citisus
29.03.07, 21:58
Jeśli ko liczył na rozsądek i obywatelskość Platformy, to może się
teraz samemu przekonać jakby wyglądał kraj pod rządami PółTuska.
Tylko Warszawiaków żal ...
---------------
Pełnomocnik Waltz zabrała radnym klucze
Zamieszanie z kluczami było powodem wezwania policji do siedziby urzędu
dzielnicy Praga-Północ w Warszawie. Nieuznawanemu przez prezydent stolicy
Hannę Gronkiewicz- Waltz zarządowi i burmistrzowi dzielnicy ochrona budynku
nie chciała wydać kluczy do zajmowanych przez nich gabinetów.
Prezydent Warszawy uważa, że zarząd i burmistrz Pragi-Północ zostali wybrani
27 grudnia bezprawnie. Mimo to od 3 miesięcy przychodzą oni do siedziby
urzędu przy ul. Kłopotowskiego, by pełnić swoje obowiązki.
- Dzisiaj rano, przychodząc do pracy o godz. 8, nie zostaliśmy wpuszczeni do
swoich pokoi. Ochrona urzędu poinformowała nas, że otrzymała od pani komisarz
Jolanty Koczorowskiej (pełnomocnik, powołana przez Gronkiewicz-Waltz, by
zapewnić funkcjonowanie dzielnicy) polecenie o niewydawaniu kluczy osobom do
tego nieupoważnionym - powiedział dziennikarzom burmistrz Pragi-Północ Artur
Marczewski. Według niego, zwykle klucze po godzinach urzędowania nie są
przejmowane przez ochronę budynku, tylko zostają w zamkach drzwi gabinetów. -
Mamy do siebie zaufanie, nie boimy się zostawiać kluczy w drzwiach. Pani
komisarz w dniu wczorajszym zabrała te klucze, przekazała ochronie i w
związku z tym uniemożliwiła nam dzisiaj rano podjęcie pracy - powiedział
Marczewski.
Dopiero naczelnik sekretariatu wpuścił Marczewskiego i zarząd do ich pokoi.
Wezwanej przez Marczewskiego policji wyjaśnił, że komisarz Koczorowska
blokuje prace w dzielnicy. -Jednocześnie zwróciliśmy się do policji z prośbą
o zbadanie, czy legalne jest przechwytywanie przez panią komisarz wszelkiej
korespondencji kierowanej imiennie do członków zarządu dzielnicy Praga-
Północ - dodał.
Koczorowska powiedziała dziennikarzom, że burmistrz nie mógł w czwartek wejść
do swojego gabinetu, "ponieważ wczoraj nie zabezpieczył kluczy od pokoju, w
którym przebywał". - Odpowiadam za mienie, które się znajduje w tym urzędzie -
podkreśliła.
Jak powiedziała, w środę po godz. 16 znalazła klucze w drzwiach w pokojach
zajmowanych przez burmistrza i zarząd. - W pokojach nikogo nie było. Klucze
były niezabezpieczone. Zgodnie z instrukcją gospodarki kluczami, która
obowiązuje w mieście, zamknęłam drzwi w obecności naczelnika sekretariatu i
oddałam do ochrony z prośbą, by je wydawali osobom upoważnionym - powiedziała
Koczorowska.
Marczewski poinformował, że od 3 miesięcy zarząd pracuje, nie pobierając
żadnego wynagrodzenia. - Pani prezydent odmówiła nam podpisania umów o pracę
i pracujemy bez wynagrodzenia - wyjaśnił. Dodał, że ma opinię Państwowej
Inspekcji Pracy, która stwierdza, że za wykonywaną pracę należy się
wynagrodzenie.
- W ustawie warszawskiej nie ma obowiązku zatrudnienia burmistrzów. Do tej
pory jest przyjęta pewna praktyka, że burmistrzów, których wybrano -
zatrudnia się. W tym przypadku mamy problemy, czy są oni rzeczywiście zgodnie
z prawem wybrani. Mamy dwie opinie prawne w tej sprawie - powiedział p.o.
zastępcy dyrektora stołecznego Ratusza, Jarosław Jóźwiak.
wiadomosci.onet.pl/1511261,11,item.html