy lewacy wlasnie poparliscie Ducha Swietego zanim jeszcze
          > Bufetowa zdazyla oficjalnie zglosic ze startuje, i od dawna razem z PO na
          > wyscigi wyzywaliscie wszystkich jak leci, co do PO nie palali miloscia. Takie
          > z was lewacy jak z PO prawacy;)

          Brak mi cierpliwości dla niegramotnych mamrotków...
          Spróbuj sformułować swój post po polsku, to może spróbuję nań odpowiedzieć :-)
          • patience Re: C.b.d.o :) 26.01.07, 21:09
            Kolezanka "lewaczka" nigdy nie wyzywala oraz niezwykle jest kulturalna, tylko
            owo "pisowko" oraz "oskarzenie projekcyjne" jej sie tak przypadkiem wymsknelo.
            Kolega taziuta ma problem z moim charakterem pisma. Oboje za to nie maja zadnych
            problemow z Duchem Swietym opromieniajacym kandydatke "lewakow" na prezydenta
            Warszawy. Glownie dlatego, ze taka z nich lewica, jak i z Ducha Swietego prawica:)
            c.b.d.o ;)

            PS. Michnik straszyl motlochem i rynsztokiem, i sie okazalo ze mial racje. Tyle,
            ze to michnikoidy ten rynsztok zrobily. Wam juz w ogole nie przychodzi do glowy,
            ze na cudza opinie mozna reagowac inaczej, niz napascia na jej autora. W zwiazku
            z czym nie bede wiecej dociekac czym p-o-l-i-t-y-c-z-n-y-m sie roznia "lewaki"
            taziuty od "mierzwy", jak to byl laskaw okreslic;)
            • azmiw Re: C.b.d.o :) 26.01.07, 21:18
              Jam nie z prawa ani z lewa .żawsze staram się nikomu nie ubliżać.Piszę poprawnie
              po polsku.Staram się miarkować swoje poglądy, to dlaczego wszystkich wrzucasz do
              jednego garnka?
              • patience Re: C.b.d.o :) 26.01.07, 21:31
                Po pierwsze nie ja wrzucam tylko taziuta raczyl sie samopromowac za pomoca
                krotkiego a dosadnego okreslenia, ze reszta swiata to mierzwa, po drugie
                wszystko mi jedno gdzie ty siedzisz, w worze taziuty czy gdzies poza nim. Moze
                tylko drobna uwaga, ze jesli tez jestes "lewak" to sie nie dziw, ze ktos na to
                wszystko patrzy i ocenia wedle reguly z kim przestajesz, takim sie stajesz.
                • azmiw Re: C.b.d.o :) 26.01.07, 21:48
                  Nie jestem ani radykałem ani liberałem.Moje poglądy ukształtowały się pod
                  wpływem literatury historycznej od starożytności począwszy do czasów
                  współczesnych.Zaznaczam,że nie jestem historykiem tylko chemikiem z wykształcenia.
                  Przestawanie z postaciami z odległej przeszłości niewątpliwie wpływa na moje
                  osądy.Mam dystans do rzeczywistości mnie otaczającej.
                  • patience Re: C.b.d.o :) 26.01.07, 22:18
                    > Nie jestem ani radykałem ani liberałem.

                    Zebym jeszcze wiedziala, coz wg. ciebie znaczy "radykal" oraz "liberal" ... W
                    jednym okresie historycznym takim sposobem lewica podzielila sie na
                    socjaldemokracje i komunistow, w innym okresie historycznym od radykalow
                    (komiunistow) oraz liberalow (burzuazji) odcieli sie faszysci,
                    jeszcze kiedy indziej radykalowie i liberalowie to byly 2 skrzydla Amerykanow
                    usilujacych sie wyzwolic od Korony, a ci co sie od nich odcinali, to byli
                    monarchisci (Kosciuszko byl radykalem), nawet w totalitaryzmie stalinowcy sie
                    dzielili na radykalow i liberalow. Te dwa wyrazy bez kontekstu nie znacza nic.
                    Czasem nawet w kontekscie nic nie mowia. Np. termin liberalizm ma tyle samo
                    znaczen co radykalizm. Republikanie byli - i czasem sa do dzisiaj - uznawani za
                    radykalow. Liberalizm - w okreslonym kontekscie - utozsamiany jest z demokracja
                    oraz jej poszerzaniem (np. prawa czlowieka). Gdyby sie ktos uparl, to moglby
                    wiec zinterpretowac co napisalas, ze jestes ani to ani to, bo widocznie jestes
                    za totalitaryzmem. Mussolini tez tak powiadal, ani prawica, ani lewica, tylko do
                    przodu. Forza Italia;)


                    -
                    terra
            • pozarski Re: C.b.d.o :) 28.01.07, 00:05
              patience napisala:
              Wam juz w ogole nie przychodzi do glowy
              > ,
              > ze na cudza opinie mozna reagowac inaczej, niz napascia na jej autora.
              No prosze.A co w sygnaturce?Opinie m.in.patience.
          • ewa8a Re: Wybacz Patience, brak mi cierpliwości dla... 26.01.07, 21:46
            taziuta napisał:
            > Brak mi cierpliwości dla niegramotnych mamrotków...
            > Spróbuj sformułować swój post po polsku, to może spróbuję nań odpowiedzieć :-)


            ha, ha, następna osoba, która ma podobny problem.
    • bubba49 Re: Trzeba przyznać że Michnikowy magiel okazał s 26.01.07, 21:20
      to znaczy że nie masz poglądów.na pochybel rzygaczom.
    • gat45 Re: Trzeba przyznać że Michnikowy magiel okazał s 26.01.07, 21:24
      trzezwo_myslacy napisał:

      > nad wyraz skuteczny, czego najlepszym przykładem jest to forum. Jak ktoś nie
      > pała miłością do PO, to od razu utożsamiany jest z PiSem, wyzywany od głąbów,
      > pisuarów, kartofli, moherów, itd. Trzeba "kochać" albo jednych albo drugich,
      > bo tutejsza forumowa brać innej opcji nie przewiduje...

      A może byś spróbował pisać (i myśleć) na lekkiej bani ? Może to Ci pozwoli
      spojrzeć na rzeczy nie tylko w kategoriach czarne - białe ?

      Nie pałam miłością do PO i nie podoba mi się PiS. Nie jestem także marksistką.
      Czyżbym za mało bywała w michnikowym maglu ?
      • ewa8a Re: Trzeba przyznać że Michnikowy magiel okazał s 26.01.07, 21:50
        gat45 napisała:
        > Nie pałam miłością do PO i nie podoba mi się PiS. Nie jestem także
        marksistką. Czyżbym za mało bywała w michnikowym maglu ?

        To zupełnie tak jak ja. Widać jesteśmy uodpornione.
        • gat45 Re: Trzeba przyznać że Michnikowy magiel okazał s 26.01.07, 22:02
          ewa8a napisała:

          > gat45 napisała:
          > > Nie pałam miłością do PO i nie podoba mi się PiS. Nie jestem także
          > marksistką. Czyżbym za mało bywała w michnikowym maglu ?
          >
          > To zupełnie tak jak ja. Widać jesteśmy uodpornione.

          A może po prostu trzeźwo myślące ? A nie tylko taki nick sobie
          wykoncypowałyśmy ?
          >
          >
          • drf WROG nigdy NIE SPAL...;) 27.01.07, 20:19


            killer!: WROG nigdy NIE SPI !
            cisi21: ...nawet ten UKRYTY?
            albert: wiec nie ufaj nikomu a najbardziej sobie...;)


            www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=29502
            • pozarski Re: WROG nigdy NIE SPAL...;) 28.01.07, 00:08
              drf napisał:

              >
              >
              > killer!: WROG nigdy NIE SPI !
              > cisi21: ...nawet ten UKRYTY?
              > albert: wiec nie ufaj nikomu a najbardziej sobie...;)
              >
              >
              > www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=29502

              Powtorka z historii?
    • rodeolady Re: Trzeba przyznać że Michnikowy magiel okazał s 28.01.07, 00:08
      Wojciech Czuchowski zmiażdżony przez Lysiaka

      Prawda nie jest łatwa. Prawda chodzi wąskimi ścieżkami i wymaga od nas
      wysiłku. Dlatego czasami warto przełamać wrodzone lenistwo i wgryźć się w
      trochę większe teksty niż zwykle tutaj polecam. Warto dziś poświęcić trochę
      czasu i energii, by zapoznać się z zaprezentowanymi poniżej tekstami, gdyż
      dzięki nim kolejny funkcjonariusz Michnika objawi się takim jaki jest.
      Paradoksalnie czytając taraz oszczędzimy czas później. Ja w każdym rzazie
      wiem, że oszczędzę, gdyż po tym co się dowiedziałem o uczciwości Wojciecha
      Czuchnowskiego, nie będę musiał czytać już żadnych jego tekstów. Bo taki
      osobnik nie może napisać nic wartościowego i godnego uwagi. To nie jest
      wolnomyśliciel i szczery intelektualista. To urzędnik machiny propagandowej i
      jedynym sposobem na takich jest odwracać od nich wzrok. Sami się Państwo
      przekonajcie.
      Przedrukowuję dwa teksty. Paszkwil Czuchnowskiego na Łysiaka zamieszczony tuż
      przed ubiegłorocznymi świętami w "Gazecie Wyborczej" oraz obszerną odpowiedź
      samego zainteresowanego z najnowszej "Gazety Polskiej". Różni ludzie mogą
      mieć różne wrażenia, ale mnie tak lektura przypomniała scenę z jakiegoś
      filmu, gdzie biedna kobieta cierpliwie i konsekwentnie wybierała dzieciom
      gnidy z włosów. Każdą z nich spokojnie rozgniatała między paznokciami, a ich
      miażdżone korpusy pękały wydając ciche, charakterystyczne pstryknięcia.
      Pstryk, pstryk, pstryk. I tak jak w filmie pękały owe gnidy jedna po drugiej,
      tak tutaj pod nieubłaganym walcem argumentów przytaczanych przez mistrza
      Łysiaka pękają manipulacje, kłamstwa, przemilczenia oraz sam ich autor.



      To przypomina egzekucję, w której Czuchnowski jakby sam, z własnej woli
      wystawił się na odstrzał. I został bezapelacyjnie zastrzelony i zmiażdżony.
      Intelektualnie i moralnie rzecz jasna. Tyle jeśli chodzi o niego i jego
      tFórczość. Te pogruchotane zwłoki nie wydadzą z siebie już niczego, co warto
      przeczytać. Więc przeczytawszy te dwa teksty mam chyba prawo uważać, że
      oszczędziłem czas.



      ---------------------------------

      Waldemar Łysiak, czyli baron Münchhausen IV RP
      Wojciech Czuchnowski
      2006-12-23, ostatnia aktualizacja 2006-12-22 17:28
      W PRL był jednym z czołowych opozycjonistów, w Namibii walczył z komunizmem z
      bronią w ręku, a w Moskwie siedział na Łubiance. Tak o sobie pisze Waldemar
      Łysiak
      <SCRIPT language=JavaScript src="/info/text.js"
      type=text/javascript></SCRIPT>
      "W naszym wieku sceptycyzmu ludzie, którzy mnie nie znają, mogliby podać w
      wątpliwość prawdę moich rzeczywistych przygód, to zaś głęboko obraża
      człowieka honoru", Teofil Gautier, "Przygody barona Münchhausena"

      W latach 70. i 80. Waldemar Łysiak był jednym z najpopularniejszych polskich
      pisarzy. Pisał powieści kryminalne, sensacyjne i historyczne o epoce
      napoleońskiej. Wydał 15 książek, które w sumie sprzedały się w nakładzie 3
      mln egzemplarzy. Czytelnicy ustawiali się po nie w długich kolejkach. Na
      czarnym rynku sprzedawano je za kilkakrotnie wyższą cenę.

      Dziś też książki Łysiaka - a prawie co roku wydaje nową - mają powodzenie,
      zajmują pierwsze miejsca w rankingach sprzedaży. Tyle że Łysiak nie pisze już
      o Napoleonie, lecz o Polsce po roku 1989 r., którą nazywa ohydnym
      tworem "czerwono-różowego, magdalenkowo--diabelskiego spisku". Sztandarowe
      dzieło tego nurtu to dwuczęściowy (na razie) "Salon - Rzeczpospolita kłamców"
      (2004, 2006). "Czyta się go jak sprawozdanie z prac jednoosobowej komisji
      śledczej ds. afery założycielskiej III RP" - pisał "Tygodnik Solidarność".

      Sam Łysiak tak zachwala swą książkę: to "precyzyjna monografia różowego
      salonu (terroryzującego kraj już 15 lat), czyli michnikowszczyzny od
      trockistowskich i wolnomularskich (...) początków, przez korowski rozwój, po
      udecko-uwolski triumf w III RP".

      Dostałbym czapę

      Łysiak od wielu lat coraz dobitniej głosi, że w PRL walczył z
      komunizmem. "Gdybym się bał, to (...) nie robiłbym w latach 70. i 80. przeciw
      komunie tego, co robiłem, lecz o czym nie chcę mówić, bo mi nie wolno"-
      wyznał 13 lat temu w "Gazecie Polskiej". Z wyżyn tej walki atakuje ludzi
      peerelowskiej opozycji, którzy - jak napisał w "Salonie" - "walcząc o żłób z
      komuną", "zawarli z nią spektakularny pakt przy Okrągłym Stole i
      zagospodarowali III RP tak, że Polska jest dziś mocarstwem korupcyjnym,
      najbiedniejszym krajem Unii Europejskiej".

      Pisarz od półtora roku publikuje felietony w "Gazecie Polskiej". Rozstał się
      z tym pismem w 1993 r. po konflikcie z jego założycielem Piotrem Wierzbickim.
      Wrócił, gdy po redakcyjnym puczu Wierzbickiego usunięto z funkcji naczelnego.
      Jeden z pierwszych tekstów po powrocie, zatytułowany "Rage" (ang. wściekłość)
      Łysiak poświęcił rozprawie z Wierzbickim. Byłemu naczelnemu, który od połowy
      lat 70. działał w opozycji demokratycznej i publikował w podziemnych
      wydawnictwach, Łysiak z wyższością przeciwstawił własny życiorys: "Wolno mi
      powiedzieć, kombatancie Wierzbicki, że pańskie kombatanctwo jest warte
      politowania, bo pana ukaraliby za pańskie bibułki kilkumiesięczną celą, a ja,
      gdybym wpadł (...) prawdopodobnie dostałbym czapę".

      Gdyby dać wiarę tekstom i wypowiedziom Łysiaka, jego peerelowska biografia
      wyglądałaby tak: w 1968 r. organizował strajk na uczelni. Później walczył z
      cenzurą i oszukał ją, przemycając w swej książce prawdę o mordzie w Katyniu.
      Walczył z komunizmem w Afryce, strzelając do doradców kubańskich. W 1976 r.
      KGB zamknęło go w areszcie na moskiewskiej Łubiance. W 1979 r. po krytyce ze
      strony komunistycznego dygnitarza został objęty zakazem druku. Jego książki
      uwolnił dopiero Sierpień '80. Na krótko.

      Po stanie wojennym zamilkł w oficjalnym obiegu. Zaczął publikować pod
      pseudonimem w podziemiu. Nie angażował się jednak w opozycję, bo wiedział, że
      podziemna "Solidarność" jest przesiąknięta esbecką agenturą. Tak dotrwał do
      1989 r.

      Ile prawdy jest w tej biografii? Niektórych opowieści nie da się
      zweryfikować. Choćby tej o zbrojnej walce z Kubańczykami: "Kombatancie
      Wierzbicki, czy dyskutował pan kiedyś w Namibii z kubańskimi doradcami wojsk
      czerwonej Angoli za pomocą ołowiu? A ja tak!" ("Gazeta Polska", 2005).

      Ale część wyznań Łysiaka da się sprawdzić.

      Publikował w podziemiu. Dokładnie jeden raz - w 1985 r. - napisał pod
      pseudonimem biogram Józefa Piłsudskiego do kalendarza wydanego przez
      anonimowe wydawnictwo.

      Rzeczywiście, przechytrzył cenzurę. W książce "Muzeum Wyobraźni" (1984) jest
      fragment o zamordowaniu polskich szwoleżerów w miejscowości o nazwie
      Bourreaugne. Taka miejscowość nie istnieje, a "bourreau" to po francusku kat.
      Mamy więc Katyń i mord na polskich oficerach w 1940 r.

      Przygoda pierwsza: organizator strajku

      "W 1968 (...) zadebiutowałem jako organizator i spiritus movens strajku na
      moim wydziale Politechniki Warszawskiej i wraz z moją paczką oraz ze
      studentami innych wydziałów stoczyłem tam walkę w obronie Wydziału
      Elektroniki" - pisze Łysiak w autobiograficznej książce "Lepszy" (1990).

      W Marcu '68 Łysiak studiował na ostatnim roku architektury. Po studiach
      obronił doktorat i podjął pracę na uczelni jako wykładowca.

      - Łysiak organizatorem strajku? To absurdalna bzdura. Nie był nawet w
      komitecie strajkowym. Pamiętam go z tamtych czasów, ale nie ze strajku - mówi
      Włodzimierz Witaszewski, przywódca protestu na architekturze, dzisiaj
      prowadzący pracownię architektoniczną w Warszawie. Dodaje, że studenci z
      komitetu strajkowego zrobili na kartce listę członków komitetu, którą
      podpisał dziekan. - Łudziliśmy się, że ta lista zapewni nam bezpieczeństwo -
      wspomina Witaszewski. Na liście nie ma nazwiska Łysiaka.

      Stefan Wrona, dawny kolega Łysiaka z roku, dziś pracownik Politechniki,
      rozmawiał z kolegami

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka