bryt.bryt
12.04.07, 15:10
Pan pRezydent umowil sie z prolustracyjnymi naukowcami, zeby ich podniesc na
duchu. Podniosl. Przy okazji podrzucil nowy (chyba) watek do dyskusji o
lustracji: "(...)"Jeżeli ktoś musi wypełnić w różnego rodzaju ankietach, np.
podejmując pracę, część dotyczącą tego, czy był kiedykolwiek karany - czy to
narusza godność człowieka? W tym przypadku okazuje się, że godność jest
zagrożona"(...)".
Zatem wedlug pRezydenta potwierdzenie faktu formalnego skazania i ukarania
przez wymiar sprawiedliwosci po procesie karnym jest tym samym, co
stwierdzenie, ze sie wspolpracowalo bez zapoznania sie z materialami IPN.
Nawet jesli "uczciwy" agent chcialby sie przyznac, to jesli nie ma na niego
kwitow (Michnik z Kiszczakiem spalili na przyklad), jego przyznanie bedzie
goloslowne. Pan pRezydent zestawiea ze soba stan faktyczny (karalnosc) z
domniemaniem (wspolpraca).
www.rzeczpospolita.pl/wydarzenia/070412_31.html
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,4054273.html