Gość: Ku pamieci
IP: 192.38.163.*
11.05.03, 22:05
Polsko, obudź się!
Przyglądając się sytuacji Polski w latach poprzedzających Konstytucję,
wydaje się, że dzisiejsze czasy są w jakiejś mierze podobne do tamtych. Dziś
również obserwujemy, podobnie jak wtedy, brak realizmu geopolitycznego,
jeśli idzie o patrzenie elit na politykę zagraniczną. Tępe naśladownictwo
obcych wzorów, jak powiedział poeta Słowacki: "Polsko, pawiem narodów byłaś
i papugą, a teraz jesteś niewolnicą cudzą". To naśladownictwo obcych wzorów
jest tak silne, że nawet nie bierze się pod uwagę ewentualnych negatywnych
konsekwencji swoich działań. Obyśmy się nie obudzili zbyt późno, jak nasi
praojcowie zdradzeni przez Prusy, Rosję, Austrię. Pod wieloma innymi
względami także dzisiejsza rzeczywistość przypomina czasy saskie: upadek
patriotyzmu, zanik polskiej klasy średniej, polskiego stanu posiadania,
wyprzedaż majątku, słabość armii, bezkrytyczny optymizm "a jakoś tam
będzie". Na całym obszarze Polski trwają zażarte walki o władzę, o pieniądze
przez wzajemne podkopywanie się, ogólną agresję wszystkich przeciw
wszystkim, oszustwa na szeroką skalę, wyzysk, korupcja, złodziejstwo,
niebywałe samolubstwo, rozboje, zbrodnie.
Dziś jakby zabrakło nam wspólnej idei Polski. Wszystko rozbite, brak nam
wspólnego celu. Iluż to mówi: Polskę trzeba wyśmiać za to, że istnieje.
Trzeba upokorzyć, by była zawsze na klęczkach. Polskę trzeba okraść, by była
jak szkielet, albo ją sprzedać za złamany szeląg. Polskę trzeba zdradzić, i
wszyscy ją zdradzają. Trzeba ją porzucić jak strzęp na wietrze i zabrać jej
wiarę, niech się nie pozbiera. Na koniec wymazać jak wyrzut sumienia.
Na ten zrujnowany dom polski uderzyła nowa fala, burząca wszystko, co
napotkała. W rezultacie mamy nieustający kryzys materialny i duchowy, z
którym żadne władze nie chcą sobie radzić. Życie w Polsce tu i ówdzie coraz
bardziej dziczeje. Atakują nas kolonizatorzy gospodarczy i ideologiczni.
Jątrzą mniejszości narodowe, napuszczając na Naród nasz, a nasze władze nie
tylko nas nie bronią, ale nawet często przyznają im rację. Narkotyki krążą
swobodnie po miastach i szkołach, rosną miliony nędzarzy, żebraków,
desperatów. Coraz większe jest bezrobocie, drapieżność biurokracji,
zwłaszcza wobec ludności wiejskiej, niebywałe przekręty. Zamyka się
niezbędne szkoły, szpitale, uniemożliwia się kształcenie biednym, panuje
szalona korupcja niemal na każdym szczeblu, w każdej dziedzinie życia. Wielu
funkcjonariuszy nie kieruje się ani prawem, ani moralnością, ani nawet
prostą przyzwoitością, tylko grabią wszystko, co popadnie. Rząd albo jest
bezradny, albo szantażowany przez kolonizatorów gospodarczych, albo nie zna
sytuacji do głębi, nie zważa na dzieło zniszczenia i nie dba o dobre imię
Polski na arenie świata. Jeden z ministrów, pytany o to, w jaki sposób
odeprze zarzuty o wyprzedaży polskiego majątku narodowego w obce ręce,
odpowiedział, że polskiego kapitału jest za mało, a pieniądz nie zna
ojczyzny. To są ludzie pieniądza, którzy nie znają Ojczyzny. Dla nich
ojczyzna to portfel z pieniędzmi. W sferach kierowniczych w Polsce przyjmuje
się ideologię - nawet niestety katolicy czasem to czynią - która w całości
ignoruje grzech, winę, zło moralne, zwłaszcza w życiu społecznym,
gospodarczym, politycznym i publicznym. Choćby przywódcy sprzedali Polskę,
nie poczuwają się do żadnej winy moralnej, bo to sprawa polityków, nie ma w
życiu politycznym takiego pojęcia jak grzech. Podobnie też nienawiść,
deptanie innych, okrutne oszustwa, złodziejstwa, niedotrzymywanie umów
zbiorowych, samolubstwo, korupcja, niszczenie kraju - to nie grzech - mówią.
A nawet napady, zwyrodnienia moralne, prostytucja, zabicie człowieka - to
nie grzechy, tylko inne zachowanie się wolnego człowieka. Czyny niemoralne i
grzeszne nie istnieją. Jakie straszne konsekwencje niesie taka błędna teza.
Jeśli nie ma winy duchowej, jeśli nie ma obrazy Pana Boga, to największych
zbrodniarzy nie powinno się karać więzieniem. Tym bardziej nie zaciąga winy
dziecko, młodzieniec, student, któremu nie chce się uczyć i nie chce się
robić, więc będzie napadał, ograbiał, rabował.
Dochodzimy do absurdu. Nasiliło się bardzo znane od XIX wieku nienawistne i
chore drapanie czarcimi pazurami po twarzy Matki-Polski, jakoby Polska
jedynie odarta z godności, szlachetności, piękna i normalności miała być
prawdziwa i rzeczywista. Polscy politycy i władcy jakby żyli na księżycu, z
obcego nadania, oderwani od Narodu. U podstaw tego zjawiska leży straszliwy
upadek moralny w życiu publicznym. Zabrakło nam wielu polityków i mężów
stanu prawdziwie z Bożej łaski. Jeśli zaś można znaleźć nowych, wielkich
polityków, to znowu nie mają większego poparcia ani stanowisk, ani dostępu
do mediów, bo nie mają pieniędzy, mediów, władzy, nie mają zaplecza i
zostają sami. Państwo jest tak słabe, że każdy z zewnątrz przychodzi,
bierze, co mu się podoba. Jest tak słabe, jak przed rozbiorami. Kto chciał,
Rosja, Austria, Prusacy przychodzili, brali i nikt palcem nie kiwnął. A
życie, jak mówił Ojciec Święty w Elblągu, potrzebuje mocy i wartości
Dekalogu, czyli Dziesięciu Przykazań, potwierdzonych przez Chrystusa w
kontekście Ośmiu Błogosławieństw. One są dla dobra człowieka, rodziny,
społeczeństwa i Narodu. Nadają życiu pełny blask. Łamanie ich jest
popadnięciem w niewolę grzechu. "Niech wyraziste będzie poczucie grzechu -
woła Ojciec Święty - przez posiadanie wrażliwego sumienia, które nie ulega
wypaczeniom i znieczuleniom."
Drogi Polaków do wolności były różne, ale cel mieli wspólny. Do
niepodległości prowadziła ich praca organiczna u podstaw i czyn zbrojny,
Kościół katolicki i jego kapłani, wielka literatura i wychowanie
patriotyczne w domach rodzinnych. I dlatego potrafili z takim poświęceniem
budować własne państwo. Szczególnie lekcja 11 listopada 1918 roku jest i
dziś dla nas aktualna. Znów przed nami walka o zachowanie naszej wolności,
suwerenności i niepodległości. Ze względu na położenie geopolityczne nad
Polską w różnych okresach historii wisiało niebezpieczeństwo wymazania z
mapy. Było to nieustanne cierpienie polskiego Narodu. Ojciec Święty pięknie
to wypowiedział na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1983 roku: "Jestem synem
Narodu, który przetrwał najstraszniejsze doświadczenia dziejów, który
wielokrotnie sąsiedzi skazywali na śmierć. A on pozostał przy życiu i
pozostał sobą. Bo Polska jest darem, danym każdemu Polakowi, który pomnażają
następne pokolenia. Każde pokolenie musi znaleźć swoją własną drogę do
ubogacenia tej spuścizny, którą otrzymuje od swoich przodków. Polska będzie
taka, jacy będą Polacy". "Jestem przekonany - mówił Ojciec Święty - że
Polacy to Naród o ogromnym potencjale talentów ducha, intelektu i woli,
który stać na wiele i który w rodzinie krajów europejskich może odegrać
doniosłą rolę. I tego właśnie z całego serca życzę mojej Ojczyźnie." Czy
nasz honor i godność pozwolą, aby Polska stała się żerem politycznych
rekinów albo tanim towarem na targowisku Europy?