a.adas
26.04.07, 16:19
która jest praktycznie nie do ruszenia.
Jest tak - na koplaniach rządzą, formalnie lub nie, dyrektorzy jeszcze
komunistycznego chowu i związki zawodowe (często różne mutacje
"Solidarności"). Pomiędzy nimi znajdują się górnicy, którzy na każdą próbę
naruszenia status quo (prywatyzacja, przejrzenie przywilejów czy tzw. emerytur
górniczych) reagują marszem na Warszawę. Obecnie na kopalniach, teoretycznie
państwowych, działają także spółki prywatne, mieszane, pośrednicy... Nikt się
w tym nie połapie. I o to chodzi. A kolejne rządy próbują na nich zbic
kapitał, najczęściej nie tylko polityczny.