kataryna.kataryna
26.04.03, 12:28
Za Rzeczpospolita:
Waldemar Dąbrowski, minister kultury, usiłował wpłynąć na
redakcję "Polityki", by tygodnik nie publikował tekstu o znanym biznesmenie
Janie Kulczyku.
Ujawniła to Monika Olejnik w Radiu Zet. "Rzeczpospolita" potwierdziła, że
miało to miejsce. Waldemar Dąbrowski zaprzecza.
Jerzy Baczyński, redaktor naczelny "Polityki", odmówił nam skomentowania
informacji o interwencji ministra. Nie potwierdził jej, ale też nie
zaprzeczył. Zdarzenie takie potwierdzili nam rozmówcy z zespołu redakcji
tygodnika.
Fakt interwencji ministra, który "ma nazwisko zaczynające się na D", ujawniła
Monika Olejnik w porannej rozmowie w Radiu Zet z Piotrem Gadzinowskim, posłem
SLD.
- To jest chyba trochę niepokojące, kiedy ma się ukazać artykuł w "Polityce"
na temat Jana Kulczyka, a jeden z ministrów pana premiera przychodzi
do "Polityki" i mówi, że nie przychodzi tutaj jako minister, ale jako
przyjaciel Janka i nie chciałby, żeby ten artykuł się ukazał. Dla ułatwienia
powiem, że ten pan ma nazwisko zaczynające się na "D" - mówiła Olejnik,
prosząc Gadzinowskiego o opinię.
Później na antenie dodała, że owym ministrem na "D" jest Waldemar Dąbrowski.
Z naszych ustaleń wynika, że minister odwiedził redakcję "Polityki" i wówczas
starał się nakłonić redaktora Baczyńskiego do zaniechania publikacji tekstu
Joanny Solskiej i Adama Grzeszaka pt. "Państwo to Jan". Redaktor naczelny
oparł się naciskom ministra, a o jego interwencji poinformował członków
kolegium redakcyjnego "Polityki".
Według autorów artykułu wygląda na to, że skarb państwa nie może
przeprowadzić żadnego większego interesu bez udziału dr. Jana Kulczyka, bo we
wszystkich strategicznych inwestycjach - w telekomunikacji, sektorze
paliwowym, energetyce, ubezpieczeniach czy budowie autostrad - Jan Kulczyk
jest najważniejszym partnerem. Solska i Grzeszak opisywali też zażyłość, jaka
łączy Kulczyka z premierem. Posłowie SLD, z którymi rozmawialiśmy na temat
interwencji ministra, mówili natomiast o zażyłości, jaka łączy Kulczyka i
Dąbrowskiego. Wszyscy podkreślali, że obaj panowie darzą się przyjaźnią, a
ponadto Jan Kulczyk jest znanym mecenasem kultury. Sponsoruje m.in. doroczny
Festiwal Gwiazd w Międzyzdrojach, którego pomysłodawcą i organizatorem był
właśnie Waldemar Dąbrowski, gdy pełnił funkcję dyrektora Opery Narodowej.
Minister Waldemar Dąbrowski zaprzeczył wczoraj w rozmowie z "Rz", jakoby
usiłował wpłynąć na tygodnik, by nie publikował tekstu o Kluczyku. - To jest
nieprawda - stwierdził.
Michał Tober, rzecznik rządu powiedział nam, że nikt z redakcji "Polityki"
nie informował go o interwencji ministra Dąbrowskiego. Nic też mu nie
wiadomo, aby inny członek rządu został poinformowany o tym fakcie.
- Taka informacja mogłaby być potraktowana poważnie tylko wówczas, gdyby
relację o zdarzeniu przekazali nam sami zainteresowani - powiedział Tober. -
W przeciwnym razie traktujemy to jak plotkę, a po tzw. Warszawce krąży ich
tyle, że trudno zajmować się wszystkimi. Salony warszawskie są ostatnio
bardzo rozplotkowane - dodał rzecznik rządu.
Piotr Gadzinowski w rozmowie z Moniką Olejnik uznał, że minister, który
podjąłby się takiej interwencji w interesie biznesmena, "powinien się
elegancko podać do dymisji".