My, bite dzieci

IP: *.kabel.telenet.be 29.04.03, 23:48
juz ktos kiedys powiedzial, ze po to zeby byc kierowca
samochodu, trzeba zdac egzamin na prawo jazdy, na to zeby zostac
rodzicem, nie trzeba nic zdawac......
    • Gość: Radek Re: My, bite dzieci IP: *.ny325.east.verizon.net 29.04.03, 23:58
      Artykul jest typowo tendencyjnym wypracowaniem napisanym przez
      pania (oczywiscie kobiete, i najpewniej taka, ktora nigdy nie
      miala dzieci), ktora reprezentuje to, co w Ameryce nazywamy
      skrajnie liberalnym punktem widzenia. A wiec, pani ta nakazuje
      rodzicom aby, bron Boze, nie bili dzieci, dlatego, ze nie ma
      latwo rozpoznywalnej granicy pomiedzy biciem dla ukarania /
      wychowania i biciem jako przemoca.

      Powiem tej pani pare slow: jako adwokat zajmujacy sie ta
      problematyka w USA (moja specjalnosc to prawo rodzinne), nie
      mialem doczynienia ANI RAZU z przypadkiem dziecka, ktore
      ponioslo by jakokolwiek trwala szkode, gdy bicie wymierzone bylo
      jako kara. Wrecz przeciwnie, duza wiekszosc dzeci, ktore byle
      bite przez rodzicow po latach dziekuja im za to, ze tym wlasnie
      biciem nie pozwolili im na totalne wykolejenie sie. A to, co
      cytuje pani "ekspert" w swoim artykule, to klamstwa. Absolutnie
      WSZYSTKIE studia naukowe informuja nas ze wlasnie wiekszosc
      dzieci ktore nie byly bite przez rodzicow jako rodzaj kary
      koncza w wiezieniach; jest to statystycznie niepodwazalne!

      Naprawde denerwuja manie tacy ludzie jak ta pani autor, ktorzy
      moze maja dobre intencje, ale chca zrobic z wiekszosci rodzicow
      kryminalistow. Sa to ludzie o zbyt miekkim sercu, pozbawieni
      jakoejkolwiek znajomosci realiow zyciowych. Ludzie tacy, jak ta
      pani autor, ciesza sie gdy zniszcza rodzine w imie przyglupiej
      ideologii.

      PS przepraszam za slaby jezyk Polski, wyjechalem z USA majac 5
      lat.
      • Gość: ecik Re: My, bite dzieci IP: aga:* / 192.168.2.* 30.04.03, 00:48
        rzeczywiscie slaby ten twoj polski "wyjechalem z usa majac 5
        lat" :) mniejsza o to, absolutnie sie z toba zgadzam, obecnie
        mam 20 lat, fakt mlody jestem, ale za nieposluszenstwo
        dostawalem klapsa czy nawet pasem od starych, ale wg mnie byl to
        najlepszy sposob na ukaranie mnie za nieposluszenstwo. teraz mam
        okazje zaobserwowac moich rowiesnikow, ktorych rodzice piescili
        za mlodu (czy jak byli dziecmi) i ktorzy maja podstawowe
        wyksztalcenie, siedzieli w wiezieniach, sa narkomanami itp.(i to
        nie sa pojedyncze przypadki !!!). wg mnie stosowanie skutecznej
        i przemyslanej 'przemocy' wobec dzieci jest jak najbardziej
        sluszne !!
        • Gość: x Nie mozna pozwolic zeby dziecaki wchodzily na glowe... IP: 217.153.49.* 30.04.03, 10:01
          Dzieciaki sa cwane, jak mama na cos nie pozwala, to leca do taty
          i odwrotnie. Czy bedzie to pozwolenie na kupno loda, czy wyjscie
          na dyskoteke, czy wypicie piwa. Nie mysla wcale o tym co jest dla
          nich dobre i tu jest rola rodzicow zeby im to wskazac, czasem
          klapsem na dupsko. Zreszta w domu rzadza rodzice a nie dzieciaki.
          Rodzice pracuja i zarabiaja kase, po to zeby dzieciaki mialy co
          jesc, gdzie spac, co ubrac i czym sie pobawic. Trudno zeby w
          takiej sytuacji rodzice byli posluszni dzieciom. To dzieciaki
          maja byc posluszne i jezeli slowa do nich nie docieraja, to
          nalezy uzyc pasa. Bylem tak wychowywany i tak samo wychowam swoje
          dzieci. A jak sie dzieciakom nie podoba, to niech ida do pracy i
          same sie utrzymuja...
          • Gość: Kola Re: Nie mozna pozwolic zeby dziecaki wchodzily na IP: *.dialup.warszawa.pl 30.04.03, 10:17
            To ja współczuje twoim dzieciom, potem wnukom itd., bo ta piękna
            tradycja tatusia pt. Święta Krowa Pracująca będzie się
            kontynuować.
            • Gość: x Zycze Ci zebys poszedl siedziec za swoje dziecko.. IP: 217.153.49.* 30.04.03, 10:34
              ... gdy nie nauczone respektu wzgeldem starszych zabije
              jakas babcie po to by zabrac jej 5 zl. Ciekawe jak sie
              poczujesz. Moze wtedy przypomni Ci sie, ze nie dales
              klapsa gdy Twoje dziecko ukradlo Ci z portfela 1 zl...
              • Gość: tkm Re: Zycze Ci zebys poszedl siedziec za swoje dzie IP: *.fuw.edu.pl 30.04.03, 11:03
                Gość portalu: x napisał(a):

                > ... gdy nie nauczone respektu wzgeldem starszych zabije
                > jakas babcie po to by zabrac jej 5 zl. Ciekawe jak sie
                > poczujesz. Moze wtedy przypomni Ci sie, ze nie dales
                > klapsa gdy Twoje dziecko ukradlo Ci z portfela 1 zl...

                Mamy zatem cudowną receptę: bić wszędzie i gdzie sie da (w
                szkole, kościele itp) a unikniemy zabójstw i innych złych rzeczy.
                I wtedy wszystkie babcie będą chodziły spokojnie po ulicy...
                • Gość: hanah Re: Zycze Ci zebys poszedl siedziec za swoje dzie IP: *.gorzow.cvx.ppp.tpnet.pl 30.04.03, 14:08
                  Nie lubię słowa "bicie", wolę karcenie. I chodzi tutaj o to, aby
                  dziecko, jak by nie patrzeć człowiek "nie dokończony" mógł
                  nauczyć się, że czyny pociągają za sobą konsekwencje. Aby
                  nauczył się to w sposób, który rozumie. Kiedy czterolate,
                  dobierze się do moich kosmetyków i wrzuci wszystkie do sedesu,
                  to naprawdę musi ponieść tego konsekwencję i niestety nie może
                  być nią przeprowadzony przez niego remont, ani wydane przez
                  niego na ten remont pieniądze, bo takie dziecko tego jeszcze nie
                  czuje i nie rozumie. Trzeba do niego "przemówić" tak, aby
                  pojęło. Jako mama kilkorga dzieci wiem, że do jednego
                  dziecka "przemawia" ostrzejsze sporzenie i możemy być pewni, że
                  już nigdy pewne zachowania się nie powtórzą, a drugie wymaga
                  zupełnie innego zachowania, bo ma bardzo silną wolę stawiania
                  wszystkiego na swoim, gdyby jeszcze wiedziało, co jest dla niego
                  dobre.... ale niestety jest to istota jeszcze nie ukształtowana
                  i tego nie wie.
                  • twbox Re: Zycze Ci zebys poszedl siedziec za swoje dzie 02.05.03, 14:02

                • paliwodaj Re: Zycze Ci zebys poszedl siedziec za swoje dzie 26.05.03, 05:37
                  Gość portalu: tkm napisał(a):

                  > Gość portalu: x napisał(a):
                  >
                  > > ... gdy nie nauczone respektu wzgeldem starszych zabije
                  > > jakas babcie po to by zabrac jej 5 zl. Ciekawe jak sie
                  > > poczujesz. Moze wtedy przypomni Ci sie, ze nie dales
                  > > klapsa gdy Twoje dziecko ukradlo Ci z portfela 1 zl...
                  >
                  > Mamy zatem cudowną receptę: bić wszędzie i gdzie sie da (w
                  > szkole, kościele itp) a unikniemy zabójstw i innych złych rzeczy.
                  > I wtedy wszystkie babcie będą chodziły spokojnie po ulicy...

                  Mysle, ze nie rozumiesz o czym tutaj mowa.....A szkoda.
                  Chyba za pozno na nauke jak analizowac i rozumiec czyjes slowa. NIKT TUTAJ NIE
                  MOWI O TORTUROWANIU DZIECI, ALE WYCHOWYWANIU. Najwazniejszy okres
                  ksztaltowania zachwania dzieci trwa od narodzin do 3 roku zycia, a naszym
                  zadaniem jest nie zmarnowac tego cennego czasu. Klaps poparty rozmowa,
                  wytlumaczeniem nie zaszkodzi.Bardzo wazne - dziecko musi wiedziec dlaczego
                  otrzymalo kare. Nalezy stanowczym glosem, nie krzykiem, wytlumaczyc, pomagajac
                  sobie gestykulacja. Szczegolnie u dzieci do 2 roku zycia, pokazac palcem ze tak
                  nie mozna, dotknac np. zbity wazon i zrobic "no,no". Dziecko musi wiedziec ze
                  sprawilo nam przykrosc. Jeszcze jedno, gdy za sekunde drugi rodzic pocieszy
                  nadasana pocieche,dajac cukierka, zabawke...., caly nasz wysilek pojdzie na
                  darmo. Musimy byc konsekwentni. Jezeli mama karci, tata musi stac murem za mama.
                  Inaczej mama zostanie "be" a tata "cacy".
                  A co do Kosciola, jako osoba bardzo religijna, wiem ze w Pismie Swietym jest
                  rozga zapisana...

                  Mama Wojtusia
              • Gość: DonJose Re: Zycze Ci zebys poszedl siedziec za swoje dzie IP: 63.95.26.* 30.04.03, 16:27
                Gość portalu: x napisał(a):

                > ... gdy nie nauczone respektu wzgeldem starszych zabije
                > jakas babcie po to by zabrac jej 5 zl. Ciekawe jak sie
                > poczujesz. Moze wtedy przypomni Ci sie, ze nie dales
                > klapsa gdy Twoje dziecko ukradlo Ci z portfela 1 zl...
                Bo jak wiadomo dziecko bite, zwlaszcza czesto, uczy sie w ten
                sposob szcunku dla starszych, wyrozumienia, wspolczucia, dobrych
                manier i milosci blizniego.
                • Gość: kate Re: Zycze Ci zebys poszedl siedziec za swoje dzie IP: *.sympatico.ca 30.04.03, 17:39
                  Gość portalu: DonJose napisał(a):

                  > Gość portalu: x napisał(a):
                  >
                  > > ... gdy nie nauczone respektu wzgeldem starszych zabije
                  > > jakas babcie po to by zabrac jej 5 zl. Ciekawe jak sie
                  > > poczujesz. Moze wtedy przypomni Ci sie, ze nie dales
                  > > klapsa gdy Twoje dziecko ukradlo Ci z portfela 1 zl...
                  > Bo jak wiadomo dziecko bite, zwlaszcza czesto, uczy sie
                  w ten
                  > sposob szcunku dla starszych, wyrozumienia,
                  wspolczucia, dobrych
                  > manier i milosci blizniego.

                  Chyba troche przeginasz.Chyba nie wczytales sie w
                  post.Nie chodzi o tluczenie dzieciaka za cokolwiek.Bo to
                  juz jest znercanie sie i maltretowanie dziecka.Ale
                  powiedz mi jaka jest najlepsza metoda przemowienia do
                  dziecka jak mu tlumaczysz ze na ulice wybiegac nie wolno
                  bo moze wpasc pod samocho ,ze moze spowodowac wypadek
                  itd.Dziciak kiwnie ci glowa i zrobi swoje.Szybciej dotrze
                  okrezna droga jak dostanie klapsa w dupe.Gwarantuje ze
                  zapamieta ta lekcje.No chyba ze jest tak uparte .Ale
                  wiadomo, kazde dziecko jest inne.I tak jak tu wczesniej
                  ktos napisal jednego dzieciaka skarcic trzeba klapsem ,
                  drugiemu wystarczy jako kara np milczenie i ignorowanie
                  go przez jakis krotki czas.Jestes rodzicem i ty wiesz jak
                  najlepiej skarcic za przewinienia.Jezeli masz dzieciaki
                  ze wystarczy im powiedziec i sie sluchaja to tylko
                  pozazdroscic.
                  I zeby nie bylo - nie jestem zwolenniczka bicia -
                  karcenia ale czasami nie ma innego wyjscia.A znecanie
                  sie nad dziecmi to juz jest ponizej godnosci ludzkiej i
                  ci co molestuja dzieci powinni ponosic najwyzsza kare.
                  • antonina_74 Re: Zycze Ci zebys poszedl siedziec za swoje dzie 30.04.03, 19:15
                    Gość portalu: kate napisał(a):

                    .Ale
                    > powiedz mi jaka jest najlepsza metoda przemowienia do
                    > dziecka jak mu tlumaczysz ze na ulice wybiegac nie wolno
                    > bo moze wpasc pod samocho ,ze moze spowodowac wypadek
                    > itd.Dziciak kiwnie ci glowa i zrobi swoje.Szybciej dotrze
                    > okrezna droga jak dostanie klapsa w dupe.

                    Niestety musze sie z Tobą zgodzić, jako matka trzyletniego chłopca. czasem, w
                    sytuacji zagrożenia (dwulatek na parapecie okna, trzylatek z zapalniczką w ręku
                    bądź kładący się na środku ulicy) klaps jest jedyną i najskuteczniejszą metodą -
                    co nie znaczy że mnie serce nie boli kiedy daję klapsa.
                    Ale są też klapsy za niewspółmierne przewinienia, np. za to że dziecko zasłania
                    zmęczonemu ojcu telewizor, za to że nie chce się wykąpać albo zjeść zupy.
                    Klapsy, którymi leniwi rodzice odreagowują swoje zmęczenie i niepowodzenia,
                    i "wychowują" dzieci na skróty. Bo mieli zły dzień w pracy, więc mały obrywa za
                    głośne śpiewanie przy obiedzie.
                    Co do niszczenia, malowania pościanach, wrzucania kosmetyków do sedesu
                    najlepszą karą byłoby... sprzątanie - nasz Kuba bardzo często wędruje ze
                    szmatką i za karę zmywa kredki ze ścian czy sok z podłogi, to lepsze niż klaps
                    czy nawet krzyk, i dzeciak się czegoś uczy przy okazji :)
                    pozdrawiam,
                    Antonina
                    • Gość: mika Re: Zycze Ci zebys poszedl siedziec za swoje dzie IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 04.05.03, 20:12
                      antonina_74 napisała:

                      >
                      >
                      > Niestety musze sie z Tobą zgodzić, jako matka trzyletniego chłopca. czasem, w
                      > sytuacji zagrożenia (dwulatek na parapecie okna, trzylatek z zapalniczką w
                      ręku
                      >
                      > bądź kładący się na środku ulicy) klaps jest jedyną i najskuteczniejszą
                      metodą
                      > -
                      > co nie znaczy że mnie serce nie boli kiedy daję klapsa.

                      Dwulatek na parapecie,trzylatek z zapalniczka..... zadziwia mnie czsem brak
                      wyobrazni rodzicow. Jesli ma sie 2-3 letnie dziecko to zadaniem RODZICOW a nie
                      dzieci jest dostosowanie na ten czas mieszkania tak aby wyeliminowac tego
                      rodzaju zagrozenia. Dziecko jest ciekawe swiata, poznaje go wszystkimi
                      zmyslami, wacha,smakuje,probuje wszedzie zajrzec i wszystkiego dotknac i to
                      jest JEGO ZADANIE.W ten sposob uczy sie! I to RODZC ma miec na tyle rozumu aby
                      stworzyc dziecku do tego bezpieczne warunki! Zanim uderzysz np.2-latka za
                      zabawe zapalniczka zastanow sie jak to sie stalo,ze mial mozliwosc dostania sie
                      do niej!!! I moze wtedy serce nie bedzie musialo bolec tylko Twoje szare
                      komorki bo nareszcie sie rusza do pracy!!
              • gabrielacasey Ja bym kazala dzieciakowi te zlotowke odpracowac. 30.04.03, 17:28
                Proste? I chyba bardziej wychowawcze - dotarloby, ze pieniedzy sie nie bierze,
                ale sie je zarabia.
              • Gość: Tomek Re: Zycze Ci zebys poszedl siedziec za swoje dzie IP: *.student.pw.edu.pl 03.05.03, 09:54
                Gość portalu: x napisał(a):

                > ... gdy nie nauczone respektu wzgeldem starszych zabije
                > jakas babcie po to by zabrac jej 5 zl. Ciekawe jak sie
                > poczujesz. Moze wtedy przypomni Ci sie, ze nie dales
                > klapsa gdy Twoje dziecko ukradlo Ci z portfela 1 zl...

                Chciałbym zwrócić Waszą (i tych z klapsem i tych przeciw) że
                żadna skrajność nie jest dobra. Co do klapsów uważam ze są
                dopuszczalne ale w bardzo wyjątkowych sytuacjach, reakcją na
                kradzierz 1 zł z portfela niekoniecznie musi byc klaps. Dzieci
                mamy od ich urodzenia, mamy zatem duzy wplyw na to czy musimy w
                celu wyegzekwowania przestrzegania zasad uzywac klapsow czy
                raczej bedziemy stosowac raczej inne metody. Dzieci ucza sie
                zachowan przez nasladownictwo i jezeli np. tatus i mamusia pali
                a dziecko dostaje klapsa za to ze probuje palic to cos jest nie
                tak.
          • Gość: an Re: Nie mozna pozwolic zeby dziecaki wchodzily na IP: 213.25.98.* 30.04.03, 11:25
            Gość portalu: x napisał(a):


            Nie mysla wcale o tym co jest dla
            > nich dobre i tu jest rola rodzicow zeby im to wskazac, czasem
            > klapsem na dupsko.

            Dlaczego uwazasz, ze jesli dziecko czegos nie rozumie mozna je
            za to uderzyc? Jakbys zareagowal, gdyby to ciebie bito, bo
            czegos nie potrafisz zrozumiec? bo sie nie zgadzasz? Dziecku
            nalezy sie taki sam szacunek jak nam, doroslym (czasem uwazam,
            ze nawet wiekszy).
            • Gość: x Jak dzieciak dorosnie to bedzie mial prawa... IP: 217.153.49.* 30.04.03, 15:25
              ... ale jak jest maly, to nie moze miec za duzo praw, bo stworzy
              jakas utopie w stylu krolestwa krola Maciusia Pierwszego, ktora
              nastepnie zawali sie z wielkim hukiem grzebiac wszystko.

              Dla malego dziecka nie jest wazne, to ze nie mozna kupic
              wszystkich zabawek ze sklepu, bo nie starczy na czynsz. Ono chce
              i koniec. A jak jest uparte, to jeszcze zrobi zlosliwa pokazowke.
              W takiej sytuacji nalezy je przywolac do porzadku, a jezeli slowa
              nie pomagaja, to nalac po dupsku i tyle.

              A jezeli komus to nie odpowiada, to niech bedzie zakladnikiem
              swoich dzieci. Ciekawe jak dlugo ujedzie. W skrajnym przypadku
              dzieci okradna go po to zeby sobie kupic extasy, a moze i zabija
              jak im sie spodoba, bo nie beda czuly respektu przed starszymi.

              A zreszta co tu mowic, wystarczy wyjsc na ulice i popatrzec na
              dzieciaki wychowane w nowym stylu, czyli bez bicia. Kiedys nie
              bylo tego huliganstwa i chamstwa !
              • Gość: jarek Re: Jak dzieciak dorosnie to bedzie mial prawa... IP: *.kanetti.com 01.05.03, 21:07
                Gość portalu: x napisał(a):

                > ... ale jak jest maly, to nie moze miec za duzo praw, bo stworzy
                > jakas utopie w stylu krolestwa krola Maciusia Pierwszego, ktora
                > nastepnie zawali sie z wielkim hukiem grzebiac wszystko.
                >
                > Dla malego dziecka nie jest wazne, to ze nie mozna kupic
                > wszystkich zabawek ze sklepu, bo nie starczy na czynsz. Ono chce
                > i koniec. A jak jest uparte, to jeszcze zrobi zlosliwa pokazowke.
                > W takiej sytuacji nalezy je przywolac do porzadku, a jezeli slowa
                > nie pomagaja, to nalac po dupsku i tyle.
                >
                > A jezeli komus to nie odpowiada, to niech bedzie zakladnikiem
                > swoich dzieci. Ciekawe jak dlugo ujedzie. W skrajnym przypadku
                > dzieci okradna go po to zeby sobie kupic extasy, a moze i zabija
                > jak im sie spodoba, bo nie beda czuly respektu przed starszymi.
                >
                > A zreszta co tu mowic, wystarczy wyjsc na ulice i popatrzec na
                > dzieciaki wychowane w nowym stylu, czyli bez bicia. Kiedys nie
                > bylo tego huliganstwa i chamstwa !

                Witam !
                Wcale sie nie zdziwie, jak tak przez pana/pania wychowywane dziecko
                odwdzieczy sie w przyszlosci za taka opieke w bardzo podobny sposob
                lub gorszy.
                jezeli nie potrafi pan/pani wytlumaczyc dziecku dlaczego nie mozna kupic
                jakiejs zabawki, to dlaczego je za to bic. Jezeli "zlapie" pan/pani
                dziecko np. bawiace sie zapalkami nalezy mu tlumaczyc tak dlugo az zrozumie,
                dlaczego nie wolno sie bawic zapalkami. Jezeli pan/pani "naleje dziecku po
                dupie", ta najprawdopodobniej to dziecko wyniesie z tego zdarzenia tyle,
                ze zapalkami nie wolno sie bawic, bo tata/mama mnie za to pobije.
                Znaczy to, ze dziecko w dalszym ciagu nie bedzie mialo "zielonego pojecia"
                ze zabawa zapalkami moze byc niebezpieczna, itd.
                I na marginesie, czasami potrzeba bardzo duzo czasu i cierpliwosci aby male
                dziecko zrozumialo o co nam chodzi. Trzeba byc cierpliwym.
                Czasami doroslym tlumaczymy latami o co nam chodzi, i zdaza sie ze umieramy,
                gdy tamci w dalszym ciagu nie rozumieja.
                Powodzenia, Jarek
          • Gość: kate Re: Nie mozna pozwolic zeby dziecaki wchodzily na IP: *.sympatico.ca 30.04.03, 17:29
            Gość portalu: x napisał(a):

            A jak sie dzieciakom nie podoba, to niech ida do pracy i
            > same sie utrzymuja...
            Oj nie mow tak.Wlasnie sobie przeczytalam ten art.Okropne.
            kiosk.onet.pl/art.asp?DB=162&ITEM=1118664
            Nie mowie masz racje - dzieciarnia jest cwana i stara sie
            roznymi sposobami przekabacic co chce na swoja strone.I
            wlasnie od tego sa rodzice zeby pokierowac dziecmi, zeby
            nauczyly sie podejmowac decyzje .Niestety jest tak ze
            mimo ze tlumaczysz dzieciakowi ,dzieciak ciebie nie
            slucha i pomimo twego zakazu zrobi po swojemu.Czasami
            najlepsza kara, najbardziej przemawiajaca do gowniarza
            jest danie klapsa na tylek.krzywda wielka sie nie
            stanie.Nie wierze ze slusznie wymierzony klaps pozostawi
            trwaly slad na psychice dziecka i dzieciak w zyciu
            doroslym bedzie maltretowal swoje dzieci.Tylko trzeba
            rozroznic prawdziwe maltretowanie a ukaranie za
            przewinienie klapsem.
          • Gość: Natan Re: Nie mozna pozwolic zeby dziecaki wchodzily na IP: *.boanxx8.adsl-dhcp.tele.dk 30.04.03, 18:51
            Jestes chory, lecz sie, albo nigdy nie miej dzieci.
        • Gość: Tomek Re: My, bite dzieci IP: *.comarch.pl 30.04.03, 10:20
          Gość portalu: ecik napisał(a):

          > mam 20 lat, fakt mlody jestem, ale za nieposluszenstwo
          > dostawalem klapsa czy nawet pasem od starych, ale wg mnie byl to
          > najlepszy sposob na ukaranie mnie za nieposluszenstwo. teraz mam
          > okazje zaobserwowac moich rowiesnikow, ktorych rodzice piescili
          > za mlodu (czy jak byli dziecmi) i ktorzy maja podstawowe
          > wyksztalcenie, siedzieli w wiezieniach, sa narkomanami itp.(i to
          > nie sa pojedyncze przypadki !!!).

          Ja mam obecnie 26 lat, wyższe wykształcenie i dobrą pracę. Ani razu nie
          dostałem od rodziców. Moja żona także ani razu nie dostała (obecnie robi
          doktorat). Nie siedzieliśmy jeszcze w więzieniu, nie jesteśmy narkomanami
          itp., nie palimy, nie przeklinamy :) Tak więc Twoja teza wydaje mi się lekko
          naciągana.
          Jesteśmy z żoną zgodni co do tego, że bicie dzieci to barbarzyństwo. Nigdy nie
          udeżymy naszego obecnie rocznego syna. Zdaję sobie sprawę z tego, że
          wychowanie dziecka bez bicia jest dużo trudniejsze (nasz syn uwielbia łamać
          zakazy :-).

          • Gość: krzysw Re: My, bite dzieci IP: *.daewoo.lublin.pl 30.04.03, 11:30
            Gość portalu: Tomek napisał(a):




            >..... Nigdy nie udeżymy naszego obecnie rocznego syna. Zdaję
            sobie sprawę z tego, że


            > wychowanie dziecka bez bicia jest dużo trudniejsze (nasz syn
            uwielbia łamać zakazy :-).


            >




            Masz szczęście, że jest jeszcze mały, jak podrośnie będzie może
            (obym sie mylił) łamał coraz to ważniejsze zakazy - i wtedy co?
            Myslisz że jak mu powiesz grzecznie to cie posłucha? czy może
            posłucha kumpli pod blokiem? a może zastosujesz inną kare i nie
            będziesz wypuszczał na dwór, żeby nikt nie miał na niego złego
            wpływu?? Zastanów sie dobrze.... i nie mów że tak go wychowasz,
            że zanim zacznie sam spotykać sie z kolegami już mu wpoisz i
            poukładasz wszysstko tak w głowie, ze bedzie chodzącym ideałem.
            Nie jestem za brutalnym biciem, znecaniem, absolutnie nie!! ale
            klaps, albo inna forma kary, która WYMUSI okreslone zachowanie
            jest często konieczna, niestety.
            • Gość: kate Re: My, bite dzieci IP: *.sympatico.ca 30.04.03, 17:50
              Gość portalu: krzysw napisał(a):


              > Nie jestem za brutalnym biciem, znecaniem, absolutnie
              nie!! ale
              > klaps, albo inna forma kary, która WYMUSI okreslone
              zachowanie
              > jest często konieczna, niestety.
              otoz to.Wlasnie o to chyba chodzi.Nie wierze ze zadne z
              nas nie dostalo klapsa od rodzicow przez cale swoje
              dziecinstwo.Moze nawet tego nie pamietamy tego.Byly to
              wychowawcze klapsiory na tylek.Dzieci potrafia czasmi
              nawet najspokojniejszego czlowieka wyprowadzic swoim
              zachowaniem z rownowagi.Czasami klaps sprowadzi je na
              ziemie.I nie mowie ze jak dzieciak czegos nie rozumie to
              go za to bic jak ktos tu wczesniej sugerowal.Ludzie nie
              popadajcie ze skrajnosci w skrajnosc.
              • izka4 Re: My, bite dzieci 02.05.03, 11:16
                no to wyobraź sobie że można się powstrzymać od bicia. Mój tata nigdy mnie nie
                uderzył, bo tak sobie postanowił. Nie dał mi nawet klapsa, nie mówiąc już o
                biciu pasem. Za to dużo ze mną rozmawiał, do bólu tłumaczył dlaczego coś jest
                słuszne a coś nie. I co? Nikogo nie zabiłam, NIGDY nikomu nic nie ukradłam, nie
                tknęłam narkotyków, mimo że miałam okazję - wielu moich znajomych - bitych w
                dzieciństwie- paliło i pali jointy itp.
                Ja sama nie twierdzę, że nigdy nie dam dziecku klapsa - np. jeśli uparcie
                bedzie wtykac rączkę do kontaktu, albo jeśli bedzie mnie gryźć i kopać i żadne
                inne metody i tłumaczenia nie pomogą. Ale nie uznaję bicia jako regularnie
                stosowanej metody wychowawczej, a zwłaszcza pasem. Mam zamiar stosować kary,
                ale NIECIELESNE - w stylu "nie obejrzenie bajki" itp. A w ogóle ponoć najlepszą
                kara jest taka która jest logicznym następstwem tego co dziecko zrobiło -
                wylalo wode na dywan - niech zetrze, itd. Wtedy dziecko wynosi z kary jakąś
                naukę, że np. posprzątanie szkody wymaga dużo pracy. Z bicia nie wyniesie
                nic,poza bólem i strachem przed tatusiem albo mamusią.
                Znam matkę która dawała klapsy niemowlakowi, (ok 4-5 miesięcy) bo nie chciał
                jeść jej mleka odciągniętego do butelki. I znam inną, która z zadowoleniem
                opowiada o tym, jak sobie dała radę z 2 -latkiem ja bił i kopał-w końcu
                stłukła go pasem tak, że się posikał, i 2 godziny stał w kącie spuchnięty i
                płakał. Rzeczywiście, to super metody na "wychowanie dzieci".
          • Gość: anias Re: My, bite dzieci IP: *.srkch.pik-net.pl 30.04.03, 12:40
            Ciekawa jestem co zrobisz, gdy twój ukochany 7-letni jedynak, wbrew zakazom
            wyłuszczonym w dzisiątkach pogadanek i poważnych rozmowach, zacznie sam
            przechodzić przez ruchliwą ulicę. I zrobi to na Twoich oczach, z pełna
            premedytacją. Ja nie znalazłam juz innego argumentu jak lanie. Chętnie
            posłucham opinii.
            • Gość: kate Re: My, bite dzieci IP: *.sympatico.ca 30.04.03, 17:57
              Gość portalu: anias napisał(a):

              > Ciekawa jestem co zrobisz, gdy twój ukochany 7-letni
              jedynak, wbrew zakazom
              > wyłuszczonym w dzisiątkach pogadanek i poważnych
              rozmowach, zacznie sam
              > przechodzić przez ruchliwą ulicę. I zrobi to na Twoich
              oczach, z pełna
              > premedytacją. Ja nie znalazłam juz innego argumentu jak
              lanie. Chętnie
              > posłucham opinii.
              Kochana , mialam taka sytuacje.Pomimo wczesniejszych
              wielokrotnych tlumaczen corka 3.5letnia postanowila sobie
              przebiegnac przez jezdnie.Cale szczescie ze nie ruchliwa
              i jadacy samochod wyhamowal.Od razu bez dyskusji dostala
              w dupe.Ma dzisiaj 6 lat i dobrze to pamieta.Nawet
              wyglasza pouczajace pogadanki do jej mlodszego braciszka
              o tym ze ulica jest niebezpieczna.Jak wudac w tym wypadku
              tlumaczenie nie poskutkowalo - dodatkowym bodzcem musialo
              byc spranie dupska przy swiadkach.I oczywiscie musimy
              pamietac ze dzieciom trzeba tlumaczyc.Bo nie wymagajmy od
              nawet 7latka ze bedzie mial pojecie o wszystkim i jak cos
              zle zrobi to go ukarac.Skad ma wiedziec ze tak nie wolno
              jak mu wczesniej nie tlumaczono.
              pozdrawiam
          • Gość: sylvia.g811 Re: My, bite dzieci IP: *.easynet.de 30.04.03, 13:09
            w pelni popieram Twoja opinie. Bicie to gwalt, wyzwalajacy
            negatywne emocje. Zostac rodzicem znaczy wziazc na siebie duzy
            obowiazek i to na cale zycie. Dzieci potrzebuja przede wszystkim
            milosci, zrozumienia i czasu. Obecnie wychowuja telewizor i
            komputer, a nie rodzice. Jestem matka samotnie wychowujaca 10
            letniego syna, ktorego nie musze bic. I choc mamy dla siebie
            bardzo malo czasu, to ta reszte spedzamy bardzo harmonijnie. Ale
            do tego potrzebna jest cierpliwosc i wzajemne poszanowanie. Z
            cala pewnoscia nie bicie.
          • gabrielacasey Mlody tato, roczniak jeszcze nie wie, co to zakaz. 30.04.03, 17:46
        • Gość: L Re: My, bite dzieci IP: *.net.external.hp.com 30.04.03, 11:13
          Mam wrażenie, ze wszystkich tutaj, ktorzy dopuszczaja przemoc
          wobec dzieci, klapsy, pasy itp zupelnie pokrecilo. Wszyscy
          zwalacie wine na dzieci za ich nieodpowiednie zachowanie, a to
          jet najgorszy blad jaki popelniacie ! Cały rozwoj dziecka jest
          w 100% wynikiem zachowania rodzicow ! Gdy slysze, ze
          trzylatkowi trzeba dac klapsa bo nie slucha, to mnie krew
          zalewa ! Albo ze niebite dziecko bedzie narkomanem ! Dzieci
          nabieraja zlych zachowań obserwujac nas doroslych ! Zatem
          glabiu zanim uderzysz dziecko zastanow sie skad sie to wzielo u
          dziecka ! Jesli dziecko czegos nie chce zrobic i robi Ci
          awanture, najpewniej tak samo wczesniej awanturowałeś sie z
          zona ! Najpierw naprawcie siebie rodzice ! Ja tez bylem bity w
          dziecinstwie, nie bylo to bicie brutalne, nigdy mi sie krzywda
          nie stala, wrecz moge powiedziec, ze pod tym wzgledem mialem
          szczescie, ale nigdy nie uderze dziecka i nigdy nie pozwole
          tego nikomu zrobic ! Jak chcecie sie bic, to sprobujcie z kims
          kto wam moze oddac ! Polecam Mike'a Tysona .
          • funkyman Re: My, bite dzieci 19.05.03, 15:07
            chciałbym tylko zwrócić uwagę, że 65% narkomanów, to dzieci z tzw "dobrych
            domów".
        • Gość: aleksandrynka Re: My, bite dzieci IP: 212.160.130.* 07.05.03, 12:04
          Tak, i na pewno prosiłeś rodziców o jeszcze dwa pasy, tak na wszelki wypadek...
      • gabrielacasey Nie jestem prawnikiem. Jestem socjolozka w UK. 30.04.03, 00:54
        UK zwariowala w zakresie interpretowania Karty Praw Dziecka i
        odnosnych regulacji Unii - jakis rok temu tutejszy sad skazal
        turyste-Franzuza za publiczne danie klapa swemu
        rozbisurmanionemu dziecku. I zapewne sprawy by nie bylo (bo po
        co to komu), gdyby swiadek - "politically correct" idiotka na
        proces sie nie uparla. Moze nie lubila Francuzow? Nie wiem.

        Niestety, brytyjskie statystyki mowia cos wrecz przeciwnego, niz
        podane przez Pana zrodla amerykanskie (moze dlatego, ze - tez
        prawdopodobnie "politically correct"- brak w nich rozroznienia
        pomiedzy kara cielesna i znecaniem sie nad dzieckiem): "abused"
        staje sie "abuser".
        • Gość: Observer Re: Nie jestem prawnikiem. Jestem socjolozka w UK IP: *.alico01.fl.comcast.net 30.04.03, 01:26
          gabrielacasey napisała:

          > UK zwariowala w zakresie interpretowania Karty Praw Dziecka i
          > odnosnych regulacji Unii - jakis rok temu tutejszy sad skazal
          > turyste-Franzuza za publiczne danie klapa swemu
          > rozbisurmanionemu dziecku. I zapewne sprawy by nie bylo (bo po
          > co to komu), gdyby swiadek - "politically correct" idiotka na
          > proces sie nie uparla. Moze nie lubila Francuzow? Nie wiem.
          >
          > Niestety, brytyjskie statystyki mowia cos wrecz przeciwnego,
          niz
          > podane przez Pana zrodla amerykanskie (moze dlatego, ze - tez
          > prawdopodobnie "politically correct"- brak w nich rozroznienia
          > pomiedzy kara cielesna i znecaniem sie nad
          dzieckiem): "abused"
          > staje sie "abuser".

          Gabryska, na litosc boska -
          SOCJOLOGIEM, tak jak psychologiem, pedagogiem...
          • gabrielacasey Nie bylo mowy o psychologii, byla o socjolingwistyce. 30.04.03, 02:18
            To wyzszy stopien specjalizacji, interdyscyplina, nb. b.
            popularna w twoich USA. Ze odbierasz cos nie tak, to juz nie
            moja wina. Juz raz ci to wyjasnialam. Z pedagogika tez nie mam
            nic wspolnego, poza zajeciami ze studentami, a to juz nie dzieci.
            Nb. na wszystkich uniwersytetach swiata, na studiach z zakresu
            nauk spolecznych, przechodzi sie przez jakis kurs psychologii
            spolecznej, moze stad wzielo sie to nieporozumienie.
            • Gość: kate Re: Nie bylo mowy o psychologii, byla o socjoling IP: *.sympatico.ca 30.04.03, 02:27
              gabrielacasey napisała:

              > To wyzszy stopien specjalizacji, interdyscyplina, nb. b.
              > popularna w twoich USA. Ze odbierasz cos nie tak, to
              juz nie
              > moja wina. Juz raz ci to wyjasnialam. Z pedagogika tez
              nie mam
              > nic wspolnego, poza zajeciami ze studentami, a to juz
              nie dzieci.
              > Nb. na wszystkich uniwersytetach swiata, na studiach z
              zakresu
              > nauk spolecznych, przechodzi sie przez jakis kurs
              psychologii
              > spolecznej, moze stad wzielo sie to nieporozumienie.

              Gabrycha , nie jestem pewna ale chyba chodzilo o to ze
              socjolog, pedagog, psycholog itd sie nie odmienia na
              rodzaje.Ijestes sosjologiem a nie socjolozka.Ale moge sie
              mylic za co przepraszam.
              pozdro
              • Gość: A.D. Gabriela.... IP: *.mco.bellsouth.net 30.04.03, 06:32
                Gość portalu: kate napisał(a):

                > gabrielacasey napisała:
                >
                > > To wyzszy stopien specjalizacji, interdyscyplina, nb. b.
                > > popularna w twoich USA. Ze odbierasz cos nie tak, to
                > juz nie
                > > moja wina. Juz raz ci to wyjasnialam. Z pedagogika tez
                > nie mam
                > > nic wspolnego, poza zajeciami ze studentami, a to juz
                > nie dzieci.
                > > Nb. na wszystkich uniwersytetach swiata, na studiach z
                > zakresu
                > > nauk spolecznych, przechodzi sie przez jakis kurs
                > psychologii
                > > spolecznej, moze stad wzielo sie to nieporozumienie.
                >
                > Gabrycha , nie jestem pewna ale chyba chodzilo o to ze
                > socjolog, pedagog, psycholog itd sie nie odmienia na
                > rodzaje.Ijestes sosjologiem a nie socjolozka.Ale moge sie
                > mylic za co przepraszam.
                > pozdro

                >> .... demonstruje najrozniejsze swoje problemy, ktore stara
                sie ...'wywietrzyc' na najrozniejszych forach. Jest to objaw
                opoznionego tzw.'post-partum' i nie nalezy Jej winic za to, bo
                to w istocie rzeczy problem psychiczny, ktory to w wiekszosci
                przechodzi samoistnie, lub tez pozostaje, przesladujac swoim
                uporem dana osobe. W kwestii pojecia 'socjo-lozka', nastapilo
                tutaj raczej powazniejsze nieporozumienie, jako ze Gabriela
                nawiazuje podswiadomie do swojej ...'bogatej' przeszlosci, i
                lozko, ktore to ...socjologicznie czesto uzywala dla uciechy
                innych ...socjo- jej uzywaczy, pozostalo w Gabrieli
                swiadomosci, niczym kolec w d...! Oczywistym jest ze Gabriela
                nie rozumie o czym sie do Niej mowi, szczegolnie gdy pojawiaja
                sie w tym jakas terminologia zwiazana a nauka, czy tez
                okreslajaca jakas profesje poza tym ...socjo-lozkowiem. Proste!
                • gabrielacasey Twoje brednie to tylko PSYCHIATRA pojmie. 30.04.03, 13:33
                  I moze zaaplikuje wlasciwa terapie. Poki co, wstepna diagnoza twojej
                  pokreconej osobowosci: maly czlowieczek z kompleksami, ponoc "inteligent" ( ale
                  juz napewno nie intelektualista), ktory innym zazdrosci popularnosci nawet na
                  forum Wybiorczej. Tudziez powaznego traktowania przez powaznych ludzi,
                  wliczajac tych o innych pogladach. Tez by chcial, ale ...za cholere nie moze!
                  • Gość: A.D. Braki... IP: *.mco.bellsouth.net 30.04.03, 15:41
                    >>... bicia w okresie, w ktorym moglaby zaistniec jakas nadzieja ze z
                    Ciebie...ludzie wyrosna, objawiasz nieustannie, Gabriela. Niestety jestes
                    typowym przykladem 'kontra' argumentow nie-bicia dzieci!!! Teraz mam tylko
                    nadzieje ze Mr.Casey ma na tyle rozumu ze dostrzeze Twoje oczywiste braki i
                    wpierdoli Tobie raz po raz solidnie. No i...wychowawczo, jezeli ktos moze miec
                    jeszcze zludzenia w stosunku do Ciebie.

                    >> To Mr.Casey: kindly beat the shit out of that bitch you are living with...


                    gabrielacasey napisała:

                    > I moze zaaplikuje wlasciwa terapie. Poki co, wstepna diagnoza twojej
                    > pokreconej osobowosci: maly czlowieczek z kompleksami, ponoc "inteligent" (
                    ale
                    >
                    > juz napewno nie intelektualista), ktory innym zazdrosci popularnosci nawet
                    na
                    > forum Wybiorczej. Tudziez powaznego traktowania przez powaznych ludzi,
                    > wliczajac tych o innych pogladach. Tez by chcial, ale ...za cholere nie moze!
                    • gabrielacasey Wiedzialam od pierwszego posta: PSYCHOPATA. 30.04.03, 15:49
                      Prany w dzicinstwie i "dysyplinowany" pasem do czasu, w ktorym nie byl na tyle
                      duzy, gdy trzeba bylo przestac, bo moglby oddac. Z "abused" wyrosl "abuser".
                      • Gość: A.D. No dobrze.... IP: *.mco.bellsouth.net 30.04.03, 17:42

                        >>Jakos sie musisz wyzyc w tych 'post partum' zahamowaniach,
                        wiec klade Twoj belkot na karb braku psychicznego balansu,
                        jezeli kiedykolwiek byl on Twoim udzialem. Powiedz mi tylko
                        jedno, prosze: czy przekazalas moja grzeczna prosbe Mr.
                        Casey'owi? Jezeli dotad nie, to prosze zaraz uczyn to po Waszym
                        tam 'tea-time'. Oczywiscie jezeli ten citizen dumnego,
                        pierdolonego Albionu, jeszcze nie brzydzi sie ...reki na Tobie
                        polozyc.



                        gabrielacasey napisała:

                        > Prany w dzicinstwie i "dysyplinowany" pasem do czasu, w
                        ktorym nie byl na tyle
                        > duzy, gdy trzeba bylo przestac, bo moglby oddac. Z "abused"
                        wyrosl "abuser".
                        • gabrielacasey Za twe teksty pod moim adresem bys w UK SIEDZIAL 30.04.03, 17:51
                          "Verbal abuses", Misiu. Takze pod adresem mego meza. I "harassment", bo
                          uporczywie usilujesz sie wpieprzyc w moje sprawy prywatne, gdy ja mowie o
                          ogolnych. I tyle ci to lanie w tylek w dzicinstwie pomoglo?
                          • Gość: A.D. Ano bym... IP: *.mco.bellsouth.net 30.04.03, 18:20
                            >> To jednak rozumiesz co to jest 'verbal abuse'??? Przeciez ja
                            to obserwowalem u Ciebie od tygodni w stosunku do nieomalze
                            kazdego, kto osmielil sie wyrazic inna opinie o czymkolwiek, co
                            sie Tobie nie podobalo!!! To ...'your own medicine' Tobie nie
                            smakuje? Jestes ohydnym babsztylem i to wszystko. No i nie
                            dziwie sie ze posrod swoich nie moglas trafic na jakiegos
                            szalenca do wspolnego pozycia! Taka bowiem sie produkujesz i te
                            mizerne poklaski tepych admiratorow Twojego 'dyplomu', ktorym
                            sie afiszujesz jak kazdy inny cwierc - czegos, naprawde nie
                            tylko Tobie nie pomagaja, ale wprost pogarszaja Twoje prozne
                            mniemanie o samej sobie. No i o wielu sprawach i problemach, na
                            ktore tutaj inni wyrazaja swoje trafne, lub mniej, opinie.
                            Doszukujac i domagajac sie szacunku dla siebie, szanuj kazdego
                            innego i tychze opinie, a myslec mozesz sobie co chcesz. To
                            powinnas wyniesc z pobytu w UK , gdzie, jak ja moglem to sam
                            zaobserwowac, pisza i mowia wszystko to, co powinno brzmniec
                            grzecznie i kulturalnie. Niezaleznie od tego co kto mysli...
                            Niekiedy ta, wrodzona im hypokryzja bywa ...mila. W kolejnych
                            postach Twoich, bezmyslnie podnosilas stopien tego 'verbal
                            abuse' jak to nazywasz. Ja z kolei nie uleklem sie Twoich grozb
                            o doniesieniach 'wladzom', jakimi to traktowalas innych tutaj i
                            pozwolilem sobie na odpowiedzi i komentarze, ktore mialy swoj
                            okreslony cel. Mam nadzieje ze ktos to zrozumie, choc watpie
                            abys Ty, bos prosta choleryczka z brakiem hamulcow. Poza tym
                            nie jestem w UK i naprawde mam w d... to wszystko, co ten podly
                            kraj, podlych ludzi reprezentuje.



                            >>> gabrielacasey napisała:

                            > "Verbal abuses", Misiu. Takze pod adresem mego meza.
                            I "harassment", bo
                            > uporczywie usilujesz sie wpieprzyc w moje sprawy prywatne,
                            gdy ja mowie o
                            > ogolnych. I tyle ci to lanie w tylek w dzicinstwie pomoglo?
                            • gabrielacasey Wytykanie glupoty to nie zniewaga. To konstatacja. 30.04.03, 19:29
                              A tzw. epitetow uzywam tylko w jednym przypadku: gdy WCZESNIEJ ktos wobec mnie
                              samej epitetu uzyje. O KONSTATACJA faktow. I konstatacja faktow byly moje
                              wczorajsze stwierdzenia o min. twoim ANTYSEMITYZMIE. Jak i dzisiejsze o twych
                              PSYCHOPATYCZNYCH odchyleniach od normy. I kazdy psycholog czy psychiatra, ktory
                              dzisiejsze twoje teksty przeczyta nie bedzie mial co do tego zadnych
                              watpliwosci.
                              • Gość: A.D. Hmm... IP: *.mco.bellsouth.net 30.04.03, 19:47
                                >>>>Najbardziej nalezy sie obawiac osob ktore z uporem twierdza
                                ze sa...normalne.




                                gabrielacasey napisała:

                                > A tzw. epitetow uzywam tylko w jednym przypadku: gdy
                                WCZESNIEJ ktos wobec mnie
                                > samej epitetu uzyje. O KONSTATACJA faktow. I konstatacja
                                faktow byly moje
                                > wczorajsze stwierdzenia o min. twoim ANTYSEMITYZMIE. Jak i
                                dzisiejsze o twych
                                > PSYCHOPATYCZNYCH odchyleniach od normy. I kazdy psycholog czy
                                psychiatra, ktory
                                >
                                > dzisiejsze twoje teksty przeczyta nie bedzie mial co do tego
                                zadnych
                                > watpliwosci.
                            • gabrielacasey PS.Szacunek ludzi na twoim poziomie to ZNIEWAGA. 30.04.03, 19:31
              • Gość: Shigella Re: Nie bylo mowy o psychologii, byla o socjoling IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 30.04.03, 10:10
                > Gabrycha , nie jestem pewna ale chyba chodzilo o to ze
                > socjolog, pedagog, psycholog itd sie nie odmienia na
                > rodzaje.Ijestes sosjologiem a nie socjolozka.Ale moge sie
                > mylic za co przepraszam.
                Kate
                Wydaje mi sie, ze nie masz racji. Wielkokrotnie takich form uzywali przy mnie polonisci i osoby o wyksztalceniu humanistycznym. Inna sprawa, ze obecnie walczy sie o rownouprawnienie zawodowe kobiet, a jednoczesnie zanikaja zenskie odpowiedniki nazw zawodow, a czesto ich uzycie jest uwazane nieledwie za zniewage - np. zanika "dyrektorka", a powraca "pani dyrektor", kobieta jest dziennikarzem, a nie dziennikarka itd.;))
                Pozdrawiam
                Shigella
                • Gość: kate Re: Nie bylo mowy o psychologii, byla o socjoling IP: *.sympatico.ca 30.04.03, 18:38
                  Gość portalu: Shigella napisał(a):

                  > > Gabrycha , nie jestem pewna ale chyba chodzilo o to ze
                  > > socjolog, pedagog, psycholog itd sie nie odmienia na
                  > > rodzaje.Ijestes sosjologiem a nie socjolozka.Ale moge sie
                  > > mylic za co przepraszam.
                  > Kate
                  > Wydaje mi sie, ze nie masz racji. Wielkokrotnie takich
                  form uzywali przy mnie p
                  > olonisci i osoby o wyksztalceniu humanistycznym. Inna
                  sprawa, ze obecnie walczy
                  > sie o rownouprawnienie zawodowe kobiet, a jednoczesnie
                  zanikaja zenskie odpowi
                  > edniki nazw zawodow, a czesto ich uzycie jest uwazane
                  nieledwie za zniewage - n
                  > p. zanika "dyrektorka", a powraca "pani dyrektor",
                  kobieta jest dziennikarzem,
                  > a nie dziennikarka itd.;))
                  > Pozdrawiam
                  > Shigella

                  OK, dzieki za kilka slow rady.Wiem ze wiele dzis uchodzi
                  plazem co bylo nie do pomyslenia i uznawane bylo jako
                  blad kilkanascie lat temu.A swoja droga to socjolozka
                  brzmi dla mnie troche dziwnie.Socjolog brzmi dla mnie
                  bardziej przyjaznie.Ale reguly sa regulami, choc chyba
                  nie popelnie gafy jak pania socjolog nie zazwe socjolozka
                  tylko jednak socjologiem.
                  pozdro
            • Gość: Observer Re: Nie bylo mowy o psychologii, byla o socjoling IP: *.alico01.fl.comcast.net 30.04.03, 02:36
              gabrielacasey napisała:

              > To wyzszy stopien specjalizacji, interdyscyplina, nb. b.
              > popularna w twoich USA. Ze odbierasz cos nie tak, to juz nie
              > moja wina. Juz raz ci to wyjasnialam. Z pedagogika tez nie mam
              > nic wspolnego, poza zajeciami ze studentami, a to juz nie
              dzieci.
              > Nb. na wszystkich uniwersytetach swiata, na studiach z zakresu
              > nauk spolecznych, przechodzi sie przez jakis kurs psychologii
              > spolecznej, moze stad wzielo sie to nieporozumienie.

              Gabryska, nie odwracaj kota ogonem.
              Absolwent socjologii, z jakim by to przymiotnikiem ta socjologia
              nie byla, zawsze bedzie socjologiem, a nie socjolozka, albo
              meskim socjolozkiem...
              Zreszta odsylam Cie do profesora Miodka po wyjasnienia :-)
            • Gość: socjolozka Pani Gabrysiu, pani chyba wogole nie ma z niczym IP: *.aebc.com 30.04.03, 03:01
              niewiele wspolnego. Nie jestem psycholozka, ale wydaje mi sie,
              ze jest pani, jak to sie mowi w socjologii "out to lunch."

              gabrielacasey napisała:

              > To wyzszy stopien specjalizacji, interdyscyplina, nb. b.
              > popularna w twoich USA. Ze odbierasz cos nie tak, to juz nie
              > moja wina. Juz raz ci to wyjasnialam. Z pedagogika tez nie mam
              > nic wspolnego, poza zajeciami ze studentami, a to juz nie
              dzieci.
              > Nb. na wszystkich uniwersytetach swiata, na studiach z zakresu
              > nauk spolecznych, przechodzi sie przez jakis kurs psychologii
              > spolecznej, moze stad wzielo sie to nieporozumienie.
              • Gość: Zbyszek Lozko lozkiem, ale skad Gabrysia masz tyle czasu... IP: *.cable.mindspring.com 30.04.03, 07:23
                ... zeby na prawie pod kazdym artykulem dodawac swoje opinie?

                W paru rzeczach sie z Toba nie zgadzalem, ale szanuje Twoje
                wypowiedzi - no moze poza ta z jakas nowa dziedzina z
                socjolozkami o ktorych szary czlowiek nie moze miec zielonego
                pojecia...

                Pozdrawiam.
                Zbyszek
              • gabrielacasey Poszukaj mego imienia wsrod doktorantow Harvardu 30.04.03, 13:44
                Jesli jestes z branzy, mozesz sprawdzic. Inna rzecz, ze zbyt gleboko sie nie
                wypowiadalam, bo to nie czasopismo ani socjologiczne, ani socjolingwistyczne.
                Pozdrawiam do-gooders od political correctness - to zabolalo, nieprawdaz?.
            • Gość: katriona czytalam ze Gabryska ma w UK biuro au-pair??? IP: *.dip.t-dialin.net 30.04.03, 09:07

              sama to napisala w POLITYCE (bo tam tez umieszcza posty)
              a au-pair dlatego, ze odeszla z uniwerku, bo malo placili
              no to co jest grane??!
              a bicie dzieci to ma tyle wspolnego z socjolingwistyka co
              Gabryska z uniwersytetem obecnie

              Lingwistka



              > To wyzszy stopien specjalizacji, interdyscyplina, nb. b.
              > popularna w twoich USA. Ze odbierasz cos nie tak, to juz nie
              > moja wina. Juz raz ci to wyjasnialam. Z pedagogika tez nie mam
              > nic wspolnego, poza zajeciami ze studentami, a to juz nie
              dzieci.
              > Nb. na wszystkich uniwersytetach swiata, na studiach z zakresu
              > nauk spolecznych, przechodzi sie przez jakis kurs psychologii
              > spolecznej, moze stad wzielo sie to nieporozumienie.
              • gabrielacasey I CO jeszcze wyczytalas? Bylo jako przyklad 30.04.03, 13:38
                ubnocznej dzialalnosci uniwersytetow: uslugowki dla ludnosci, od badan
                rozwojowych dla przemyslu po biura tlumaczen, szkoly jezykowe i agencje au
                pair. Pracuje na kontrakcie, nie zas etacie akademickim. I istotnie w naukach
                spolecznych. A tak naprawde to zyjemy z Plc w real estate.
          • Gość: waldiq Re: Nie jestem prawnikiem. Jestem socjolozka w UK IP: *.sycow.sdi.tpnet.pl 30.04.03, 12:52
            Nie wiem co z pedagogiem ale na pewno może być psycholożka,
            socjolożka. Jakiś czas temu też bym się kłócił, ale niedawno
            widziałem Miodka, on chyba trochę się zna ...
            • gabrielacasey I masz racje Waldi: socjolozka" jest poprawna,ale 30.04.03, 13:50
              nie nalezy rzucac gromow i na "pania socjolog". Prof. Miodek jest fachowcem i
              dlatego, w przeciwienstwie do amatorow-purystow, nie ignoruje ani dynamiki
              jezyka, ani usus, ani kontekstu czy ko-tekstu. Forma "socjolozka" napewno jest
              forma bardziej
              swobodna, "rozmowowa", od " pani socjolog", ale wlasnie dlatego lepiej pasuje
              do internetowych chatow. Przy okazji spytaj o to Pana Profesora - pozna
              czlowieka z branzy.
              • Gość: y.. Gabrycha-Czy masz dzieci?/nt IP: *.utc.com 30.04.03, 14:03
                • gabrielacasey G. cie obchodzi, ale mam. Dwoje, jedno niemowle. 30.04.03, 14:11
                  • Gość: y.. A czy.. juz je bijesz?/nt IP: *.utc.com 30.04.03, 14:21
                    • gabrielacasey Ty chyba chory na umysle jestes: ja naleze do tych 30.04.03, 15:27
                      co to wyrodnych rodzicow chca sterylizowac - zapomniales od wczoraj?
                      Niemniej nie uwazam za bicie danie dwulatkowi klapsa, ZANIM lape sobie w
                      kominek wsadzi czy wypadnie przez okno. Starszemu dalam pare razy klapsa w
                      podobnych okolicznosciach i w podobnym wieku: nie, by zabolalo, bo nawet sie
                      nie rozplakal - byl skonfudowany. I wiecej proby wsadzania lapy do kominka nie
                      ponowil.
                      • Gość: y.. Tak sobie pomyslalem na podstawie.... IP: *.utc.com 30.04.03, 16:50
                        ..tej wypowiedzi.:-)
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=5841682&a=5847887
                        • gabrielacasey To byla tylko aluzja do pewnego psychopaty. 30.04.03, 19:32
      • Gość: pani czyli mezczyzna Re: My, bite dzieci IP: *.acn.waw.pl 30.04.03, 01:31
        drogi zadowolony z siebie radku
        oraz
        Ponury Matole,
        caly Twoj tekst potwierdza niestety moje najczarniejsze
        wyobrazenia co do poziomu intelektualnego i emocjonalnego
        amerykanskich przecietniakow.
        Najpierw wyjasnie Ci, ze (przynajmniej w Polsce, i w ogole na
        swiecie - nie wiem jak w USA) pani to zawsze kobieta. Nastepnie
        wyjasnie Ci, ze artykul w GW nie byl "wypracowaniem", choc tak
        mogl Ci sie skojarzyc, bo zapewne wlasnie na etapie wypracowan
        skonczyla sie Twoja edukacja. Natomiast pietnowany przez
        Ciebie "skrajnie liberalny punkt widzenia" bywa tak okreslany
        nie tylko w Ameryce. Takze w Europie slowo "liberalny" bywa
        uzywane jako inwektywa, za pomoca ktorej roznego rodzaju
        niedorobieni fundamentalisci (z kompleksem krotkiego penisa - to
        uwaga na poziomie Twojego przypuszczenia co do "pani, ktora
        najpewniej nie miala dzieci") probuja pozbyc sie wszystkiego, co
        nie pasuje do ich policyjnej, czarno-bialej wizji swiata.
        Ciekawi mnie tez, jak definiujesz "trwala szkode" poniesiona
        przez dziecko. Zapewniam Cie, ze istnieja szkody mniej oczywiste
        niz utrata oka, a rownie okaleczajace.
        Majac takie poglady, jakie masz, jestes zapewne bardzo skuteczny
        jako urzedowy obronca rodzicow bitych przez niemowleta.
        Gratuluje i zycze powodzenia.
        Adam
        PS A moze moglbys zmienic specjalizacje i zajac sie np.
        dobroczynnym wplywem bombardowan na psychike cywilow irackich
        (wedlug znanej zasady "dobry Indianin rowna sie martwy
        Indianin", ktora nie powstala przeciez w III Rzeszy...) Z
        pewnoscia i na tym polu osiagnalbys oczywiste sukcesy.

        Gość portalu: Radek napisał(a):

        > Artykul jest typowo tendencyjnym wypracowaniem napisanym przez
        > pania (oczywiscie kobiete, i najpewniej taka, ktora nigdy nie
        > miala dzieci), ktora reprezentuje to, co w Ameryce nazywamy
        > skrajnie liberalnym punktem widzenia. A wiec, pani ta
        nakazuje
        > rodzicom aby, bron Boze, nie bili dzieci, dlatego, ze nie ma
        > latwo rozpoznywalnej granicy pomiedzy biciem dla ukarania /
        > wychowania i biciem jako przemoca.
        >
        > Powiem tej pani pare slow: jako adwokat zajmujacy sie ta
        > problematyka w USA (moja specjalnosc to prawo rodzinne), nie
        > mialem doczynienia ANI RAZU z przypadkiem dziecka, ktore
        > ponioslo by jakokolwiek trwala szkode, gdy bicie wymierzone
        bylo
        > jako kara. Wrecz przeciwnie, duza wiekszosc dzeci, ktore byle
        > bite przez rodzicow po latach dziekuja im za to, ze tym
        wlasnie
        > biciem nie pozwolili im na totalne wykolejenie sie. A to, co
        > cytuje pani "ekspert" w swoim artykule, to klamstwa.
        Absolutnie
        > WSZYSTKIE studia naukowe informuja nas ze wlasnie wiekszosc
        > dzieci ktore nie byly bite przez rodzicow jako rodzaj kary
        > koncza w wiezieniach; jest to statystycznie niepodwazalne!
        >
        > Naprawde denerwuja manie tacy ludzie jak ta pani autor, ktorzy
        > moze maja dobre intencje, ale chca zrobic z wiekszosci
        rodzicow
        > kryminalistow. Sa to ludzie o zbyt miekkim sercu, pozbawieni
        > jakoejkolwiek znajomosci realiow zyciowych. Ludzie tacy, jak
        ta
        > pani autor, ciesza sie gdy zniszcza rodzine w imie przyglupiej
        > ideologii.
        >
        > PS przepraszam za slaby jezyk Polski, wyjechalem z USA majac 5
        > lat.
        • Gość: Jan Pani czy kobieta, itd. IP: *.hispeed.ch 30.04.03, 01:47
          Gość portalu: pani czyli mezczyzna napisał(a):

          > Najpierw wyjasnie Ci, ze (przynajmniej w Polsce, i w ogole na
          > swiecie - nie wiem jak w USA) pani to zawsze kobieta.

          Dla mnie "pani" jest uprzejmiejsze niż "kobieta".
          Raczej "proszę Pani", niż "dobra kobieto".

          A poza lingwistyką:
          W Szwajcarii postępowe matki uczą się, jak podstawiać się dziecku, by miało się
          na kim wyżyć, bo inaczej dostanie kompleksów.
          Dziecku praktycznie nie można zwrócić uwagi, przez co jest chamstwo w szkołach,
          w stołówce nie da się oddychać po przerwie dla uczniów, pod parlamentem
          sprzedaje się haszysz, marihuana wkrótce będzie legalna, a heroinistom daje się
          metadon i świeże strzykawki, ba umierali higienicznie.
          Ale przez to nigdy nie trzeba powiedzieć "nie wolno".
          • Gość: Tomek Re: Pani czy kobieta, itd. IP: *.comarch.pl 30.04.03, 10:27
            Gość portalu: Jan napisał(a):

            > w stołówce nie da się oddychać po przerwie dla uczniów, pod parlamentem
            > sprzedaje się haszysz, marihuana wkrótce będzie legalna, a heroinistom daje
            się
            >
            > metadon i świeże strzykawki, ba umierali higienicznie.
            > Ale przez to nigdy nie trzeba powiedzieć "nie wolno".

            Trzymajmy się tematu.
            Artykuł był o przemocy fizycznej, a nie o zakazach. To jasne, że proces
            wychowania dziecka opiera się na uzmysłownieniu mu co wolno, a czego nie
            wolno. Kwestia tylko jak egzekwować zakazy.
        • Gość: paraligal Re: My, bite dzieci IP: *.ny5030.east.verizon.net 30.04.03, 01:58
          Radek jest takim adwokatem jak ja np. czlonkiem Sadu
          Najwyzszego, amerykanski adwokat z takimi pogladami mialby
          skonczona kariere. Zaden amerykanski adwokat nie wytknalby, ze
          artykul napisala kobieta i dlatego jest tendencyjny. Poglady
          reprezentowane przez Radka wogole w Ameryce w srodowisku
          autentycznie amerykanskim nie istnieja. Tu dzieci od
          kilkudziesieciu lat nie wolno uderzyc i nikt mieszkajacy tu od
          piatego roku zycia nie ma watpliwosci, ze nienaruszalnosc
          cielesna dziecka jest rzecza swieta i sluszna. A zdanie o tych
          co dziekuja, ze bili bici jest tak prostackie, ze raczej widze
          ukonczony Junior High School niz Law School.
        • Gość: Ja Re: My, bite dzieci IP: *.tokyo.ocn.ne.jp 30.04.03, 04:13
          Jak przeginać to przeginać. Niewydolność sądów, znieczulicę
          ludzką próbuje sie "leczyć" przeginając pałę o 180 stopni.
          Są w języku polskim takie pojęcia jak "władza rodzicielska"
          "odpowiedzialność rodzicielska" i co moją to być puste pojęcia?
          Ja również dostawałem lanie nie raz (bo nie byłam zawsze
          aniołkiem) ale zawsze to było za COŚ. Nigdy to nie było lanie dla
          lania, zawsze to była ostateczność (np. gdy moje postępowanie
          pomimo uwagi upomnień zagrażoało życiu bądź zdrowiu mojemu lub
          innych).
          Teraz mam dwuch kochanych synów. Najstarszy na 11 lat i NIGDY nie
          był bity chociaż wie że taka kara istnieje.
          Autorka artykułu zdaje się zapominać czemu ma służyć wychowanie
          dziecka przez rodziców. Więc przypomne - jest to przygotowanie do
          dorosłego życie. Do życie w społeczeństwie (w którym
          dziecko/osoba nie jest pępkiem świata) w rzeczywistości w której
          istnieją kary (policja, sądy, kk, itp). Dziecko nalezy uczyć i
          wprowadzać w świat ograniczeń, w świat który jest regulowany
          pewnymi zasadami za przekroczenie których grożą konsekwencje.
          W KK nie ma przecież jednej kary (ks lub dożywacie) za każde
          wykroczenie (np kradziesz cukierka/samochodu) tak samo w "domowym
          kodeksie' nie ma jednej kary (bicie) za wszystkie wykroczenia.
          Uważam że nie można wyeliminowć lania z życia rodzinnego tak jak
          nie da się wyeliminować ks/dożywocia (bo to na jedno wychodzi
          tylko koszty są inne) z życia ludzi dorosłych.
          Problem w tym aby system kar w domu był jasny i stały (nie
          zależał od humoru rodzica) i aby dziecko go rozumiało. My kilka
          lat temu spisaliśmy z najstarszym synem taki "kodeks domowy" w
          którym było jasna co za co grozi (tam był zawsze maksymalny
          wymiar kary i rodzice mieli prawo łaski)
          Była tam też kwestia "recydywy" co się dziecku dość często
          zdarza. I chociaż syn podpadł kilka razy pod paragraf z laniem
          zawsze znaleźliśmy okoliczności łagodzące i zamienialiśmy karę na
          lżejszą.
          Dziecko musi być stopniowo uczone że są ograniczenia że są
          przepisy oraz że są obowiązki i jeśli łamie sie te zasady to są
          również tego konsekwencje.
          Jak ma taka osoba/dziecko wejść potem w dorosłe życie jeśli
          będzie "wychowywane" w poczuciu bezkarności. (ja raczej określam
          to "wyhodowane w poczuciu bezkarności").
          Dorośli nie zawsze słuchaja ustnych tłumaczeń (proszę zapytac
          policjanta najlepiej z drogówki) to jak mozna wymagać/oczekiwać
          tego od dziecka.
          Pragnę przypomnieć autorce tego "dzieła" że sąd już teraz może
          karać rodziców za czyny dzieci bo to oni-rodzice sprawują władze
          rodzicielska nad dzieckiem. A karać można np za wagary. I co w
          takiej sytuacji z prawami rodziców. Jeśli postuluje sie o
          wporowadzenie do prawa zakau używania kar cielesnych to powinno
          sie automatycznie usunąć z prawa wszystkie pargrafy każące
          rodziców za postę powanie ich dzieci. Czy naprawdę tego chcemy?
          Czy chcemy aby to Państwo wychowywało dzieci np. w domach
          dziecka? Bo w wielkim uproszczeniu do tego to zmierza. I czy
          wtedy dzieci będa szczęsliwsze, lepsze, bardziej kochane???
          Bycie rodzicem to wielka odpowiedzialność i nie każdy się do tego
          nadaje, ale prawie każdy może nim być. Nie każdy człowiek jest
          idealny (duzy czy mały) i dla tego zawsze będzie istniał system
          kar i reguł. Problem w tym aby był on jasny, czytelny ,
          niezmienny i "sprawiedliwy".
          Pozdrawiam wszystkich obecnych i przyszłych rodziców (wiekszośc
          dzieci też nimi będzie)
          • Gość: R Re: My, bite dzieci IP: europa* / 172.31.224.* 30.04.03, 11:54
            > Dorośli nie zawsze słuchaja ustnych tłumaczeń (proszę zapytac
            > policjanta najlepiej z drogówki) to jak mozna wymagać/oczekiwać
            > tego od dziecka.

            Tak. Zdecydowanie policja powinna bic lamiacych prawo. Kilka
            klapsow palka nie powinno zaszkodzic
            • Gość: ja Re: My, bite dzieci IP: *.pool1.dsltokyo.att.ne.jp 30.04.03, 14:48
              Gość portalu: R napisał(a):

              > > Dorośli nie zawsze słuchaja ustnych tłumaczeń (proszę zapytac
              > > policjanta najlepiej z drogówki) to jak mozna wymagać/oczekiwać
              > > tego od dziecka.
              >
              > Tak. Zdecydowanie policja powinna bic lamiacych prawo. Kilka
              > klapsow palka nie powinno zaszkodzic
              Policjant ma trochę inne instrumenty egzekwowania prawa.
              Chyba nieoczekujesz że rodzice będą wręczać dzieciom mandaty?
              albo będą wsadzać dzieci do arestu na 48
          • Gość: kate do JA IP: *.sympatico.ca 30.04.03, 18:14
            Pieknie to napisales.Zgadzam sie w 100%
          • Gość: aleksandrynka Re: My, bite dzieci IP: 212.160.130.* 07.05.03, 13:01
            Gdzie w tym artykule jest napisane, że nie należy stawiać granic? Ograniczeń?
            Wymagań? Ustalać zasad? Pokaż mi to zdanie...
        • Gość: A.D. Jak byk... IP: *.mco.bellsouth.net 30.04.03, 06:36
          >> ten czlowiek pisze ze wyjechal z Kraju majac lat piec!!!
          Moglbys idioto starac sie grzecznie wyjasnic czego w tym nie
          rozumiesz, czy tez, zgodnie z Toba, jest niepoprawne ujete, ale
          nie, musisz sie wypiac jak jakis nienormalny ch... na widok
          koziej dupy, matole!!!!!

          ość portalu: pani czyli mezczyzna napisał(a):

          > drogi zadowolony z siebie radku
          > oraz
          > Ponury Matole,
          > caly Twoj tekst potwierdza niestety moje najczarniejsze
          > wyobrazenia co do poziomu intelektualnego i emocjonalnego
          > amerykanskich przecietniakow.
          > Najpierw wyjasnie Ci, ze (przynajmniej w Polsce, i w ogole na
          > swiecie - nie wiem jak w USA) pani to zawsze kobieta.
          Nastepnie
          > wyjasnie Ci, ze artykul w GW nie byl "wypracowaniem", choc
          tak
          > mogl Ci sie skojarzyc, bo zapewne wlasnie na etapie
          wypracowan
          > skonczyla sie Twoja edukacja. Natomiast pietnowany przez
          > Ciebie "skrajnie liberalny punkt widzenia" bywa tak okreslany
          > nie tylko w Ameryce. Takze w Europie slowo "liberalny" bywa
          > uzywane jako inwektywa, za pomoca ktorej roznego rodzaju
          > niedorobieni fundamentalisci (z kompleksem krotkiego penisa -
          to
          > uwaga na poziomie Twojego przypuszczenia co do "pani, ktora
          > najpewniej nie miala dzieci") probuja pozbyc sie wszystkiego,
          co
          > nie pasuje do ich policyjnej, czarno-bialej wizji swiata.
          > Ciekawi mnie tez, jak definiujesz "trwala szkode" poniesiona
          > przez dziecko. Zapewniam Cie, ze istnieja szkody mniej
          oczywiste
          > niz utrata oka, a rownie okaleczajace.
          > Majac takie poglady, jakie masz, jestes zapewne bardzo
          skuteczny
          > jako urzedowy obronca rodzicow bitych przez niemowleta.
          > Gratuluje i zycze powodzenia.
          > Adam
          > PS A moze moglbys zmienic specjalizacje i zajac sie np.
          > dobroczynnym wplywem bombardowan na psychike cywilow irackich
          > (wedlug znanej zasady "dobry Indianin rowna sie martwy
          > Indianin", ktora nie powstala przeciez w III Rzeszy...) Z
          > pewnoscia i na tym polu osiagnalbys oczywiste sukcesy.
          >
          > Gość portalu: Radek napisał(a):
          >
          > > Artykul jest typowo tendencyjnym wypracowaniem napisanym
          przez
          > > pania (oczywiscie kobiete, i najpewniej taka, ktora nigdy
          nie
          > > miala dzieci), ktora reprezentuje to, co w Ameryce nazywamy
          > > skrajnie liberalnym punktem widzenia. A wiec, pani ta
          > nakazuje
          > > rodzicom aby, bron Boze, nie bili dzieci, dlatego, ze nie
          ma
          > > latwo rozpoznywalnej granicy pomiedzy biciem dla ukarania /
          > > wychowania i biciem jako przemoca.
          > >
          > > Powiem tej pani pare slow: jako adwokat zajmujacy sie ta
          > > problematyka w USA (moja specjalnosc to prawo rodzinne),
          nie
          > > mialem doczynienia ANI RAZU z przypadkiem dziecka, ktore
          > > ponioslo by jakokolwiek trwala szkode, gdy bicie wymierzone
          > bylo
          > > jako kara. Wrecz przeciwnie, duza wiekszosc dzeci, ktore
          byle
          > > bite przez rodzicow po latach dziekuja im za to, ze tym
          > wlasnie
          > > biciem nie pozwolili im na totalne wykolejenie sie. A to,
          co
          > > cytuje pani "ekspert" w swoim artykule, to klamstwa.
          > Absolutnie
          > > WSZYSTKIE studia naukowe informuja nas ze wlasnie wiekszosc
          > > dzieci ktore nie byly bite przez rodzicow jako rodzaj kary
          > > koncza w wiezieniach; jest to statystycznie niepodwazalne!
          > >
          > > Naprawde denerwuja manie tacy ludzie jak ta pani autor,
          ktorzy
          > > moze maja dobre intencje, ale chca zrobic z wiekszosci
          > rodzicow
          > > kryminalistow. Sa to ludzie o zbyt miekkim sercu,
          pozbawieni
          > > jakoejkolwiek znajomosci realiow zyciowych. Ludzie tacy,
          jak
          > ta
          > > pani autor, ciesza sie gdy zniszcza rodzine w imie
          przyglupiej
          > > ideologii.
          > >
          > > PS przepraszam za slaby jezyk Polski, wyjechalem z USA
          majac 5
          > > lat.
          • gabrielacasey Jesli o mnie chodzi, to zatlucz wszystkie swoje 30.04.03, 13:41
            dzieci. I wsadz je do plastikowych beczek w szafie.
            • Gość: A.D. Rozumiem... IP: *.mco.bellsouth.net 30.04.03, 18:00
              >>> Twoje frustracje. Przypuszczam ze sa tam kliniki, gdzie
              swoje 'post partum' zwidy i zmary mozesz sie starac
              przynajmniej zalagodzic. Oczywiscie bedac podle traktowana jako
              tylko ...'brood mare' poprzez obcesowego limey'iego, z
              pewnoscia pogarsza Twoja psychiczna sytuacje, ale prosze zrozum
              ze moja zyczliwosc i wrodzona delikatnosc ma tylko na celu
              udzielenie Tobie pomocy, wzglednie zyczliwych porad. Byc moze
              jakas poradnia dla problemow seksualnych moglaby posluzyc Tobie
              pomoca, co? No i wyjawienie Twoich aktywnosci przed poznaniem
              Mr. Casey'a, mogloby w jakis sposob ulzyc Twej psychice. No
              coz, cerowanym byl tem hymen razy kilka czy tylko raz -
              prawdopodopbnie szczere wyjawienie swemu panu i wladcy, z
              pewnoscia tez mogloby Twoje problemy zalagodzic. Przynajmniej z
              tej psychicznej strony, ktora tak Tobie dokucza....Prosze, badz
              na tyle rosadna, aby przyjac te zyczliwe rady. Z nadzieja - A.D.



              gabrielacasey napisała:

              > dzieci. I wsadz je do plastikowych beczek w szafie.
              • gabrielacasey Bawi mnie twoj sposob rozladowywania kompleksow 30.04.03, 19:34
                Popisuj sie tu dalej.
                • Gość: A.D. Re: Bawi mnie twoj sposob rozladowywania kompleks IP: *.mco.bellsouth.net 30.04.03, 19:51
                  gabrielacasey napisała:

                  > Popisuj sie tu dalej.

                  >> Nie mialo to byc zabawa, ale bedzie jezeli uczynisz jak
                  prosilem i przekazesz moj apel do Mr. Casey'a. Prosze zufaj mi
                  choc raz....
      • Gość: kate Re: My, bite dzieci IP: *.sympatico.ca 30.04.03, 02:19
        Radek , zgadzam sie z Toba.Trzeba rozroznic danie
        dzieciakowi w dupe za to ze wybiegl pod kola samochodu i
        dzieki Bogu kierowca wychamowal a ciaglym znecaniem sie
        nad dzieckiem.Taka kare cielesna zapamieta gowniarz
        lepiej niz gadanie do niego godzine ze tak nie
        wolno.Owszem potem to nalezy takze wytlumaczyc.Nikomu nie
        zaszkodzil klaps na dupsko jako przywrocenie do porzadku,
        zdyscyplinowanie czy nawet w pewnym sensie ukaranie.Bo z
        maltretowaniem dzieci zarowno fizycznie jak i psychicznie
        sie nie zgadzam i uwazam ze nalezy caly czas cos w tym
        kierunku robic.Pani z art. chyba wyznaje zasade
        wychowania totalnie bezstresowego.A potem po ulicach
        szwedaja sie takie tluki co tylko czekaja komu tu
        dowalic, komu cos zabrac.I tak jak jakies kilka dni temu
        opisany byl przypadek z Krakowa jak to pewna Babcia obila
        laska dresiarzy w obronie wnuczki.Wlasnie taka sfolocz
        nigdy nie poczula ojcowskiej reki na tylku.A powinna.
        pozdro
        • Gość: aleksandrynka Re: My, bite dzieci IP: 212.160.130.* 07.05.03, 13:05
          W którym miejscu tego artykułu jest napisane, że autorka popiera bezstresowe
          wychowanie? Jeśli używasz jakiegoś pojęcia to najpierw dowiedz się, co znaczy.
          Wychowanie bezstresowe nie równa się bez bicia. Na szczęście.
      • Gość: inemi Re: My, bite dzieci IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.04.03, 03:31
        Radek napisał(a):

        > WSZYSTKIE studia naukowe informuja nas ze wlasnie
        wiekszosc
        > dzieci ktore nie byly bite przez rodzicow jako rodzaj kary
        > koncza w wiezieniach; jest to statystycznie
        niepodwazalne!

        Dobrym amerykanskim zwyczajem jest dolaczanie do takich
        twierdzen odpowiednich adresow bibliograficznych,
        konkretnych wynikow badan z konkretnymi nazwiskami
        badaczy. Co innego fakty, a co innego opinie. Ja tu
        widze opinie.
        • Gość: aleksandrynka Re: My, bite dzieci IP: 212.160.130.* 07.05.03, 13:09
          Są to na pewno inne studia naukowe niż te, które ja znam... Ale rzeczywiście,
          coś takiego każdy może napisać, dlaczego nie? Jak pięknie można zamydlić komuś
          oczy, że się uważnie śledzi naukowe opracowania na temat wplywu przemocy w
          dzieciństwie na późniejsze zycie, na przestępcze zachowania w dorosłym zyciu
          wynikające z niebicia... Blababla...
      • Gość: jarek Re: My, bite dzieci IP: *.dialup.jyu.fi 30.04.03, 08:48
        Fakt wyjazdu do USA rzeczywiscie moze usprawiedliwiac taka
        opinie. Tam sie dzieje najwiecej jesli chodzi o przestepczosc.
        Dotyczy to rowiez dzieci. Ja mieszkam od 12 lat w Finlandii.
        Nie spotkalem sie jeszcze z aktem przemocy w stosunku do dziecka
        tutaj ani razu. Bez wzgledu na wiek, jesli dochodzi do aktu
        przemocy fizycznej wzywa sie policje. Do tej pory widzialem
        tylko, z regoly pijanych, walczacych doroslych Finow. Mozna za
        taka walke dostac do 5 lat.
        Sam wychowuje 3-ke synow ( 4,7,14 ). Pewnie troche o wychowaniu
        wiem.
        Prosze mi odpowiedziec kiedy, Pana zdaniem, powinno dopuszczac
        sie przemoc fizyczna. Czy tylko wtedy gdy dzicko jest
        wystarczajaco slabe fizycznie zeby "nie oddac" ?
        Jezeli to ma byc metoda wychowawcza, dlaczego nie stosuje sie
        jej w odniesieniu do tzw.doroslych.
        Czy jezeli moim zdaniem wypowiadane przez Pana opinie sa
        szkodliwe i nalezy je traktowac jak zjawisko socjologiczne,
        powinienem Panu z tego powodu zadac bol fizyczny.
        Jezeli nie, to dlaczego? Bo nie jestem Jego ojcem?
        A co to za bzdure prawo, ktore daje rodzicom prawo bicia
        wlasnych dzieci. Sa kraje, gdzie w podobny sposob meszczyzna
        wychowuje kobiete. Fajne co ?
        Nie jestem zbyt religijny ale wierze w powiedzenie " Nie czyn
        drugiemu......"
        I na zakonczenie, oby jak najmniej takich prawnikow jak Pan,
        zajmujacych sie sprawami rodzinymi. Na Pana miejscu
        przekwalifikowalby sie na trenera kick-boxingu!:-))))

        Pozdrowienia, Jarek
        • Gość: Tomek Re: My, bite dzieci IP: *.comarch.pl 30.04.03, 10:31
          Gość portalu: jarek napisał(a):

          > A co to za bzdure prawo, ktore daje rodzicom prawo bicia
          > wlasnych dzieci. Sa kraje, gdzie w podobny sposob meszczyzna
          > wychowuje kobiete. Fajne co ?
          > Nie jestem zbyt religijny ale wierze w powiedzenie " Nie czyn
          > drugiemu......"
          >

          Dodałbym jeszcze "cokolwiek uczyniliście najmniejszym...".
          • Gość: religijny Re: IP: *.bb.online.no 30.04.03, 13:58
            Gość portalu: Tomek napisał(a):

            > Gość portalu: jarek napisał(a):
            >
            > > A co to za bzdure prawo, ktore daje rodzicom prawo bicia
            > > wlasnych dzieci. Sa kraje, gdzie w podobny sposob meszczyzna
            > > wychowuje kobiete. Fajne co ?
            > > Nie jestem zbyt religijny ale wierze w powiedzenie " Nie czyn
            > > drugiemu......"
            > >
            >
            > Dodałbym jeszcze "cokolwiek uczyniliście najmniejszym...".
            ===============================================================
            widac, ze nie jestescie zbyt religijni, wiec moze nie powolujcie
            sie na Pismo, ktorego nie znacie.
            "kto miluje karnosc miluje madrosc, a kto nienawidzi karnosci,
            jest glupi." Przyp.12.1
            "Kto zaluje swojej rozgi, nienawidzi swojego syna, lecz kto go
            kocha, karci go zawczasu" Przyp.13.24

            pozdr
            • Gość: jarek Re: IP: *.kanetti.com 01.05.03, 21:34
              Gość portalu: religijny napisał(a):

              > Gość portalu: Tomek napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: jarek napisał(a):
              > >
              > > > A co to za bzdure prawo, ktore daje rodzicom prawo bicia
              > > > wlasnych dzieci. Sa kraje, gdzie w podobny sposob meszczyzna
              > > > wychowuje kobiete. Fajne co ?
              > > > Nie jestem zbyt religijny ale wierze w powiedzenie " Nie czyn
              > > > drugiemu......"
              > > >
              > >
              > > Dodałbym jeszcze "cokolwiek uczyniliście najmniejszym...".
              > ===============================================================
              > widac, ze nie jestescie zbyt religijni, wiec moze nie powolujcie
              > sie na Pismo, ktorego nie znacie.
              > "kto miluje karnosc miluje madrosc, a kto nienawidzi karnosci,
              > jest glupi." Przyp.12.1
              > "Kto zaluje swojej rozgi, nienawidzi swojego syna, lecz kto go
              > kocha, karci go zawczasu" Przyp.13.24
              >
              > pozdr

              Witam,
              A czyta pan inne ksiazki rowniez? Np. o sw.Mikolaju ? Bajki Andersena tez
              sa bardzo pouczajace:-)))
              Dobra znajomosc np.pisma swietego, nie stanowi jeszcze o religijnosci czlowieka.
              Jezeli nie uwaza pan powiedzenia "nie czyn..." powinien pan swoje pisma bardziej
              wnikliwie studiowac lub, " do prawdy", znalezc lepsza ksiazke.

              Pozdrawiam, Niereliginy
      • Gość: Robert Tylko osoba nie kochajaca swoje dzieci pozwala im na IP: 193.108.78.* 30.04.03, 14:59
        wszystko. Czytajac ten artykul czulem tylko ... , now wlasnie -
        litosc wobec autorki tego tekstu. Troche mi to przypominalo
        dyskusje o wegetarianizmie. Skoro zwierzeta to zywe stworzenia
        to nie mozna ich zabijac i jesc. A skoro nie mozna jesc miesa to
        nalezy jest tylko produkty pochodzenia roslinnego, ewentualnie
        nabial i jaja. Braki w mikroelementach i witaminach nalezy
        zastapic witaminami wytworzonymi chemicznie i wszystko bedzie
        gralo i huczalo. Otoz nie nie bedzie gralo i huczalo. Tak sam
        jest z karceniem dzieci. Mowie tu o karceniu, czyli klapsie lub
        zabranianiu np. slodyczy, czy wychodzenia z domu na podworko.
        Wszystko zalezy od skali problemu. Jezeli twoj maly lasuch
        wyjada Ci wszystkie slodycze z szafki albo z uporem maniaka po
        raz trzydziesty probuje wejsc na wysoka szafke ( z ktorej
        spadajac zlamalby sobie co najmniej rece) to co mozesz zrobic.

        Po pierwsze tlumaczyc 10, 20, 30, 50 razy
        Po drugie jezeli to nie skutkuje dac klapa w nadzieji, ze to
        przemowi do rozumu. Takie jest moje zdanie.
        • Gość: kate Re: Tylko osoba nie kochajaca swoje dzieci pozwal IP: *.sympatico.ca 30.04.03, 18:20
          Gość portalu: Robert napisał(a):

          > wszystko. Czytajac ten artykul czulem tylko ... , now
          wlasnie -
          > litosc wobec autorki tego tekstu. Troche mi to
          przypominalo
          > dyskusje o wegetarianizmie. Skoro zwierzeta to zywe
          stworzenia
          > to nie mozna ich zabijac i jesc. A skoro nie mozna jesc
          miesa to
          > nalezy jest tylko produkty pochodzenia roslinnego,
          ewentualnie
          > nabial i jaja. Braki w mikroelementach i witaminach nalezy
          > zastapic witaminami wytworzonymi chemicznie i wszystko
          bedzie
          > gralo i huczalo. Otoz nie nie bedzie gralo i huczalo.
          Tak sam
          > jest z karceniem dzieci. Mowie tu o karceniu, czyli
          klapsie lub
          > zabranianiu np. slodyczy, czy wychodzenia z domu na
          podworko.
          > Wszystko zalezy od skali problemu. Jezeli twoj maly lasuch
          > wyjada Ci wszystkie slodycze z szafki albo z uporem
          maniaka po
          > raz trzydziesty probuje wejsc na wysoka szafke ( z ktorej
          > spadajac zlamalby sobie co najmniej rece) to co mozesz
          zrobic.
          >
          > Po pierwsze tlumaczyc 10, 20, 30, 50 razy
          > Po drugie jezeli to nie skutkuje dac klapa w nadzieji,
          ze to
          > przemowi do rozumu. Takie jest moje zdanie.

          Moje tez.Pozdro
      • Gość: Anka Re: My, bite dzieci IP: *.ksk.net.pl / 192.168.4.* 03.05.03, 13:41
        Gość portalu: Radek napisał(a):



        Absolutnie
        > WSZYSTKIE studia naukowe informuja nas ze wlasnie wiekszosc
        > dzieci ktore nie byly bite przez rodzicow jako rodzaj kary
        > koncza w wiezieniach; jest to statystycznie niepodwazalne!

        Żeby nie być gołosłownym, może przytoczysz chociaż kilka prac
        naukowych traktujących o wyższości pięści nad rozumem. No chyba
        że mylisz naukę ze statystyką.
        Anka
        >
      • Gość: Rafal Re: My, bite dzieci IP: *.szpitalna.ngo.pl 05.05.03, 12:42
        Gość portalu: Radek napisał(a):

        duza wiekszosc dzeci, ktore byle
        > bite przez rodzicow po latach dziekuja im za to, ze tym
        wlasnie
        > biciem nie pozwolili im na totalne wykolejenie sie. A to, co
        > cytuje pani "ekspert" w swoim artykule, to klamstwa.
        Absolutnie
        > WSZYSTKIE studia naukowe informuja nas ze wlasnie wiekszosc
        > dzieci ktore nie byly bite przez rodzicow jako rodzaj kary
        > koncza w wiezieniach; jest to statystycznie niepodwazalne!

        Przykro mi ingerowac w Pana niezachwiany swiatopoglad ale ja
        jestem przykladem dziecka, ktore nie bylo bite i wlasnie za to
        dziekuje swoim rodzicom. Pewnie to Pana zdziwi ale mimo to, ze
        nikt mnie nie katowal (przepraszam: WYCHOWYWAL!) jakos udalo mi
        sie uniknac wykolejenia i nie siedze w wiezieniu (pewnie jestem
        wyjatkiem bo przeciez Pana statystyki wskazuja na co innego).
        Ciekaw jestem jak bylo w Pana przypadku? Czy dlatego jest Pan
        wzietym adwokatem w USA, poniewaz obrywal Pan od Ojca i byl
        ponizany przez Matke? Bity pies jest posluszny i bardzo
        przywiazuje sie do swojego oprawcy - takie wychowanie naprawde
        dziala! Ale to nie chodzi o skutecznosc (wyrazona w watpliwych
        statystykach) - ona nie jest najwazniejsza. Najwazniejsze jest w
        jakim spoleczenstwie zyjemy. Jesli chce Pan wszystkich wychowac
        i ustawic na odpowiednim miejscu strachem, kara i przymusem, to
        gratuluje!

        ps. tak naprawde psa mozna skutecznie wychowac stosujac kary nie
        nagrody (dziecko tez - wie to kazdy student pierwszego roku
        psychologii) - ale Pana to nie interesuje poniewaz wychowanie za
        pomoca kary jest dla Pana znacznie zabawniejsze!
      • Gość: aleksandrynka Re: My, bite dzieci IP: 212.160.130.* 07.05.03, 12:03
        A jaka trwałą szkodę ponosi pani, która karana jest przez męża kuksańsem,
        plasnięciem w twarz, kopniakiem... Doprawdy, wielka krzywda jej się chyba nie
        dzieje! Panu też by się nie stała, gdybym wymierzyła panu kilka porządnych
        pasów na goły tyłek. A nalezy się, należy...
      • Gość: end Re: My, bite dzieci IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.05.03, 23:30
        Statystycznie, to ty jestes gosciem ktory nie wie o czym mowi!
        I po co sie wypowiada?
      • Gość: Maja Re: Ciebie widocznie rodzice za mocno bili.. IP: *.acn.pl 28.05.03, 13:36
        Gość portalu: Radek napisał(a):
        > Absolutnie
        > WSZYSTKIE studia naukowe informuja nas ze wlasnie wiekszosc
        > dzieci ktore nie byly bite przez rodzicow jako rodzaj kary
        > koncza w wiezieniach; jest to statystycznie niepodwazalne!

        Rozumiem, ze za fakt, iz nigdy nie bylam w wiezieniu, powinnam dziekowac
        moim "wspanialym" rodzicom, ktorzy katowali mnie przez pierwsze kilkanascie lat
        zycia i dzieki ktorym kilkanascie razy rocznie ladowalam w szpitalach z
        polamanymi zebrami i krwotokami wewnetrznymi?
        A ja, jako "wyrodna" matka, wychowalam z mezem dwoch (juz doroslych synow), nie
        stosujac przy tym ani razu przemocy fizycznej. To, ze nie sa narkomanami czy
        innego rodzaju wyrzutkami spoleczenstwa, lecz pokonczyli po kilka wydzialow,
        porobili doktoraty i zalozyli szczesliwe rodziny i wychowuja swoje dzieci
        rowniez bez stosowania przemocy, to tylko stan przejsciowy i nalezy poczekac,
        az wreszcie to nie-bicie w dziecinstwie przyniesie rezultaty i skoncza w
        wiezieniach? Oj, chyba powinno mi sie w stosownym czasie odebrac prawa
        rodzicielskie i poslac ich do jakiejs "normalnej" rodziny zastepczej, zeby
        mogli otrzymywac swoja codzienna porcje lania! ;)
        Jako psycholog zapoznawalam sie glownie z psychologicznymi studiami na temat
        przemocy w rodzinie, ale NIGDZIE nie znalazlam takich wnioskow, na jakie sie
        powolujesz. Moglbys podac jakies zrodla?


        > PS przepraszam za slaby jezyk Polski, wyjechalem z USA majac 5
        > lat.

        Mam prosbe - NIE WRACAJ! NAsze dzieci nie potrzebuja Twojej kampanii
        propagujacej bicie i ponizanie innych ludzi.
      • Gość: Maja Re: Ciebie widocznie rodzice za mocno bili... IP: *.acn.pl 28.05.03, 13:39
        Gość portalu: Radek napisał(a):
        > Absolutnie
        > WSZYSTKIE studia naukowe informuja nas ze wlasnie wiekszosc
        > dzieci ktore nie byly bite przez rodzicow jako rodzaj kary
        > koncza w wiezieniach; jest to statystycznie niepodwazalne!

        Rozumiem, ze za fakt, iz nigdy nie bylam w wiezieniu, powinnam dziekowac
        moim "wspanialym" rodzicom, ktorzy katowali mnie przez pierwsze kilkanascie lat
        zycia i dzieki ktorym kilkanascie razy rocznie ladowalam w szpitalach z
        polamanymi zebrami i krwotokami wewnetrznymi?
        A ja, jako "wyrodna" matka, wychowalam z mezem dwoch (juz doroslych synow), nie
        stosujac przy tym ani razu przemocy fizycznej. To, ze nie sa narkomanami czy
        innego rodzaju wyrzutkami spoleczenstwa, lecz pokonczyli po kilka wydzialow,
        porobili doktoraty i zalozyli szczesliwe rodziny i wychowuja swoje dzieci
        rowniez bez stosowania przemocy, to tylko stan przejsciowy i nalezy poczekac,
        az wreszcie to nie-bicie w dziecinstwie przyniesie rezultaty i skoncza w
        wiezieniach? Oj, chyba powinno mi sie w stosownym czasie odebrac prawa
        rodzicielskie i poslac ich do jakiejs "normalnej" rodziny zastepczej, zeby
        mogli otrzymywac swoja codzienna porcje lania! ;)
        Jako psycholog zapoznawalam sie glownie z psychologicznymi studiami na temat
        przemocy w rodzinie, ale NIGDZIE nie znalazlam takich wnioskow, na jakie sie
        powolujesz. Moglbys podac jakies zrodla?


        > PS przepraszam za slaby jezyk Polski, wyjechalem z USA majac 5
        > lat.

        Wyjechales z USA dokad? Mam nadzieje, ze nie do Polski - nasze dzieci nie
        potrzebuja Twojej kampanii propagujacej bicie i ponizanie innych ludzi.
    • Gość: lolo Re: My, bite dzieci IP: *.dial.tor1.sprint-canada.net 30.04.03, 02:42
      A moja babka mowila pierz i patrz czy dusza zywa
    • Gość: XYZ Re: My, bite dzieci IP: *.uwn.unsw.EDU.AU 30.04.03, 04:17
      "przepraszam za slaby jezyk Polski, wyjechalem z USA majac 5 lat". Znajomosc twoja polskiego nie
      stanowi problemu w uzywaniu logiki, gamoniu-spanerze: wszystkie badania psychologiczne dowiodly juz
      dawno, ze bicie dzieci utrwala w nich swiadomosc, iz przemoc rozwiazuje konflikt. Lecz sie ciulu, poki nie
      wyrzadzisz trwalej krzywdy slabym i bezbronnym. I zmien kraj zamieszkania, bo twa wypowiedz
      swiadczy o niezbyt korzystnym klimacie dla twego rozwoju umyslowego. It's never too late, weirdo.
      • Gość: bebe Re: My, bite dzieci IP: 24.157.198.* 30.04.03, 06:11
        do Radka:
        Stary, nie przejmuj sie. Nie tylko, ze nie potrafia dzieci wychowac, to sami sa
        niewychowani. Twoja wypowiedz jest calkiem po prawna jezykowo, oni sami czesto
        pisza DUZO gorzej. Niepotrzebnie przyznales sie do USA i to wlasnie, a nie
        pomylke w "z" wypominaja Ci najbardziej. Typowe polskie badziewie, nie ma to
        lekarstwa. Na razie, bo trzeba poczekac, az umra ze dwa-trzy pokolenia, moze
        sie nieco poprawi. A tymczasem nie dawaj im za duzo satysfakcji.

        Jesli nie bardzo rozumiesz, to taki przyklad. Idziesz w NYC dosc pusta ulica,
        stoi grupa takich, powiedzmy, niezupelnie znormalizowanych. Juz sie
        zastanawiasz, co zrobic z tymi czubami, gwozdziami w koszulach, spodniami do
        jaj i fruwajacymi deskorolkami, gdy grupa sie rozstepuje, przepuszcz Cie i mowi
        przepraszam (i to wcale nie ironicznie,lecz jak najbardziej serio). W Wwie,
        Gdansku, Lodzi (itd), idziesz ulica, ktora wyglada normalnie, czyli jest na
        niej taki sobie tlumek. Po pierwsze przeciskasz sie, no moze za mocno, lepiej -
        kluczysz, bo nikt nie odsunie sie na pol kroku. Musisz sobie droge torowac. A
        poza tym co chwila wypada z bramy co najmniej dwojka dresiarzy, nie baczac na
        tlumek wokol przewraca Cie na ziemie (a jeszcze ochotniej Twoja kobiete),
        rabuje co masz, a za nastepne 50 m, to czego nie masz, wiec po dwoch dniach
        pobytu cieszysz sie, ze w ogole zyjesz, chodzisz, oddychasz. Nic dziwnego, ze w
        takich warnkach, to tylko ciezkie bicie, najlepiej bejbolem tak, by zaden
        szpital nie zdolal dresiarza poskladac. Masz jeszcze ochote do nas przyjechac?
        Odradzam, pozdrawiam.
        • Gość: ANka Re: My, bite dzieci IP: *.ifn-magdeburg.de 30.04.03, 13:04
          Gość portalu: bebe napisał(a):

          > do Radka:
          > Stary, nie przejmuj sie. Nie tylko, ze nie potrafia
          dzieci wychowac, to sami sa
          >
          > niewychowani. Twoja wypowiedz jest calkiem po prawna
          jezykowo, oni sami czesto
          > pisza DUZO gorzej. Niepotrzebnie przyznales sie do USA
          i to wlasnie, a nie
          > pomylke w "z" wypominaja Ci najbardziej. Typowe polskie
          badziewie, nie ma to
          > lekarstwa. Na razie, bo trzeba poczekac, az umra ze
          dwa-trzy pokolenia, moze
          > sie nieco poprawi. A tymczasem nie dawaj im za duzo
          satysfakcji.
          >
          > Jesli nie bardzo rozumiesz, to taki przyklad. Idziesz w
          NYC dosc pusta ulica,
          > stoi grupa takich, powiedzmy, niezupelnie
          znormalizowanych. Juz sie
          > zastanawiasz, co zrobic z tymi czubami, gwozdziami w
          koszulach, spodniami do
          > jaj i fruwajacymi deskorolkami, gdy grupa sie
          rozstepuje, przepuszcz Cie i mowi
          >
          > przepraszam (i to wcale nie ironicznie,lecz jak
          najbardziej serio). W Wwie,
          > Gdansku, Lodzi (itd), idziesz ulica, ktora wyglada
          normalnie, czyli jest na
          > niej taki sobie tlumek. Po pierwsze przeciskasz sie, no
          moze za mocno, lepiej -
          > kluczysz, bo nikt nie odsunie sie na pol kroku. Musisz
          sobie droge torowac. A
          > poza tym co chwila wypada z bramy co najmniej dwojka
          dresiarzy, nie baczac na
          > tlumek wokol przewraca Cie na ziemie (a jeszcze
          ochotniej Twoja kobiete),
          > rabuje co masz, a za nastepne 50 m, to czego nie masz,
          wiec po dwoch dniach
          > pobytu cieszysz sie, ze w ogole zyjesz, chodzisz,
          oddychasz. Nic dziwnego, ze w
          >
          > takich warnkach, to tylko ciezkie bicie, najlepiej
          bejbolem tak, by zaden
          > szpital nie zdolal dresiarza poskladac. Masz jeszcze
          ochote do nas przyjechac?
          > Odradzam, pozdrawiam.

          TAk wlasnie. Popieram. W Niemczech - dokladnie to samo. I
          pelny szok w stosunku do Polski. Bo wschodnie landy, bo
          bezrobocie, mlodziez wychowana przez lata pod przemoznym
          wplywem tak ´ulubionego´ przez nas wschodu. Pijaca,
          palaca na umor i coz?! Dokladnie tak - wystarczy jedno
          przepraszam i sie rozstepuja!!!
          A u nas?!
          Choc nie wiem naprawde z czego to wynika moze nie
          koniecznie z bicia lub nie bicia..
    • Gość: Oszołom z RM Bicie dyscyplinuje niesforną dzieciarnię IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.03, 08:12
      A w jaki sposób zaprowadzić w domu dyscyplinę kiedy dziecko aż
      się prosi by mu wlać? Owszem jestem przeciwny maltretowaniu
      uzywania do tego cieżkich przedmiotów czy narzędzi ale od małego
      klapsa nikomu krzywda się jeszcze nie stała..poza tym bite
      (nieregularnie) dziecko jest bardziej posłuszne i zdyscyplinowane
      Tu należy odróżnić dwie rzeczy maltretownie i zwykłe
      klapsy...oczywiście nie można bić dzieci za byle co tylko za
      poważne przewinienia i nie można się znęcać im dłużej trwa bicie
      tym gorzej..najlepiej ograniczyć się jeśli już trzeba do jednego
      maks 2-3 klapsów
      • Gość: Jarek Re: Bicie dyscyplinuje niesforną dzieciarnię IP: *.dialup.jyu.fi 30.04.03, 08:55
        Czlowieku ! Lecz sie poki jeszcze zyjesz !...albo od razu oddaj
        sie w rece policji, zanim za toba wysla list gonczy.

        Jarek
        Departament d/s oszolomow
      • Gość: kola Re: Bicie dyscyplinuje niesforną dzieciarnię IP: *.dialup.warszawa.pl 30.04.03, 10:20
        2, 3 klapsy? A dlaczego nie 4? A w weekendy może 5? Masz dobry
        nick. Nic dodać , nic ująć.
        • Gość: Oszołom z RM Re: Bicie dyscyplinuje niesforną dzieciarnię IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.03, 11:05
          Gość portalu: kola napisał(a):

          > 2, 3 klapsy? A dlaczego nie 4? A w weekendy może 5? Masz dobry
          > nick. Nic dodać , nic ująć.

          - po piatym zaczyna boleć ręka
        • Gość: Oszołom z RM Re: Bicie dyscyplinuje niesforną dzieciarnię IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.03, 11:08
          Ci co bronbią dzieci przed klapsem widać sami nigdy klapsa na dupe nie dostaliu
          a teraz są tego skutki brykają po forum i pyskują ile wlezie żadnego szacumnku
          dla starszych
          • gabrielacasey Z szacunkiem dl starszych to sie wypchaj, bo wiek 30.04.03, 15:35
            nie jest miara madrosci. Nie jest takze miara doswiadczen: te zaleza nie od
            dlugosci, ale od intensywnosci zycia. Mlodych zlosci twoj nick, nie zas twoja
            wypowiedz. Przejdzie im, gdy beda powtarzac dwu-trzylatkowi, by nie wspinal sie
            na prapet okna. Raz, drugi, trzeci, male swoje, bo eksperymentuje. Sciagasz
            male dwa-trzy razy z tego parapatetu, mowisz, ze bec, ze kuku. Male po chwili
            znowu na parapecie. Odsuwasz fotele, wszystko, po czym mogloboby sie wspiac,
            ale male - bo eksperymentuje - znow na oknie siedzi. I masz wybor: dac klapsa,
            czy tez poczekac, az glowe odwrocisz i w tym momencie male ci z okna 10 pietra
            wypadnie.
            • Gość: ANka Re: Z szacunkiem dl starszych to sie wypchaj, bo IP: *.ifn-magdeburg.de 30.04.03, 16:29
              gabrielacasey napisała:

              > nie jest miara madrosci. Nie jest takze miara
              doswiadczen: te zaleza nie od
              > dlugosci, ale od intensywnosci zycia. Mlodych zlosci
              twoj nick, nie zas twoja
              > wypowiedz. Przejdzie im, gdy beda powtarzac
              dwu-trzylatkowi, by nie wspinal sie
              >
              > na prapet okna. Raz, drugi, trzeci, male swoje, bo
              eksperymentuje. Sciagasz
              > male dwa-trzy razy z tego parapatetu, mowisz, ze bec,
              ze kuku. Male po chwili
              > znowu na parapecie. Odsuwasz fotele, wszystko, po czym
              mogloboby sie wspiac,
              > ale male - bo eksperymentuje - znow na oknie siedzi. I
              masz wybor: dac klapsa,
              > czy tez poczekac, az glowe odwrocisz i w tym momencie
              male ci z okna 10 pietra
              > wypadnie.

              Przepraszam ze sie wtracam ale tak sobie teraz pomyslalam
              - nie ze sie generalnie nie zgadzam, i wiem ze to troche
              studencka dyskusja, ale gdyby tak posiedziec dluzej?
              Pewnie duzo zalezy od tego ile mamy czasu i czy pracujemy
              czy nie i ile. NO coz ja nie mam go az tyle i pracuje,
              ale gdyby tak?! Bo szczerze mowiac to pamietam np ze moja
              mniejsza sie oparzyla mimo klapsa a to i tak nie pomoglo
              bo potem zrobila to po raz drugi w obecnosci niani. Na
              szczescie skonczylo sie w miare szczesliwie ale chyba nie
              warto dyskutowac ewentualnej bolesnosci czy skutecznosci
              ´kary´. Ja wiem ja tez tak robie - tez zdarza mi sie
              wymierzyc klapsy - w imie pozniejszego ogolnie pojetego
              dobra. I jestem przeciwniczka wychowania bezstresowego bo
              to troche jak z immunologia- jak nie doswiadczysz
              kompletnie to sie nie uodpornisz.
              Tyle ze ja - pewnie jak ty chce wychowac dzieci na
              wrazliwych ludzi wiec nie zamierzam przesadzac z ta
              odpornoscia na razy.
              I zgadzam sie - to glupie zajmowac sie aborcja i
              ingerencja w sprawy rodzicow gdy mamy tak wiele innych
              problemow.
              I mimo ze widzialam juz efekty wychowania bezstresowego
              dla siebie poszukam jednak czegos pomiedzy choc z
              pewnoscia nie bedzie to pod haslem bicia
              - Zastanawiam sie po co sie dyskutuje z osobnikami
              ktorych wypowiedzi sa na tym poziomie..- czy on jest chory?!
              Moze to jakis interesujacy przypadek?
    • Gość: Ja Re: My, bite dzieci IP: *.2p.ll / 192.168.2.* 30.04.03, 08:13
      Naprawdw wkurzaja mnie te wszystkie peany na
      czesc "tradycyjnych" metod wychowania dzieci. Uwazam, ze dziecko
      tak naprawde wychowuje sie samo - obserwuje i nasladuje te
      wzorce, ktore ma obok siebie.
      Mysle, ze ci, ktorzy chwala bicie dzieci, po prosto zapomnieli,
      jak to jest, gdy sie dostaje tzw. lanie. Co sie wtedy czuje. Ja
      sobie obiecalam, ze nigdy w zyciu tego nie zapomne. To
      upokorzenie, upodlenie, poczucie bezsilnosci. I to wszystko w
      polaczeniu z nienawiscia i pogarda do osoby, ktora wymierza
      razy. Nigdy w zyciu nie przyznam, ze bylam bita slusznie i to
      mnie uchronilo od zejscia na zla droge, bo to nieprawda. Jedyne
      skutki bicia to w moim przypadku strach przed ludzmi i obnizone
      poczucie wlasnej wartosci.
      Wierze, ze ludzie, ktorzy bija dzieci to tchorze i nieudacznicy.
      Robia to, co sprawia im przyjemnosc, wyladowuja swoje frustracje
      w taki sposob, bo wiedza, ze ujdzie im to na sucho. Dziecko
      przeciez im nie odda. Najwyzej, jak urosnie, bedzie bilo wlasne
      dziecko, itd. itd....
      • Gość: ja Re: My, bite dzieci IP: *.tokyo.ocn.ne.jp 30.04.03, 10:10
        Gość portalu: Ja napisał(a):

        > Naprawdw wkurzaja mnie te wszystkie peany na
        > czesc "tradycyjnych" metod wychowania dzieci. Uwazam, ze dziecko
        > tak naprawde wychowuje sie samo - obserwuje i nasladuje te
        > wzorce, ktore ma obok siebie.
        > Mysle, ze ci, ktorzy chwala bicie dzieci, po prosto zapomnieli,
        > jak to jest, gdy sie dostaje tzw. lanie. Co sie wtedy czuje. Ja
        > sobie obiecalam, ze nigdy w zyciu tego nie zapomne. To
        > upokorzenie, upodlenie, poczucie bezsilnosci. I to wszystko w
        > polaczeniu z nienawiscia i pogarda do osoby, ktora wymierza
        > razy.
        To wszystko czuje sie zawsze po wymierzeniu kazdej kary.
        Powiedz dziecku NIE szczególnie gdy chegos chce albo mu na cczyms
        zalezy (nowa zabawka, mozliwosc obejzenia filmu ogladanego przez
        wszystkich kolegow itp.)

        > Nigdy w zyciu nie przyznam, ze bylam bita slusznie i to
        > mnie uchronilo od zejscia na zla droge, bo to nieprawda. Jedyne
        > skutki bicia to w moim przypadku strach przed ludzmi i obnizone
        > poczucie wlasnej wartosci.
        Bo jesli dostalas to nie wiedzialas za co. Nie potrafilas
        powiazac kary z czynem za ktory ta kara byla. W tym co piszesz
        widac ze bicie bylo zle bo nieskuteczne. Co to znaczy "strach
        przed ludzmi"? Nie wiedzialas kto cie bil ze balas sie
        wszystkich? "kat" jest zawsze jeden najczesciej ojciec ktory
        bymierza razy. wiec jaki tu powod bania sie wszystkich ludzi???
        "Obnizone poczucie wlasnej wartosci" czy naprawde lali cie tak
        czesto? dzieci maja obnizone poczucie wlasnej wartosci gdy nie sa
        chwaleni za osiagniecia, gdy nikt nie docenia tego co robia, gdy
        rodzice nie ciesza sie (badz nie okazuja tego)z sukcesow dziecka.
        Ale ciezko znalesc mi powod dla ktorego kara za zle postepowanie
        obniza wartosc dziecka.
        > Wierze, ze ludzie, ktorzy bija dzieci to tchorze i nieudacznicy.
        Zauwaz ze mowisz tak o wlasnych rodzicach!!!
        czy tak cie oni wychowali???
        > Robia to, co sprawia im przyjemnosc,
        Bicie dziecka moze sprawiac przyjemnosc tylko sadyscie a nie
        rodzicom. Rodzice jak bija to czesto sami maja lzy w oczach. Nikt
        nie lubi wymierzac kary wlasnym dziecia. Kazdy chcialby mic
        grzeczne i dobrze wychowane dzieci. Nie rob z rodzicow sadystow.
        > wyladowuja swoje frustracje
        To sie faktycznie moze zdarzyc. Nie kazdy umie panowac w 100% nad
        swoimi nerwami (nawet premier tego nie potrafi). Ale rownie
        warzne jest jak sie postapi PO. Jak zrobilo sie cos w nerwach
        (nakrzyczalo na dziecko czy co gorsza bilo) to koniecznie trzeba
        potem kajac sie w piersi i przeprosic i wyjasnic dlaczego sie tak
        zareagowalo. Wetdy jest szansa ze dziecko wybaczy a moze i zrozumie.
        > w taki sposob, bo wiedza, ze ujdzie im to na sucho. Dziecko
        > przeciez im nie odda.
        Nawet nie wiesz jak sie mylisz! Dziecko oddaje i to dosc czesto
        albo przynajmniej probuje. Najpierw zaczyna sie od odpyskowania a
        konczy na biciu "starych" bo nie dali na winczora albo dzialke.
        > Najwyzej, jak urosnie, bedzie bilo wlasne
        > dziecko, itd. itd....

        • Gość: tkm Re: My, bite dzieci IP: *.fuw.edu.pl 30.04.03, 11:53
          Gość portalu: ja napisał(a):

          > > sobie obiecalam, ze nigdy w zyciu tego nie zapomne. To
          > > upokorzenie, upodlenie, poczucie bezsilnosci. I to wszystko w
          > > polaczeniu z nienawiscia i pogarda do osoby, ktora wymierza
          > > razy.
          > To wszystko czuje sie zawsze po wymierzeniu kazdej kary.
          > Powiedz dziecku NIE szczególnie gdy chegos chce albo mu na cczyms
          > zalezy (nowa zabawka, mozliwosc obejzenia filmu ogladanego
          > przez wszystkich kolegow itp.)
          Po powiedzeniu NIE dziecko czuje do Ciebie pogardę i nienawiść???
          To co ono czuje po klapsie?
          • Gość: ja Re: My, bite dzieci IP: *.pool1.dsltokyo.att.ne.jp 30.04.03, 14:59
            Gość portalu: tkm napisał(a):

            > Gość portalu: ja napisał(a):
            >
            > > > sobie obiecalam, ze nigdy w zyciu tego nie zapomne. To
            > > > upokorzenie, upodlenie, poczucie bezsilnosci. I to wszystko w
            > > > polaczeniu z nienawiscia i pogarda do osoby, ktora wymierza
            > > > razy.
            > > To wszystko czuje sie zawsze po wymierzeniu kazdej kary.
            > > Powiedz dziecku NIE szczególnie gdy chegos chce albo mu na cczyms
            > > zalezy (nowa zabawka, mozliwosc obejzenia filmu ogladanego
            > > przez wszystkich kolegow itp.)
            > Po powiedzeniu NIE dziecko czuje do Ciebie pogardę i nienawiść???
            > To co ono czuje po klapsie?
            A po klapsie czuje?
            Przeciez nie będę zmieniał cytatu innej osoby.
            Dziecko czyy to po klapsie czy po innej karze czuje złość, czasem
            jest to aż nienawiść. może towarzyszyć temu poczucie bezsilności.
            Ale tu uczucia nie zależą od kary. Dla dziecka Kara to jest kara
            i ona zawsze jest przykra.
            Powiem więcej odczucia te mniej zależą od rodzaju kary (bicie,
            zakaz, wstrzymanie kieszonkowego itp) a bardziej zależą od samego
            dziecka i jego stosunku do tego czynu. Od jego poczucia winy,
            stopnia uświadomienia że zrobiło źle. Są dzieci na których lanie
            nie robi najmniejszego wrażenia (bo były bite z byle powodu i się
            już "uodporniły" psychicznie jeśli można to tak nazwać).
            Dlatego nie mozna stosować w stosunku do dzicka takich samych
            zasad jak do dorosłych tzn takich samych kar za takiem samo
            przewinienie. Kara powinna być odpowiednio dobrana do konkretnego
            dziecka a nie do czynu/wykroczenia/przewinienia.
            Za to samo dla jednego dzieka karą będzie uwaga rodzica dla
            innego "rozmowa wychowawcza" dla jeszcze inego i klaps nie pomoże.
        • Gość: aleksandrynka Re: My, bite dzieci IP: 212.160.130.* 07.05.03, 13:57
          WIDAĆ NIE MAMY TU DO CZYNIENIA ZE ZNAWCĄ PSYCHOLOGII DZIECKA... CZY
          JAKIEJKOLWIEK INNEJ...
    • Gość: iskerka Re: My, bite dzieci IP: *.technika.gliwice.pl 30.04.03, 08:41
    • Gość: Piotrek Re: My, bite dzieci IP: unix:* / 192.168.0.* 30.04.03, 08:56
      Niestety od pewnego czasu wyraźna jest tendencja do tworzenia
      przepisów na każdą sferę życia. Uważam że jest to zadanie
      utopijne, które prowadzi do kolejnych patologii. Jak tak dalej
      pójdzie to staniemy się zakładnikami prawników, bo na każdego
      znajdzie się paragraf (właściwie to się zastanawiam czy ten
      moment już nie nadszedł).
      Poza tym skoro zdarzają się źli rodzice, księża, kierowcy itd.
      to kto zagwarantuje, że ci co będą czuwali nad przestrzeganiem
      prawa będą robili to dobrze (czytaj: nie wykorzystają tego do
      złych celów)?
      • Gość: ANka Re: My, bite dzieci IP: *.ifn-magdeburg.de 30.04.03, 12:58
        Gość portalu: Piotrek napisał(a):

        > Niestety od pewnego czasu wyraźna jest tendencja do
        tworzenia
        > przepisów na każdą sferę życia. Uważam że jest to zadanie
        > utopijne, które prowadzi do kolejnych patologii. Jak
        tak dalej
        > pójdzie to staniemy się zakładnikami prawników, bo na
        każdego
        > znajdzie się paragraf (właściwie to się zastanawiam czy
        ten
        > moment już nie nadszedł).
        > Poza tym skoro zdarzają się źli rodzice, księża,
        kierowcy itd.
        > to kto zagwarantuje, że ci co będą czuwali nad
        przestrzeganiem
        > prawa będą robili to dobrze (czytaj: nie wykorzystają
        tego do
        > złych celów)?

        I wlasnie o to chodzi. Bardzo sie z tym zgadzam.
        Oczywiscie trzeba moc cos zrobic kiedy ktos morduje i
        zneca sie nad wlasnymi dziecmi ale z drugiej strony
        biologicznie rzecz ujmujac nie daje szansy na przetrwanie
        wlasnemu potomstwu. Gorzej gdy bite potomstwo w
        przyszlosci staje sie czlonkiem spoleczenstwa i normalnym
        ludziom bardzo szkodzi a tak jest nader czesto. I chyba
        tylko dlatego sa te prawa. Bo nie wierze tak naprawde ze
        ktos walczy w imie idei praw dziecka - poza kilkoma moze
        nawiedzonymi. To samo dotyczy zwierzat i wszystkich
        stworzen ktore maja takie samo prawo do zycia i unikania
        cierpien jak my wszyscy.
        Co do bicia - jestem przeciwniczka bo jesli nie bede miec
        autorytetu u moich dzieciakow to nie zyskam go przez
        bicie. Jestem zdecydowana przeciwniczka i jak mowie razi
        mnie gdy ktos swoje dzieci uderza czy maltretuje
        psychicznie. Ale przyznaje ze samej zdarzylo mi sie dac
        klapa glownie dlatego ze stracilam cierpliwosc i dalam
        ujscie swoim emocjom a raczej przerazeniu ze sobie
        szkodza. Z drugiej strony nie wsadzilabym siebie za to do
        wiezienia - (i nie chodzi o to ze to ja) bo a -
        zaszkodziloby to jeszcze bardziej moim dzieciom - wtedy
        dopiero stracilyby autorytet i wsparcie i poczucie ze
        czuwa nad nimi ktos silny, b- widzialy ze jestem
        czlowiekiem i tez potrafie sie zdenerwowac. Z drugiej
        strony jesli mi sie to zdarzylo to w wyjatkowej sytuacji
        (np wybiegania na ulice pomimo wielokrotnych uprzedzen i
        dyskusji na ten temat) poza tym mialam pelna swiadomosc
        ile stracil na tym moj autorytet i tak jak zawsze w
        wychowaniu - jedna niekonsekwencja rujnuje prace wielu
        lat . Coz nader czesto o tym zapominamy...
    • Gość: Doki Re: My, bite dzieci IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 30.04.03, 09:08
      Po pierwsze: a jak wytlumaczysz cos dwulatkowi, najlepiej w czasie ponizej kwadransa? Jesli rodzic decyduje, ze nie wolno, to NIE WOLNO i dziecko ma sie podporzadkowac. Zauwaz, ze rodzic nie zabrania dla swojego widzimisie, tylko np ze wzgledow bezpiecznstwa. Nie zamierzam stac w parku i tlumaczyc dlaczego nie idziemy na te karuzele. Nie i juz. Poniewaz dwulatkowi nie przetlumaczysz, bo jak, jesli sie uprze, to czasem po prostu nie ma innego wyjscia. Dla malego (2-3-letniego) dziecka kara musi byc natychmiastowa, inaczej nie skojarzy kary z wykroczeniem.
      Po drugie: o utrzymaniu dyscypliny juz bylo. Lepsze jest wychowanie zbyt rygorystyczne niz za malo rygorystyczne, IMHO.
      Po trzecie, miedzy znecaniem sie a rodzicielska kara jest cala przepasc. Zreszta, ja juz nie musze dawac klapsow mojemu dziecku: wie, kiedy na klapsa zasluguje. Przypisuje ten stan swojemu konsekwentnemu postepowaniu.
      Po czwarte: nie wiem, czy rodzicow- staruszkow bija dzieci, ktore byly kiedys bite, czy wlasnie te, ktore dostaly w skore za malo. Pewnie nie ma reguly.
      • Gość: zbyszko Re: My, bite dzieci IP: *.cezex.pl 30.04.03, 09:35
        Gość portalu: Doki napisał(a):

        > Po pierwsze: a jak wytlumaczysz cos dwulatkowi, najlepiej w czasie ponizej
        kwad
        > ransa? Jesli rodzic decyduje, ze nie wolno, to NIE WOLNO i dziecko ma sie
        podpo
        > rzadkowac. Zauwaz, ze rodzic nie zabrania dla swojego widzimisie, tylko np ze
        w
        > zgledow bezpiecznstwa. Nie zamierzam stac w parku i tlumaczyc dlaczego nie
        idzi
        > emy na te karuzele. Nie i juz. Poniewaz dwulatkowi nie przetlumaczysz, bo
        jak,
        > jesli sie uprze, to czasem po prostu nie ma innego wyjscia. Dla malego (2-3-
        let
        > niego) dziecka kara musi byc natychmiastowa, inaczej nie skojarzy kary z
        wykroc
        > zeniem.
        > Po drugie: o utrzymaniu dyscypliny juz bylo. Lepsze jest wychowanie zbyt
        rygory
        > styczne niz za malo rygorystyczne, IMHO.
        > Po trzecie, miedzy znecaniem sie a rodzicielska kara jest cala przepasc.
        Zreszt
        > a, ja juz nie musze dawac klapsow mojemu dziecku: wie, kiedy na klapsa
        zasluguj
        > e. Przypisuje ten stan swojemu konsekwentnemu postepowaniu.
        > Po czwarte: nie wiem, czy rodzicow- staruszkow bija dzieci, ktore byly kiedys
        b
        > ite, czy wlasnie te, ktore dostaly w skore za malo. Pewnie nie ma reguly.

        Wypowiedź DOKI jest bardzo bliska moim poglądom. Jestem stosunkowo starym
        rodzicem jednynaka 5 latka. Przepaść między karaniem a biciem jest dla mnie
        ogromna ale jednak są takie momenty kiedy po prostu nie wiem i pocieszam się że
        taki klaps "na pograniczu" mógł wyrządzić dziecku tylko niewielką krzywdę bez
        trwałej traumy (?). Groźne jest bicie z wściekłością - siniak to oznaka że się
        przesadziło i za to należy dziecko przeprosić koniecznie i popracować nad sobą.
        Jeśli chodzi o psychologów, psychiatrów, socjologów: są dla mnie koniecznością.
        Są bo są - a ich dzieci - pożal się Boże. Przepraszam tych prawdziwych. Moje
        doświdczenia życiowe każą miomijać konowałów ducha ale spotkałem chlubne
        wyjątki. W każdym razie trzymajnmy się z dala od medialnych ekspertów.

        Pozdrawiam
    • Gość: Kathryn bic najlatwiej IP: *.2p.ll / 192.168.2.* 30.04.03, 09:33
      Wyobrazmy sobie taka sytuacje: wkurzyl nas ogolony bysior - mamy
      ochote go walnac. Robimy to? Raczej nie. Obrazil nas policjant -
      nie jestesmy w stanie mu wytlumaczyc, ze to my mamy racje. Damy
      mu klapsa? Raczej nie. A przeciez oni wszyscy zasluguja na to,
      zeby ich wychowywac i to w trybie natychmiatowym - zupelnia tak
      jak nasze dzieci. A jaka jest roznica? Oni moga nam w odwecie
      przywalic, a nasze dziecko nie. I moze wlasnie dlatego rodzicom
      tak latwo leci reka. Dzieci nas sila rzeczy kochaja i sa od nas
      zupelnie zalezne. Nie maja jak sie bronic. Nie moga zrobic
      zupelnie nic. To bardzo komfortowa sytuacja, czyz nie?
      • Gość: Doki Re: bic najlatwiej IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 30.04.03, 10:07
        Gość portalu: Kathryn napisał(a):

        > To bardzo komfortowa sytuacja, czyz nie?

        Wiecej powiem, to cenna nauka na przyszlosc. Przez cale zycie lepiej nie zadzierac z silniejszym. Zycie nie jest sprawiedliwe, juz predzej okrutne. Nie mysle bic moich dzieci tylko po to, zeby sie nauczyly tej praktycznej prawdy, ale lepiej, zeby poznaly ja w dziecinstwie.
        • Gość: Olga Cóż za usprawiedliwienie IP: 212.14.38.* 05.05.03, 12:56
          Cóż za rewelacyjne usprawiedliwienie. W dorosłym życiu, Twoje dziecko może być
          również poniżane, deptane, sponiewierane - zafunduj mu to wszystko we własnym
          domu - niech się nauczy, będzie "rewelacyjnie" przygotowane do życia.
        • Gość: aleksandrynka Re: bic najlatwiej IP: 212.160.130.* 07.05.03, 14:02
          Jak widać silniejszy nie równa się mądrzejszy. A ja chcę, żeby moje dziecko
          właśnie zadzierało z takimi lepperami i innymi oszołomami. Ale nie pięściami,
          tylko intelektem...
      • Gość: kasia Re: bic najlatwiej IP: *.elk.sdi.tpnet.pl 30.04.03, 10:11
        zgadzam sie z kathren,na pewno bicie jest pojsciem na
        latwizne,na pewno nie jest wychowawcze.....niestety mimo
        tej swiadomosci zdarza mi sie uderzyc lub zwymyslac moje
        dzieci,czuje sie potem okropnie,chodze skruszona,przepraszam
        tlumaczac ze mnie ponioslo,umawiamy sie /mam ich trojeczke/ze
        nastepnym razem to sie nie zdarzy...potem dluzszy czas jest
        wszystko o.k az znow przychodzi taki dzien nie wiem czy moj cz
        ich gorszy i znow nastepuje wybuch-tylko niech nikt nie pomysli
        ze ich katuje,tzw klapa naprawde rzadko,czesciej jest to wybuch
        slowny, ale co chcialam ,czy wg autorki artykulu powinnam pojsc
        do wiezienia,na przymusowe leczenie czy tez wystarczy moje
        dzieci umiescic w jakims prowadzonym przez kompetentnych ludzi
        domu dziecka?????
        • Gość: Shigella Re: bic najlatwiej IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 30.04.03, 11:11
          > zgadzam sie z kathren,na pewno bicie jest pojsciem na
          > latwizne,na pewno nie jest wychowawcze.....niestety mimo
          > tej swiadomosci zdarza mi sie uderzyc lub zwymyslac moje
          > dzieci,
          Kasia
          Wszystko zalezy, co ukochany pomiot zrobil.
          Dzieci wlasnych wprawdzie nie mam, ale wychowywalam mlodszego brata (mamusi sie nie chcialo dzieckiem zajac, to dostawalam mlodego pod opieke), sama tez bylam wychowywana wiec mysle ze mam pewne podstawy do wypowiadania sie w kwestii wychowu mlodego pokolenia.
          Uwazam, ze czasem trzeba dac klapsa. Nie moze to byc jednak lanie, zeby sie wyzyc. Moj ojciec spral mnie kilkakrotnie, ale za kazdym razem wiedzialam (bo mi to wytlumaczyl) za co dostalam, co zlego zrobilam i dlaczego tego nie powinnam robic.
          A pare klapow pozwolilo mi zapamietac lekcje (tym bardziej, ze dotyczyly one spraw istotnych, np. wybiegania przed samochody na jezdni itp.). Samica hipopotama (za Drosherem) w podobnej sytuacji (np. gdy mlode chce sie bawic z krokodylem) karci swoje mlode, walac je glowa, tak ze maly hipcio sie przewraca. ;)
          Z kolei moja matka lala mnie czym popadlo, glownie po to, zeby wyladowac na mnie swoje frustracje. Ja sobie akurat radzilam z odroznianiem dobra i zla, ale normalne dziecko mogloby miec spore klopoty z interpretacja kar wymierzana przez moja matke.
          W kazdym razie - efekt jest taki, ze ojca szanuje, a matke - nie bardzo.

          > czuje sie potem okropnie,chodze skruszona,przepraszam
          > tlumaczac ze mnie ponioslo,
          Boze, jak ja tego nie cierpialam - najpierw lanie (niekiedy nawet slusznie), a potem przepraszanie.

          > umawiamy sie /mam ich trojeczke/ze nastepnym razem to sie
          > nie zdarzy...
          To ja juz wolalam okreslone reguly - dostaje za to i za to, a nie niedotrzymane obietnice.

          > potem dluzszy czas jest
          > wszystko o.k az znow przychodzi taki dzien nie wiem czy moj cz
          > ich gorszy i znow nastepuje wybuch-tylko niech nikt nie
          > pomysli ze ich katuje,tzw klapa naprawde rzadko,czesciej
          > jest to wybuch slowny,
          Jezeli dziecie faktycznie dostaje malpiego rozumu, a zwykle
          spokojne upomnienie nie daje efektu, to IMHO mozna na dziecie krzyknac. Jak mnie kolega w pracy zdenerwuje, to tez nan rykne, wiec to nie jest tak, ze pastwie sie jeno nad slabszymi (szefa tez nie raz zwrzeszczalam, a co!).
          Dziecko musi niestety zrozumiec, ze istnieje wprawdzie jego wolnosc osobista, ale ze dorosli tez maja swoje prawa, ze istnieja pewne reguly, ktorych trzeba przestrzegac. Nie zawsze tez dziecko umie odroznic zlo od dobra, nie zawsze jego wybor jest dobry. Jezeli dziecko w srodku zimy zechce wyjsc w krotkich spodenkach i wiatrowce, to niezaleznie od jego protestow i naruszania godnosci osobistej rodzice musza je ubrac stosownie do temperatury.
          Mojemu najmlodszemu bratu mamusia pozwalala jesc tylko to, co dzidzia chce (nawet jak dzidzia miala 12 lat) i efekt jest taki, ze mlody ma niewyksztalcone w pelni zeby, niedorozwoj klatki piersiowej itd., bo dieta skladajaca sie z kromek z czekolada/dzemem i makaronu z cukrem chyba nie jest pelnowartosciowa.

          > ale co chcialam ,czy wg autorki artykulu powinnam pojsc
          > do wiezienia,na przymusowe leczenie czy tez wystarczy moje
          > dzieci umiescic w jakims prowadzonym przez kompetentnych ludzi
          > domu dziecka?????
          Oczywiscie. Moze nawet znajdziemy (bo przeciez sie przyznalam do znecania sie nad bratem) sie na jednym oddziale z ta mila pania z Lodzi.
          Pozdrawiam
          Shigella
        • Gość: MAX Re: bic najlatwiej -Kasi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.03, 11:52
          Gość portalu: kasia napisał(a):

          > zgadzam sie z kathren,na pewno bicie jest pojsciem na
          > latwizne,na pewno nie jest wychowawcze.....niestety mimo
          > tej swiadomosci zdarza mi sie uderzyc lub zwymyslac moje
          > dzieci,czuje sie potem okropnie,chodze skruszona,przepraszam
          > tlumaczac ze mnie ponioslo,umawiamy sie /mam ich trojeczke/ze
          > nastepnym razem to sie nie zdarzy...potem dluzszy czas jest
          > wszystko o.k az znow przychodzi taki dzien nie wiem czy moj cz
          > ich gorszy i znow nastepuje wybuch-tylko niech nikt nie
          pomysli
          > ze ich katuje,tzw klapa naprawde rzadko,czesciej jest to
          wybuch
          > slowny, ale co chcialam ,czy wg autorki artykulu powinnam
          pojsc
          > do wiezienia,na przymusowe leczenie czy tez wystarczy moje
          > dzieci umiescic w jakims prowadzonym przez kompetentnych ludzi
          > domu dziecka?????

          więzienie przesada, dom dziecka - stanowczo nie, leczenie
          jeszcze nie, ale pewnie przydałyby Ci się jakieś kropelki np.
          nervosol, menthoval??
          A może powinnaś Kasiu swoja negatywnę enerię wyładowywać w inny
          sposób, np. chodząc na basen,aerobik, taj chi itp. (dla lepszej
          kondycji psychicznej, fizycznej, a przy tym jaka figura!! - i
          jakie pozytywne nastawienie do świata i dzieci!!)
          MAX
          PS Nurtuje mnie myśl, czy zdarzają Ci się takie wybuchy w
          stosunku do ojca swoich dzieci, babci, dziadka tychże dzieci
          albo Twoich osobistych przyjaciół, czy innych bliskich Ci
          ludzi??
          Zapewne raczej nie?? Ciekawe dlaczego?
        • Gość: Jarek Re: bic najlatwiej IP: *.kanetti.com 01.05.03, 21:25
          Gość portalu: kasia napisał(a):

          CZESC KASIU

          > zgadzam sie z kathren,na pewno bicie jest pojsciem na
          > latwizne,na pewno nie jest wychowawcze.....niestety mimo
          > tej swiadomosci zdarza mi sie uderzyc lub zwymyslac moje
          > dzieci,czuje sie potem okropnie,chodze skruszona,przepraszam
          > tlumaczac ze mnie ponioslo,umawiamy sie /mam ich trojeczke/ze
          > nastepnym razem to sie nie zdarzy...potem dluzszy czas jest
          > wszystko o.k az znow przychodzi taki dzien nie wiem czy moj cz
          > ich gorszy i znow nastepuje wybuch-tylko niech nikt nie pomysli
          > ze ich katuje,tzw klapa naprawde rzadko,czesciej jest to wybuch
          > slowny, ale co chcialam ,czy wg autorki artykulu powinnam pojsc
          > do wiezienia,na przymusowe leczenie czy tez wystarczy moje
          > dzieci umiescic w jakims prowadzonym przez kompetentnych ludzi
          > domu dziecka?????


          Super, ze przyznajesz sie, ze bicie nie jest dobra metoda wychowawcza itd.
          Jezeli rzeczywiscie tak myslisz staraj sie tego przestrzegac. Ni wiem
          oczywiscie, co wprawia cie w taki stan " wrzenia" ale z podtekstu wynika,
          ze przyczyna nie sa akurat dzieci. Jesli obawiasz sie podobnych sytuacji,
          postaraj sie za wczasu pomyslec o tym aby do tego bie doszo. Jezeli jestes
          zestresowana, przemeczona, itp postaraj sie najpierw temu zaradzic, a byc moze
          do "wybuchow" nie dojdzie. Moze po prostu jestes osoba, ktora nie pracuje
          zawodowo i zajmuje sie trojka dzieci w domu. Wiekszosc z nas nie wytrzymalaby
          takiego zycia na dluzsza mete. Postaraj sie troche zrelaksowac ( bez
          dzieci !!!!:-))). Sam mam trojke chlopcow i gdy nie daje rady to zostawiam je
          z mama i na min. na pare godzin robie sobie wolne.
          Nie winie przy tym dzieci, ze nie daje czasami rady. Nie daje, ot wszystko:-)
          Wytrwalosci, jarek
        • Gość: aleksandrynka Re: bic najlatwiej IP: 212.160.130.* 07.05.03, 14:09
          Gość portalu: kasia napisał(a):

          ,czy wg autorki artykulu powinnam pojsc
          > do wiezienia,na przymusowe leczenie czy tez wystarczy moje
          > dzieci umiescic w jakims prowadzonym przez kompetentnych ludzi
          > domu dziecka?????

          Kasia, głupoty piszesz, oczywiście, że nie! Najwazniejsze, że zdajesz sobie
          sprawę, że nie jest to najlepsza metoda, zastanawiasz się nad tym, MYŚLISZ. A
          wielu ludzi mechanicznie unosi rękę, bo tak wygodnie, "skutecznie", zero
          wysiłku intelektualnego, poznawczego... Żadnej refleksji nad sytuacją, ucuciami
          dziecka...
          A w żadnym domu dziecka na świecie kompetencja nie zastąpiała miłości... Ale to
          juz inny temat, nie mniej poruszający.
          Kasia, trzymaj się ciepło!
      • Gość: beata Re: bic najlatwiej IP: *.unige.ch 30.04.03, 13:01
        znam rodzine szwajcarska- politically correct, gdzie dzieci zyja
        bez obowiazkow (ojciec temperuje olowek synowi przy odrabianiu
        lekcji)i gdzie 13letni syn czesto podnosi reke na matke- reakcja
        rodzicow. matka skomle w bezsile a ojciec daje rady przez
        telefon o tym jak powinien zachowac sie kulturalny chlopiec...
        Idylla- ale jakim rodzicem i mezem bedzie nasz maly bohater
        systemu, gdzie "dziecko jest tyranem rodziny" (tytul kilku
        artykulow w prasie francojezycznej z ubieglego roku)
        • Gość: ANka Re: bic najlatwiej IP: *.ifn-magdeburg.de 30.04.03, 16:57
          Gość portalu: beata napisał(a):

          > znam rodzine szwajcarska- politically correct, gdzie
          dzieci zyja
          > bez obowiazkow (ojciec temperuje olowek synowi przy
          odrabianiu
          > lekcji)i gdzie 13letni syn czesto podnosi reke na
          matke- reakcja
          > rodzicow. matka skomle w bezsile a ojciec daje rady przez
          > telefon o tym jak powinien zachowac sie kulturalny
          chlopiec...
          > Idylla- ale jakim rodzicem i mezem bedzie nasz maly
          bohater
          > systemu, gdzie "dziecko jest tyranem rodziny" (tytul kilku
          > artykulow w prasie francojezycznej z ubieglego roku)

          Tylko jedno pytanie sie cisnie na usta - gdzie on sie
          tego bicia nauczyl?
          Bo mowilo sie tu na forum raczej o wypadkach skrajnych w
          przypadku zagrozenia zdrowia dziecka -lub niemoznosci z
          nimi kontaktu. Ale agresja u dziecka bez przyczyny? Sorry
          ale jako matce nie bardzo chce mi sie w to wierzyc -
          uzewnetrzniania jej w taki sposob a nie np w postaci
          rzucania sie na ziemie itd trzeba sie skads nauczyc. A w
          dumnej prasie franco - phonnej to bywalo juz i pewnie
          bedzie wiele artykulow- niektore nawet ciekawe...
      • Gość: end Re: bic najlatwiej IP: *.biz.net.pl 30.04.03, 14:12
        Gość portalu: Kathryn napisał(a):

        > Wyobrazmy sobie taka sytuacje: wkurzyl nas ogolony bysior -
        mamy
        > ochote go walnac. Robimy to? Raczej nie. Obrazil nas policjant
        -
        > nie jestesmy w stanie mu wytlumaczyc, ze to my mamy racje. Damy
        > mu klapsa? Raczej nie. A przeciez oni wszyscy zasluguja na to,
        > zeby ich wychowywac i to w trybie natychmiatowym - zupelnia tak
        > jak nasze dzieci. A jaka jest roznica? Oni moga nam w odwecie
        > przywalic, a nasze dziecko nie. I moze wlasnie dlatego rodzicom

        Nie o to chodzi, a w kazdym razie nie tylko o to. Za bysiora czy
        policjanta nie jestesmy odpowiedzialni, a za wlasne dziecko tak.
        Jesli zrobi sobie krzywde albo innemu dziecku, to my jestesmy
        za to odpowiedzialni. Czasem klaps czy przytrzymanie (to tez
        uzycie sily) za lapeczki dzieciatka walacego lopatka inne
        dziecko, jest konieczne.
        Tu nie chodzi o to, ze dziecko jest slabsze i dlatego czasem
        dostaje klapsa, bo nie bijemy przeciez obcych dzieci, ktore
        czasem potrafia tez doprowadzic do szalu. A poza tym okreslanie
        klapsa jako 'bicie' czy nawet 'znecanie sie' to jest czysta
        demagofia i sprowadzanie wszystkiego do absurdu.
      • Gość: Jarek Re: bic najlatwiej IP: *.kanetti.com 01.05.03, 20:51
        Gość portalu: Kathryn napisał(a):

        > Wyobrazmy sobie taka sytuacje: wkurzyl nas ogolony bysior - mamy
        > ochote go walnac. Robimy to? Raczej nie. Obrazil nas policjant -
        > nie jestesmy w stanie mu wytlumaczyc, ze to my mamy racje. Damy
        > mu klapsa? Raczej nie. A przeciez oni wszyscy zasluguja na to,
        > zeby ich wychowywac i to w trybie natychmiatowym - zupelnia tak
        > jak nasze dzieci. A jaka jest roznica? Oni moga nam w odwecie
        > przywalic, a nasze dziecko nie. I moze wlasnie dlatego rodzicom
        > tak latwo leci reka. Dzieci nas sila rzeczy kochaja i sa od nas
        > zupelnie zalezne. Nie maja jak sie bronic. Nie moga zrobic
        > zupelnie nic. To bardzo komfortowa sytuacja, czyz nie?

        Dokladnie tak. Przemoc fizyczna powinno sie nazywac po imieniu i nie wymyslac
        filozofi do niej i nowej termonologii. W kraju, jak np. Polska, wiele jest
        w tym zakresie do zrobienia.Staram sie otwierac ten temat, podczas podrozy do
        Polaki, tak czesto jak sie da. Postawy sa rozne. Sa tacy ktorzy dyskutuja,
        uznajac waznasc tematu, sa czeso tacy ktorzy, ktorzy byli bici, wiec sami bija.
        Najgorsi sa ci, co sie obrazaja od razu, najczesciej holdujac ( samo "h" ? )
        tzw. wychowaniu tzw.tradycyjnemu.Czesco nalezaloby przebudowac caly
        swiatopoglad, zeby ostatecznie zajac sie sprawa przemocy fizycznej.
        Najbardziej bawia mnie ci, ktorzy powoluja sie na wyznawana "religie"!!!!,
        jako przyczyne przemocy fizycznej. INKWIZYCJO WROC !!!!:-))))
    • Gość: xegar Re: My, bite dzieci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.04.03, 10:21
      Pytanie 'bic-nie bic' jest niewlasciwe. Dziecko nie moze byc bite przez osoby nie kochajace go (oczywiscie nie mowie o patologiach).
      To najwieksze uproszczenie, z jakim moge sie zgodzic. Koncepcja "Dnia Sprzeciwu Wobec Bicia Dzieci" jest glupia i dowodzi niekompetencji autora pomyslu. Powinien to byc raczej Dzien Wspolczucia Wobec Niekochanych Dzieci lub cos w tym rodzaju.

      Podoba mi sie dyskusja na Forum (aktualnie 31 postow na liczniku), bo prezentuje szerokie spektrum pogladow.

      Pozdrawiam serdecznie. Xe.
      • Gość: Dr. Re: My, bite dzieci IP: *.buffalo.dialup.pol.co.uk 30.04.03, 11:20
        Wzajemne zyczliwe odnoszenie sie do siebie w domu przez
        wszystkich domownikow ,jest jednym z podstawowych elementow
        wychowawczych . Nikt nie zaprzeczy ,ze nawet male zwierzatka
        ucza sie od swoich rodicow wszelkich zachowan . Spojzmy na nasze
        domy na doroslych jak sie zachowujemy . Dzieci wszystkiego ucza
        sie w DOMU . Ja mam juz dzieci dorosle i nigdy ich nie bilem i
        nikt nie wychowywal ich za mnie .
    • Gość: L Re: My, bite dzieci IP: *.net.external.hp.com 30.04.03, 11:20
      Mam wrażenie, ze wszystkich tutaj, ktorzy dopuszczaja przemoc
      wobec dzieci, klapsy, pasy itp zupelnie pokrecilo. Wszyscy
      zwalacie wine na dzieci za ich nieodpowiednie zachowanie, a to
      jet najgorszy blad jaki popelniacie ! Cały rozwoj dziecka jest
      w 100% wynikiem zachowania rodzicow ! Gdy slysze, ze
      trzylatkowi trzeba dac klapsa bo nie slucha, to mnie krew
      zalewa ! Albo ze niebite dziecko bedzie narkomanem ! Dzieci
      uczą sie złych zachowań obserwujac nas doroslych ! Zatem zanim
      uderzysz dziecko zastanow sie skad sie to wzielo u dziecka !
      Jesli dziecko czegos nie chce zrobic i robi Ci awanture,
      najpewniej tak samo wczesniej awanturowałeś sie z zona !
      Najpierw naprawcie siebie rodzice ! Ja tez bylem bity w
      dziecinstwie, nie bylo to bicie brutalne, nigdy mi sie krzywda
      nie stala, wrecz moge powiedziec, ze pod tym wzgledem mialem
      szczescie, ale nigdy nie uderze dziecka i nigdy nie pozwole
      tego nikomu zrobic ! Jak chcecie sie bic, to sprobujcie z kims
      kto wam moze oddac !
      • Gość: Doki Re: My, bite dzieci IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 30.04.03, 12:22
        Gość portalu: L napisał(a):

        Cały rozwoj dziecka jest
        > w 100% wynikiem zachowania rodzicow ! Gdy slysze, ze
        > trzylatkowi trzeba dac klapsa bo nie slucha, to mnie krew
        > zalewa ! Albo ze niebite dziecko bedzie narkomanem ! Dzieci
        > uczą sie złych zachowań obserwujac nas doroslych ! Zatem zanim
        > uderzysz dziecko zastanow sie skad sie to wzielo u dziecka !
        > Jesli dziecko czegos nie chce zrobic i robi Ci awanture,
        > najpewniej tak samo wczesniej awanturowałeś sie z zona !
        > Najpierw naprawcie siebie rodzice !

        Co za bzdury. Po pierwsze, nieprawda, ze to roddzice maja decydujacy wplyw na dziecko. Poczawszy od wieku przedszkolnego zaczyna coraz wyrazniej sie zaznaczac, a potem przewazac, wplyw szkoly i grupy rowiesniczej. To po pierwsze.

        Po drugie zas, nie wiem w jakim wieku przyszlo na swiat Twoje dziecko, moje bylo noworodkiem i nie wiedzialo nic o swiecie i obowiazujacych w nim zasadach. Nie potrafilo obserwowac, analizowac i wyciagac wnioskow- nadal nie zawsze potrafi. Wychowanie opiera sie na dwoch podstawach: nasladownictwo (czyli przyklad rodzicow) i warunkowanie, czyli tresura. A w tresurze jest nie tylko marchewka. Jasne, ze ten "kij" to nie musi byc zawsze przemoc fizyczna, ale czasem jest to najpraktyczniejsze rozwiazanie. Podobnie jak sady nie moga karac na oslep, tak i nie powinni tego czynic rodzice. Ale i w sadownictwie, i w wychowaniu swiadomosc kary za przestepstwo musi byc, najlepiej kary sprawiedliwej i nieuchronnej.
        • Gość: L Re: My, bite dzieci IP: *.net.external.hp.com 30.04.03, 17:54
          Gość portalu: Doki napisał(a):

          > Co za bzdury. Po pierwsze, nieprawda, ze to roddzice maja decydujacy wplyw
          na d
          > ziecko. Poczawszy od wieku przedszkolnego zaczyna coraz wyrazniej sie
          zaznaczac
          > , a potem przewazac, wplyw szkoly i grupy rowiesniczej. To po pierwsze.
          >
          > Po drugie zas, nie wiem w jakim wieku przyszlo na swiat Twoje dziecko, moje
          byl
          > o noworodkiem i nie wiedzialo nic o swiecie i obowiazujacych w nim zasadach.
          Ni
          > e potrafilo obserwowac, analizowac i wyciagac wnioskow- nadal nie zawsze
          potraf
          > i. Wychowanie opiera sie na dwoch podstawach: nasladownictwo (czyli przyklad
          ro
          > dzicow) i warunkowanie, czyli tresura. A w tresurze jest nie tylko
          marchewka. J
          > asne, ze ten "kij" to nie musi byc zawsze przemoc fizyczna, ale czasem jest
          to
          > najpraktyczniejsze rozwiazanie. Podobnie jak sady nie moga karac na oslep,
          tak
          > i nie powinni tego czynic rodzice. Ale i w sadownictwie, i w wychowaniu
          swiadom
          > osc kary za przestepstwo musi byc, najlepiej kary sprawiedliwej i
          nieuchronnej.

          Nie mow, że ktoś pisze bzdury, dopoki sam nie udowodnisz ze ich nie
          przedstawiasz. Napisałeś, bicie to "najpraktyczniejsze" zatem nie umiesz
          wymyślić innej kary niż bicie, tak ? Zadaniem rodziców jest rownież sprawienie
          by wpływ szkoły nie był szkodliwy oraz nie był przeważajacy . Mylisz sie
          mowiąc poza tym, ze dziecko mając pare miesięcy nie obserwuje, kazdy lekarz i
          psycholog Ci powie, ze na pozniejszy rozwoj dziecka pierwsze miesiace zycia
          maja wplyw najwiekszy, i co gorsza nie do naprawienia w przypadku bledu, jesli
          twoj lekarz mowi inaczej , zmien lekarza.
          Dzieci są fantastycznymi obserwatorami, nawet sobie nie zdajesz sprawy jak
          wiele widza i jak intepretuja Twoje zachowanie. Dziecko mojego kolegi ( 4
          lata ) powiedzialo : "Sluchaj gosciu, daj mi jeść, bo jestem glodny " -
          zgadnij gdzie sie tego nauczyl . Ja nie neguje stosowania kar wobec dzieci,
          ale nie moze to byc bicie, nawet jesli jest skuteczne !
          • Gość: Doki Re: My, bite dzieci IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 30.04.03, 18:40
            Gość portalu: L napisał(a):


            Napisałeś, bicie to "najpraktyczniejsze" zatem nie umiesz
            > wymyślić innej kary niż bicie, tak ?

            Nie zawsze mam czas na wymyslanie, to wszystko.

            > Zadaniem rodziców jest rownież sprawienie
            > by wpływ szkoły nie był szkodliwy oraz nie był przeważajacy .

            Jest na to jeden sposob: nie posylac dziecka do szkoly.

            Mylisz sie
            > mowiąc poza tym, ze dziecko mając pare miesięcy nie obserwuje,

            Ono sie patrzy. To cos innego. Nawet nie wszyscy dorosli potrafia rozumnie obserwowac. Obserwuje i zapamietuje. Ale nie umie planowac ani przewidywac inaczej niz przez warunkowanie.

            kazdy lekarz i
            > psycholog Ci powie, ze na pozniejszy rozwoj dziecka pierwsze miesiace zycia
            > maja wplyw najwiekszy, i co gorsza nie do naprawienia w przypadku bledu, jesli
            > twoj lekarz mowi inaczej , zmien lekarza.

            Po pierwsze, co to ma do rzeczy, po drugie, dziecko jest tak plastyczne, ze nawet dwu-trzylatka mozna "naprawic". inaczej nie udawalyby sie adopcje.

            Dziecko mojego kolegi ( 4
            > lata ) powiedzialo : "Sluchaj gosciu, daj mi jeść, bo jestem glodny " -
            > zgadnij gdzie sie tego nauczyl .

            No dobra, ale co to ma do rzeczy? Jak sie ma czterolatek do kilkumiesiecznego dziecka? Czterolatek fantastycznie powtarza zaslyszane teksty, czasem nieprawdopodobnie je modyfikujac i puszcza zaskakujace teksty. Potrafi tez wyrazic slowami podstawowe potrzeby. I co z tego? Gdzie sie nauczyl? W domu, w szkole, z TV, kto wie...

            Ja nie neguje stosowania kar wobec dzieci,
            > ale nie moze to byc bicie, nawet jesli jest skuteczne !

            OK. Moze, tak samo jak w stosunkach miedzy panstwami dopuszczalna jest, jako srodek wyjatkowy, wojna, ze odwolam sie do aktualnej sytuacji.
            • Gość: Olga Re: My, bite dzieci IP: 212.14.38.* 05.05.03, 13:22
              Niezależnie od tego co byś wymyślił, to zawsze jest jednak tylko i wyłącznie
              szukanie "i to na siłę" usprawiedliwienia.
              Zdarzało mi się, że "ręka mi skoczyła", ale zawsze, kiedy ochłonęłam zdawałam
              sobie sprawę, że mogłabym to załatwić inaczej, lepiej, a to co się stało to
              wynik mojego zmęczenia, pospiechu itp.
              I najgprsze co mnie wkurza, to szukanie na siłę ideologii dla własnego lenistwa
              i bezmyślności - napisz po prostu że dajesz w dupę bo Ci się nie chce myśleć,
              bo nie masz na to czasu, a nie niemalże "serce mi krwawi, ale się zmuszam dla
              dobra mojego dziecięcia".
            • Gość: aleksandrynka Re: My, bite dzieci IP: 212.160.130.* 07.05.03, 14:18
              Doki, dziecko adopcyjne, będące wczesniej np. w domu dziecka, czy też odrzucone
              przez patologicznych rodziców jest nieodwracalnie skrzywione na całe życie
              (chyba, że mu się nie powie o adopcji), a im dłużej było w ośrodku, tym
              gorzej... Rana odrzucenia jest praktycznie nie do wygojenia, nawet jeśli
              później dostanie się całe tony, pokłady mądrej miłości od przybranych rodziców.
        • Gość: aleksandrynka Re: My, bite dzieci IP: 212.160.130.* 07.05.03, 14:13
          Doki, osobowość dziecka kształtuje sie do 3 roku...
    • Gość: Kathryn takie dni sa potrzebne IP: *.2p.ll / 192.168.2.* 30.04.03, 11:29
      Nie moge sie zgodzic, ze takie dni, w ogole takie akcje nie sa
      potrzebne. Mysle, ze sa. Na pewno same z siebie nie spowoduja
      jakichs drastycznych zmian, ale przynajmniej zwroca uwage na te
      kwestie i sklonia niektorych do przemyslenia problemu. Moze
      niektorzy dzieki temu zmienia swoje dotychczasowe poglady,
      przewartosciuja swoj system. Dla mnie byloby juz super, gdyby
      wypowiedzenie kwestii "mnie ojciec bil, i dzieki temu wyroslem
      na porzadnego czlowieka" byloby uznawane powszechnie za przejaw
      glupoty, totalny obciach. Zeby ci, ktorzy bija dzieci, nie
      obnosili sie z tym, zeby nie byli z tego dumni i przekonani o
      swojej racji.
      To tak jak z akcjami przeciwko przemocy w rodzinie typu
      plakaty "bo zupa byla za slona". Duzo osob sie z tego smialo,
      watpiono, czy te zdjecia cos moga zmianic. Bezposrednio na pewno
      nie. Przemoc domowa chyba nigdy nie ustanie, ale przynajmniej
      nikt normalny juz chyba nie uwaza bicia zon za rzecz normalna i
      wrecz wychowawcza. A przy tej okazji moze pare bitych kobiet
      (czy mezczyzn) dowiedzialo sie, gdzie szukac pomocy, i ze w
      ogole taka pomoc istnieje.
      Wiec moze ta akcja skloni np. jakichs sasiadow, ktorzy sie "nie
      wtracaja" do tego, zeby chociaz zadzwonili na Niebieska linie. A
      moze ktoregos rodzica powstrzyma to przed przywaleniam po raz
      kolejny swemu dziecku, gdy bedzie wiedzial,ze nie pozostanie
      bezkarny. I nie chodzi tu nawet o system kar panstwowych, ale
      ostracyzm, potepienie najblizszego srodowiska.
      Po prostu nie udawajmy, ze nie ma problemu
    • Gość: Oszołom z RM o biciu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.03, 11:31
      Powiem że bicie należy stosować możliwie rzadko jak najrzadziej i musi
      byćnaprawdę poważny tego powód. Absolutnienie do przyjęcia jest bicie za byle
      co nie mówiąc już o biciu bez powodu. Dopuszczalne są wg mnie klapsy i jak
      najbardziej stawianie w kącie..ja stosowałbym jeszcze co innego ."nie
      dostaniesz lania czy kary jeśli naprawsz wyrządzoną krzywdę naprawisz to co
      zniszczyłeś ewentualnie odpracujesz to jeśli dopuściłeś się zniszczenia czegoś
      nieodrwcalnie, wyrządziłeś komuś krzywdę" ..klęczenie też jest nie złe byle z
      tym nie przesadzać (do kwadransa)..absolutnie nie do przyjecia jest bicie
      pięściami kopanie, bicie pasem czy kablem na goły tyłek..raczej niestosowałbym
      też targania za włosy..kary stosować tylko wtedy gdzy dzieciak naprawdę coś
      zbroi
    • Gość: Iza Re: My, bite dzieci IP: *.arcom.com.pl 30.04.03, 12:19
      W tej chwili dominują dwa modele wychowania: pełny liberalizm -
      dziecko ma prawo, może wszystko co chce, lub surowe, poparte
      biciem - dziecko ma robić to, co każą rodzice. Jak to spelnia
      się po za domem. Drugoklasista (szkoła podstawowa) do pani
      świetliczanki powiedział " bo pani nie może mi nic zrobić, bo
      ja panią zaskarżę", rodzić do nauczyciela, gdy ten zgłasza mu,
      że jego dziecko pali " ja nie chcę konfronatcji, ja wierzę
      mojemu dziecku, ono mówi mi prawdę", " to niemożliwe, mój
      syn ...?". Z drugiej strony,gdy wiem, że dzieciak przeskrobał,
      a rodzice stosują tylko bicie, to szukam sposobu, aby z nim
      wspólnie ustalić "zadośćuczynienie". Żadna z metod nie jest
      dobra. Dzieciom potrzeban jest konrtola, świadomość, że za
      przewinienia poniosą konsekwencje. Muszą mieć określone nagrody
      i kary. A dorosłym potrzeban jest przede wszystkim
      KONSEKWENCJA!!!
      • Gość: Oszołom z RM Chcą zrobić z Polski drugą Szwecję...alarm! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.03, 12:38
        Gość portalu: Iza napisał(a):

        > W tej chwili dominują dwa modele wychowania: pełny liberalizm -
        > dziecko ma prawo, może wszystko co chce, lub surowe, poparte
        > biciem - dziecko ma robić to, co każą rodzice. Jak to spelnia
        > się po za domem. Drugoklasista (szkoła podstawowa) do pani
        > świetliczanki powiedział " bo pani nie może mi nic zrobić, bo
        > ja panią zaskarżę", rodzić do nauczyciela, gdy ten zgłasza mu,
        > że jego dziecko pali " ja nie chcę konfronatcji, ja wierzę
        > mojemu dziecku, ono mówi mi prawdę", " to niemożliwe, mój
        > syn ...?". Z drugiej strony,gdy wiem, że dzieciak przeskrobał,
        > a rodzice stosują tylko bicie, to szukam sposobu, aby z nim
        > wspólnie ustalić "zadośćuczynienie". Żadna z metod nie jest
        > dobra. Dzieciom potrzeban jest konrtola, świadomość, że za
        > przewinienia poniosą konsekwencje. Muszą mieć określone nagrody
        > i kary. A dorosłym potrzeban jest przede wszystkim
        > KONSEKWENCJA!!!

        - nie dajmy się jeśli na to pozwolimy to zniszczymy instytucję rodziny!! a
        wtedy grozinam upadek państwa!
    • Gość: Anna BYŁAM BITA IP: *.man.poznan.pl 30.04.03, 12:36
      Byłam bita ja i mój brat pasem na goły tyłek kilka razy nawet do
      krwi, wciąż dostawałam "w łeb", byłam kopana, bita pięściami,
      matka rzucała we mnie krzesłami, klapsów, targania za włosy i
      bezustannych zniewag słownych (bardzo silnych i poniżających)
      nie zliczę. Kilka razy oberwałam od ojca w twarz, aż raz mi krew
      leciała z nosa. Byłam świadkiem ogromnej przemocy w rodzinie i
      wielu innych okrutnych rzeczy, zupełnej oziębłości, żadne z
      moich rodziców nigdy!!! mnie nie przytuliło i nie powiedziało,
      że kocha. I nie myślcie, że pochodzę z nizin społecznych,
      WYCHOWAŁAM SIĘ W INTELIGENCKIEJ RODZINIE i nikt z jej otoczenia
      zapewne nie ma świadomości, co działo się w czterech ścianach
      mojego rodzinnego domu. Szybko i pochopnie wyszłam za mąż, by
      uwolnić się od koszmaru. Próbuję sobie ułożyć życie, mimo, iż
      mąż mnie nie kocha i poniża (ale tylko słownie). Mam cudowną
      córkę, którą wychowuję w poszanowaniu własnej i cudzej godności,
      otaczam wielką miłością, dobrocią, choć kilka razy w życiu
      dostała klapa na pupę i myślę, że jej to źle nie zrobiło. Myślę,
      że nie można przesadzać ani w jedną, ani w drugą stronę, nie
      można sprawić, by dziecko sie nas bało, nie miało zaufania, lub
      choć przez chwilę czuło się nie kochane. Ja do dziś, mimo, że
      mam ponad 30 lat czuję piętno dzieciństwa- niskie poczucie
      wartości, natręctwa, bulimia, anoreksja, brak pewności siebie
      objawiający się nadmierną i niezdrową ambicją oraz
      samochwalstwem oraz odraza, gdy myslę o moich rodzicach i
      młodych latach. Może ktoś mi doradzi, czy powinnam iść do
      psychiatry, lub psychologa? Chyba mam depresję, gdyby nie
      dziecko i praca leżałabym w łóżku i jadła słodycze.
      • Gość: Oszołom z RM Re: BYŁAM BITA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.03, 12:39
        Gość portalu: Anna napisał(a):

        > Byłam bita ja i mój brat pasem na goły tyłek kilka razy nawet do
        > krwi, wciąż dostawałam "w łeb", byłam kopana, bita pięściami,
        > matka rzucała we mnie krzesłami, klapsów, targania za włosy i
        > bezustannych zniewag słownych (bardzo silnych i poniżających)
        > nie zliczę. Kilka razy oberwałam od ojca w twarz, aż raz mi krew
        > leciała z nosa. Byłam świadkiem ogromnej przemocy w rodzinie i
        > wielu innych okrutnych rzeczy, zupełnej oziębłości, żadne z
        > moich rodziców nigdy!!! mnie nie przytuliło i nie powiedziało,
        > że kocha. I nie myślcie, że pochodzę z nizin społecznych,
        > WYCHOWAŁAM SIĘ W INTELIGENCKIEJ RODZINIE i nikt z jej otoczenia
        > zapewne nie ma świadomości, co działo się w czterech ścianach
        > mojego rodzinnego domu. Szybko i pochopnie wyszłam za mąż, by
        > uwolnić się od koszmaru. Próbuję sobie ułożyć życie, mimo, iż
        > mąż mnie nie kocha i poniża (ale tylko słownie). Mam cudowną
        > córkę, którą wychowuję w poszanowaniu własnej i cudzej godności,
        > otaczam wielką miłością, dobrocią, choć kilka razy w życiu
        > dostała klapa na pupę i myślę, że jej to źle nie zrobiło. Myślę,
        > że nie można przesadzać ani w jedną, ani w drugą stronę, nie
        > można sprawić, by dziecko sie nas bało, nie miało zaufania, lub
        > choć przez chwilę czuło się nie kochane. Ja do dziś, mimo, że
        > mam ponad 30 lat czuję piętno dzieciństwa- niskie poczucie
        > wartości, natręctwa, bulimia, anoreksja, brak pewności siebie
        > objawiający się nadmierną i niezdrową ambicją oraz
        > samochwalstwem oraz odraza, gdy myslę o moich rodzicach i
        > młodych latach. Może ktoś mi doradzi, czy powinnam iść do
        > psychiatry, lub psychologa? Chyba mam depresję, gdyby nie
        > dziecko i praca leżałabym w łóżku i jadła słodycze.

        - ładną wymyśliłaś historyjke na poczekaniu
        • Gość: katriona Re: BYŁAM BITA IP: *.dip.t-dialin.net 30.04.03, 12:51
          Gość portalu: Oszołom z RM napisał(a):

          > Gość portalu: Anna napisał(a):
          >
          > > Byłam bita ja i mój brat pasem na goły tyłek kilka razy
          nawet do
          > > krwi, wciąż dostawałam "w łeb", byłam kopana, bita
          pięściami,
          > > matka rzucała we mnie krzesłami, klapsów, targania za włosy
          i
          > > bezustannych zniewag słownych (bardzo silnych i
          poniżających)
          > > nie zliczę. Kilka razy oberwałam od ojca w twarz, aż raz mi
          krew
          > > leciała z nosa. Byłam świadkiem ogromnej przemocy w rodzinie
          i
          > > wielu innych okrutnych rzeczy, zupełnej oziębłości, żadne z
          > > moich rodziców nigdy!!! mnie nie przytuliło i nie
          powiedziało,
          > > że kocha. I nie myślcie, że pochodzę z nizin społecznych,
          > > WYCHOWAŁAM SIĘ W INTELIGENCKIEJ RODZINIE i nikt z jej
          otoczenia
          > > zapewne nie ma świadomości, co działo się w czterech
          ścianach
          > > mojego rodzinnego domu. Szybko i pochopnie wyszłam za mąż,
          by
          > > uwolnić się od koszmaru. Próbuję sobie ułożyć życie, mimo,

          > > mąż mnie nie kocha i poniża (ale tylko słownie). Mam cudowną
          > > córkę, którą wychowuję w poszanowaniu własnej i cudzej
          godności,
          > > otaczam wielką miłością, dobrocią, choć kilka razy w życiu
          > > dostała klapa na pupę i myślę, że jej to źle nie zrobiło.
          Myślę,
          > > że nie można przesadzać ani w jedną, ani w drugą stronę, nie
          > > można sprawić, by dziecko sie nas bało, nie miało zaufania,
          lub
          > > choć przez chwilę czuło się nie kochane. Ja do dziś, mimo,
          że
          > > mam ponad 30 lat czuję piętno dzieciństwa- niskie poczucie
          > > wartości, natręctwa, bulimia, anoreksja, brak pewności
          siebie
          > > objawiający się nadmierną i niezdrową ambicją oraz
          > > samochwalstwem oraz odraza, gdy myslę o moich rodzicach i
          > > młodych latach. Może ktoś mi doradzi, czy powinnam iść do
          > > psychiatry, lub psychologa? Chyba mam depresję, gdyby nie
          > > dziecko i praca leżałabym w łóżku i jadła słodycze.
          >
          > - ładną wymyśliłaś historyjke na poczekaniu

          co za duren!
          Anno, szczerze Ci wspolczuje i zycze duzo sily i wytrwalosci.
          Nie mam pojecia, co Ci poradzic, ale mam nadzieje bedziesz
          potrafila dac sobie rade z tym wszystkim.
          Chyba rzeczywiscie trzeba by sie poradzic specjalisty?
          Moze chociaz porozmawianie o tym wszystkim pozwoli Ci
          odreagowac, a osoba kompetentna i fachowa pokaze Ci jak walczyc
          o siebie?
          Trzymam kciuki!!

          • Gość: Oszołom z RM Re: BYŁAM BITA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.03, 12:55
            historyjka z Harlequina wzięta..i bajerują ludzi
            • Gość: katriona Re: BYŁAM BITA IP: *.dip.t-dialin.net 30.04.03, 13:00
              To troche karkolomne, takie sady wyglaszac

              z drugiej strony bardzo godne pozazdroszczenia tak wszystko
              wiedziec... :)

              papa, Oszolomie, milego dlugiego weekendu!

              Gość portalu: Oszołom z RM napisał(a):

              > historyjka z Harlequina wzięta..i bajerują ludzi
          • Gość: ANNA Re: BYŁAM BITA IP: *.man.poznan.pl 30.04.03, 13:06
            wIELKIE DZIĘKI!!!
        • Gość: Kathryn Re: BYŁAM BITA IP: *.2p.ll / 192.168.2.* 30.04.03, 13:00
          Trzesie mnie, gdy czytam komentarze takich kretynow jak ten
          oszolom z RM. Albo nic nie rozumiesz, albo wrzucasz te teksty
          dla prowokacji. W obu przypadkach lepiej, zebys poszedl na
          spacer i pozwolil pogadac osobom doroslym.
          Anno, chyba wiem, co sie z toba dzieje. Rzeczywiscie byloby
          dobrze, gdybys poszla do specjalisty, albo po prostu zastanowila
          sie tak porzadnie nad swoimi uczuciami wobec Twoich rodzicow. I
          nie miej poczucia winy, gdy te uczucia to bedzie nawet nienawisc
          czy pogarda. Po prostu musisz ich doswiadczyc, pozwolic, zeby
          sie przez Ciebie przelaly. Chociaz to. Jednak musisz byc
          swiadoma tego, ze nigdy nie bedziesz miala w sbie tego spokuju
          wewnetrznego i pewnosci siebie, co dzieci, ktore czuly na kazdym
          kroku, ze sa kochane i akceptowane. Ale te okresy, kiedy uda ci
          sie odnalezc rownowage i zlapac spokoj, sa warte wysilku.
          Uporzadkuj przeszlosc, by cieszyc sie teraxniejszoscia.
          • Gość: katriona Re: BYŁAM BITA IP: *.dip.t-dialin.net 30.04.03, 13:02
            Gość portalu: Kathryn napisał(a):

            > Trzesie mnie, gdy czytam komentarze takich kretynow jak ten
            > oszolom z RM. Albo nic nie rozumiesz, albo wrzucasz te teksty
            > dla prowokacji. W obu przypadkach lepiej, zebys poszedl na
            > spacer i pozwolil pogadac osobom doroslym.
            > Anno, chyba wiem, co sie z toba dzieje. Rzeczywiscie byloby
            > dobrze, gdybys poszla do specjalisty, albo po prostu
            zastanowila
            > sie tak porzadnie nad swoimi uczuciami wobec Twoich rodzicow.
            I
            > nie miej poczucia winy, gdy te uczucia to bedzie nawet
            nienawisc
            > czy pogarda. Po prostu musisz ich doswiadczyc, pozwolic, zeby
            > sie przez Ciebie przelaly. Chociaz to. Jednak musisz byc
            > swiadoma tego, ze nigdy nie bedziesz miala w sbie tego spokuju
            > wewnetrznego i pewnosci siebie, co dzieci, ktore czuly na
            kazdym
            > kroku, ze sa kochane i akceptowane. Ale te okresy, kiedy uda
            ci
            > sie odnalezc rownowage i zlapac spokoj, sa warte wysilku.
            > Uporzadkuj przeszlosc, by cieszyc sie teraxniejszoscia.


            Fajna z Ciebie babka, Kathryn :))
            juz myslalam ze wszyscy tu beda takie okrutne dosyc teksty o
            harlequinach wpisywac
            Pozdr. K
            • gabrielacasey Dziewczyna ma KLASYCZNY zespol. 30.04.03, 14:10
              Tu nie chodzi o "zaciukanie", grozniejsza jest chorobliwa ambicja, napedzana
              przez chec udowodnienia "im", ze zasluguje sie na "Ich" milosc, ze jest sie
              dosc dobrym, by byc kochanym. Jak wspomnialam, nie jestem psycholozka, jestem
              socjologiem (socjolingwistyka to specjalizacja z poziomu doktoratu), ale
              dostatecznie duzo wiem, co sie z Anna dzieje, bo znam tysiace podobnych
              przypadkow (w UK biore udzial w badaniach nad mniejszosciami etnicznymi z
              pogranicza kryminalistyki). Wlasnie ta zla ambicja czyni ludzi nieszczesliwymi
              do konca dni swoich, bo - osiagnawszy nawet wiele i bardzo wiele - ciagle
              samych siebie nie lubia, ciagle czuja sie gorsi, ciagle chca jakims "im" cos
              pokazac. W wielu przypadkach przybiera to forme aktywnosci kryminalnej,
              niestety.
              • Gość: Anna Re: Dziewczyna ma KLASYCZNY zespol. IP: *.man.poznan.pl 30.04.03, 14:40
                U mnie to wygląda tak, że wciąż próbuję udowodnić każdemu, że jestem od niego
                lepsza, sobie oczywiście też. To sprawia, że ludzie się ode mnie odsuwają, nie
                wiedziałam, że to zespół poprzemocowy, myslałam, że po prostu taka jestem -
                nieskromna i zadufana w sobie i swoich pomysłach.
                • gabrielacasey To typowe, Aniu, i psycholog latwo cie z tego 30.04.03, 15:44
                  wyciagnie. I powie, co zrobic w stosunkach z twoim mezem, bys uwierzyla, zes mu
                  bliska, ze cie kocha, choc - byc moze - i jemu z toba czasem ciezko, czasem go
                  irytujesz, ze i on by chcial twego zainteresowania swoim "ja" itd. itp. Tu jest
                  prawdopodobnie problem, w twoim braku wiary w jego milosc, nie zas w braku tej
                  milosci. Niemniej nie czekaj dluzej ze swymi problemami, popros o fachowa
                  pomoc, poki zycie przed toba i...by nie okaleczyc psychicznie wlasnej corki.
                  Nb. ta chora ambicja, to "udawadnianie", to pewne cechy psychopatyczne, ktore
                  rodzice-psychopaci rozwijaja u swoich dzieci. Mozna w ten sposob wyprodukowac
                  bandyte, ale tez bezwzglednego, pnacego sie po trupach czlowieka kariery
                  czy "jastrzebia" Pentagonu.
                  • gabrielacasey PS: fachowo to sie nazywa inaczej, uzylam tego 30.04.03, 15:47
                    okreslenia, by bylo zrozumiale: niemniej to o uksztaltowanie pewnych cech
                    psychopatycznych chodzi - z katowanego kat.
          • Gość: Oszołom z RM Re: BYŁAM BITA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.03, 13:09
            Gość portalu: Kathryn napisał(a):

            > Trzesie mnie, gdy czytam komentarze takich kretynow jak ten
            > oszolom z RM. Albo nic nie rozumiesz, albo wrzucasz te teksty
            > dla prowokacji. W obu przypadkach lepiej, zebys poszedl na
            > spacer i pozwolil pogadac osobom doroslym.
            > Anno, chyba wiem, co sie z toba dzieje. Rzeczywiscie byloby
            > dobrze, gdybys poszla do specjalisty, albo po prostu zastanowila
            > sie tak porzadnie nad swoimi uczuciami wobec Twoich rodzicow. I
            > nie miej poczucia winy, gdy te uczucia to bedzie nawet nienawisc
            > czy pogarda. Po prostu musisz ich doswiadczyc, pozwolic, zeby
            > sie przez Ciebie przelaly. Chociaz to. Jednak musisz byc
            > swiadoma tego, ze nigdy nie bedziesz miala w sbie tego spokuju
            > wewnetrznego i pewnosci siebie, co dzieci, ktore czuly na kazdym
            > kroku, ze sa kochane i akceptowane. Ale te okresy, kiedy uda ci
            > sie odnalezc rownowage i zlapac spokoj, sa warte wysilku.
            > Uporzadkuj przeszlosc, by cieszyc sie teraxniejszoscia.

            - ledwo co od ziemi odrosła i juz pyskuje..gówniara
            • Gość: katriona Re: BYŁAM BITA IP: *.dip.t-dialin.net 30.04.03, 13:13
              Gość portalu: Oszołom z RM napisał(a):

              > Gość portalu: Kathryn napisał(a):
              >
              > > Trzesie mnie, gdy czytam komentarze takich kretynow jak ten
              > > oszolom z RM. Albo nic nie rozumiesz, albo wrzucasz te teksty
              > > dla prowokacji. W obu przypadkach lepiej, zebys poszedl na
              > > spacer i pozwolil pogadac osobom doroslym.
              > > Anno, chyba wiem, co sie z toba dzieje. Rzeczywiscie byloby
              > > dobrze, gdybys poszla do specjalisty, albo po prostu zastanowila
              > > sie tak porzadnie nad swoimi uczuciami wobec Twoich rodzicow. I
              > > nie miej poczucia winy, gdy te uczucia to bedzie nawet nienawisc
              > > czy pogarda. Po prostu musisz ich doswiadczyc, pozwolic, zeby
              > > sie przez Ciebie przelaly. Chociaz to. Jednak musisz byc
              > > swiadoma tego, ze nigdy nie bedziesz miala w sbie tego spokuju
              > > wewnetrznego i pewnosci siebie, co dzieci, ktore czuly na kazdym
              > > kroku, ze sa kochane i akceptowane. Ale te okresy, kiedy uda ci
              > > sie odnalezc rownowage i zlapac spokoj, sa warte wysilku.
              > > Uporzadkuj przeszlosc, by cieszyc sie teraxniejszoscia.
              >
              > - ledwo co od ziemi odrosła i juz pyskuje..gówniara


              no tak, ale argument!!!!!!
              phi!
          • Gość: Anna Re: BYŁAM BITA IP: *.man.poznan.pl 30.04.03, 13:11
            Dziękuję bardzo, ale chyba nic mi nie jest w stanie pomóc. Chcę tylko, by moje
            dziecko miało w miarę idealne dzieciństwo.
            • gabrielacasey Anka, nie zalamuj sie, MOZESZ sobie pomoc. 30.04.03, 15:22
              Pisze ci o tym w innym miejscu: ta twoja ambicja, ktorej "ciazenie" sama
              zauwazasz (i to zdrowe, wlasnie dlatego mowie ci, ze nie jest z toba tak zle)
              cie w pierwszej kolejnosci zniszczy: bedziesz za czyms gonic, rozne rzeczy
              zdobywac, rozne cele osiagac i - nawet bedac dla swiata wzorem sukcesu - ciagle
              bedziesz czuc sie zerem, ciagle bedziesz z siebie niezadowolona, przekonana, ze
              jeszcze "nie zasluzylas na milosc" (mysle, ze maz cie kocha, bo...z toba jest.
              On tylko nie wie, co sie z toba dzieje, ze wymagasz tych potwierdzen - to moze
              zaszkodzic waszemu zwiazkowi). Nie jestem psycholozka, ale mam staly kontakt z
              psychologami w podobnych sprawach i nie sadze, by na cokolwiek bylo dla ciebie
              zbyt pozno: potrzebne ci zewnetrzne, fachowe wsparcie i sobie poradzisz. Nie
              mozesz sprawy zaniedbac, by nie przeniesc swoich problemow na swoja corke - to
              kolejne niebezpieczenstwo; dzieci nie sa po to, by uosabiac niespelnione
              marzenia o dobrym zyciu swoich rodzicow. Nawet tych , ktorzy mysla tylko o tym,
              by je kochac tak, jak sami nie byli kochani.
        • Gość: ANNA Re: BYŁAM BITA IP: *.man.poznan.pl 30.04.03, 13:05
          PRZYSIĘGAM, ŻE TO PRAWDA. SAM WIDZISZ DLA LUDZI JEST NIEWYOBRAŻALNE, ŻE TAKIE
          RZECZY SIĘ DZIEJĄ, MYSLAŁAM, ŻE CZĘŚCIEJ, ALE DZIŚ PRZECZYTAŁAM W WYBORCZEJ, ŻE
          TYLKO NIECAŁE 18 % BYLO BITE PASEM NA GOŁY TYŁEK, W TYM ILE W RODZINACH
          INTELIGENCKICH? A WIESZ ZA CO NA PRZYKŁAD DOSTAWAŁAM? BO NIE CHCIAŁAM SIĘ
          PRZYZNAĆ, ŻE TO JA ZJADŁAM CAŁĄ PACZKĘ CUKEIRKÓW, LUB WYRZUCIŁAM KANAPKĘ DO
          SMIECI - NA ZMIANĘ JA I MÓJ BRAT PO 10 SILNYCH PASÓW NA GOŁY TYLEK DOPÓKI
          KTÓREŚ SIĘ NIE PRZYZNA (NIGDY SIE NIE PRZYZNAWAŁAM). NAWET PO TYLU LATACH CHCE
          MI SIĘ PŁAKAĆ, GDY TO PISZĘ. NIE WIEM JAK WYKSZTAŁCENI LUDZIE MOGĄ ROBIĆ TAKIE
          RZECZY SWOIM DZIECIOM. JA SIE WSTYDZE ZA NICH. DOPÓKI LUDZIE NIE BĘDĄ MIELI
          SWIADOMOŚCI, ŻE TAKIE RZECZY SIĘ DZIEJĄ, DOPÓTY TAKIM DZIECIOM JAK MI NIKT NIE
          POMOŻE
          • Gość: Oszołom z RM Re: BYŁAM BITA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.03, 13:10
            Gość portalu: ANNA napisał(a):

            > PRZYSIĘGAM, ŻE TO PRAWDA. SAM WIDZISZ DLA LUDZI JEST NIEWYOBRAŻALNE, ŻE TAKIE
            > RZECZY SIĘ DZIEJĄ, MYSLAŁAM, ŻE CZĘŚCIEJ, ALE DZIŚ PRZECZYTAŁAM W WYBORCZEJ,
            ŻE
            >
            > TYLKO NIECAŁE 18 % BYLO BITE PASEM NA GOŁY TYŁEK, W TYM ILE W RODZINACH
            > INTELIGENCKICH? A WIESZ ZA CO NA PRZYKŁAD DOSTAWAŁAM? BO NIE CHCIAŁAM SIĘ
            > PRZYZNAĆ, ŻE TO JA ZJADŁAM CAŁĄ PACZKĘ CUKEIRKÓW, LUB WYRZUCIŁAM KANAPKĘ DO
            > SMIECI - NA ZMIANĘ JA I MÓJ BRAT PO 10 SILNYCH PASÓW NA GOŁY TYLEK DOPÓKI
            > KTÓREŚ SIĘ NIE PRZYZNA (NIGDY SIE NIE PRZYZNAWAŁAM). NAWET PO TYLU LATACH
            CHCE
            > MI SIĘ PŁAKAĆ, GDY TO PISZĘ. NIE WIEM JAK WYKSZTAŁCENI LUDZIE MOGĄ ROBIĆ
            TAKIE
            > RZECZY SWOIM DZIECIOM. JA SIE WSTYDZE ZA NICH. DOPÓKI LUDZIE NIE BĘDĄ MIELI
            > SWIADOMOŚCI, ŻE TAKIE RZECZY SIĘ DZIEJĄ, DOPÓTY TAKIM DZIECIOM JAK MI NIKT
            NIE
            > POMOŻE

            - za to teraz pewnie dostajesz razy od niesfornego synalka.idę o zakład że tak
            jest
            • Gość: katriona Re: BYŁAM BITA IP: *.dip.t-dialin.net 30.04.03, 13:16
              >
              > - za to teraz pewnie dostajesz razy od niesfornego synalka.idę o zakład że
              tak
              > jest


              takie wszystkowiedzenie to musi byc kula u nogi, co oszolom?

              • Gość: Oszołom z RM Re: BYŁAM BITA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.03, 13:39
                Gość portalu: katriona napisał(a):

                > >
                > > - za to teraz pewnie dostajesz razy od niesfornego synalka.idę o zakład że
                >
                > tak
                > > jest
                >
                >
                > takie wszystkowiedzenie to musi byc kula u nogi, co oszolom?
                >
                - większą kulą byłoby nic niewiedzenie..
            • Gość: tkm Re: BYŁAM BITA IP: *.fuw.edu.pl 30.04.03, 13:20
              Gość portalu: Oszołom z RM napisał(a):

              > - za to teraz pewnie dostajesz razy od niesfornego synalka.idę
              > o zakład że tak jest

              Niektórzy wprawdzie potrafią czytać, ale bez rozumienia treści.
              Pani Anna wyraźnie napisała że ma _córkę_. Jakość twoich
              komentarzy pozostawiam innym uczestnikom forum trolu jeden...
              • Gość: Oszołom z RM Re: BYŁAM BITA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.03, 13:40
                Gość portalu: tkm napisał(a):

                > Gość portalu: Oszołom z RM napisał(a):
                >
                > > - za to teraz pewnie dostajesz razy od niesfornego synalka.idę
                > > o zakład że tak jest
                >
                > Niektórzy wprawdzie potrafią czytać, ale bez rozumienia treści.
                > Pani Anna wyraźnie napisała że ma _córkę_. Jakość twoich
                > komentarzy pozostawiam innym uczestnikom forum trolu jeden...

                - dzisiejsze dziewczynki potrafią być jeszcze bardziej okrutne niż chłopcy..
          • Gość: Doki Re: BYŁAM BITA IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 30.04.03, 13:19
            Gość portalu: ANNA napisał(a):

            A WIESZ ZA CO NA PRZYKŁAD DOSTAWAŁAM? BO NIE CHCIAŁAM SIĘ
            > PRZYZNAĆ, ŻE TO JA ZJADŁAM CAŁĄ PACZKĘ CUKEIRKÓW, LUB WYRZUCIŁAM KANAPKĘ DO
            > SMIECI - NA ZMIANĘ JA I MÓJ BRAT PO 10 SILNYCH PASÓW NA GOŁY TYLEK DOPÓKI
            > KTÓREŚ SIĘ NIE PRZYZNA (NIGDY SIE NIE PRZYZNAWAŁAM).

            Wiesz, Anno, nie twierdze,zebym zaraz przylozyl Ci za to, ze nie chcesz sie do czegos tam przyznac, ale jesli jest ewidentne, ze oklamujesz rodzicow w zywe oczy, to to nie jest blahostka. Nie wyrokuje, czy slusznie dostalas, ale chyba to nie jest dobry przyklad na przesadne okrucienstwo rodzicow.
            • Gość: Anna Re: BYŁAM BITA IP: *.man.poznan.pl 30.04.03, 13:30
              Doki, chyba podobnie jak moi rodzice niczego nie rozumiesz. Czyja to porażka,
              że dziecko kłamie? Moja córka prawie zawsze mówi prawdę, mimo , że jej nie
              katuję, a może właśnie dlatego. Po prostu wyjaśniłam jej jak obrzydliwe jest
              kłamstwo i kto kłamie. Jej wstyd byłoby skłamać. Mi- jako dziecku trudno było
              się przyznać - z obawy przed biciem. Dostałeś kiedyś kilka serii po 10 pasów na
              goły tyłek? Pewnie nie, bo wiedziałbyś jak bardzo niewspólmierna jest to
              agresja w stosunku do przewinienia i co więcej jak bezcelowa.
              • Gość: Oszołom z RM Eh ta polityczna poprawność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.03, 13:48
                Przez takie akcje lewactwo chce ingerować w życie rodziny i wtryniać dzieciom
                swą obłąkańczą ideologię..a potem te rozpuszczone jak dziadowskie bicze
                dzieciaki w poczuciu bezkarności będą kraść kłamać pyskować bić starszych i
                niedołężnych wyśmiewać się z osob np religijnych..a potem elity bedą się dziwić
                dlaczego tyle dzieci z tzw dobrych domów stacza się na dno...a no bo rodzice na
                wszystko pozwalają!! brak rekacji na wybryki dzieci to jest oznaka słąbości i
                bezradności rodziców a nie to że dyscyplinują swoje pociechy!! te waswze pseudo
                filozoficzne czy psychologiczne wywody nie mają potwierdzenia w rzeczywistości.
                • gabrielacasey Maja, w statystykach. Ale nie przesadzajmy 30.04.03, 16:03
                  Ten brytyjski proces Francuza, ktory dal klapsa 8-letniemu synkowi za
                  skandaliczne zachowanie sie w brytyjskiej restauracji to byla ta gruba
                  przesada. Poza do-gooder, ktory najwyrazniej Francuzow nie lubial - dzieciak
                  nie mial zadnych obrazen, psycholog nie stwierdzil zadnych problemow
                  psychologicznych: dzieciak probowal, na ile moze sobie pozwolic, jak 3-latek, i
                  zostal adekwatnie do sytuacji skarcony. Co wiecej, dzieciak przezyl stwierdzony
                  przez brytyjskich psychologow szok z powodu zatrzymania ojca (rzecz jasna,
                  natychmiast po postawieniu zarzutow, zwolniony) i popsuto mu wakacje za
                  granica. To bylo wlasnie zdrowe przegiecie "political correctness" - to
                  zbiurokratyzowana etyka dla pustoglowych.
              • Gość: Oszołom z RM Kolejny temat zastępczy podsunięty do dyskusji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.03, 13:49
                Ciekawe co tym razem Michnik i przyjacioele chcą ukryć przed społeczeństwem?
                • gabrielacasey Przypieprzenie Blairowi przez Putina.Sprawdz w BBC 30.04.03, 16:04
              • Gość: Doki Re: BYŁAM BITA IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 30.04.03, 13:50
                Gość portalu: Anna napisał(a):

                Czyja to porażka,
                > że dziecko kłamie? Moja córka prawie zawsze mówi prawdę,

                NAPRAWDE w to wierzysz? To juz jest naiwnosc wieksza od dzieciecej.

                > Po prostu wyjaśniłam jej jak obrzydliwe jest
                > kłamstwo i kto kłamie. Jej wstyd byłoby skłamać.

                A ja wole byc praktyczny. Klamstwo jest nierozlacznie zwiazane z naszym zyciem. Bledem jest klamac glupio i oklamywac tych, ktorzy nam ufaja.

                > Dostałeś kiedyś kilka serii po 10 pasów na
                > goły tyłek? Pewnie nie, bo wiedziałbyś jak bardzo niewspólmierna jest to
                > agresja w stosunku do przewinienia i co więcej jak bezcelowa.

                Nie wiem ile tych pasow bylo, choc zdarzylo mi sie oberwac np za pociecie siatki w lozeczku. Zgadzam sie z Toba, ze kara 10 razow jest niewspolmierna i przez to niepotrzebnie okrutna (niepotrzebnie, w odroznieniu od potrzebnego okrucienstwa).
                • Gość: Anna Re: BYŁAM BITA IP: *.man.poznan.pl 30.04.03, 14:07
                  Doki, ja nie byłam po prostu bita - ja byłam katowana, rozumiesz różnicę? Do
                  tego poniewierano mną słownie i w nawet najdrobniejszy sposób nie dawano odczuc
                  miłości. Każdego dnia jako dziecko, a później nastolatka żyłam w
                  przeświadczeniu, że rodzice mnie nienawidzą i bałam sie koło nich nawet
                  przejśc, by nie oberwać (zawsze był jakiś powód). Wiele razy myslałam o
                  samobójstwie i pragnęłam śmierci moich rodziców, jak wybawienia z koszmaru.
                  Rozumiesz różnicę między tym, a laniem za pocięcie siatki w łóżeczku?
                  • Gość: Oszołom z RM Re: BYŁAM BITA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.03, 14:15
                    Gość portalu: Anna napisał(a):

                    > Doki, ja nie byłam po prostu bita - ja byłam katowana, rozumiesz różnicę? Do
                    > tego poniewierano mną słownie i w nawet najdrobniejszy sposób nie dawano
                    odczuc
                    >
                    > miłości. Każdego dnia jako dziecko, a później nastolatka żyłam w
                    > przeświadczeniu, że rodzice mnie nienawidzą i bałam sie koło nich nawet
                    > przejśc, by nie oberwać (zawsze był jakiś powód). Wiele razy myslałam o
                    > samobójstwie i pragnęłam śmierci moich rodziców, jak wybawienia z koszmaru.
                    > Rozumiesz różnicę między tym, a laniem za pocięcie siatki w łóżeczku?

                    - no to teraz już wiem skąd tyle schizoli jest na tym forum..a w ogóle kto ci
                    kazał ciąć tę siatkę głupia babo?
                    • gabrielacasey To nie ona ciela, to Doki. Ty nie czytasz. I 30.04.03, 16:07
                      zapewne nie sluchasz. Ty WYLACZNIER nadajesz: to wlasnie te chore ambicje i
                      cechy psychopatyczne, ktore doskonale rozwija katowanie w dziecinstwie.
                  • Gość: Doki Re: BYŁAM BITA IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 30.04.03, 15:25
                    Gość portalu: Anna napisał(a):

                    > Doki, ja nie byłam po prostu bita - ja byłam katowana, rozumiesz różnicę? Do
                    > tego poniewierano mną słownie i w nawet najdrobniejszy sposób nie dawano odczuc
                    > miłości. Każdego dnia jako dziecko, a później nastolatka żyłam w
                    > przeświadczeniu, że rodzice mnie nienawidzą i bałam sie koło nich nawet
                    > przejśc, by nie oberwać (zawsze był jakiś powód). Wiele razy myslałam o
                    > samobójstwie i pragnęłam śmierci moich rodziców, jak wybawienia z koszmaru.
                    > Rozumiesz różnicę między tym, a laniem za pocięcie siatki w łóżeczku?

                    I przyznasz, ze agresja werbalna i w ogole psychiczna jest gorsza od razow, prawda? Zwlaszcza jesli jest nieustajaca.

                    PS: z tego pociecia siatki bylem bardzo dumny, bo dzieki temu moglem wylezc z lozeczka kiedy chcialem i do dzis uwazam, ze nieslusznie tak mocno oberwalem. Ale jak kiedy indziej dostalem za to, ze nie wrocilem na czas z sanek, to uwazam, ze slusznie i sam bym sobie przylozyl, bo niepunktualnosc i nieodpowiedzialnosc, takze u dziecka, to ciezkie przewinienie.
            • gabrielacasey 5-latki fantazjuja, odkrywajac konwencjonalnosc 30.04.03, 15:56
              slow. Starsze dzieci klamia ze strachu! Ja dzieciaka za podkradanie slodyczy
              (bo potem normalny obiad nie smakuje itd.itp.) odstawiam za kare od slodyczy na
              czas dluzszy: "Nie ma, bo powyciagales wczesniej". To bardziej wychowawcze,
              nizli danie klapa. Nie podkrada, pyta, czy moze. Albo zada czekoladki, bo
              ladnie zjadl caly obiad i juz moze, wie, ze sie mu nalezy. I chyba o to chodzi?
      • gabrielacasey Aniu, masz klasyczny zespol "poprzemocowy" 30.04.03, 14:00
        Musisz sie odciac od przeszlosci, by - wychodzac z braku poczucia wlasnej
        wartosci - zyc dla siebie i swoich bliskich, a nie "im" (rodzicom, nawet...po
        ich smierci)cokolwiek udawadniac (ta chorobliwa ambicja moze cie zniszczyc, bo
        rodzina wbila ci w dusze, ze - chocbys byla geniuszem - NIGDY nie bedziesz sama
        we wlasnych oczach dostatecznie dobra, nigdy nie poczujesz satysfakcji z siebie
        i ze swoich osiagniec). Niestety, z tym, jak z alkoholizmem - bardzo nielicznym
        udaje sie wyjsc samemu bez fachowej pomocy psychiatry i psychoterapeuty.
        A co do dzieci (jestem takze matka) to swieta racja: znecac sie nie mozna, ale
        klaps, zwlaszcza w przypadku maluchow, jest wskazany. I nie chodzi tu tyle o
        poznanie przez dziecko "miary", ale o jego wspolodczuwanie - musi poznac, choc
        w rozsadnych granicach, ze boli, by innych nie krzywdzilo. A takze, by samo
        sobie krzywdy nie zrobilo: jako praktykujaca matka wiesz, ze dwulatkowi dlugo
        mozna powtarzac, ze ogien parzy. I lepiej dac mu zdrowego klapa lub po lapie,
        nim te lapke w ogien wsadzi.
        • Gość: Anna Re: Aniu, masz klasyczny zespol 'poprzemocowy' IP: *.man.poznan.pl 30.04.03, 14:21
          Gabrielo, widzę, że masz podobne podejście do wychowania, jak ja. Możesz mi
          polecić jakąś książkę na temat zespołu poprzemocowego? Mam troche mało czasu na
          przesiadywanie w gabinetach, a poza tym nie znam żadnego dobrego specjalisty -
          nawet nie wiem czy psychiatra, czy psycholog? Co do odcinania się od niedobrej
          przeszłości, to chyba jestem na dobrej drodze - mieszkam w innym mieście i
          jestem od rodziców zupełnie niezależna i nawet fakt, że moje małżeństwo nie
          jest udane nie zaburza mojej osobowosci tak silnie, jak wspomnienia z
          dzieciństwa i kontakty z rodzicami. Zresztą moje małżeństwo jest konsekwencją
          koszmaru z dzieciństwa - wyszłam za mąż szybko, by uciec z domu. Pozdrawiam Cię
          serdecznie
          • gabrielacasey Aniu, z dusza zadnego "chalupnictwa" !!! 30.04.03, 16:19
            Ty potrzebujesz fachowej pomocy. To, co nazwalam zespolem poprzemocowym, to
            metafora, fachowo chodzi min. o pewne cechy psychopatyczne (ta ambicja i
            PODEJRZLIWOSC, przesadna NIEUFNOSC - az po przekonanie, ze wszyscy sie na
            ciebie gapia i cie oceniaja: powinnas i to miec), o czym pisze do ciebie w
            innym miejscu. Wiem o tobie wystarczajaco duzo, by ci radzic kontakt z
            psychologiem. Ty musisz sie przestac wstydzic swojego problemu i "prac go we
            wlasnym domu" - to tez kopiowanie swoich rodzicow (pomysl, przyznasz mi racje).
            Bedziesz tez potrzebowala mediatora do odkrycia, ze twoje malzenstwo nie jest
            nieudane. Zacznij swoje "odpepinowanie", swa ucieczke ze zlego dziecinstwa,
            wlasnie od okazania swej niezawinionej slabosci i poproszenie o pomoc w tej
            sprawie fachowca. Nie badz glupia, dziewczyno - wyjdz do ludzi, na poczatek do
            specjalisty, bo ten powinien cie rozumiec, wiedzic, jak ci szkodzi twoj
            problem. Ja nie jestem psychologiem, Aniu. Jestem socjologiem, ktory z racji
            zawodu styka sie z wieloma ludzmi, w tym z podobnymi do twoich problemami. I
            to, co wiem, to to, ze sami sobie nie pomoga, bo gdyby mogli pomoc, to w twoim
            wieku juz zadnych problemow z samymi soba by nie mieli.
      • Gość: DonJose Re: BYŁAM BITA IP: 63.95.26.* 30.04.03, 16:35
        Gość portalu: Anna napisał(a):

        > Byłam bita ja i mój brat pasem na goły tyłek kilka razy nawet
        do
        > krwi, wciąż dostawałam "w łeb", byłam kopana, bita pięściami,
        > matka rzucała we mnie krzesłami, klapsów, targania za włosy i
        > bezustannych zniewag słownych (bardzo silnych i poniżających)
        > nie zliczę. Kilka razy oberwałam od ojca w twarz, aż raz mi
        krew
        > leciała z nosa. Byłam świadkiem ogromnej przemocy w rodzinie i
        > wielu innych okrutnych rzeczy, zupełnej oziębłości, żadne z
        > moich rodziców nigdy!!! mnie nie przytuliło i nie powiedziało,
        > że kocha. I nie myślcie, że pochodzę z nizin społecznych,
        > WYCHOWAŁAM SIĘ W INTELIGENCKIEJ RODZINIE i nikt z jej
        otoczenia
        > zapewne nie ma świadomości, co działo się w czterech ścianach
        > mojego rodzinnego domu. Szybko i pochopnie wyszłam za mąż, by
        > uwolnić się od koszmaru. Próbuję sobie ułożyć życie, mimo, iż
        > mąż mnie nie kocha i poniża (ale tylko słownie). Mam cudowną
        > córkę, którą wychowuję w poszanowaniu własnej i cudzej
        godności,
        > otaczam wielką miłością, dobrocią, choć kilka razy w życiu
        > dostała klapa na pupę i myślę, że jej to źle nie zrobiło.
        Myślę,
        > że nie można przesadzać ani w jedną, ani w drugą stronę, nie
        > można sprawić, by dziecko sie nas bało, nie miało zaufania,
        lub
        > choć przez chwilę czuło się nie kochane. Ja do dziś, mimo, że
        > mam ponad 30 lat czuję piętno dzieciństwa- niskie poczucie
        > wartości, natręctwa, bulimia, anoreksja, brak pewności siebie
        > objawiający się nadmierną i niezdrową ambicją oraz
        > samochwalstwem oraz odraza, gdy myslę o moich rodzicach i
        > młodych latach. Może ktoś mi doradzi, czy powinnam iść do
        > psychiatry, lub psychologa? Chyba mam depresję, gdyby nie
        > dziecko i praca leżałabym w łóżku i jadła słodycze.

        Zacznijmy od teog, ze jestes dobrym i madrym czlowiekiem.
        Dowodem tego jest twoj stosunek do corki. Ale masz pelne prawo
        do szacunku dla samej siebie, pelnego poczucia godnosci
        osobistej i po prostutraktowanie siebie (nie tylko) innych po
        ludzku.
        Moja rada: skntaktuj sie z dobrym terapeuta (lub terapeutka). I
        zaciagnij meza na kilka sesji.
      • Gość: kate Re: BYŁAM BITA IP: *.sympatico.ca 30.04.03, 20:04
        Gość portalu: Anna napisał(a):

        > Byłam bita ja i mój brat pasem na goły tyłek kilka razy
        nawet do
        > krwi, wciąż dostawałam "w łeb", byłam kopana, bita
        pięściami,
        > matka rzucała we mnie krzesłami, klapsów, targania za
        włosy i
        > bezustannych zniewag słownych (bardzo silnych i
        poniżających)
        > nie zliczę. Kilka razy oberwałam od ojca w twarz, aż
        raz mi krew
        > leciała z nosa. Byłam świadkiem ogromnej przemocy w
        rodzinie i
        > wielu innych okrutnych rzeczy, zupełnej oziębłości,
        żadne z
        > moich rodziców nigdy!!! mnie nie przytuliło i nie
        powiedziało,
        > że kocha. I nie myślcie, że pochodzę z nizin społecznych,
        > WYCHOWAŁAM SIĘ W INTELIGENCKIEJ RODZINIE i nikt z jej
        otoczenia
        > zapewne nie ma świadomości, co działo się w czterech
        ścianach
        > mojego rodzinnego domu. Szybko i pochopnie wyszłam za
        mąż, by
        > uwolnić się od koszmaru. Próbuję sobie ułożyć życie,
        mimo, iż
        > mąż mnie nie kocha i poniża (ale tylko słownie). Mam
        cudowną
        > córkę, którą wychowuję w poszanowaniu własnej i cudzej
        godności,
        > otaczam wielką miłością, dobrocią, choć kilka razy w życiu
        > dostała klapa na pupę i myślę, że jej to źle nie
        zrobiło. Myślę,
        > że nie można przesadzać ani w jedną, ani w drugą
        stronę, nie
        > można sprawić, by dziecko sie nas bało, nie miało
        zaufania, lub
        > choć przez chwilę czuło się nie kochane. Ja do dziś,
        mimo, że
        > mam ponad 30 lat czuję piętno dzieciństwa- niskie poczucie
        > wartości, natręctwa, bulimia, anoreksja, brak pewności
        siebie
        > objawiający się nadmierną i niezdrową ambicją oraz
        > samochwalstwem oraz odraza, gdy myslę o moich rodzicach i
        > młodych latach. Może ktoś mi doradzi, czy powinnam iść do
        > psychiatry, lub psychologa? Chyba mam depresję, gdyby nie
        > dziecko i praca leżałabym w łóżku i jadła słodycze.

        Moja propozycja - zostaw meza ktory Cie poniza - nie
        jest wart tego zebys z nim byla.Psycholog?Nie wiem, ale
        na pewno przyjaciolka/przyjaciel od serca z ktorym mozesz
        pogadac i sie wyzalic.
    • Gość: ojciec Dzieci TRZEBA bić ... IP: *.wise.edt.ericsson.se 30.04.03, 13:14
      Jestem ojcem dwojga dzieci wchodzących w wiek nastoletni i piszę z własnego
      doświadczenia.
      Uważam, że dzieci trzeba CZASEM bić - rzadko i w ostateczności - oraz tylko do
      pewnego wieku. Dzieci muszą wiedzieć, że ich zachowanie jest akceptowane w
      pewnych ramach i że ograniczenia określają rodzice - przy czym od wieku mniej
      więcej 5 lat możliwe są negocjacje w sprawie ograniczeń. Ograniczenia muszą być
      na bieżąco dostosowywane do wieku dziecka, a za przekroczenie normy MUSI być
      jakaś kara - podobnie jak nagroda za dobre zachowanie. Rodzice muszą pamiętać,
      że celem wychowania nie jest bezwarunkowe podporządkowanie sobie dziecka, a
      konsekwetne wychowanie na ODPOWIEDZIALNEGO DOROSŁEGO.
      Kary nie muszą być finezyjne, ale muszą być stopniowane i stosowane
      konsekwetnie oraz sprawiedliwie. Dziecko musi wiedzieć za co jest kara. Kara
      NIE MOŻE jednak naruszać godności dziecka i dlatego klaps w pupę od ok. 8 roku
      życia staje się dla dziecka upokorzeniem zamiast karą, ponieważ ono samo
      dorasta i w pewnym wieku uważa, że zasługuje już na inteligentniejszą karę.

      Najlepszą karą jest dopuszczenie naturalnych konsekwecji przekroczenia jakiejś
      normy. Jezeli dziecko umyślnie wyrzuca zabawki z łóżeczka - nie podawaj mu.
      Jeżeli niszczy zabawki - nie kupuj od razu nowych. Problemy z rannym
      wstawaniem ? Nie zwalniaj z pierwszej lekcji, tylko daj mu się parę razy
      spóźnić bez usprawiedliwienia - niech usłyszy co wychowawca ma na ten temat do
      powiedzenia.
      Czasami nie można czekać na naturalne konsekwencje nieposłuszeństwa. Wtedy
      trzeba samemu wymyślać i stosować konsekwencje. Nie chce sprzątnąć bałaganu w
      pokoju - nie idziemy na plac zabaw. Maluch wybiega na ulicę - klaps, żeby
      zabolało, bo inaczej nie zapamięta, gdyż jest za mały, żeby zrozumieć, że może
      go przejechać samochód. Bije słabsze dzieci - klaps, żeby zapamiętał, że
      zadawanie bólu będzie powodować ból u niego samego. Bije silniejsze dzieci -
      spokojnie poczekaj, aż mu oddadzą.

      Nie zjada obiadów, które mu wykupujesz po 10 zł, a zamiast tego słodycze ze
      sklepiku ? Musi ci oddać dychę z własnego kieszonkowego. Odrobi lekcje od razu
      po przyjściu ze szkoły ? Idziemy na basen/do kina/gramy w piłkę/itp.

      BICIE powinno być zarezerwowane tylko jako konsekwencja postępowania absolutnie
      nagannego, którego naturalnych konsekwencji dziecko albo nie rozumie albo
      świadomie narusza zakaz, sprawdzając jak daleko może się posunąć bez
      interwencji ze strony rodziców. Dziecko szkolne uważa, że już wszystko rozumie,
      więc wtedy trzeba karę zamienić na inną, czasami nawet boleśniejszą, ale nie
      fizyczną.

      Polecam też literaturę, np. Nancy Van Pelt "Zostań wychowawcą swojego dziecka".
      • Gość: Kathryn Re: Dzieci nie TRZEBA bić... IP: *.2p.ll / 192.168.2.* 30.04.03, 13:31
        Wie pan, to wszystko ladnie, ze ma pan tak wszytko pieknie
        poukladane i nawet podbudowane teoria (zreszta caly ten wyklad
        brzmi, jak przepisany z ksiazki), ale czy nie obawia sie pan, ze
        to wszystko jest zbyt sztywne i metodyczne? Odnosze wrazenie,
        jakby zatracil pan granice miedzy wychowaniem i tresura. Moze
        sie myle i rzeczywistosc jest inna, niz to wynika z pana
        wypowiedzi. W tym, jak pan pisze o swoich dzieciach, jest cos
        niepokojacego. Nie ma w tym nic osobistego. Dziecko jest
        przedmiotem, a nie podmiotem. Jakby w tym wszystkim nie byly
        najwazniejsze pana dzieci, tylko to, jak PAN sobie z dziecmi
        radzi, tj. jak PAN sie spelnia w roli wychowawcy.
        I wie pan co, dzieci nie trzeba bic, ale na pewno dzieci TRZEBA
        KOCHAC.
        • Gość: Anna Re: Dzieci nie TRZEBA bić... IP: *.man.poznan.pl 30.04.03, 13:40
          Lubię Cie Kathlyn, masz podobne podejście do sprawy, jak ja.
          • gabrielacasey Aniu, czy maly psychopata sie w tobie nie budzi? 30.04.03, 16:29
            "Lubie cie, bo myslisz podobnie jak ja"? Oj, uwazaj... I naprawde posluchaj
            mojej bardzo, bardzo zyczliwej rady: nie jest z toba zle, ale pare wizyt u
            specjalisty, jakies treningi grupowe czy domowe wskazane - nie mysl jak
            alkoholik, ze ze swoim problemem sama sobie poradzisz.
            A wypowiedz ojca wcale nie jest glupia. Co do klapsow (ja innych kar fizycznych
            nie stosuje) i innych kar adekwatnych. Ze brzmi to zimno-inna sprawa, ale
            wzielam poprawke na meska psychike.
        • Gość: ojciec Re: Dzieci TRZEBA bić... IP: 62.29.138.* 30.04.03, 14:54
          Gość portalu: Kathryn napisał(a):

          > Wie pan, to wszystko ladnie, ze ma pan tak wszytko pieknie
          > poukladane i nawet podbudowane teoria (zreszta caly ten wyklad
          > brzmi, jak przepisany z ksiazki), ale czy nie obawia sie pan, ze
          > to wszystko jest zbyt sztywne i metodyczne? Odnosze wrazenie,
          > jakby zatracil pan granice miedzy wychowaniem i tresura. Moze
          > sie myle i rzeczywistosc jest inna, niz to wynika z pana
          > wypowiedzi. W tym, jak pan pisze o swoich dzieciach, jest cos
          > niepokojacego. Nie ma w tym nic osobistego. Dziecko jest
          > przedmiotem, a nie podmiotem. Jakby w tym wszystkim nie byly
          > najwazniejsze pana dzieci, tylko to, jak PAN sobie z dziecmi
          > radzi, tj. jak PAN sie spelnia w roli wychowawcy.
          > I wie pan co, dzieci nie trzeba bic, ale na pewno dzieci TRZEBA
          > KOCHAC.

          Rozmawiając o wychowaniu dzieci zakładamy rzecz podstawową - MIŁOŚĆ. Przy braku
          miłości do własnych dzieci szkoda trudzić się ich wychowywaniem. W związku z
          powyższym udowadnianie Pani, że kocham swoje dzieci, uważam za bezcelowe.
          Piszmy zatem na temat, którym jest bicie jako metoda wychowawcza. Jeżeli
          rozmawiamy o metodzie, to na forum nie ma zbyt wiele miejsca na wycieczki
          osobiste. I proszę mi też nie zarzucać książkowości, bo piszę z doświadczenia,
          a to, że jako początkujący ojciec sięgnąłem kiedyś do metodycznej literatury,
          uważam za swój duży sukces. Wiele nauczyłem się wprawdzie niestety również na
          własnych błędach, ale uważam, że stosowanie rad doświadczonych rodziców
          zaoszczędziło mi i dzieciom zbędnego męczenia się. Lepiej uczyć się na cudzych
          błędach niż na własnych.
          Jeżeli bycie rodzicem nauczyło czegoś mnie samego, to jest tym konsekwencja.
          Tylko z teorii i z pozoru jest to sprawa prosta i dlatego przyszłym rodzicom
          wydaje się oczywista. Później w praktyce różnie z tym bywa.

          PRZYKŁAD: Serce mi się kraje, kiedy każę dziecku oddać pieniądze za nieruszony
          obiad (który sobie samo wybrało z 4 możliwych zestawów). Doprawdy stać mnie i
          na obiady, i na słodycze. Ale chodzi mi o wyrobienie w nich nawyku, że najpierw
          jemy obiad. Ciekawostka - dla dzieci jest to kara zupełnie naturalna i
          zrozumiała, której poddają się bez żadnego oporu. Efekt: słodycze przed obiadem
          praktycznie przestały się zdarzać.
          Dla Pani oznacza to sztywność, metodyczność i tresurę, a tymczasem to tylko
          konsekwencja, za którą Pani dzieci będą Panią nie tylko kochać, ale również
          cenić. I nie ma to nic wspólnego z przedmiotowością czy podmiotowością, bo
          kogoś kogo się kocha, nie można traktować przedmiotowo. Celem wychowania nie
          jest bynajmniej podporządkowanie (=tresura), a nauka odpowiedzialności.
          Oglądając wieczorem bajkę na FoxKids do 10-ej wieczorem, dziecko nie myśli o
          tym, że rano nie będzie w stanie wstać na czas i spóźni się do szkoły. Czasami
          wystarczy mu o tym przypomnieć, a innym razem trzeba zakazać dalszego oglądania.

          Nie piszę o wychowywaniu nastolatków, bo nie mam z tym jeszcze doświadczenia,
          ale na wyczucie wydaje mi się, że bicie nastolatka nie przyniesie trwałych
          efektów wychowawczych.
          • gabrielacasey Ze slodyczami mamy b. podobne efekty i metody 30.04.03, 16:33
            Mnie sie udalo z 4-latkiem (pisze o tym chyba do Oszoloma). Podtyka mi pod
            nos "wylizany" po obiedzie talerz i domaga sie czekoladki, bo wie, ze teraz to
            jego PRAWO. I tak sobie wzajemnie wlasne prawa szanujemy.
      • Gość: kolin kertiz Rodziców TRZEBA bić ... IP: *.enterpol.pl / 192.168.1.* 30.04.03, 13:58

        Jestem synem dwojga dzieci wchodzących obecnie w wiek emerytalny i piszę z
        własnego doświadczenia.
        Uważam, że rodziców trzeba CZASEM bić - mocno i w ostateczności - oraz tylko do
        pewnego wieku (około 80). Rodzice muszą wiedzieć, że ich zachowanie jest
        akceptowane w pewnych ramach i że ograniczenia określają dzieci - przy czym od
        czasu mniej
        więcej 5 lat wspólnego życia możliwe są negocjacje w sprawie ograniczeń.

        Ograniczenia muszą być.
        BICIE POWINNO BYĆ.
        (zarezerwowane tylko jako konsekwencja postępowania absolutnie
        nagannego, którego naturalnych konsekwencji rodzic albo nie rozumie albo
        świadomie narusza zakaz, sprawdzając jak daleko może się posunąć bez
        interwencji ze strony dzieciów.) Rodzic na emeryturze uważa, że już wszystko
        rozumie: trzeba karę zamienić na inną, czasami nawet boleśniejszą,
        ale nie
        fizyczną.



        $##(*&... no, stary, zrobiłem to tylko ze wzgledu na tytuł - moim zdaniem
        niedobry. Mogłeś zatytułować: "dzieci bic nie wolno" i podkreślić w nieomal
        takiej samej rozsądnej treści te uwage o niestosowności klapsa powyżej ośmiu
        lat. Cały problem jest dla mnie wyjątkowy, bo z jesdnej strony, dzieci karcic
        trzeba, niekiedy surowo, z drugiej strony jest to chyba JEDYNA sprawa, gdzie
        popieram małą dawke hipokryzji i jednak cenniejsza jest ideologia: dzieci bić
        nie wolno.

        Ciężko jest się wywikłać z zapętlenia tych dwu przeciwstawnych ideologii, może
        najwartościowszym rozwiązaniem, choc bardzo mało praktycznym, nie mającym wiele
        wspólnego z własnymi dziećmi, jest następujące zalecenie. Zdążyć jeszcze przed
        przyjazdem policjanta z prokuratorem skuć morde rodzicowi, co do którego
        nabraliśmy niewzruszonego przekonania, że przestępczo katuje swoje dziecko. No
        cóż, czyli jednak stanęło na moim:
        bić rodziców...
        • Gość: ojciec Re: Rodziców TRZEBA bić ... IP: 62.29.138.* 30.04.03, 15:02
          Gość portalu: kolin kertiz napisał(a):

          > Uważam, że rodziców trzeba CZASEM bić - mocno i w ostateczności - oraz tylko
          [...]
          > $##(*&... no, stary, zrobiłem to tylko ze wzgledu na tytuł - moim zdaniem
          > niedobry. Mogłeś zatytułować: "dzieci bic nie wolno" i podkreślić w nieomal
          > takiej samej rozsądnej treści te uwage o niestosowności klapsa powyżej ośmiu
          > lat. Cały problem jest dla mnie wyjątkowy, bo z jesdnej strony, dzieci karcic
          > trzeba, niekiedy surowo, z drugiej strony jest to chyba JEDYNA sprawa, gdzie
          > popieram małą dawke hipokryzji i jednak cenniejsza jest ideologia: dzieci bić
          > nie wolno.

          Fajna parodia. Życzę Ci jak najlepiej, ale nadal uważam, że czasem niestety
          trzeba - nie dla własnej satysfakcji, tylko po to, żeby dziecko czegoś nauczyć
          (nie mylić z daniem nauczki :-)
          • Gość: Oszołom z RM Re: Rodziców TRZEBA bić ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.03, 15:05
            Gość portalu: ojciec napisał(a):

            > Gość portalu: kolin kertiz napisał(a):
            >
            > > Uważam, że rodziców trzeba CZASEM bić - mocno i w ostateczności - oraz tyl
            > ko
            > [...]
            > > $##(*&... no, stary, zrobiłem to tylko ze wzgledu na tytuł - moim zdaniem
            > > niedobry. Mogłeś zatytułować: "dzieci bic nie wolno" i podkreślić w nieoma
            > l
            > > takiej samej rozsądnej treści te uwage o niestosowności klapsa powyżej ośm
            > iu
            > > lat. Cały problem jest dla mnie wyjątkowy, bo z jesdnej strony, dzieci kar
            > cic
            > > trzeba, niekiedy surowo, z drugiej strony jest to chyba JEDYNA sprawa, gdz
            > ie
            > > popieram małą dawke hipokryzji i jednak cenniejsza jest ideologia: dzieci
            > bić
            > > nie wolno.
            >
            > Fajna parodia. Życzę Ci jak najlepiej, ale nadal uważam, że czasem niestety
            > trzeba - nie dla własnej satysfakcji, tylko po to, żeby dziecko czegoś
            nauczyć
            > (nie mylić z daniem nauczki :-)

            - no proszę to są skutki bezstresowego wychowania jak niedzzielisz nieznośniego
            dzieciaka to ten dzieciak później zdzieli ciebie
            • gabrielacasey Ty NAPRAWDE nie czytasz. Ty GLOSISZ !!! 30.04.03, 16:36
              Zaraziles sie od o. Rydzyka?
              • Gość: ANKa Demokracja IP: *.ifn-magdeburg.de 30.04.03, 16:42
                gabrielacasey napisała:

                > Zaraziles sie od o. Rydzyka?
                Uwaga jestem zwolenniczka krwawego puczu na oszolomie,
                przeciwniczka (od teraz) demokracji oraz zwolenniczka kar
                fizycznych, tudziez smierci na jednym osobniku.
                Czy o to mu chodzilo?
                A moze to przypadek z ktorym trzeba pogadac?
                Czy mozna go jakos stlumic? Bo ja mam ochote na mily
                weekend..
        • Gość: Doki Re: Rodziców TRZEBA czcic! IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 30.04.03, 15:31
          Parodia jest glupia, bo wychodzi z zalozenia, ze dzieci sa rowne rodzicom, a to nieprawda. Istnieje jednak, albo przynajmniej nadal powinna istniec hierarchia, jak w dekalogu i to dzieci maja czcic ojca i matke. Co prawda Sw Pawel zwraca uwage w Liscie do Koryntian, zeby rodzice nie prowokowali dzieci i nie utrudniali okazywania szacunku.
          Partnerstwo partnerstwem, a to rodzice powolali dziecko do zycia, byli na swiecie pierwsi i lepiej, zeby dzieci o tym pamietaly. W Belgii nadal obowiazuje przepis, ze pelnoletnie dzieci musza lozyc na utrzymanie rodzicow, jesli ci nie sa w stanie sami przezyc i to jest bardzo madry przepis. W ogole nie wyobrazam sobie, ze mozna chciec zniesienia tego prawa (a sa takie glosy).
          • Gość: L Re: Rodziców TRZEBA czcic! IP: *.net.external.hp.com 30.04.03, 18:21
            Gość portalu: Doki napisał(a):

            > Parodia jest glupia, bo wychodzi z zalozenia, ze dzieci sa rowne rodzicom, a
            to
            > nieprawda. Istnieje jednak, albo przynajmniej nadal powinna istniec
            hierarchia
            > , jak w dekalogu i to dzieci maja czcic ojca i matke. Co prawda Sw Pawel
            zwraca
            > uwage w Liscie do Koryntian, zeby rodzice nie prowokowali dzieci i nie
            utrudni
            > ali okazywania szacunku.
            > Partnerstwo partnerstwem, a to rodzice powolali dziecko do zycia, byli na
            swiec
            > ie pierwsi i lepiej, zeby dzieci o tym pamietaly. W Belgii nadal obowiazuje
            prz
            > epis, ze pelnoletnie dzieci musza lozyc na utrzymanie rodzicow, jesli ci nie
            sa
            > w stanie sami przezyc i to jest bardzo madry przepis. W ogole nie wyobrazam
            so
            > bie, ze mozna chciec zniesienia tego prawa (a sa takie glosy).

            Zapomniales o tym, ze dzieci same na swiat nie przychodza, szacunek dla
            rodzicow nie wynika z faktu, ze sa rodzicami w ogole ale z tego ze na ten
            szacunek zapracowali wychowujac własciwie swoje dzieci . Czy uwazasz, ze
            nalezy sie szacunek i utrzymywanie ojca, ktory regularnie bije swoje dziecko
            bez powodu ?
            • Gość: Doki Re: Rodziców TRZEBA czcic! IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 30.04.03, 18:33
              Gość portalu: L napisał(a):


              > Zapomniales o tym, ze dzieci same na swiat nie przychodza, szacunek dla
              > rodzicow nie wynika z faktu, ze sa rodzicami w ogole ale z tego ze na ten
              > szacunek zapracowali wychowujac własciwie swoje dzieci .

              Coz, mam na ten temat inne zdanie. Wlasnie dlatego, ze dzieci nie przychodza same na swiat wynika nakaz szacunku dla nich. Gdyby nie twoi rodzice, nie mialbys nawet szansy na klepanie w klawiature. Rodzice na nic nie musza zapracowywac, bo to nie dzieci moga je oceniac (choc oczywiscie, robia to).

              > Czy uwazasz, ze
              > nalezy sie szacunek i utrzymywanie ojca, ktory regularnie bije swoje dziecko
              > bez powodu ?

              To zalezy. Mozna bic i kochac jednoczesnie.
              • Gość: Olga Za co?? IP: 212.14.38.* 05.05.03, 13:38
                Przykro mi, ale muszą, bo jak nie zapracują, to go nie mają - banał, ale tak
                jest.
                Nie sądzę, żeby opieka nad dzieckiem była czymś, za co należy dziękować do dnia
                śmierci niezależnie od postępowania rodzica. Wychwali nas, ale ich też ktoś
                wychował - to tylko spłata długu w stosunku do dziadków, a nie zadłużanie
                dzieci.
                Dzieci są taką frajdą, że to im powinno się dziękować za to że są i
                przysparzają nam taką furę frajdy.
              • Gość: aleksandrynka Re: Rodziców TRZEBA czcic! IP: 212.160.130.* 07.05.03, 14:41
                To nie dziecko podejmuje decyzję o przyjściu na świat, nie ono więc powinno
                ponosić tego konsekwencje. To chyba logiczne?
          • Gość: aleksandrynka Re: Rodziców TRZEBA czcic! IP: 212.160.130.* 07.05.03, 14:39
            Nie są równe? To ciekawe! A konstytucję może czytałeś?
          • Gość: aleksandrynka Re: Rodziców TRZEBA czcic! IP: 212.160.130.* 07.05.03, 14:40
            A co do tego przepisu - u nas jest taki sam. Pod rozwagę.
          • wieczna-gosia Re: Rodziców TRZEBA czcic! 07.05.03, 22:41
            No i fajnie.
            Tylko latwo sie czci rodzicow madrych, ktorzy nie tylko ubrali, nakarmili ale
            tez ukochali i nauczyli wielu madrych rzeczy. Wtedy nawet jak czlowiek bryknie
            w mlodosci glupiej, to potem doceni, reke rodzica ucaluje i zrozumie. Nawet te
            klapy zrozumiec mozna.
            Ale ja widze to zupelnie inaczej- dzieci nie rodzimy dla siebie tylko dla
            swiata. To ze pewne rzeczy musimy egzekwowac z cala stanowczoscia i bez
            dyskusji nie zmienia faktu ze mozna to robic na rozne sposoby. W koncu jaki
            jest cel wychowania? Nie jest to sztuka dla sztuki (sluchaj nie gowniarzu dla
            mojej wlasnej satysfakcji) ale celowe dzialanie wychowania uzytecznego
            spolecznie czlowieka. A uzyteczny spolecznie to nie tylko taki co to staruszke
            przez jezdnie przeprowadzi. To tez taki co ma swoje zdanie, potrafi podejmowac
            decyzje, nie ulega latwo presji itd.
            Nawet jesli dzieci same nie ocenia rodzicow- zrobi to samo spoleczenstwo. A
            dzieci tez musza to zrobic- bo nasze wlasne rodzicielstwo ksztaltuje sie w
            ogromnym stopniu na podstawie wnioskow wyciagnietych z rodzicielstwa naszych
            rodzicow.
            Mysle Doki ze prawdziwa czesc opiera sie na szacunku i naturalnym autorytecie.
            Naturalny autorytet zas to taki co w twarz nie musi walic, aby nim byc.
            Wcale nie uwazam ze od jednego klapsa przewraca sie czlowiekowi swiat. Ale
            mysle ze duzo tych klapsow, jako wyraz mlosci, w polaczeniu z mala iloscia
            milosci w czystej formie- juz tak. Co wiecej- lejac dziecko niejako nie
            zastanawiamy sie nad naszymi relacjami w przyszlosci. Jak apodyktyczny ojciec
            moze potraktowac swoje dziecko jak doroslego? Nijak. Zawsze to bedzie dla
            niego dziecko, a dziecko albo sie zbuntuje i zwieje albo w kontaktach z
            tatusiem bedzie przyjmowalo poze synka a nie doroslego faceta z brzuszkiem....
            • Gość: KaroliNaMen Reakcja IP: *.enterpol.pl / 192.168.1.* 08.05.03, 11:35
              niestety bardzo nie fajnie


              dla świata to ja mogę zrodzić kilka postów na forum tym

              w porywach dobrej woli może i mógłbym się dla świata poświecić

              ale zrodzić dzieci własne i dla świata je poświęcić jest grubą przesadą




              pozdrawiam
              reaktor
              • wieczna-gosia Re: Reakcja 08.05.03, 12:40
                A ja gdzies pisalam o poswiecaniu???

                dzieci nie sa nasza wlasnoscia i bedziemy musialy pozwolic im odejsc.
                Wyposazajac uprzednio w jak najwiecej narzedzi przydatnych do zycia w tym
                swiecie. Umiejetnosc walenia slabszych w tylek- nie jest- przynajmniej moim
                zdaniem- specjalnie wazna. Jak rowniez "zamknij sie bo dostaniesz". Przydatna
                jest natomiast umejetnosc przedstawiania swoich racji i akceptowanie racji
                innych- ba nawet przyznanie im tej racji gdy nam argumentow nie starcza. Widac
                ze spora czesc osob bioracych udzial w tej dyskusji tego od rodzicow nie
                dostala. Za to wiekszosc sie przyznaje do klapsow ;))))

                Ja dla swiata sie nie poswiece ;))

                Dzieci tym bardziej nie zloze w ofierze ;)))

                Ale chcialabym po prostu otorzyc szeroko okno- i niech leca. Niech sobie
                radza. Mam nadzieje ze to, co im przekazuje wystarczy. A na walenie drania w
                ciemnym zaulku jest karate a nie klapsy mamusi ;)))
        • Gość: ANka Re: Rodziców TRZEBA bić ... IP: *.ifn-magdeburg.de 30.04.03, 15:49
          Gość portalu: kolin kertiz napisał(a):

          >
          > Jestem synem dwojga dzieci wchodzących obecnie w wiek
          emerytalny i piszę z
          > własnego doświadczenia.
          > Uważam, że rodziców trzeba CZASEM bić - mocno i w
          ostateczności - oraz tylko do
          >
          > pewnego wieku (około 80). Rodzice muszą wiedzieć, że
          ich zachowanie jest
          > akceptowane w pewnych ramach i że ograniczenia
          określają dzieci - przy czym od
          > czasu mniej
          > więcej 5 lat wspólnego życia możliwe są negocjacje w
          sprawie ograniczeń.
          >
          > Ograniczenia muszą być.
          > BICIE POWINNO BYĆ.
          > (zarezerwowane tylko jako konsekwencja postępowania
          absolutnie
          > nagannego, którego naturalnych konsekwencji rodzic albo
          nie rozumie albo
          > świadomie narusza zakaz, sprawdzając jak daleko może
          się posunąć bez
          > interwencji ze strony dzieciów.) Rodzic na emeryturze
          uważa, że już wszystko
          > rozumie: trzeba karę zamienić na inną, czasami nawet
          boleśniejszą,
          > ale nie
          > fizyczną.
          >
          >
          >
          > $##(*&... no, stary, zrobiłem to tylko ze wzgledu na
          tytuł - moim zdaniem
          > niedobry. Mogłeś zatytułować: "dzieci bic nie wolno" i
          podkreślić w nieomal
          > takiej samej rozsądnej treści te uwage o niestosowności
          klapsa powyżej ośmiu
          > lat. Cały problem jest dla mnie wyjątkowy, bo z jesdnej
          strony, dzieci karcic
          > trzeba, niekiedy surowo, z drugiej strony jest to chyba
          JEDYNA sprawa, gdzie
          > popieram małą dawke hipokryzji i jednak cenniejsza jest
          ideologia: dzieci bić
          > nie wolno.
          >
          > Ciężko jest się wywikłać z zapętlenia tych dwu
          przeciwstawnych ideologii, może
          > najwartościowszym rozwiązaniem, choc bardzo mało
          praktycznym, nie mającym wiele
          >
          > wspólnego z własnymi dziećmi, jest następujące
          zalecenie. Zdążyć jeszcze przed
          > przyjazdem policjanta z prokuratorem skuć morde
          rodzicowi, co do którego
          > nabraliśmy niewzruszonego przekonania, że przestępczo
          katuje swoje dziecko. No
          > cóż, czyli jednak stanęło na moim:
          > bić rodziców...

          Och chyba powiesze na scianie w pokoju dziecinnym. Super
          - zwlaszcza ta pierwsza czesc. Tylko mam pytanie co
          zrobic gdy Mama jest na emeryturze - jest sama - bo tata
          nie zyje i mimo swojej niepoprawnosci i nagannosci pomaga
          mi w opiece nad moimi pociechami? Jakie kary stosowac? Bo
          zachowanie wykracza poza nagane slowna -nawet surowa....
          Czy moze siebie powinnam ukarac za niekonsekwencje bo
          korzystam z jej pomocy?
          No ale moze niech to pozostanie pytaniem retorycznym
          (chyba jednak nie bede bic)
          Zycze wszystkim milej majowki...i niewielu interwencji w
          sprawach pobic...
          • Gość: Karoli-NaMen Mozna bic i czcic jednoczesnie IP: *.enterpol.pl / 192.168.1.* 04.05.03, 17:19
            ojca pozdrawiam, ANce gratuluję postawy, również w wątku poświęconym dramatowi
            Kurdów, gdzie Twój cenny głos spotkał się z nerwowo ahistoryczna reakcją pana
            założyciela wątku (czy może pana pierwszopostowca - gdyż wątek nawiązywał do
            artykułu z portalu), zgodziłbym się z L, że kluczową sprawą jest
            odpowiedzialność-zobowiązanie rodziców wobec powołania na świat nowej osoby,
            samemu sobie przypomnę, że samosądy ogólnie rzecz biorąc są czymś złym.
            W stosunku do Doki mam kilka uwag. Zgadza się, że kultura cywilizowanego
            człowieka powinna uwzględniać pewien stopień respektowania tabu, jakim jest
            zakaz ostentacyjnej oceny rodziców i agresywnych zachowań w stosunku do nich,
            jest to tabu spotykane w wielu kulturach i pewnym jego wyrazem jest
            odpowiednie przykazanie dekalogu. Daleko idące lekceważenie tego typu starych
            tabu prowadzi kulturę do nieciekawego i niebezpiecznego spłaszczenia. Jednak
            pewien stopień respektowania nie wyklucza żartowania z nich. Możliwe, że moja
            parodia nie była zbyt mądra, na pewno jednak była dalece mniej głupia niż
            niedomiar racjonalnego równa się krytycznego podejścia do deskryptywnej i
            również normatywnej treści starych "świętych" pism, różnych dekalogów, koranów,
            bagawadgitów, listów do koryntianów, itd.
      • Gość: Manka Re: Glupich rodzicow TRZEBA bić ... IP: *.acn.pl 28.05.03, 14:22
        Gość portalu: ojciec napisał(a):
        > Najlepszą karą jest dopuszczenie naturalnych konsekwecji przekroczenia
        jakiejś
        > normy. Jezeli dziecko umyślnie wyrzuca zabawki z łóżeczka - nie podawaj mu.

        Tak - a potem miej tepe dziecko, bo dzieki 'obrazalskiemu' rodzicowi ("wyrzuca
        z lozeczka zabawki, to mu ich nie podam") nie mialo mozliwosci wyrobic sobie
        kiedy trzeba ("trzeba" - pod wzgledem optymalnego rozwoju) pojecia stalosci
        przedmiotu i inne cechy adekwatnego dow ieku rozwoju intelektualnego legly w
        gruzach.
        Poczytaj troche ksiazek o rozwoju dziecka w pierwszym roku zycia, a potem
        dopiero podawaj prawidlowe etapy rozwoju jako przyklady wad dziecka.

    • Gość: matrix mg bite dzieci, IP: *.acn.pl 30.04.03, 13:26
      Bite dzieci,dlaczego akurat dzieci,a dlaczego nie moźna piepsznąć
      włep jakiegoś prostaka z blokowisk??
    • Gość: Ja Re: My, bite dzieci IP: 195.116.105.* 30.04.03, 13:30
      I co z tego, że zmienimy przepisy, skoro są martwe? Niech gazeta
      spróbuje skontaktować się z dziećmi, pozostającymi pod nadzorem
      kuratora sądowego, których rodzice mają ograniczoną władzę
      rodzicielską lub inne inne wyroki za znęcanie się nad nimi. Jak
      często kontaktuje się z nimi kurator, jakie mają w nim oparcie,
      jaką pomoc otrzymują od pedagoga szkolnego. Czy w szkole wisi
      numer telefonu, pod którym mogą uzyskać pomoc - pytałam moich
      dzieci - nie wiedzą, że coś takiego w ogóle istnieje. Cóż -
      dziecko nie wyborca...
      • Gość: ANka Re: My, bite dzieci IP: *.ifn-magdeburg.de 30.04.03, 15:41
        Gość portalu: Ja napisał(a):

        > I co z tego, że zmienimy przepisy, skoro są martwe?
        Niech gazeta
        > spróbuje skontaktować się z dziećmi, pozostającymi pod
        nadzorem
        > kuratora sądowego, których rodzice mają ograniczoną władzę
        > rodzicielską lub inne inne wyroki za znęcanie się nad
        nimi. Jak
        > często kontaktuje się z nimi kurator, jakie mają w nim
        oparcie,
        > jaką pomoc otrzymują od pedagoga szkolnego. Czy w
        szkole wisi
        > numer telefonu, pod którym mogą uzyskać pomoc - pytałam
        moich
        > dzieci - nie wiedzą, że coś takiego w ogóle istnieje.
        Cóż -
        > dziecko nie wyborca...

        O wlasnie. U nas wlasnie na tym tez polega cala bolaczka.
        I tak jest nie tylko z dziecmi!!!
    • Gość: Oszołom z RM Kolejny temat zastępczy podsunięty do dyskusji... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.03, 13:50
      Ciekawe co tym razem Michnik i przyjacioele chcą ukryć przed społeczeństwem?
      • Gość: Dr. Re: Kolejny temat zastępczy podsunięty do dyskusj IP: *.aardvark.dialup.pol.co.uk 30.04.03, 14:18
        Oszolom zRm... Idz i zrob kope bo gowno uciska Ci na mozg . Nie
        dyskutujcie p . z nim bo sobie jaja robi zpowaznego tematu .
    • Gość: Michał Re: My, bite dzieci IP: *.in.gazownia.pl / 10.130.12.* 30.04.03, 14:02
      Choć to dawno, to pamiętam jak zarówno w przedszkolu jak i
      później w szkole, panie wychowawczyni potrafiły znęcać się
      psychicznie nad dziećmi.Ja np. byłem ciągle straszony z byle
      powodu zawiezieniem mnie do więzienia.Ciągle mam w pamięci to
      jak świetnie wychodziło mojej wychowawczyni w szkole
      podstawowej "zagrzewanie" klasy przeciwko jednemu z
      uczniów,którego bezpodstawnie oskarżono o kradzież
      pieniędzy.Sprawa się potem wyjaśniła, ale po takim przeżyciu
      blizna w psychice i brak zaufania do ludzi pozostaje na całe
      życie.
    • Gość: helena Re: My, bite dzieci IP: *.proxy.aol.com 30.04.03, 14:04
      W mojej opinii "klaps" nikomu nie zaszkodzi, jesli zaslozony i
      dziecko zrozumie ze cos zrobilo zle, ale powinno to byc
      dyskretne bez swiadkow i wtedy napewno zostanie w pamieci
    • Gość: nauczyciel Re: My, bite dzieci IP: *.ciechanow.sdi.tpnet.pl 30.04.03, 14:18
      Jestem nauczycielem i ja wiem najlepiej o skutkach tzw.
      wychowania bezstresowego. W wychowaniu dzieci nalezy stosować
      nagrody i kary, jeśli trzeba to należy dać dziecku klapsa albo
      przylać pachem. Nieznośne dziecko albo młodzież będę znosił
      kilka lat, ale rodzić całe życie i to jest sprawiedliwe, niech
      każdy sam ponosi skutki za błędy wychowawcze.
      • Gość: pC Re: My, bite dzieci IP: *.bb.online.no 30.04.03, 14:23
        Gość portalu: nauczyciel napisał(a):

        > niech każdy sam ponosi skutki za błędy wychowawcze.
        ======================================
        niestety skutki musza ponosic wszyscy
      • Gość: ANka Re: My, bite dzieci IP: *.ifn-magdeburg.de 30.04.03, 15:34
        Gość portalu: nauczyciel napisał(a):

        > Jestem nauczycielem i ja wiem najlepiej o skutkach tzw.
        > wychowania bezstresowego. W wychowaniu dzieci nalezy
        stosować
        > nagrody i kary, jeśli trzeba to należy dać dziecku
        klapsa albo
        > przylać pachem. Nieznośne dziecko albo młodzież będę
        znosił
        > kilka lat, ale rodzić całe życie i to jest
        sprawiedliwe, niech
        > każdy sam ponosi skutki za błędy wychowawcze.
        Och, to jest super. Kolejna prowokacja w stylu oszoloma?!
        MOze tak panie nauczycielu troche mniej klasycznego
        behawioryzmu w stylu Pawlowa?
        Moze troche zwrocenia uwagi na fakt ze dzieci sa np rozne?
        Ja mam dwie dziewczynki. Kazda z nich jest tak inna jakby
        pochodzily z roznych krajow i kultur. Jednej wystarczylo
        raz powiedziec jak przechodzic przez ulice i co jej
        grozi, drugiej nie wystarcza tysiace razy. Jedna jest
        wrazliwa tak ze nawet zwykla surowa uwaga to czasem zbyt
        wiele a drugiej nawet klaps nie wystarcza.. A moze by tak
        czasem toche doswiadczenia - ktorego tu zabraklo i troche
        skromnosci?!
        I jeszcze jedno ja swoich dzieci bic nie zamierzam. W
        koncu kazdy odpowiada za siebie. Czyichs tym bardziej.
        I moze by tak napisac np o alternatywach a nie o
        madrosciach pt nalezy, nie nalezy i bic czy nie bic.
        Moze tak o trudach konsekwencji jak pan Ojciec itd. Ja
        sama chetnie poslucham.
        I nie chodzi tylko o bicie- to zalezy od czlowieka i
        dziecka. Ja np bolesnie wspominam z przedszkola
        przyklejanie plastra na prawa reke a potem zrywanie go. A
        i tak na starosc (ciekawe) wrocilam w niektorych
        czynnosciach do leworecznosci..
        Moze to nie przezycie traumatyczne ale jednak pamietam.
        Pewnie byly tez bolesne uderzenia w twarz (mialam troche
        cholerycznego tate) choc tez pochodze z inteligenckiej
        rodziny i choc teraz mu to wybaczylam bo wiele innych
        spraw wspominam naprawde dobrze i bardzo go kochalam. Nie
        uwazam bicia za metode. Sadze ze raczej sa rozne metody a
        ta jest ostateczna i dziala tylko tak jak w przypadku
        zwierzat - tylko wowczas gdy brak kontaktu. Ale to moje
        zdanie. Uwazam jeszcze ze np moim zadaniem jako matki a i
        zadaniem nauczyciela jest utrzymanie tego kontaktu
        wlasnie innymi sposobami. I na tym polega cala sztuka.
        Co nie zmienia faktu ze ingerencja prawa i panstwa w
        spawy klapsow jest czystym nonsensem. Raczej zwrocilabym
        tu uwage na rekoczyny nauczycieli skoro juz ten temat
        poruszylismy ktore do niedawna byly wcale nie rzadkim
        przypadkiem a dosc czesto wynikaly nie tyle z brakow
        wychowawczych pupili ale czesto (nie zawsze oczywiscie) z
        nieudolnosci wykladowcow...
    • Gość: starshine Re: My, bite dzieci IP: 139.98.71.* 30.04.03, 14:31
      jestem przeciwna biciu dzieci (pewnie dlatego, ze ni mam wlasnych ;-))
      Ustawa bylaby dobra, bo karalaby rodzicow, ktorzy dopuszczaja sie przemocy w
      stosunku do swoich pociech. Wprowadzajac sama ustawe i stweirdzajac, ze problem
      zostal rozwiazany, nie zajdziemy daleko. Bo uwazam, ze jest wiele rzeczy
      gorszych niz danie dziecku klapsa w pupe i to rzeczy ktorych prawo niegdy nie
      zabroni. Dziecko jest na tyle psychicznie zalezne od rodzicow, ze nietrudno
      upokorzyc je "nie naruszajac prawa". Wystarczy ze tatus sie obrazi, powie ze
      juz dziecka nie kocha, (a jakos bedzie chcial wyegzekwowac swoja wladze
      rodzicielska, nie wierze, zeby po wprowadzenoiu ustawy rodzice nagle stali sie
      swietoszkami), udowodni, ze sie do niczego nie nadaje i tak dalej i tak dalej.
      Szkody wcale nie beda mniejsze.

      W Szwecji ochrona dzieci jest na bardzo wysokim poziomie, rozwiniety kraj i tak
      dalej i tak dalej. Chociaz mysle, ze tam to powinni zalozyc juz jakies ligi
      ochrony rodzicow, bo to dzieci wyzywaja swoich starszych a kontakt miedzy
      dziecmi a rodzicami jest generalnie raczej kiepski. Rodzice sie boja a dzieci
      wiedza ze wszystko moga. To ja moze podziekuje.

      ja jestem jak najbardziej za wprowadzeniem ustawy o zakazie przemocy cielesnej,
      szczegolnie kiedy mysle o tych niednych dzieciakach nad ktorymi wlasni rodzice
      tak paskudnie sie znecaja, ale obawiam sie, ze wtedy ustawodawcy zatra raczki,
      powiedza "jacy to my jestesmy madrzy" i sprawa zalatwiona.
      • Gość: Oszołom z RM Re: My, bite dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.03, 14:35
        W Szewcji zakazano i efekt jest taki że nawet poidniść głosu na dziecko nie
        można bo zaraz bachor dzwoni na policję rodzice od razu tracą prawa
        rodzicielskie no i efekt jest taki że 80% rodzin rozpada się
        • Gość: Dr. Re: My, bite dzieci IP: *.antelope.dialup.pol.co.uk 30.04.03, 15:58
          Oszolom ....... Natychmiast marsz do ubikacji .Zrozumiano ?
    • Gość: KR Bić albo nie bić, oto jest pytanie... IP: *.uk.deuba.com 30.04.03, 15:59
      Nikt chyba nie zaprzeczy, że i bite i nie bite dzieci potrafią wyrosnąć na
      porządnych ludzi,albo na podleców z marginesu, więc nie ma sensu bić i poniżać.
      Tak naprawdę to bijemy dzieci, BO MY MAMY PROBLEM! Jak jestem spokojna i
      szczęśliwa, stać mnie na to, by porozmawiać z dzieciakiem, pouczać, tłumaczyć.
      Jak jestem zdenerwowana, zestressowana i czuje się bezradna, to nic tylko
      przylożyć gówniarzowi i to jak najszybciej i najmocniej. Jako matka dwóch
      urwisów, z całą odpowiedzialnością twierdzę, że bicie jest bez sensu. Dzieciak
      niejednokrotnie wolałby dostać klapsa, aniżeli słuchać reprymendy. Cierpliwość,
      to kluczowa cecha w wychowywaniu młodych na wrażliwych i dobrych ludzi, jakimi
      z pewnością chcielibyśmy, żeby były nasze dzieci. Moi chłopcy są normalni,
      czasem grzeczni, czasem nie, ale ja ich nie biję i nie stosuję wysublimowanych
      kar. Jeśli popełnią coś złego, jest poważna rozmowa i oni muszą swoje
      zachowanie przemyśleć, również z mojego punktu widzenia, czasem ja się im
      mówię, że sama nie wiem co mam z nimi zrobić i mam autentyczną ochotę
      przylożyć. O dziwo, dzieciak sie wtedy czuje winny i uwierzcie mi to potrafi go
      boleć. W końcu żaden normalny dzieciak nie chce widzieć jak rodzic jest
      zdołowany. Moi chłopcy bywali nieznośni kiedy mieli po 2, lub 4 lata. Na
      wszystko jest sposób lepszy niż bicie, klapsy, szarpania i wrzaski tylko dodają
      wagi wszystkiemu, co smarkacz zrobi, najbardziej boli, jak rodzic się nie daje
      sprowokować i jest konsekwentny, dzieciak przestaje. Rzucanie się na glebę,
      normalka u 2-3 latków. Jak uderzysz za to, masz przerąbane, bo ono wtedy wie,
      że to cię wnerwia i będzie to robić za każdym razem, kiedy chce na siebie
      zwrócić uwagę. Znam całą masę dzieciaków, które były niegrzeczne we wczesnym
      dzieciństwie i nie były bite. Każde z nich teraz to kompletny kontrast z
      psocącym niesforem z przedszkola, sympatyczne i spojkojne osoby, TAK JAK ICH
      RODZICE!!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja