haen1950
24.02.07, 19:22
Ten fragment mnie zafrapował:
"Gronkiewicz-Waltz stwierdziła, że podczas, gdy prezydentem stolicy był Lech
Kaczyński, prawo stosowano w sposób nierówny w stosunku do tych, którzy byli
związani z PiS lub z nim sympatyzowali. - To było bardzo istotne
przekroczenie ustawy przez administrację Lecha Kaczyńskiego - dodała.
Chodzi o wyciąganie konsekwencji wobec podwładnych po uważaniu. Jeżeli to się
potwierdzi, to nie będzie stosownego epitetu na okreslenie takiego osobnika.
Każdy będzie dozwolony.