wislok1
16.03.07, 21:04
Wstrętny Kapuściński jest dla niego kapusiem, który nie skorzystał z szansy
samokrytyki i dlatego umarł ?
Po prostu ręce opadają przy tej porcji sk..syństwa:
Kto zabił Ryszarda Kapuścińskiego
W ostatnim "Newsweeku" Mariusz Cieślik pisze, że mistrza polskiego reportażu
"zabiła teczka".
Ostatnie lata życia miał mu zatruwać lęk przed ujawnieniem papierów z IPN i
ten właśnie lęk wpędził go do grobu. Cieślik powołuje się na wypowiedzi
przyjaciół Kapuścińskiego i na zdrowy rozsądek: żeby wyjeżdżać za granicę, i
to od lat 50., musiał przecież jakieś raporty służbom pisać. Być może nie
tylko służbom tutejszym, ale i tym z Łubianki.
Załóżmy, dla uproszczenia, że lęk przed ujawnieniem kwitów rzeczywiście
przyłożył się do choroby pisarza. Nieuchronnie pociąga to za sobą pytanie o
winę i, jak sądzę, w atmosferze antylustracyjnej histerii rozpętywanej od lat
przez wpływowe środowisko prędzej czy później pojawi się oskarżenie, że
Kapuścińskiego zamordowali - by użyć niezrównanej frazy postępowego publicysty
- "śliniący się historycy z IPN, grzebiący w ludzkich życiorysach". Nie wiem,
oczywiście, jaki haracz musiał zapłacić szatanowi nieżyjący już pisarz, żeby
mogły powstać "Jeszcze dzień życia" i "Cesarz". Wiem, że gdyby był na przykład
Niemcem, musiałby o tym opowiedzieć już kilkanaście lat temu. Informowanie
wywiadu PRL o wydarzeniach w Kampali i Luandzie było czym innym, niż kapowanie
przyjaciół i publicysta "Newsweeka" ma pewnie rację, twierdząc, że położone na
wadze sumienia książki Kapuścińskiego przeważyłyby jego raporty i że
czytelnicy najpewniej by mu wszystko wybaczyli. Rzecz w tym, że czytelnicy tej
szansy nie dostali. Bo w atmosferze histerycznej walki z ujawnianiem wszelkiej
prawdy, w okrzykach o hańbie i "ubeckim szambie" zrównaniu uległy czyny i
rozmowy najpodlejsze z zaledwie nagannymi.
Inny pisarz, Henryk Grynberg, o swojej wymuszonej współpracy z komunistycznymi
służbami opowiedział otwarcie. I sprawa przestała istnieć - było tak a tak,
wiecie wszystko, oceńcie. Zapewne zrobił to dlatego, że zamiast
michnikowszczyzną oddycha na co dzień świeżym amerykańskim powietrzem.
Rafał Ziemkiewicz
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/druga_strona_070316/druga_strona_a_2.html