Gość: monotonia IP: *.kabel.telenet.be 29.04.03, 23:48 juz ktos kiedys powiedzial, ze po to zeby byc kierowca samochodu, trzeba zdac egzamin na prawo jazdy, na to zeby zostac rodzicem, nie trzeba nic zdawac...... Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: Radek Re: My, bite dzieci IP: *.ny325.east.verizon.net 29.04.03, 23:58 Artykul jest typowo tendencyjnym wypracowaniem napisanym przez pania (oczywiscie kobiete, i najpewniej taka, ktora nigdy nie miala dzieci), ktora reprezentuje to, co w Ameryce nazywamy skrajnie liberalnym punktem widzenia. A wiec, pani ta nakazuje rodzicom aby, bron Boze, nie bili dzieci, dlatego, ze nie ma latwo rozpoznywalnej granicy pomiedzy biciem dla ukarania / wychowania i biciem jako przemoca. Powiem tej pani pare slow: jako adwokat zajmujacy sie ta problematyka w USA (moja specjalnosc to prawo rodzinne), nie mialem doczynienia ANI RAZU z przypadkiem dziecka, ktore ponioslo by jakokolwiek trwala szkode, gdy bicie wymierzone bylo jako kara. Wrecz przeciwnie, duza wiekszosc dzeci, ktore byle bite przez rodzicow po latach dziekuja im za to, ze tym wlasnie biciem nie pozwolili im na totalne wykolejenie sie. A to, co cytuje pani "ekspert" w swoim artykule, to klamstwa. Absolutnie WSZYSTKIE studia naukowe informuja nas ze wlasnie wiekszosc dzieci ktore nie byly bite przez rodzicow jako rodzaj kary koncza w wiezieniach; jest to statystycznie niepodwazalne! Naprawde denerwuja manie tacy ludzie jak ta pani autor, ktorzy moze maja dobre intencje, ale chca zrobic z wiekszosci rodzicow kryminalistow. Sa to ludzie o zbyt miekkim sercu, pozbawieni jakoejkolwiek znajomosci realiow zyciowych. Ludzie tacy, jak ta pani autor, ciesza sie gdy zniszcza rodzine w imie przyglupiej ideologii. PS przepraszam za slaby jezyk Polski, wyjechalem z USA majac 5 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ecik Re: My, bite dzieci IP: aga:* / 192.168.2.* 30.04.03, 00:48 rzeczywiscie slaby ten twoj polski "wyjechalem z usa majac 5 lat" :) mniejsza o to, absolutnie sie z toba zgadzam, obecnie mam 20 lat, fakt mlody jestem, ale za nieposluszenstwo dostawalem klapsa czy nawet pasem od starych, ale wg mnie byl to najlepszy sposob na ukaranie mnie za nieposluszenstwo. teraz mam okazje zaobserwowac moich rowiesnikow, ktorych rodzice piescili za mlodu (czy jak byli dziecmi) i ktorzy maja podstawowe wyksztalcenie, siedzieli w wiezieniach, sa narkomanami itp.(i to nie sa pojedyncze przypadki !!!). wg mnie stosowanie skutecznej i przemyslanej 'przemocy' wobec dzieci jest jak najbardziej sluszne !! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x Nie mozna pozwolic zeby dziecaki wchodzily na glowe... IP: 217.153.49.* 30.04.03, 10:01 Dzieciaki sa cwane, jak mama na cos nie pozwala, to leca do taty i odwrotnie. Czy bedzie to pozwolenie na kupno loda, czy wyjscie na dyskoteke, czy wypicie piwa. Nie mysla wcale o tym co jest dla nich dobre i tu jest rola rodzicow zeby im to wskazac, czasem klapsem na dupsko. Zreszta w domu rzadza rodzice a nie dzieciaki. Rodzice pracuja i zarabiaja kase, po to zeby dzieciaki mialy co jesc, gdzie spac, co ubrac i czym sie pobawic. Trudno zeby w takiej sytuacji rodzice byli posluszni dzieciom. To dzieciaki maja byc posluszne i jezeli slowa do nich nie docieraja, to nalezy uzyc pasa. Bylem tak wychowywany i tak samo wychowam swoje dzieci. A jak sie dzieciakom nie podoba, to niech ida do pracy i same sie utrzymuja... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kola Re: Nie mozna pozwolic zeby dziecaki wchodzily na IP: *.dialup.warszawa.pl 30.04.03, 10:17 To ja współczuje twoim dzieciom, potem wnukom itd., bo ta piękna tradycja tatusia pt. Święta Krowa Pracująca będzie się kontynuować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x Zycze Ci zebys poszedl siedziec za swoje dziecko.. IP: 217.153.49.* 30.04.03, 10:34 ... gdy nie nauczone respektu wzgeldem starszych zabije jakas babcie po to by zabrac jej 5 zl. Ciekawe jak sie poczujesz. Moze wtedy przypomni Ci sie, ze nie dales klapsa gdy Twoje dziecko ukradlo Ci z portfela 1 zl... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tkm Re: Zycze Ci zebys poszedl siedziec za swoje dzie IP: *.fuw.edu.pl 30.04.03, 11:03 Gość portalu: x napisał(a): > ... gdy nie nauczone respektu wzgeldem starszych zabije > jakas babcie po to by zabrac jej 5 zl. Ciekawe jak sie > poczujesz. Moze wtedy przypomni Ci sie, ze nie dales > klapsa gdy Twoje dziecko ukradlo Ci z portfela 1 zl... Mamy zatem cudowną receptę: bić wszędzie i gdzie sie da (w szkole, kościele itp) a unikniemy zabójstw i innych złych rzeczy. I wtedy wszystkie babcie będą chodziły spokojnie po ulicy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hanah Re: Zycze Ci zebys poszedl siedziec za swoje dzie IP: *.gorzow.cvx.ppp.tpnet.pl 30.04.03, 14:08 Nie lubię słowa "bicie", wolę karcenie. I chodzi tutaj o to, aby dziecko, jak by nie patrzeć człowiek "nie dokończony" mógł nauczyć się, że czyny pociągają za sobą konsekwencje. Aby nauczył się to w sposób, który rozumie. Kiedy czterolate, dobierze się do moich kosmetyków i wrzuci wszystkie do sedesu, to naprawdę musi ponieść tego konsekwencję i niestety nie może być nią przeprowadzony przez niego remont, ani wydane przez niego na ten remont pieniądze, bo takie dziecko tego jeszcze nie czuje i nie rozumie. Trzeba do niego "przemówić" tak, aby pojęło. Jako mama kilkorga dzieci wiem, że do jednego dziecka "przemawia" ostrzejsze sporzenie i możemy być pewni, że już nigdy pewne zachowania się nie powtórzą, a drugie wymaga zupełnie innego zachowania, bo ma bardzo silną wolę stawiania wszystkiego na swoim, gdyby jeszcze wiedziało, co jest dla niego dobre.... ale niestety jest to istota jeszcze nie ukształtowana i tego nie wie. Odpowiedz Link Zgłoś
paliwodaj Re: Zycze Ci zebys poszedl siedziec za swoje dzie 26.05.03, 05:37 Gość portalu: tkm napisał(a): > Gość portalu: x napisał(a): > > > ... gdy nie nauczone respektu wzgeldem starszych zabije > > jakas babcie po to by zabrac jej 5 zl. Ciekawe jak sie > > poczujesz. Moze wtedy przypomni Ci sie, ze nie dales > > klapsa gdy Twoje dziecko ukradlo Ci z portfela 1 zl... > > Mamy zatem cudowną receptę: bić wszędzie i gdzie sie da (w > szkole, kościele itp) a unikniemy zabójstw i innych złych rzeczy. > I wtedy wszystkie babcie będą chodziły spokojnie po ulicy... Mysle, ze nie rozumiesz o czym tutaj mowa.....A szkoda. Chyba za pozno na nauke jak analizowac i rozumiec czyjes slowa. NIKT TUTAJ NIE MOWI O TORTUROWANIU DZIECI, ALE WYCHOWYWANIU. Najwazniejszy okres ksztaltowania zachwania dzieci trwa od narodzin do 3 roku zycia, a naszym zadaniem jest nie zmarnowac tego cennego czasu. Klaps poparty rozmowa, wytlumaczeniem nie zaszkodzi.Bardzo wazne - dziecko musi wiedziec dlaczego otrzymalo kare. Nalezy stanowczym glosem, nie krzykiem, wytlumaczyc, pomagajac sobie gestykulacja. Szczegolnie u dzieci do 2 roku zycia, pokazac palcem ze tak nie mozna, dotknac np. zbity wazon i zrobic "no,no". Dziecko musi wiedziec ze sprawilo nam przykrosc. Jeszcze jedno, gdy za sekunde drugi rodzic pocieszy nadasana pocieche,dajac cukierka, zabawke...., caly nasz wysilek pojdzie na darmo. Musimy byc konsekwentni. Jezeli mama karci, tata musi stac murem za mama. Inaczej mama zostanie "be" a tata "cacy". A co do Kosciola, jako osoba bardzo religijna, wiem ze w Pismie Swietym jest rozga zapisana... Mama Wojtusia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: DonJose Re: Zycze Ci zebys poszedl siedziec za swoje dzie IP: 63.95.26.* 30.04.03, 16:27 Gość portalu: x napisał(a): > ... gdy nie nauczone respektu wzgeldem starszych zabije > jakas babcie po to by zabrac jej 5 zl. Ciekawe jak sie > poczujesz. Moze wtedy przypomni Ci sie, ze nie dales > klapsa gdy Twoje dziecko ukradlo Ci z portfela 1 zl... Bo jak wiadomo dziecko bite, zwlaszcza czesto, uczy sie w ten sposob szcunku dla starszych, wyrozumienia, wspolczucia, dobrych manier i milosci blizniego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kate Re: Zycze Ci zebys poszedl siedziec za swoje dzie IP: *.sympatico.ca 30.04.03, 17:39 Gość portalu: DonJose napisał(a): > Gość portalu: x napisał(a): > > > ... gdy nie nauczone respektu wzgeldem starszych zabije > > jakas babcie po to by zabrac jej 5 zl. Ciekawe jak sie > > poczujesz. Moze wtedy przypomni Ci sie, ze nie dales > > klapsa gdy Twoje dziecko ukradlo Ci z portfela 1 zl... > Bo jak wiadomo dziecko bite, zwlaszcza czesto, uczy sie w ten > sposob szcunku dla starszych, wyrozumienia, wspolczucia, dobrych > manier i milosci blizniego. Chyba troche przeginasz.Chyba nie wczytales sie w post.Nie chodzi o tluczenie dzieciaka za cokolwiek.Bo to juz jest znercanie sie i maltretowanie dziecka.Ale powiedz mi jaka jest najlepsza metoda przemowienia do dziecka jak mu tlumaczysz ze na ulice wybiegac nie wolno bo moze wpasc pod samocho ,ze moze spowodowac wypadek itd.Dziciak kiwnie ci glowa i zrobi swoje.Szybciej dotrze okrezna droga jak dostanie klapsa w dupe.Gwarantuje ze zapamieta ta lekcje.No chyba ze jest tak uparte .Ale wiadomo, kazde dziecko jest inne.I tak jak tu wczesniej ktos napisal jednego dzieciaka skarcic trzeba klapsem , drugiemu wystarczy jako kara np milczenie i ignorowanie go przez jakis krotki czas.Jestes rodzicem i ty wiesz jak najlepiej skarcic za przewinienia.Jezeli masz dzieciaki ze wystarczy im powiedziec i sie sluchaja to tylko pozazdroscic. I zeby nie bylo - nie jestem zwolenniczka bicia - karcenia ale czasami nie ma innego wyjscia.A znecanie sie nad dziecmi to juz jest ponizej godnosci ludzkiej i ci co molestuja dzieci powinni ponosic najwyzsza kare. Odpowiedz Link Zgłoś
antonina_74 Re: Zycze Ci zebys poszedl siedziec za swoje dzie 30.04.03, 19:15 Gość portalu: kate napisał(a): .Ale > powiedz mi jaka jest najlepsza metoda przemowienia do > dziecka jak mu tlumaczysz ze na ulice wybiegac nie wolno > bo moze wpasc pod samocho ,ze moze spowodowac wypadek > itd.Dziciak kiwnie ci glowa i zrobi swoje.Szybciej dotrze > okrezna droga jak dostanie klapsa w dupe. Niestety musze sie z Tobą zgodzić, jako matka trzyletniego chłopca. czasem, w sytuacji zagrożenia (dwulatek na parapecie okna, trzylatek z zapalniczką w ręku bądź kładący się na środku ulicy) klaps jest jedyną i najskuteczniejszą metodą - co nie znaczy że mnie serce nie boli kiedy daję klapsa. Ale są też klapsy za niewspółmierne przewinienia, np. za to że dziecko zasłania zmęczonemu ojcu telewizor, za to że nie chce się wykąpać albo zjeść zupy. Klapsy, którymi leniwi rodzice odreagowują swoje zmęczenie i niepowodzenia, i "wychowują" dzieci na skróty. Bo mieli zły dzień w pracy, więc mały obrywa za głośne śpiewanie przy obiedzie. Co do niszczenia, malowania pościanach, wrzucania kosmetyków do sedesu najlepszą karą byłoby... sprzątanie - nasz Kuba bardzo często wędruje ze szmatką i za karę zmywa kredki ze ścian czy sok z podłogi, to lepsze niż klaps czy nawet krzyk, i dzeciak się czegoś uczy przy okazji :) pozdrawiam, Antonina Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mika Re: Zycze Ci zebys poszedl siedziec za swoje dzie IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 04.05.03, 20:12 antonina_74 napisała: > > > Niestety musze sie z Tobą zgodzić, jako matka trzyletniego chłopca. czasem, w > sytuacji zagrożenia (dwulatek na parapecie okna, trzylatek z zapalniczką w ręku > > bądź kładący się na środku ulicy) klaps jest jedyną i najskuteczniejszą metodą > - > co nie znaczy że mnie serce nie boli kiedy daję klapsa. Dwulatek na parapecie,trzylatek z zapalniczka..... zadziwia mnie czsem brak wyobrazni rodzicow. Jesli ma sie 2-3 letnie dziecko to zadaniem RODZICOW a nie dzieci jest dostosowanie na ten czas mieszkania tak aby wyeliminowac tego rodzaju zagrozenia. Dziecko jest ciekawe swiata, poznaje go wszystkimi zmyslami, wacha,smakuje,probuje wszedzie zajrzec i wszystkiego dotknac i to jest JEGO ZADANIE.W ten sposob uczy sie! I to RODZC ma miec na tyle rozumu aby stworzyc dziecku do tego bezpieczne warunki! Zanim uderzysz np.2-latka za zabawe zapalniczka zastanow sie jak to sie stalo,ze mial mozliwosc dostania sie do niej!!! I moze wtedy serce nie bedzie musialo bolec tylko Twoje szare komorki bo nareszcie sie rusza do pracy!! Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey Ja bym kazala dzieciakowi te zlotowke odpracowac. 30.04.03, 17:28 Proste? I chyba bardziej wychowawcze - dotarloby, ze pieniedzy sie nie bierze, ale sie je zarabia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomek Re: Zycze Ci zebys poszedl siedziec za swoje dzie IP: *.student.pw.edu.pl 03.05.03, 09:54 Gość portalu: x napisał(a): > ... gdy nie nauczone respektu wzgeldem starszych zabije > jakas babcie po to by zabrac jej 5 zl. Ciekawe jak sie > poczujesz. Moze wtedy przypomni Ci sie, ze nie dales > klapsa gdy Twoje dziecko ukradlo Ci z portfela 1 zl... Chciałbym zwrócić Waszą (i tych z klapsem i tych przeciw) że żadna skrajność nie jest dobra. Co do klapsów uważam ze są dopuszczalne ale w bardzo wyjątkowych sytuacjach, reakcją na kradzierz 1 zł z portfela niekoniecznie musi byc klaps. Dzieci mamy od ich urodzenia, mamy zatem duzy wplyw na to czy musimy w celu wyegzekwowania przestrzegania zasad uzywac klapsow czy raczej bedziemy stosowac raczej inne metody. Dzieci ucza sie zachowan przez nasladownictwo i jezeli np. tatus i mamusia pali a dziecko dostaje klapsa za to ze probuje palic to cos jest nie tak. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: an Re: Nie mozna pozwolic zeby dziecaki wchodzily na IP: 213.25.98.* 30.04.03, 11:25 Gość portalu: x napisał(a): Nie mysla wcale o tym co jest dla > nich dobre i tu jest rola rodzicow zeby im to wskazac, czasem > klapsem na dupsko. Dlaczego uwazasz, ze jesli dziecko czegos nie rozumie mozna je za to uderzyc? Jakbys zareagowal, gdyby to ciebie bito, bo czegos nie potrafisz zrozumiec? bo sie nie zgadzasz? Dziecku nalezy sie taki sam szacunek jak nam, doroslym (czasem uwazam, ze nawet wiekszy). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x Jak dzieciak dorosnie to bedzie mial prawa... IP: 217.153.49.* 30.04.03, 15:25 ... ale jak jest maly, to nie moze miec za duzo praw, bo stworzy jakas utopie w stylu krolestwa krola Maciusia Pierwszego, ktora nastepnie zawali sie z wielkim hukiem grzebiac wszystko. Dla malego dziecka nie jest wazne, to ze nie mozna kupic wszystkich zabawek ze sklepu, bo nie starczy na czynsz. Ono chce i koniec. A jak jest uparte, to jeszcze zrobi zlosliwa pokazowke. W takiej sytuacji nalezy je przywolac do porzadku, a jezeli slowa nie pomagaja, to nalac po dupsku i tyle. A jezeli komus to nie odpowiada, to niech bedzie zakladnikiem swoich dzieci. Ciekawe jak dlugo ujedzie. W skrajnym przypadku dzieci okradna go po to zeby sobie kupic extasy, a moze i zabija jak im sie spodoba, bo nie beda czuly respektu przed starszymi. A zreszta co tu mowic, wystarczy wyjsc na ulice i popatrzec na dzieciaki wychowane w nowym stylu, czyli bez bicia. Kiedys nie bylo tego huliganstwa i chamstwa ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: Jak dzieciak dorosnie to bedzie mial prawa... IP: *.kanetti.com 01.05.03, 21:07 Gość portalu: x napisał(a): > ... ale jak jest maly, to nie moze miec za duzo praw, bo stworzy > jakas utopie w stylu krolestwa krola Maciusia Pierwszego, ktora > nastepnie zawali sie z wielkim hukiem grzebiac wszystko. > > Dla malego dziecka nie jest wazne, to ze nie mozna kupic > wszystkich zabawek ze sklepu, bo nie starczy na czynsz. Ono chce > i koniec. A jak jest uparte, to jeszcze zrobi zlosliwa pokazowke. > W takiej sytuacji nalezy je przywolac do porzadku, a jezeli slowa > nie pomagaja, to nalac po dupsku i tyle. > > A jezeli komus to nie odpowiada, to niech bedzie zakladnikiem > swoich dzieci. Ciekawe jak dlugo ujedzie. W skrajnym przypadku > dzieci okradna go po to zeby sobie kupic extasy, a moze i zabija > jak im sie spodoba, bo nie beda czuly respektu przed starszymi. > > A zreszta co tu mowic, wystarczy wyjsc na ulice i popatrzec na > dzieciaki wychowane w nowym stylu, czyli bez bicia. Kiedys nie > bylo tego huliganstwa i chamstwa ! Witam ! Wcale sie nie zdziwie, jak tak przez pana/pania wychowywane dziecko odwdzieczy sie w przyszlosci za taka opieke w bardzo podobny sposob lub gorszy. jezeli nie potrafi pan/pani wytlumaczyc dziecku dlaczego nie mozna kupic jakiejs zabawki, to dlaczego je za to bic. Jezeli "zlapie" pan/pani dziecko np. bawiace sie zapalkami nalezy mu tlumaczyc tak dlugo az zrozumie, dlaczego nie wolno sie bawic zapalkami. Jezeli pan/pani "naleje dziecku po dupie", ta najprawdopodobniej to dziecko wyniesie z tego zdarzenia tyle, ze zapalkami nie wolno sie bawic, bo tata/mama mnie za to pobije. Znaczy to, ze dziecko w dalszym ciagu nie bedzie mialo "zielonego pojecia" ze zabawa zapalkami moze byc niebezpieczna, itd. I na marginesie, czasami potrzeba bardzo duzo czasu i cierpliwosci aby male dziecko zrozumialo o co nam chodzi. Trzeba byc cierpliwym. Czasami doroslym tlumaczymy latami o co nam chodzi, i zdaza sie ze umieramy, gdy tamci w dalszym ciagu nie rozumieja. Powodzenia, Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kate Re: Nie mozna pozwolic zeby dziecaki wchodzily na IP: *.sympatico.ca 30.04.03, 17:29 Gość portalu: x napisał(a): A jak sie dzieciakom nie podoba, to niech ida do pracy i > same sie utrzymuja... Oj nie mow tak.Wlasnie sobie przeczytalam ten art.Okropne. kiosk.onet.pl/art.asp?DB=162&ITEM=1118664 Nie mowie masz racje - dzieciarnia jest cwana i stara sie roznymi sposobami przekabacic co chce na swoja strone.I wlasnie od tego sa rodzice zeby pokierowac dziecmi, zeby nauczyly sie podejmowac decyzje .Niestety jest tak ze mimo ze tlumaczysz dzieciakowi ,dzieciak ciebie nie slucha i pomimo twego zakazu zrobi po swojemu.Czasami najlepsza kara, najbardziej przemawiajaca do gowniarza jest danie klapsa na tylek.krzywda wielka sie nie stanie.Nie wierze ze slusznie wymierzony klaps pozostawi trwaly slad na psychice dziecka i dzieciak w zyciu doroslym bedzie maltretowal swoje dzieci.Tylko trzeba rozroznic prawdziwe maltretowanie a ukaranie za przewinienie klapsem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Natan Re: Nie mozna pozwolic zeby dziecaki wchodzily na IP: *.boanxx8.adsl-dhcp.tele.dk 30.04.03, 18:51 Jestes chory, lecz sie, albo nigdy nie miej dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomek Re: My, bite dzieci IP: *.comarch.pl 30.04.03, 10:20 Gość portalu: ecik napisał(a): > mam 20 lat, fakt mlody jestem, ale za nieposluszenstwo > dostawalem klapsa czy nawet pasem od starych, ale wg mnie byl to > najlepszy sposob na ukaranie mnie za nieposluszenstwo. teraz mam > okazje zaobserwowac moich rowiesnikow, ktorych rodzice piescili > za mlodu (czy jak byli dziecmi) i ktorzy maja podstawowe > wyksztalcenie, siedzieli w wiezieniach, sa narkomanami itp.(i to > nie sa pojedyncze przypadki !!!). Ja mam obecnie 26 lat, wyższe wykształcenie i dobrą pracę. Ani razu nie dostałem od rodziców. Moja żona także ani razu nie dostała (obecnie robi doktorat). Nie siedzieliśmy jeszcze w więzieniu, nie jesteśmy narkomanami itp., nie palimy, nie przeklinamy :) Tak więc Twoja teza wydaje mi się lekko naciągana. Jesteśmy z żoną zgodni co do tego, że bicie dzieci to barbarzyństwo. Nigdy nie udeżymy naszego obecnie rocznego syna. Zdaję sobie sprawę z tego, że wychowanie dziecka bez bicia jest dużo trudniejsze (nasz syn uwielbia łamać zakazy :-). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krzysw Re: My, bite dzieci IP: *.daewoo.lublin.pl 30.04.03, 11:30 Gość portalu: Tomek napisał(a): >..... Nigdy nie udeżymy naszego obecnie rocznego syna. Zdaję sobie sprawę z tego, że > wychowanie dziecka bez bicia jest dużo trudniejsze (nasz syn uwielbia łamać zakazy :-). > Masz szczęście, że jest jeszcze mały, jak podrośnie będzie może (obym sie mylił) łamał coraz to ważniejsze zakazy - i wtedy co? Myslisz że jak mu powiesz grzecznie to cie posłucha? czy może posłucha kumpli pod blokiem? a może zastosujesz inną kare i nie będziesz wypuszczał na dwór, żeby nikt nie miał na niego złego wpływu?? Zastanów sie dobrze.... i nie mów że tak go wychowasz, że zanim zacznie sam spotykać sie z kolegami już mu wpoisz i poukładasz wszysstko tak w głowie, ze bedzie chodzącym ideałem. Nie jestem za brutalnym biciem, znecaniem, absolutnie nie!! ale klaps, albo inna forma kary, która WYMUSI okreslone zachowanie jest często konieczna, niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kate Re: My, bite dzieci IP: *.sympatico.ca 30.04.03, 17:50 Gość portalu: krzysw napisał(a): > Nie jestem za brutalnym biciem, znecaniem, absolutnie nie!! ale > klaps, albo inna forma kary, która WYMUSI okreslone zachowanie > jest często konieczna, niestety. otoz to.Wlasnie o to chyba chodzi.Nie wierze ze zadne z nas nie dostalo klapsa od rodzicow przez cale swoje dziecinstwo.Moze nawet tego nie pamietamy tego.Byly to wychowawcze klapsiory na tylek.Dzieci potrafia czasmi nawet najspokojniejszego czlowieka wyprowadzic swoim zachowaniem z rownowagi.Czasami klaps sprowadzi je na ziemie.I nie mowie ze jak dzieciak czegos nie rozumie to go za to bic jak ktos tu wczesniej sugerowal.Ludzie nie popadajcie ze skrajnosci w skrajnosc. Odpowiedz Link Zgłoś
izka4 Re: My, bite dzieci 02.05.03, 11:16 no to wyobraź sobie że można się powstrzymać od bicia. Mój tata nigdy mnie nie uderzył, bo tak sobie postanowił. Nie dał mi nawet klapsa, nie mówiąc już o biciu pasem. Za to dużo ze mną rozmawiał, do bólu tłumaczył dlaczego coś jest słuszne a coś nie. I co? Nikogo nie zabiłam, NIGDY nikomu nic nie ukradłam, nie tknęłam narkotyków, mimo że miałam okazję - wielu moich znajomych - bitych w dzieciństwie- paliło i pali jointy itp. Ja sama nie twierdzę, że nigdy nie dam dziecku klapsa - np. jeśli uparcie bedzie wtykac rączkę do kontaktu, albo jeśli bedzie mnie gryźć i kopać i żadne inne metody i tłumaczenia nie pomogą. Ale nie uznaję bicia jako regularnie stosowanej metody wychowawczej, a zwłaszcza pasem. Mam zamiar stosować kary, ale NIECIELESNE - w stylu "nie obejrzenie bajki" itp. A w ogóle ponoć najlepszą kara jest taka która jest logicznym następstwem tego co dziecko zrobiło - wylalo wode na dywan - niech zetrze, itd. Wtedy dziecko wynosi z kary jakąś naukę, że np. posprzątanie szkody wymaga dużo pracy. Z bicia nie wyniesie nic,poza bólem i strachem przed tatusiem albo mamusią. Znam matkę która dawała klapsy niemowlakowi, (ok 4-5 miesięcy) bo nie chciał jeść jej mleka odciągniętego do butelki. I znam inną, która z zadowoleniem opowiada o tym, jak sobie dała radę z 2 -latkiem ja bił i kopał-w końcu stłukła go pasem tak, że się posikał, i 2 godziny stał w kącie spuchnięty i płakał. Rzeczywiście, to super metody na "wychowanie dzieci". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anias Re: My, bite dzieci IP: *.srkch.pik-net.pl 30.04.03, 12:40 Ciekawa jestem co zrobisz, gdy twój ukochany 7-letni jedynak, wbrew zakazom wyłuszczonym w dzisiątkach pogadanek i poważnych rozmowach, zacznie sam przechodzić przez ruchliwą ulicę. I zrobi to na Twoich oczach, z pełna premedytacją. Ja nie znalazłam juz innego argumentu jak lanie. Chętnie posłucham opinii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kate Re: My, bite dzieci IP: *.sympatico.ca 30.04.03, 17:57 Gość portalu: anias napisał(a): > Ciekawa jestem co zrobisz, gdy twój ukochany 7-letni jedynak, wbrew zakazom > wyłuszczonym w dzisiątkach pogadanek i poważnych rozmowach, zacznie sam > przechodzić przez ruchliwą ulicę. I zrobi to na Twoich oczach, z pełna > premedytacją. Ja nie znalazłam juz innego argumentu jak lanie. Chętnie > posłucham opinii. Kochana , mialam taka sytuacje.Pomimo wczesniejszych wielokrotnych tlumaczen corka 3.5letnia postanowila sobie przebiegnac przez jezdnie.Cale szczescie ze nie ruchliwa i jadacy samochod wyhamowal.Od razu bez dyskusji dostala w dupe.Ma dzisiaj 6 lat i dobrze to pamieta.Nawet wyglasza pouczajace pogadanki do jej mlodszego braciszka o tym ze ulica jest niebezpieczna.Jak wudac w tym wypadku tlumaczenie nie poskutkowalo - dodatkowym bodzcem musialo byc spranie dupska przy swiadkach.I oczywiscie musimy pamietac ze dzieciom trzeba tlumaczyc.Bo nie wymagajmy od nawet 7latka ze bedzie mial pojecie o wszystkim i jak cos zle zrobi to go ukarac.Skad ma wiedziec ze tak nie wolno jak mu wczesniej nie tlumaczono. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sylvia.g811 Re: My, bite dzieci IP: *.easynet.de 30.04.03, 13:09 w pelni popieram Twoja opinie. Bicie to gwalt, wyzwalajacy negatywne emocje. Zostac rodzicem znaczy wziazc na siebie duzy obowiazek i to na cale zycie. Dzieci potrzebuja przede wszystkim milosci, zrozumienia i czasu. Obecnie wychowuja telewizor i komputer, a nie rodzice. Jestem matka samotnie wychowujaca 10 letniego syna, ktorego nie musze bic. I choc mamy dla siebie bardzo malo czasu, to ta reszte spedzamy bardzo harmonijnie. Ale do tego potrzebna jest cierpliwosc i wzajemne poszanowanie. Z cala pewnoscia nie bicie. Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey Mlody tato, roczniak jeszcze nie wie, co to zakaz. 30.04.03, 17:46 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: L Re: My, bite dzieci IP: *.net.external.hp.com 30.04.03, 11:13 Mam wrażenie, ze wszystkich tutaj, ktorzy dopuszczaja przemoc wobec dzieci, klapsy, pasy itp zupelnie pokrecilo. Wszyscy zwalacie wine na dzieci za ich nieodpowiednie zachowanie, a to jet najgorszy blad jaki popelniacie ! Cały rozwoj dziecka jest w 100% wynikiem zachowania rodzicow ! Gdy slysze, ze trzylatkowi trzeba dac klapsa bo nie slucha, to mnie krew zalewa ! Albo ze niebite dziecko bedzie narkomanem ! Dzieci nabieraja zlych zachowań obserwujac nas doroslych ! Zatem glabiu zanim uderzysz dziecko zastanow sie skad sie to wzielo u dziecka ! Jesli dziecko czegos nie chce zrobic i robi Ci awanture, najpewniej tak samo wczesniej awanturowałeś sie z zona ! Najpierw naprawcie siebie rodzice ! Ja tez bylem bity w dziecinstwie, nie bylo to bicie brutalne, nigdy mi sie krzywda nie stala, wrecz moge powiedziec, ze pod tym wzgledem mialem szczescie, ale nigdy nie uderze dziecka i nigdy nie pozwole tego nikomu zrobic ! Jak chcecie sie bic, to sprobujcie z kims kto wam moze oddac ! Polecam Mike'a Tysona . Odpowiedz Link Zgłoś
funkyman Re: My, bite dzieci 19.05.03, 15:07 chciałbym tylko zwrócić uwagę, że 65% narkomanów, to dzieci z tzw "dobrych domów". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aleksandrynka Re: My, bite dzieci IP: 212.160.130.* 07.05.03, 12:04 Tak, i na pewno prosiłeś rodziców o jeszcze dwa pasy, tak na wszelki wypadek... Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey Nie jestem prawnikiem. Jestem socjolozka w UK. 30.04.03, 00:54 UK zwariowala w zakresie interpretowania Karty Praw Dziecka i odnosnych regulacji Unii - jakis rok temu tutejszy sad skazal turyste-Franzuza za publiczne danie klapa swemu rozbisurmanionemu dziecku. I zapewne sprawy by nie bylo (bo po co to komu), gdyby swiadek - "politically correct" idiotka na proces sie nie uparla. Moze nie lubila Francuzow? Nie wiem. Niestety, brytyjskie statystyki mowia cos wrecz przeciwnego, niz podane przez Pana zrodla amerykanskie (moze dlatego, ze - tez prawdopodobnie "politically correct"- brak w nich rozroznienia pomiedzy kara cielesna i znecaniem sie nad dzieckiem): "abused" staje sie "abuser". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Observer Re: Nie jestem prawnikiem. Jestem socjolozka w UK IP: *.alico01.fl.comcast.net 30.04.03, 01:26 gabrielacasey napisała: > UK zwariowala w zakresie interpretowania Karty Praw Dziecka i > odnosnych regulacji Unii - jakis rok temu tutejszy sad skazal > turyste-Franzuza za publiczne danie klapa swemu > rozbisurmanionemu dziecku. I zapewne sprawy by nie bylo (bo po > co to komu), gdyby swiadek - "politically correct" idiotka na > proces sie nie uparla. Moze nie lubila Francuzow? Nie wiem. > > Niestety, brytyjskie statystyki mowia cos wrecz przeciwnego, niz > podane przez Pana zrodla amerykanskie (moze dlatego, ze - tez > prawdopodobnie "politically correct"- brak w nich rozroznienia > pomiedzy kara cielesna i znecaniem sie nad dzieckiem): "abused" > staje sie "abuser". Gabryska, na litosc boska - SOCJOLOGIEM, tak jak psychologiem, pedagogiem... Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey Nie bylo mowy o psychologii, byla o socjolingwistyce. 30.04.03, 02:18 To wyzszy stopien specjalizacji, interdyscyplina, nb. b. popularna w twoich USA. Ze odbierasz cos nie tak, to juz nie moja wina. Juz raz ci to wyjasnialam. Z pedagogika tez nie mam nic wspolnego, poza zajeciami ze studentami, a to juz nie dzieci. Nb. na wszystkich uniwersytetach swiata, na studiach z zakresu nauk spolecznych, przechodzi sie przez jakis kurs psychologii spolecznej, moze stad wzielo sie to nieporozumienie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kate Re: Nie bylo mowy o psychologii, byla o socjoling IP: *.sympatico.ca 30.04.03, 02:27 gabrielacasey napisała: > To wyzszy stopien specjalizacji, interdyscyplina, nb. b. > popularna w twoich USA. Ze odbierasz cos nie tak, to juz nie > moja wina. Juz raz ci to wyjasnialam. Z pedagogika tez nie mam > nic wspolnego, poza zajeciami ze studentami, a to juz nie dzieci. > Nb. na wszystkich uniwersytetach swiata, na studiach z zakresu > nauk spolecznych, przechodzi sie przez jakis kurs psychologii > spolecznej, moze stad wzielo sie to nieporozumienie. Gabrycha , nie jestem pewna ale chyba chodzilo o to ze socjolog, pedagog, psycholog itd sie nie odmienia na rodzaje.Ijestes sosjologiem a nie socjolozka.Ale moge sie mylic za co przepraszam. pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A.D. Gabriela.... IP: *.mco.bellsouth.net 30.04.03, 06:32 Gość portalu: kate napisał(a): > gabrielacasey napisała: > > > To wyzszy stopien specjalizacji, interdyscyplina, nb. b. > > popularna w twoich USA. Ze odbierasz cos nie tak, to > juz nie > > moja wina. Juz raz ci to wyjasnialam. Z pedagogika tez > nie mam > > nic wspolnego, poza zajeciami ze studentami, a to juz > nie dzieci. > > Nb. na wszystkich uniwersytetach swiata, na studiach z > zakresu > > nauk spolecznych, przechodzi sie przez jakis kurs > psychologii > > spolecznej, moze stad wzielo sie to nieporozumienie. > > Gabrycha , nie jestem pewna ale chyba chodzilo o to ze > socjolog, pedagog, psycholog itd sie nie odmienia na > rodzaje.Ijestes sosjologiem a nie socjolozka.Ale moge sie > mylic za co przepraszam. > pozdro >> .... demonstruje najrozniejsze swoje problemy, ktore stara sie ...'wywietrzyc' na najrozniejszych forach. Jest to objaw opoznionego tzw.'post-partum' i nie nalezy Jej winic za to, bo to w istocie rzeczy problem psychiczny, ktory to w wiekszosci przechodzi samoistnie, lub tez pozostaje, przesladujac swoim uporem dana osobe. W kwestii pojecia 'socjo-lozka', nastapilo tutaj raczej powazniejsze nieporozumienie, jako ze Gabriela nawiazuje podswiadomie do swojej ...'bogatej' przeszlosci, i lozko, ktore to ...socjologicznie czesto uzywala dla uciechy innych ...socjo- jej uzywaczy, pozostalo w Gabrieli swiadomosci, niczym kolec w d...! Oczywistym jest ze Gabriela nie rozumie o czym sie do Niej mowi, szczegolnie gdy pojawiaja sie w tym jakas terminologia zwiazana a nauka, czy tez okreslajaca jakas profesje poza tym ...socjo-lozkowiem. Proste! Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey Twoje brednie to tylko PSYCHIATRA pojmie. 30.04.03, 13:33 I moze zaaplikuje wlasciwa terapie. Poki co, wstepna diagnoza twojej pokreconej osobowosci: maly czlowieczek z kompleksami, ponoc "inteligent" ( ale juz napewno nie intelektualista), ktory innym zazdrosci popularnosci nawet na forum Wybiorczej. Tudziez powaznego traktowania przez powaznych ludzi, wliczajac tych o innych pogladach. Tez by chcial, ale ...za cholere nie moze! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A.D. Braki... IP: *.mco.bellsouth.net 30.04.03, 15:41 >>... bicia w okresie, w ktorym moglaby zaistniec jakas nadzieja ze z Ciebie...ludzie wyrosna, objawiasz nieustannie, Gabriela. Niestety jestes typowym przykladem 'kontra' argumentow nie-bicia dzieci!!! Teraz mam tylko nadzieje ze Mr.Casey ma na tyle rozumu ze dostrzeze Twoje oczywiste braki i wpierdoli Tobie raz po raz solidnie. No i...wychowawczo, jezeli ktos moze miec jeszcze zludzenia w stosunku do Ciebie. >> To Mr.Casey: kindly beat the shit out of that bitch you are living with... gabrielacasey napisała: > I moze zaaplikuje wlasciwa terapie. Poki co, wstepna diagnoza twojej > pokreconej osobowosci: maly czlowieczek z kompleksami, ponoc "inteligent" ( ale > > juz napewno nie intelektualista), ktory innym zazdrosci popularnosci nawet na > forum Wybiorczej. Tudziez powaznego traktowania przez powaznych ludzi, > wliczajac tych o innych pogladach. Tez by chcial, ale ...za cholere nie moze! Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey Wiedzialam od pierwszego posta: PSYCHOPATA. 30.04.03, 15:49 Prany w dzicinstwie i "dysyplinowany" pasem do czasu, w ktorym nie byl na tyle duzy, gdy trzeba bylo przestac, bo moglby oddac. Z "abused" wyrosl "abuser". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A.D. No dobrze.... IP: *.mco.bellsouth.net 30.04.03, 17:42 >>Jakos sie musisz wyzyc w tych 'post partum' zahamowaniach, wiec klade Twoj belkot na karb braku psychicznego balansu, jezeli kiedykolwiek byl on Twoim udzialem. Powiedz mi tylko jedno, prosze: czy przekazalas moja grzeczna prosbe Mr. Casey'owi? Jezeli dotad nie, to prosze zaraz uczyn to po Waszym tam 'tea-time'. Oczywiscie jezeli ten citizen dumnego, pierdolonego Albionu, jeszcze nie brzydzi sie ...reki na Tobie polozyc. gabrielacasey napisała: > Prany w dzicinstwie i "dysyplinowany" pasem do czasu, w ktorym nie byl na tyle > duzy, gdy trzeba bylo przestac, bo moglby oddac. Z "abused" wyrosl "abuser". Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey Za twe teksty pod moim adresem bys w UK SIEDZIAL 30.04.03, 17:51 "Verbal abuses", Misiu. Takze pod adresem mego meza. I "harassment", bo uporczywie usilujesz sie wpieprzyc w moje sprawy prywatne, gdy ja mowie o ogolnych. I tyle ci to lanie w tylek w dzicinstwie pomoglo? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A.D. Ano bym... IP: *.mco.bellsouth.net 30.04.03, 18:20 >> To jednak rozumiesz co to jest 'verbal abuse'??? Przeciez ja to obserwowalem u Ciebie od tygodni w stosunku do nieomalze kazdego, kto osmielil sie wyrazic inna opinie o czymkolwiek, co sie Tobie nie podobalo!!! To ...'your own medicine' Tobie nie smakuje? Jestes ohydnym babsztylem i to wszystko. No i nie dziwie sie ze posrod swoich nie moglas trafic na jakiegos szalenca do wspolnego pozycia! Taka bowiem sie produkujesz i te mizerne poklaski tepych admiratorow Twojego 'dyplomu', ktorym sie afiszujesz jak kazdy inny cwierc - czegos, naprawde nie tylko Tobie nie pomagaja, ale wprost pogarszaja Twoje prozne mniemanie o samej sobie. No i o wielu sprawach i problemach, na ktore tutaj inni wyrazaja swoje trafne, lub mniej, opinie. Doszukujac i domagajac sie szacunku dla siebie, szanuj kazdego innego i tychze opinie, a myslec mozesz sobie co chcesz. To powinnas wyniesc z pobytu w UK , gdzie, jak ja moglem to sam zaobserwowac, pisza i mowia wszystko to, co powinno brzmniec grzecznie i kulturalnie. Niezaleznie od tego co kto mysli... Niekiedy ta, wrodzona im hypokryzja bywa ...mila. W kolejnych postach Twoich, bezmyslnie podnosilas stopien tego 'verbal abuse' jak to nazywasz. Ja z kolei nie uleklem sie Twoich grozb o doniesieniach 'wladzom', jakimi to traktowalas innych tutaj i pozwolilem sobie na odpowiedzi i komentarze, ktore mialy swoj okreslony cel. Mam nadzieje ze ktos to zrozumie, choc watpie abys Ty, bos prosta choleryczka z brakiem hamulcow. Poza tym nie jestem w UK i naprawde mam w d... to wszystko, co ten podly kraj, podlych ludzi reprezentuje. >>> gabrielacasey napisała: > "Verbal abuses", Misiu. Takze pod adresem mego meza. I "harassment", bo > uporczywie usilujesz sie wpieprzyc w moje sprawy prywatne, gdy ja mowie o > ogolnych. I tyle ci to lanie w tylek w dzicinstwie pomoglo? Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey Wytykanie glupoty to nie zniewaga. To konstatacja. 30.04.03, 19:29 A tzw. epitetow uzywam tylko w jednym przypadku: gdy WCZESNIEJ ktos wobec mnie samej epitetu uzyje. O KONSTATACJA faktow. I konstatacja faktow byly moje wczorajsze stwierdzenia o min. twoim ANTYSEMITYZMIE. Jak i dzisiejsze o twych PSYCHOPATYCZNYCH odchyleniach od normy. I kazdy psycholog czy psychiatra, ktory dzisiejsze twoje teksty przeczyta nie bedzie mial co do tego zadnych watpliwosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A.D. Hmm... IP: *.mco.bellsouth.net 30.04.03, 19:47 >>>>Najbardziej nalezy sie obawiac osob ktore z uporem twierdza ze sa...normalne. gabrielacasey napisała: > A tzw. epitetow uzywam tylko w jednym przypadku: gdy WCZESNIEJ ktos wobec mnie > samej epitetu uzyje. O KONSTATACJA faktow. I konstatacja faktow byly moje > wczorajsze stwierdzenia o min. twoim ANTYSEMITYZMIE. Jak i dzisiejsze o twych > PSYCHOPATYCZNYCH odchyleniach od normy. I kazdy psycholog czy psychiatra, ktory > > dzisiejsze twoje teksty przeczyta nie bedzie mial co do tego zadnych > watpliwosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Shigella Re: Nie bylo mowy o psychologii, byla o socjoling IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 30.04.03, 10:10 > Gabrycha , nie jestem pewna ale chyba chodzilo o to ze > socjolog, pedagog, psycholog itd sie nie odmienia na > rodzaje.Ijestes sosjologiem a nie socjolozka.Ale moge sie > mylic za co przepraszam. Kate Wydaje mi sie, ze nie masz racji. Wielkokrotnie takich form uzywali przy mnie polonisci i osoby o wyksztalceniu humanistycznym. Inna sprawa, ze obecnie walczy sie o rownouprawnienie zawodowe kobiet, a jednoczesnie zanikaja zenskie odpowiedniki nazw zawodow, a czesto ich uzycie jest uwazane nieledwie za zniewage - np. zanika "dyrektorka", a powraca "pani dyrektor", kobieta jest dziennikarzem, a nie dziennikarka itd.;)) Pozdrawiam Shigella Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kate Re: Nie bylo mowy o psychologii, byla o socjoling IP: *.sympatico.ca 30.04.03, 18:38 Gość portalu: Shigella napisał(a): > > Gabrycha , nie jestem pewna ale chyba chodzilo o to ze > > socjolog, pedagog, psycholog itd sie nie odmienia na > > rodzaje.Ijestes sosjologiem a nie socjolozka.Ale moge sie > > mylic za co przepraszam. > Kate > Wydaje mi sie, ze nie masz racji. Wielkokrotnie takich form uzywali przy mnie p > olonisci i osoby o wyksztalceniu humanistycznym. Inna sprawa, ze obecnie walczy > sie o rownouprawnienie zawodowe kobiet, a jednoczesnie zanikaja zenskie odpowi > edniki nazw zawodow, a czesto ich uzycie jest uwazane nieledwie za zniewage - n > p. zanika "dyrektorka", a powraca "pani dyrektor", kobieta jest dziennikarzem, > a nie dziennikarka itd.;)) > Pozdrawiam > Shigella OK, dzieki za kilka slow rady.Wiem ze wiele dzis uchodzi plazem co bylo nie do pomyslenia i uznawane bylo jako blad kilkanascie lat temu.A swoja droga to socjolozka brzmi dla mnie troche dziwnie.Socjolog brzmi dla mnie bardziej przyjaznie.Ale reguly sa regulami, choc chyba nie popelnie gafy jak pania socjolog nie zazwe socjolozka tylko jednak socjologiem. pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Observer Re: Nie bylo mowy o psychologii, byla o socjoling IP: *.alico01.fl.comcast.net 30.04.03, 02:36 gabrielacasey napisała: > To wyzszy stopien specjalizacji, interdyscyplina, nb. b. > popularna w twoich USA. Ze odbierasz cos nie tak, to juz nie > moja wina. Juz raz ci to wyjasnialam. Z pedagogika tez nie mam > nic wspolnego, poza zajeciami ze studentami, a to juz nie dzieci. > Nb. na wszystkich uniwersytetach swiata, na studiach z zakresu > nauk spolecznych, przechodzi sie przez jakis kurs psychologii > spolecznej, moze stad wzielo sie to nieporozumienie. Gabryska, nie odwracaj kota ogonem. Absolwent socjologii, z jakim by to przymiotnikiem ta socjologia nie byla, zawsze bedzie socjologiem, a nie socjolozka, albo meskim socjolozkiem... Zreszta odsylam Cie do profesora Miodka po wyjasnienia :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: socjolozka Pani Gabrysiu, pani chyba wogole nie ma z niczym IP: *.aebc.com 30.04.03, 03:01 niewiele wspolnego. Nie jestem psycholozka, ale wydaje mi sie, ze jest pani, jak to sie mowi w socjologii "out to lunch." gabrielacasey napisała: > To wyzszy stopien specjalizacji, interdyscyplina, nb. b. > popularna w twoich USA. Ze odbierasz cos nie tak, to juz nie > moja wina. Juz raz ci to wyjasnialam. Z pedagogika tez nie mam > nic wspolnego, poza zajeciami ze studentami, a to juz nie dzieci. > Nb. na wszystkich uniwersytetach swiata, na studiach z zakresu > nauk spolecznych, przechodzi sie przez jakis kurs psychologii > spolecznej, moze stad wzielo sie to nieporozumienie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zbyszek Lozko lozkiem, ale skad Gabrysia masz tyle czasu... IP: *.cable.mindspring.com 30.04.03, 07:23 ... zeby na prawie pod kazdym artykulem dodawac swoje opinie? W paru rzeczach sie z Toba nie zgadzalem, ale szanuje Twoje wypowiedzi - no moze poza ta z jakas nowa dziedzina z socjolozkami o ktorych szary czlowiek nie moze miec zielonego pojecia... Pozdrawiam. Zbyszek Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey Poszukaj mego imienia wsrod doktorantow Harvardu 30.04.03, 13:44 Jesli jestes z branzy, mozesz sprawdzic. Inna rzecz, ze zbyt gleboko sie nie wypowiadalam, bo to nie czasopismo ani socjologiczne, ani socjolingwistyczne. Pozdrawiam do-gooders od political correctness - to zabolalo, nieprawdaz?. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: katriona czytalam ze Gabryska ma w UK biuro au-pair??? IP: *.dip.t-dialin.net 30.04.03, 09:07 sama to napisala w POLITYCE (bo tam tez umieszcza posty) a au-pair dlatego, ze odeszla z uniwerku, bo malo placili no to co jest grane??! a bicie dzieci to ma tyle wspolnego z socjolingwistyka co Gabryska z uniwersytetem obecnie Lingwistka > To wyzszy stopien specjalizacji, interdyscyplina, nb. b. > popularna w twoich USA. Ze odbierasz cos nie tak, to juz nie > moja wina. Juz raz ci to wyjasnialam. Z pedagogika tez nie mam > nic wspolnego, poza zajeciami ze studentami, a to juz nie dzieci. > Nb. na wszystkich uniwersytetach swiata, na studiach z zakresu > nauk spolecznych, przechodzi sie przez jakis kurs psychologii > spolecznej, moze stad wzielo sie to nieporozumienie. Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey I CO jeszcze wyczytalas? Bylo jako przyklad 30.04.03, 13:38 ubnocznej dzialalnosci uniwersytetow: uslugowki dla ludnosci, od badan rozwojowych dla przemyslu po biura tlumaczen, szkoly jezykowe i agencje au pair. Pracuje na kontrakcie, nie zas etacie akademickim. I istotnie w naukach spolecznych. A tak naprawde to zyjemy z Plc w real estate. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: waldiq Re: Nie jestem prawnikiem. Jestem socjolozka w UK IP: *.sycow.sdi.tpnet.pl 30.04.03, 12:52 Nie wiem co z pedagogiem ale na pewno może być psycholożka, socjolożka. Jakiś czas temu też bym się kłócił, ale niedawno widziałem Miodka, on chyba trochę się zna ... Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey I masz racje Waldi: socjolozka" jest poprawna,ale 30.04.03, 13:50 nie nalezy rzucac gromow i na "pania socjolog". Prof. Miodek jest fachowcem i dlatego, w przeciwienstwie do amatorow-purystow, nie ignoruje ani dynamiki jezyka, ani usus, ani kontekstu czy ko-tekstu. Forma "socjolozka" napewno jest forma bardziej swobodna, "rozmowowa", od " pani socjolog", ale wlasnie dlatego lepiej pasuje do internetowych chatow. Przy okazji spytaj o to Pana Profesora - pozna czlowieka z branzy. Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey Ty chyba chory na umysle jestes: ja naleze do tych 30.04.03, 15:27 co to wyrodnych rodzicow chca sterylizowac - zapomniales od wczoraj? Niemniej nie uwazam za bicie danie dwulatkowi klapsa, ZANIM lape sobie w kominek wsadzi czy wypadnie przez okno. Starszemu dalam pare razy klapsa w podobnych okolicznosciach i w podobnym wieku: nie, by zabolalo, bo nawet sie nie rozplakal - byl skonfudowany. I wiecej proby wsadzania lapy do kominka nie ponowil. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: y.. Tak sobie pomyslalem na podstawie.... IP: *.utc.com 30.04.03, 16:50 ..tej wypowiedzi.:-) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=5841682&a=5847887 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pani czyli mezczyzna Re: My, bite dzieci IP: *.acn.waw.pl 30.04.03, 01:31 drogi zadowolony z siebie radku oraz Ponury Matole, caly Twoj tekst potwierdza niestety moje najczarniejsze wyobrazenia co do poziomu intelektualnego i emocjonalnego amerykanskich przecietniakow. Najpierw wyjasnie Ci, ze (przynajmniej w Polsce, i w ogole na swiecie - nie wiem jak w USA) pani to zawsze kobieta. Nastepnie wyjasnie Ci, ze artykul w GW nie byl "wypracowaniem", choc tak mogl Ci sie skojarzyc, bo zapewne wlasnie na etapie wypracowan skonczyla sie Twoja edukacja. Natomiast pietnowany przez Ciebie "skrajnie liberalny punkt widzenia" bywa tak okreslany nie tylko w Ameryce. Takze w Europie slowo "liberalny" bywa uzywane jako inwektywa, za pomoca ktorej roznego rodzaju niedorobieni fundamentalisci (z kompleksem krotkiego penisa - to uwaga na poziomie Twojego przypuszczenia co do "pani, ktora najpewniej nie miala dzieci") probuja pozbyc sie wszystkiego, co nie pasuje do ich policyjnej, czarno-bialej wizji swiata. Ciekawi mnie tez, jak definiujesz "trwala szkode" poniesiona przez dziecko. Zapewniam Cie, ze istnieja szkody mniej oczywiste niz utrata oka, a rownie okaleczajace. Majac takie poglady, jakie masz, jestes zapewne bardzo skuteczny jako urzedowy obronca rodzicow bitych przez niemowleta. Gratuluje i zycze powodzenia. Adam PS A moze moglbys zmienic specjalizacje i zajac sie np. dobroczynnym wplywem bombardowan na psychike cywilow irackich (wedlug znanej zasady "dobry Indianin rowna sie martwy Indianin", ktora nie powstala przeciez w III Rzeszy...) Z pewnoscia i na tym polu osiagnalbys oczywiste sukcesy. Gość portalu: Radek napisał(a): > Artykul jest typowo tendencyjnym wypracowaniem napisanym przez > pania (oczywiscie kobiete, i najpewniej taka, ktora nigdy nie > miala dzieci), ktora reprezentuje to, co w Ameryce nazywamy > skrajnie liberalnym punktem widzenia. A wiec, pani ta nakazuje > rodzicom aby, bron Boze, nie bili dzieci, dlatego, ze nie ma > latwo rozpoznywalnej granicy pomiedzy biciem dla ukarania / > wychowania i biciem jako przemoca. > > Powiem tej pani pare slow: jako adwokat zajmujacy sie ta > problematyka w USA (moja specjalnosc to prawo rodzinne), nie > mialem doczynienia ANI RAZU z przypadkiem dziecka, ktore > ponioslo by jakokolwiek trwala szkode, gdy bicie wymierzone bylo > jako kara. Wrecz przeciwnie, duza wiekszosc dzeci, ktore byle > bite przez rodzicow po latach dziekuja im za to, ze tym wlasnie > biciem nie pozwolili im na totalne wykolejenie sie. A to, co > cytuje pani "ekspert" w swoim artykule, to klamstwa. Absolutnie > WSZYSTKIE studia naukowe informuja nas ze wlasnie wiekszosc > dzieci ktore nie byly bite przez rodzicow jako rodzaj kary > koncza w wiezieniach; jest to statystycznie niepodwazalne! > > Naprawde denerwuja manie tacy ludzie jak ta pani autor, ktorzy > moze maja dobre intencje, ale chca zrobic z wiekszosci rodzicow > kryminalistow. Sa to ludzie o zbyt miekkim sercu, pozbawieni > jakoejkolwiek znajomosci realiow zyciowych. Ludzie tacy, jak ta > pani autor, ciesza sie gdy zniszcza rodzine w imie przyglupiej > ideologii. > > PS przepraszam za slaby jezyk Polski, wyjechalem z USA majac 5 > lat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jan Pani czy kobieta, itd. IP: *.hispeed.ch 30.04.03, 01:47 Gość portalu: pani czyli mezczyzna napisał(a): > Najpierw wyjasnie Ci, ze (przynajmniej w Polsce, i w ogole na > swiecie - nie wiem jak w USA) pani to zawsze kobieta. Dla mnie "pani" jest uprzejmiejsze niż "kobieta". Raczej "proszę Pani", niż "dobra kobieto". A poza lingwistyką: W Szwajcarii postępowe matki uczą się, jak podstawiać się dziecku, by miało się na kim wyżyć, bo inaczej dostanie kompleksów. Dziecku praktycznie nie można zwrócić uwagi, przez co jest chamstwo w szkołach, w stołówce nie da się oddychać po przerwie dla uczniów, pod parlamentem sprzedaje się haszysz, marihuana wkrótce będzie legalna, a heroinistom daje się metadon i świeże strzykawki, ba umierali higienicznie. Ale przez to nigdy nie trzeba powiedzieć "nie wolno". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomek Re: Pani czy kobieta, itd. IP: *.comarch.pl 30.04.03, 10:27 Gość portalu: Jan napisał(a): > w stołówce nie da się oddychać po przerwie dla uczniów, pod parlamentem > sprzedaje się haszysz, marihuana wkrótce będzie legalna, a heroinistom daje się > > metadon i świeże strzykawki, ba umierali higienicznie. > Ale przez to nigdy nie trzeba powiedzieć "nie wolno". Trzymajmy się tematu. Artykuł był o przemocy fizycznej, a nie o zakazach. To jasne, że proces wychowania dziecka opiera się na uzmysłownieniu mu co wolno, a czego nie wolno. Kwestia tylko jak egzekwować zakazy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: paraligal Re: My, bite dzieci IP: *.ny5030.east.verizon.net 30.04.03, 01:58 Radek jest takim adwokatem jak ja np. czlonkiem Sadu Najwyzszego, amerykanski adwokat z takimi pogladami mialby skonczona kariere. Zaden amerykanski adwokat nie wytknalby, ze artykul napisala kobieta i dlatego jest tendencyjny. Poglady reprezentowane przez Radka wogole w Ameryce w srodowisku autentycznie amerykanskim nie istnieja. Tu dzieci od kilkudziesieciu lat nie wolno uderzyc i nikt mieszkajacy tu od piatego roku zycia nie ma watpliwosci, ze nienaruszalnosc cielesna dziecka jest rzecza swieta i sluszna. A zdanie o tych co dziekuja, ze bili bici jest tak prostackie, ze raczej widze ukonczony Junior High School niz Law School. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ja Re: My, bite dzieci IP: *.tokyo.ocn.ne.jp 30.04.03, 04:13 Jak przeginać to przeginać. Niewydolność sądów, znieczulicę ludzką próbuje sie "leczyć" przeginając pałę o 180 stopni. Są w języku polskim takie pojęcia jak "władza rodzicielska" "odpowiedzialność rodzicielska" i co moją to być puste pojęcia? Ja również dostawałem lanie nie raz (bo nie byłam zawsze aniołkiem) ale zawsze to było za COŚ. Nigdy to nie było lanie dla lania, zawsze to była ostateczność (np. gdy moje postępowanie pomimo uwagi upomnień zagrażoało życiu bądź zdrowiu mojemu lub innych). Teraz mam dwuch kochanych synów. Najstarszy na 11 lat i NIGDY nie był bity chociaż wie że taka kara istnieje. Autorka artykułu zdaje się zapominać czemu ma służyć wychowanie dziecka przez rodziców. Więc przypomne - jest to przygotowanie do dorosłego życie. Do życie w społeczeństwie (w którym dziecko/osoba nie jest pępkiem świata) w rzeczywistości w której istnieją kary (policja, sądy, kk, itp). Dziecko nalezy uczyć i wprowadzać w świat ograniczeń, w świat który jest regulowany pewnymi zasadami za przekroczenie których grożą konsekwencje. W KK nie ma przecież jednej kary (ks lub dożywacie) za każde wykroczenie (np kradziesz cukierka/samochodu) tak samo w "domowym kodeksie' nie ma jednej kary (bicie) za wszystkie wykroczenia. Uważam że nie można wyeliminowć lania z życia rodzinnego tak jak nie da się wyeliminować ks/dożywocia (bo to na jedno wychodzi tylko koszty są inne) z życia ludzi dorosłych. Problem w tym aby system kar w domu był jasny i stały (nie zależał od humoru rodzica) i aby dziecko go rozumiało. My kilka lat temu spisaliśmy z najstarszym synem taki "kodeks domowy" w którym było jasna co za co grozi (tam był zawsze maksymalny wymiar kary i rodzice mieli prawo łaski) Była tam też kwestia "recydywy" co się dziecku dość często zdarza. I chociaż syn podpadł kilka razy pod paragraf z laniem zawsze znaleźliśmy okoliczności łagodzące i zamienialiśmy karę na lżejszą. Dziecko musi być stopniowo uczone że są ograniczenia że są przepisy oraz że są obowiązki i jeśli łamie sie te zasady to są również tego konsekwencje. Jak ma taka osoba/dziecko wejść potem w dorosłe życie jeśli będzie "wychowywane" w poczuciu bezkarności. (ja raczej określam to "wyhodowane w poczuciu bezkarności"). Dorośli nie zawsze słuchaja ustnych tłumaczeń (proszę zapytac policjanta najlepiej z drogówki) to jak mozna wymagać/oczekiwać tego od dziecka. Pragnę przypomnieć autorce tego "dzieła" że sąd już teraz może karać rodziców za czyny dzieci bo to oni-rodzice sprawują władze rodzicielska nad dzieckiem. A karać można np za wagary. I co w takiej sytuacji z prawami rodziców. Jeśli postuluje sie o wporowadzenie do prawa zakau używania kar cielesnych to powinno sie automatycznie usunąć z prawa wszystkie pargrafy każące rodziców za postę powanie ich dzieci. Czy naprawdę tego chcemy? Czy chcemy aby to Państwo wychowywało dzieci np. w domach dziecka? Bo w wielkim uproszczeniu do tego to zmierza. I czy wtedy dzieci będa szczęsliwsze, lepsze, bardziej kochane??? Bycie rodzicem to wielka odpowiedzialność i nie każdy się do tego nadaje, ale prawie każdy może nim być. Nie każdy człowiek jest idealny (duzy czy mały) i dla tego zawsze będzie istniał system kar i reguł. Problem w tym aby był on jasny, czytelny , niezmienny i "sprawiedliwy". Pozdrawiam wszystkich obecnych i przyszłych rodziców (wiekszośc dzieci też nimi będzie) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: R Re: My, bite dzieci IP: europa* / 172.31.224.* 30.04.03, 11:54 > Dorośli nie zawsze słuchaja ustnych tłumaczeń (proszę zapytac > policjanta najlepiej z drogówki) to jak mozna wymagać/oczekiwać > tego od dziecka. Tak. Zdecydowanie policja powinna bic lamiacych prawo. Kilka klapsow palka nie powinno zaszkodzic Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: My, bite dzieci IP: *.pool1.dsltokyo.att.ne.jp 30.04.03, 14:48 Gość portalu: R napisał(a): > > Dorośli nie zawsze słuchaja ustnych tłumaczeń (proszę zapytac > > policjanta najlepiej z drogówki) to jak mozna wymagać/oczekiwać > > tego od dziecka. > > Tak. Zdecydowanie policja powinna bic lamiacych prawo. Kilka > klapsow palka nie powinno zaszkodzic Policjant ma trochę inne instrumenty egzekwowania prawa. Chyba nieoczekujesz że rodzice będą wręczać dzieciom mandaty? albo będą wsadzać dzieci do arestu na 48 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kate do JA IP: *.sympatico.ca 30.04.03, 18:14 Pieknie to napisales.Zgadzam sie w 100% Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aleksandrynka Re: My, bite dzieci IP: 212.160.130.* 07.05.03, 13:01 Gdzie w tym artykule jest napisane, że nie należy stawiać granic? Ograniczeń? Wymagań? Ustalać zasad? Pokaż mi to zdanie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A.D. Jak byk... IP: *.mco.bellsouth.net 30.04.03, 06:36 >> ten czlowiek pisze ze wyjechal z Kraju majac lat piec!!! Moglbys idioto starac sie grzecznie wyjasnic czego w tym nie rozumiesz, czy tez, zgodnie z Toba, jest niepoprawne ujete, ale nie, musisz sie wypiac jak jakis nienormalny ch... na widok koziej dupy, matole!!!!! ość portalu: pani czyli mezczyzna napisał(a): > drogi zadowolony z siebie radku > oraz > Ponury Matole, > caly Twoj tekst potwierdza niestety moje najczarniejsze > wyobrazenia co do poziomu intelektualnego i emocjonalnego > amerykanskich przecietniakow. > Najpierw wyjasnie Ci, ze (przynajmniej w Polsce, i w ogole na > swiecie - nie wiem jak w USA) pani to zawsze kobieta. Nastepnie > wyjasnie Ci, ze artykul w GW nie byl "wypracowaniem", choc tak > mogl Ci sie skojarzyc, bo zapewne wlasnie na etapie wypracowan > skonczyla sie Twoja edukacja. Natomiast pietnowany przez > Ciebie "skrajnie liberalny punkt widzenia" bywa tak okreslany > nie tylko w Ameryce. Takze w Europie slowo "liberalny" bywa > uzywane jako inwektywa, za pomoca ktorej roznego rodzaju > niedorobieni fundamentalisci (z kompleksem krotkiego penisa - to > uwaga na poziomie Twojego przypuszczenia co do "pani, ktora > najpewniej nie miala dzieci") probuja pozbyc sie wszystkiego, co > nie pasuje do ich policyjnej, czarno-bialej wizji swiata. > Ciekawi mnie tez, jak definiujesz "trwala szkode" poniesiona > przez dziecko. Zapewniam Cie, ze istnieja szkody mniej oczywiste > niz utrata oka, a rownie okaleczajace. > Majac takie poglady, jakie masz, jestes zapewne bardzo skuteczny > jako urzedowy obronca rodzicow bitych przez niemowleta. > Gratuluje i zycze powodzenia. > Adam > PS A moze moglbys zmienic specjalizacje i zajac sie np. > dobroczynnym wplywem bombardowan na psychike cywilow irackich > (wedlug znanej zasady "dobry Indianin rowna sie martwy > Indianin", ktora nie powstala przeciez w III Rzeszy...) Z > pewnoscia i na tym polu osiagnalbys oczywiste sukcesy. > > Gość portalu: Radek napisał(a): > > > Artykul jest typowo tendencyjnym wypracowaniem napisanym przez > > pania (oczywiscie kobiete, i najpewniej taka, ktora nigdy nie > > miala dzieci), ktora reprezentuje to, co w Ameryce nazywamy > > skrajnie liberalnym punktem widzenia. A wiec, pani ta > nakazuje > > rodzicom aby, bron Boze, nie bili dzieci, dlatego, ze nie ma > > latwo rozpoznywalnej granicy pomiedzy biciem dla ukarania / > > wychowania i biciem jako przemoca. > > > > Powiem tej pani pare slow: jako adwokat zajmujacy sie ta > > problematyka w USA (moja specjalnosc to prawo rodzinne), nie > > mialem doczynienia ANI RAZU z przypadkiem dziecka, ktore > > ponioslo by jakokolwiek trwala szkode, gdy bicie wymierzone > bylo > > jako kara. Wrecz przeciwnie, duza wiekszosc dzeci, ktore byle > > bite przez rodzicow po latach dziekuja im za to, ze tym > wlasnie > > biciem nie pozwolili im na totalne wykolejenie sie. A to, co > > cytuje pani "ekspert" w swoim artykule, to klamstwa. > Absolutnie > > WSZYSTKIE studia naukowe informuja nas ze wlasnie wiekszosc > > dzieci ktore nie byly bite przez rodzicow jako rodzaj kary > > koncza w wiezieniach; jest to statystycznie niepodwazalne! > > > > Naprawde denerwuja manie tacy ludzie jak ta pani autor, ktorzy > > moze maja dobre intencje, ale chca zrobic z wiekszosci > rodzicow > > kryminalistow. Sa to ludzie o zbyt miekkim sercu, pozbawieni > > jakoejkolwiek znajomosci realiow zyciowych. Ludzie tacy, jak > ta > > pani autor, ciesza sie gdy zniszcza rodzine w imie przyglupiej > > ideologii. > > > > PS przepraszam za slaby jezyk Polski, wyjechalem z USA majac 5 > > lat. Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey Jesli o mnie chodzi, to zatlucz wszystkie swoje 30.04.03, 13:41 dzieci. I wsadz je do plastikowych beczek w szafie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A.D. Rozumiem... IP: *.mco.bellsouth.net 30.04.03, 18:00 >>> Twoje frustracje. Przypuszczam ze sa tam kliniki, gdzie swoje 'post partum' zwidy i zmary mozesz sie starac przynajmniej zalagodzic. Oczywiscie bedac podle traktowana jako tylko ...'brood mare' poprzez obcesowego limey'iego, z pewnoscia pogarsza Twoja psychiczna sytuacje, ale prosze zrozum ze moja zyczliwosc i wrodzona delikatnosc ma tylko na celu udzielenie Tobie pomocy, wzglednie zyczliwych porad. Byc moze jakas poradnia dla problemow seksualnych moglaby posluzyc Tobie pomoca, co? No i wyjawienie Twoich aktywnosci przed poznaniem Mr. Casey'a, mogloby w jakis sposob ulzyc Twej psychice. No coz, cerowanym byl tem hymen razy kilka czy tylko raz - prawdopodopbnie szczere wyjawienie swemu panu i wladcy, z pewnoscia tez mogloby Twoje problemy zalagodzic. Przynajmniej z tej psychicznej strony, ktora tak Tobie dokucza....Prosze, badz na tyle rosadna, aby przyjac te zyczliwe rady. Z nadzieja - A.D. gabrielacasey napisała: > dzieci. I wsadz je do plastikowych beczek w szafie. Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey Bawi mnie twoj sposob rozladowywania kompleksow 30.04.03, 19:34 Popisuj sie tu dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A.D. Re: Bawi mnie twoj sposob rozladowywania kompleks IP: *.mco.bellsouth.net 30.04.03, 19:51 gabrielacasey napisała: > Popisuj sie tu dalej. >> Nie mialo to byc zabawa, ale bedzie jezeli uczynisz jak prosilem i przekazesz moj apel do Mr. Casey'a. Prosze zufaj mi choc raz.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kate Re: My, bite dzieci IP: *.sympatico.ca 30.04.03, 02:19 Radek , zgadzam sie z Toba.Trzeba rozroznic danie dzieciakowi w dupe za to ze wybiegl pod kola samochodu i dzieki Bogu kierowca wychamowal a ciaglym znecaniem sie nad dzieckiem.Taka kare cielesna zapamieta gowniarz lepiej niz gadanie do niego godzine ze tak nie wolno.Owszem potem to nalezy takze wytlumaczyc.Nikomu nie zaszkodzil klaps na dupsko jako przywrocenie do porzadku, zdyscyplinowanie czy nawet w pewnym sensie ukaranie.Bo z maltretowaniem dzieci zarowno fizycznie jak i psychicznie sie nie zgadzam i uwazam ze nalezy caly czas cos w tym kierunku robic.Pani z art. chyba wyznaje zasade wychowania totalnie bezstresowego.A potem po ulicach szwedaja sie takie tluki co tylko czekaja komu tu dowalic, komu cos zabrac.I tak jak jakies kilka dni temu opisany byl przypadek z Krakowa jak to pewna Babcia obila laska dresiarzy w obronie wnuczki.Wlasnie taka sfolocz nigdy nie poczula ojcowskiej reki na tylku.A powinna. pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aleksandrynka Re: My, bite dzieci IP: 212.160.130.* 07.05.03, 13:05 W którym miejscu tego artykułu jest napisane, że autorka popiera bezstresowe wychowanie? Jeśli używasz jakiegoś pojęcia to najpierw dowiedz się, co znaczy. Wychowanie bezstresowe nie równa się bez bicia. Na szczęście. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inemi Re: My, bite dzieci IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.04.03, 03:31 Radek napisał(a): > WSZYSTKIE studia naukowe informuja nas ze wlasnie wiekszosc > dzieci ktore nie byly bite przez rodzicow jako rodzaj kary > koncza w wiezieniach; jest to statystycznie niepodwazalne! Dobrym amerykanskim zwyczajem jest dolaczanie do takich twierdzen odpowiednich adresow bibliograficznych, konkretnych wynikow badan z konkretnymi nazwiskami badaczy. Co innego fakty, a co innego opinie. Ja tu widze opinie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aleksandrynka Re: My, bite dzieci IP: 212.160.130.* 07.05.03, 13:09 Są to na pewno inne studia naukowe niż te, które ja znam... Ale rzeczywiście, coś takiego każdy może napisać, dlaczego nie? Jak pięknie można zamydlić komuś oczy, że się uważnie śledzi naukowe opracowania na temat wplywu przemocy w dzieciństwie na późniejsze zycie, na przestępcze zachowania w dorosłym zyciu wynikające z niebicia... Blababla... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: My, bite dzieci IP: *.dialup.jyu.fi 30.04.03, 08:48 Fakt wyjazdu do USA rzeczywiscie moze usprawiedliwiac taka opinie. Tam sie dzieje najwiecej jesli chodzi o przestepczosc. Dotyczy to rowiez dzieci. Ja mieszkam od 12 lat w Finlandii. Nie spotkalem sie jeszcze z aktem przemocy w stosunku do dziecka tutaj ani razu. Bez wzgledu na wiek, jesli dochodzi do aktu przemocy fizycznej wzywa sie policje. Do tej pory widzialem tylko, z regoly pijanych, walczacych doroslych Finow. Mozna za taka walke dostac do 5 lat. Sam wychowuje 3-ke synow ( 4,7,14 ). Pewnie troche o wychowaniu wiem. Prosze mi odpowiedziec kiedy, Pana zdaniem, powinno dopuszczac sie przemoc fizyczna. Czy tylko wtedy gdy dzicko jest wystarczajaco slabe fizycznie zeby "nie oddac" ? Jezeli to ma byc metoda wychowawcza, dlaczego nie stosuje sie jej w odniesieniu do tzw.doroslych. Czy jezeli moim zdaniem wypowiadane przez Pana opinie sa szkodliwe i nalezy je traktowac jak zjawisko socjologiczne, powinienem Panu z tego powodu zadac bol fizyczny. Jezeli nie, to dlaczego? Bo nie jestem Jego ojcem? A co to za bzdure prawo, ktore daje rodzicom prawo bicia wlasnych dzieci. Sa kraje, gdzie w podobny sposob meszczyzna wychowuje kobiete. Fajne co ? Nie jestem zbyt religijny ale wierze w powiedzenie " Nie czyn drugiemu......" I na zakonczenie, oby jak najmniej takich prawnikow jak Pan, zajmujacych sie sprawami rodzinymi. Na Pana miejscu przekwalifikowalby sie na trenera kick-boxingu!:-)))) Pozdrowienia, Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomek Re: My, bite dzieci IP: *.comarch.pl 30.04.03, 10:31 Gość portalu: jarek napisał(a): > A co to za bzdure prawo, ktore daje rodzicom prawo bicia > wlasnych dzieci. Sa kraje, gdzie w podobny sposob meszczyzna > wychowuje kobiete. Fajne co ? > Nie jestem zbyt religijny ale wierze w powiedzenie " Nie czyn > drugiemu......" > Dodałbym jeszcze "cokolwiek uczyniliście najmniejszym...". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: religijny Re: IP: *.bb.online.no 30.04.03, 13:58 Gość portalu: Tomek napisał(a): > Gość portalu: jarek napisał(a): > > > A co to za bzdure prawo, ktore daje rodzicom prawo bicia > > wlasnych dzieci. Sa kraje, gdzie w podobny sposob meszczyzna > > wychowuje kobiete. Fajne co ? > > Nie jestem zbyt religijny ale wierze w powiedzenie " Nie czyn > > drugiemu......" > > > > Dodałbym jeszcze "cokolwiek uczyniliście najmniejszym...". =============================================================== widac, ze nie jestescie zbyt religijni, wiec moze nie powolujcie sie na Pismo, ktorego nie znacie. "kto miluje karnosc miluje madrosc, a kto nienawidzi karnosci, jest glupi." Przyp.12.1 "Kto zaluje swojej rozgi, nienawidzi swojego syna, lecz kto go kocha, karci go zawczasu" Przyp.13.24 pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: IP: *.kanetti.com 01.05.03, 21:34 Gość portalu: religijny napisał(a): > Gość portalu: Tomek napisał(a): > > > Gość portalu: jarek napisał(a): > > > > > A co to za bzdure prawo, ktore daje rodzicom prawo bicia > > > wlasnych dzieci. Sa kraje, gdzie w podobny sposob meszczyzna > > > wychowuje kobiete. Fajne co ? > > > Nie jestem zbyt religijny ale wierze w powiedzenie " Nie czyn > > > drugiemu......" > > > > > > > Dodałbym jeszcze "cokolwiek uczyniliście najmniejszym...". > =============================================================== > widac, ze nie jestescie zbyt religijni, wiec moze nie powolujcie > sie na Pismo, ktorego nie znacie. > "kto miluje karnosc miluje madrosc, a kto nienawidzi karnosci, > jest glupi." Przyp.12.1 > "Kto zaluje swojej rozgi, nienawidzi swojego syna, lecz kto go > kocha, karci go zawczasu" Przyp.13.24 > > pozdr Witam, A czyta pan inne ksiazki rowniez? Np. o sw.Mikolaju ? Bajki Andersena tez sa bardzo pouczajace:-))) Dobra znajomosc np.pisma swietego, nie stanowi jeszcze o religijnosci czlowieka. Jezeli nie uwaza pan powiedzenia "nie czyn..." powinien pan swoje pisma bardziej wnikliwie studiowac lub, " do prawdy", znalezc lepsza ksiazke. Pozdrawiam, Niereliginy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Robert Tylko osoba nie kochajaca swoje dzieci pozwala im na IP: 193.108.78.* 30.04.03, 14:59 wszystko. Czytajac ten artykul czulem tylko ... , now wlasnie - litosc wobec autorki tego tekstu. Troche mi to przypominalo dyskusje o wegetarianizmie. Skoro zwierzeta to zywe stworzenia to nie mozna ich zabijac i jesc. A skoro nie mozna jesc miesa to nalezy jest tylko produkty pochodzenia roslinnego, ewentualnie nabial i jaja. Braki w mikroelementach i witaminach nalezy zastapic witaminami wytworzonymi chemicznie i wszystko bedzie gralo i huczalo. Otoz nie nie bedzie gralo i huczalo. Tak sam jest z karceniem dzieci. Mowie tu o karceniu, czyli klapsie lub zabranianiu np. slodyczy, czy wychodzenia z domu na podworko. Wszystko zalezy od skali problemu. Jezeli twoj maly lasuch wyjada Ci wszystkie slodycze z szafki albo z uporem maniaka po raz trzydziesty probuje wejsc na wysoka szafke ( z ktorej spadajac zlamalby sobie co najmniej rece) to co mozesz zrobic. Po pierwsze tlumaczyc 10, 20, 30, 50 razy Po drugie jezeli to nie skutkuje dac klapa w nadzieji, ze to przemowi do rozumu. Takie jest moje zdanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kate Re: Tylko osoba nie kochajaca swoje dzieci pozwal IP: *.sympatico.ca 30.04.03, 18:20 Gość portalu: Robert napisał(a): > wszystko. Czytajac ten artykul czulem tylko ... , now wlasnie - > litosc wobec autorki tego tekstu. Troche mi to przypominalo > dyskusje o wegetarianizmie. Skoro zwierzeta to zywe stworzenia > to nie mozna ich zabijac i jesc. A skoro nie mozna jesc miesa to > nalezy jest tylko produkty pochodzenia roslinnego, ewentualnie > nabial i jaja. Braki w mikroelementach i witaminach nalezy > zastapic witaminami wytworzonymi chemicznie i wszystko bedzie > gralo i huczalo. Otoz nie nie bedzie gralo i huczalo. Tak sam > jest z karceniem dzieci. Mowie tu o karceniu, czyli klapsie lub > zabranianiu np. slodyczy, czy wychodzenia z domu na podworko. > Wszystko zalezy od skali problemu. Jezeli twoj maly lasuch > wyjada Ci wszystkie slodycze z szafki albo z uporem maniaka po > raz trzydziesty probuje wejsc na wysoka szafke ( z ktorej > spadajac zlamalby sobie co najmniej rece) to co mozesz zrobic. > > Po pierwsze tlumaczyc 10, 20, 30, 50 razy > Po drugie jezeli to nie skutkuje dac klapa w nadzieji, ze to > przemowi do rozumu. Takie jest moje zdanie. Moje tez.Pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anka Re: My, bite dzieci IP: *.ksk.net.pl / 192.168.4.* 03.05.03, 13:41 Gość portalu: Radek napisał(a): Absolutnie > WSZYSTKIE studia naukowe informuja nas ze wlasnie wiekszosc > dzieci ktore nie byly bite przez rodzicow jako rodzaj kary > koncza w wiezieniach; jest to statystycznie niepodwazalne! Żeby nie być gołosłownym, może przytoczysz chociaż kilka prac naukowych traktujących o wyższości pięści nad rozumem. No chyba że mylisz naukę ze statystyką. Anka > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rafal Re: My, bite dzieci IP: *.szpitalna.ngo.pl 05.05.03, 12:42 Gość portalu: Radek napisał(a): duza wiekszosc dzeci, ktore byle > bite przez rodzicow po latach dziekuja im za to, ze tym wlasnie > biciem nie pozwolili im na totalne wykolejenie sie. A to, co > cytuje pani "ekspert" w swoim artykule, to klamstwa. Absolutnie > WSZYSTKIE studia naukowe informuja nas ze wlasnie wiekszosc > dzieci ktore nie byly bite przez rodzicow jako rodzaj kary > koncza w wiezieniach; jest to statystycznie niepodwazalne! Przykro mi ingerowac w Pana niezachwiany swiatopoglad ale ja jestem przykladem dziecka, ktore nie bylo bite i wlasnie za to dziekuje swoim rodzicom. Pewnie to Pana zdziwi ale mimo to, ze nikt mnie nie katowal (przepraszam: WYCHOWYWAL!) jakos udalo mi sie uniknac wykolejenia i nie siedze w wiezieniu (pewnie jestem wyjatkiem bo przeciez Pana statystyki wskazuja na co innego). Ciekaw jestem jak bylo w Pana przypadku? Czy dlatego jest Pan wzietym adwokatem w USA, poniewaz obrywal Pan od Ojca i byl ponizany przez Matke? Bity pies jest posluszny i bardzo przywiazuje sie do swojego oprawcy - takie wychowanie naprawde dziala! Ale to nie chodzi o skutecznosc (wyrazona w watpliwych statystykach) - ona nie jest najwazniejsza. Najwazniejsze jest w jakim spoleczenstwie zyjemy. Jesli chce Pan wszystkich wychowac i ustawic na odpowiednim miejscu strachem, kara i przymusem, to gratuluje! ps. tak naprawde psa mozna skutecznie wychowac stosujac kary nie nagrody (dziecko tez - wie to kazdy student pierwszego roku psychologii) - ale Pana to nie interesuje poniewaz wychowanie za pomoca kary jest dla Pana znacznie zabawniejsze! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aleksandrynka Re: My, bite dzieci IP: 212.160.130.* 07.05.03, 12:03 A jaka trwałą szkodę ponosi pani, która karana jest przez męża kuksańsem, plasnięciem w twarz, kopniakiem... Doprawdy, wielka krzywda jej się chyba nie dzieje! Panu też by się nie stała, gdybym wymierzyła panu kilka porządnych pasów na goły tyłek. A nalezy się, należy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: end Re: My, bite dzieci IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.05.03, 23:30 Statystycznie, to ty jestes gosciem ktory nie wie o czym mowi! I po co sie wypowiada? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maja Re: Ciebie widocznie rodzice za mocno bili.. IP: *.acn.pl 28.05.03, 13:36 Gość portalu: Radek napisał(a): > Absolutnie > WSZYSTKIE studia naukowe informuja nas ze wlasnie wiekszosc > dzieci ktore nie byly bite przez rodzicow jako rodzaj kary > koncza w wiezieniach; jest to statystycznie niepodwazalne! Rozumiem, ze za fakt, iz nigdy nie bylam w wiezieniu, powinnam dziekowac moim "wspanialym" rodzicom, ktorzy katowali mnie przez pierwsze kilkanascie lat zycia i dzieki ktorym kilkanascie razy rocznie ladowalam w szpitalach z polamanymi zebrami i krwotokami wewnetrznymi? A ja, jako "wyrodna" matka, wychowalam z mezem dwoch (juz doroslych synow), nie stosujac przy tym ani razu przemocy fizycznej. To, ze nie sa narkomanami czy innego rodzaju wyrzutkami spoleczenstwa, lecz pokonczyli po kilka wydzialow, porobili doktoraty i zalozyli szczesliwe rodziny i wychowuja swoje dzieci rowniez bez stosowania przemocy, to tylko stan przejsciowy i nalezy poczekac, az wreszcie to nie-bicie w dziecinstwie przyniesie rezultaty i skoncza w wiezieniach? Oj, chyba powinno mi sie w stosownym czasie odebrac prawa rodzicielskie i poslac ich do jakiejs "normalnej" rodziny zastepczej, zeby mogli otrzymywac swoja codzienna porcje lania! ;) Jako psycholog zapoznawalam sie glownie z psychologicznymi studiami na temat przemocy w rodzinie, ale NIGDZIE nie znalazlam takich wnioskow, na jakie sie powolujesz. Moglbys podac jakies zrodla? > PS przepraszam za slaby jezyk Polski, wyjechalem z USA majac 5 > lat. Mam prosbe - NIE WRACAJ! NAsze dzieci nie potrzebuja Twojej kampanii propagujacej bicie i ponizanie innych ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maja Re: Ciebie widocznie rodzice za mocno bili... IP: *.acn.pl 28.05.03, 13:39 Gość portalu: Radek napisał(a): > Absolutnie > WSZYSTKIE studia naukowe informuja nas ze wlasnie wiekszosc > dzieci ktore nie byly bite przez rodzicow jako rodzaj kary > koncza w wiezieniach; jest to statystycznie niepodwazalne! Rozumiem, ze za fakt, iz nigdy nie bylam w wiezieniu, powinnam dziekowac moim "wspanialym" rodzicom, ktorzy katowali mnie przez pierwsze kilkanascie lat zycia i dzieki ktorym kilkanascie razy rocznie ladowalam w szpitalach z polamanymi zebrami i krwotokami wewnetrznymi? A ja, jako "wyrodna" matka, wychowalam z mezem dwoch (juz doroslych synow), nie stosujac przy tym ani razu przemocy fizycznej. To, ze nie sa narkomanami czy innego rodzaju wyrzutkami spoleczenstwa, lecz pokonczyli po kilka wydzialow, porobili doktoraty i zalozyli szczesliwe rodziny i wychowuja swoje dzieci rowniez bez stosowania przemocy, to tylko stan przejsciowy i nalezy poczekac, az wreszcie to nie-bicie w dziecinstwie przyniesie rezultaty i skoncza w wiezieniach? Oj, chyba powinno mi sie w stosownym czasie odebrac prawa rodzicielskie i poslac ich do jakiejs "normalnej" rodziny zastepczej, zeby mogli otrzymywac swoja codzienna porcje lania! ;) Jako psycholog zapoznawalam sie glownie z psychologicznymi studiami na temat przemocy w rodzinie, ale NIGDZIE nie znalazlam takich wnioskow, na jakie sie powolujesz. Moglbys podac jakies zrodla? > PS przepraszam za slaby jezyk Polski, wyjechalem z USA majac 5 > lat. Wyjechales z USA dokad? Mam nadzieje, ze nie do Polski - nasze dzieci nie potrzebuja Twojej kampanii propagujacej bicie i ponizanie innych ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lolo Re: My, bite dzieci IP: *.dial.tor1.sprint-canada.net 30.04.03, 02:42 A moja babka mowila pierz i patrz czy dusza zywa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XYZ Re: My, bite dzieci IP: *.uwn.unsw.EDU.AU 30.04.03, 04:17 "przepraszam za slaby jezyk Polski, wyjechalem z USA majac 5 lat". Znajomosc twoja polskiego nie stanowi problemu w uzywaniu logiki, gamoniu-spanerze: wszystkie badania psychologiczne dowiodly juz dawno, ze bicie dzieci utrwala w nich swiadomosc, iz przemoc rozwiazuje konflikt. Lecz sie ciulu, poki nie wyrzadzisz trwalej krzywdy slabym i bezbronnym. I zmien kraj zamieszkania, bo twa wypowiedz swiadczy o niezbyt korzystnym klimacie dla twego rozwoju umyslowego. It's never too late, weirdo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bebe Re: My, bite dzieci IP: 24.157.198.* 30.04.03, 06:11 do Radka: Stary, nie przejmuj sie. Nie tylko, ze nie potrafia dzieci wychowac, to sami sa niewychowani. Twoja wypowiedz jest calkiem po prawna jezykowo, oni sami czesto pisza DUZO gorzej. Niepotrzebnie przyznales sie do USA i to wlasnie, a nie pomylke w "z" wypominaja Ci najbardziej. Typowe polskie badziewie, nie ma to lekarstwa. Na razie, bo trzeba poczekac, az umra ze dwa-trzy pokolenia, moze sie nieco poprawi. A tymczasem nie dawaj im za duzo satysfakcji. Jesli nie bardzo rozumiesz, to taki przyklad. Idziesz w NYC dosc pusta ulica, stoi grupa takich, powiedzmy, niezupelnie znormalizowanych. Juz sie zastanawiasz, co zrobic z tymi czubami, gwozdziami w koszulach, spodniami do jaj i fruwajacymi deskorolkami, gdy grupa sie rozstepuje, przepuszcz Cie i mowi przepraszam (i to wcale nie ironicznie,lecz jak najbardziej serio). W Wwie, Gdansku, Lodzi (itd), idziesz ulica, ktora wyglada normalnie, czyli jest na niej taki sobie tlumek. Po pierwsze przeciskasz sie, no moze za mocno, lepiej - kluczysz, bo nikt nie odsunie sie na pol kroku. Musisz sobie droge torowac. A poza tym co chwila wypada z bramy co najmniej dwojka dresiarzy, nie baczac na tlumek wokol przewraca Cie na ziemie (a jeszcze ochotniej Twoja kobiete), rabuje co masz, a za nastepne 50 m, to czego nie masz, wiec po dwoch dniach pobytu cieszysz sie, ze w ogole zyjesz, chodzisz, oddychasz. Nic dziwnego, ze w takich warnkach, to tylko ciezkie bicie, najlepiej bejbolem tak, by zaden szpital nie zdolal dresiarza poskladac. Masz jeszcze ochote do nas przyjechac? Odradzam, pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANka Re: My, bite dzieci IP: *.ifn-magdeburg.de 30.04.03, 13:04 Gość portalu: bebe napisał(a): > do Radka: > Stary, nie przejmuj sie. Nie tylko, ze nie potrafia dzieci wychowac, to sami sa > > niewychowani. Twoja wypowiedz jest calkiem po prawna jezykowo, oni sami czesto > pisza DUZO gorzej. Niepotrzebnie przyznales sie do USA i to wlasnie, a nie > pomylke w "z" wypominaja Ci najbardziej. Typowe polskie badziewie, nie ma to > lekarstwa. Na razie, bo trzeba poczekac, az umra ze dwa-trzy pokolenia, moze > sie nieco poprawi. A tymczasem nie dawaj im za duzo satysfakcji. > > Jesli nie bardzo rozumiesz, to taki przyklad. Idziesz w NYC dosc pusta ulica, > stoi grupa takich, powiedzmy, niezupelnie znormalizowanych. Juz sie > zastanawiasz, co zrobic z tymi czubami, gwozdziami w koszulach, spodniami do > jaj i fruwajacymi deskorolkami, gdy grupa sie rozstepuje, przepuszcz Cie i mowi > > przepraszam (i to wcale nie ironicznie,lecz jak najbardziej serio). W Wwie, > Gdansku, Lodzi (itd), idziesz ulica, ktora wyglada normalnie, czyli jest na > niej taki sobie tlumek. Po pierwsze przeciskasz sie, no moze za mocno, lepiej - > kluczysz, bo nikt nie odsunie sie na pol kroku. Musisz sobie droge torowac. A > poza tym co chwila wypada z bramy co najmniej dwojka dresiarzy, nie baczac na > tlumek wokol przewraca Cie na ziemie (a jeszcze ochotniej Twoja kobiete), > rabuje co masz, a za nastepne 50 m, to czego nie masz, wiec po dwoch dniach > pobytu cieszysz sie, ze w ogole zyjesz, chodzisz, oddychasz. Nic dziwnego, ze w > > takich warnkach, to tylko ciezkie bicie, najlepiej bejbolem tak, by zaden > szpital nie zdolal dresiarza poskladac. Masz jeszcze ochote do nas przyjechac? > Odradzam, pozdrawiam. TAk wlasnie. Popieram. W Niemczech - dokladnie to samo. I pelny szok w stosunku do Polski. Bo wschodnie landy, bo bezrobocie, mlodziez wychowana przez lata pod przemoznym wplywem tak ´ulubionego´ przez nas wschodu. Pijaca, palaca na umor i coz?! Dokladnie tak - wystarczy jedno przepraszam i sie rozstepuja!!! A u nas?! Choc nie wiem naprawde z czego to wynika moze nie koniecznie z bicia lub nie bicia.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Oszołom z RM Bicie dyscyplinuje niesforną dzieciarnię IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.03, 08:12 A w jaki sposób zaprowadzić w domu dyscyplinę kiedy dziecko aż się prosi by mu wlać? Owszem jestem przeciwny maltretowaniu uzywania do tego cieżkich przedmiotów czy narzędzi ale od małego klapsa nikomu krzywda się jeszcze nie stała..poza tym bite (nieregularnie) dziecko jest bardziej posłuszne i zdyscyplinowane Tu należy odróżnić dwie rzeczy maltretownie i zwykłe klapsy...oczywiście nie można bić dzieci za byle co tylko za poważne przewinienia i nie można się znęcać im dłużej trwa bicie tym gorzej..najlepiej ograniczyć się jeśli już trzeba do jednego maks 2-3 klapsów Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jarek Re: Bicie dyscyplinuje niesforną dzieciarnię IP: *.dialup.jyu.fi 30.04.03, 08:55 Czlowieku ! Lecz sie poki jeszcze zyjesz !...albo od razu oddaj sie w rece policji, zanim za toba wysla list gonczy. Jarek Departament d/s oszolomow Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kola Re: Bicie dyscyplinuje niesforną dzieciarnię IP: *.dialup.warszawa.pl 30.04.03, 10:20 2, 3 klapsy? A dlaczego nie 4? A w weekendy może 5? Masz dobry nick. Nic dodać , nic ująć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Oszołom z RM Re: Bicie dyscyplinuje niesforną dzieciarnię IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.03, 11:05 Gość portalu: kola napisał(a): > 2, 3 klapsy? A dlaczego nie 4? A w weekendy może 5? Masz dobry > nick. Nic dodać , nic ująć. - po piatym zaczyna boleć ręka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Oszołom z RM Re: Bicie dyscyplinuje niesforną dzieciarnię IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.03, 11:08 Ci co bronbią dzieci przed klapsem widać sami nigdy klapsa na dupe nie dostaliu a teraz są tego skutki brykają po forum i pyskują ile wlezie żadnego szacumnku dla starszych Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey Z szacunkiem dl starszych to sie wypchaj, bo wiek 30.04.03, 15:35 nie jest miara madrosci. Nie jest takze miara doswiadczen: te zaleza nie od dlugosci, ale od intensywnosci zycia. Mlodych zlosci twoj nick, nie zas twoja wypowiedz. Przejdzie im, gdy beda powtarzac dwu-trzylatkowi, by nie wspinal sie na prapet okna. Raz, drugi, trzeci, male swoje, bo eksperymentuje. Sciagasz male dwa-trzy razy z tego parapatetu, mowisz, ze bec, ze kuku. Male po chwili znowu na parapecie. Odsuwasz fotele, wszystko, po czym mogloboby sie wspiac, ale male - bo eksperymentuje - znow na oknie siedzi. I masz wybor: dac klapsa, czy tez poczekac, az glowe odwrocisz i w tym momencie male ci z okna 10 pietra wypadnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANka Re: Z szacunkiem dl starszych to sie wypchaj, bo IP: *.ifn-magdeburg.de 30.04.03, 16:29 gabrielacasey napisała: > nie jest miara madrosci. Nie jest takze miara doswiadczen: te zaleza nie od > dlugosci, ale od intensywnosci zycia. Mlodych zlosci twoj nick, nie zas twoja > wypowiedz. Przejdzie im, gdy beda powtarzac dwu-trzylatkowi, by nie wspinal sie > > na prapet okna. Raz, drugi, trzeci, male swoje, bo eksperymentuje. Sciagasz > male dwa-trzy razy z tego parapatetu, mowisz, ze bec, ze kuku. Male po chwili > znowu na parapecie. Odsuwasz fotele, wszystko, po czym mogloboby sie wspiac, > ale male - bo eksperymentuje - znow na oknie siedzi. I masz wybor: dac klapsa, > czy tez poczekac, az glowe odwrocisz i w tym momencie male ci z okna 10 pietra > wypadnie. Przepraszam ze sie wtracam ale tak sobie teraz pomyslalam - nie ze sie generalnie nie zgadzam, i wiem ze to troche studencka dyskusja, ale gdyby tak posiedziec dluzej? Pewnie duzo zalezy od tego ile mamy czasu i czy pracujemy czy nie i ile. NO coz ja nie mam go az tyle i pracuje, ale gdyby tak?! Bo szczerze mowiac to pamietam np ze moja mniejsza sie oparzyla mimo klapsa a to i tak nie pomoglo bo potem zrobila to po raz drugi w obecnosci niani. Na szczescie skonczylo sie w miare szczesliwie ale chyba nie warto dyskutowac ewentualnej bolesnosci czy skutecznosci ´kary´. Ja wiem ja tez tak robie - tez zdarza mi sie wymierzyc klapsy - w imie pozniejszego ogolnie pojetego dobra. I jestem przeciwniczka wychowania bezstresowego bo to troche jak z immunologia- jak nie doswiadczysz kompletnie to sie nie uodpornisz. Tyle ze ja - pewnie jak ty chce wychowac dzieci na wrazliwych ludzi wiec nie zamierzam przesadzac z ta odpornoscia na razy. I zgadzam sie - to glupie zajmowac sie aborcja i ingerencja w sprawy rodzicow gdy mamy tak wiele innych problemow. I mimo ze widzialam juz efekty wychowania bezstresowego dla siebie poszukam jednak czegos pomiedzy choc z pewnoscia nie bedzie to pod haslem bicia - Zastanawiam sie po co sie dyskutuje z osobnikami ktorych wypowiedzi sa na tym poziomie..- czy on jest chory?! Moze to jakis interesujacy przypadek? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ja Re: My, bite dzieci IP: *.2p.ll / 192.168.2.* 30.04.03, 08:13 Naprawdw wkurzaja mnie te wszystkie peany na czesc "tradycyjnych" metod wychowania dzieci. Uwazam, ze dziecko tak naprawde wychowuje sie samo - obserwuje i nasladuje te wzorce, ktore ma obok siebie. Mysle, ze ci, ktorzy chwala bicie dzieci, po prosto zapomnieli, jak to jest, gdy sie dostaje tzw. lanie. Co sie wtedy czuje. Ja sobie obiecalam, ze nigdy w zyciu tego nie zapomne. To upokorzenie, upodlenie, poczucie bezsilnosci. I to wszystko w polaczeniu z nienawiscia i pogarda do osoby, ktora wymierza razy. Nigdy w zyciu nie przyznam, ze bylam bita slusznie i to mnie uchronilo od zejscia na zla droge, bo to nieprawda. Jedyne skutki bicia to w moim przypadku strach przed ludzmi i obnizone poczucie wlasnej wartosci. Wierze, ze ludzie, ktorzy bija dzieci to tchorze i nieudacznicy. Robia to, co sprawia im przyjemnosc, wyladowuja swoje frustracje w taki sposob, bo wiedza, ze ujdzie im to na sucho. Dziecko przeciez im nie odda. Najwyzej, jak urosnie, bedzie bilo wlasne dziecko, itd. itd.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: My, bite dzieci IP: *.tokyo.ocn.ne.jp 30.04.03, 10:10 Gość portalu: Ja napisał(a): > Naprawdw wkurzaja mnie te wszystkie peany na > czesc "tradycyjnych" metod wychowania dzieci. Uwazam, ze dziecko > tak naprawde wychowuje sie samo - obserwuje i nasladuje te > wzorce, ktore ma obok siebie. > Mysle, ze ci, ktorzy chwala bicie dzieci, po prosto zapomnieli, > jak to jest, gdy sie dostaje tzw. lanie. Co sie wtedy czuje. Ja > sobie obiecalam, ze nigdy w zyciu tego nie zapomne. To > upokorzenie, upodlenie, poczucie bezsilnosci. I to wszystko w > polaczeniu z nienawiscia i pogarda do osoby, ktora wymierza > razy. To wszystko czuje sie zawsze po wymierzeniu kazdej kary. Powiedz dziecku NIE szczególnie gdy chegos chce albo mu na cczyms zalezy (nowa zabawka, mozliwosc obejzenia filmu ogladanego przez wszystkich kolegow itp.) > Nigdy w zyciu nie przyznam, ze bylam bita slusznie i to > mnie uchronilo od zejscia na zla droge, bo to nieprawda. Jedyne > skutki bicia to w moim przypadku strach przed ludzmi i obnizone > poczucie wlasnej wartosci. Bo jesli dostalas to nie wiedzialas za co. Nie potrafilas powiazac kary z czynem za ktory ta kara byla. W tym co piszesz widac ze bicie bylo zle bo nieskuteczne. Co to znaczy "strach przed ludzmi"? Nie wiedzialas kto cie bil ze balas sie wszystkich? "kat" jest zawsze jeden najczesciej ojciec ktory bymierza razy. wiec jaki tu powod bania sie wszystkich ludzi??? "Obnizone poczucie wlasnej wartosci" czy naprawde lali cie tak czesto? dzieci maja obnizone poczucie wlasnej wartosci gdy nie sa chwaleni za osiagniecia, gdy nikt nie docenia tego co robia, gdy rodzice nie ciesza sie (badz nie okazuja tego)z sukcesow dziecka. Ale ciezko znalesc mi powod dla ktorego kara za zle postepowanie obniza wartosc dziecka. > Wierze, ze ludzie, ktorzy bija dzieci to tchorze i nieudacznicy. Zauwaz ze mowisz tak o wlasnych rodzicach!!! czy tak cie oni wychowali??? > Robia to, co sprawia im przyjemnosc, Bicie dziecka moze sprawiac przyjemnosc tylko sadyscie a nie rodzicom. Rodzice jak bija to czesto sami maja lzy w oczach. Nikt nie lubi wymierzac kary wlasnym dziecia. Kazdy chcialby mic grzeczne i dobrze wychowane dzieci. Nie rob z rodzicow sadystow. > wyladowuja swoje frustracje To sie faktycznie moze zdarzyc. Nie kazdy umie panowac w 100% nad swoimi nerwami (nawet premier tego nie potrafi). Ale rownie warzne jest jak sie postapi PO. Jak zrobilo sie cos w nerwach (nakrzyczalo na dziecko czy co gorsza bilo) to koniecznie trzeba potem kajac sie w piersi i przeprosic i wyjasnic dlaczego sie tak zareagowalo. Wetdy jest szansa ze dziecko wybaczy a moze i zrozumie. > w taki sposob, bo wiedza, ze ujdzie im to na sucho. Dziecko > przeciez im nie odda. Nawet nie wiesz jak sie mylisz! Dziecko oddaje i to dosc czesto albo przynajmniej probuje. Najpierw zaczyna sie od odpyskowania a konczy na biciu "starych" bo nie dali na winczora albo dzialke. > Najwyzej, jak urosnie, bedzie bilo wlasne > dziecko, itd. itd.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tkm Re: My, bite dzieci IP: *.fuw.edu.pl 30.04.03, 11:53 Gość portalu: ja napisał(a): > > sobie obiecalam, ze nigdy w zyciu tego nie zapomne. To > > upokorzenie, upodlenie, poczucie bezsilnosci. I to wszystko w > > polaczeniu z nienawiscia i pogarda do osoby, ktora wymierza > > razy. > To wszystko czuje sie zawsze po wymierzeniu kazdej kary. > Powiedz dziecku NIE szczególnie gdy chegos chce albo mu na cczyms > zalezy (nowa zabawka, mozliwosc obejzenia filmu ogladanego > przez wszystkich kolegow itp.) Po powiedzeniu NIE dziecko czuje do Ciebie pogardę i nienawiść??? To co ono czuje po klapsie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: My, bite dzieci IP: *.pool1.dsltokyo.att.ne.jp 30.04.03, 14:59 Gość portalu: tkm napisał(a): > Gość portalu: ja napisał(a): > > > > sobie obiecalam, ze nigdy w zyciu tego nie zapomne. To > > > upokorzenie, upodlenie, poczucie bezsilnosci. I to wszystko w > > > polaczeniu z nienawiscia i pogarda do osoby, ktora wymierza > > > razy. > > To wszystko czuje sie zawsze po wymierzeniu kazdej kary. > > Powiedz dziecku NIE szczególnie gdy chegos chce albo mu na cczyms > > zalezy (nowa zabawka, mozliwosc obejzenia filmu ogladanego > > przez wszystkich kolegow itp.) > Po powiedzeniu NIE dziecko czuje do Ciebie pogardę i nienawiść??? > To co ono czuje po klapsie? A po klapsie czuje? Przeciez nie będę zmieniał cytatu innej osoby. Dziecko czyy to po klapsie czy po innej karze czuje złość, czasem jest to aż nienawiść. może towarzyszyć temu poczucie bezsilności. Ale tu uczucia nie zależą od kary. Dla dziecka Kara to jest kara i ona zawsze jest przykra. Powiem więcej odczucia te mniej zależą od rodzaju kary (bicie, zakaz, wstrzymanie kieszonkowego itp) a bardziej zależą od samego dziecka i jego stosunku do tego czynu. Od jego poczucia winy, stopnia uświadomienia że zrobiło źle. Są dzieci na których lanie nie robi najmniejszego wrażenia (bo były bite z byle powodu i się już "uodporniły" psychicznie jeśli można to tak nazwać). Dlatego nie mozna stosować w stosunku do dzicka takich samych zasad jak do dorosłych tzn takich samych kar za takiem samo przewinienie. Kara powinna być odpowiednio dobrana do konkretnego dziecka a nie do czynu/wykroczenia/przewinienia. Za to samo dla jednego dzieka karą będzie uwaga rodzica dla innego "rozmowa wychowawcza" dla jeszcze inego i klaps nie pomoże. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aleksandrynka Re: My, bite dzieci IP: 212.160.130.* 07.05.03, 13:57 WIDAĆ NIE MAMY TU DO CZYNIENIA ZE ZNAWCĄ PSYCHOLOGII DZIECKA... CZY JAKIEJKOLWIEK INNEJ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotrek Re: My, bite dzieci IP: unix:* / 192.168.0.* 30.04.03, 08:56 Niestety od pewnego czasu wyraźna jest tendencja do tworzenia przepisów na każdą sferę życia. Uważam że jest to zadanie utopijne, które prowadzi do kolejnych patologii. Jak tak dalej pójdzie to staniemy się zakładnikami prawników, bo na każdego znajdzie się paragraf (właściwie to się zastanawiam czy ten moment już nie nadszedł). Poza tym skoro zdarzają się źli rodzice, księża, kierowcy itd. to kto zagwarantuje, że ci co będą czuwali nad przestrzeganiem prawa będą robili to dobrze (czytaj: nie wykorzystają tego do złych celów)? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANka Re: My, bite dzieci IP: *.ifn-magdeburg.de 30.04.03, 12:58 Gość portalu: Piotrek napisał(a): > Niestety od pewnego czasu wyraźna jest tendencja do tworzenia > przepisów na każdą sferę życia. Uważam że jest to zadanie > utopijne, które prowadzi do kolejnych patologii. Jak tak dalej > pójdzie to staniemy się zakładnikami prawników, bo na każdego > znajdzie się paragraf (właściwie to się zastanawiam czy ten > moment już nie nadszedł). > Poza tym skoro zdarzają się źli rodzice, księża, kierowcy itd. > to kto zagwarantuje, że ci co będą czuwali nad przestrzeganiem > prawa będą robili to dobrze (czytaj: nie wykorzystają tego do > złych celów)? I wlasnie o to chodzi. Bardzo sie z tym zgadzam. Oczywiscie trzeba moc cos zrobic kiedy ktos morduje i zneca sie nad wlasnymi dziecmi ale z drugiej strony biologicznie rzecz ujmujac nie daje szansy na przetrwanie wlasnemu potomstwu. Gorzej gdy bite potomstwo w przyszlosci staje sie czlonkiem spoleczenstwa i normalnym ludziom bardzo szkodzi a tak jest nader czesto. I chyba tylko dlatego sa te prawa. Bo nie wierze tak naprawde ze ktos walczy w imie idei praw dziecka - poza kilkoma moze nawiedzonymi. To samo dotyczy zwierzat i wszystkich stworzen ktore maja takie samo prawo do zycia i unikania cierpien jak my wszyscy. Co do bicia - jestem przeciwniczka bo jesli nie bede miec autorytetu u moich dzieciakow to nie zyskam go przez bicie. Jestem zdecydowana przeciwniczka i jak mowie razi mnie gdy ktos swoje dzieci uderza czy maltretuje psychicznie. Ale przyznaje ze samej zdarzylo mi sie dac klapa glownie dlatego ze stracilam cierpliwosc i dalam ujscie swoim emocjom a raczej przerazeniu ze sobie szkodza. Z drugiej strony nie wsadzilabym siebie za to do wiezienia - (i nie chodzi o to ze to ja) bo a - zaszkodziloby to jeszcze bardziej moim dzieciom - wtedy dopiero stracilyby autorytet i wsparcie i poczucie ze czuwa nad nimi ktos silny, b- widzialy ze jestem czlowiekiem i tez potrafie sie zdenerwowac. Z drugiej strony jesli mi sie to zdarzylo to w wyjatkowej sytuacji (np wybiegania na ulice pomimo wielokrotnych uprzedzen i dyskusji na ten temat) poza tym mialam pelna swiadomosc ile stracil na tym moj autorytet i tak jak zawsze w wychowaniu - jedna niekonsekwencja rujnuje prace wielu lat . Coz nader czesto o tym zapominamy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki Re: My, bite dzieci IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 30.04.03, 09:08 Po pierwsze: a jak wytlumaczysz cos dwulatkowi, najlepiej w czasie ponizej kwadransa? Jesli rodzic decyduje, ze nie wolno, to NIE WOLNO i dziecko ma sie podporzadkowac. Zauwaz, ze rodzic nie zabrania dla swojego widzimisie, tylko np ze wzgledow bezpiecznstwa. Nie zamierzam stac w parku i tlumaczyc dlaczego nie idziemy na te karuzele. Nie i juz. Poniewaz dwulatkowi nie przetlumaczysz, bo jak, jesli sie uprze, to czasem po prostu nie ma innego wyjscia. Dla malego (2-3-letniego) dziecka kara musi byc natychmiastowa, inaczej nie skojarzy kary z wykroczeniem. Po drugie: o utrzymaniu dyscypliny juz bylo. Lepsze jest wychowanie zbyt rygorystyczne niz za malo rygorystyczne, IMHO. Po trzecie, miedzy znecaniem sie a rodzicielska kara jest cala przepasc. Zreszta, ja juz nie musze dawac klapsow mojemu dziecku: wie, kiedy na klapsa zasluguje. Przypisuje ten stan swojemu konsekwentnemu postepowaniu. Po czwarte: nie wiem, czy rodzicow- staruszkow bija dzieci, ktore byly kiedys bite, czy wlasnie te, ktore dostaly w skore za malo. Pewnie nie ma reguly. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zbyszko Re: My, bite dzieci IP: *.cezex.pl 30.04.03, 09:35 Gość portalu: Doki napisał(a): > Po pierwsze: a jak wytlumaczysz cos dwulatkowi, najlepiej w czasie ponizej kwad > ransa? Jesli rodzic decyduje, ze nie wolno, to NIE WOLNO i dziecko ma sie podpo > rzadkowac. Zauwaz, ze rodzic nie zabrania dla swojego widzimisie, tylko np ze w > zgledow bezpiecznstwa. Nie zamierzam stac w parku i tlumaczyc dlaczego nie idzi > emy na te karuzele. Nie i juz. Poniewaz dwulatkowi nie przetlumaczysz, bo jak, > jesli sie uprze, to czasem po prostu nie ma innego wyjscia. Dla malego (2-3- let > niego) dziecka kara musi byc natychmiastowa, inaczej nie skojarzy kary z wykroc > zeniem. > Po drugie: o utrzymaniu dyscypliny juz bylo. Lepsze jest wychowanie zbyt rygory > styczne niz za malo rygorystyczne, IMHO. > Po trzecie, miedzy znecaniem sie a rodzicielska kara jest cala przepasc. Zreszt > a, ja juz nie musze dawac klapsow mojemu dziecku: wie, kiedy na klapsa zasluguj > e. Przypisuje ten stan swojemu konsekwentnemu postepowaniu. > Po czwarte: nie wiem, czy rodzicow- staruszkow bija dzieci, ktore byly kiedys b > ite, czy wlasnie te, ktore dostaly w skore za malo. Pewnie nie ma reguly. Wypowiedź DOKI jest bardzo bliska moim poglądom. Jestem stosunkowo starym rodzicem jednynaka 5 latka. Przepaść między karaniem a biciem jest dla mnie ogromna ale jednak są takie momenty kiedy po prostu nie wiem i pocieszam się że taki klaps "na pograniczu" mógł wyrządzić dziecku tylko niewielką krzywdę bez trwałej traumy (?). Groźne jest bicie z wściekłością - siniak to oznaka że się przesadziło i za to należy dziecko przeprosić koniecznie i popracować nad sobą. Jeśli chodzi o psychologów, psychiatrów, socjologów: są dla mnie koniecznością. Są bo są - a ich dzieci - pożal się Boże. Przepraszam tych prawdziwych. Moje doświdczenia życiowe każą miomijać konowałów ducha ale spotkałem chlubne wyjątki. W każdym razie trzymajnmy się z dala od medialnych ekspertów. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kathryn bic najlatwiej IP: *.2p.ll / 192.168.2.* 30.04.03, 09:33 Wyobrazmy sobie taka sytuacje: wkurzyl nas ogolony bysior - mamy ochote go walnac. Robimy to? Raczej nie. Obrazil nas policjant - nie jestesmy w stanie mu wytlumaczyc, ze to my mamy racje. Damy mu klapsa? Raczej nie. A przeciez oni wszyscy zasluguja na to, zeby ich wychowywac i to w trybie natychmiatowym - zupelnia tak jak nasze dzieci. A jaka jest roznica? Oni moga nam w odwecie przywalic, a nasze dziecko nie. I moze wlasnie dlatego rodzicom tak latwo leci reka. Dzieci nas sila rzeczy kochaja i sa od nas zupelnie zalezne. Nie maja jak sie bronic. Nie moga zrobic zupelnie nic. To bardzo komfortowa sytuacja, czyz nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki Re: bic najlatwiej IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 30.04.03, 10:07 Gość portalu: Kathryn napisał(a): > To bardzo komfortowa sytuacja, czyz nie? Wiecej powiem, to cenna nauka na przyszlosc. Przez cale zycie lepiej nie zadzierac z silniejszym. Zycie nie jest sprawiedliwe, juz predzej okrutne. Nie mysle bic moich dzieci tylko po to, zeby sie nauczyly tej praktycznej prawdy, ale lepiej, zeby poznaly ja w dziecinstwie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Olga Cóż za usprawiedliwienie IP: 212.14.38.* 05.05.03, 12:56 Cóż za rewelacyjne usprawiedliwienie. W dorosłym życiu, Twoje dziecko może być również poniżane, deptane, sponiewierane - zafunduj mu to wszystko we własnym domu - niech się nauczy, będzie "rewelacyjnie" przygotowane do życia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aleksandrynka Re: bic najlatwiej IP: 212.160.130.* 07.05.03, 14:02 Jak widać silniejszy nie równa się mądrzejszy. A ja chcę, żeby moje dziecko właśnie zadzierało z takimi lepperami i innymi oszołomami. Ale nie pięściami, tylko intelektem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasia Re: bic najlatwiej IP: *.elk.sdi.tpnet.pl 30.04.03, 10:11 zgadzam sie z kathren,na pewno bicie jest pojsciem na latwizne,na pewno nie jest wychowawcze.....niestety mimo tej swiadomosci zdarza mi sie uderzyc lub zwymyslac moje dzieci,czuje sie potem okropnie,chodze skruszona,przepraszam tlumaczac ze mnie ponioslo,umawiamy sie /mam ich trojeczke/ze nastepnym razem to sie nie zdarzy...potem dluzszy czas jest wszystko o.k az znow przychodzi taki dzien nie wiem czy moj cz ich gorszy i znow nastepuje wybuch-tylko niech nikt nie pomysli ze ich katuje,tzw klapa naprawde rzadko,czesciej jest to wybuch slowny, ale co chcialam ,czy wg autorki artykulu powinnam pojsc do wiezienia,na przymusowe leczenie czy tez wystarczy moje dzieci umiescic w jakims prowadzonym przez kompetentnych ludzi domu dziecka????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Shigella Re: bic najlatwiej IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 30.04.03, 11:11 > zgadzam sie z kathren,na pewno bicie jest pojsciem na > latwizne,na pewno nie jest wychowawcze.....niestety mimo > tej swiadomosci zdarza mi sie uderzyc lub zwymyslac moje > dzieci, Kasia Wszystko zalezy, co ukochany pomiot zrobil. Dzieci wlasnych wprawdzie nie mam, ale wychowywalam mlodszego brata (mamusi sie nie chcialo dzieckiem zajac, to dostawalam mlodego pod opieke), sama tez bylam wychowywana wiec mysle ze mam pewne podstawy do wypowiadania sie w kwestii wychowu mlodego pokolenia. Uwazam, ze czasem trzeba dac klapsa. Nie moze to byc jednak lanie, zeby sie wyzyc. Moj ojciec spral mnie kilkakrotnie, ale za kazdym razem wiedzialam (bo mi to wytlumaczyl) za co dostalam, co zlego zrobilam i dlaczego tego nie powinnam robic. A pare klapow pozwolilo mi zapamietac lekcje (tym bardziej, ze dotyczyly one spraw istotnych, np. wybiegania przed samochody na jezdni itp.). Samica hipopotama (za Drosherem) w podobnej sytuacji (np. gdy mlode chce sie bawic z krokodylem) karci swoje mlode, walac je glowa, tak ze maly hipcio sie przewraca. ;) Z kolei moja matka lala mnie czym popadlo, glownie po to, zeby wyladowac na mnie swoje frustracje. Ja sobie akurat radzilam z odroznianiem dobra i zla, ale normalne dziecko mogloby miec spore klopoty z interpretacja kar wymierzana przez moja matke. W kazdym razie - efekt jest taki, ze ojca szanuje, a matke - nie bardzo. > czuje sie potem okropnie,chodze skruszona,przepraszam > tlumaczac ze mnie ponioslo, Boze, jak ja tego nie cierpialam - najpierw lanie (niekiedy nawet slusznie), a potem przepraszanie. > umawiamy sie /mam ich trojeczke/ze nastepnym razem to sie > nie zdarzy... To ja juz wolalam okreslone reguly - dostaje za to i za to, a nie niedotrzymane obietnice. > potem dluzszy czas jest > wszystko o.k az znow przychodzi taki dzien nie wiem czy moj cz > ich gorszy i znow nastepuje wybuch-tylko niech nikt nie > pomysli ze ich katuje,tzw klapa naprawde rzadko,czesciej > jest to wybuch slowny, Jezeli dziecie faktycznie dostaje malpiego rozumu, a zwykle spokojne upomnienie nie daje efektu, to IMHO mozna na dziecie krzyknac. Jak mnie kolega w pracy zdenerwuje, to tez nan rykne, wiec to nie jest tak, ze pastwie sie jeno nad slabszymi (szefa tez nie raz zwrzeszczalam, a co!). Dziecko musi niestety zrozumiec, ze istnieje wprawdzie jego wolnosc osobista, ale ze dorosli tez maja swoje prawa, ze istnieja pewne reguly, ktorych trzeba przestrzegac. Nie zawsze tez dziecko umie odroznic zlo od dobra, nie zawsze jego wybor jest dobry. Jezeli dziecko w srodku zimy zechce wyjsc w krotkich spodenkach i wiatrowce, to niezaleznie od jego protestow i naruszania godnosci osobistej rodzice musza je ubrac stosownie do temperatury. Mojemu najmlodszemu bratu mamusia pozwalala jesc tylko to, co dzidzia chce (nawet jak dzidzia miala 12 lat) i efekt jest taki, ze mlody ma niewyksztalcone w pelni zeby, niedorozwoj klatki piersiowej itd., bo dieta skladajaca sie z kromek z czekolada/dzemem i makaronu z cukrem chyba nie jest pelnowartosciowa. > ale co chcialam ,czy wg autorki artykulu powinnam pojsc > do wiezienia,na przymusowe leczenie czy tez wystarczy moje > dzieci umiescic w jakims prowadzonym przez kompetentnych ludzi > domu dziecka????? Oczywiscie. Moze nawet znajdziemy (bo przeciez sie przyznalam do znecania sie nad bratem) sie na jednym oddziale z ta mila pania z Lodzi. Pozdrawiam Shigella Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MAX Re: bic najlatwiej -Kasi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.03, 11:52 Gość portalu: kasia napisał(a): > zgadzam sie z kathren,na pewno bicie jest pojsciem na > latwizne,na pewno nie jest wychowawcze.....niestety mimo > tej swiadomosci zdarza mi sie uderzyc lub zwymyslac moje > dzieci,czuje sie potem okropnie,chodze skruszona,przepraszam > tlumaczac ze mnie ponioslo,umawiamy sie /mam ich trojeczke/ze > nastepnym razem to sie nie zdarzy...potem dluzszy czas jest > wszystko o.k az znow przychodzi taki dzien nie wiem czy moj cz > ich gorszy i znow nastepuje wybuch-tylko niech nikt nie pomysli > ze ich katuje,tzw klapa naprawde rzadko,czesciej jest to wybuch > slowny, ale co chcialam ,czy wg autorki artykulu powinnam pojsc > do wiezienia,na przymusowe leczenie czy tez wystarczy moje > dzieci umiescic w jakims prowadzonym przez kompetentnych ludzi > domu dziecka????? więzienie przesada, dom dziecka - stanowczo nie, leczenie jeszcze nie, ale pewnie przydałyby Ci się jakieś kropelki np. nervosol, menthoval?? A może powinnaś Kasiu swoja negatywnę enerię wyładowywać w inny sposób, np. chodząc na basen,aerobik, taj chi itp. (dla lepszej kondycji psychicznej, fizycznej, a przy tym jaka figura!! - i jakie pozytywne nastawienie do świata i dzieci!!) MAX PS Nurtuje mnie myśl, czy zdarzają Ci się takie wybuchy w stosunku do ojca swoich dzieci, babci, dziadka tychże dzieci albo Twoich osobistych przyjaciół, czy innych bliskich Ci ludzi?? Zapewne raczej nie?? Ciekawe dlaczego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jarek Re: bic najlatwiej IP: *.kanetti.com 01.05.03, 21:25 Gość portalu: kasia napisał(a): CZESC KASIU > zgadzam sie z kathren,na pewno bicie jest pojsciem na > latwizne,na pewno nie jest wychowawcze.....niestety mimo > tej swiadomosci zdarza mi sie uderzyc lub zwymyslac moje > dzieci,czuje sie potem okropnie,chodze skruszona,przepraszam > tlumaczac ze mnie ponioslo,umawiamy sie /mam ich trojeczke/ze > nastepnym razem to sie nie zdarzy...potem dluzszy czas jest > wszystko o.k az znow przychodzi taki dzien nie wiem czy moj cz > ich gorszy i znow nastepuje wybuch-tylko niech nikt nie pomysli > ze ich katuje,tzw klapa naprawde rzadko,czesciej jest to wybuch > slowny, ale co chcialam ,czy wg autorki artykulu powinnam pojsc > do wiezienia,na przymusowe leczenie czy tez wystarczy moje > dzieci umiescic w jakims prowadzonym przez kompetentnych ludzi > domu dziecka????? Super, ze przyznajesz sie, ze bicie nie jest dobra metoda wychowawcza itd. Jezeli rzeczywiscie tak myslisz staraj sie tego przestrzegac. Ni wiem oczywiscie, co wprawia cie w taki stan " wrzenia" ale z podtekstu wynika, ze przyczyna nie sa akurat dzieci. Jesli obawiasz sie podobnych sytuacji, postaraj sie za wczasu pomyslec o tym aby do tego bie doszo. Jezeli jestes zestresowana, przemeczona, itp postaraj sie najpierw temu zaradzic, a byc moze do "wybuchow" nie dojdzie. Moze po prostu jestes osoba, ktora nie pracuje zawodowo i zajmuje sie trojka dzieci w domu. Wiekszosc z nas nie wytrzymalaby takiego zycia na dluzsza mete. Postaraj sie troche zrelaksowac ( bez dzieci !!!!:-))). Sam mam trojke chlopcow i gdy nie daje rady to zostawiam je z mama i na min. na pare godzin robie sobie wolne. Nie winie przy tym dzieci, ze nie daje czasami rady. Nie daje, ot wszystko:-) Wytrwalosci, jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aleksandrynka Re: bic najlatwiej IP: 212.160.130.* 07.05.03, 14:09 Gość portalu: kasia napisał(a): ,czy wg autorki artykulu powinnam pojsc > do wiezienia,na przymusowe leczenie czy tez wystarczy moje > dzieci umiescic w jakims prowadzonym przez kompetentnych ludzi > domu dziecka????? Kasia, głupoty piszesz, oczywiście, że nie! Najwazniejsze, że zdajesz sobie sprawę, że nie jest to najlepsza metoda, zastanawiasz się nad tym, MYŚLISZ. A wielu ludzi mechanicznie unosi rękę, bo tak wygodnie, "skutecznie", zero wysiłku intelektualnego, poznawczego... Żadnej refleksji nad sytuacją, ucuciami dziecka... A w żadnym domu dziecka na świecie kompetencja nie zastąpiała miłości... Ale to juz inny temat, nie mniej poruszający. Kasia, trzymaj się ciepło! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beata Re: bic najlatwiej IP: *.unige.ch 30.04.03, 13:01 znam rodzine szwajcarska- politically correct, gdzie dzieci zyja bez obowiazkow (ojciec temperuje olowek synowi przy odrabianiu lekcji)i gdzie 13letni syn czesto podnosi reke na matke- reakcja rodzicow. matka skomle w bezsile a ojciec daje rady przez telefon o tym jak powinien zachowac sie kulturalny chlopiec... Idylla- ale jakim rodzicem i mezem bedzie nasz maly bohater systemu, gdzie "dziecko jest tyranem rodziny" (tytul kilku artykulow w prasie francojezycznej z ubieglego roku) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANka Re: bic najlatwiej IP: *.ifn-magdeburg.de 30.04.03, 16:57 Gość portalu: beata napisał(a): > znam rodzine szwajcarska- politically correct, gdzie dzieci zyja > bez obowiazkow (ojciec temperuje olowek synowi przy odrabianiu > lekcji)i gdzie 13letni syn czesto podnosi reke na matke- reakcja > rodzicow. matka skomle w bezsile a ojciec daje rady przez > telefon o tym jak powinien zachowac sie kulturalny chlopiec... > Idylla- ale jakim rodzicem i mezem bedzie nasz maly bohater > systemu, gdzie "dziecko jest tyranem rodziny" (tytul kilku > artykulow w prasie francojezycznej z ubieglego roku) Tylko jedno pytanie sie cisnie na usta - gdzie on sie tego bicia nauczyl? Bo mowilo sie tu na forum raczej o wypadkach skrajnych w przypadku zagrozenia zdrowia dziecka -lub niemoznosci z nimi kontaktu. Ale agresja u dziecka bez przyczyny? Sorry ale jako matce nie bardzo chce mi sie w to wierzyc - uzewnetrzniania jej w taki sposob a nie np w postaci rzucania sie na ziemie itd trzeba sie skads nauczyc. A w dumnej prasie franco - phonnej to bywalo juz i pewnie bedzie wiele artykulow- niektore nawet ciekawe... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: end Re: bic najlatwiej IP: *.biz.net.pl 30.04.03, 14:12 Gość portalu: Kathryn napisał(a): > Wyobrazmy sobie taka sytuacje: wkurzyl nas ogolony bysior - mamy > ochote go walnac. Robimy to? Raczej nie. Obrazil nas policjant - > nie jestesmy w stanie mu wytlumaczyc, ze to my mamy racje. Damy > mu klapsa? Raczej nie. A przeciez oni wszyscy zasluguja na to, > zeby ich wychowywac i to w trybie natychmiatowym - zupelnia tak > jak nasze dzieci. A jaka jest roznica? Oni moga nam w odwecie > przywalic, a nasze dziecko nie. I moze wlasnie dlatego rodzicom Nie o to chodzi, a w kazdym razie nie tylko o to. Za bysiora czy policjanta nie jestesmy odpowiedzialni, a za wlasne dziecko tak. Jesli zrobi sobie krzywde albo innemu dziecku, to my jestesmy za to odpowiedzialni. Czasem klaps czy przytrzymanie (to tez uzycie sily) za lapeczki dzieciatka walacego lopatka inne dziecko, jest konieczne. Tu nie chodzi o to, ze dziecko jest slabsze i dlatego czasem dostaje klapsa, bo nie bijemy przeciez obcych dzieci, ktore czasem potrafia tez doprowadzic do szalu. A poza tym okreslanie klapsa jako 'bicie' czy nawet 'znecanie sie' to jest czysta demagofia i sprowadzanie wszystkiego do absurdu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jarek Re: bic najlatwiej IP: *.kanetti.com 01.05.03, 20:51 Gość portalu: Kathryn napisał(a): > Wyobrazmy sobie taka sytuacje: wkurzyl nas ogolony bysior - mamy > ochote go walnac. Robimy to? Raczej nie. Obrazil nas policjant - > nie jestesmy w stanie mu wytlumaczyc, ze to my mamy racje. Damy > mu klapsa? Raczej nie. A przeciez oni wszyscy zasluguja na to, > zeby ich wychowywac i to w trybie natychmiatowym - zupelnia tak > jak nasze dzieci. A jaka jest roznica? Oni moga nam w odwecie > przywalic, a nasze dziecko nie. I moze wlasnie dlatego rodzicom > tak latwo leci reka. Dzieci nas sila rzeczy kochaja i sa od nas > zupelnie zalezne. Nie maja jak sie bronic. Nie moga zrobic > zupelnie nic. To bardzo komfortowa sytuacja, czyz nie? Dokladnie tak. Przemoc fizyczna powinno sie nazywac po imieniu i nie wymyslac filozofi do niej i nowej termonologii. W kraju, jak np. Polska, wiele jest w tym zakresie do zrobienia.Staram sie otwierac ten temat, podczas podrozy do Polaki, tak czesto jak sie da. Postawy sa rozne. Sa tacy ktorzy dyskutuja, uznajac waznasc tematu, sa czeso tacy ktorzy, ktorzy byli bici, wiec sami bija. Najgorsi sa ci, co sie obrazaja od razu, najczesciej holdujac ( samo "h" ? ) tzw. wychowaniu tzw.tradycyjnemu.Czesco nalezaloby przebudowac caly swiatopoglad, zeby ostatecznie zajac sie sprawa przemocy fizycznej. Najbardziej bawia mnie ci, ktorzy powoluja sie na wyznawana "religie"!!!!, jako przyczyne przemocy fizycznej. INKWIZYCJO WROC !!!!:-)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xegar Re: My, bite dzieci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.04.03, 10:21 Pytanie 'bic-nie bic' jest niewlasciwe. Dziecko nie moze byc bite przez osoby nie kochajace go (oczywiscie nie mowie o patologiach). To najwieksze uproszczenie, z jakim moge sie zgodzic. Koncepcja "Dnia Sprzeciwu Wobec Bicia Dzieci" jest glupia i dowodzi niekompetencji autora pomyslu. Powinien to byc raczej Dzien Wspolczucia Wobec Niekochanych Dzieci lub cos w tym rodzaju. Podoba mi sie dyskusja na Forum (aktualnie 31 postow na liczniku), bo prezentuje szerokie spektrum pogladow. Pozdrawiam serdecznie. Xe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dr. Re: My, bite dzieci IP: *.buffalo.dialup.pol.co.uk 30.04.03, 11:20 Wzajemne zyczliwe odnoszenie sie do siebie w domu przez wszystkich domownikow ,jest jednym z podstawowych elementow wychowawczych . Nikt nie zaprzeczy ,ze nawet male zwierzatka ucza sie od swoich rodicow wszelkich zachowan . Spojzmy na nasze domy na doroslych jak sie zachowujemy . Dzieci wszystkiego ucza sie w DOMU . Ja mam juz dzieci dorosle i nigdy ich nie bilem i nikt nie wychowywal ich za mnie . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: L Re: My, bite dzieci IP: *.net.external.hp.com 30.04.03, 11:20 Mam wrażenie, ze wszystkich tutaj, ktorzy dopuszczaja przemoc wobec dzieci, klapsy, pasy itp zupelnie pokrecilo. Wszyscy zwalacie wine na dzieci za ich nieodpowiednie zachowanie, a to jet najgorszy blad jaki popelniacie ! Cały rozwoj dziecka jest w 100% wynikiem zachowania rodzicow ! Gdy slysze, ze trzylatkowi trzeba dac klapsa bo nie slucha, to mnie krew zalewa ! Albo ze niebite dziecko bedzie narkomanem ! Dzieci uczą sie złych zachowań obserwujac nas doroslych ! Zatem zanim uderzysz dziecko zastanow sie skad sie to wzielo u dziecka ! Jesli dziecko czegos nie chce zrobic i robi Ci awanture, najpewniej tak samo wczesniej awanturowałeś sie z zona ! Najpierw naprawcie siebie rodzice ! Ja tez bylem bity w dziecinstwie, nie bylo to bicie brutalne, nigdy mi sie krzywda nie stala, wrecz moge powiedziec, ze pod tym wzgledem mialem szczescie, ale nigdy nie uderze dziecka i nigdy nie pozwole tego nikomu zrobic ! Jak chcecie sie bic, to sprobujcie z kims kto wam moze oddac ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki Re: My, bite dzieci IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 30.04.03, 12:22 Gość portalu: L napisał(a): Cały rozwoj dziecka jest > w 100% wynikiem zachowania rodzicow ! Gdy slysze, ze > trzylatkowi trzeba dac klapsa bo nie slucha, to mnie krew > zalewa ! Albo ze niebite dziecko bedzie narkomanem ! Dzieci > uczą sie złych zachowań obserwujac nas doroslych ! Zatem zanim > uderzysz dziecko zastanow sie skad sie to wzielo u dziecka ! > Jesli dziecko czegos nie chce zrobic i robi Ci awanture, > najpewniej tak samo wczesniej awanturowałeś sie z zona ! > Najpierw naprawcie siebie rodzice ! Co za bzdury. Po pierwsze, nieprawda, ze to roddzice maja decydujacy wplyw na dziecko. Poczawszy od wieku przedszkolnego zaczyna coraz wyrazniej sie zaznaczac, a potem przewazac, wplyw szkoly i grupy rowiesniczej. To po pierwsze. Po drugie zas, nie wiem w jakim wieku przyszlo na swiat Twoje dziecko, moje bylo noworodkiem i nie wiedzialo nic o swiecie i obowiazujacych w nim zasadach. Nie potrafilo obserwowac, analizowac i wyciagac wnioskow- nadal nie zawsze potrafi. Wychowanie opiera sie na dwoch podstawach: nasladownictwo (czyli przyklad rodzicow) i warunkowanie, czyli tresura. A w tresurze jest nie tylko marchewka. Jasne, ze ten "kij" to nie musi byc zawsze przemoc fizyczna, ale czasem jest to najpraktyczniejsze rozwiazanie. Podobnie jak sady nie moga karac na oslep, tak i nie powinni tego czynic rodzice. Ale i w sadownictwie, i w wychowaniu swiadomosc kary za przestepstwo musi byc, najlepiej kary sprawiedliwej i nieuchronnej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: L Re: My, bite dzieci IP: *.net.external.hp.com 30.04.03, 17:54 Gość portalu: Doki napisał(a): > Co za bzdury. Po pierwsze, nieprawda, ze to roddzice maja decydujacy wplyw na d > ziecko. Poczawszy od wieku przedszkolnego zaczyna coraz wyrazniej sie zaznaczac > , a potem przewazac, wplyw szkoly i grupy rowiesniczej. To po pierwsze. > > Po drugie zas, nie wiem w jakim wieku przyszlo na swiat Twoje dziecko, moje byl > o noworodkiem i nie wiedzialo nic o swiecie i obowiazujacych w nim zasadach. Ni > e potrafilo obserwowac, analizowac i wyciagac wnioskow- nadal nie zawsze potraf > i. Wychowanie opiera sie na dwoch podstawach: nasladownictwo (czyli przyklad ro > dzicow) i warunkowanie, czyli tresura. A w tresurze jest nie tylko marchewka. J > asne, ze ten "kij" to nie musi byc zawsze przemoc fizyczna, ale czasem jest to > najpraktyczniejsze rozwiazanie. Podobnie jak sady nie moga karac na oslep, tak > i nie powinni tego czynic rodzice. Ale i w sadownictwie, i w wychowaniu swiadom > osc kary za przestepstwo musi byc, najlepiej kary sprawiedliwej i nieuchronnej. Nie mow, że ktoś pisze bzdury, dopoki sam nie udowodnisz ze ich nie przedstawiasz. Napisałeś, bicie to "najpraktyczniejsze" zatem nie umiesz wymyślić innej kary niż bicie, tak ? Zadaniem rodziców jest rownież sprawienie by wpływ szkoły nie był szkodliwy oraz nie był przeważajacy . Mylisz sie mowiąc poza tym, ze dziecko mając pare miesięcy nie obserwuje, kazdy lekarz i psycholog Ci powie, ze na pozniejszy rozwoj dziecka pierwsze miesiace zycia maja wplyw najwiekszy, i co gorsza nie do naprawienia w przypadku bledu, jesli twoj lekarz mowi inaczej , zmien lekarza. Dzieci są fantastycznymi obserwatorami, nawet sobie nie zdajesz sprawy jak wiele widza i jak intepretuja Twoje zachowanie. Dziecko mojego kolegi ( 4 lata ) powiedzialo : "Sluchaj gosciu, daj mi jeść, bo jestem glodny " - zgadnij gdzie sie tego nauczyl . Ja nie neguje stosowania kar wobec dzieci, ale nie moze to byc bicie, nawet jesli jest skuteczne ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki Re: My, bite dzieci IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 30.04.03, 18:40 Gość portalu: L napisał(a): Napisałeś, bicie to "najpraktyczniejsze" zatem nie umiesz > wymyślić innej kary niż bicie, tak ? Nie zawsze mam czas na wymyslanie, to wszystko. > Zadaniem rodziców jest rownież sprawienie > by wpływ szkoły nie był szkodliwy oraz nie był przeważajacy . Jest na to jeden sposob: nie posylac dziecka do szkoly. Mylisz sie > mowiąc poza tym, ze dziecko mając pare miesięcy nie obserwuje, Ono sie patrzy. To cos innego. Nawet nie wszyscy dorosli potrafia rozumnie obserwowac. Obserwuje i zapamietuje. Ale nie umie planowac ani przewidywac inaczej niz przez warunkowanie. kazdy lekarz i > psycholog Ci powie, ze na pozniejszy rozwoj dziecka pierwsze miesiace zycia > maja wplyw najwiekszy, i co gorsza nie do naprawienia w przypadku bledu, jesli > twoj lekarz mowi inaczej , zmien lekarza. Po pierwsze, co to ma do rzeczy, po drugie, dziecko jest tak plastyczne, ze nawet dwu-trzylatka mozna "naprawic". inaczej nie udawalyby sie adopcje. Dziecko mojego kolegi ( 4 > lata ) powiedzialo : "Sluchaj gosciu, daj mi jeść, bo jestem glodny " - > zgadnij gdzie sie tego nauczyl . No dobra, ale co to ma do rzeczy? Jak sie ma czterolatek do kilkumiesiecznego dziecka? Czterolatek fantastycznie powtarza zaslyszane teksty, czasem nieprawdopodobnie je modyfikujac i puszcza zaskakujace teksty. Potrafi tez wyrazic slowami podstawowe potrzeby. I co z tego? Gdzie sie nauczyl? W domu, w szkole, z TV, kto wie... Ja nie neguje stosowania kar wobec dzieci, > ale nie moze to byc bicie, nawet jesli jest skuteczne ! OK. Moze, tak samo jak w stosunkach miedzy panstwami dopuszczalna jest, jako srodek wyjatkowy, wojna, ze odwolam sie do aktualnej sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Olga Re: My, bite dzieci IP: 212.14.38.* 05.05.03, 13:22 Niezależnie od tego co byś wymyślił, to zawsze jest jednak tylko i wyłącznie szukanie "i to na siłę" usprawiedliwienia. Zdarzało mi się, że "ręka mi skoczyła", ale zawsze, kiedy ochłonęłam zdawałam sobie sprawę, że mogłabym to załatwić inaczej, lepiej, a to co się stało to wynik mojego zmęczenia, pospiechu itp. I najgprsze co mnie wkurza, to szukanie na siłę ideologii dla własnego lenistwa i bezmyślności - napisz po prostu że dajesz w dupę bo Ci się nie chce myśleć, bo nie masz na to czasu, a nie niemalże "serce mi krwawi, ale się zmuszam dla dobra mojego dziecięcia". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aleksandrynka Re: My, bite dzieci IP: 212.160.130.* 07.05.03, 14:18 Doki, dziecko adopcyjne, będące wczesniej np. w domu dziecka, czy też odrzucone przez patologicznych rodziców jest nieodwracalnie skrzywione na całe życie (chyba, że mu się nie powie o adopcji), a im dłużej było w ośrodku, tym gorzej... Rana odrzucenia jest praktycznie nie do wygojenia, nawet jeśli później dostanie się całe tony, pokłady mądrej miłości od przybranych rodziców. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aleksandrynka Re: My, bite dzieci IP: 212.160.130.* 07.05.03, 14:13 Doki, osobowość dziecka kształtuje sie do 3 roku... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kathryn takie dni sa potrzebne IP: *.2p.ll / 192.168.2.* 30.04.03, 11:29 Nie moge sie zgodzic, ze takie dni, w ogole takie akcje nie sa potrzebne. Mysle, ze sa. Na pewno same z siebie nie spowoduja jakichs drastycznych zmian, ale przynajmniej zwroca uwage na te kwestie i sklonia niektorych do przemyslenia problemu. Moze niektorzy dzieki temu zmienia swoje dotychczasowe poglady, przewartosciuja swoj system. Dla mnie byloby juz super, gdyby wypowiedzenie kwestii "mnie ojciec bil, i dzieki temu wyroslem na porzadnego czlowieka" byloby uznawane powszechnie za przejaw glupoty, totalny obciach. Zeby ci, ktorzy bija dzieci, nie obnosili sie z tym, zeby nie byli z tego dumni i przekonani o swojej racji. To tak jak z akcjami przeciwko przemocy w rodzinie typu plakaty "bo zupa byla za slona". Duzo osob sie z tego smialo, watpiono, czy te zdjecia cos moga zmianic. Bezposrednio na pewno nie. Przemoc domowa chyba nigdy nie ustanie, ale przynajmniej nikt normalny juz chyba nie uwaza bicia zon za rzecz normalna i wrecz wychowawcza. A przy tej okazji moze pare bitych kobiet (czy mezczyzn) dowiedzialo sie, gdzie szukac pomocy, i ze w ogole taka pomoc istnieje. Wiec moze ta akcja skloni np. jakichs sasiadow, ktorzy sie "nie wtracaja" do tego, zeby chociaz zadzwonili na Niebieska linie. A moze ktoregos rodzica powstrzyma to przed przywaleniam po raz kolejny swemu dziecku, gdy bedzie wiedzial,ze nie pozostanie bezkarny. I nie chodzi tu nawet o system kar panstwowych, ale ostracyzm, potepienie najblizszego srodowiska. Po prostu nie udawajmy, ze nie ma problemu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Oszołom z RM o biciu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.03, 11:31 Powiem że bicie należy stosować możliwie rzadko jak najrzadziej i musi byćnaprawdę poważny tego powód. Absolutnienie do przyjęcia jest bicie za byle co nie mówiąc już o biciu bez powodu. Dopuszczalne są wg mnie klapsy i jak najbardziej stawianie w kącie..ja stosowałbym jeszcze co innego ."nie dostaniesz lania czy kary jeśli naprawsz wyrządzoną krzywdę naprawisz to co zniszczyłeś ewentualnie odpracujesz to jeśli dopuściłeś się zniszczenia czegoś nieodrwcalnie, wyrządziłeś komuś krzywdę" ..klęczenie też jest nie złe byle z tym nie przesadzać (do kwadransa)..absolutnie nie do przyjecia jest bicie pięściami kopanie, bicie pasem czy kablem na goły tyłek..raczej niestosowałbym też targania za włosy..kary stosować tylko wtedy gdzy dzieciak naprawdę coś zbroi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iza Re: My, bite dzieci IP: *.arcom.com.pl 30.04.03, 12:19 W tej chwili dominują dwa modele wychowania: pełny liberalizm - dziecko ma prawo, może wszystko co chce, lub surowe, poparte biciem - dziecko ma robić to, co każą rodzice. Jak to spelnia się po za domem. Drugoklasista (szkoła podstawowa) do pani świetliczanki powiedział " bo pani nie może mi nic zrobić, bo ja panią zaskarżę", rodzić do nauczyciela, gdy ten zgłasza mu, że jego dziecko pali " ja nie chcę konfronatcji, ja wierzę mojemu dziecku, ono mówi mi prawdę", " to niemożliwe, mój syn ...?". Z drugiej strony,gdy wiem, że dzieciak przeskrobał, a rodzice stosują tylko bicie, to szukam sposobu, aby z nim wspólnie ustalić "zadośćuczynienie". Żadna z metod nie jest dobra. Dzieciom potrzeban jest konrtola, świadomość, że za przewinienia poniosą konsekwencje. Muszą mieć określone nagrody i kary. A dorosłym potrzeban jest przede wszystkim KONSEKWENCJA!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Oszołom z RM Chcą zrobić z Polski drugą Szwecję...alarm! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.03, 12:38 Gość portalu: Iza napisał(a): > W tej chwili dominują dwa modele wychowania: pełny liberalizm - > dziecko ma prawo, może wszystko co chce, lub surowe, poparte > biciem - dziecko ma robić to, co każą rodzice. Jak to spelnia > się po za domem. Drugoklasista (szkoła podstawowa) do pani > świetliczanki powiedział " bo pani nie może mi nic zrobić, bo > ja panią zaskarżę", rodzić do nauczyciela, gdy ten zgłasza mu, > że jego dziecko pali " ja nie chcę konfronatcji, ja wierzę > mojemu dziecku, ono mówi mi prawdę", " to niemożliwe, mój > syn ...?". Z drugiej strony,gdy wiem, że dzieciak przeskrobał, > a rodzice stosują tylko bicie, to szukam sposobu, aby z nim > wspólnie ustalić "zadośćuczynienie". Żadna z metod nie jest > dobra. Dzieciom potrzeban jest konrtola, świadomość, że za > przewinienia poniosą konsekwencje. Muszą mieć określone nagrody > i kary. A dorosłym potrzeban jest przede wszystkim > KONSEKWENCJA!!! - nie dajmy się jeśli na to pozwolimy to zniszczymy instytucję rodziny!! a wtedy grozinam upadek państwa! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna BYŁAM BITA IP: *.man.poznan.pl 30.04.03, 12:36 Byłam bita ja i mój brat pasem na goły tyłek kilka razy nawet do krwi, wciąż dostawałam "w łeb", byłam kopana, bita pięściami, matka rzucała we mnie krzesłami, klapsów, targania za włosy i bezustannych zniewag słownych (bardzo silnych i poniżających) nie zliczę. Kilka razy oberwałam od ojca w twarz, aż raz mi krew leciała z nosa. Byłam świadkiem ogromnej przemocy w rodzinie i wielu innych okrutnych rzeczy, zupełnej oziębłości, żadne z moich rodziców nigdy!!! mnie nie przytuliło i nie powiedziało, że kocha. I nie myślcie, że pochodzę z nizin społecznych, WYCHOWAŁAM SIĘ W INTELIGENCKIEJ RODZINIE i nikt z jej otoczenia zapewne nie ma świadomości, co działo się w czterech ścianach mojego rodzinnego domu. Szybko i pochopnie wyszłam za mąż, by uwolnić się od koszmaru. Próbuję sobie ułożyć życie, mimo, iż mąż mnie nie kocha i poniża (ale tylko słownie). Mam cudowną córkę, którą wychowuję w poszanowaniu własnej i cudzej godności, otaczam wielką miłością, dobrocią, choć kilka razy w życiu dostała klapa na pupę i myślę, że jej to źle nie zrobiło. Myślę, że nie można przesadzać ani w jedną, ani w drugą stronę, nie można sprawić, by dziecko sie nas bało, nie miało zaufania, lub choć przez chwilę czuło się nie kochane. Ja do dziś, mimo, że mam ponad 30 lat czuję piętno dzieciństwa- niskie poczucie wartości, natręctwa, bulimia, anoreksja, brak pewności siebie objawiający się nadmierną i niezdrową ambicją oraz samochwalstwem oraz odraza, gdy myslę o moich rodzicach i młodych latach. Może ktoś mi doradzi, czy powinnam iść do psychiatry, lub psychologa? Chyba mam depresję, gdyby nie dziecko i praca leżałabym w łóżku i jadła słodycze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Oszołom z RM Re: BYŁAM BITA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.03, 12:39 Gość portalu: Anna napisał(a): > Byłam bita ja i mój brat pasem na goły tyłek kilka razy nawet do > krwi, wciąż dostawałam "w łeb", byłam kopana, bita pięściami, > matka rzucała we mnie krzesłami, klapsów, targania za włosy i > bezustannych zniewag słownych (bardzo silnych i poniżających) > nie zliczę. Kilka razy oberwałam od ojca w twarz, aż raz mi krew > leciała z nosa. Byłam świadkiem ogromnej przemocy w rodzinie i > wielu innych okrutnych rzeczy, zupełnej oziębłości, żadne z > moich rodziców nigdy!!! mnie nie przytuliło i nie powiedziało, > że kocha. I nie myślcie, że pochodzę z nizin społecznych, > WYCHOWAŁAM SIĘ W INTELIGENCKIEJ RODZINIE i nikt z jej otoczenia > zapewne nie ma świadomości, co działo się w czterech ścianach > mojego rodzinnego domu. Szybko i pochopnie wyszłam za mąż, by > uwolnić się od koszmaru. Próbuję sobie ułożyć życie, mimo, iż > mąż mnie nie kocha i poniża (ale tylko słownie). Mam cudowną > córkę, którą wychowuję w poszanowaniu własnej i cudzej godności, > otaczam wielką miłością, dobrocią, choć kilka razy w życiu > dostała klapa na pupę i myślę, że jej to źle nie zrobiło. Myślę, > że nie można przesadzać ani w jedną, ani w drugą stronę, nie > można sprawić, by dziecko sie nas bało, nie miało zaufania, lub > choć przez chwilę czuło się nie kochane. Ja do dziś, mimo, że > mam ponad 30 lat czuję piętno dzieciństwa- niskie poczucie > wartości, natręctwa, bulimia, anoreksja, brak pewności siebie > objawiający się nadmierną i niezdrową ambicją oraz > samochwalstwem oraz odraza, gdy myslę o moich rodzicach i > młodych latach. Może ktoś mi doradzi, czy powinnam iść do > psychiatry, lub psychologa? Chyba mam depresję, gdyby nie > dziecko i praca leżałabym w łóżku i jadła słodycze. - ładną wymyśliłaś historyjke na poczekaniu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: katriona Re: BYŁAM BITA IP: *.dip.t-dialin.net 30.04.03, 12:51 Gość portalu: Oszołom z RM napisał(a): > Gość portalu: Anna napisał(a): > > > Byłam bita ja i mój brat pasem na goły tyłek kilka razy nawet do > > krwi, wciąż dostawałam "w łeb", byłam kopana, bita pięściami, > > matka rzucała we mnie krzesłami, klapsów, targania za włosy i > > bezustannych zniewag słownych (bardzo silnych i poniżających) > > nie zliczę. Kilka razy oberwałam od ojca w twarz, aż raz mi krew > > leciała z nosa. Byłam świadkiem ogromnej przemocy w rodzinie i > > wielu innych okrutnych rzeczy, zupełnej oziębłości, żadne z > > moich rodziców nigdy!!! mnie nie przytuliło i nie powiedziało, > > że kocha. I nie myślcie, że pochodzę z nizin społecznych, > > WYCHOWAŁAM SIĘ W INTELIGENCKIEJ RODZINIE i nikt z jej otoczenia > > zapewne nie ma świadomości, co działo się w czterech ścianach > > mojego rodzinnego domu. Szybko i pochopnie wyszłam za mąż, by > > uwolnić się od koszmaru. Próbuję sobie ułożyć życie, mimo, iż > > mąż mnie nie kocha i poniża (ale tylko słownie). Mam cudowną > > córkę, którą wychowuję w poszanowaniu własnej i cudzej godności, > > otaczam wielką miłością, dobrocią, choć kilka razy w życiu > > dostała klapa na pupę i myślę, że jej to źle nie zrobiło. Myślę, > > że nie można przesadzać ani w jedną, ani w drugą stronę, nie > > można sprawić, by dziecko sie nas bało, nie miało zaufania, lub > > choć przez chwilę czuło się nie kochane. Ja do dziś, mimo, że > > mam ponad 30 lat czuję piętno dzieciństwa- niskie poczucie > > wartości, natręctwa, bulimia, anoreksja, brak pewności siebie > > objawiający się nadmierną i niezdrową ambicją oraz > > samochwalstwem oraz odraza, gdy myslę o moich rodzicach i > > młodych latach. Może ktoś mi doradzi, czy powinnam iść do > > psychiatry, lub psychologa? Chyba mam depresję, gdyby nie > > dziecko i praca leżałabym w łóżku i jadła słodycze. > > - ładną wymyśliłaś historyjke na poczekaniu co za duren! Anno, szczerze Ci wspolczuje i zycze duzo sily i wytrwalosci. Nie mam pojecia, co Ci poradzic, ale mam nadzieje bedziesz potrafila dac sobie rade z tym wszystkim. Chyba rzeczywiscie trzeba by sie poradzic specjalisty? Moze chociaz porozmawianie o tym wszystkim pozwoli Ci odreagowac, a osoba kompetentna i fachowa pokaze Ci jak walczyc o siebie? Trzymam kciuki!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Oszołom z RM Re: BYŁAM BITA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.03, 12:55 historyjka z Harlequina wzięta..i bajerują ludzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: katriona Re: BYŁAM BITA IP: *.dip.t-dialin.net 30.04.03, 13:00 To troche karkolomne, takie sady wyglaszac z drugiej strony bardzo godne pozazdroszczenia tak wszystko wiedziec... :) papa, Oszolomie, milego dlugiego weekendu! Gość portalu: Oszołom z RM napisał(a): > historyjka z Harlequina wzięta..i bajerują ludzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kathryn Re: BYŁAM BITA IP: *.2p.ll / 192.168.2.* 30.04.03, 13:00 Trzesie mnie, gdy czytam komentarze takich kretynow jak ten oszolom z RM. Albo nic nie rozumiesz, albo wrzucasz te teksty dla prowokacji. W obu przypadkach lepiej, zebys poszedl na spacer i pozwolil pogadac osobom doroslym. Anno, chyba wiem, co sie z toba dzieje. Rzeczywiscie byloby dobrze, gdybys poszla do specjalisty, albo po prostu zastanowila sie tak porzadnie nad swoimi uczuciami wobec Twoich rodzicow. I nie miej poczucia winy, gdy te uczucia to bedzie nawet nienawisc czy pogarda. Po prostu musisz ich doswiadczyc, pozwolic, zeby sie przez Ciebie przelaly. Chociaz to. Jednak musisz byc swiadoma tego, ze nigdy nie bedziesz miala w sbie tego spokuju wewnetrznego i pewnosci siebie, co dzieci, ktore czuly na kazdym kroku, ze sa kochane i akceptowane. Ale te okresy, kiedy uda ci sie odnalezc rownowage i zlapac spokoj, sa warte wysilku. Uporzadkuj przeszlosc, by cieszyc sie teraxniejszoscia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: katriona Re: BYŁAM BITA IP: *.dip.t-dialin.net 30.04.03, 13:02 Gość portalu: Kathryn napisał(a): > Trzesie mnie, gdy czytam komentarze takich kretynow jak ten > oszolom z RM. Albo nic nie rozumiesz, albo wrzucasz te teksty > dla prowokacji. W obu przypadkach lepiej, zebys poszedl na > spacer i pozwolil pogadac osobom doroslym. > Anno, chyba wiem, co sie z toba dzieje. Rzeczywiscie byloby > dobrze, gdybys poszla do specjalisty, albo po prostu zastanowila > sie tak porzadnie nad swoimi uczuciami wobec Twoich rodzicow. I > nie miej poczucia winy, gdy te uczucia to bedzie nawet nienawisc > czy pogarda. Po prostu musisz ich doswiadczyc, pozwolic, zeby > sie przez Ciebie przelaly. Chociaz to. Jednak musisz byc > swiadoma tego, ze nigdy nie bedziesz miala w sbie tego spokuju > wewnetrznego i pewnosci siebie, co dzieci, ktore czuly na kazdym > kroku, ze sa kochane i akceptowane. Ale te okresy, kiedy uda ci > sie odnalezc rownowage i zlapac spokoj, sa warte wysilku. > Uporzadkuj przeszlosc, by cieszyc sie teraxniejszoscia. Fajna z Ciebie babka, Kathryn :)) juz myslalam ze wszyscy tu beda takie okrutne dosyc teksty o harlequinach wpisywac Pozdr. K Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey Dziewczyna ma KLASYCZNY zespol. 30.04.03, 14:10 Tu nie chodzi o "zaciukanie", grozniejsza jest chorobliwa ambicja, napedzana przez chec udowodnienia "im", ze zasluguje sie na "Ich" milosc, ze jest sie dosc dobrym, by byc kochanym. Jak wspomnialam, nie jestem psycholozka, jestem socjologiem (socjolingwistyka to specjalizacja z poziomu doktoratu), ale dostatecznie duzo wiem, co sie z Anna dzieje, bo znam tysiace podobnych przypadkow (w UK biore udzial w badaniach nad mniejszosciami etnicznymi z pogranicza kryminalistyki). Wlasnie ta zla ambicja czyni ludzi nieszczesliwymi do konca dni swoich, bo - osiagnawszy nawet wiele i bardzo wiele - ciagle samych siebie nie lubia, ciagle czuja sie gorsi, ciagle chca jakims "im" cos pokazac. W wielu przypadkach przybiera to forme aktywnosci kryminalnej, niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna Re: Dziewczyna ma KLASYCZNY zespol. IP: *.man.poznan.pl 30.04.03, 14:40 U mnie to wygląda tak, że wciąż próbuję udowodnić każdemu, że jestem od niego lepsza, sobie oczywiście też. To sprawia, że ludzie się ode mnie odsuwają, nie wiedziałam, że to zespół poprzemocowy, myslałam, że po prostu taka jestem - nieskromna i zadufana w sobie i swoich pomysłach. Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey To typowe, Aniu, i psycholog latwo cie z tego 30.04.03, 15:44 wyciagnie. I powie, co zrobic w stosunkach z twoim mezem, bys uwierzyla, zes mu bliska, ze cie kocha, choc - byc moze - i jemu z toba czasem ciezko, czasem go irytujesz, ze i on by chcial twego zainteresowania swoim "ja" itd. itp. Tu jest prawdopodobnie problem, w twoim braku wiary w jego milosc, nie zas w braku tej milosci. Niemniej nie czekaj dluzej ze swymi problemami, popros o fachowa pomoc, poki zycie przed toba i...by nie okaleczyc psychicznie wlasnej corki. Nb. ta chora ambicja, to "udawadnianie", to pewne cechy psychopatyczne, ktore rodzice-psychopaci rozwijaja u swoich dzieci. Mozna w ten sposob wyprodukowac bandyte, ale tez bezwzglednego, pnacego sie po trupach czlowieka kariery czy "jastrzebia" Pentagonu. Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey PS: fachowo to sie nazywa inaczej, uzylam tego 30.04.03, 15:47 okreslenia, by bylo zrozumiale: niemniej to o uksztaltowanie pewnych cech psychopatycznych chodzi - z katowanego kat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Oszołom z RM Re: BYŁAM BITA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.03, 13:09 Gość portalu: Kathryn napisał(a): > Trzesie mnie, gdy czytam komentarze takich kretynow jak ten > oszolom z RM. Albo nic nie rozumiesz, albo wrzucasz te teksty > dla prowokacji. W obu przypadkach lepiej, zebys poszedl na > spacer i pozwolil pogadac osobom doroslym. > Anno, chyba wiem, co sie z toba dzieje. Rzeczywiscie byloby > dobrze, gdybys poszla do specjalisty, albo po prostu zastanowila > sie tak porzadnie nad swoimi uczuciami wobec Twoich rodzicow. I > nie miej poczucia winy, gdy te uczucia to bedzie nawet nienawisc > czy pogarda. Po prostu musisz ich doswiadczyc, pozwolic, zeby > sie przez Ciebie przelaly. Chociaz to. Jednak musisz byc > swiadoma tego, ze nigdy nie bedziesz miala w sbie tego spokuju > wewnetrznego i pewnosci siebie, co dzieci, ktore czuly na kazdym > kroku, ze sa kochane i akceptowane. Ale te okresy, kiedy uda ci > sie odnalezc rownowage i zlapac spokoj, sa warte wysilku. > Uporzadkuj przeszlosc, by cieszyc sie teraxniejszoscia. - ledwo co od ziemi odrosła i juz pyskuje..gówniara Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: katriona Re: BYŁAM BITA IP: *.dip.t-dialin.net 30.04.03, 13:13 Gość portalu: Oszołom z RM napisał(a): > Gość portalu: Kathryn napisał(a): > > > Trzesie mnie, gdy czytam komentarze takich kretynow jak ten > > oszolom z RM. Albo nic nie rozumiesz, albo wrzucasz te teksty > > dla prowokacji. W obu przypadkach lepiej, zebys poszedl na > > spacer i pozwolil pogadac osobom doroslym. > > Anno, chyba wiem, co sie z toba dzieje. Rzeczywiscie byloby > > dobrze, gdybys poszla do specjalisty, albo po prostu zastanowila > > sie tak porzadnie nad swoimi uczuciami wobec Twoich rodzicow. I > > nie miej poczucia winy, gdy te uczucia to bedzie nawet nienawisc > > czy pogarda. Po prostu musisz ich doswiadczyc, pozwolic, zeby > > sie przez Ciebie przelaly. Chociaz to. Jednak musisz byc > > swiadoma tego, ze nigdy nie bedziesz miala w sbie tego spokuju > > wewnetrznego i pewnosci siebie, co dzieci, ktore czuly na kazdym > > kroku, ze sa kochane i akceptowane. Ale te okresy, kiedy uda ci > > sie odnalezc rownowage i zlapac spokoj, sa warte wysilku. > > Uporzadkuj przeszlosc, by cieszyc sie teraxniejszoscia. > > - ledwo co od ziemi odrosła i juz pyskuje..gówniara no tak, ale argument!!!!!! phi! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna Re: BYŁAM BITA IP: *.man.poznan.pl 30.04.03, 13:11 Dziękuję bardzo, ale chyba nic mi nie jest w stanie pomóc. Chcę tylko, by moje dziecko miało w miarę idealne dzieciństwo. Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey Anka, nie zalamuj sie, MOZESZ sobie pomoc. 30.04.03, 15:22 Pisze ci o tym w innym miejscu: ta twoja ambicja, ktorej "ciazenie" sama zauwazasz (i to zdrowe, wlasnie dlatego mowie ci, ze nie jest z toba tak zle) cie w pierwszej kolejnosci zniszczy: bedziesz za czyms gonic, rozne rzeczy zdobywac, rozne cele osiagac i - nawet bedac dla swiata wzorem sukcesu - ciagle bedziesz czuc sie zerem, ciagle bedziesz z siebie niezadowolona, przekonana, ze jeszcze "nie zasluzylas na milosc" (mysle, ze maz cie kocha, bo...z toba jest. On tylko nie wie, co sie z toba dzieje, ze wymagasz tych potwierdzen - to moze zaszkodzic waszemu zwiazkowi). Nie jestem psycholozka, ale mam staly kontakt z psychologami w podobnych sprawach i nie sadze, by na cokolwiek bylo dla ciebie zbyt pozno: potrzebne ci zewnetrzne, fachowe wsparcie i sobie poradzisz. Nie mozesz sprawy zaniedbac, by nie przeniesc swoich problemow na swoja corke - to kolejne niebezpieczenstwo; dzieci nie sa po to, by uosabiac niespelnione marzenia o dobrym zyciu swoich rodzicow. Nawet tych , ktorzy mysla tylko o tym, by je kochac tak, jak sami nie byli kochani. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANNA Re: BYŁAM BITA IP: *.man.poznan.pl 30.04.03, 13:05 PRZYSIĘGAM, ŻE TO PRAWDA. SAM WIDZISZ DLA LUDZI JEST NIEWYOBRAŻALNE, ŻE TAKIE RZECZY SIĘ DZIEJĄ, MYSLAŁAM, ŻE CZĘŚCIEJ, ALE DZIŚ PRZECZYTAŁAM W WYBORCZEJ, ŻE TYLKO NIECAŁE 18 % BYLO BITE PASEM NA GOŁY TYŁEK, W TYM ILE W RODZINACH INTELIGENCKICH? A WIESZ ZA CO NA PRZYKŁAD DOSTAWAŁAM? BO NIE CHCIAŁAM SIĘ PRZYZNAĆ, ŻE TO JA ZJADŁAM CAŁĄ PACZKĘ CUKEIRKÓW, LUB WYRZUCIŁAM KANAPKĘ DO SMIECI - NA ZMIANĘ JA I MÓJ BRAT PO 10 SILNYCH PASÓW NA GOŁY TYLEK DOPÓKI KTÓREŚ SIĘ NIE PRZYZNA (NIGDY SIE NIE PRZYZNAWAŁAM). NAWET PO TYLU LATACH CHCE MI SIĘ PŁAKAĆ, GDY TO PISZĘ. NIE WIEM JAK WYKSZTAŁCENI LUDZIE MOGĄ ROBIĆ TAKIE RZECZY SWOIM DZIECIOM. JA SIE WSTYDZE ZA NICH. DOPÓKI LUDZIE NIE BĘDĄ MIELI SWIADOMOŚCI, ŻE TAKIE RZECZY SIĘ DZIEJĄ, DOPÓTY TAKIM DZIECIOM JAK MI NIKT NIE POMOŻE Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Oszołom z RM Re: BYŁAM BITA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.03, 13:10 Gość portalu: ANNA napisał(a): > PRZYSIĘGAM, ŻE TO PRAWDA. SAM WIDZISZ DLA LUDZI JEST NIEWYOBRAŻALNE, ŻE TAKIE > RZECZY SIĘ DZIEJĄ, MYSLAŁAM, ŻE CZĘŚCIEJ, ALE DZIŚ PRZECZYTAŁAM W WYBORCZEJ, ŻE > > TYLKO NIECAŁE 18 % BYLO BITE PASEM NA GOŁY TYŁEK, W TYM ILE W RODZINACH > INTELIGENCKICH? A WIESZ ZA CO NA PRZYKŁAD DOSTAWAŁAM? BO NIE CHCIAŁAM SIĘ > PRZYZNAĆ, ŻE TO JA ZJADŁAM CAŁĄ PACZKĘ CUKEIRKÓW, LUB WYRZUCIŁAM KANAPKĘ DO > SMIECI - NA ZMIANĘ JA I MÓJ BRAT PO 10 SILNYCH PASÓW NA GOŁY TYLEK DOPÓKI > KTÓREŚ SIĘ NIE PRZYZNA (NIGDY SIE NIE PRZYZNAWAŁAM). NAWET PO TYLU LATACH CHCE > MI SIĘ PŁAKAĆ, GDY TO PISZĘ. NIE WIEM JAK WYKSZTAŁCENI LUDZIE MOGĄ ROBIĆ TAKIE > RZECZY SWOIM DZIECIOM. JA SIE WSTYDZE ZA NICH. DOPÓKI LUDZIE NIE BĘDĄ MIELI > SWIADOMOŚCI, ŻE TAKIE RZECZY SIĘ DZIEJĄ, DOPÓTY TAKIM DZIECIOM JAK MI NIKT NIE > POMOŻE - za to teraz pewnie dostajesz razy od niesfornego synalka.idę o zakład że tak jest Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: katriona Re: BYŁAM BITA IP: *.dip.t-dialin.net 30.04.03, 13:16 > > - za to teraz pewnie dostajesz razy od niesfornego synalka.idę o zakład że tak > jest takie wszystkowiedzenie to musi byc kula u nogi, co oszolom? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Oszołom z RM Re: BYŁAM BITA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.03, 13:39 Gość portalu: katriona napisał(a): > > > > - za to teraz pewnie dostajesz razy od niesfornego synalka.idę o zakład że > > tak > > jest > > > takie wszystkowiedzenie to musi byc kula u nogi, co oszolom? > - większą kulą byłoby nic niewiedzenie.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tkm Re: BYŁAM BITA IP: *.fuw.edu.pl 30.04.03, 13:20 Gość portalu: Oszołom z RM napisał(a): > - za to teraz pewnie dostajesz razy od niesfornego synalka.idę > o zakład że tak jest Niektórzy wprawdzie potrafią czytać, ale bez rozumienia treści. Pani Anna wyraźnie napisała że ma _córkę_. Jakość twoich komentarzy pozostawiam innym uczestnikom forum trolu jeden... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Oszołom z RM Re: BYŁAM BITA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.03, 13:40 Gość portalu: tkm napisał(a): > Gość portalu: Oszołom z RM napisał(a): > > > - za to teraz pewnie dostajesz razy od niesfornego synalka.idę > > o zakład że tak jest > > Niektórzy wprawdzie potrafią czytać, ale bez rozumienia treści. > Pani Anna wyraźnie napisała że ma _córkę_. Jakość twoich > komentarzy pozostawiam innym uczestnikom forum trolu jeden... - dzisiejsze dziewczynki potrafią być jeszcze bardziej okrutne niż chłopcy.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki Re: BYŁAM BITA IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 30.04.03, 13:19 Gość portalu: ANNA napisał(a): A WIESZ ZA CO NA PRZYKŁAD DOSTAWAŁAM? BO NIE CHCIAŁAM SIĘ > PRZYZNAĆ, ŻE TO JA ZJADŁAM CAŁĄ PACZKĘ CUKEIRKÓW, LUB WYRZUCIŁAM KANAPKĘ DO > SMIECI - NA ZMIANĘ JA I MÓJ BRAT PO 10 SILNYCH PASÓW NA GOŁY TYLEK DOPÓKI > KTÓREŚ SIĘ NIE PRZYZNA (NIGDY SIE NIE PRZYZNAWAŁAM). Wiesz, Anno, nie twierdze,zebym zaraz przylozyl Ci za to, ze nie chcesz sie do czegos tam przyznac, ale jesli jest ewidentne, ze oklamujesz rodzicow w zywe oczy, to to nie jest blahostka. Nie wyrokuje, czy slusznie dostalas, ale chyba to nie jest dobry przyklad na przesadne okrucienstwo rodzicow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna Re: BYŁAM BITA IP: *.man.poznan.pl 30.04.03, 13:30 Doki, chyba podobnie jak moi rodzice niczego nie rozumiesz. Czyja to porażka, że dziecko kłamie? Moja córka prawie zawsze mówi prawdę, mimo , że jej nie katuję, a może właśnie dlatego. Po prostu wyjaśniłam jej jak obrzydliwe jest kłamstwo i kto kłamie. Jej wstyd byłoby skłamać. Mi- jako dziecku trudno było się przyznać - z obawy przed biciem. Dostałeś kiedyś kilka serii po 10 pasów na goły tyłek? Pewnie nie, bo wiedziałbyś jak bardzo niewspólmierna jest to agresja w stosunku do przewinienia i co więcej jak bezcelowa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Oszołom z RM Eh ta polityczna poprawność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.03, 13:48 Przez takie akcje lewactwo chce ingerować w życie rodziny i wtryniać dzieciom swą obłąkańczą ideologię..a potem te rozpuszczone jak dziadowskie bicze dzieciaki w poczuciu bezkarności będą kraść kłamać pyskować bić starszych i niedołężnych wyśmiewać się z osob np religijnych..a potem elity bedą się dziwić dlaczego tyle dzieci z tzw dobrych domów stacza się na dno...a no bo rodzice na wszystko pozwalają!! brak rekacji na wybryki dzieci to jest oznaka słąbości i bezradności rodziców a nie to że dyscyplinują swoje pociechy!! te waswze pseudo filozoficzne czy psychologiczne wywody nie mają potwierdzenia w rzeczywistości. Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey Maja, w statystykach. Ale nie przesadzajmy 30.04.03, 16:03 Ten brytyjski proces Francuza, ktory dal klapsa 8-letniemu synkowi za skandaliczne zachowanie sie w brytyjskiej restauracji to byla ta gruba przesada. Poza do-gooder, ktory najwyrazniej Francuzow nie lubial - dzieciak nie mial zadnych obrazen, psycholog nie stwierdzil zadnych problemow psychologicznych: dzieciak probowal, na ile moze sobie pozwolic, jak 3-latek, i zostal adekwatnie do sytuacji skarcony. Co wiecej, dzieciak przezyl stwierdzony przez brytyjskich psychologow szok z powodu zatrzymania ojca (rzecz jasna, natychmiast po postawieniu zarzutow, zwolniony) i popsuto mu wakacje za granica. To bylo wlasnie zdrowe przegiecie "political correctness" - to zbiurokratyzowana etyka dla pustoglowych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Oszołom z RM Kolejny temat zastępczy podsunięty do dyskusji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.03, 13:49 Ciekawe co tym razem Michnik i przyjacioele chcą ukryć przed społeczeństwem? Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey Przypieprzenie Blairowi przez Putina.Sprawdz w BBC 30.04.03, 16:04 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki Re: BYŁAM BITA IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 30.04.03, 13:50 Gość portalu: Anna napisał(a): Czyja to porażka, > że dziecko kłamie? Moja córka prawie zawsze mówi prawdę, NAPRAWDE w to wierzysz? To juz jest naiwnosc wieksza od dzieciecej. > Po prostu wyjaśniłam jej jak obrzydliwe jest > kłamstwo i kto kłamie. Jej wstyd byłoby skłamać. A ja wole byc praktyczny. Klamstwo jest nierozlacznie zwiazane z naszym zyciem. Bledem jest klamac glupio i oklamywac tych, ktorzy nam ufaja. > Dostałeś kiedyś kilka serii po 10 pasów na > goły tyłek? Pewnie nie, bo wiedziałbyś jak bardzo niewspólmierna jest to > agresja w stosunku do przewinienia i co więcej jak bezcelowa. Nie wiem ile tych pasow bylo, choc zdarzylo mi sie oberwac np za pociecie siatki w lozeczku. Zgadzam sie z Toba, ze kara 10 razow jest niewspolmierna i przez to niepotrzebnie okrutna (niepotrzebnie, w odroznieniu od potrzebnego okrucienstwa). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna Re: BYŁAM BITA IP: *.man.poznan.pl 30.04.03, 14:07 Doki, ja nie byłam po prostu bita - ja byłam katowana, rozumiesz różnicę? Do tego poniewierano mną słownie i w nawet najdrobniejszy sposób nie dawano odczuc miłości. Każdego dnia jako dziecko, a później nastolatka żyłam w przeświadczeniu, że rodzice mnie nienawidzą i bałam sie koło nich nawet przejśc, by nie oberwać (zawsze był jakiś powód). Wiele razy myslałam o samobójstwie i pragnęłam śmierci moich rodziców, jak wybawienia z koszmaru. Rozumiesz różnicę między tym, a laniem za pocięcie siatki w łóżeczku? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Oszołom z RM Re: BYŁAM BITA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.03, 14:15 Gość portalu: Anna napisał(a): > Doki, ja nie byłam po prostu bita - ja byłam katowana, rozumiesz różnicę? Do > tego poniewierano mną słownie i w nawet najdrobniejszy sposób nie dawano odczuc > > miłości. Każdego dnia jako dziecko, a później nastolatka żyłam w > przeświadczeniu, że rodzice mnie nienawidzą i bałam sie koło nich nawet > przejśc, by nie oberwać (zawsze był jakiś powód). Wiele razy myslałam o > samobójstwie i pragnęłam śmierci moich rodziców, jak wybawienia z koszmaru. > Rozumiesz różnicę między tym, a laniem za pocięcie siatki w łóżeczku? - no to teraz już wiem skąd tyle schizoli jest na tym forum..a w ogóle kto ci kazał ciąć tę siatkę głupia babo? Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey To nie ona ciela, to Doki. Ty nie czytasz. I 30.04.03, 16:07 zapewne nie sluchasz. Ty WYLACZNIER nadajesz: to wlasnie te chore ambicje i cechy psychopatyczne, ktore doskonale rozwija katowanie w dziecinstwie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki Re: BYŁAM BITA IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 30.04.03, 15:25 Gość portalu: Anna napisał(a): > Doki, ja nie byłam po prostu bita - ja byłam katowana, rozumiesz różnicę? Do > tego poniewierano mną słownie i w nawet najdrobniejszy sposób nie dawano odczuc > miłości. Każdego dnia jako dziecko, a później nastolatka żyłam w > przeświadczeniu, że rodzice mnie nienawidzą i bałam sie koło nich nawet > przejśc, by nie oberwać (zawsze był jakiś powód). Wiele razy myslałam o > samobójstwie i pragnęłam śmierci moich rodziców, jak wybawienia z koszmaru. > Rozumiesz różnicę między tym, a laniem za pocięcie siatki w łóżeczku? I przyznasz, ze agresja werbalna i w ogole psychiczna jest gorsza od razow, prawda? Zwlaszcza jesli jest nieustajaca. PS: z tego pociecia siatki bylem bardzo dumny, bo dzieki temu moglem wylezc z lozeczka kiedy chcialem i do dzis uwazam, ze nieslusznie tak mocno oberwalem. Ale jak kiedy indziej dostalem za to, ze nie wrocilem na czas z sanek, to uwazam, ze slusznie i sam bym sobie przylozyl, bo niepunktualnosc i nieodpowiedzialnosc, takze u dziecka, to ciezkie przewinienie. Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey 5-latki fantazjuja, odkrywajac konwencjonalnosc 30.04.03, 15:56 slow. Starsze dzieci klamia ze strachu! Ja dzieciaka za podkradanie slodyczy (bo potem normalny obiad nie smakuje itd.itp.) odstawiam za kare od slodyczy na czas dluzszy: "Nie ma, bo powyciagales wczesniej". To bardziej wychowawcze, nizli danie klapa. Nie podkrada, pyta, czy moze. Albo zada czekoladki, bo ladnie zjadl caly obiad i juz moze, wie, ze sie mu nalezy. I chyba o to chodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey Aniu, masz klasyczny zespol "poprzemocowy" 30.04.03, 14:00 Musisz sie odciac od przeszlosci, by - wychodzac z braku poczucia wlasnej wartosci - zyc dla siebie i swoich bliskich, a nie "im" (rodzicom, nawet...po ich smierci)cokolwiek udawadniac (ta chorobliwa ambicja moze cie zniszczyc, bo rodzina wbila ci w dusze, ze - chocbys byla geniuszem - NIGDY nie bedziesz sama we wlasnych oczach dostatecznie dobra, nigdy nie poczujesz satysfakcji z siebie i ze swoich osiagniec). Niestety, z tym, jak z alkoholizmem - bardzo nielicznym udaje sie wyjsc samemu bez fachowej pomocy psychiatry i psychoterapeuty. A co do dzieci (jestem takze matka) to swieta racja: znecac sie nie mozna, ale klaps, zwlaszcza w przypadku maluchow, jest wskazany. I nie chodzi tu tyle o poznanie przez dziecko "miary", ale o jego wspolodczuwanie - musi poznac, choc w rozsadnych granicach, ze boli, by innych nie krzywdzilo. A takze, by samo sobie krzywdy nie zrobilo: jako praktykujaca matka wiesz, ze dwulatkowi dlugo mozna powtarzac, ze ogien parzy. I lepiej dac mu zdrowego klapa lub po lapie, nim te lapke w ogien wsadzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna Re: Aniu, masz klasyczny zespol 'poprzemocowy' IP: *.man.poznan.pl 30.04.03, 14:21 Gabrielo, widzę, że masz podobne podejście do wychowania, jak ja. Możesz mi polecić jakąś książkę na temat zespołu poprzemocowego? Mam troche mało czasu na przesiadywanie w gabinetach, a poza tym nie znam żadnego dobrego specjalisty - nawet nie wiem czy psychiatra, czy psycholog? Co do odcinania się od niedobrej przeszłości, to chyba jestem na dobrej drodze - mieszkam w innym mieście i jestem od rodziców zupełnie niezależna i nawet fakt, że moje małżeństwo nie jest udane nie zaburza mojej osobowosci tak silnie, jak wspomnienia z dzieciństwa i kontakty z rodzicami. Zresztą moje małżeństwo jest konsekwencją koszmaru z dzieciństwa - wyszłam za mąż szybko, by uciec z domu. Pozdrawiam Cię serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey Aniu, z dusza zadnego "chalupnictwa" !!! 30.04.03, 16:19 Ty potrzebujesz fachowej pomocy. To, co nazwalam zespolem poprzemocowym, to metafora, fachowo chodzi min. o pewne cechy psychopatyczne (ta ambicja i PODEJRZLIWOSC, przesadna NIEUFNOSC - az po przekonanie, ze wszyscy sie na ciebie gapia i cie oceniaja: powinnas i to miec), o czym pisze do ciebie w innym miejscu. Wiem o tobie wystarczajaco duzo, by ci radzic kontakt z psychologiem. Ty musisz sie przestac wstydzic swojego problemu i "prac go we wlasnym domu" - to tez kopiowanie swoich rodzicow (pomysl, przyznasz mi racje). Bedziesz tez potrzebowala mediatora do odkrycia, ze twoje malzenstwo nie jest nieudane. Zacznij swoje "odpepinowanie", swa ucieczke ze zlego dziecinstwa, wlasnie od okazania swej niezawinionej slabosci i poproszenie o pomoc w tej sprawie fachowca. Nie badz glupia, dziewczyno - wyjdz do ludzi, na poczatek do specjalisty, bo ten powinien cie rozumiec, wiedzic, jak ci szkodzi twoj problem. Ja nie jestem psychologiem, Aniu. Jestem socjologiem, ktory z racji zawodu styka sie z wieloma ludzmi, w tym z podobnymi do twoich problemami. I to, co wiem, to to, ze sami sobie nie pomoga, bo gdyby mogli pomoc, to w twoim wieku juz zadnych problemow z samymi soba by nie mieli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: DonJose Re: BYŁAM BITA IP: 63.95.26.* 30.04.03, 16:35 Gość portalu: Anna napisał(a): > Byłam bita ja i mój brat pasem na goły tyłek kilka razy nawet do > krwi, wciąż dostawałam "w łeb", byłam kopana, bita pięściami, > matka rzucała we mnie krzesłami, klapsów, targania za włosy i > bezustannych zniewag słownych (bardzo silnych i poniżających) > nie zliczę. Kilka razy oberwałam od ojca w twarz, aż raz mi krew > leciała z nosa. Byłam świadkiem ogromnej przemocy w rodzinie i > wielu innych okrutnych rzeczy, zupełnej oziębłości, żadne z > moich rodziców nigdy!!! mnie nie przytuliło i nie powiedziało, > że kocha. I nie myślcie, że pochodzę z nizin społecznych, > WYCHOWAŁAM SIĘ W INTELIGENCKIEJ RODZINIE i nikt z jej otoczenia > zapewne nie ma świadomości, co działo się w czterech ścianach > mojego rodzinnego domu. Szybko i pochopnie wyszłam za mąż, by > uwolnić się od koszmaru. Próbuję sobie ułożyć życie, mimo, iż > mąż mnie nie kocha i poniża (ale tylko słownie). Mam cudowną > córkę, którą wychowuję w poszanowaniu własnej i cudzej godności, > otaczam wielką miłością, dobrocią, choć kilka razy w życiu > dostała klapa na pupę i myślę, że jej to źle nie zrobiło. Myślę, > że nie można przesadzać ani w jedną, ani w drugą stronę, nie > można sprawić, by dziecko sie nas bało, nie miało zaufania, lub > choć przez chwilę czuło się nie kochane. Ja do dziś, mimo, że > mam ponad 30 lat czuję piętno dzieciństwa- niskie poczucie > wartości, natręctwa, bulimia, anoreksja, brak pewności siebie > objawiający się nadmierną i niezdrową ambicją oraz > samochwalstwem oraz odraza, gdy myslę o moich rodzicach i > młodych latach. Może ktoś mi doradzi, czy powinnam iść do > psychiatry, lub psychologa? Chyba mam depresję, gdyby nie > dziecko i praca leżałabym w łóżku i jadła słodycze. Zacznijmy od teog, ze jestes dobrym i madrym czlowiekiem. Dowodem tego jest twoj stosunek do corki. Ale masz pelne prawo do szacunku dla samej siebie, pelnego poczucia godnosci osobistej i po prostutraktowanie siebie (nie tylko) innych po ludzku. Moja rada: skntaktuj sie z dobrym terapeuta (lub terapeutka). I zaciagnij meza na kilka sesji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kate Re: BYŁAM BITA IP: *.sympatico.ca 30.04.03, 20:04 Gość portalu: Anna napisał(a): > Byłam bita ja i mój brat pasem na goły tyłek kilka razy nawet do > krwi, wciąż dostawałam "w łeb", byłam kopana, bita pięściami, > matka rzucała we mnie krzesłami, klapsów, targania za włosy i > bezustannych zniewag słownych (bardzo silnych i poniżających) > nie zliczę. Kilka razy oberwałam od ojca w twarz, aż raz mi krew > leciała z nosa. Byłam świadkiem ogromnej przemocy w rodzinie i > wielu innych okrutnych rzeczy, zupełnej oziębłości, żadne z > moich rodziców nigdy!!! mnie nie przytuliło i nie powiedziało, > że kocha. I nie myślcie, że pochodzę z nizin społecznych, > WYCHOWAŁAM SIĘ W INTELIGENCKIEJ RODZINIE i nikt z jej otoczenia > zapewne nie ma świadomości, co działo się w czterech ścianach > mojego rodzinnego domu. Szybko i pochopnie wyszłam za mąż, by > uwolnić się od koszmaru. Próbuję sobie ułożyć życie, mimo, iż > mąż mnie nie kocha i poniża (ale tylko słownie). Mam cudowną > córkę, którą wychowuję w poszanowaniu własnej i cudzej godności, > otaczam wielką miłością, dobrocią, choć kilka razy w życiu > dostała klapa na pupę i myślę, że jej to źle nie zrobiło. Myślę, > że nie można przesadzać ani w jedną, ani w drugą stronę, nie > można sprawić, by dziecko sie nas bało, nie miało zaufania, lub > choć przez chwilę czuło się nie kochane. Ja do dziś, mimo, że > mam ponad 30 lat czuję piętno dzieciństwa- niskie poczucie > wartości, natręctwa, bulimia, anoreksja, brak pewności siebie > objawiający się nadmierną i niezdrową ambicją oraz > samochwalstwem oraz odraza, gdy myslę o moich rodzicach i > młodych latach. Może ktoś mi doradzi, czy powinnam iść do > psychiatry, lub psychologa? Chyba mam depresję, gdyby nie > dziecko i praca leżałabym w łóżku i jadła słodycze. Moja propozycja - zostaw meza ktory Cie poniza - nie jest wart tego zebys z nim byla.Psycholog?Nie wiem, ale na pewno przyjaciolka/przyjaciel od serca z ktorym mozesz pogadac i sie wyzalic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ojciec Dzieci TRZEBA bić ... IP: *.wise.edt.ericsson.se 30.04.03, 13:14 Jestem ojcem dwojga dzieci wchodzących w wiek nastoletni i piszę z własnego doświadczenia. Uważam, że dzieci trzeba CZASEM bić - rzadko i w ostateczności - oraz tylko do pewnego wieku. Dzieci muszą wiedzieć, że ich zachowanie jest akceptowane w pewnych ramach i że ograniczenia określają rodzice - przy czym od wieku mniej więcej 5 lat możliwe są negocjacje w sprawie ograniczeń. Ograniczenia muszą być na bieżąco dostosowywane do wieku dziecka, a za przekroczenie normy MUSI być jakaś kara - podobnie jak nagroda za dobre zachowanie. Rodzice muszą pamiętać, że celem wychowania nie jest bezwarunkowe podporządkowanie sobie dziecka, a konsekwetne wychowanie na ODPOWIEDZIALNEGO DOROSŁEGO. Kary nie muszą być finezyjne, ale muszą być stopniowane i stosowane konsekwetnie oraz sprawiedliwie. Dziecko musi wiedzieć za co jest kara. Kara NIE MOŻE jednak naruszać godności dziecka i dlatego klaps w pupę od ok. 8 roku życia staje się dla dziecka upokorzeniem zamiast karą, ponieważ ono samo dorasta i w pewnym wieku uważa, że zasługuje już na inteligentniejszą karę. Najlepszą karą jest dopuszczenie naturalnych konsekwecji przekroczenia jakiejś normy. Jezeli dziecko umyślnie wyrzuca zabawki z łóżeczka - nie podawaj mu. Jeżeli niszczy zabawki - nie kupuj od razu nowych. Problemy z rannym wstawaniem ? Nie zwalniaj z pierwszej lekcji, tylko daj mu się parę razy spóźnić bez usprawiedliwienia - niech usłyszy co wychowawca ma na ten temat do powiedzenia. Czasami nie można czekać na naturalne konsekwencje nieposłuszeństwa. Wtedy trzeba samemu wymyślać i stosować konsekwencje. Nie chce sprzątnąć bałaganu w pokoju - nie idziemy na plac zabaw. Maluch wybiega na ulicę - klaps, żeby zabolało, bo inaczej nie zapamięta, gdyż jest za mały, żeby zrozumieć, że może go przejechać samochód. Bije słabsze dzieci - klaps, żeby zapamiętał, że zadawanie bólu będzie powodować ból u niego samego. Bije silniejsze dzieci - spokojnie poczekaj, aż mu oddadzą. Nie zjada obiadów, które mu wykupujesz po 10 zł, a zamiast tego słodycze ze sklepiku ? Musi ci oddać dychę z własnego kieszonkowego. Odrobi lekcje od razu po przyjściu ze szkoły ? Idziemy na basen/do kina/gramy w piłkę/itp. BICIE powinno być zarezerwowane tylko jako konsekwencja postępowania absolutnie nagannego, którego naturalnych konsekwencji dziecko albo nie rozumie albo świadomie narusza zakaz, sprawdzając jak daleko może się posunąć bez interwencji ze strony rodziców. Dziecko szkolne uważa, że już wszystko rozumie, więc wtedy trzeba karę zamienić na inną, czasami nawet boleśniejszą, ale nie fizyczną. Polecam też literaturę, np. Nancy Van Pelt "Zostań wychowawcą swojego dziecka". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kathryn Re: Dzieci nie TRZEBA bić... IP: *.2p.ll / 192.168.2.* 30.04.03, 13:31 Wie pan, to wszystko ladnie, ze ma pan tak wszytko pieknie poukladane i nawet podbudowane teoria (zreszta caly ten wyklad brzmi, jak przepisany z ksiazki), ale czy nie obawia sie pan, ze to wszystko jest zbyt sztywne i metodyczne? Odnosze wrazenie, jakby zatracil pan granice miedzy wychowaniem i tresura. Moze sie myle i rzeczywistosc jest inna, niz to wynika z pana wypowiedzi. W tym, jak pan pisze o swoich dzieciach, jest cos niepokojacego. Nie ma w tym nic osobistego. Dziecko jest przedmiotem, a nie podmiotem. Jakby w tym wszystkim nie byly najwazniejsze pana dzieci, tylko to, jak PAN sobie z dziecmi radzi, tj. jak PAN sie spelnia w roli wychowawcy. I wie pan co, dzieci nie trzeba bic, ale na pewno dzieci TRZEBA KOCHAC. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna Re: Dzieci nie TRZEBA bić... IP: *.man.poznan.pl 30.04.03, 13:40 Lubię Cie Kathlyn, masz podobne podejście do sprawy, jak ja. Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey Aniu, czy maly psychopata sie w tobie nie budzi? 30.04.03, 16:29 "Lubie cie, bo myslisz podobnie jak ja"? Oj, uwazaj... I naprawde posluchaj mojej bardzo, bardzo zyczliwej rady: nie jest z toba zle, ale pare wizyt u specjalisty, jakies treningi grupowe czy domowe wskazane - nie mysl jak alkoholik, ze ze swoim problemem sama sobie poradzisz. A wypowiedz ojca wcale nie jest glupia. Co do klapsow (ja innych kar fizycznych nie stosuje) i innych kar adekwatnych. Ze brzmi to zimno-inna sprawa, ale wzielam poprawke na meska psychike. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ojciec Re: Dzieci TRZEBA bić... IP: 62.29.138.* 30.04.03, 14:54 Gość portalu: Kathryn napisał(a): > Wie pan, to wszystko ladnie, ze ma pan tak wszytko pieknie > poukladane i nawet podbudowane teoria (zreszta caly ten wyklad > brzmi, jak przepisany z ksiazki), ale czy nie obawia sie pan, ze > to wszystko jest zbyt sztywne i metodyczne? Odnosze wrazenie, > jakby zatracil pan granice miedzy wychowaniem i tresura. Moze > sie myle i rzeczywistosc jest inna, niz to wynika z pana > wypowiedzi. W tym, jak pan pisze o swoich dzieciach, jest cos > niepokojacego. Nie ma w tym nic osobistego. Dziecko jest > przedmiotem, a nie podmiotem. Jakby w tym wszystkim nie byly > najwazniejsze pana dzieci, tylko to, jak PAN sobie z dziecmi > radzi, tj. jak PAN sie spelnia w roli wychowawcy. > I wie pan co, dzieci nie trzeba bic, ale na pewno dzieci TRZEBA > KOCHAC. Rozmawiając o wychowaniu dzieci zakładamy rzecz podstawową - MIŁOŚĆ. Przy braku miłości do własnych dzieci szkoda trudzić się ich wychowywaniem. W związku z powyższym udowadnianie Pani, że kocham swoje dzieci, uważam za bezcelowe. Piszmy zatem na temat, którym jest bicie jako metoda wychowawcza. Jeżeli rozmawiamy o metodzie, to na forum nie ma zbyt wiele miejsca na wycieczki osobiste. I proszę mi też nie zarzucać książkowości, bo piszę z doświadczenia, a to, że jako początkujący ojciec sięgnąłem kiedyś do metodycznej literatury, uważam za swój duży sukces. Wiele nauczyłem się wprawdzie niestety również na własnych błędach, ale uważam, że stosowanie rad doświadczonych rodziców zaoszczędziło mi i dzieciom zbędnego męczenia się. Lepiej uczyć się na cudzych błędach niż na własnych. Jeżeli bycie rodzicem nauczyło czegoś mnie samego, to jest tym konsekwencja. Tylko z teorii i z pozoru jest to sprawa prosta i dlatego przyszłym rodzicom wydaje się oczywista. Później w praktyce różnie z tym bywa. PRZYKŁAD: Serce mi się kraje, kiedy każę dziecku oddać pieniądze za nieruszony obiad (który sobie samo wybrało z 4 możliwych zestawów). Doprawdy stać mnie i na obiady, i na słodycze. Ale chodzi mi o wyrobienie w nich nawyku, że najpierw jemy obiad. Ciekawostka - dla dzieci jest to kara zupełnie naturalna i zrozumiała, której poddają się bez żadnego oporu. Efekt: słodycze przed obiadem praktycznie przestały się zdarzać. Dla Pani oznacza to sztywność, metodyczność i tresurę, a tymczasem to tylko konsekwencja, za którą Pani dzieci będą Panią nie tylko kochać, ale również cenić. I nie ma to nic wspólnego z przedmiotowością czy podmiotowością, bo kogoś kogo się kocha, nie można traktować przedmiotowo. Celem wychowania nie jest bynajmniej podporządkowanie (=tresura), a nauka odpowiedzialności. Oglądając wieczorem bajkę na FoxKids do 10-ej wieczorem, dziecko nie myśli o tym, że rano nie będzie w stanie wstać na czas i spóźni się do szkoły. Czasami wystarczy mu o tym przypomnieć, a innym razem trzeba zakazać dalszego oglądania. Nie piszę o wychowywaniu nastolatków, bo nie mam z tym jeszcze doświadczenia, ale na wyczucie wydaje mi się, że bicie nastolatka nie przyniesie trwałych efektów wychowawczych. Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey Ze slodyczami mamy b. podobne efekty i metody 30.04.03, 16:33 Mnie sie udalo z 4-latkiem (pisze o tym chyba do Oszoloma). Podtyka mi pod nos "wylizany" po obiedzie talerz i domaga sie czekoladki, bo wie, ze teraz to jego PRAWO. I tak sobie wzajemnie wlasne prawa szanujemy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kolin kertiz Rodziców TRZEBA bić ... IP: *.enterpol.pl / 192.168.1.* 30.04.03, 13:58 Jestem synem dwojga dzieci wchodzących obecnie w wiek emerytalny i piszę z własnego doświadczenia. Uważam, że rodziców trzeba CZASEM bić - mocno i w ostateczności - oraz tylko do pewnego wieku (około 80). Rodzice muszą wiedzieć, że ich zachowanie jest akceptowane w pewnych ramach i że ograniczenia określają dzieci - przy czym od czasu mniej więcej 5 lat wspólnego życia możliwe są negocjacje w sprawie ograniczeń. Ograniczenia muszą być. BICIE POWINNO BYĆ. (zarezerwowane tylko jako konsekwencja postępowania absolutnie nagannego, którego naturalnych konsekwencji rodzic albo nie rozumie albo świadomie narusza zakaz, sprawdzając jak daleko może się posunąć bez interwencji ze strony dzieciów.) Rodzic na emeryturze uważa, że już wszystko rozumie: trzeba karę zamienić na inną, czasami nawet boleśniejszą, ale nie fizyczną. $##(*&... no, stary, zrobiłem to tylko ze wzgledu na tytuł - moim zdaniem niedobry. Mogłeś zatytułować: "dzieci bic nie wolno" i podkreślić w nieomal takiej samej rozsądnej treści te uwage o niestosowności klapsa powyżej ośmiu lat. Cały problem jest dla mnie wyjątkowy, bo z jesdnej strony, dzieci karcic trzeba, niekiedy surowo, z drugiej strony jest to chyba JEDYNA sprawa, gdzie popieram małą dawke hipokryzji i jednak cenniejsza jest ideologia: dzieci bić nie wolno. Ciężko jest się wywikłać z zapętlenia tych dwu przeciwstawnych ideologii, może najwartościowszym rozwiązaniem, choc bardzo mało praktycznym, nie mającym wiele wspólnego z własnymi dziećmi, jest następujące zalecenie. Zdążyć jeszcze przed przyjazdem policjanta z prokuratorem skuć morde rodzicowi, co do którego nabraliśmy niewzruszonego przekonania, że przestępczo katuje swoje dziecko. No cóż, czyli jednak stanęło na moim: bić rodziców... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ojciec Re: Rodziców TRZEBA bić ... IP: 62.29.138.* 30.04.03, 15:02 Gość portalu: kolin kertiz napisał(a): > Uważam, że rodziców trzeba CZASEM bić - mocno i w ostateczności - oraz tylko [...] > $##(*&... no, stary, zrobiłem to tylko ze wzgledu na tytuł - moim zdaniem > niedobry. Mogłeś zatytułować: "dzieci bic nie wolno" i podkreślić w nieomal > takiej samej rozsądnej treści te uwage o niestosowności klapsa powyżej ośmiu > lat. Cały problem jest dla mnie wyjątkowy, bo z jesdnej strony, dzieci karcic > trzeba, niekiedy surowo, z drugiej strony jest to chyba JEDYNA sprawa, gdzie > popieram małą dawke hipokryzji i jednak cenniejsza jest ideologia: dzieci bić > nie wolno. Fajna parodia. Życzę Ci jak najlepiej, ale nadal uważam, że czasem niestety trzeba - nie dla własnej satysfakcji, tylko po to, żeby dziecko czegoś nauczyć (nie mylić z daniem nauczki :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Oszołom z RM Re: Rodziców TRZEBA bić ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.03, 15:05 Gość portalu: ojciec napisał(a): > Gość portalu: kolin kertiz napisał(a): > > > Uważam, że rodziców trzeba CZASEM bić - mocno i w ostateczności - oraz tyl > ko > [...] > > $##(*&... no, stary, zrobiłem to tylko ze wzgledu na tytuł - moim zdaniem > > niedobry. Mogłeś zatytułować: "dzieci bic nie wolno" i podkreślić w nieoma > l > > takiej samej rozsądnej treści te uwage o niestosowności klapsa powyżej ośm > iu > > lat. Cały problem jest dla mnie wyjątkowy, bo z jesdnej strony, dzieci kar > cic > > trzeba, niekiedy surowo, z drugiej strony jest to chyba JEDYNA sprawa, gdz > ie > > popieram małą dawke hipokryzji i jednak cenniejsza jest ideologia: dzieci > bić > > nie wolno. > > Fajna parodia. Życzę Ci jak najlepiej, ale nadal uważam, że czasem niestety > trzeba - nie dla własnej satysfakcji, tylko po to, żeby dziecko czegoś nauczyć > (nie mylić z daniem nauczki :-) - no proszę to są skutki bezstresowego wychowania jak niedzzielisz nieznośniego dzieciaka to ten dzieciak później zdzieli ciebie Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey Ty NAPRAWDE nie czytasz. Ty GLOSISZ !!! 30.04.03, 16:36 Zaraziles sie od o. Rydzyka? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANKa Demokracja IP: *.ifn-magdeburg.de 30.04.03, 16:42 gabrielacasey napisała: > Zaraziles sie od o. Rydzyka? Uwaga jestem zwolenniczka krwawego puczu na oszolomie, przeciwniczka (od teraz) demokracji oraz zwolenniczka kar fizycznych, tudziez smierci na jednym osobniku. Czy o to mu chodzilo? A moze to przypadek z ktorym trzeba pogadac? Czy mozna go jakos stlumic? Bo ja mam ochote na mily weekend.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki Re: Rodziców TRZEBA czcic! IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 30.04.03, 15:31 Parodia jest glupia, bo wychodzi z zalozenia, ze dzieci sa rowne rodzicom, a to nieprawda. Istnieje jednak, albo przynajmniej nadal powinna istniec hierarchia, jak w dekalogu i to dzieci maja czcic ojca i matke. Co prawda Sw Pawel zwraca uwage w Liscie do Koryntian, zeby rodzice nie prowokowali dzieci i nie utrudniali okazywania szacunku. Partnerstwo partnerstwem, a to rodzice powolali dziecko do zycia, byli na swiecie pierwsi i lepiej, zeby dzieci o tym pamietaly. W Belgii nadal obowiazuje przepis, ze pelnoletnie dzieci musza lozyc na utrzymanie rodzicow, jesli ci nie sa w stanie sami przezyc i to jest bardzo madry przepis. W ogole nie wyobrazam sobie, ze mozna chciec zniesienia tego prawa (a sa takie glosy). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: L Re: Rodziców TRZEBA czcic! IP: *.net.external.hp.com 30.04.03, 18:21 Gość portalu: Doki napisał(a): > Parodia jest glupia, bo wychodzi z zalozenia, ze dzieci sa rowne rodzicom, a to > nieprawda. Istnieje jednak, albo przynajmniej nadal powinna istniec hierarchia > , jak w dekalogu i to dzieci maja czcic ojca i matke. Co prawda Sw Pawel zwraca > uwage w Liscie do Koryntian, zeby rodzice nie prowokowali dzieci i nie utrudni > ali okazywania szacunku. > Partnerstwo partnerstwem, a to rodzice powolali dziecko do zycia, byli na swiec > ie pierwsi i lepiej, zeby dzieci o tym pamietaly. W Belgii nadal obowiazuje prz > epis, ze pelnoletnie dzieci musza lozyc na utrzymanie rodzicow, jesli ci nie sa > w stanie sami przezyc i to jest bardzo madry przepis. W ogole nie wyobrazam so > bie, ze mozna chciec zniesienia tego prawa (a sa takie glosy). Zapomniales o tym, ze dzieci same na swiat nie przychodza, szacunek dla rodzicow nie wynika z faktu, ze sa rodzicami w ogole ale z tego ze na ten szacunek zapracowali wychowujac własciwie swoje dzieci . Czy uwazasz, ze nalezy sie szacunek i utrzymywanie ojca, ktory regularnie bije swoje dziecko bez powodu ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki Re: Rodziców TRZEBA czcic! IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 30.04.03, 18:33 Gość portalu: L napisał(a): > Zapomniales o tym, ze dzieci same na swiat nie przychodza, szacunek dla > rodzicow nie wynika z faktu, ze sa rodzicami w ogole ale z tego ze na ten > szacunek zapracowali wychowujac własciwie swoje dzieci . Coz, mam na ten temat inne zdanie. Wlasnie dlatego, ze dzieci nie przychodza same na swiat wynika nakaz szacunku dla nich. Gdyby nie twoi rodzice, nie mialbys nawet szansy na klepanie w klawiature. Rodzice na nic nie musza zapracowywac, bo to nie dzieci moga je oceniac (choc oczywiscie, robia to). > Czy uwazasz, ze > nalezy sie szacunek i utrzymywanie ojca, ktory regularnie bije swoje dziecko > bez powodu ? To zalezy. Mozna bic i kochac jednoczesnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Olga Za co?? IP: 212.14.38.* 05.05.03, 13:38 Przykro mi, ale muszą, bo jak nie zapracują, to go nie mają - banał, ale tak jest. Nie sądzę, żeby opieka nad dzieckiem była czymś, za co należy dziękować do dnia śmierci niezależnie od postępowania rodzica. Wychwali nas, ale ich też ktoś wychował - to tylko spłata długu w stosunku do dziadków, a nie zadłużanie dzieci. Dzieci są taką frajdą, że to im powinno się dziękować za to że są i przysparzają nam taką furę frajdy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aleksandrynka Re: Rodziców TRZEBA czcic! IP: 212.160.130.* 07.05.03, 14:41 To nie dziecko podejmuje decyzję o przyjściu na świat, nie ono więc powinno ponosić tego konsekwencje. To chyba logiczne? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aleksandrynka Re: Rodziców TRZEBA czcic! IP: 212.160.130.* 07.05.03, 14:39 Nie są równe? To ciekawe! A konstytucję może czytałeś? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aleksandrynka Re: Rodziców TRZEBA czcic! IP: 212.160.130.* 07.05.03, 14:40 A co do tego przepisu - u nas jest taki sam. Pod rozwagę. Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Rodziców TRZEBA czcic! 07.05.03, 22:41 No i fajnie. Tylko latwo sie czci rodzicow madrych, ktorzy nie tylko ubrali, nakarmili ale tez ukochali i nauczyli wielu madrych rzeczy. Wtedy nawet jak czlowiek bryknie w mlodosci glupiej, to potem doceni, reke rodzica ucaluje i zrozumie. Nawet te klapy zrozumiec mozna. Ale ja widze to zupelnie inaczej- dzieci nie rodzimy dla siebie tylko dla swiata. To ze pewne rzeczy musimy egzekwowac z cala stanowczoscia i bez dyskusji nie zmienia faktu ze mozna to robic na rozne sposoby. W koncu jaki jest cel wychowania? Nie jest to sztuka dla sztuki (sluchaj nie gowniarzu dla mojej wlasnej satysfakcji) ale celowe dzialanie wychowania uzytecznego spolecznie czlowieka. A uzyteczny spolecznie to nie tylko taki co to staruszke przez jezdnie przeprowadzi. To tez taki co ma swoje zdanie, potrafi podejmowac decyzje, nie ulega latwo presji itd. Nawet jesli dzieci same nie ocenia rodzicow- zrobi to samo spoleczenstwo. A dzieci tez musza to zrobic- bo nasze wlasne rodzicielstwo ksztaltuje sie w ogromnym stopniu na podstawie wnioskow wyciagnietych z rodzicielstwa naszych rodzicow. Mysle Doki ze prawdziwa czesc opiera sie na szacunku i naturalnym autorytecie. Naturalny autorytet zas to taki co w twarz nie musi walic, aby nim byc. Wcale nie uwazam ze od jednego klapsa przewraca sie czlowiekowi swiat. Ale mysle ze duzo tych klapsow, jako wyraz mlosci, w polaczeniu z mala iloscia milosci w czystej formie- juz tak. Co wiecej- lejac dziecko niejako nie zastanawiamy sie nad naszymi relacjami w przyszlosci. Jak apodyktyczny ojciec moze potraktowac swoje dziecko jak doroslego? Nijak. Zawsze to bedzie dla niego dziecko, a dziecko albo sie zbuntuje i zwieje albo w kontaktach z tatusiem bedzie przyjmowalo poze synka a nie doroslego faceta z brzuszkiem.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KaroliNaMen Reakcja IP: *.enterpol.pl / 192.168.1.* 08.05.03, 11:35 niestety bardzo nie fajnie dla świata to ja mogę zrodzić kilka postów na forum tym w porywach dobrej woli może i mógłbym się dla świata poświecić ale zrodzić dzieci własne i dla świata je poświęcić jest grubą przesadą pozdrawiam reaktor Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Reakcja 08.05.03, 12:40 A ja gdzies pisalam o poswiecaniu??? dzieci nie sa nasza wlasnoscia i bedziemy musialy pozwolic im odejsc. Wyposazajac uprzednio w jak najwiecej narzedzi przydatnych do zycia w tym swiecie. Umiejetnosc walenia slabszych w tylek- nie jest- przynajmniej moim zdaniem- specjalnie wazna. Jak rowniez "zamknij sie bo dostaniesz". Przydatna jest natomiast umejetnosc przedstawiania swoich racji i akceptowanie racji innych- ba nawet przyznanie im tej racji gdy nam argumentow nie starcza. Widac ze spora czesc osob bioracych udzial w tej dyskusji tego od rodzicow nie dostala. Za to wiekszosc sie przyznaje do klapsow ;)))) Ja dla swiata sie nie poswiece ;)) Dzieci tym bardziej nie zloze w ofierze ;))) Ale chcialabym po prostu otorzyc szeroko okno- i niech leca. Niech sobie radza. Mam nadzieje ze to, co im przekazuje wystarczy. A na walenie drania w ciemnym zaulku jest karate a nie klapsy mamusi ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANka Re: Rodziców TRZEBA bić ... IP: *.ifn-magdeburg.de 30.04.03, 15:49 Gość portalu: kolin kertiz napisał(a): > > Jestem synem dwojga dzieci wchodzących obecnie w wiek emerytalny i piszę z > własnego doświadczenia. > Uważam, że rodziców trzeba CZASEM bić - mocno i w ostateczności - oraz tylko do > > pewnego wieku (około 80). Rodzice muszą wiedzieć, że ich zachowanie jest > akceptowane w pewnych ramach i że ograniczenia określają dzieci - przy czym od > czasu mniej > więcej 5 lat wspólnego życia możliwe są negocjacje w sprawie ograniczeń. > > Ograniczenia muszą być. > BICIE POWINNO BYĆ. > (zarezerwowane tylko jako konsekwencja postępowania absolutnie > nagannego, którego naturalnych konsekwencji rodzic albo nie rozumie albo > świadomie narusza zakaz, sprawdzając jak daleko może się posunąć bez > interwencji ze strony dzieciów.) Rodzic na emeryturze uważa, że już wszystko > rozumie: trzeba karę zamienić na inną, czasami nawet boleśniejszą, > ale nie > fizyczną. > > > > $##(*&... no, stary, zrobiłem to tylko ze wzgledu na tytuł - moim zdaniem > niedobry. Mogłeś zatytułować: "dzieci bic nie wolno" i podkreślić w nieomal > takiej samej rozsądnej treści te uwage o niestosowności klapsa powyżej ośmiu > lat. Cały problem jest dla mnie wyjątkowy, bo z jesdnej strony, dzieci karcic > trzeba, niekiedy surowo, z drugiej strony jest to chyba JEDYNA sprawa, gdzie > popieram małą dawke hipokryzji i jednak cenniejsza jest ideologia: dzieci bić > nie wolno. > > Ciężko jest się wywikłać z zapętlenia tych dwu przeciwstawnych ideologii, może > najwartościowszym rozwiązaniem, choc bardzo mało praktycznym, nie mającym wiele > > wspólnego z własnymi dziećmi, jest następujące zalecenie. Zdążyć jeszcze przed > przyjazdem policjanta z prokuratorem skuć morde rodzicowi, co do którego > nabraliśmy niewzruszonego przekonania, że przestępczo katuje swoje dziecko. No > cóż, czyli jednak stanęło na moim: > bić rodziców... Och chyba powiesze na scianie w pokoju dziecinnym. Super - zwlaszcza ta pierwsza czesc. Tylko mam pytanie co zrobic gdy Mama jest na emeryturze - jest sama - bo tata nie zyje i mimo swojej niepoprawnosci i nagannosci pomaga mi w opiece nad moimi pociechami? Jakie kary stosowac? Bo zachowanie wykracza poza nagane slowna -nawet surowa.... Czy moze siebie powinnam ukarac za niekonsekwencje bo korzystam z jej pomocy? No ale moze niech to pozostanie pytaniem retorycznym (chyba jednak nie bede bic) Zycze wszystkim milej majowki...i niewielu interwencji w sprawach pobic... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karoli-NaMen Mozna bic i czcic jednoczesnie IP: *.enterpol.pl / 192.168.1.* 04.05.03, 17:19 ojca pozdrawiam, ANce gratuluję postawy, również w wątku poświęconym dramatowi Kurdów, gdzie Twój cenny głos spotkał się z nerwowo ahistoryczna reakcją pana założyciela wątku (czy może pana pierwszopostowca - gdyż wątek nawiązywał do artykułu z portalu), zgodziłbym się z L, że kluczową sprawą jest odpowiedzialność-zobowiązanie rodziców wobec powołania na świat nowej osoby, samemu sobie przypomnę, że samosądy ogólnie rzecz biorąc są czymś złym. W stosunku do Doki mam kilka uwag. Zgadza się, że kultura cywilizowanego człowieka powinna uwzględniać pewien stopień respektowania tabu, jakim jest zakaz ostentacyjnej oceny rodziców i agresywnych zachowań w stosunku do nich, jest to tabu spotykane w wielu kulturach i pewnym jego wyrazem jest odpowiednie przykazanie dekalogu. Daleko idące lekceważenie tego typu starych tabu prowadzi kulturę do nieciekawego i niebezpiecznego spłaszczenia. Jednak pewien stopień respektowania nie wyklucza żartowania z nich. Możliwe, że moja parodia nie była zbyt mądra, na pewno jednak była dalece mniej głupia niż niedomiar racjonalnego równa się krytycznego podejścia do deskryptywnej i również normatywnej treści starych "świętych" pism, różnych dekalogów, koranów, bagawadgitów, listów do koryntianów, itd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Manka Re: Glupich rodzicow TRZEBA bić ... IP: *.acn.pl 28.05.03, 14:22 Gość portalu: ojciec napisał(a): > Najlepszą karą jest dopuszczenie naturalnych konsekwecji przekroczenia jakiejś > normy. Jezeli dziecko umyślnie wyrzuca zabawki z łóżeczka - nie podawaj mu. Tak - a potem miej tepe dziecko, bo dzieki 'obrazalskiemu' rodzicowi ("wyrzuca z lozeczka zabawki, to mu ich nie podam") nie mialo mozliwosci wyrobic sobie kiedy trzeba ("trzeba" - pod wzgledem optymalnego rozwoju) pojecia stalosci przedmiotu i inne cechy adekwatnego dow ieku rozwoju intelektualnego legly w gruzach. Poczytaj troche ksiazek o rozwoju dziecka w pierwszym roku zycia, a potem dopiero podawaj prawidlowe etapy rozwoju jako przyklady wad dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matrix mg bite dzieci, IP: *.acn.pl 30.04.03, 13:26 Bite dzieci,dlaczego akurat dzieci,a dlaczego nie moźna piepsznąć włep jakiegoś prostaka z blokowisk?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ja Re: My, bite dzieci IP: 195.116.105.* 30.04.03, 13:30 I co z tego, że zmienimy przepisy, skoro są martwe? Niech gazeta spróbuje skontaktować się z dziećmi, pozostającymi pod nadzorem kuratora sądowego, których rodzice mają ograniczoną władzę rodzicielską lub inne inne wyroki za znęcanie się nad nimi. Jak często kontaktuje się z nimi kurator, jakie mają w nim oparcie, jaką pomoc otrzymują od pedagoga szkolnego. Czy w szkole wisi numer telefonu, pod którym mogą uzyskać pomoc - pytałam moich dzieci - nie wiedzą, że coś takiego w ogóle istnieje. Cóż - dziecko nie wyborca... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANka Re: My, bite dzieci IP: *.ifn-magdeburg.de 30.04.03, 15:41 Gość portalu: Ja napisał(a): > I co z tego, że zmienimy przepisy, skoro są martwe? Niech gazeta > spróbuje skontaktować się z dziećmi, pozostającymi pod nadzorem > kuratora sądowego, których rodzice mają ograniczoną władzę > rodzicielską lub inne inne wyroki za znęcanie się nad nimi. Jak > często kontaktuje się z nimi kurator, jakie mają w nim oparcie, > jaką pomoc otrzymują od pedagoga szkolnego. Czy w szkole wisi > numer telefonu, pod którym mogą uzyskać pomoc - pytałam moich > dzieci - nie wiedzą, że coś takiego w ogóle istnieje. Cóż - > dziecko nie wyborca... O wlasnie. U nas wlasnie na tym tez polega cala bolaczka. I tak jest nie tylko z dziecmi!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Oszołom z RM Kolejny temat zastępczy podsunięty do dyskusji... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.03, 13:50 Ciekawe co tym razem Michnik i przyjacioele chcą ukryć przed społeczeństwem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dr. Re: Kolejny temat zastępczy podsunięty do dyskusj IP: *.aardvark.dialup.pol.co.uk 30.04.03, 14:18 Oszolom zRm... Idz i zrob kope bo gowno uciska Ci na mozg . Nie dyskutujcie p . z nim bo sobie jaja robi zpowaznego tematu . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Michał Re: My, bite dzieci IP: *.in.gazownia.pl / 10.130.12.* 30.04.03, 14:02 Choć to dawno, to pamiętam jak zarówno w przedszkolu jak i później w szkole, panie wychowawczyni potrafiły znęcać się psychicznie nad dziećmi.Ja np. byłem ciągle straszony z byle powodu zawiezieniem mnie do więzienia.Ciągle mam w pamięci to jak świetnie wychodziło mojej wychowawczyni w szkole podstawowej "zagrzewanie" klasy przeciwko jednemu z uczniów,którego bezpodstawnie oskarżono o kradzież pieniędzy.Sprawa się potem wyjaśniła, ale po takim przeżyciu blizna w psychice i brak zaufania do ludzi pozostaje na całe życie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: helena Re: My, bite dzieci IP: *.proxy.aol.com 30.04.03, 14:04 W mojej opinii "klaps" nikomu nie zaszkodzi, jesli zaslozony i dziecko zrozumie ze cos zrobilo zle, ale powinno to byc dyskretne bez swiadkow i wtedy napewno zostanie w pamieci Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nauczyciel Re: My, bite dzieci IP: *.ciechanow.sdi.tpnet.pl 30.04.03, 14:18 Jestem nauczycielem i ja wiem najlepiej o skutkach tzw. wychowania bezstresowego. W wychowaniu dzieci nalezy stosować nagrody i kary, jeśli trzeba to należy dać dziecku klapsa albo przylać pachem. Nieznośne dziecko albo młodzież będę znosił kilka lat, ale rodzić całe życie i to jest sprawiedliwe, niech każdy sam ponosi skutki za błędy wychowawcze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pC Re: My, bite dzieci IP: *.bb.online.no 30.04.03, 14:23 Gość portalu: nauczyciel napisał(a): > niech każdy sam ponosi skutki za błędy wychowawcze. ====================================== niestety skutki musza ponosic wszyscy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANka Re: My, bite dzieci IP: *.ifn-magdeburg.de 30.04.03, 15:34 Gość portalu: nauczyciel napisał(a): > Jestem nauczycielem i ja wiem najlepiej o skutkach tzw. > wychowania bezstresowego. W wychowaniu dzieci nalezy stosować > nagrody i kary, jeśli trzeba to należy dać dziecku klapsa albo > przylać pachem. Nieznośne dziecko albo młodzież będę znosił > kilka lat, ale rodzić całe życie i to jest sprawiedliwe, niech > każdy sam ponosi skutki za błędy wychowawcze. Och, to jest super. Kolejna prowokacja w stylu oszoloma?! MOze tak panie nauczycielu troche mniej klasycznego behawioryzmu w stylu Pawlowa? Moze troche zwrocenia uwagi na fakt ze dzieci sa np rozne? Ja mam dwie dziewczynki. Kazda z nich jest tak inna jakby pochodzily z roznych krajow i kultur. Jednej wystarczylo raz powiedziec jak przechodzic przez ulice i co jej grozi, drugiej nie wystarcza tysiace razy. Jedna jest wrazliwa tak ze nawet zwykla surowa uwaga to czasem zbyt wiele a drugiej nawet klaps nie wystarcza.. A moze by tak czasem toche doswiadczenia - ktorego tu zabraklo i troche skromnosci?! I jeszcze jedno ja swoich dzieci bic nie zamierzam. W koncu kazdy odpowiada za siebie. Czyichs tym bardziej. I moze by tak napisac np o alternatywach a nie o madrosciach pt nalezy, nie nalezy i bic czy nie bic. Moze tak o trudach konsekwencji jak pan Ojciec itd. Ja sama chetnie poslucham. I nie chodzi tylko o bicie- to zalezy od czlowieka i dziecka. Ja np bolesnie wspominam z przedszkola przyklejanie plastra na prawa reke a potem zrywanie go. A i tak na starosc (ciekawe) wrocilam w niektorych czynnosciach do leworecznosci.. Moze to nie przezycie traumatyczne ale jednak pamietam. Pewnie byly tez bolesne uderzenia w twarz (mialam troche cholerycznego tate) choc tez pochodze z inteligenckiej rodziny i choc teraz mu to wybaczylam bo wiele innych spraw wspominam naprawde dobrze i bardzo go kochalam. Nie uwazam bicia za metode. Sadze ze raczej sa rozne metody a ta jest ostateczna i dziala tylko tak jak w przypadku zwierzat - tylko wowczas gdy brak kontaktu. Ale to moje zdanie. Uwazam jeszcze ze np moim zadaniem jako matki a i zadaniem nauczyciela jest utrzymanie tego kontaktu wlasnie innymi sposobami. I na tym polega cala sztuka. Co nie zmienia faktu ze ingerencja prawa i panstwa w spawy klapsow jest czystym nonsensem. Raczej zwrocilabym tu uwage na rekoczyny nauczycieli skoro juz ten temat poruszylismy ktore do niedawna byly wcale nie rzadkim przypadkiem a dosc czesto wynikaly nie tyle z brakow wychowawczych pupili ale czesto (nie zawsze oczywiscie) z nieudolnosci wykladowcow... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: starshine Re: My, bite dzieci IP: 139.98.71.* 30.04.03, 14:31 jestem przeciwna biciu dzieci (pewnie dlatego, ze ni mam wlasnych ;-)) Ustawa bylaby dobra, bo karalaby rodzicow, ktorzy dopuszczaja sie przemocy w stosunku do swoich pociech. Wprowadzajac sama ustawe i stweirdzajac, ze problem zostal rozwiazany, nie zajdziemy daleko. Bo uwazam, ze jest wiele rzeczy gorszych niz danie dziecku klapsa w pupe i to rzeczy ktorych prawo niegdy nie zabroni. Dziecko jest na tyle psychicznie zalezne od rodzicow, ze nietrudno upokorzyc je "nie naruszajac prawa". Wystarczy ze tatus sie obrazi, powie ze juz dziecka nie kocha, (a jakos bedzie chcial wyegzekwowac swoja wladze rodzicielska, nie wierze, zeby po wprowadzenoiu ustawy rodzice nagle stali sie swietoszkami), udowodni, ze sie do niczego nie nadaje i tak dalej i tak dalej. Szkody wcale nie beda mniejsze. W Szwecji ochrona dzieci jest na bardzo wysokim poziomie, rozwiniety kraj i tak dalej i tak dalej. Chociaz mysle, ze tam to powinni zalozyc juz jakies ligi ochrony rodzicow, bo to dzieci wyzywaja swoich starszych a kontakt miedzy dziecmi a rodzicami jest generalnie raczej kiepski. Rodzice sie boja a dzieci wiedza ze wszystko moga. To ja moze podziekuje. ja jestem jak najbardziej za wprowadzeniem ustawy o zakazie przemocy cielesnej, szczegolnie kiedy mysle o tych niednych dzieciakach nad ktorymi wlasni rodzice tak paskudnie sie znecaja, ale obawiam sie, ze wtedy ustawodawcy zatra raczki, powiedza "jacy to my jestesmy madrzy" i sprawa zalatwiona. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Oszołom z RM Re: My, bite dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.03, 14:35 W Szewcji zakazano i efekt jest taki że nawet poidniść głosu na dziecko nie można bo zaraz bachor dzwoni na policję rodzice od razu tracą prawa rodzicielskie no i efekt jest taki że 80% rodzin rozpada się Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dr. Re: My, bite dzieci IP: *.antelope.dialup.pol.co.uk 30.04.03, 15:58 Oszolom ....... Natychmiast marsz do ubikacji .Zrozumiano ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KR Bić albo nie bić, oto jest pytanie... IP: *.uk.deuba.com 30.04.03, 15:59 Nikt chyba nie zaprzeczy, że i bite i nie bite dzieci potrafią wyrosnąć na porządnych ludzi,albo na podleców z marginesu, więc nie ma sensu bić i poniżać. Tak naprawdę to bijemy dzieci, BO MY MAMY PROBLEM! Jak jestem spokojna i szczęśliwa, stać mnie na to, by porozmawiać z dzieciakiem, pouczać, tłumaczyć. Jak jestem zdenerwowana, zestressowana i czuje się bezradna, to nic tylko przylożyć gówniarzowi i to jak najszybciej i najmocniej. Jako matka dwóch urwisów, z całą odpowiedzialnością twierdzę, że bicie jest bez sensu. Dzieciak niejednokrotnie wolałby dostać klapsa, aniżeli słuchać reprymendy. Cierpliwość, to kluczowa cecha w wychowywaniu młodych na wrażliwych i dobrych ludzi, jakimi z pewnością chcielibyśmy, żeby były nasze dzieci. Moi chłopcy są normalni, czasem grzeczni, czasem nie, ale ja ich nie biję i nie stosuję wysublimowanych kar. Jeśli popełnią coś złego, jest poważna rozmowa i oni muszą swoje zachowanie przemyśleć, również z mojego punktu widzenia, czasem ja się im mówię, że sama nie wiem co mam z nimi zrobić i mam autentyczną ochotę przylożyć. O dziwo, dzieciak sie wtedy czuje winny i uwierzcie mi to potrafi go boleć. W końcu żaden normalny dzieciak nie chce widzieć jak rodzic jest zdołowany. Moi chłopcy bywali nieznośni kiedy mieli po 2, lub 4 lata. Na wszystko jest sposób lepszy niż bicie, klapsy, szarpania i wrzaski tylko dodają wagi wszystkiemu, co smarkacz zrobi, najbardziej boli, jak rodzic się nie daje sprowokować i jest konsekwentny, dzieciak przestaje. Rzucanie się na glebę, normalka u 2-3 latków. Jak uderzysz za to, masz przerąbane, bo ono wtedy wie, że to cię wnerwia i będzie to robić za każdym razem, kiedy chce na siebie zwrócić uwagę. Znam całą masę dzieciaków, które były niegrzeczne we wczesnym dzieciństwie i nie były bite. Każde z nich teraz to kompletny kontrast z psocącym niesforem z przedszkola, sympatyczne i spojkojne osoby, TAK JAK ICH RODZICE!!!! Odpowiedz Link Zgłoś