Dodaj do ulubionych

Czy w UE będzie miejsce dla Boga

IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 03.06.03, 14:07

Dawno nie było mnie na Forum, ale tutaj chciałbym jednak wtrącić kilka myśli.

W tekście pt: "Czy Kościół katolicki zaakceptuje projekt preambuły
konstytucji UE?"
www1.gazeta.pl/swiat/1,34180,1504552.html
znajdujemy taki fragment:

Co wzbudza kontrowersje? W przedstawionym w środę tekście preambuły kluczowy
jest taki fragment: "Inspirując się dziedzictwami kulturalnymi, religijnymi i
humanitarnymi Europy, które czerpiąc najpierw z cywilizacji greckiej i
rzymskiej, naznaczone przenikającym je impulsem duchowym zawsze obecnym w ich
dziedzictwie, a następnie prądami filozoficznymi oświecenia, umocniły w życiu
jej społeczeństwa postrzeganie centralnej roli osoby ludzkiej i jej
nienaruszalnych oraz niezbywalnych praw, jak również poszanowania prawa...".

Brzmi to bardzo ładnie, ale kiedy spojrzymy na to, jak humaniści świeccy
definiują człowieka, to przestaje to juz być takie wzniosłe.
Czy dla humanistów poczęte dziecko jest człowiekiem? Zaraz mi odpiszą, że to
jeszcze nie dziecko, lecz “tylko embrion”, albo "tylko płód" i dlatego
przytoczony wyżej wzniosły fragment preambuły nie dotyczy tych, którzy są
jeszcze zbyt mali, aby przemówić w swojej sprawie.

W dyskusjach na temat człowieczeństwa (na forum Kraj) pojawiła się taka
(humanistyczna) wypowiedź pozbawiająca nienarodzone dzieci człowieczeństwa:

"Płód nie jest człowiekiem, bo nie potrafi myśleć i samodzielnie
funkcjonować."

Wypowiedź taka stanowi podstawę do odczłowieczania pewnych ludzi (np.
niemowląt, albo ludzi starszych i przewlekle chorych), aby ich eliminować ze
społeczeństwa przez zabieg aborcji bądź eutanazji.

Potem przyjdzie kolej na zdefiniowanie tego, co to znaczy myśleć. W
dyskusjach na Forum ateiści / humaniści często zarzucali chrześcijanom, że
nie potrafią myśleć. Zatem, jeśli ktoś nie będzie myślał jak humaniści, to
będzie oznaczać, że nie myśli, a w konsekwencji, przestaje być człowiekiem.
Wyeliminowanie go ze społeczeństwa będzie jakimś tam kolejnym zabiegiem.

Dalej, absolutnie mnie nie dziwi, że w Konstytucji UE nie ma odwołania się do
Boga. W formie, w jakiej powstaje UE, jest ona odradzającą się bestią opisaną
w Księdze Objawienia Jana – stąd odwołuje się do politeistycznych kultur
greckiej i rzymskiej oraz ateistycznego oświecenia, odrzucając
chrześcijaństwo. W UE nie będzie miejsca dla Boga chrześcijan. Wcześniej czy
później stworzony zostanie jakiś dokument o tolerancji międzyreligijnej,
który będzie w jawnej sprzeczności z przesłaniem Ewangelii. Ugrupowania
religijne, które zaakceptują ten dokument będą miały prawo do funkcjonowania
w UE; ugrupowania, które go odrzucą, będą zdelegalizowane i traktowane jako
sekty. Innymi słowy, dokument ten nie będzie tolerował tych, którzy będą się
upierać na przykład przy tym, że Jezus Chrystus jest jedynym pośrednikiem do
Ojca w niebie.

Pozdrawiam serdecznie forumowiczów,

Jerzy




Obserwuj wątek
    • Gość: Oszołom z RM. Najważniejsze żeby było miejsce dla Ojca Rydzyka ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.03, 14:13
      Co nas obchodzi jakiś Bug czy inna rzeka ?!!!

      Precz z komunią !
      • Gość: Oszołom z RM. Re: Najważniejsze żeby było miejsce dla Ojca Rydz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.03, 14:14
        Gość portalu: Oszołom z RM. napisał(a):

        > Co nas obchodzi jakiś Bug czy inna rzeka ?!!!
        >
        > Precz z komunią !

        Oczywiście: precz z KOMUNĄ !!!!
        • Gość: Jerzy A jak ty definiujesz człowieka? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 03.06.03, 14:53
          A dla Ciebie kto jest bliźnim (albo: człowiekiem)?
          Czy akceptujesz definicję człowieka według humanistów / ateistów?
          Jerzy
          • etos.solidarnosci [...] 03.06.03, 14:55
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: babariba PRECZ Z LUDOŻERSTWEM!!! IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 05.06.03, 09:33
          ciało i krew... FUJJJJJ
          ********************************************
          Gość portalu: Oszołom z RM. napisał(a):

          > Gość portalu: Oszołom z RM. napisał(a):
          >
          > > Co nas obchodzi jakiś Bug czy inna rzeka ?!!!
          > >
          > > Precz z komunią !
          >
          > Oczywiście: precz z KOMUNĄ !!!!
          • Gość: Jerzy Re: PRECZ Z LUDOŻERSTWEM!!! - słusznie! IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 05.06.03, 11:11
            Gość portalu: babariba napisał(a):

            > ciało i krew... FUJJJJJ
            > ********************************************

            Ten wątek był juz kiedyś wałkowany na forum,
            poszukaj w wyszukiwarce pod hasłem np. 'podziękowawszy'

            Jerzy
    • Gość: Jerzy UE w Objawieniu Jana IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 03.06.03, 15:01
      17,1 I przyszedł jeden z siedmiu aniołów, mających siedem czasz, i tak się
      do mnie odezwał: Chodź, pokażę ci sąd nad wielką wszetecznicą, która rozsiadła
      się nad wielu wodami,
      17,2 z którą nierząd uprawiali królowie ziemi, a winem jej nierządu upijali
      się mieszkańcy ziemi.
      17,3 I zaniósł mnie w duchu na pustynię. I widziałem kobietę siedzącą na
      czerwonym jak szkarłat zwierzęciu, pełnym bluźnierczych imion, mającym siedem
      głów i dziesięć rogów.
      17,4 A kobieta była przyodziana w purpurę i w szkarłat, i przyozdobiona
      złotem, drogimi kamieniami i perłami; a miała w ręce swej złoty kielich pełen
      obrzydliwości i nieczystości jej nierządu.
      17,5 A na czole jej wypisane było imię o tajemniczym znaczeniu: Wielki
      Babilon, matka wszetecznic i obrzydliwości ziemi.
      17,6 I widziałem tę kobietę pijaną krwią świętych i krwią męczenników
      Jezusowych. A ujrzawszy ją, zdumiałem się bardzo.
      17,7 I rzekł do mnie anioł: Dlaczego zdumiałeś się? Wyjaśnię ci tajemnicę
      kobiety i zwierzęcia, które ją nosi i ma siedem głów i dziesięć rogów.
      17,8 Zwierzę, które widziałeś, było i już go nie ma, i znowu wyjdzie z
      otchłani, i pójdzie na zatracenie. I zdumieją się mieszkańcy ziemi, których
      imiona nie są zapisane w księdze żywota od założenia świata, gdy ujrzą, że
      zwierzę to było i że go nie ma, i że znowu będzie.
      17,9 Tu trzeba umysłu obdarzonego mądrością. Siedem głów, to siedem
      pagórków, na których rozsiadła się kobieta, i siedmiu jest królów;
      17,10 pięciu upadło, jeden jest, inny jeszcze nie przyszedł, a gdy
      przyjdzie, będzie mógł krótko tylko pozostać.
      17,11 A zwierzę, które było, a już go nie ma, jest ósmym, i jest z owych
      siedmiu, idzie na zatracenie.
      17,12 A dziesięć rogów, które widziałeś, to dziesięciu królów, którzy
      jeszcze nie objęli królestwa, lecz obejmą władzę jako królowie na jedną godzinę
      wraz ze zwierzęciem.
      17,13 Ci są jednej myśli, i oddadzą moc i władzę swoją zwierzęciu.
      17,14 Będą oni walczyć z Barankiem, lecz Baranek zwycięży ich, bo jest Panem
      panów i Królem królów, a z nim ci, którzy są powołani i wybrani, oraz wierni.
      17,15 I mówi do mnie: Wody, które widziałeś, nad którymi rozsiadła się
      wszetecznica, to ludy i tłumy, i narody, i języki.
      17,16 A dziesięć rogów, które widziałeś, i zwierzę, ci znienawidzą
      wszetecznicę i spustoszą ją, i ogołocą, i ciało jej jeść będą, i spalą ją w
      ogniu.
      17,17 Bóg bowiem natchnął serca ich, by wykonali jego postanowienie i by
      działali jednomyślnie, i oddali swoją władzę królewską zwierzęciu, aż wypełnią
      się wyroki Boże.
      17,18 A kobieta, którą widziałeś, to wielkie miasto, które panuje nad
      królami ziemi.

      Zwierzę będzie walczyć ze wszystkim, co będzie utożsamiać z chrześcijaństwem,
      zarówno z wszetecznicą (katolicyzmem rzymskim) jak i Barankiem
      (chrześcijaństwem wiernym Ewangelii).

      Idą ciężkie czasy dla Europy,
      • etos.solidarnosci Re: UE w Objawieniu Jana 03.06.03, 15:10
        Gość portalu: Jerzy napisał(a):

        > 17,1 I przyszedł jeden z siedmiu aniołów, mających siedem czasz, i tak się
        > do mnie odezwał: Chodź, pokażę ci sąd nad wielką wszetecznicą, która
        rozsiadła
        > się nad wielu wodami,
        > 17,2 z którą nierząd uprawiali królowie ziemi, a winem jej nierządu
        upijali
        > się mieszkańcy ziemi.
        > 17,3 I zaniósł mnie w duchu na pustynię. I widziałem kobietę siedzącą na
        > czerwonym jak szkarłat zwierzęciu, pełnym bluźnierczych imion, mającym
        siedem
        > głów i dziesięć rogów.
        > 17,4 A kobieta była przyodziana w purpurę i w szkarłat, i przyozdobiona
        > złotem, drogimi kamieniami i perłami; a miała w ręce swej złoty kielich
        pełen
        > obrzydliwości i nieczystości jej nierządu.
        > 17,5 A na czole jej wypisane było imię o tajemniczym znaczeniu: Wielki
        > Babilon, matka wszetecznic i obrzydliwości ziemi.
        > 17,6 I widziałem tę kobietę pijaną krwią świętych i krwią męczenników
        > Jezusowych. A ujrzawszy ją, zdumiałem się bardzo.
        > 17,7 I rzekł do mnie anioł: Dlaczego zdumiałeś się? Wyjaśnię ci tajemnicę
        > kobiety i zwierzęcia, które ją nosi i ma siedem głów i dziesięć rogów.
        > 17,8 Zwierzę, które widziałeś, było i już go nie ma, i znowu wyjdzie z
        > otchłani, i pójdzie na zatracenie. I zdumieją się mieszkańcy ziemi, których
        > imiona nie są zapisane w księdze żywota od założenia świata, gdy ujrzą, że
        > zwierzę to było i że go nie ma, i że znowu będzie.
        > 17,9 Tu trzeba umysłu obdarzonego mądrością. Siedem głów, to siedem
        > pagórków, na których rozsiadła się kobieta, i siedmiu jest królów;
        > 17,10 pięciu upadło, jeden jest, inny jeszcze nie przyszedł, a gdy
        > przyjdzie, będzie mógł krótko tylko pozostać.
        > 17,11 A zwierzę, które było, a już go nie ma, jest ósmym, i jest z owych
        > siedmiu, idzie na zatracenie.
        > 17,12 A dziesięć rogów, które widziałeś, to dziesięciu królów, którzy
        > jeszcze nie objęli królestwa, lecz obejmą władzę jako królowie na jedną
        godzinę
        >
        > wraz ze zwierzęciem.
        > 17,13 Ci są jednej myśli, i oddadzą moc i władzę swoją zwierzęciu.
        > 17,14 Będą oni walczyć z Barankiem, lecz Baranek zwycięży ich, bo jest
        Panem
        > panów i Królem królów, a z nim ci, którzy są powołani i wybrani, oraz wierni.
        > 17,15 I mówi do mnie: Wody, które widziałeś, nad którymi rozsiadła się
        > wszetecznica, to ludy i tłumy, i narody, i języki.
        > 17,16 A dziesięć rogów, które widziałeś, i zwierzę, ci znienawidzą
        > wszetecznicę i spustoszą ją, i ogołocą, i ciało jej jeść będą, i spalą ją w
        > ogniu.
        > 17,17 Bóg bowiem natchnął serca ich, by wykonali jego postanowienie i by
        > działali jednomyślnie, i oddali swoją władzę królewską zwierzęciu, aż
        wypełnią
        > się wyroki Boże.
        > 17,18 A kobieta, którą widziałeś, to wielkie miasto, które panuje nad
        > królami ziemi.
        >
        > Zwierzę będzie walczyć ze wszystkim, co będzie utożsamiać z
        chrześcijaństwem,
        > zarówno z wszetecznicą (katolicyzmem rzymskim) jak i Barankiem
        > (chrześcijaństwem wiernym Ewangelii).
        >
        > Idą ciężkie czasy dla Europy,

        Obraziełem się. Odchodzę !!!!
    • Gość: terragora Gdyby pozostać w sferze symboli... IP: 217.96.29.* 03.06.03, 15:42
      Flaga Francji -autora konstytucjiUE- to trzy symboliczne barwy- biały napewno
      jest antyoświeceniowy i rojalistyczny. Dlaczego więc Giscard chce dzisiaj
      wszystkich widzieć w kolorach czerwieni i blue? Znam wielu białych
      europejczyków - czy autor konstyt. UE planuje ich eksterminacje lub banicje?
      • Gość: Jerzy Re: Gdyby pozostać w sferze symboli... IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 04.06.03, 09:18
        Gość portalu: terragora napisał(a):

        > Flaga Francji -autora konstytucjiUE- to trzy symboliczne barwy- biały napewno
        > jest antyoświeceniowy i rojalistyczny. Dlaczego więc Giscard chce dzisiaj
        > wszystkich widzieć w kolorach czerwieni i blue? Znam wielu białych
        > europejczyków - czy autor konstyt. UE planuje ich eksterminacje lub banicje?

        Podstawą przyszłej eksterminacji nie będzie kolor skóry, ale poglądy. Pisze o
        tym Jan w Objawieniu. W przyszłym społeczeństwie, którego podwaliny są
        zakładane w konstytucji UE, nie będzie miejsca dl tych, którzy nie złożą hołdu
        lojalności wobec powstającego systemu:

        13,17 i że nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia - imienia
        Bestii lub liczby jej imienia.

        • mr_watchman Re: Gdyby pozostać w sferze symboli... 04.06.03, 12:23
          Gość portalu: Jerzy napisał(a):

          > Podstawą przyszłej eksterminacji nie będzie kolor skóry, ale poglądy. Pisze
          > o tym Jan w Objawieniu. W przyszłym społeczeństwie, którego podwaliny są
          > zakładane w konstytucji UE, nie będzie miejsca dl tych, którzy nie złożą
          > hołdu lojalności wobec powstającego systemu:

          Wydaje mi się to całkiem logiczne. Wyobrażasz sobie przystąpienie do
          jakiejkolwiek organizacji bez przyrzeczenia (przysięgi, obietnicy, hołdu,
          deklaracji itp.), że się będzie przestrzegało jej zasad? Czy będąc Polakiem
          mierzi cię, że z moralnego i obywatelskiego obowiązku masz być wierny swojej
          Ojczyźnie, np. dać za nią życie, gdy przyjdzie pora?

          > 13,17 i że nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia - imienia
          > Bestii lub liczby jej imienia.

          Przecież tu chodzi o karty kredytowe - to oczywiste.
          • Gość: Jerzy Re: Gdyby pozostać w sferze symboli... IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 04.06.03, 14:51
            mr_watchman napisał:

            > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
            >
            > > Podstawą przyszłej eksterminacji nie będzie kolor skóry, ale poglądy. Pisz
            > e
            > > o tym Jan w Objawieniu. W przyszłym społeczeństwie, którego podwaliny są
            > > zakładane w konstytucji UE, nie będzie miejsca dl tych, którzy nie złożą
            > > hołdu lojalności wobec powstającego systemu:
            >
            > Wydaje mi się to całkiem logiczne. Wyobrażasz sobie przystąpienie do
            > jakiejkolwiek organizacji bez przyrzeczenia (przysięgi, obietnicy, hołdu,
            > deklaracji itp.), że się będzie przestrzegało jej zasad? Czy będąc Polakiem
            > mierzi cię, że z moralnego i obywatelskiego obowiązku masz być wierny swojej
            > Ojczyźnie, np. dać za nią życie, gdy przyjdzie pora?

            Jerzy: Po części masz rację, ale treść deklaracji lojalności może być tak
            skonstruowana, że naruszy wolność sumienia pewnej grupy ludzi. Zobacz do Księgi
            Daniela, jak Nabukadnezar chciał wymusić hołd od swoich poddanych. Przypadek z
            Daniela pokazuje, że wymuszone hołdy mogą służyć temu, aby wyeliminować pewnych
            ludzi ze społeczeństwa. Ponadto, istnieje granica piosłuszeńswta wobec władz
            świeckich. Piotr powiedział, że nalezy bardziej słuchać Boga niż ludzi, ale aby
            kierowac się tą zasadą, trzeba poznawać to, co powiedział Bóg.
            >
            > > 13,17 i że nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia -
            imieni
            > a
            > > Bestii lub liczby jej imienia.
            >
            > Przecież tu chodzi o karty kredytowe - to oczywiste.

            Jerzy: Załóżmy, choć niektórzy zaczynają dopatrywac się tutaj chipów. Jeśli ta
            karta kredytowa (albo chip) zostanie ci udzielona tylko pod warunkiem, że
            podpiszesz deklarację lojalności wobec XX, a ta deklaracja będzie sprzeczna z
            twoim sumieniem, to co wtedy?

            Jerzy
            • mr_watchman Re: Gdyby pozostać w sferze symboli... 05.06.03, 09:25
              Gość portalu: Jerzy napisał(a):

              > Po części masz rację, ale treść deklaracji lojalności może być tak
              > skonstruowana, że naruszy wolność sumienia pewnej grupy ludzi. Zobacz do
              > Księgi Daniela, jak Nabukadnezar chciał wymusić hołd od swoich poddanych.
              > Przypadek z Daniela pokazuje, że wymuszone hołdy mogą służyć temu, aby
              > wyeliminować pewnych ludzi ze społeczeństwa. Ponadto, istnieje granica
              > piosłuszeńswta wobec władz świeckich. Piotr powiedział, że nalezy bardziej
              > słuchać Boga niż ludzi, ale aby kierowac się tą zasadą, trzeba poznawać to,
              > co powiedział Bóg.

              Okay, ale czy ja ci zabraniam (ja albo UE) kierować się w życiu słowem Bożym?
              Jakoś 40 lat komuny, systemu jawnie antyreligijnego, nie zwalczyło w ludziach
              potrzeb kontaktu z Bogem.

              > Jerzy: Załóżmy, choć niektórzy zaczynają dopatrywac się tutaj chipów. Jeśli
              > ta karta kredytowa (albo chip) zostanie ci udzielona tylko pod warunkiem, że
              > podpiszesz deklarację lojalności wobec XX, a ta deklaracja będzie sprzeczna
              > z twoim sumieniem, to co wtedy?

              To jej pewnie nie podpiszę. Tyle że karty kredytowe mają to do siebie, że ich
              właściciel, bank, interesuje się bardziej moją zdolnością kredytową, a nie -
              sumieniem.
              • Gość: Jerzy Re: Gdyby pozostać w sferze symboli... IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 05.06.03, 10:25
                mr_watchman napisał:

                >
                > Okay, ale czy ja ci zabraniam (ja albo UE) kierować się w życiu słowem Bożym?
                > Jakoś 40 lat komuny, systemu jawnie antyreligijnego, nie zwalczyło w ludziach
                > potrzeb kontaktu z Bogem.
                >
                Jerzy: Tego sie nie da zwalczyć, choć można ludzi przesladowac za poglądy. UE
                nie będzie w tej kwestii wyjątkiem. Patrząc na rozwój wydazreń wydaje mi się,
                że tolerancja w Unii wcześniej czy później nie będzie dotyczyć chrześicjan. Na
                przykład tolerancja w Szwecji zabrania mówić negatywnie o homoseksualistach pod
                groźbą kary 4 lat więzienia.

                > > Jerzy: Załóżmy, choć niektórzy zaczynają dopatrywac się tutaj chipów. Jeśl
                > i
                > > ta karta kredytowa (albo chip) zostanie ci udzielona tylko pod warunkiem,
                > że
                > > podpiszesz deklarację lojalności wobec XX, a ta deklaracja będzie sprzeczn
                > a
                > > z twoim sumieniem, to co wtedy?
                >
                > To jej pewnie nie podpiszę. Tyle że karty kredytowe mają to do siebie, że ich
                > właściciel, bank, interesuje się bardziej moją zdolnością kredytową, a nie -
                > sumieniem.

                Jerzy: I bardzo dobrze. Ale niewiele trzeba, aby pewne dobra stały się dostepne
                tylko dla lojalnej elity.

                Pozdrawiam,
                Jerzy
                • mr_watchman Re: Gdyby pozostać w sferze symboli... 05.06.03, 10:32
                  Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                  > Jerzy: Tego sie nie da zwalczyć, choć można ludzi przesladowac za poglądy.

                  I praktykuje się to, odkąd świat istnieje. O ile wiem, Inkwizycja nie
                  prowadziła działalności charytatywno-opiekuńczej, ale raczej - prześladowczą.

                  > UE nie będzie w tej kwestii wyjątkiem. Patrząc na rozwój wydazreń wydaje mi
                  > się, że tolerancja w Unii wcześniej czy później nie będzie dotyczyć
                  > chrześicjan.

                  A co ma wspólnota polityczno-gospodarcza do religii i wiary?

                  > Na przykład tolerancja w Szwecji zabrania mówić negatywnie o
                  > homoseksualistach pod groźbą kary 4 lat więzienia.

                  To rzeczywiście kretyństwo, ale na szczęście homoseksualiści nie stanowią
                  mniejszości wyznaniowej, więc przykład trochę nie na miejscu.

                  > Jerzy: I bardzo dobrze. Ale niewiele trzeba, aby pewne dobra stały się
                  > dostepne tylko dla lojalnej elity.

                  Oczywiście, że pewne dobra są dostępne tylko dla elity (w rozumieniu wąskiej
                  grupy, bez nacechowania emocjonalnego). Mnie, na ten przykład, nie stać na
                  nowego Jaguara, a pana Urbana - owszem. Ale co to ma wspólnego z Bogiem, to
                  nie pojmuję.
                  • Gość: Jerzy Re: Gdyby pozostać w sferze symboli... IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 05.06.03, 10:53
                    mr_watchman napisał:

                    > > Jerzy: I bardzo dobrze. Ale niewiele trzeba, aby pewne dobra stały się
                    > > dostepne tylko dla lojalnej elity.
                    >
                    > Oczywiście, że pewne dobra są dostępne tylko dla elity (w rozumieniu wąskiej
                    > grupy, bez nacechowania emocjonalnego). Mnie, na ten przykład, nie stać na
                    > nowego Jaguara, a pana Urbana - owszem. Ale co to ma wspólnego z Bogiem, to
                    > nie pojmuję.

                    Możęsz mieć elitę finansową, ale również ideologiczną. Pamiętasz czasy, że aby
                    zajmować jakieś wazniejsze stanowisko w administracji trzeba było mieć
                    legitymacje partyjną.
                    Czesi i Rosjanie poszli dalej. Dzieci z rodzin chrześcijanskich nie miały szans
                    na to, aby ubiegać się o studia akademickie.
                    Panimajesz, w cziom dieło?

                    Jerzy
                    • mr_watchman Re: Gdyby pozostać w sferze symboli... 05.06.03, 12:20
                      Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                      > Możęsz mieć elitę finansową, ale również ideologiczną. Pamiętasz czasy, że
                      > aby zajmować jakieś wazniejsze stanowisko w administracji trzeba było mieć
                      > legitymacje partyjną.
                      > Czesi i Rosjanie poszli dalej. Dzieci z rodzin chrześcijanskich nie miały
                      > szans na to, aby ubiegać się o studia akademickie.

                      Bardzo mi przykro.

                      > Panimajesz, w cziom dieło?

                      Niestety, nie. Z twojej wypowiedzi można wysnuć dwa wnioski:
                      1. Ci, co będą w UE, będą mieć lepiej kosztem tych, co nie będą w UE.
                      2. Istnieje na świecie dyskryminacja religijna.

                      Obie te myśli są tak świeże i odkrywcze, że nie będę z nimi polemizował.
                      • Gość: Jerzy Re: Gdyby pozostać w sferze symboli... IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 05.06.03, 14:32
                        mr_watchman napisał:

                        > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
                        >
                        > > Możęsz mieć elitę finansową, ale również ideologiczną. Pamiętasz czasy, że
                        > > aby zajmować jakieś wazniejsze stanowisko w administracji trzeba było mieć
                        >
                        > > legitymacje partyjną.
                        > > Czesi i Rosjanie poszli dalej. Dzieci z rodzin chrześcijanskich nie miały
                        > > szans na to, aby ubiegać się o studia akademickie.
                        >
                        > Bardzo mi przykro.
                        >
                        > > Panimajesz, w cziom dieło?
                        >
                        > Niestety, nie. Z twojej wypowiedzi można wysnuć dwa wnioski:
                        > 1. Ci, co będą w UE, będą mieć lepiej kosztem tych, co nie będą w UE.
                        > 2. Istnieje na świecie dyskryminacja religijna.
                        >
                        > Obie te myśli są tak świeże i odkrywcze, że nie będę z nimi polemizował.

                        Doprawdy, wyciągnąłeś ciekawe wnioski,

                        Nie załapałeś, szkoda. Chciałem pokazać, że okoliczności powstawania
                        konstytucji UE pokazują, że wolnośc sumienia w UE będzie podlegał podobnym
                        definicjom jak kiedyś w ZSRR. Obym był złym prorokiem!

                        Panie Strażniku, jakich wartości strzeżesz?
                        • mr_watchman Re: Gdyby pozostać w sferze symboli... 05.06.03, 16:08
                          Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                          > Doprawdy, wyciągnąłeś ciekawe wnioski,

                          Coż, dziękuję.

                          > Nie załapałeś, szkoda. Chciałem pokazać, że okoliczności powstawania
                          > konstytucji UE pokazują, że wolnośc sumienia w UE będzie podlegał podobnym
                          > definicjom jak kiedyś w ZSRR. Obym był złym prorokiem!

                          Na poważnie - zrozumiałem, tyle że nie chwyciłem, na jakiej podstawie
                          doszedłeś do tego wniosku. Co przekonało cię, że w UE - jak w ZSRR - będą
                          zamieniać kościoły na spichlerze?

                          > Panie Strażniku, jakich wartości strzeżesz?

                          Wolności człowieka.
                          • Gość: Jerzy Co rozumiesz przez 'wolność' i 'człowieka'? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 05.06.03, 16:23
                            mr_watchman napisał:

                            > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
                            >
                            > > Doprawdy, wyciągnąłeś ciekawe wnioski,
                            >
                            > Coż, dziękuję.
                            Nie ma za co!
                            >
                            > > Nie załapałeś, szkoda. Chciałem pokazać, że okoliczności powstawania
                            > > konstytucji UE pokazują, że wolnośc sumienia w UE będzie podlegała podobnym
                            > > definicjom jak kiedyś w ZSRR. Obym był złym prorokiem!
                            >
                            > Na poważnie - zrozumiałem, tyle że nie chwyciłem, na jakiej podstawie
                            > doszedłeś do tego wniosku. Co przekonało cię, że w UE - jak w ZSRR - będą
                            > zamieniać kościoły na spichlerze?

                            Ja tego nie powiedziałem. Ale zamienianie kościołów na spichlerze nie było
                            takim problemem jak mordowanie czy wywożenie chrześcijan na Syberię, bądź
                            leczenie ich w zakładach psychiatrycznych. Budynki da się odbudować, odnowić,
                            ludzi do życia się nie przywróci.

                            Obserwując okoliczności powstawania konstytucji, widzę jak tworzy się fundament
                            do przyszłej walki ideologicznej wewnątrz Uni. Z żalem stwierdzam, że w miarę
                            upływi czasu będzie coraz więcej wolności dla wszelkiego rodzaju dewiacji
                            moralnych, a coraz mnniej dla tych, którzy powiedzą temu NIE.
                            >
                            > > Panie Strażniku, jakich wartości strzeżesz?
                            >
                            > Wolności człowieka.

                            Co rozumiesz przez wolność? I co rozumiesz przez człowieka? Czy nienarodzone
                            dziecko to też człowiek?
                            • mr_watchman Re: Co rozumiesz przez 'wolność' i 'człowieka'? 06.06.03, 13:03
                              Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                              > Ja tego nie powiedziałem. Ale zamienianie kościołów na spichlerze nie było
                              > takim problemem jak mordowanie czy wywożenie chrześcijan na Syberię, bądź
                              > leczenie ich w zakładach psychiatrycznych. Budynki da się odbudować,
                              > odnowić, ludzi do życia się nie przywróci.

                              I z którego kraju UE wywożą ludzi na Syberię (albo do Laponii - też zimno, a
                              do tego nie ma do kogo gęby otworzyć, bo wokół same renifery)?

                              > Obserwując okoliczności powstawania konstytucji, widzę jak tworzy się
                              > fundament do przyszłej walki ideologicznej wewnątrz Uni. Z żalem stwierdzam,
                              > że w miarę upływi czasu będzie coraz więcej wolności dla wszelkiego rodzaju
                              > dewiacji moralnych, a coraz mnniej dla tych, którzy powiedzą temu NIE.

                              Uważasz, że jak się zapisze w konstytucji słowo "Bóg", to się od razu zrobi
                              wszystkim lepiej? Albo że ludzie rzucą się na klęczkach do kościoła?

                              > Co rozumiesz przez wolność?

                              Generalnie - możliwość podejmowania niezależnych decyzji zgodnie z własną
                              wolą, dla czego granicą jest - siłą rzeczy - wolność innych ludzi.

                              > I co rozumiesz przez człowieka?

                              Organizm z gromady ssaków, rzędu naczelnych, podrzędu małp wąskonosych,
                              rodziny tzw. człowiekowatych. Takie coś jak ty i ja.

                              > Czy nienarodzone dziecko to też człowiek?

                              I tu jest problem, bo nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Jeżeli przyjąć,
                              że człowiek powstaje z chwilą zapłodnienia, to należy jednokomórkowego twora
                              uznać za człowieka, co jednak kłóci się trochę z intuicją i zdrowym
                              rozsądkiem. Zwłaszcza że bardzo wiele takich komórek obumiera w ciągu
                              pierwszych kilku dni-tygodni, więc trzeba by im wyprawiać pogrzeb (w końcu w
                              tej komórce siedziała dusza, nie?). Pech, że mało która kobieta zdaje sobie
                              sprawę, że była w ciąży, która trwała dwa tygodnie.
                              I jeszcze jedno - sam piszesz o nienarodzonym dziecku, więc zauważasz, że już
                              w sferze czysto językowej jest problem, jak nazwać nasciturusa. Bo skoro
                              NIENARODZONE, to chyba i NIEISTNIEJĄCE, nieprawdaż?
                              • Gość: Jerzy Re: Co rozumiesz przez 'wolność' i 'człowieka'? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 07.06.03, 10:51
                                mr_watchman napisał:

                                Z częścią twoich dywagacji nie warto polemizować, o tej wywózce na Syberię ...
                                Ale mogę tutaj wspomnieć, że jeden z najbardziej tolerancyjnych krajów w
                                Europie - Szwecja - wprowadziła prawo, że jeśli ktoś mówi negatywnie o
                                homoseksualistach, grozi mu do 4 lat więzienia.
                                Masz przykład tolerancji po europejsku.

                                W kwestii wolności mogę sioę z tobą zgodzić, choć mogłoby się okazać, że
                                inaczej rozumiemy kluczowe słowa towjej definicji.

                                Kiedy dochodzimy do miejsca, jak zdefiniować człowieka, to się rozchodzimy.

                                I właśnie w definichach jest pies pogrzebany. Na pierwszy rzut oka hasła są
                                wzniosłe - ochrona praw człowieka.
                                Ale potem sie okazuje, że można wymyślać definicję człowieka i niektórych
                                odczłowieczyć. Dzisisa za pomocą definciji humaniści odczłowieczają
                                nienarodzone dzieci.
                                Kogo odczłowieczą w przyszłości?
                                Ludzi, którzy ich zdaniem nie potrafią myśleć, albo samodzielnie funkcjonować?

                                Przyjrzyj się wypowiedziom wojowniczych humanistów na tym forum jaki jest ich
                                stosunek to tzw. religiantów. Dać im władzę, a wyeliminują ze społeczeństwa
                                wszystkich religiantów.

                                Pozdrawiam,
                                Jerzy

                                >
                                > > Co rozumiesz przez wolność?
                                >
                                > Generalnie - możliwość podejmowania niezależnych decyzji zgodnie z własną
                                > wolą, dla czego granicą jest - siłą rzeczy - wolność innych ludzi.
                                >
                                > > I co rozumiesz przez człowieka?
                                >
                                > Organizm z gromady ssaków, rzędu naczelnych, podrzędu małp wąskonosych,
                                > rodziny tzw. człowiekowatych. Takie coś jak ty i ja.
                                >
                                > > Czy nienarodzone dziecko to też człowiek?
                                >
                                > I tu jest problem, bo nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Jeżeli
                                przyjąć,
                                > że człowiek powstaje z chwilą zapłodnienia, to należy jednokomórkowego twora
                                > uznać za człowieka, co jednak kłóci się trochę z intuicją i zdrowym
                                > rozsądkiem. Zwłaszcza że bardzo wiele takich komórek obumiera w ciągu
                                > pierwszych kilku dni-tygodni, więc trzeba by im wyprawiać pogrzeb (w końcu w
                                > tej komórce siedziała dusza, nie?). Pech, że mało która kobieta zdaje sobie
                                > sprawę, że była w ciąży, która trwała dwa tygodnie.
                                > I jeszcze jedno - sam piszesz o nienarodzonym dziecku, więc zauważasz, że już
                                > w sferze czysto językowej jest problem, jak nazwać nasciturusa. Bo skoro
                                > NIENARODZONE, to chyba i NIEISTNIEJĄCE, nieprawdaż?
                                • mr_watchman Re: Co rozumiesz przez 'wolność' i 'człowieka'? 09.06.03, 15:41
                                  Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                                  > Z częścią twoich dywagacji nie warto polemizować, o tej wywózce na
                                  > Syberię ...

                                  Sam zacząłeś ten temat, a teraz masz pretensje do mnie? Zastanów się trochę.

                                  > Ale mogę tutaj wspomnieć, że jeden z najbardziej tolerancyjnych krajów w
                                  > Europie - Szwecja - wprowadziła prawo, że jeśli ktoś mówi negatywnie o
                                  > homoseksualistach, grozi mu do 4 lat więzienia.

                                  Już chyba o tym dyskutowaliśmy. Przyznaję, że to idiotyzm, ale co to ma
                                  wspólnego z Bogiem, to doprawdy nie wiem. Lecz chętnie się dowiem.

                                  > Masz przykład tolerancji po europejsku.

                                  Ty byś wolał tolerancję rodem z Arabii Saudyjskiej albo Iranu?

                                  > W kwestii wolności mogę sioę z tobą zgodzić, choć mogłoby się okazać, że
                                  > inaczej rozumiemy kluczowe słowa towjej definicji.

                                  Czyli zgadzasz się, ale się nie zgadzasz. A jak ty byś zdefiniował wolność?

                                  > Kiedy dochodzimy do miejsca, jak zdefiniować człowieka, to się rozchodzimy.

                                  Może konkretniej? Co zarzucasz podanej przeze mnie definicji?

                                  > I właśnie w definichach jest pies pogrzebany. Na pierwszy rzut oka hasła są
                                  > wzniosłe - ochrona praw człowieka.
                                  > Ale potem sie okazuje, że można wymyślać definicję człowieka i niektórych
                                  > odczłowieczyć. Dzisisa za pomocą definciji humaniści odczłowieczają
                                  > nienarodzone dzieci.
                                  > Kogo odczłowieczą w przyszłości?
                                  > Ludzi, którzy ich zdaniem nie potrafią myśleć, albo samodzielnie
                                  > funkcjonować?

                                  Widzę, że wyraźnie uciekasz od tematu dzieci nienarodzonych. Może byś śmielej
                                  nawiązał do tego, o czym ja napisałem. To przecież nie była kwestia definicji -
                                  przedstawiłem ci po prostu swój pogląd.

                                  > Przyjrzyj się wypowiedziom wojowniczych humanistów na tym forum jaki jest
                                  > ich stosunek to tzw. religiantów. Dać im władzę, a wyeliminują ze
                                  > społeczeństwa wszystkich religiantów.

                                  I vice versa, mógłbym powiedzieć, gdyż owi religianci są równie wojowniczo
                                  nastawieni do swoich oponentów. Dlatego uważam, że granicą mojej wolności jest
                                  wolność innego człowieka. Wierzysz w Boga? Okay, ale nie każ wierzyć mnie, tak
                                  jak ja nie każę ci odrzucić swojej wiary. Wydaje się, że to prosta reguła.
                                  • mr_watchman Może raczysz odpowiedzieć, Jerzy? 10.06.03, 14:22
                                    • Gość: Jerzy Co to jest wolność, kto jest człowiek? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.03, 15:13

                                      > Co rozumiesz przez wolność?

                                      Mr- Generalnie - możliwość podejmowania niezależnych decyzji zgodnie z własną
                                      wolą, dla czego granicą jest - siłą rzeczy - wolność innych ludzi.

                                      Jerzy: To, co podałeś, jest dobrym punktem wyjścia do dyskusji na temat
                                      wolności. Zgadzam się z tym zdaniem, ale, w dalszej kolejności trzeba by było
                                      jeszcze uwzględnić prawo do podejmowania decyzji i ponoszenia odpowiedzialność.
                                      Sama ‘możliwość’ jakoś mnie nie zadawala. Ponadto, twoje zdanie nie uwzględnia
                                      wolności tych, którzy nie potrafią podejmować decyzji – np. niemowlęta albo
                                      nienarodzone jeszcze dzieci, ludzie nieptrzytomni z powodu choroby, albo
                                      niepełnosprawni psychicznie czy intelektualnie (i tu znowu, można dyskutować,
                                      co to znaczy).

                                      > I co rozumiesz przez człowieka?

                                      Mr- Organizm z gromady ssaków, rzędu naczelnych, podrzędu małp wąskonosych,
                                      rodziny tzw. człowiekowatych. Takie coś jak ty i ja.

                                      > Czy nienarodzone dziecko to też człowiek?

                                      Mr- I tu jest problem, bo nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Jeżeli
                                      przyjąć,
                                      że człowiek powstaje z chwilą zapłodnienia, to należy jednokomórkowego twora
                                      uznać za człowieka, co jednak kłóci się trochę z intuicją i zdrowym
                                      rozsądkiem. Zwłaszcza że bardzo wiele takich komórek obumiera w ciągu
                                      pierwszych kilku dni-tygodni, więc trzeba by im wyprawiać pogrzeb (w końcu w
                                      tej komórce siedziała dusza, nie?). Pech, że mało która kobieta zdaje sobie
                                      sprawę, że była w ciąży, która trwała dwa tygodnie.
                                      I jeszcze jedno - sam piszesz o nienarodzonym dziecku, więc zauważasz, że już
                                      w sferze czysto językowej jest problem, jak nazwać nasciturusa. Bo skoro
                                      NIENARODZONE, to chyba i NIEISTNIEJĄCE, nieprawdaż?

                                      Jerzy; Czy chcesz „nienarodzone” utożsamić z „nieistniejące.” Tutaj filolodzy
                                      mają coś do powiedzenia, kiedy to utożsamienie ma rację bytu, . Jednak w
                                      odniesieniu do dzieci już poczętych, ale jeszcze nienarodzonych,
                                      określenie ‘nieistniejący’ nie ma racji bytu. To jest mój pogląd.
                                      Kiedy człowiek zaczyna istnieć? Czy dopiero od chwili urodzenia?

                                      Czy jakiś twój organ wewnętrzyny zaczyna istnieć dopiero w chwili, kiedy
                                      lekarze otworzą twój organizm i wyciągną go na powierzchnię?
                                      Organ to nie człowiek, ale myślę, że reszta analogii jest właściwa.

                                      Pozdrawiam serdecznie,
                                      Jerzy


                                      • mr_watchman Re: Co to jest wolność, kto jest człowiek? 12.06.03, 16:17
                                        Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                                        > Mr- Generalnie - możliwość podejmowania niezależnych decyzji zgodnie z
                                        > własną wolą, dla czego granicą jest - siłą rzeczy - wolność innych ludzi.
                                        >
                                        > Jerzy: To, co podałeś, jest dobrym punktem wyjścia do dyskusji na temat
                                        > wolności. Zgadzam się z tym zdaniem, ale, w dalszej kolejności trzeba by
                                        > było jeszcze uwzględnić prawo do podejmowania decyzji i ponoszenia
                                        > odpowiedzialność. Sama ‘możliwość’ jakoś mnie nie zadawala. Ponadto, twoje
                                        > zdanie nie uwzględnia wolności tych, którzy nie potrafią podejmować
                                        > decyzji – np. niemowlęta albo nienarodzone jeszcze dzieci, ludzie
                                        > nieptrzytomni z powodu choroby, albo niepełnosprawni psychicznie czy
                                        > intelektualnie (i tu znowu, można dyskutować, co to znaczy).

                                        Wszystko, o czym piszesz, jest w podanej przeze mnie definicji. Możliwość
                                        oznacza: a. znajdowanie się w stanie psychicznym i fizycznym UMOŻLIWIAJĄCYM
                                        podjęcie decyzji; b. uprawnienie do jej podjęcia, czyli UMOŻLIWIENIE
                                        zadecydowania zgodnie z własnym widzimisię. Możliwość to generalnie taki stan
                                        jednostki, który jest ograniczony wyłącznie jej wolą.
                                        Dojrzałość i odpowiedzialność także zdefiniowałem - poprzez ograniczenie mojej
                                        wolności do respektowania wolności innych osób. W imię tej zasady nie mogę ci
                                        odrąbać nogi, nawet gdybym chciał to zrobić i miał przygotowaną siekierę.
                                        A efekt jest taki, że z moich dwóch linijek zrobiły się dwa akapity bicia
                                        piany.

                                        > Mr- Organizm z gromady ssaków, rzędu naczelnych, podrzędu małp wąskonosych,
                                        > rodziny tzw. człowiekowatych. Takie coś jak ty i ja.

                                        Zrozumiałem, że zgłaszasz jakieś zarzuty pod adresem tej definicji, więc
                                        cierpliwie czekam dalej.

                                        > Jerzy; Czy chcesz „nienarodzone” utożsamić z „nieistniejące”.

                                        To próba konsekwencji semantycznej. Jeśli ktoś/coś się nie urodził/o, to nie
                                        istnieje. Chcę ci wskazać pewne problemy nazewnicze.

                                        > Tutaj filolodzy mają coś do powiedzenia, kiedy to utożsamienie ma rację
                                        > bytu, . Jednak w odniesieniu do dzieci już poczętych, ale jeszcze
                                        > nienarodzonych, określenie ‘nieistniejący’ nie ma racji bytu. To jest mój
                                        > pogląd.

                                        Rozumiem, że już od pierwszej komórki jestem człowiekiem? Przyznasz jednak, że
                                        da się stwierdzić pewną różnicę, hm, ontologiczną pomiędzy mną a
                                        jednokomórkowym tworem. Tylko nie mów, że identyczne DNA przesądza sprawę, bo
                                        bliźnięta jednojajowe mają również identyczne DNA, ale stanowią odrębne
                                        jednostki (np. panowie Kaczyńscy).

                                        > Kiedy człowiek zaczyna istnieć? Czy dopiero od chwili urodzenia?

                                        Problem jest, ale trzeba przyjąć jakiś konkretny moment.

                                        > Czy jakiś twój organ wewnętrzyny zaczyna istnieć dopiero w chwili, kiedy
                                        > lekarze otworzą twój organizm i wyciągną go na powierzchnię?

                                        Nie, ale sam wiesz, że niektóre organy kształtują się w czasie, np. organy
                                        płciowe. To też jakaś analogia.

                                        > Organ to nie człowiek, ale myślę, że reszta analogii jest właściwa.
                                        > Pozdrawiam serdecznie,
                                        > Jerzy

                                        Spoko, luz, dzięki, odwzajemniam.
                                        • Gość: Jerzy Re: Co to jest wolność, kto jest człowiek? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 13.06.03, 08:34
                                          mr_watchman napisał:

                                          > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
                                          >
                                          > > Mr- Generalnie - możliwość podejmowania niezależnych decyzji zgodnie z
                                          > > własną wolą, dla czego granicą jest - siłą rzeczy - wolność innych ludzi.
                                          > >
                                          > > Jerzy: To, co podałeś, jest dobrym punktem wyjścia do dyskusji na temat
                                          > > wolności. Zgadzam się z tym zdaniem, ale, w dalszej kolejności trzeba by
                                          > > było jeszcze uwzględnić prawo do podejmowania decyzji i ponoszenia
                                          > > odpowiedzialność. Sama ‘możliwość’ jakoś mnie nie zadawala. Po
                                          > nadto, twoje
                                          > > zdanie nie uwzględnia wolności tych, którzy nie potrafią podejmować
                                          > > decyzji – np. niemowlęta albo nienarodzone jeszcze dzieci, ludzie
                                          > > nieptrzytomni z powodu choroby, albo niepełnosprawni psychicznie czy
                                          > > intelektualnie (i tu znowu, można dyskutować, co to znaczy).
                                          >
                                          > Wszystko, o czym piszesz, jest w podanej przeze mnie definicji. Możliwość
                                          > oznacza: a. znajdowanie się w stanie psychicznym i fizycznym UMOŻLIWIAJĄCYM
                                          > podjęcie decyzji; b. uprawnienie do jej podjęcia, czyli UMOŻLIWIENIE
                                          > zadecydowania zgodnie z własnym widzimisię. Możliwość to generalnie taki stan
                                          > jednostki, który jest ograniczony wyłącznie jej wolą.
                                          > Dojrzałość i odpowiedzialność także zdefiniowałem - poprzez ograniczenie
                                          mojej
                                          > wolności do respektowania wolności innych osób. W imię tej zasady nie mogę ci
                                          > odrąbać nogi, nawet gdybym chciał to zrobić i miał przygotowaną siekierę.
                                          > A efekt jest taki, że z moich dwóch linijek zrobiły się dwa akapity bicia
                                          > piany.

                                          Jerzy: Niby masz rację, ale jak odnieść takie sformułowanie wolności, do osób,
                                          które nie są zdolne do podejmowania decyzji, np. niemowlęta? Czy one maja prawo
                                          do doświadczania wolności? Podobnie z innymi grupami wymienionymi powyżej.
                                          Moje 'bicie piany' wynika z tego, że zawężasz wolność do "możliwości
                                          podejmowania decyzji".


                                          >
                                          > > Mr- Organizm z gromady ssaków, rzędu naczelnych, podrzędu małp wąskonosych
                                          > ,
                                          > > rodziny tzw. człowiekowatych. Takie coś jak ty i ja.
                                          >
                                          > Zrozumiałem, że zgłaszasz jakieś zarzuty pod adresem tej definicji, więc
                                          > cierpliwie czekam dalej.

                                          Jerzy: zawężasz człowieka do 'organizmu'jak gdyby był on
                                          tylko kolejnym gatunkiem zwierzęcia'. Nie bierzesz pod uwagę aspektu
                                          psychicznego i duchowego.

                                          >
                                          > > Jerzy; Czy chcesz „nienarodzone” utożsamić z „nieistniej
                                          > ące”.
                                          >
                                          > To próba konsekwencji semantycznej. Jeśli ktoś/coś się nie urodził/o, to nie
                                          > istnieje. Chcę ci wskazać pewne problemy nazewnicze.
                                          >
                                          > > Tutaj filolodzy mają coś do powiedzenia, kiedy to utożsamienie ma rację
                                          > > bytu, . Jednak w odniesieniu do dzieci już poczętych, ale jeszcze
                                          > > nienarodzonych, określenie ‘nieistniejący’ nie ma racji bytu.
                                          > To jest mój
                                          > > pogląd.
                                          >
                                          > Rozumiem, że już od pierwszej komórki jestem człowiekiem? Przyznasz jednak,
                                          że
                                          > da się stwierdzić pewną różnicę, hm, ontologiczną pomiędzy mną a
                                          > jednokomórkowym tworem. Tylko nie mów, że identyczne DNA przesądza sprawę, bo
                                          > bliźnięta jednojajowe mają również identyczne DNA, ale stanowią odrębne
                                          > jednostki (np. panowie Kaczyńscy).
                                          >
                                          > > Kiedy człowiek zaczyna istnieć? Czy dopiero od chwili urodzenia?
                                          >
                                          > Problem jest, ale trzeba przyjąć jakiś konkretny moment.

                                          Jerzy: To coś, według humanistów "tylko płód", zanim się narodzi, ma już
                                          wykształtowane wszystkie organy ludzkie. Zatem początek istnienie tego czegoś
                                          trzeba przesunąć w kierunku poczęcia.

                                          >
                                          > > Czy jakiś twój organ wewnętrzyny zaczyna istnieć dopiero w chwili, kiedy
                                          > > lekarze otworzą twój organizm i wyciągną go na powierzchnię?
                                          >
                                          > Nie, ale sam wiesz, że niektóre organy kształtują się w czasie, np. organy
                                          > płciowe. To też jakaś analogia.
                                          >
                                          Masz na myśli kształtowanie czy dojrzewanie? I o jaki okres życia człowieka ci
                                          chodzi?


                                          Przyjemnego dnia,
                                          Jerzy
                                          • mr_watchman Re: Co to jest wolność, kto jest człowiek? 13.06.03, 10:31
                                            Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                                            > Jerzy: Niby masz rację, ale jak odnieść takie sformułowanie wolności, do
                                            > osób, które nie są zdolne do podejmowania decyzji, np. niemowlęta? Czy one
                                            > maja prawo do doświadczania wolności? Podobnie z innymi grupami wymienionymi
                                            > powyżej. Moje 'bicie piany' wynika z tego, że zawężasz wolność
                                            > do "możliwości podejmowania decyzji".

                                            Być może niemowlęta też są wolne, ale z uwagi na nierozwiniętą mowę i aparat
                                            pojęciowy, nie MOŻNA dowiedzieć się, czego chcą. Dlatego - tak, niemowlęta nie
                                            są wolne w sensie podanym przeze mnie. Co chyba nie jest jakimś zaskoczeniem,
                                            zważywszy że nawet 17-letni człowiek nie ma pełni praw publicznych oraz pełnej
                                            zdolności do czynności prawnych. Zaproponuj inną definicję "wolności", jeśli
                                            uważasz, że moja nie jest wystarczająca.

                                            > Jerzy: zawężasz człowieka do 'organizmu'jak gdyby był on tylko kolejnym
                                            > gatunkiem zwierzęcia'. Nie bierzesz pod uwagę aspektu psychicznego i
                                            > duchowego.

                                            Nie biorę, bo ów aspekt wynika z takiej a nie innej fizjologii mózgu (proszę
                                            nie mylić z anatomią). Człowiek to zwierzę z gatunku małp i tyle (wiesz, że z
                                            naszym drogim szympansem bonobo dzielimy ok. 99% genów i z punktu widzenia
                                            systematyki zwierząt powinniśmy być zaliczeni do tego samego gatunku?).

                                            > Jerzy: To coś, według humanistów "tylko płód", zanim się narodzi, ma już
                                            > wykształtowane wszystkie organy ludzkie.

                                            Od którego tygodnia? Bo przecież nie od samego początku.

                                            > Zatem początek istnienie tego czegoś trzeba przesunąć w kierunku poczęcia.

                                            Powiem tak: a. z całą pewnością człowiek nie staje się człowiekiem dopiero z
                                            chwilą odłączenia się noworodka od organizmu matki (bo inaczej nie można by
                                            nazywać wcześniaków ludźmi); b. z całą pewnością przez cały okres ciąży
                                            człowiek przeobraża się z jednokomórkowego tworu w wielonarządowy organizm
                                            ludzki. To jest proces płynny, siłą rzeczy nie można wskazać jakiejś
                                            konkretnej chwili, w której powstaje człowiek. I to jest problem, bo jednak
                                            jakąś granicę trzeba przyjąć (to jest dokładnie to samo co z formalną
                                            dorosłością, którą się uzyskuje w wieku 18 lat). Dlatego nasze ustawodawstwo
                                            dopuszcza możliwość przerywania ciąży - w określonych warunkach - dwunasto-
                                            trzynastotygodniowej (o ile pamiętam).

                                            > Masz na myśli kształtowanie czy dojrzewanie? I o jaki okres życia człowieka
                                            > ci chodzi?

                                            Mam na myśli kształtowanie. Wygląd drugorzędnych cech płciowych dorosłego
                                            mężczyzny wygląda inaczej niż u chłopca (tak samo - u dorosłej kobiety i u
                                            dziewczynki). Tak samo cechy pierwszorzędne. Nasz gatunek uzyskuje zdolność
                                            rozrodczą około 12-15 roku życia. Do tego czasy organy nie są jeszcze
                                            ukształtowane anatomicznie i fizjologicznie.

                                            > Przyjemnego dnia,
                                            > Jerzy

                                            Ja tobie także nawzajem.
                                            • Gość: Jerzy Re: Co to jest wolność, kto jest człowiek? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 14.06.03, 13:35
                                              mr_watchman napisał:

                                              > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
                                              >
                                              > > Jerzy: Niby masz rację, ale jak odnieść takie sformułowanie wolności, do
                                              > > osób, które nie są zdolne do podejmowania decyzji, np. niemowlęta? Czy one
                                              > > maja prawo do doświadczania wolności? Podobnie z innymi grupami wymieniony
                                              > mi
                                              > > powyżej. Moje 'bicie piany' wynika z tego, że zawężasz wolność
                                              > > do "możliwości podejmowania decyzji".
                                              >
                                              > Być może niemowlęta też są wolne, ale z uwagi na nierozwiniętą mowę i aparat
                                              > pojęciowy, nie MOŻNA dowiedzieć się, czego chcą. Dlatego - tak, niemowlęta
                                              nie
                                              > są wolne w sensie podanym przeze mnie. Co chyba nie jest jakimś zaskoczeniem,
                                              > zważywszy że nawet 17-letni człowiek nie ma pełni praw publicznych oraz
                                              pełnej
                                              > zdolności do czynności prawnych. Zaproponuj inną definicję "wolności", jeśli
                                              > uważasz, że moja nie jest wystarczająca.

                                              Uważam, że brakuje jeszcze elementu dotyczącego prawa człowieka do życia i
                                              rozwoju, oc chwili poczęcia do naturalnej śmierci.
                                              Musze się zastanowić jak to zredagować.

                                              Nie odpowida mi redukowanie nienarodzoengo dziecka do 'tylkopłodu', który mozna
                                              wyrzucić na smietnik i nazwać to zabiegiem aborcji.

                                              Ponadto, w twojej definicji wolności:
                                              "Generalnie - możliwość podejmowania niezależnych decyzji zgodnie z własną
                                              wolą, dla czego granicą jest - siłą rzeczy - wolność innych ludzi"

                                              Dyskusyjnym elemnetem jest granica wolności.
                                              Jeśli włączam telewizor i na ekranie pojawia się scena gwałtu czy pornografii,
                                              czy autor programu nie narusza w tym momencie mojej wolności, narzucając mi
                                              reczy, któryxch z własnego wyboru nigdy bym nie chciał oglądać?
                                              Powiesz mi - nie musisz oglądać TV. Zgoda.
                                              Ale zdajesz sobie sprawę, że tego rodzaju obrazami są bombardowane dzieci -
                                              które mogą sobie psychicznie nie dąc sobie rady z tym, co zobaczyły.

                                              Gdyby ktoś uderzył moje dziecko fizycznie, mógłbym go wezwać do sądu. Kiedy
                                              jednak ktoś uderza w psychikę naszych dzieci, nic się nie mówi, najwyżej
                                              atakuje się tych, którzy podnosza problem i próbuje się ich ośmieszyć jako
                                              świętoszkowatych purystów.



                                              > > Jerzy: zawężasz człowieka do 'organizmu'jak gdyby był on tylko kolejnym
                                              > > gatunkiem zwierzęcia'. Nie bierzesz pod uwagę aspektu psychicznego i
                                              > > duchowego.
                                              >
                                              > Nie biorę, bo ów aspekt wynika z takiej a nie innej fizjologii mózgu (proszę
                                              > nie mylić z anatomią). Człowiek to zwierzę z gatunku małp i tyle (wiesz, że z
                                              > naszym drogim szympansem bonobo dzielimy ok. 99% genów i z punktu widzenia
                                              > systematyki zwierząt powinniśmy być zaliczeni do tego samego gatunku?).
                                              >
                                              Genialny Konstruktor wykorzystał do skonstruowania nas wiele podzespołów, które
                                              uprzednio zastosował już u innych stworzeń. Jednak nasza osobowość iświadomość,
                                              to nie tylko rezultat procesów elektrochemicznych w mózgu. Pan Bóg tchnął w nas
                                              swoje podobieństwo - zdolność twórczego myślenia, wyrażania emocji ...
                                              Gdyby zredukować myslenie do procesów eletrochemicznych, to gdzie będzie
                                              miejsce dla etyki i prawa?
                                              Czy człowiem byłby za cokolwiek odpowiedzialny?

                                              Przyjemnego weekendu,

                                              Jerzy
                                              • mr_watchman Re: Co to jest wolność, kto jest człowiek? 16.06.03, 10:30
                                                Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                                                > Uważam, że brakuje jeszcze elementu dotyczącego prawa człowieka do życia i
                                                > rozwoju, oc chwili poczęcia do naturalnej śmierci.
                                                > Musze się zastanowić jak to zredagować.

                                                Coż, moim zdaniem to nie jest kwestia wolności.

                                                > Nie odpowida mi redukowanie nienarodzoengo dziecka do 'tylkopłodu', który
                                                > mozna wyrzucić na smietnik i nazwać to zabiegiem aborcji.

                                                nigdy nie twierdziłem, że uznanie owego dziecka za "tylko płód" automatycznie
                                                oznacza prawo do jego wyrzucenia na śmietnik. Niemniej, czym więcej niż płodem
                                                jest to dziecko?

                                                > Ponadto, w twojej definicji wolności:
                                                > "Generalnie - możliwość podejmowania niezależnych decyzji zgodnie z własną
                                                > wolą, dla czego granicą jest - siłą rzeczy - wolność innych ludzi"
                                                >
                                                > Dyskusyjnym elemnetem jest granica wolności.
                                                > Jeśli włączam telewizor i na ekranie pojawia się scena gwałtu czy
                                                > pornografii, czy autor programu nie narusza w tym momencie mojej wolności,
                                                > narzucając mi reczy, któryxch z własnego wyboru nigdy bym nie chciał
                                                > oglądać?

                                                Masz pilota w ręku, użyj funkcji "wyłącz".

                                                > Powiesz mi - nie musisz oglądać TV. Zgoda.

                                                Prorok czy co?

                                                > Ale zdajesz sobie sprawę, że tego rodzaju obrazami są bombardowane dzieci -
                                                > które mogą sobie psychicznie nie dąc sobie rady z tym, co zobaczyły.
                                                > Gdyby ktoś uderzył moje dziecko fizycznie, mógłbym go wezwać do sądu. Kiedy
                                                > jednak ktoś uderza w psychikę naszych dzieci, nic się nie mówi, najwyżej
                                                > atakuje się tych, którzy podnosza problem i próbuje się ich ośmieszyć jako
                                                > świętoszkowatych purystów.

                                                Oj, kolego! Jeżeli twoje siedmioletnie dzieci same oglądają telewizję, a ty
                                                nie interesujesz się, co oglądają, to miej pretensje do siebie, a nie - do
                                                telewizji. Na tobie - jako na rodzicu - spoczywa obowiązek zapewnienia, aby
                                                twoje dziecko nie oglądało szkodliwych dla niego programów.

                                                > Genialny Konstruktor wykorzystał do skonstruowania nas wiele podzespołów,
                                                > które uprzednio zastosował już u innych stworzeń.

                                                Wybacz, ale musisz wyrażać się precyzyjniej, bo dla mnie Genialny Konstruktor
                                                to natura, a ściślej - proces ewolucyjny.

                                                > Jednak nasza osobowość iświadomość, to nie tylko rezultat procesów
                                                > elektrochemicznych w mózgu.

                                                Niestety, tylko to.

                                                > Pan Bóg tchnął w nas swoje podobieństwo - zdolność twórczego myślenia,
                                                > wyrażania emocji ... Gdyby zredukować myslenie do procesów
                                                > eletrochemicznych, to gdzie będzie miejsce dla etyki i prawa?
                                                > Czy człowiem byłby za cokolwiek odpowiedzialny?

                                                Oczywiście. Zawsze możesz wybrać - przypierdolić komuś w dziób czy nie. Skoro
                                                możesz wybrać, to znaczy, że nie jesteś niczym zdeterminowany. Inna sprawa, że
                                                możesz mi teraz dowodzić, że powyższy wybór wynika właśnie z takiej a nie
                                                innej fizjologii mózgu itd., ale to akurat dowodzi tylko tego, że nie jesteśmy
                                                niczym jak zwierzętami. Bo i tak jest w istocie.
                                                • Gość: Jerzy Re: Co to jest wolność, kto jest człowiek? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 17.06.03, 12:40
                                                  mr_watchman napisał:

                                                  > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
                                                  >
                                                  > > Uważam, że brakuje jeszcze elementu dotyczącego prawa człowieka do życia i
                                                  >
                                                  > > rozwoju, oc chwili poczęcia do naturalnej śmierci.
                                                  > > Musze się zastanowić jak to zredagować.
                                                  >
                                                  > Coż, moim zdaniem to nie jest kwestia wolności.

                                                  A czego? Czy prawo do istnienia i rozwoju nie jest związane z wolnością?
                                                  Od którego momentu istnienia, człowiek ma mieć prawo do istnienia?

                                                  Widzisz więc, panie strażniku człowieka i wolności, że wolność nie może
                                                  ograniczać się do prawa do podejmowania decyzji. Wolność wiąże się z prawem do
                                                  istnienia i rozwoju, od poczęcia do naturalnej śmierci.

                                                  >
                                                  > > Nie odpowida mi redukowanie nienarodzoengo dziecka do 'tylkopłodu', który
                                                  > > mozna wyrzucić na smietnik i nazwać to zabiegiem aborcji.
                                                  >
                                                  > nigdy nie twierdziłem, że uznanie owego dziecka za "tylko płód" automatycznie
                                                  > oznacza prawo do jego wyrzucenia na śmietnik. Niemniej, czym więcej niż
                                                  płodem jest to dziecko?

                                                  Ten płód jest człowiekiem i ma prawo do istnienia i rozwoju!

                                                  >
                                                  > > Ponadto, w twojej definicji wolności:
                                                  > > "Generalnie - możliwość podejmowania niezależnych decyzji zgodnie z własną
                                                  >
                                                  > > wolą, dla czego granicą jest - siłą rzeczy - wolność innych ludzi"
                                                  > >
                                                  > > Dyskusyjnym elemnetem jest granica wolności.
                                                  > > Jeśli włączam telewizor i na ekranie pojawia się scena gwałtu czy
                                                  > > pornografii, czy autor programu nie narusza w tym momencie mojej wolności,
                                                  > > narzucając mi reczy, któryxch z własnego wyboru nigdy bym nie chciał
                                                  > > oglądać?
                                                  >
                                                  > Masz pilota w ręku, użyj funkcji "wyłącz".
                                                  >
                                                  > > Powiesz mi - nie musisz oglądać TV. Zgoda.
                                                  >
                                                  > Prorok czy co?
                                                  >
                                                  > > Ale zdajesz sobie sprawę, że tego rodzaju obrazami są bombardowane dzieci
                                                  > -
                                                  > > które mogą sobie psychicznie nie dąc sobie rady z tym, co zobaczyły.
                                                  > > Gdyby ktoś uderzył moje dziecko fizycznie, mógłbym go wezwać do sądu. Kied
                                                  > y
                                                  > > jednak ktoś uderza w psychikę naszych dzieci, nic się nie mówi, najwyżej
                                                  > > atakuje się tych, którzy podnosza problem i próbuje się ich ośmieszyć jako
                                                  >
                                                  > > świętoszkowatych purystów.
                                                  >
                                                  > Oj, kolego! Jeżeli twoje siedmioletnie dzieci same oglądają telewizję, a ty
                                                  > nie interesujesz się, co oglądają, to miej pretensje do siebie, a nie - do
                                                  > telewizji. Na tobie - jako na rodzicu - spoczywa obowiązek zapewnienia, aby
                                                  > twoje dziecko nie oglądało szkodliwych dla niego programów.

                                                  Z tego co piszesz wnioskuję, że telewizja publiczna nadaje szkoldliwe programy.
                                                  Tutaj się zgadzamy. Nie wiadomo kiedy TV zaatakuje psychikę moich dzieci. Z
                                                  tego powodu musze stale czuwać i patrzeć,co moje dzieci oglądają, bo w przerwie
                                                  między jednym programem dla dzieci a drugim, w ramach reklamy TV pokaże
                                                  najbardziej drastycznme sceny z filmu, który ma lecieć po północy.
                                                  W ten sposób TV systematycznie zadaje ciosy psychice naszych dzieci. I nikt jej
                                                  nie pociąga do odpowiedzialności.


                                                  >
                                                  > > Genialny Konstruktor wykorzystał do skonstruowania nas wiele podzespołów,
                                                  > > które uprzednio zastosował już u innych stworzeń.
                                                  >
                                                  > Wybacz, ale musisz wyrażać się precyzyjniej, bo dla mnie Genialny Konstruktor
                                                  > to natura, a ściślej - proces ewolucyjny.

                                                  Dla mnie Genialnym Konstruktorem jest Bóg Stwórca. Logika nakazuje mi przyjąć,
                                                  że każda istota musi mieć swego konstruktora, czy to samochód, czy zegarek, czy
                                                  telewizor. Człowiek jest o wiele bardziej skomplikowaną istotą, tym bardziej
                                                  musi miec swego Stwórcę.
                                                  >
                                                  > > Jednak nasza osobowość iświadomość, to nie tylko rezultat procesów
                                                  > > elektrochemicznych w mózgu.
                                                  >
                                                  > Niestety, tylko to.

                                                  Tutaj popełniasz redukcjonizm. W takim razie etyka i prawo nie mają racji
                                                  istnienia, skoro nasze myślenie i emocje to tylko procesy eklektrochemiczne.
                                                  Które procesy zatem są poprawne i pożądane dla społeczeństwa?
                                                  >
                                                  > > Pan Bóg tchnął w nas swoje podobieństwo - zdolność twórczego myślenia,
                                                  > > wyrażania emocji ... Gdyby zredukować myslenie do procesów
                                                  > > eletrochemicznych, to gdzie będzie miejsce dla etyki i prawa?
                                                  > > Czy człowiem byłby za cokolwiek odpowiedzialny?
                                                  >
                                                  > Oczywiście. Zawsze możesz wybrać - przypierdolić komuś w dziób czy nie. Skoro
                                                  > możesz wybrać, to znaczy, że nie jesteś niczym zdeterminowany. Inna sprawa,
                                                  że możesz mi teraz dowodzić, że powyższy wybór wynika właśnie z takiej a nie
                                                  > innej fizjologii mózgu itd., ale to akurat dowodzi tylko tego, że nie
                                                  jesteśmy niczym jak zwierzętami. Bo i tak jest w istocie.

                                                  Żal mi ciebie. Zredukowałeś człowieka do gadającego zwierzęcia.
                                                  Zastanów się, jaki wpływ na postawy etyczno moralne ma taki światopogląd? Skoro
                                                  nie ma nikogo nad nami, przed kim będziemy musieli zdać rachunek ze swego
                                                  zycia, to hulaj duszo, piekła nie ma.
                                                  A jeżeli jednak będziesz musiał zdać rachunek za swego życias przed Bogiem, to
                                                  co wtedy?

                                                  Jerzy
                                                  • mr_watchman Re: Co to jest wolność, kto jest człowiek? 17.06.03, 14:33
                                                    Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                                                    > A czego? Czy prawo do istnienia i rozwoju nie jest związane z wolnością?
                                                    > Od którego momentu istnienia, człowiek ma mieć prawo do istnienia?

                                                    Nie wiem, ale zastanawiam się, czy to jest kwestia wolności. Pewnie tak, po
                                                    prostu gdybam sobie.

                                                    > Widzisz więc, panie strażniku człowieka i wolności, że wolność nie może
                                                    > ograniczać się do prawa do podejmowania decyzji. Wolność wiąże się z prawem
                                                    > do istnienia i rozwoju, od poczęcia do naturalnej śmierci.

                                                    W pewnym sensie. Powiem tak - mam prawo do pracy, co oznacza, że nikt nie może
                                                    mi zabronić jej podjęcia, ale nie oznacza, że ktokolwiek ma obowiązek mi ją
                                                    zapewnić.

                                                    > Ten płód jest człowiekiem i ma prawo do istnienia i rozwoju!

                                                    Od którego momentu jest człowiekiem? Od którego tygodnia?

                                                    > Tutaj się zgadzamy. Nie wiadomo kiedy TV zaatakuje psychikę moich dzieci. Z
                                                    > tego powodu musze stale czuwać i patrzeć,co moje dzieci oglądają, bo w
                                                    > przerwie między jednym programem dla dzieci a drugim, w ramach reklamy TV
                                                    > pokaże najbardziej drastycznme sceny z filmu, który ma lecieć po północy.
                                                    > W ten sposób TV systematycznie zadaje ciosy psychice naszych dzieci. I nikt
                                                    > jej nie pociąga do odpowiedzialności.

                                                    Niestety, to twój obowiązek dbać o to, co oglądają twoje dzieci. Ale zgadzam
                                                    się, że TV jest nie w porządku, jeśli między jednym a drugim programem dla
                                                    dzieci pokazuje przemoc, np. reklamę jakiegoś brutalnego filmu, ponieważ
                                                    pozbawia cię tym możliwości wychowawczego oddziaływania na dzieci. I zgadzam
                                                    się, że takie zachowanie powinno być zabronione. Właśnie w imię ochrony
                                                    wolności - twojej wolności wychowywania dzieci.

                                                    > Dla mnie Genialnym Konstruktorem jest Bóg Stwórca. Logika nakazuje mi
                                                    > przyjąć, że każda istota musi mieć swego konstruktora, czy to samochód, czy
                                                    > zegarek, czy telewizor. Człowiek jest o wiele bardziej skomplikowaną istotą,
                                                    > tym bardziej musi miec swego Stwórcę.

                                                    Dla mnie nie jest to takie logiczne. To znaczy - jest, ale nie widzę tak
                                                    prostego przełożenia. Pisząc o naturze siłą rzeczy wskazuje ją jako twórcę. To
                                                    co nas różni, to, że ja nie uważam, aby stworzenie świata było wynikiem
                                                    świadomego procesu. Nie powstrzymam się przed podaniem mojego ulubionego
                                                    przykładu - wszyscy optycy są zgodni, że budowa ludzkiego oka jest bardzo
                                                    daleka od ideału, jest wręcz chaotyczna i mało funkcjonalna. Jakim cudem Bóg
                                                    pozwolił sobie na taką fuszerkę?

                                                    > Tutaj popełniasz redukcjonizm. W takim razie etyka i prawo nie mają racji
                                                    > istnienia, skoro nasze myślenie i emocje to tylko procesy eklektrochemiczne.
                                                    > Które procesy zatem są poprawne i pożądane dla społeczeństwa?

                                                    Te, które przetrwały w toku ewolucji. Bo to oznacza, że pozwalały przeżyć, a
                                                    więc były przydatne.

                                                    > Żal mi ciebie. Zredukowałeś człowieka do gadającego zwierzęcia.

                                                    A czym więcej jest człowiek?

                                                    > Zastanów się, jaki wpływ na postawy etyczno moralne ma taki światopogląd?
                                                    > Skoro nie ma nikogo nad nami, przed kim będziemy musieli zdać rachunek ze
                                                    > swego zycia, to hulaj duszo, piekła nie ma.

                                                    Jak to - przed kim? Przed innymi ludźmi. Oj, chyba nieuważnie przeczytałeś
                                                    moją definicję wolności. Przecież wyraźnie pisałem, że granicą naszej wolności
                                                    jest wolność innych ludzi. A więc żadne "hulaj, duszo", tylko "nie czyń
                                                    drugiemu co tobie niemiłe".

                                                    > A jeżeli jednak będziesz musiał zdać rachunek za swego życias przed Bogiem,
                                                    > to co wtedy?

                                                    Nie wierzę w Boga, co oczywiście nie oznacza, że Bóg nie istnieje. Ale jeśli
                                                    miałbym stanąć przed nim i zdać rachunek sumienia, to mam nadzieję, że Bóg
                                                    właściwie oceni i zło, i dobro, jakie wyrządziłem innym.
                                                  • Gość: Jerzy Re: Co to jest wolność, kto jest człowiek? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.03, 00:08
                                                    J: A czego? Czy prawo do istnienia i rozwoju nie jest związane z wolnością?
                                                    > Od którego momentu istnienia, człowiek ma mieć prawo do istnienia?

                                                    M_W: Nie wiem, ale zastanawiam się, czy to jest kwestia wolności. Pewnie tak,
                                                    po prostu gdybam sobie.

                                                    J: Po tych naszych dyskusjach zaczynam formułować wolność następująco: „prawo
                                                    do istnienia, rozwoju i wyrażania swoich pragnień, odczuć i myśli w sposób nie
                                                    raniący drugiego człowieka, od chwili poczęcia do naturalnej śmierci.”

                                                    Kto ma decydować o tym, od którego momentu mamy prawo istnieć? Zaistnieliśmy w
                                                    chwili poczęcia – każdy tak został zapoczątkowany, czyli poczęty. Każdy z nas
                                                    ma swój początek i koniec i nie możemy naszego istnienia przycinać ani z jednej
                                                    a i z drugiej strony. Pozwalając na aborcję, pozbawiamy wolności tych, którzy
                                                    są najsłabsi.

                                                    > Widzisz więc, panie strażniku człowieka i wolności, że wolność nie może
                                                    > ograniczać się do prawa do podejmowania decyzji. Wolność wiąże się z prawem
                                                    > do istnienia i rozwoju, od poczęcia do naturalnej śmierci.

                                                    M_W: W pewnym sensie. Powiem tak - mam prawo do pracy, co oznacza, że nikt nie
                                                    może mi zabronić jej podjęcia, ale nie oznacza, że ktokolwiek ma obowiązek mi
                                                    ją zapewnić.

                                                    J: Ta analogia nie jest właściwa. Już istniejesz – tak samo jak poczęty
                                                    człowieczek. Ty chcesz dostać pracę, bo masz do niej prawo, on ma prawo do
                                                    urodzenia się, bo już żyje. Ty chcesz dostać to, czego nie masz, on ma prawo
                                                    do zachowania tego, co już ma – życia.

                                                    J: Ten płód jest człowiekiem i ma prawo do istnienia i rozwoju!

                                                    M_W: Od którego momentu jest człowiekiem? Od którego tygodnia?

                                                    J: Wtedy, kiedy zostaje poczęty. To jest jego początek. Słowo ‘poczęty’ ma
                                                    związek z ‘początkiem’ i to jest logiczne.

                                                    > Tutaj się zgadzamy. Nie wiadomo kiedy TV zaatakuje psychikę moich dzieci. Z
                                                    > tego powodu musze stale czuwać i patrzeć,co moje dzieci oglądają, bo w
                                                    > przerwie między jednym programem dla dzieci a drugim, w ramach reklamy TV
                                                    > pokaże najbardziej drastycznme sceny z filmu, który ma lecieć po północy.
                                                    > W ten sposób TV systematycznie zadaje ciosy psychice naszych dzieci. I nikt
                                                    > jej nie pociąga do odpowiedzialności.

                                                    M_W: Niestety, to twój obowiązek dbać o to, co oglądają twoje dzieci. Ale
                                                    zgadzam się, że TV jest nie w porządku, jeśli między jednym a drugim programem
                                                    dla dzieci pokazuje przemoc, np. reklamę jakiegoś brutalnego filmu, ponieważ
                                                    pozbawia cię tym możliwości wychowawczego oddziaływania na dzieci. I zgadzam
                                                    się, że takie zachowanie powinno być zabronione. Właśnie w imię ochrony
                                                    wolności - twojej wolności wychowywania dzieci.

                                                    J: Dlaczego ‘niestety’? To mój przywilej i moja radość, wychowywać moje dzieci!
                                                    Szkoda tylko, że wiele instytucji państwowych, w tym TV, zamiast mi w tym
                                                    pomagać, po prostu mi przeszkadza.

                                                    > Dla mnie Genialnym Konstruktorem jest Bóg Stwórca. Logika nakazuje mi
                                                    > przyjąć, że każda istota musi mieć swego konstruktora, czy to samochód, czy
                                                    > zegarek, czy telewizor. Człowiek jest o wiele bardziej skomplikowaną istotą,
                                                    > tym bardziej musi miec swego Stwórcę.

                                                    M_W: Dla mnie nie jest to takie logiczne. To znaczy - jest, ale nie widzę tak
                                                    prostego przełożenia. Pisząc o naturze siłą rzeczy wskazuje ją jako twórcę. To
                                                    co nas różni, to, że ja nie uważam, aby stworzenie świata było wynikiem
                                                    świadomego procesu. Nie powstrzymam się przed podaniem mojego ulubionego
                                                    przykładu - wszyscy optycy są zgodni, że budowa ludzkiego oka jest bardzo
                                                    daleka od ideału, jest wręcz chaotyczna i mało funkcjonalna. Jakim cudem Bóg
                                                    pozwolił sobie na taką fuszerkę?

                                                    J: ‘Wszyscy optycy’? Sofizmacisz! Mam przyjaciela, który ledwo na oko widzi, i
                                                    chwali Pana Boga za ten wzrok, który jeszcze ma! Skoro Pan Bóg sfuszerował, to
                                                    niech ci twoi optycy wymyślą coś lepszego. Ja dziękuję Panu Bogu za oczy, które
                                                    mam, dzięki którym mogę oglądać piękno Bożego stworzenia. Nie widzieć w
                                                    otaczającym nas świecie Bożego arcydzieła, to przejaw tzw. ślepoty duchowej.

                                                    > Tutaj popełniasz redukcjonizm. W takim razie etyka i prawo nie mają racji
                                                    > istnienia, skoro nasze myślenie i emocje to tylko procesy eklektrochemiczne.
                                                    > Które procesy zatem są poprawne i pożądane dla społeczeństwa?

                                                    M_W: Te, które przetrwały w toku ewolucji. Bo to oznacza, że pozwalały przeżyć,
                                                    a więc były przydatne.

                                                    J: A jak ewolucja decydowała o tym, które procesy są przydatne? Skąd wiedziała,
                                                    które są przydatne?

                                                    > Żal mi ciebie. Zredukowałeś człowieka do gadającego zwierzęcia.

                                                    M_W: A czym więcej jest człowiek?

                                                    J: Człowiek został stworzony na Boże podobieństwo. Jest istotą obdarzoną
                                                    rozumem.

                                                    > Zastanów się, jaki wpływ na postawy etyczno moralne ma taki światopogląd?
                                                    > Skoro nie ma nikogo nad nami, przed kim będziemy musieli zdać rachunek ze
                                                    > swego zycia, to hulaj duszo, piekła nie ma.

                                                    Jak to - przed kim? Przed innymi ludźmi. Oj, chyba nieuważnie przeczytałeś
                                                    moją definicję wolności. Przecież wyraźnie pisałem, że granicą naszej wolności
                                                    jest wolność innych ludzi. A więc żadne "hulaj, duszo", tylko "nie czyń
                                                    drugiemu co tobie niemiłe".

                                                    J: No to tutaj sparafrazowałeś Pana Jezusa, przy czym on to powiedział w sposób
                                                    pozytywny:
                                                    Mat 7,12 A więc wszystko, cobyście chcieli, aby wam ludzie czynili, to
                                                    i wy im czyńcie; taki bowiem jest zakon i prorocy.

                                                    Wracając do twego stwierdzenia, nie czyć drugiemu ...
                                                    Czy można chlać, narkotyzować się, i czynić wiele innych rzeczy, pod warunkiem,
                                                    że to nie szkodzi innym? Czy mama takiego wolnego człowieka nie płacze nad nim?
                                                    Czy to jej nie rani?

                                                    J: A jeżeli jednak będziesz musiał zdać rachunek za swego życia przed Bogiem,
                                                    > to co wtedy?

                                                    M_W: Nie wierzę w Boga, co oczywiście nie oznacza, że Bóg nie istnieje. Ale
                                                    jeśli miałbym stanąć przed nim i zdać rachunek sumienia, to mam nadzieję, że
                                                    Bóg właściwie oceni i zło, i dobro, jakie wyrządziłem innym.

                                                    J: Czyli że stworzyłeś swoja własną religię, która ma uspokoić twoje sumienie.
                                                    Ustanowiłeś Panu Bogu zasady, według których powinien cię usprawiedliwić!
                                                    Może starasz się dobrze czynić i żyć w zgodzie z sumieniem. Myślę, że twoja
                                                    niewiara wynika z tego, że nie poznałeś jeszcze Boga. Być może poznałeś jego
                                                    karykaturę promowaną przez KK. Gdyby religijność miała wyglądać tak, jak tego
                                                    naucza KK, według którego droga do Boga wiedzie przez usługi księży, to już
                                                    dawno byłbym ateistą.

                                                    Ważenie na szalach dobrych i złych uczynków to mitologia grecka.
                                                    Przeciwwagą dla moich złych czynów nie są moje dobre czyny, ale czyn Jezusa –
                                                    on zapłacił karę za moje grzechy, kiedy umarł na krzyżu. Dowodem na to, że
                                                    traktuję jego ofiarę poważnie, jest pragnienie życia tak, aby Bogu się podobać,
                                                    nie po to, aby zasłużyć za zbawienie, lecz aby wyrazić wdzięczność za
                                                    zbawienie.

                                                    Jeszcze jedno,
                                                    Jako chrześcijanin wiem, że prawdziwa wolność jest w Chrystusie:
                                                    Jan
                                                    8,31 Mówił więc Jezus do Żydów, którzy uwierzyli w Niego: Jeżeli wytrwacie
                                                    w słowie moim, prawdziwie uczniami moimi będziecie
                                                    8,32 i poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi.
                                                    8,33 Odpowiedzieli mu: Jesteśmy potomstwem Abrahama i nigdy nie byliśmy u
                                                    nikogo w niewoli. Jakże możesz mówić: Wyswobodzeni będziecie?
                                                    8,34 Jezus im odpowiedział: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, każdy, kto
                                                    grzeszy, jest niewolnikiem grzechu.
                                                    8,35 A niewolnik nie pozostaje w domu na zawsze, lecz syn pozostaje na
                                                    zawsze.
                                                    8,36 Jeśli więc Syn was wyswobodzi, prawdziwie wolnymi będziecie.


                                                    Pozdrawiam serdecznie,
                                                    Jerzy
                                                  • mr_watchman Re: Co to jest wolność, kto jest człowiek? 18.06.03, 11:30
                                                    Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                                                    > J: Po tych naszych dyskusjach zaczynam formułować wolność następująco:
                                                    > „prawo do istnienia, rozwoju i wyrażania swoich pragnień, odczuć i myśli w
                                                    > sposób nie raniący drugiego człowieka, od chwili poczęcia do naturalnej
                                                    > śmierci.”

                                                    Cóż, twoja definicja jest odrobinę zbieżna z wolnością tylko w jednym
                                                    fragmencie: "prawo do wyrażania swoich pragnień, odczuć i myśli w sposób nie
                                                    raniący drugiego człowieka", przy czym mnie zupełnie to sformułowanie nie
                                                    odpowiada. Bo jeśli dwoje ludzi chce np. uprawiać seks sado-maso, to ranią się
                                                    nawzajem, ale nie naruszają swojej wolności. Niestety, nadal uważam, że moja
                                                    definicja była lepsza, bo dotyczyła wolności, a nie - ogólnie rozumianego
                                                    prawa do istnienia.

                                                    > J: Ta analogia nie jest właściwa. Już istniejesz – tak samo jak poczęty
                                                    > człowieczek. Ty chcesz dostać pracę, bo masz do niej prawo, on ma prawo do
                                                    > urodzenia się, bo już żyje. Ty chcesz dostać to, czego nie masz, on ma
                                                    > prawo do zachowania tego, co już ma – życia.

                                                    Okay.

                                                    > J: Wtedy, kiedy zostaje poczęty. To jest jego początek. Słowo "poczęty"
                                                    > ma związek z ‘początkiem’ i to jest logiczne.

                                                    Ale przyznasz, że świeżo poczęty jednokomórkowiec nie posiada ludzkich cech, o
                                                    jakich sam mówiłeś, np. uczuć, rozumu itp.?
                                                    Bo dla mnie nie jest to takie oczywiste, że zygota jest człowiekiem, czyli
                                                    istotą, która mi.n. myśli, czuje, postrzega itd.

                                                    > J: Dlaczego ‘niestety’? To mój przywilej i moja radość, wychowywać
                                                    > moje dzieci! Szkoda tylko, że wiele instytucji państwowych, w tym TV,
                                                    > zamiast mi w tym pomagać, po prostu mi przeszkadza.

                                                    Tutaj się pewnie trochę poróżnimy, bo ja też uważam, że nie ma prawa ci
                                                    przeszkadzać, ale nie ma obowiązku ci pomagać. Ale to w zasadzie kwestia
                                                    oboczna w stosunku do głównego wątku, bo co do idei się zgadzamy.

                                                    > J: ‘Wszyscy optycy’? Sofizmacisz! Mam przyjaciela, który ledwo na oko widzi,
                                                    > i chwali Pana Boga za ten wzrok, który jeszcze ma! Skoro Pan Bóg
                                                    > sfuszerował, to niech ci twoi optycy wymyślą coś lepszego. Ja dziękuję Panu
                                                    > Bogu za oczy, które mam, dzięki którym mogę oglądać piękno Bożego
                                                    > stworzenia.

                                                    To dobrze, że twój przyjaciel widzi - ja na jego miejscu też bym się cieszył.
                                                    Ale chyba nie zrozumiałeś, o czym pisałem. Nigdy nie twierdziłem, że lepiej
                                                    być ślepym dla zasady, bo ludzkie oczy są do bani. To, co stwierdziłem (a
                                                    właściwie powtórzyłem za naukowcami), to, że z punktu widzenia mechaniki
                                                    ludzkie oko NIE jest tworem doskonałym. I wiele chorób oczu ma swoją przyczynę
                                                    w NIEDOSKONAŁEJ budowie ludzkiego oka. Pytanie brzmi - dlaczego doskonały Bóg
                                                    stworzył niedoskonałe oko, którego braki potrafią wskazać ludzcy inżynierowie?

                                                    > Nie widzieć w otaczającym nas świecie Bożego arcydzieła, to przejaw tzw.
                                                    > ślepoty duchowej.

                                                    Widać jestem ślepy. A może po prostu nie wierzę w Boga? Chyba wolno mi...

                                                    > J: A jak ewolucja decydowała o tym, które procesy są przydatne? Skąd
                                                    > wiedziała, które są przydatne?

                                                    Ewolucja nic nie wie, bo ewolucja jest ślepa. Organizmy nie decydują o tym, co
                                                    się przyda, a co nie. Przeżywają te, które są lepiej dostosowane, ale nie jest
                                                    to świadomy proces, którym ktoś/coś kieruje. Na przykład - jak przychodzi
                                                    zima, przeżyją te, które mają futerko, albo te, które mają kaloryfer i szalik.
                                                    Głodne, chude, nieopierzone i bez futra, zdechną. Nie przekażą swoich genów.
                                                    Zostaną wyeliminowane w toku ewolucyjnej selekcji. I na tym polega piękno
                                                    świata - że rządzi nim ślepa, bezmyślna siła: ewolucja.

                                                    > J: Człowiek został stworzony na Boże podobieństwo. Jest istotą obdarzoną
                                                    > rozumem.

                                                    Tak, człowiek ma rozum. Ale do tego samego wniosku można dojść i bez Boga, tj.
                                                    bez zaprzęgania religii do rozważań nad ludzkim rozumem.

                                                    > J: No to tutaj sparafrazowałeś Pana Jezusa, przy czym on to powiedział w
                                                    > sposób pozytywny: "Mat 7,12: A więc wszystko, cobyście chcieli, aby wam
                                                    > ludzie czynili, to i wy im czyńcie; taki bowiem jest zakon i prorocy."

                                                    To miłe, że porównujesz moje słowa do Jezusa. Widać myślimy podobnie (Jezus i
                                                    ja).

                                                    > Wracając do twego stwierdzenia, nie czyć drugiemu ...
                                                    > Czy można chlać, narkotyzować się, i czynić wiele innych rzeczy, pod
                                                    > warunkiem, że to nie szkodzi innym? Czy mama takiego wolnego człowieka nie
                                                    > płacze nad nim?
                                                    > Czy to jej nie rani?

                                                    Płacze. I to na pewno to ją rani. Tyle że może zastanówmy się, dlaczego ten
                                                    człowiek (z reguły młody) sięgnął po narkotyki. Czy jest złem wcielonym,
                                                    diabłem w ludzkiej skórze, potworem, idiotą lub bandytą? Być może. A może
                                                    kiedy wołał: "Mamo, pomóż mi, kocham cię", mamy przy nim nie było? Czy możemy
                                                    na pewno stwierdzić, że przyczyną degenracji tego człowieka jest jego zła
                                                    natura, czy może - zaniedbanie ze strony jego matki?

                                                    > M_W: Nie wierzę w Boga, co oczywiście nie oznacza, że Bóg nie istnieje. Ale
                                                    > jeśli miałbym stanąć przed nim i zdać rachunek sumienia, to mam nadzieję, że
                                                    > Bóg właściwie oceni i zło, i dobro, jakie wyrządziłem innym.
                                                    >
                                                    > J: Czyli że stworzyłeś swoja własną religię, która ma uspokoić twoje
                                                    > sumienie.

                                                    Ale ono jest spokojne. Sumienie - bo czyste. Ale dusza się miota. Tyle że ja
                                                    uwielbiam to miotanie się, ten mroczny niepokój, ten metafizyczny ból.

                                                    > Ustanowiłeś Panu Bogu zasady, według których powinien cię usprawiedliwić!

                                                    Ja? Skądże! Owszem, mam swoje przekonanie co do słuszności boskiej oceny, ale
                                                    nie mam na nią wpływu. Jeśli Bóg powie: "Byłeś zły, bo nie wierzyłeś we mnie,
                                                    i za to skazuję cię na wieczną mękę", to trudno. To on ustala reguły, więc nie
                                                    mogę mu zabronić dowolnje ich interpretacji.

                                                    > Może starasz się dobrze czynić i żyć w zgodzie z sumieniem. Myślę, że twoja
                                                    > niewiara wynika z tego, że nie poznałeś jeszcze Boga. Być może poznałeś jego
                                                    > karykaturę promowaną przez KK. Gdyby religijność miała wyglądać tak, jak
                                                    > tego naucza KK, według którego droga do Boga wiedzie przez usługi księży, to
                                                    > już dawno byłbym ateistą.

                                                    To nie jest kwestia kościoła. Ja po prostu nie czuję Boga. Wiesz, o co mi
                                                    chodzi? Po prostu szukając Boga (kiedyś, dawno temu), znalazłem pustkę. I ani
                                                    mnie to raduje, ani smuci. Ani to dla mnie dobrze, ani źle.

                                                    > Ważenie na szalach dobrych i złych uczynków to mitologia grecka.
                                                    > Przeciwwagą dla moich złych czynów nie są moje dobre czyny, ale czyn Jezusa
                                                    > on zapłacił karę za moje grzechy, kiedy umarł na krzyżu. Dowodem na to, że
                                                    > traktuję jego ofiarę poważnie, jest pragnienie życia tak, aby Bogu się
                                                    > podobać, nie po to, aby zasłużyć za zbawienie, lecz aby wyrazić wdzięczność
                                                    > za zbawienie.
                                                    > Jeszcze jedno,
                                                    > Jako chrześcijanin wiem, że prawdziwa wolność jest w Chrystusie:
                                                    (...)

                                                    Słowa, słowa, słowa.

                                                    > Pozdrawiam serdecznie,

                                                    Ja również.
                                                    PS. Mimo różnicy poglądów rozmawia się przyjemnie.
                                                  • Gość: Jerzy Re: Co to jest wolność, kto jest człowiek? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.03, 19:00
                                                    Wolnosc - czlowieka
                                                    · J: Po tych naszych dyskusjach zaczynam formułować wolność następująco:
                                                    ) „prawo do istnienia, rozwoju i wyrażania swoich pragnień, odczuć i myśli w
                                                    ) sposób nie raniący drugiego człowieka, od chwili poczęcia do naturalnej
                                                    ) śmierci.”

                                                    M-W: Cóż, twoja definicja jest odrobinę zbieżna z wolnością tylko w jednym
                                                    fragmencie: „prawo do wyrażania swoich pragnień, odczuć i myśli w sposób nie
                                                    raniący drugiego człowieka”, przy czym mnie zupełnie to sformułowanie nie
                                                    odpowiada. Bo jeśli dwoje ludzi chce np. uprawiać seks sado-maso, to ranią się
                                                    nawzajem, ale nie naruszają swojej wolności. Niestety, nadal uważam, że moja
                                                    definicja była lepsza, bo dotyczyła wolności, a nie - ogólnie rozumianego
                                                    prawa do istnienia.

                                                    J: Mimo wszystko uważam, że wolność wiąże się z prawem do istnienia. Jeśli
                                                    pozbawisz kogoś prawa do istnienia, pozbawisz go wolności. Nie dasz mu szans na
                                                    rozwój i realizację dzęmiącego wnim potencjału.
                                                    Własnie czytałem w Idea Spektrum (takie niemieckie czasopismo chrześcijańskie),
                                                    że w Niemczech dokonuje się co roku 200 tysięcy aborcji. Coraz mniej ludzi
                                                    pracuje, coraz więcej otrzymuje swiadczenia – Niemcy zniszczą się same.
                                                    Jeszcze jedno pokolenie i będzie tam więcej Turków i innych muzułmanów niż
                                                    Niemców.
                                                    Nie znam statystyk dotyczących Polski, czy USA, ale w skali rocznej na świecie
                                                    pozbawia się prawa do życia miliony istnień. Trochę pogdybam: Może wśród tych,
                                                    których zamordowaliśmy, byli geniusze, którzy juz dawno odkryliby lekarstwa na
                                                    niszczące ludzkość choroby.


                                                    M-W: Ale przyznasz, że świeżo poczęty jednokomórkowiec nie posiada ludzkich
                                                    cech, o jakich sam mówiłeś, np. uczuć, rozumu itp.?
                                                    Bo dla mnie nie jest to takie oczywiste, że zygota jest człowiekiem, czyli
                                                    istotą, która mi.n. myśli, czuje, postrzega itd.

                                                    J: Zgoda, nie posiada, ale jest to początkowe stadium rozwoju człowieka.
                                                    Dlatego uważam, że człowiek ma mieć prawo do istnienia i rozwoju, od chwili
                                                    poczęcia do naturalnej śmierci.

                                                    ) J: Dlaczego ‘niestety’? To mój przywilej i moja radość, wychowywać
                                                    ) moje dzieci! Szkoda tylko, że wiele instytucji państwowych, w tym TV,
                                                    ) zamiast mi w tym pomagać, po prostu mi przeszkadza.

                                                    M_W: Tutaj się pewnie trochę poróżnimy, bo ja też uważam, że nie ma prawa ci
                                                    przeszkadzać, ale nie ma obowiązku ci pomagać. Ale to w zasadzie kwestia
                                                    oboczna w stosunku do głównego wątku, bo co do idei się zgadzamy.

                                                    J: Skoro TV chce byc gościem w moim domu, to powinna zachowywac się jak gość.
                                                    Często jestem względem niej niegościnny – po prostu nie dopuszczam jej do
                                                    głosu. Kilku moich przyjaciół wywaliło ją z domu na zbity pysk.

                                                    M_W: To dobrze, że twój przyjaciel widzi - ja na jego miejscu też bym się
                                                    cieszył.
                                                    Ale chyba nie zrozumiałeś, o czym pisałem. Nigdy nie twierdziłem, że lepiej
                                                    być ślepym dla zasady, bo ludzkie oczy są do bani. To, co stwierdziłem (a
                                                    właściwie powtórzyłem za naukowcami), to, że z punktu widzenia mechaniki
                                                    ludzkie oko NIE jest tworem doskonałym. I wiele chorób oczu ma swoją przyczynę
                                                    w NIEDOSKONAŁEJ budowie ludzkiego oka. Pytanie brzmi - dlaczego doskonały Bóg
                                                    stworzył niedoskonałe oko, którego braki potrafią wskazać ludzcy inżynierowie?

                                                    J: Jeśli spojrzysz do Genezis, do opisu Stworzenia, to zobaczysz, że wszystko,
                                                    co stworzył Bóg, było dobre. Jednak ... kiedy człowiek upadł w grzech, skażona
                                                    została cała natura człowieka, a to pociągnęło za sobą ‘uszkodzenie’ każdego
                                                    elementu ludzkiego organizmu. W przyszłości Pan Bóg obdarzy tych, którzy w
                                                    niego uwierzyli, nowymi, nieśmiertelnymi i nieskaziltelnymi (grzechem – a zatem
                                                    i chorobą) ciałami.

                                                    ) Nie widzieć w otaczającym nas świecie Bożego arcydzieła, to przejaw tzw.
                                                    ) ślepoty duchowej.

                                                    M_W: Widać jestem ślepy. A może po prostu nie wierzę w Boga? Chyba wolno mi...

                                                    J: Mocno powiedziałem, ale ja byłem ślepy duchowo przez ponad 25 lat swego
                                                    życia. Nie dostrzegałem duchowego wymiaru rzeczywistości.


                                                    M-W: Ewolucja nic nie wie, bo ewolucja jest ślepa. Organizmy nie decydują o
                                                    tym, co
                                                    się przyda, a co nie. Przeżywają te, które są lepiej dostosowane, ale nie jest
                                                    to świadomy proces, którym ktoś/coś kieruje. Na przykład - jak przychodzi
                                                    zima, przeżyją te, które mają futerko, albo te, które mają kaloryfer i szalik.
                                                    Głodne, chude, nieopierzone i bez futra, zdechną. Nie przekażą swoich genów.
                                                    Zostaną wyeliminowane w toku ewolucyjnej selekcji. I na tym polega piękno
                                                    świata - że rządzi nim ślepa, bezmyślna siła: ewolucja.
                                                    J: Trzeba miec wielka wiarę, aby wierzyć, że ślepe i przypadkowe procesy
                                                    ukształtowały człowieka, zdolnego do myślenia, reproduckji; którego organizm
                                                    jest w stanie diagnozować pewne nieprawidłowości funckjonowania i je naprawiać.
                                                    Ludzie nie wymyśli jeszcze takiej maszyny. A jesli wymyślą, to posłużą się
                                                    inteligencją.


                                                    ) J: Człowiek został stworzony na Boże podobieństwo. Jest istotą obdarzoną
                                                    ) rozumem.

                                                    M_W: Tak, człowiek ma rozum. Ale do tego samego wniosku można dojść i bez Boga,
                                                    tj.
                                                    bez zaprzęgania religii do rozważań nad ludzkim rozumem.
                                                    J: To skąd się wziął rozum i zdolność cvzłowieka do myślenia. Sam pisałeś, że
                                                    ewolucja jest ślepa i nic nie wie. Jak zatem mogła skonstruować człowieka?


                                                    ) J: No to tutaj sparafrazowałeś Pana Jezusa, przy czym on to powiedział w
                                                    ) sposób pozytywny: „Mat 7,12: A więc wszystko, cobyście chcieli, aby wam
                                                    ) ludzie czynili, to i wy im czyńcie; taki bowiem jest zakon i prorocy.”

                                                    M-W: To miłe, że porównujesz moje słowa do Jezusa. Widać myślimy podobnie
                                                    (Jezus i
                                                    ja).

                                                    J: Kiedy człowiek chce się posługiwać sumieniem, które dał mu Bóg, będzie
                                                    tworzył systemy etyczno moralne, które będą bardziej lub mniej podobne do
                                                    etyki, którą objawił nam Bóg.

                                                    ) Wracając do twego stwierdzenia, nie czyć drugiemu ...
                                                    ) Czy można chlać, narkotyzować się, i czynić wiele innych rzeczy, pod
                                                    ) warunkiem, że to nie szkodzi innym? Czy mama takiego wolnego człowieka nie
                                                    ) płacze nad nim?
                                                    ) Czy to jej nie rani?

                                                    Płacze. I to na pewno to ją rani. Tyle że może zastanówmy się, dlaczego ten
                                                    człowiek (z reguły młody) sięgnął po narkotyki. Czy jest złem wcielonym,
                                                    diabłem w ludzkiej skórze, potworem, idiotą lub bandytą? Być może. A może
                                                    kiedy wołał: „Mamo, pomóż mi, kocham cię”, mamy przy nim nie było? Czy możemy
                                                    na pewno stwierdzić, że przyczyną degenracji tego człowieka jest jego zła
                                                    natura, czy może - zaniedbanie ze strony jego matki?
                                                    J: Zgadzam się, dotknęliśmy się ważnego tematu. Nasz hipotetyczny ‘wolny’
                                                    człowiek zdegradował się z dwóch powodów. Po pierwsze, jego natuta jest skażona
                                                    grzechem, jak każdego z nas, po drugie, nie doświadczył miłości od swoich
                                                    najbliższych, co być może popchnęło go w jakąś formę eskapizmu.
                                                    Ale, masz ludzi, którym rodzice dali wszystko, a mimo to ulegli degeneracji; i
                                                    na odwrót, znam ludzi, w których domu było piekło, a mimo to ‘wyszli na ludzi’.

                                                    ) J: Czyli że stworzyłeś swoja własną religię, która ma uspokoić twoje
                                                    ) sumienie.

                                                    M_W: Ale ono jest spokojne. Sumienie - bo czyste. Ale dusza się miota. Tyle że
                                                    ja
                                                    uwielbiam to miotanie się, ten mroczny niepokój, ten metafizyczny ból.
                                                    J: Jako komentarz do twego zdania o sumieniu mogę zacytowac list Pawła do
                                                    Rzymian
                                                    (Zakon = prawo Boże)
                                                    2,13 gdyż nie ci, którzy zakonu słuchają, są sprawiedliwi u Boga, lecz ci,
                                                    którzy zakon wypełniają, usprawiedliwieni będą.
                                                    2,14 Skoro bowiem poganie, którzy nie mają zakonu, z natury czynią to, co
                                                    zakon nakazuje, są sami dla siebie zakonem, chociaż zakonu nie mają;
                                                    2,15 dowodzą też oni, że treść zakonu jest zapisana w ich sercach; wszak
                                                    świadczy o tym sumienie ich oraz myśli, które nawzajem się oskarżają lub też
                                                    biorą w obronę;
                                                    2,16 będzie to w dniu, kiedy według ewangelii mojej Bóg sądzić będzie
                                                    ukryte sprawy ludzkie przez Jezusa Chrystusa


                                                    ) Ustanowiłeś Panu Bogu zasady, według których po
                                                  • mr_watchman Re: Co to jest wolność, kto jest człowiek? 21.06.03, 21:56
                                                    Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                                                    > J: Mimo wszystko uważam, że wolność wiąże się z prawem do istnienia. Jeśli
                                                    > pozbawisz kogoś prawa do istnienia, pozbawisz go wolności. Nie dasz mu szans
                                                    > na rozwój i realizację dzęmiącego wnim potencjału.

                                                    Dlatego prawo do istnienia to jedno, a wolność to co innego.

                                                    > Własnie czytałem w Idea Spektrum (takie niemieckie czasopismo
                                                    > chrześcijańskie), że w Niemczech dokonuje się co roku 200 tysięcy aborcji.
                                                    > Coraz mniej ludzi pracuje, coraz więcej otrzymuje swiadczenia – Niemcy
                                                    > zniszczą się same. Jeszcze jedno pokolenie i będzie tam więcej Turków i
                                                    > innych muzułmanów niż Niemców.

                                                    Cóż, historia już taka jest. Jedne narody giną, inne rozkwitają.

                                                    > Nie znam statystyk dotyczących Polski, czy USA, ale w skali rocznej na
                                                    > świecie pozbawia się prawa do życia miliony istnień. Trochę pogdybam: Może
                                                    > wśród tych, których zamordowaliśmy, byli geniusze, którzy juz dawno odkryliby
                                                    > lekarstwa na niszczące ludzkość choroby.

                                                    Oj, nie uprawiaj taniej demagogii. Lekarstwa na owe choroby zostaną
                                                    błyskawicznie odkryte, kiedy będzie się to opłacało dużym koncernom
                                                    farmaceutycznym. Być może jednak masz rację, tyle że doświadczenie życiowe
                                                    uczy, że większość tych prawdopodobnych geniuszy okazuje się jednak pijakami,
                                                    złodziejami i bandytami. Więcej realizmu!

                                                    > J: Zgoda, nie posiada, ale jest to początkowe stadium rozwoju człowieka.
                                                    > Dlatego uważam, że człowiek ma mieć prawo do istnienia i rozwoju, od chwili
                                                    > poczęcia do naturalnej śmierci.

                                                    Jednak przyznajesz, że jest to dopiero zaczyn na człowieka.

                                                    > J: Skoro TV chce byc gościem w moim domu, to powinna zachowywac się jak
                                                    > gość. Często jestem względem niej niegościnny – po prostu nie dopuszczam jej
                                                    > do głosu. Kilku moich przyjaciół wywaliło ją z domu na zbity pysk.

                                                    Co akurat jest dla mnie gestem rozpaczy, bo świadczy o tym, że ci ludzie nie
                                                    potrafią sobie poradzić z oglądaniem telewizji, tj. nie umieją zaorganizować
                                                    sobie korzystania z telewizji.

                                                    > J: Jeśli spojrzysz do Genezis, do opisu Stworzenia, to zobaczysz, że
                                                    > wszystko, co stworzył Bóg, było dobre. Jednak ... kiedy człowiek upadł w
                                                    > grzech, skażona została cała natura człowieka, a to pociągnęło za
                                                    > sobą ‘uszkodzenie’; każdego elementu ludzkiego organizmu. W przyszłości Pan
                                                    > Bóg obdarzy tych, którzy w niego uwierzyli, nowymi, nieśmiertelnymi i
                                                    > nieskaziltelnymi (grzechem – a zatem i chorobą) ciałami.

                                                    Kolego, nie obrażaj mojej inteligencji. Uciekasz przed odpowiedzią na moje
                                                    pytanie (a zadam je zaraz po raz trzeci) i jeśli myślisz, że tego nie zauważę,
                                                    to znaczy, że uważasz mnie za idiotę. A tego nie lubię.
                                                    Ja nie mówię, co jest po śmierci albo zamiast niej. Ja mówię jedno: patrząc na
                                                    świat stworzony ponoć przez Boga widzę, że wiele jego dzieł jest bardzo
                                                    dalekich od doskonałości. Wracając do podanego przeze mnie przykładu: budowa
                                                    ludzkiego oka świadczy o tym, że jest to narząd wielokrotnie "przerabiany",
                                                    którego pierwotną funkcją (przed owymi przeróbkami) być może wcale nie było
                                                    widzenie (czyli absorpcja śiatła widzialnego). Co ty na to?

                                                    > J: Mocno powiedziałem, ale ja byłem ślepy duchowo przez ponad 25 lat swego
                                                    > życia. Nie dostrzegałem duchowego wymiaru rzeczywistości.

                                                    Ja dostrzegam duchowy wymiar świata, ale to nie ma nic wspólnego z Bogiem.
                                                    Powiem więcej - nie lubię owego przeciwstawienia: albo Bóg, albo metafizyczna
                                                    głusza. Nie lubię, bo to niejako przesądza, że ateiści są w jakiś sposób
                                                    upośledzeni, co z reguły kojarzy mi się w najlepszym przypadku z nawracaniem, a
                                                    w najgorszym - z eksterminacją.

                                                    > J: Trzeba miec wielka wiarę, aby wierzyć, że ślepe i przypadkowe procesy
                                                    > ukształtowały człowieka, zdolnego do myślenia, reproduckji; którego organizm
                                                    > jest w stanie diagnozować pewne nieprawidłowości funckjonowania i je
                                                    > naprawiać.
                                                    > Ludzie nie wymyśli jeszcze takiej maszyny. A jesli wymyślą, to posłużą się
                                                    > inteligencją.

                                                    Nie widzę problemu. To, że ewolucja doprowadziła nas do punktu, w którym
                                                    jesteśmy, nie znaczy, że nigdy nie było innych alternatyw. Powstanie człowieka
                                                    nie jest ani ukoronowaniem, ani celem ewolucji. Bo takie pojęcia w ewolucji nie
                                                    istnieją. Mnie nie przeszkadza, że jestem dzieckiem ślepej siły.

                                                    > J: To skąd się wziął rozum i zdolność cvzłowieka do myślenia. Sam pisałeś, że
                                                    > ewolucja jest ślepa i nic nie wie. Jak zatem mogła skonstruować człowieka?

                                                    A jak mogła skonstruować rekina albo amebę? Widać rozum i inteligencja są na
                                                    tyle istotnymi cechami, że proces ewolucyjny nie tylko ich nie wyeliminował,
                                                    ale wręcz zapewnił przeżycie organizmom "wyposażonym" w takie usprawnienia.
                                                    Nasz rozum i świadomość są wynikiem takiej a nie innej fizjologii mózgu. W
                                                    naturze występują obok siebie zarówno organy i organizmy złożone, jak i proste,
                                                    nie widzę żadnego problemu, dlaczego złożoność ma świadczyć o boskiej
                                                    ingerencji. A co w takim razie z prostotą?

                                                    > J: Kiedy człowiek chce się posługiwać sumieniem, które dał mu Bóg, będzie
                                                    > tworzył systemy etyczno moralne, które będą bardziej lub mniej podobne do
                                                    > etyki, którą objawił nam Bóg.

                                                    Zgoda. Tylko o czym to świadczy?

                                                    > J: Zgadzam się, dotknęliśmy się ważnego tematu. Nasz hipotetyczny "wolny"
                                                    > człowiek zdegradował się z dwóch powodów. Po pierwsze, jego natuta jest
                                                    > skażona grzechem, jak każdego z nas, po drugie, nie doświadczył miłości od
                                                    > swoich najbliższych, co być może popchnęło go w jakąś formę eskapizmu.
                                                    > Ale, masz ludzi, którym rodzice dali wszystko, a mimo to ulegli degeneracji;
                                                    > i na odwrót, znam ludzi, w których domu było piekło, a mimo to ‘wyszli na
                                                    > ludzi’.

                                                    I pozwól, że zapytam - co ma to wspólnego z Bogiem?

                                                    > J: Jako komentarz do twego zdania o sumieniu mogę zacytowac list Pawła do
                                                    > Rzymian (Zakon = prawo Boże)
                                                    (...)

                                                    Mogę więc żyć spokojnie.
                                                  • mr_watchman Mam nadzieję, że odpowiesz. 23.06.03, 10:37
                                                  • mr_watchman A może jednak? 24.06.03, 09:56
                                                  • Gość: ???? Re: A może jednak? IP: *.lib.latrobe.edu.au 24.06.03, 10:08
                                                    Po co wam te zydowskie bozki w Europie?
                                                  • mr_watchman Jestem rozczarowany 25.06.03, 12:28
                                                  • Gość: Jerzy Bądź cierpliwy IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.03, 21:27
                                                    Wróciłem i wrócę do dyskusji,

                                                    Na razie pozdrawiam

                                                    Jerzy
                                                  • mr_watchman Okay, będę 26.06.03, 11:00
                                                  • Gość: Jerzy Prawo do istnienia: cecha wrodzona czy nadana? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 27.06.03, 12:02
                                                    ) J: Mimo wszystko uważam, że wolność wiąże się z prawem do istnienia. Jeśli
                                                    ) pozbawisz kogoś prawa do istnienia, pozbawisz go wolności. Nie dasz mu szans
                                                    ) na rozwój i realizację drzemiącego w nim potencjału.

                                                    M_W: Dlatego prawo do istnienia to jedno, a wolność to co innego.

                                                    J: Nie rozumiem, jak chciałbyś oddzielić prawo do istnienia od wolności. Czy
                                                    prawo do istnienia, to cecha ‘wrodzona’, pojawiająca się wraz z poczęciem
                                                    człowieka, czy też ‘nadana’ mu przez innych ludzi?


                                                    ) Nie znam statystyk dotyczących Polski, czy USA, ale w skali rocznej na
                                                    ) świecie pozbawia się prawa do życia miliony istnień. Trochę pogdybam: Może
                                                    ) wśród tych, których zamordowaliśmy, byli geniusze, którzy juz dawno odkryliby
                                                    ) lekarstwa na niszczące ludzkość choroby.

                                                    M_W: Oj, nie uprawiaj taniej demagogii. Lekarstwa na owe choroby zostaną
                                                    błyskawicznie odkryte, kiedy będzie się to opłacało dużym koncernom
                                                    farmaceutycznym. Być może jednak masz rację, tyle że doświadczenie życiowe
                                                    uczy, że większość tych prawdopodobnych geniuszy okazuje się jednak pijakami,
                                                    złodziejami i bandytami. Więcej realizmu!

                                                    J: Zarzucasz mi tanią demagogię, ale sam nią kończysz. To prawda, że są ludzie,
                                                    którzy kończą jako degeneraci, ale czy to ma być podstawą ich eliminowania
                                                    jeszcze w stanie płodowym? Czy mamy je skazywać na karę śmierci i wykonać
                                                    wyrok, zanim uczynili cokolwiek dobrego lub złego?
                                                    Ponadto, jak to sie ma do humanistycznej koncepcji pochodzenia zła w świecie?
                                                    Skoro człowiek rodzi się dobry, tylko potem zostaje popsuty przez otocznie, to
                                                    w takim razie otoczenie powinno być zmienione. Humanizm chciałby jednak
                                                    odczłowieczyć nienarodzone dzieci i pozbawić jej prawa do istnienia na
                                                    podstawie hipotetycznego założenia, że wśród nich mogą być przyszli przestępcy.
                                                    Jedmak to założenie jest sprzeczne z humanistycznym spojrzeniem na człowieka,
                                                    że rodzi się z natury jako dobry.

                                                    I tutaj mamy paradoks, gdyż chrześcijaństwo, które wyznaje, że człowiek rodzi
                                                    się z natury grzeszny, chce chronić tego potencjalnego grzesznika, pozwolić
                                                    się mu narodzić, faktycznie zgrzeszyć, ale ... chce mu też pokazać kogoś, kto
                                                    go może wybawić od tej natury i skutków grzechu. Mówię tutaj oczywiście o
                                                    Jezusie Chrystusie Biblii, nie katolicyzmu.

                                                    ) J: Zgoda, nie posiada, ale jest to początkowe stadium rozwoju człowieka.
                                                    ) Dlatego uważam, że człowiek ma mieć prawo do istnienia i rozwoju, od chwili
                                                    ) poczęcia do naturalnej śmierci.

                                                    M-W: Jednak przyznajesz, że jest to dopiero zaczyn na człowieka.

                                                    J: Nie, to nie jest ‘zaczyn na człowieka’ ale ‘poczęty człowiek,’ czyli
                                                    człowiek w początkowej fazie rozwoju. Wprowadzasz zwrot – zaczyn człowieka –
                                                    który jest jak preludium do ekwilibrystyki słownej w definiowaniu tego, kim
                                                    jest człowiek.

                                                    ) J: Skoro TV chce byc gościem w moim domu, to powinna zachowywac się jak
                                                    ) gość. Często jestem względem niej niegościnny – po prostu nie dopuszczam jej
                                                    ) do głosu. Kilku moich przyjaciół wywaliło ją z domu na zbity pysk.

                                                    M-W: Co akurat jest dla mnie gestem rozpaczy, bo świadczy o tym, że ci ludzie
                                                    nie
                                                    potrafią sobie poradzić z oglądaniem telewizji, tj. nie umieją zaorganizować
                                                    sobie korzystania z telewizji.

                                                    J: To nie gest rozpaczy, ale gest zdrowego rozsądku. Wyproszenie niewłaściwie
                                                    zachowującego się gościa jest rozsądkkiem, a nie rozpaczą. Jako rodzice chcą
                                                    chronić dzieci przed nieobliczalnym zachowaniem się TV.

                                                    ) J: Jeśli spojrzysz do Genezis, do opisu Stworzenia, to zobaczysz, że
                                                    ) wszystko, co stworzył Bóg, było dobre. Jednak ... kiedy człowiek upadł w
                                                    ) grzech, skażona została cała natura człowieka, a to pociągnęło za
                                                    ) sobą ‘uszkodzenie’; każdego elementu ludzkiego organizmu. W przyszłości Pan
                                                    ) Bóg obdarzy tych, którzy w niego uwierzyli, nowymi, nieśmiertelnymi i
                                                    ) nieskaziltelnymi (grzechem – a zatem i chorobą) ciałami.

                                                    M_W: Kolego, nie obrażaj mojej inteligencji. Uciekasz przed odpowiedzią na moje
                                                    pytanie (a zadam je zaraz po raz trzeci) i jeśli myślisz, że tego nie zauważę,
                                                    to znaczy, że uważasz mnie za idiotę. A tego nie lubię.
                                                    Ja nie mówię, co jest po śmierci albo zamiast niej. Ja mówię jedno: patrząc na
                                                    świat stworzony ponoć przez Boga widzę, że wiele jego dzieł jest bardzo
                                                    dalekich od doskonałości. Wracając do podanego przeze mnie przykładu: budowa
                                                    ludzkiego oka świadczy o tym, że jest to narząd wielokrotnie "przerabiany",
                                                    którego pierwotną funkcją (przed owymi przeróbkami) być może wcale nie było
                                                    widzenie (czyli absorpcja śiatła widzialnego). Co ty na to?

                                                    J: Kolego, po co ten emocjonalny ton, z poczuciem obrażenia inteligencji? Nie
                                                    uciekam od odpowiedzi, ale do ciebie nie dociera to, że na początku Stworzenie
                                                    Boże było DOBRE, jednak GRZECH spowodował uszkodzenie każdego elementu
                                                    stworzenia, w tym i oka.
                                                    W przyszłości, kiedy Bóg ODNOWI stworzenie, będzie ono znowu DOBRE, z tą
                                                    różnicą, że nie będzie podatne na uszkodzenia, jak było pierwotnie.
                                                    Mówisz o wadliwej konstrukcji oka, choć nie masz dostępu do pierwowzoru, tylko
                                                    późniejszej, zdefektowanej grzechem wersji. A nawet i ta zdefektowana wersja
                                                    ujawnia geniusz Stwórcy.

                                                    ) J: Mocno powiedziałem, ale ja byłem ślepy duchowo przez ponad 25 lat swego
                                                    ) życia. Nie dostrzegałem duchowego wymiaru rzeczywistości.

                                                    M-W: Ja dostrzegam duchowy wymiar świata, ale to nie ma nic wspólnego z Bogiem.
                                                    Powiem więcej - nie lubię owego przeciwstawienia: albo Bóg, albo metafizyczna
                                                    głusza. Nie lubię, bo to niejako przesądza, że ateiści są w jakiś sposób
                                                    upośledzeni, co z reguły kojarzy mi się w najlepszym przypadku z nawracaniem, a
                                                    w najgorszym - z eksterminacją.

                                                    J: Zatem według ciebie w czym przejawia się ten duchowy wymiar?
                                                    Mój światopogląd nie ogranicza się do tego, co lubię, albo nie. Gdybym swój
                                                    światopogląd budował w oparciu o to, co lubię, byłbym podobny do ludzi, o
                                                    których pisał apostoł Paweł:
                                                    2 Tym 4,3 Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale
                                                    według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce,
                                                    4,4 i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.

                                                    Nie traktuję ateizmu jako upośledzenia. Ich wiara w to, że nie ma Boga jest
                                                    antytezą wiary, że jest Bóg. Są ludźmi ‘wierzącymi inaczej.” Być może ich wiara
                                                    wynika z tego, że nigdy nie poznali Boga Biblii, a jego różne karykatury
                                                    promowaną przez fałszywe nauki o Bogu.
                                                    A jeśli idzie o nawracanie – to takie jest zadanie, jakie otrzymali
                                                    chrześcijanie – mówić innym o Jezusie, jako Panu i Zbawicielu. Jedni to
                                                    przyjmą, inni odrzucą. Tak samo jest z ateizmem. Promujesz ateizm – masz
                                                    nadzieję, że nawrócisz kogoś na ateizm i doświadczasz tego samego, jedni go
                                                    przyjmą, inni odrzucą. Jesteś tak samo zaangażowany w ateizację (nawracanie na
                                                    ateizm) jak ja w ewangelizację (nawracanie do Chrystusa).
                                                    A jeśli idzie o metody, to chrześcijaństwo biblijne nie posługuje się siłą.
                                                    Natomiast we współczesnym świecie eksterminacji są poddawani chrześcijanie.
                                                    Pomyśl ilu ich zginęło w ateistycznym ZSRR. To ateizm był promowany przemocą i
                                                    mordem. Trochę trzeźwiejszego myślenia.

                                                    ) J: Trzeba miec wielka wiarę, aby wierzyć, że ślepe i przypadkowe procesy
                                                    ) ukształtowały człowieka, zdolnego do myślenia, reproduckji; którego organizm
                                                    ) jest w stanie diagnozować pewne nieprawidłowości funckjonowania i je
                                                    ) naprawiać.
                                                    ) Ludzie nie wymyśli jeszcze takiej maszyny. A jesli wymyślą, to posłużą się
                                                    ) inteligencją.

                                                    M_W: Nie widzę problemu. To, że ewolucja doprowadziła nas do punktu, w którym
                                                    jesteśmy, nie znaczy, że nigdy nie było innych alternatyw. Powstanie człowieka
                                                    nie jest ani ukoronowaniem, ani celem ewolucji. Bo takie pojęcia w ewolucji nie
                                                    istnieją. Mnie nie przeszkadza, że jestem dzieckiem ślepej siły.

                                                    ) J: To skąd się wziął rozum i zdolność cvzłowieka do myślenia. Sam pisałeś, że
                                                    ) ewolucja jest ślepa i nic nie wie. Jak zatem m
                                                  • Gość: Jerzy Re: Prawo do istnienia: cecha wrodzona czy nadana IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 29.06.03, 23:17
                                                    Pozdrawiam,

                                                    I nadal pytam, czy prawo do istnienia jest cechą wrodzoną czy nabytą?

                                                    Jerzy
                                                  • mr_watchman Hej, hej! Witam po przerwie! 30.06.03, 15:50
                                                    Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                                                    > J: Nie rozumiem, jak chciałbyś oddzielić prawo do istnienia od wolności. Czy
                                                    > prawo do istnienia, to cecha ‘wrodzona’, pojawiająca się wraz z poczęciem
                                                    > człowieka, czy też ‘nadana’ mu przez innych ludzi?

                                                    W tak szerokim rozumieniu wolnością jest wszystko, skoro wolność jest tożsama
                                                    z prawem do życia. W istocie w tym prawie zamyka się całość ludzkiej
                                                    działalności.
                                                    Nie umiem odpowiedzieć, co jest źródłem prawa do życia. Natura?

                                                    > J: Zarzucasz mi tanią demagogię, ale sam nią kończysz. To prawda, że są
                                                    > ludzie, którzy kończą jako degeneraci, ale czy to ma być podstawą ich
                                                    > eliminowania jeszcze w stanie płodowym? Czy mamy je skazywać na karę śmierci
                                                    > i wykonać wyrok, zanim uczynili cokolwiek dobrego lub złego?

                                                    Nigdy nie twierdziłem, że uzasadnieniem aborcji powinno być domniemanie
                                                    pijaństwa czy bandytyzmu zabijanego płodu. Ja tylko twierdzę, że w większości
                                                    problem aborcji dotyczy rodzin biednych (z pogranicza patologii nawet),
                                                    których albo nie stać na antykoncepcję, albo którzy są słabo wyedukowani. Z
                                                    takich środowisk rzadko wywodzą się geniusze i tytani intelektu, choć
                                                    przyznaję, że w tym jest trochę demagogii.

                                                    > Ponadto, jak to sie ma do humanistycznej koncepcji pochodzenia zła w
                                                    > świecie? Skoro człowiek rodzi się dobry, tylko potem zostaje popsuty przez
                                                    > otocznie, to w takim razie otoczenie powinno być zmienione. Humanizm
                                                    > chciałby jednak odczłowieczyć nienarodzone dzieci i pozbawić jej prawa do
                                                    > istnienia na podstawie hipotetycznego założenia, że wśród nich mogą być
                                                    > przyszli przestępcy.

                                                    Na mój nos brzmi to jak uogólnienie zlepku kilku pomysłów. Wydaje mi się
                                                    raczej, że ów humanizm zadaje pytanie, czy lepiej pozwolić na aborcję, czy
                                                    lepiej dopuścić do porzucania noworodków na śmietnik.

                                                    > Jedmak to założenie jest sprzeczne z humanistycznym spojrzeniem na
                                                    > człowieka, że rodzi się z natury jako dobry.

                                                    Ja tak nie zakładam. Niby dlaczego człowiek rodzi się dobry?

                                                    > I tutaj mamy paradoks, gdyż chrześcijaństwo, które wyznaje, że człowiek
                                                    > rodzi się z natury grzeszny, chce chronić tego potencjalnego grzesznika,
                                                    > pozwolić się mu narodzić, faktycznie zgrzeszyć, ale ... chce mu też pokazać
                                                    > kogoś, kto go może wybawić od tej natury i skutków grzechu. Mówię tutaj
                                                    > oczywiście o Jezusie Chrystusie Biblii, nie katolicyzmu.

                                                    Powyższe jednak sprawdza się tylko w sytuacji, kiedy wszyscy nie tylko wierzą
                                                    w Boga, ale i postępują zgodnie z jego prawem. To nierealne.

                                                    > J: Nie, to nie jest ‘zaczyn na człowieka’ ale ‘poczęty człowiek,’ czyli
                                                    > człowiek w początkowej fazie rozwoju. Wprowadzasz zwrot – zaczyn człowiek
                                                    > a – który jest jak preludium do ekwilibrystyki słownej w definiowaniu tego,
                                                    > kim jest człowiek.

                                                    Tak jak ci pisałem - mam opory (estetyczne, filozoficzne itp.), aby
                                                    jednokomórkowy twór nazwać człowiekiem - istotą, która myśli, czuje itp.

                                                    > J: To nie gest rozpaczy, ale gest zdrowego rozsądku. Wyproszenie
                                                    > miewłaściwie zachowującego się gościa jest rozsądkkiem, a nie rozpaczą. Jako
                                                    > rodzice chcą chronić dzieci przed nieobliczalnym zachowaniem się TV.

                                                    Ale w ten sposób pozbawiają siebie i swoje dzieci możliwości nauki bardzo
                                                    ważnej umiejętności - umiejętności wyboru, co jest immanentnie wpisane w
                                                    wolność. Wcześniej czy później to dziecko będzie miało kontakt z telewizją
                                                    (chociażby słuchając opowieści kolegów w szkole).

                                                    > J: Kolego, po co ten emocjonalny ton, z poczuciem obrażenia inteligencji?

                                                    Nie lubię, kiedy ktoś inteligentny udaje, że nie rozumie pytania. Odbieram to
                                                    jako przejaw jego nienajlepszej opinii o mojej inteligencji.

                                                    > Nie uciekam od odpowiedzi, ale do ciebie nie dociera to, że na początku
                                                    > Stworzenie Boże było DOBRE, jednak GRZECH spowodował uszkodzenie każdego
                                                    > elementu stworzenia, w tym i oka.

                                                    Czy człowiek stworzony przez Boga miał oczy tak samo skontruowane (w sensie
                                                    mechaniki i potyki) jak człowiek... No właśnie, jaki? Czym ja się różnię
                                                    anatomicznie od Adama?

                                                    > W przyszłości, kiedy Bóg ODNOWI stworzenie, będzie ono znowu DOBRE, z tą
                                                    > różnicą, że nie będzie podatne na uszkodzenia, jak było pierwotnie.

                                                    Świetnie, ale ja kolejny raz powtarzam - nie pytam, o to co BĘDZIE, ale o to,
                                                    co JEST.

                                                    > Mówisz o wadliwej konstrukcji oka, choć nie masz dostępu do pierwowzoru,
                                                    > tylko późniejszej, zdefektowanej grzechem wersji. A nawet i ta zdefektowana
                                                    > wersja ujawnia geniusz Stwórcy.

                                                    A więc jaki grzech sprawił, że budowa oka uległa zmianie?

                                                    > J: Zatem według ciebie w czym przejawia się ten duchowy wymiar?

                                                    Moją wyobraźnią. Moim poszukiwaniem prawdy. Moim bólem istnienia. Moimi
                                                    pytaniami o sens tego wszystkiego wokół. Moją wreszcie próbą intelektualnego i
                                                    emocjonalnego zmierzenia się z odpowiedziami, jakie poznaję.

                                                    > Nie traktuję ateizmu jako upośledzenia. Ich wiara w to, że nie ma Boga jest
                                                    > antytezą wiary, że jest Bóg. Są ludźmi ‘wierzącymi inaczej.” Być może ich
                                                    > wiara wynika z tego, że nigdy nie poznali Boga Biblii, a jego różne
                                                    > karykatury promowaną przez fałszywe nauki o Bogu.

                                                    Więc mówię ci: mój ateizm wynika z tego, że a. nie "czuję" Boga (mam nadzieję,
                                                    że wiesz, o co mi chodzi); b. nie mam potrzeby go czuć.

                                                    > A jeśli idzie o nawracanie – to takie jest zadanie, jakie otrzymali
                                                    > chrześcijanie – mówić innym o Jezusie, jako Panu i Zbawicielu. Jedni to
                                                    > przyjmą, inni odrzucą. Tak samo jest z ateizmem. Promujesz ateizm – masz
                                                    > nadzieję, że nawrócisz kogoś na ateizm i doświadczasz tego samego, jedni go
                                                    > przyjmą, inni odrzucą. Jesteś tak samo zaangażowany w ateizację (nawracanie
                                                    > na ateizm) jak ja w ewangelizację (nawracanie do Chrystusa).

                                                    Ja nikogo nie nawracam, bo do tego konieczne jest przekonanie o swojej
                                                    słuszności. A ja - mimo że jestem ateistą - nie mam pewności, czy Bóg
                                                    istnieje. Bo może istnieje - skąd mam wiedzieć?

                                                    > A jeśli idzie o metody, to chrześcijaństwo biblijne nie posługuje się siłą.
                                                    > Natomiast we współczesnym świecie eksterminacji są poddawani chrześcijanie.
                                                    > Pomyśl ilu ich zginęło w ateistycznym ZSRR. To ateizm był promowany przemocą
                                                    > i mordem. Trochę trzeźwiejszego myślenia.

                                                    Zabija zawsze człowiek, a nie ideologia czy religia, które są tylko bardzo
                                                    wygodnym wytłumaczeniem własnych czynów.
                                                  • mr_watchman Niecierpliwię się 03.07.03, 14:02
                                                  • Gość: Jerzy Prawo do istnienia i do wolności IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.03, 00:36
                                                    Widzę, że się znowu niecierpliwisz. Nie mama ostatnio zbytnio czasu na szachy z
                                                    tobą, chwilami tylko na ping ponga z innymi dyskutantami.

                                                    Jakoś umknęło mi uwagi, czy odpowiedziałeś na pytanie:

                                                    Czy odrzucanie Jezusa nie jest pogardą dla niego i jego cierpienia?
                                                    A teraz wracam do naszej dyskusji:


                                                    > J: Nie rozumiem, jak chciałbyś oddzielić prawo do istnienia od wolności. Czy
                                                    > prawo do istnienia, to cecha ‘wrodzona’, pojawiająca się wraz z poczęciem
                                                    > człowieka, czy też ‘nadana’ mu przez innych ludzi?

                                                    M_W: W tak szerokim rozumieniu wolnością jest wszystko, skoro wolność jest
                                                    tożsama
                                                    z prawem do życia. W istocie w tym prawie zamyka się całość ludzkiej
                                                    działalności.
                                                    Nie umiem odpowiedzieć, co jest źródłem prawa do życia. Natura?

                                                    J: Moim zdaniem, źle postawiłeś pytanie. Powinno brzmieć, KTO jest źródłem
                                                    prawa.
                                                    Źródłem prawa musi być jakaś inteligencja. Zatem, moje pytanie postawię
                                                    inaczej: czy człowiek nadaje drugiemu człowiekowi prawo do życia, czy prawo to
                                                    pochodzi spoza człowieka, od inteligencji, która go stworzyła?
                                                    Ponadto, z moich wypowiedzi nie możesz wyciągnąć wniosku, że wolność jest
                                                    tożsama z prawem do życia, ale raczej, że wolność wiąże się z prawem do życia.
                                                    A kiedy mówimy o wolności, to od czego ma być wolny człowiek i do czego? Czy
                                                    nałogowy alkoholik czy narkoman jest wolny?

                                                    > J: Zarzucasz mi tanią demagogię, ale sam nią kończysz. To prawda, że są
                                                    > ludzie, którzy kończą jako degeneraci, ale czy to ma być podstawą ich
                                                    > eliminowania jeszcze w stanie płodowym? Czy mamy je skazywać na karę śmierci
                                                    > i wykonać wyrok, zanim uczynili cokolwiek dobrego lub złego?

                                                    M_W: Nigdy nie twierdziłem, że uzasadnieniem aborcji powinno być domniemanie
                                                    pijaństwa czy bandytyzmu zabijanego płodu. Ja tylko twierdzę, że w większości
                                                    problem aborcji dotyczy rodzin biednych (z pogranicza patologii nawet),
                                                    których albo nie stać na antykoncepcję, albo którzy są słabo wyedukowani. Z
                                                    takich środowisk rzadko wywodzą się geniusze i tytani intelektu, choć
                                                    przyznaję, że w tym jest trochę demagogii.

                                                    J: Widzę, że się zgadzamy w kwestii domniemania. Twoje dalsze stwierdzenie może
                                                    i ma pokrycie w obserwacji życia, ale mimo to, nie możemy pozbawiać prawa do
                                                    życia dzieci poczętych w biednych rodzinach.

                                                    > Ponadto, jak to sie ma do humanistycznej koncepcji pochodzenia zła w
                                                    > świecie? Skoro człowiek rodzi się dobry, tylko potem zostaje popsuty przez
                                                    > otocznie, to w takim razie otoczenie powinno być zmienione. Humanizm
                                                    > chciałby jednak odczłowieczyć nienarodzone dzieci i pozbawić jej prawa do
                                                    > istnienia na podstawie hipotetycznego założenia, że wśród nich mogą być
                                                    > przyszli przestępcy.

                                                    M_W: Na mój nos brzmi to jak uogólnienie zlepku kilku pomysłów. Wydaje mi się
                                                    raczej, że ów humanizm zadaje pytanie, czy lepiej pozwolić na aborcję, czy
                                                    lepiej dopuścić do porzucania noworodków na śmietnik.

                                                    J: Obydwa zachowania są patologiczne. Twoje pytanie wychodzi z domniemania, że
                                                    noworodek może być wyrzucony na śmietnik, zatem może lepiej wcześniej dokonać
                                                    aborcji. Zmieniłeś jedno domniemanie (co z niego wyrośnie), na inne – a może
                                                    zostanie wyrzucony na śmietnik. Twój humanizm chciałby rozwiązać ten domniemany
                                                    problem przez aborcję.

                                                    > Jedmak to założenie jest sprzeczne z humanistycznym spojrzeniem na
                                                    > człowieka, że rodzi się z natury jako dobry.

                                                    M_W: Ja tak nie zakładam. Niby dlaczego człowiek rodzi się dobry?

                                                    J: OK., zakładam, że jesteś nietypowym humanistą, który uważa, że człowiek
                                                    rodzi się ze skłonnością do złego. Czyli tutaj jesteśmy zgodni, o ile moje
                                                    założenie jest właściwe.

                                                    > I tutaj mamy paradoks, gdyż chrześcijaństwo, które wyznaje, że człowiek
                                                    > rodzi się z natury grzeszny, chce chronić tego potencjalnego grzesznika,
                                                    > pozwolić się mu narodzić, faktycznie zgrzeszyć, ale ... chce mu też pokazać
                                                    > kogoś, kto go może wybawić od tej natury i skutków grzechu. Mówię tutaj
                                                    > oczywiście o Jezusie Chrystusie Biblii, nie katolicyzmu.

                                                    M_W: Powyższe jednak sprawdza się tylko w sytuacji, kiedy wszyscy nie tylko
                                                    wierzą
                                                    w Boga, ale i postępują zgodnie z jego prawem. To nierealne.

                                                    J: Twoje założenie moim zdaniem jest błędne. Wiara w istnienie Boga nie jest
                                                    udziałem wszystkich ludzi. Bóg chce, aby Jego Słowo było głoszone wszystkim
                                                    ludziom, ale to nie znaczy, że wszyscy uwierzą. Jednak każdy ma mieć szansę na
                                                    poznanie Boga Biblii.
                                                    Człowiek może poznawać prawa, a mimo to je łamać. Poznawanie prawa a
                                                    przestrzeganie go to dwie różne rzeczy. Zbawienie nie dokonuje się przez
                                                    przestrzeganie przykazań Bożych – rób to, nie rób tamtego – lecz poprzez wiarę
                                                    w zbawcze dzieło Jezusa.

                                                    > J: Nie, to nie jest ‘zaczyn na człowieka’ ale ‘poczęty człowiek,’ czyli
                                                    > człowiek w początkowej fazie rozwoju. Wprowadzasz zwrot – zaczyn człowiek
                                                    > a – który jest jak preludium do ekwilibrystyki słownej w definiowaniu tego,
                                                    > kim jest człowiek.

                                                    M_W: Tak jak ci pisałem - mam opory (estetyczne, filozoficzne itp.), aby
                                                    jednokomórkowy twór nazwać człowiekiem - istotą, która myśli, czuje itp.

                                                    J: Jednokomórkowy twór może nie myśli, ale zmierzasz w niebezpiecznym kierunku
                                                    odnośnie definiowania tego, kim jest człowiek. Czy dopiero wtedy, kiedy myśli,
                                                    czuje, itp.?
                                                    Czy kiedy stracisz przytomność przestaniesz być człowiekiem?

                                                    > J: To nie gest rozpaczy, ale gest zdrowego rozsądku. Wyproszenie
                                                    > miewłaściwie zachowującego się gościa jest rozsądkkiem, a nie rozpaczą. Jako
                                                    > rodzice chcą chronić dzieci przed nieobliczalnym zachowaniem się TV.

                                                    M_W: Ale w ten sposób pozbawiają siebie i swoje dzieci możliwości nauki bardzo
                                                    ważnej umiejętności - umiejętności wyboru, co jest immanentnie wpisane w
                                                    wolność. Wcześniej czy później to dziecko będzie miało kontakt z telewizją
                                                    (chociażby słuchając opowieści kolegów w szkole).

                                                    J: Nie mam wpływu na to, kogo spotkam na ulicy, ale mam wpływ na to, kogo
                                                    wpuszczę do swego domu. Kiedy TV zachowuje się jak nieobliczalny gość, to ją
                                                    wypraszam. Czy to gest rozpaczy i oznaka bezradności?

                                                  • Gość: Jerzy Prawo do istnienia i do wolności, cd IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.03, 00:38
                                                    > J: Kolego, po co ten emocjonalny ton, z poczuciem obrażenia inteligencji?

                                                    M_W: Nie lubię, kiedy ktoś inteligentny udaje, że nie rozumie pytania. Odbieram
                                                    to
                                                    jako przejaw jego nienajlepszej opinii o mojej inteligencji.

                                                    J: Tak więc czujesz się urażony w oparciu o własne domniemania.

                                                    > Nie uciekam od odpowiedzi, ale do ciebie nie dociera to, że na początku
                                                    > Stworzenie Boże było DOBRE, jednak GRZECH spowodował uszkodzenie każdego
                                                    > elementu stworzenia, w tym i oka.

                                                    M_W: Czy człowiek stworzony przez Boga miał oczy tak samo skontruowane (w
                                                    sensie
                                                    mechaniki i optyki) jak człowiek... No właśnie, jaki? Czym ja się różnię
                                                    anatomicznie od Adama?

                                                    J: Jego pierwotna genetyka nie była niczym nie skażona, niczym zdefektowana.
                                                    Nasza jest zdefektowana od chwili naszego poczęcia.

                                                    > W przyszłości, kiedy Bóg ODNOWI stworzenie, będzie ono znowu DOBRE, z tą
                                                    > różnicą, że nie będzie podatne na uszkodzenia, jak było pierwotnie.

                                                    M_W: Świetnie, ale ja kolejny raz powtarzam - nie pytam, o to co BĘDZIE, ale o
                                                    to,
                                                    co JEST.

                                                    J: Jest grzeszny człowiek, który mimo zdefektowanej genetyki, jest zdolny do
                                                    poznawania Boga.

                                                    > Mówisz o wadliwej konstrukcji oka, choć nie masz dostępu do pierwowzoru,
                                                    > tylko późniejszej, zdefektowanej grzechem wersji. A nawet i ta zdefektowana
                                                    > wersja ujawnia geniusz Stwórcy.

                                                    M_W: A więc jaki grzech sprawił, że budowa oka uległa zmianie?

                                                    J: Grzech nieposłuszeństwa wobec Boga sprawił uszkodzenie nie tylko oka, ale
                                                    praktycznie każdego organu. W miarę rodzenia się kolejnych pokoleń, ujawniały
                                                    się coraz to nowe defekty. Każdy z nas ma jedne organy silniejsze, inne
                                                    słabsze. Obawiam się, że współczesna ludzkość przyśpiesza proces destrukcji
                                                    genetyki człowieka, przez co ujawniają się coraz to nowe schorzenia.

                                                    > J: Zatem według ciebie w czym przejawia się ten duchowy wymiar?

                                                    M_W: Moją wyobraźnią. Moim poszukiwaniem prawdy. Moim bólem istnienia. Moimi
                                                    pytaniami o sens tego wszystkiego wokół. Moją wreszcie próbą intelektualnego i
                                                    emocjonalnego zmierzenia się z odpowiedziami, jakie poznaję.

                                                    J: Życzę zatem znalezienia takiej odpowiedzi, która zaspokoi twoje potrzeby
                                                    intelektualne i emocjonalne.

                                                    > Nie traktuję ateizmu jako upośledzenia. Ich wiara w to, że nie ma Boga jest
                                                    > antytezą wiary, że jest Bóg. Są ludźmi ‘wierzącymi inaczej.” Być może ich
                                                    > wiara wynika z tego, że nigdy nie poznali Boga Biblii, a jego różne
                                                    > karykatury promowane przez fałszywe nauki o Bogu.

                                                    M_W: Więc mówię ci: mój ateizm wynika z tego, że a. nie "czuję" Boga (mam
                                                    nadzieję,
                                                    że wiesz, o co mi chodzi); b. nie mam potrzeby go czuć.

                                                    > A jeśli idzie o nawracanie – to takie jest zadanie, jakie otrzymali
                                                    > chrześcijanie – mówić innym o Jezusie, jako Panu i Zbawicielu. Jedni to
                                                    > przyjmą, inni odrzucą. Tak samo jest z ateizmem. Promujesz ateizm – masz
                                                    > nadzieję, że nawrócisz kogoś na ateizm i doświadczasz tego samego, jedni go
                                                    > przyjmą, inni odrzucą. Jesteś tak samo zaangażowany w ateizację (nawracanie
                                                    > na ateizm) jak ja w ewangelizację (nawracanie do Chrystusa).

                                                    M_W: Ja nikogo nie nawracam, bo do tego konieczne jest przekonanie o swojej
                                                    słuszności. A ja - mimo że jestem ateistą - nie mam pewności, czy Bóg
                                                    istnieje. Bo może istnieje - skąd mam wiedzieć?

                                                    J: OK., kiedy chrześcijanin przedstawia swoje poglądy, zarzuca się mu, że
                                                    próbuje nawracać ludzi. „Nawracanie’ jest traktowane jako coś negatywnego.
                                                    Jednak to samo można powiedzieć o wyznawcy jakiegokolwiek poglądu, że kiedy go
                                                    przedstawia, próbuje nawracać ludzi, jednak to negatywne zabarwienie promuje
                                                    się tylko na chrześcijan. Dlaczego?

                                                    > A jeśli idzie o metody, to chrześcijaństwo biblijne nie posługuje się siłą.
                                                    > Natomiast we współczesnym świecie eksterminacji są poddawani chrześcijanie.
                                                    > Pomyśl ilu ich zginęło w ateistycznym ZSRR. To ateizm był promowany przemocą
                                                    > i mordem. Trochę trzeźwiejszego myślenia.

                                                    M_W: Zabija zawsze człowiek, a nie ideologia czy religia, które są tylko bardzo
                                                    wygodnym wytłumaczeniem własnych czynów.

                                                    J: Masz rację, ale nie każda ideologia wyznaje zasadę: cel uświęca środki.
                                                    Ateizacja ZSRR pociągnęła za sobą potworne zbrodnie, a mimo to nie wytępiono
                                                    tam ani chrześcijan ani chrześcijaństwa.

                                                    Pozdrawiam,
                                                    Jerzy

                                                  • mr_watchman Re: Prawo do istnienia i do wolności, cd 04.07.03, 10:07
                                                    Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                                                    > J: Tak więc czujesz się urażony w oparciu o własne domniemania.

                                                    Może zakończmy ten temat. Gdybyś odpowiedział na pytanie, nie byłoby tej
                                                    wymiany domniemań i przypuszczeń.

                                                    > J: Jego pierwotna genetyka nie była niczym nie skażona, niczym zdefektowana.
                                                    > Nasza jest zdefektowana od chwili naszego poczęcia.

                                                    A więc był Adam anatomicznie taki sam jak ja czy nie?

                                                    > J: Jest grzeszny człowiek, który mimo zdefektowanej genetyki, jest zdolny do
                                                    > poznawania Boga.

                                                    Fajnie, ale ja pytam o budowę oka, a nie o zdolności poznawcze. Może powiem
                                                    wprost - ludzki aparat wzrokowy jest skonstruowany nieporęcznie, wręcz
                                                    nieporadnie nawet (a jak na dzieło twórcy doskonałego jest po prostu
                                                    fuszerką). Nauka tłumaczy to w prosty sposób - oko jest organem, który
                                                    wykształacał się przez miliony lat w toku ewolucji, która kierowała się nie
                                                    estetyką i nawet nie funkcjonalnością, ale - koniecznością przeżycia. Innymi
                                                    słowy - niezmienne pozostaje to, co nie szkodzi przetrwaniu i rozmnożeniu się,
                                                    nawet jeśli nie pomaga w innych czynnościach, a czasem nawet - przeszkadza.

                                                    > J: Grzech nieposłuszeństwa wobec Boga sprawił uszkodzenie nie tylko oka, ale
                                                    > praktycznie każdego organu. W miarę rodzenia się kolejnych pokoleń,
                                                    > ujawniały się coraz to nowe defekty. Każdy z nas ma jedne organy silniejsze,
                                                    > inne słabsze. Obawiam się, że współczesna ludzkość przyśpiesza proces
                                                    > destrukcji genetyki człowieka, przez co ujawniają się coraz to nowe
                                                    > schorzenia.

                                                    Trzy błędy. Po pierwsze, ja nie mówię o defektach organów człowieka, ale o
                                                    tym, że budowa niektórych z nich zdecydowanie nie wskazuje, aby były dziełem
                                                    świadomego twórcy. Po drugie, to, że różni ludzie mają różne dysfunkcje
                                                    poszczególnych organów, dowodzi tylko tego, że się różnimy. Po trzecie, nie
                                                    destruujemy naszej genetyki, ale hamujemy proces ewolucji ratując ludzi,
                                                    którzy jeszcze pięćdziesiąt lat temu nie przeżyliby nawet minuty.

                                                    > J: Życzę zatem znalezienia takiej odpowiedzi, która zaspokoi twoje potrzeby
                                                    > intelektualne i emocjonalne.

                                                    Ale ja jej nie chcę znaleźć. Rzecz w tym, aby gonić króliczka, a nie - go
                                                    złapać. Metafizyka to zadawanie sobie pytań, a nie - znajdywanie odpowiedzi.

                                                    > J: OK., kiedy chrześcijanin przedstawia swoje poglądy, zarzuca się mu, że
                                                    > próbuje nawracać ludzi. „Nawracanie’ jest traktowane jako coś negatywnego.
                                                    > Jednak to samo można powiedzieć o wyznawcy jakiegokolwiek poglądu, że kiedy
                                                    > go przedstawia, próbuje nawracać ludzi, jednak to negatywne zabarwienie
                                                    > promuje się tylko na chrześcijan. Dlaczego?

                                                    Dziwisz się? Do tej pory nawracanie w duchu chrześciajńskim było dziełem
                                                    miecza. Za negowanie ewolucjonizmu jeszcze nikt życia nie stracił.

                                                    > J: Masz rację, ale nie każda ideologia wyznaje zasadę: cel uświęca środki.
                                                    > Ateizacja ZSRR pociągnęła za sobą potworne zbrodnie, a mimo to nie wytępiono
                                                    > tam ani chrześcijan ani chrześcijaństwa.

                                                    Co dowodzi, że potrzeba wiary jest w człowieku bardzo silna. I bardzo dobrze,
                                                    bo wiara - jak wiadomo - góry przenosi i dzięki niej człowiek jest silniejszy.

                                                    > Pozdrawiam,
                                                    > Jerzy

                                                    Ukłony (mrw)
                                                  • Gość: Jerzy Adam anatomicznie był taki sam jak ty i ja IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 05.07.03, 10:36

                                                    > J: Jego pierwotna genetyka nie była niczym nie skażona, niczym zdefektowana.
                                                    > Nasza jest zdefektowana od chwili naszego poczęcia.

                                                    M-W: A więc był Adam anatomicznie taki sam jak ja czy nie?

                                                    J: Tak, jestes jego dalekim potomkiem, tak samo jak ja.

                                                    > J: Jest grzeszny człowiek, który mimo zdefektowanej genetyki, jest zdolny do
                                                    > poznawania Boga.

                                                    M-W: Fajnie, ale ja pytam o budowę oka, a nie o zdolności poznawcze. Może
                                                    powiem
                                                    wprost - ludzki aparat wzrokowy jest skonstruowany nieporęcznie, wręcz
                                                    nieporadnie nawet (a jak na dzieło twórcy doskonałego jest po prostu
                                                    fuszerką). Nauka tłumaczy to w prosty sposób - oko jest organem, który
                                                    wykształacał się przez miliony lat w toku ewolucji, która kierowała się nie
                                                    estetyką i nawet nie funkcjonalnością, ale - koniecznością przeżycia. Innymi
                                                    słowy - niezmienne pozostaje to, co nie szkodzi przetrwaniu i rozmnożeniu się,
                                                    nawet jeśli nie pomaga w innych czynnościach, a czasem nawet - przeszkadza.

                                                    J: Gratuluje dobrego samopoczucia, kiedy dzieło Stówrcy nazywasz fuszerką i
                                                    wolisz przyjąć wyjaśnienie, rzekomo ‘naukowe’, że oko powstało na drodze
                                                    ewolucji. Kamera filmowa chyba też – z aparatu fotograficznego.
                                                    Humaniści przyjmują bardzo butną postawę w tym sensie, że teorie związane z
                                                    ewolucją, nazywają ‘naukowymi’, natomiast odmawiają naukowości wyjaśnieniom
                                                    kreacjonistycznym. Nauki informacyjne dowodzą jednak, że cokolwiek jesty
                                                    złożonego i teleologicznego, ma swego konstruktora. Nauka jest coraz mocniej po
                                                    stronie kreacjonizmu. Ewolucja to teoria nie poparta jakimikolwiek dowodami
                                                    naukowymi.


                                                    > J: Grzech nieposłuszeństwa wobec Boga sprawił uszkodzenie nie tylko oka, ale
                                                    > praktycznie każdego organu. W miarę rodzenia się kolejnych pokoleń,
                                                    > ujawniały się coraz to nowe defekty. Każdy z nas ma jedne organy silniejsze,
                                                    > inne słabsze. Obawiam się, że współczesna ludzkość przyśpiesza proces
                                                    > destrukcji genetyki człowieka, przez co ujawniają się coraz to nowe
                                                    > schorzenia.

                                                    M-W: Trzy błędy. Po pierwsze, ja nie mówię o defektach organów człowieka, ale o
                                                    tym, że budowa niektórych z nich zdecydowanie nie wskazuje, aby były dziełem
                                                    świadomego twórcy. Po drugie, to, że różni ludzie mają różne dysfunkcje
                                                    poszczególnych organów, dowodzi tylko tego, że się różnimy. Po trzecie, nie
                                                    destruujemy naszej genetyki, ale hamujemy proces ewolucji ratując ludzi,
                                                    którzy jeszcze pięćdziesiąt lat temu nie przeżyliby nawet minuty.

                                                    J: Które to organy według ciebie nie mogą być dziełem świadomego stwórcy?
                                                    Po drugie, dysfunckcje naszych organów są skutkiem upadku człowieka w grzech i
                                                    choćbyśmu nie wiem jak się starali, nie uczynimy człowieka wiecznym.
                                                    Po trzecie, nie za bardzo rozumiem twoje stwierdzenie, że hamujemy proces
                                                    ewolucji. Jakiej ewolucji? Mikro czy makro? Dotychczas myslałem, że humaniści –
                                                    w tym i komuniści - chcieli stymulować ewolucją aby przyspieszyć powstanie
                                                    szczęśliwego społeczeństwa, które nie potrzebuje Boga. To nie ewolucja uśmierca
                                                    człowieka, ale grzech i jego skutki. Chwała Bogu, że daje nam odkrywać
                                                    mechanizmy powstawania chorób i im przeciwdziałać – ludzie mają dłużej szansę
                                                    na poznanie Boga i zawierzenie mu. Bóg jest łaskawy i cierpliwy.

                                                    > J: Życzę zatem znalezienia takiej odpowiedzi, która zaspokoi twoje potrzeby
                                                    > intelektualne i emocjonalne.

                                                    M-W: Ale ja jej nie chcę znaleźć. Rzecz w tym, aby gonić króliczka, a nie - go
                                                    złapać. Metafizyka to zadawanie sobie pytań, a nie - znajdywanie odpowiedzi.

                                                    J: Na pewne pytania w końcy będziesz chciał znaleść odpowiedź, jak co się ze
                                                    mną stanie po śmierci? Albo, co czy można mieć życie wieczne? Czy jest ktoś,
                                                    kto rozumie każdy mój ból? ...
                                                    Biblia daje nam na te pytania jasne odpowiedzi, które mają decydujący wpływ na
                                                    poczucie bezpieczeństwa.

                                                    > J: OK., kiedy chrześcijanin przedstawia swoje poglądy, zarzuca się mu, że
                                                    > próbuje nawracać ludzi. „Nawracanie’ jest traktowane jako coś negatywnego.
                                                    > Jednak to samo można powiedzieć o wyznawcy jakiegokolwiek poglądu, że kiedy
                                                    > go przedstawia, próbuje nawracać ludzi, jednak to negatywne zabarwienie
                                                    > promuje się tylko na chrześcijan. Dlaczego?

                                                    M-W: Dziwisz się? Do tej pory nawracanie w duchu chrześciajńskim było dziełem
                                                    miecza. Za negowanie ewolucjonizmu jeszcze nikt życia nie stracił.

                                                    J: Mylisz katolicyzm z chrześcijaństwem. Gdybyś nigdy nie widział owcy i
                                                    widzuiałbys tylko wilki przebrane za owcę, to być może myślałbyś, że tak
                                                    wyglądają owce. Katolicyzm rzymski zwalczał chrześcijaństwo, był bardzo szybki
                                                    w rozpalaniu stosów względem tych, których traktował jako heretyków, choćby
                                                    Husa, czy Waldensów. A czy za negowanie ewolucji nikt życia nie stracił, tego
                                                    nie byłbym taki pewien. Kreacjonistów w ZSRR ‘leczono’ elektrowstrząsami w
                                                    zakładach psychiatrycznych, bardzo humanitarnie.

                                                    > J: Masz rację, ale nie każda ideologia wyznaje zasadę: cel uświęca środki.
                                                    > Ateizacja ZSRR pociągnęła za sobą potworne zbrodnie, a mimo to nie wytępiono
                                                    > tam ani chrześcijan ani chrześcijaństwa.

                                                    M-W: Co dowodzi, że potrzeba wiary jest w człowieku bardzo silna. I bardzo
                                                    dobrze,
                                                    bo wiara - jak wiadomo - góry przenosi i dzięki niej człowiek jest silniejszy.

                                                    J: W co niby ma wierzyć człowiek? To prawda, że dzięki wierze człowiek staje
                                                    się silnijeszy. Dlaczego zatem ateiści chcieli ja w ludziach zniszczyć? To, że
                                                    człowieki w coś wierzy, daje mu jakąś nadzieję na przyszłość, choć wiele takich
                                                    wiar, to tylko iluzje, projekccje właśnych tęksnot. Jest tylko jedna wiara,
                                                    która prówadzi do życia wiecznego – przez Zmartwychwstałego Jezusa. Ta wiara
                                                    opiera się na fakcie zmartywchwstania – skoro bÓg wskrzesił Jezusa, tą samą
                                                    mocą wskrzesi tych, którzy w niego uwierzyli. Założyciele innych religii mówili
                                                    o życiu wiecznym , lecz nadal sami leżą w grobach. Jezus Zmartwychwstał i na
                                                    tym fakcie opiera się wiara chrześcijan.

                                                    Przyjemnego weekendu,

                                                    Jerzy
                                                  • mr_watchman Re: Adam anatomicznie był taki sam jak ty i ja 07.07.03, 10:03
                                                    Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                                                    > J: Tak, jestes jego dalekim potomkiem, tak samo jak ja.

                                                    Czyli jeszcze przed grzechem pierworodnym budowa jego oka była identyczna jak
                                                    mojego?

                                                    > J: Gratuluje dobrego samopoczucia, kiedy dzieło Stówrcy nazywasz fuszerką i
                                                    > wolisz przyjąć wyjaśnienie, rzekomo ‘naukowe’, że oko powstało na
                                                    > drodze ewolucji.

                                                    Używam w stosunku do obudowy ludzkiego oka pojęcia "fuszerka" właśnie dlatego,
                                                    że wiem, że nie jest ono dziełem świadomego twórcy, ale - przypadkowej i
                                                    ślepej ewolucji.
                                                    Dlaczego "rzekomo" naukowe? Co jest naukowego w Biblii?

                                                    > Kamera filmowa chyba też – z aparatu fotograficznego.

                                                    Kamera jest akurat przedmiotem nieożywionym (jak i aparat foto).

                                                    > Humaniści przyjmują bardzo butną postawę w tym sensie, że teorie związane z
                                                    > ewolucją, nazywają ‘naukowymi’, natomiast odmawiają naukowości
                                                    > wyjaśnieniom kreacjonistycznym.

                                                    A są naukowe!? Przecież nauka opiera sią na dowodach, obserwacjach itp. - jest
                                                    SPRAWDZALNA (mierzalna). Udowodnij zatem, że Bóg stworzył świat w siedem dni.

                                                    > Nauki informacyjne dowodzą jednak, że cokolwiek jesty złożonego i
                                                    > teleologicznego, ma swego konstruktora.

                                                    A jakie to są owe nauki informacyjne?

                                                    > Nauka jest coraz mocniej po stronie kreacjonizmu.

                                                    Nie, to twoje pobożne życzenie.

                                                    > Ewolucja to teoria nie poparta jakimikolwiek dowodami naukowymi.

                                                    No tak - kiedy ci brak argumentu, wolisz skłamać. Czy to aby nie grzech?

                                                    > J: Które to organy według ciebie nie mogą być dziełem świadomego stwórcy?

                                                    Żaden nie jest.

                                                    > Po drugie, dysfunckcje naszych organów są skutkiem upadku człowieka w grzech
                                                    > i choćbyśmu nie wiem jak się starali, nie uczynimy człowieka wiecznym.

                                                    Nigdy o tym nie pisałem, więc nie rozumiem co to za argument.

                                                    > Po trzecie, nie za bardzo rozumiem twoje stwierdzenie, że hamujemy proces
                                                    > ewolucji. Jakiej ewolucji? Mikro czy makro?

                                                    A skąd wytrzasnąłeś pojęcie ewolucja mikro i makro? Kto wymyślił taką bzdurę?

                                                    > Dotychczas myslałem, że humaniści w tym i komuniści - chcieli stymulować
                                                    > ewolucją aby przyspieszyć powstanie szczęśliwego społeczeństwa, które nie
                                                    > potrzebuje Boga.

                                                    Nie jestem ani komunistą, ani humanistą. Nie mnie pytaj, co oni chcieli
                                                    przyspieszać. Ewolucja polega na tym, że większe szanse na przeżycie (i
                                                    rozmnożenie) mają organizmy lepiej dostosowane do środowiska (skróciłem całość
                                                    do doboru naturalnego, bo wydaje mi się łatwiejszy do zrozumienia). Siłą
                                                    rzeczy utrzymując przy życiu istoty niedostosowane zwiększamy
                                                    prawdopodobieństwa włączenia ich genów do ogólnej puli genów człowieka. Na tym
                                                    polega mechnizm ewolucyjny.

                                                    > To nie ewolucja uśmierca człowieka, ale grzech i jego skutki.

                                                    Jakie uśmiercanie? O czym ty w ogóle mówisz? Śmierć to oczywista i naturalne
                                                    konsekwencja urodzin - co się urodziło, musi umrzeć. Nie ma to nic wspólnego
                                                    ani z grzechem, ani z ewolucją.

                                                    > Chwała Bogu, że daje nam odkrywać mechanizmy powstawania chorób i im
                                                    > przeciwdziałać – ludzie mają dłużej szansę na poznanie Boga i zawierzenie
                                                    > mu. Bóg jest łaskawy i cierpliwy.

                                                    Co byśmy zrobili, gdyby nie Bóg? Tak przy okazji - nie mógłby się pospieszyć z
                                                    tym pozwalaniem na odkrycia? Jest jeszcze tyle zagadek do wyjaśnienia.

                                                    > J: Na pewne pytania w końcy będziesz chciał znaleść odpowiedź, jak co się ze
                                                    > mną stanie po śmierci?

                                                    Przecież ja zadaję sobie to pytanie od niepamiętnych lat. I chciałbym znać
                                                    odpowiedź, tyle że wiem, że jej nigdy nie poznam.

                                                    > Albo, co czy można mieć życie wieczne? Czy jest ktoś, kto rozumie każdy mój
                                                    > ból? ...

                                                    Nie, takie sprawy mnie nie interesują.

                                                    > J: Mylisz katolicyzm z chrześcijaństwem. Gdybyś nigdy nie widział owcy i
                                                    > widzuiałbys tylko wilki przebrane za owcę, to być może myślałbyś, że tak
                                                    > wyglądają owce. Katolicyzm rzymski zwalczał chrześcijaństwo, był bardzo
                                                    > szybki w rozpalaniu stosów względem tych, których traktował jako heretyków,
                                                    > choćby Husa, czy Waldensów. A czy za negowanie ewolucji nikt życia nie
                                                    > stracił, tego nie byłbym taki pewien. Kreacjonistów w ZSRR ‘leczono’
                                                    > elektrowstrząsami w zakładach psychiatrycznych, bardzo humanitarnie.

                                                    Okay. To tylko dowodzi, że każdy ustrój oparty na wydumanej teorii staje się
                                                    zbrodniczy.

                                                    > J: W co niby ma wierzyć człowiek? To prawda, że dzięki wierze człowiek staje
                                                    > się silnijeszy. Dlaczego zatem ateiści chcieli ja w ludziach zniszczyć? To,
                                                    > że człowieki w coś wierzy, daje mu jakąś nadzieję na przyszłość, choć wiele
                                                    > takich wiar, to tylko iluzje, projekccje właśnych tęksnot.

                                                    Jestem ateistą, ale nie zamierzam nic w nikim niszczyć.

                                                    > Jest tylko jedna wiara, która prówadzi do życia wiecznego – przez
                                                    > Zmartwychwstałego Jezusa. Ta wiara opiera się na fakcie zmartywchwstania –
                                                    > skoro bÓg wskrzesił Jezusa, tą samą mocą wskrzesi tych, którzy w niego
                                                    > uwierzyli. Założyciele innych religii mówili o życiu wiecznym , lecz nadal
                                                    > sami leżą w grobach. Jezus Zmartwychwstał i na tym fakcie opiera się wiara
                                                    > chrześcijan.

                                                    Na razie chrześcijanie też leżą w grobach.
                                                    Zaczyna mnie ciekawić twój fanatyzm (bez odcienia pejoratywnego - jako
                                                    całkowite oddanie się wierze, idei itp.). Wiesz, że identyczną gorliwość
                                                    wyznają ortdoskyjni żydzi albo muzułmanie? Gdybym miał oceniać wiarę po sile
                                                    jej wyznawców, to każdą religię musiałbym uznać za prawdziwą.
                                                  • Gość: Jerzy Mikro i makroewolucja IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 07.07.03, 20:54
                                                    mr_watchman napisał:
                                                    >
                                                    > A skąd wytrzasnąłeś pojęcie ewolucja mikro i makro? Kto wymyślił taką bzdurę?
                                                    >
                                                    Podaję link do strony, gdzie sobie możesz o tym choć trochę poczytać.
                                                    Zdziwiłeś mnie tym, że nie wiedziałeś co to jest.

                                                    www.id.ucsb.edu/FSCF/LIBRARY/ORIGINS/QUOTES/macroevolution.html
                                                  • Gość: Jerzy Re: Mikro i makroewolucja - kto to wymyślił IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 08.07.03, 09:18

                                                    Bzdurę ewolucji wymyslił Darwin;
                                                    Pojęcia mikro i makro ewolucji wprowadził w 1927 roku Jurij Filipczenko.

                                                    Widzę, że twoja wiedza o ewolucji i ślepa wiara w nią jest podobna do wiedzy
                                                    katolików o nauce KK i wiary w nią


                                                    The terms macroevolution and microevolution were first coined in 1927 by the
                                                    Russian entomologist Iurii Filipchenko (or Philipchenko, depending on the
                                                    transliteration), in his German-language work Variabilität und Variation, which
                                                    was the first attempt to reconcile Mendelian genetics and evolution.
                                                    Filipchenko was an evolutionist, but as he wrote during the period when
                                                    Mendelism seemed to have made Darwinism redundant, the so-called "eclipse of
                                                    Darwinism" (Bowler 1983), he was not a Darwinian, but an orthogeneticist.
                                                    Moreover Russian biologists of the period had a history of rejecting Darwin's
                                                    Malthusian mechanism of evolution by competition.
                                                    Fragment ze strony:
                                                    www.talkorigins.org/faqs/macroevolution.html
                                                  • mr_watchman Re: Mikro i makroewolucja - kto to wymyślił 08.07.03, 09:34
                                                    Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                                                    > Bzdurę ewolucji wymyslił Darwin;
                                                    > Pojęcia mikro i makro ewolucji wprowadził w 1927 roku Jurij Filipczenko.
                                                    > Widzę, że twoja wiedza o ewolucji i ślepa wiara w nią jest podobna do wiedzy
                                                    > katolików o nauce KK i wiary w nią

                                                    Super. A wracając do tematu...
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=6310264&a=6847831
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=6310264&a=6847864
                                                  • mr_watchman Re: Prawo do istnienia i do wolności 04.07.03, 09:49
                                                    Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                                                    > Jakoś umknęło mi uwagi, czy odpowiedziałeś na pytanie:
                                                    > Czy odrzucanie Jezusa nie jest pogardą dla niego i jego cierpienia?

                                                    Nie pamiętam, abyś zadawał to pytanie, ale być może to ja je przeoczyłem.
                                                    Takie postawienie kwestii na ostrzu noża pozbawia mnie jakiegokolwiek prawa
                                                    wyboru, bowiem oto moja niewiara staje się policzkiem wymierzonym Bogu. Mam
                                                    odpowiedzieć szczerze? Cierpienie było wyborem Jezusa - on wiedział nie tylko,
                                                    że będzie cierpiał, ale i że wiele osób, dla których to zrobił, odrzuci go. To
                                                    był jego wybór. Mój jest inny. Dlaczego mam się czuć bandytą, bo nie doceniam
                                                    złożonej ofiary, o którą wcale nie prosiłem?

                                                    > J: Moim zdaniem, źle postawiłeś pytanie. Powinno brzmieć, KTO jest źródłem
                                                    > prawa. Źródłem prawa musi być jakaś inteligencja. Zatem, moje pytanie
                                                    > postawię inaczej: czy człowiek nadaje drugiemu człowiekowi prawo do życia,
                                                    > czy prawo to pochodzi spoza człowieka, od inteligencji, która go stworzyła?

                                                    W pewnym sensie masz rację: prawo jest na tyle abstrakcyjnym tworem, że jego
                                                    twórcą musi być istota (w szerokim znaczeniu) inteligentna. Dlatego prawo jest
                                                    wytworem człowieka i w naturze nie występuje. To człowiek mówi, co wolno a
                                                    czego nie, kto komu podlega, jakie są najwyższe wartości itp. Są to WSZYSTKO
                                                    pojęcia stworzone przez człowieka.

                                                    > Ponadto, z moich wypowiedzi nie możesz wyciągnąć wniosku, że wolność jest
                                                    > tożsama z prawem do życia, ale raczej, że wolność wiąże się z prawem do
                                                    > życia. A kiedy mówimy o wolności, to od czego ma być wolny człowiek i do
                                                    > czego? Czy nałogowy alkoholik czy narkoman jest wolny?

                                                    I tak, i nie. Wolny jest w tym sensie, że teoretycznie może robić co chce, a
                                                    zniewolony - bo jego wybory są faktycznie determinowane narkotykami/alkoholem.
                                                    Ale to tylko konsekwencja wcześniejszego wyboru. Jak sobie pościelesz...

                                                    > J: Obydwa zachowania są patologiczne. Twoje pytanie wychodzi z domniemania,
                                                    > że noworodek może być wyrzucony na śmietnik, zatem może lepiej wcześniej
                                                    > dokonać aborcji. Zmieniłeś jedno domniemanie (co z niego wyrośnie), na inne –
                                                    > a może zostanie wyrzucony na śmietnik. Twój humanizm chciałby rozwiązać ten
                                                    > domniemany problem przez aborcję.

                                                    Problem nie jest domniemany. Wyobraź sobie szesnastoletnią dziewczynę, która
                                                    szuka możliwości dokonania aborcji, bo - jak mówi ulica - "wpadła" i nie chce
                                                    urodzić. Sądzę, że prawdopodobieństwo porzucenia przez nią dziecka jest dość
                                                    wysokie. Na pewno wyższe niż np. przez zamężną 30-latkę, która "wpadła" z
                                                    mężem. I jeszcze jedno - aborcja nie jest rozwiązaniem, jest złem, tyle że
                                                    mniejszym (moim zdaniem). Rozwiązaniem jest odpowiednia edukacja.

                                                    > J: OK., zakładam, że jesteś nietypowym humanistą, który uważa, że człowiek
                                                    > rodzi się ze skłonnością do złego. Czyli tutaj jesteśmy zgodni, o ile moje
                                                    > założenie jest właściwe.

                                                    Ułatwię ci życie - w ogóle nie robię takich założeń. Człowiek rodzi się jaki
                                                    się rodzi. Na to, kim się stanie, ma wpływ tyle czynników, że nie starczyłoby
                                                    mi miejsca na ich wymienienie. Dla mnie nadużyciem intelektualnym jest już
                                                    samo stwierdzenie, że człowiek rodzi się dobry czy zły, bo takie stwierdzenia
                                                    są tylko projekcją naszych przekonań. Nam się może WYDAWAĆ, jaki człowiek się
                                                    rodzi, ale to nie ma nic wspólnego z rzeczywsitością.

                                                    > J: Twoje założenie moim zdaniem jest błędne. Wiara w istnienie Boga nie jest
                                                    > udziałem wszystkich ludzi. Bóg chce, aby Jego Słowo było głoszone wszystkim
                                                    > ludziom, ale to nie znaczy, że wszyscy uwierzą. Jednak każdy ma mieć szansę
                                                    > na poznanie Boga Biblii.

                                                    Albo Koranu, nieprawdaż?

                                                    > Człowiek może poznawać prawa, a mimo to je łamać. Poznawanie prawa a
                                                    > przestrzeganie go to dwie różne rzeczy. Zbawienie nie dokonuje się przez
                                                    > przestrzeganie przykazań Bożych – rób to, nie rób tamtego – lecz po
                                                    > przez wiarę w zbawcze dzieło Jezusa.

                                                    Trochę to brzmi doktrynersko i mało życiowo. Ja zdecydowanie wolę ludzi
                                                    niewierzących, ale uczciwych, niż wierzących łajdaków.

                                                    > J: Jednokomórkowy twór może nie myśli, ale zmierzasz w niebezpiecznym
                                                    > kierunku odnośnie definiowania tego, kim jest człowiek. Czy dopiero wtedy,
                                                    > kiedy myśli, czuje, itp.?

                                                    Zdefiniuj zatem człowieka bez odwoływania się do czucia i myślenia.

                                                    > Czy kiedy stracisz przytomność przestaniesz być człowiekiem?

                                                    Nie, bo nie utraciłem zdolności myślenia i czucia, ale chwilowo - taką
                                                    możliwość.

                                                    > J: Nie mam wpływu na to, kogo spotkam na ulicy, ale mam wpływ na to, kogo
                                                    > wpuszczę do swego domu. Kiedy TV zachowuje się jak nieobliczalny gość, to ją
                                                    > wypraszam. Czy to gest rozpaczy i oznaka bezradności?

                                                    Już ci wytłumaczyłem dlaczego. W ten sposób pozbawiasz siebie i swoje dzieci
                                                    możliwości nauki umiejętności wyboru i tracisz szansę na pokazanie, że nie
                                                    zawsze to co przyjemne jest także pożyteczne. Dlatego uważam, że wyrzucenie
                                                    telewizora z domu to gest rozpaczy i oznaka bezradności.
                                                  • Gość: Jerzy Kiedy tracisz zdolność czucia i myślenia IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.03, 23:41
                                                    mr_watchman napisał:

                                                    >
                                                    > > J: Jednokomórkowy twór może nie myśli, ale zmierzasz w niebezpiecznym
                                                    > > kierunku odnośnie definiowania tego, kim jest człowiek. Czy dopiero wtedy,
                                                    > > kiedy myśli, czuje, itp.?
                                                    >
                                                    > Zdefiniuj zatem człowieka bez odwoływania się do czucia i myślenia.
                                                    >
                                                    > > Czy kiedy stracisz przytomność przestaniesz być człowiekiem?
                                                    >
                                                    > Nie, bo nie utraciłem zdolności myślenia i czucia, ale chwilowo - taką
                                                    > możliwość.
                                                    >

                                                    J: Zakłądasz więc, że ten stan jest tylko tymczasowy. Jak długo zatem musiałbys
                                                    trwac w tym stanie, aby stać się nieczłowiekiem?

                                                    Jerzy
                                                  • mr_watchman Re: Kiedy tracisz zdolność czucia i myślenia 07.07.03, 10:05
                                                    Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                                                    > J: Zakłądasz więc, że ten stan jest tylko tymczasowy. Jak długo zatem
                                                    > musiałbys trwac w tym stanie, aby stać się nieczłowiekiem?

                                                    Aż do biologicznej śmierci.
                                                    A co z moją prośbą? Zdefiniuj człowieka bez odwoływania się do czucia i
                                                    myślenia.
                                                  • Gość: Jerzy Re: Prawo do istnienia i do wolności IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 05.07.03, 00:28
                                                    ) Jakoś umknęło mi uwagi, czy odpowiedziałeś na pytanie:
                                                    ) Czy odrzucanie Jezusa nie jest pogardą dla niego i jego cierpienia?

                                                    M_W: Nie pamiętam, abyś zadawał to pytanie, ale być może to ja je przeoczyłem.
                                                    Takie postawienie kwestii na ostrzu noża pozbawia mnie jakiegokolwiek prawa
                                                    wyboru, bowiem oto moja niewiara staje się policzkiem wymierzonym Bogu. Mam
                                                    odpowiedzieć szczerze? Cierpienie było wyborem Jezusa - on wiedział nie tylko,
                                                    że będzie cierpiał, ale i że wiele osób, dla których to zrobił, odrzuci go. To
                                                    był jego wybór. Mój jest inny. Dlaczego mam się czuć bandytą, bo nie doceniam
                                                    złożonej ofiary, o którą wcale nie prosiłem?

                                                    J: Nie musisz się czuć od razu bandytą, wystarczy grzesznikiem. Jezus nie
                                                    przyszedł ratować samo-sprawiedliwych, ale tych, którzy mają świadomość swojej
                                                    grzeszności. Nie prosiłeś Jezusa o ofiarę, to prawda, tak samo jak nie prosiłeś
                                                    wielu pokoleń ludzi przed tobą o kształtowanie dóbr, z których obecnie
                                                    korzystasz. Może też na półce w aptece czeka w aptece czeka na ciebie
                                                    lekarstwo, którego dzisiaj nie potrzebujesz i o którego produkcję nie prosiłeś,
                                                    a jednak, pewnego dnia, może uratuje ci ono życie. Czy pogardzisz nim, czy go
                                                    przyjmiesz?


                                                    ) J: Moim zdaniem, źle postawiłeś pytanie. Powinno brzmieć, KTO jest źródłem
                                                    ) prawa. Źródłem prawa musi być jakaś inteligencja. Zatem, moje pytanie
                                                    ) postawię inaczej: czy człowiek nadaje drugiemu człowiekowi prawo do życia,
                                                    ) czy prawo to pochodzi spoza człowieka, od inteligencji, która go stworzyła?

                                                    M_W: W pewnym sensie masz rację: prawo jest na tyle abstrakcyjnym tworem, że
                                                    jego
                                                    twórcą musi być istota (w szerokim znaczeniu) inteligentna. Dlatego prawo jest
                                                    wytworem człowieka i w naturze nie występuje. To człowiek mówi, co wolno a
                                                    czego nie, kto komu podlega, jakie są najwyższe wartości itp. Są to WSZYSTKO
                                                    pojęcia stworzone przez człowieka.

                                                    J: Chcesz powiedzieć, że nierozumna natura najpierw stworzyła człowieka, który
                                                    jest zdolny do tworzenia praw? Czy to jest logiczne i ma jakiś związek z
                                                    trzeźwym myśleniem?

                                                    ) Ponadto, z moich wypowiedzi nie możesz wyciągnąć wniosku, że wolność jest
                                                    ) tożsama z prawem do życia, ale raczej, że wolność wiąże się z prawem do
                                                    ) życia. A kiedy mówimy o wolności, to od czego ma być wolny człowiek i do
                                                    ) czego? Czy nałogowy alkoholik czy narkoman jest wolny?

                                                    M_W: I tak, i nie. Wolny jest w tym sensie, że teoretycznie może robić co chce,
                                                    a
                                                    zniewolony - bo jego wybory są faktycznie determinowane narkotykami/alkoholem.
                                                    Ale to tylko konsekwencja wcześniejszego wyboru. Jak sobie pościelesz...

                                                    J: „Może robić co chce” – to nie wolność tylko anarchia i swawola.
                                                    A jak wyzwolić takiego z nałogu – a raczej z niewoli pijaństwa czy narkomanii?

                                                    ) J: Obydwa zachowania są patologiczne. Twoje pytanie wychodzi z domniemania,
                                                    ) że noworodek może być wyrzucony na śmietnik, zatem może lepiej wcześniej
                                                    ) dokonać aborcji. Zmieniłeś jedno domniemanie (co z niego wyrośnie), na inne –
                                                    ) a może zostanie wyrzucony na śmietnik. Twój humanizm chciałby rozwiązać ten
                                                    ) domniemany problem przez aborcję.

                                                    M_W: Problem nie jest domniemany. Wyobraź sobie szesnastoletnią dziewczynę,
                                                    która
                                                    szuka możliwości dokonania aborcji, bo - jak mówi ulica - "wpadła" i nie chce
                                                    urodzić. Sądzę, że prawdopodobieństwo porzucenia przez nią dziecka jest dość
                                                    wysokie. Na pewno wyższe niż np. przez zamężną 30-latkę, która "wpadła" z
                                                    mężem. I jeszcze jedno - aborcja nie jest rozwiązaniem, jest złem, tyle że
                                                    mniejszym (moim zdaniem). Rozwiązaniem jest odpowiednia edukacja.

                                                    J: Zgadzam się, że rozwiązaniem jest edukacja. Ale czego należy ludzi nauczyć?
                                                    Stosowania środków antykoncepcyjnych, czy też właściwych postaw moralnych?
                                                    Według jakiego systemu etycznego – humanizmu, czy chrześcijaństwa? Czy jest
                                                    moralność ponadczasowa? Być może zdarzają się przypadki porzucenia noworodków,
                                                    ale jeśli jako społeczeństwo nie potrafimy temu zapobiec, to znaczy, że jest
                                                    ono chore. Rozwiązaniem takich problemów nie jest aborcja ale adopcja! Jest w
                                                    naszym narodzie zapewne jeszcze wiele małżeństw heteroseksualnych, które
                                                    chętnie zaadoptowały by porzucone dzieci, ale ustawy państwowe nie za bardzo im
                                                    w tym pomagają.


                                                    ) J: OK., zakładam, że jesteś nietypowym humanistą, który uważa, że człowiek
                                                    ) rodzi się ze skłonnością do złego. Czyli tutaj jesteśmy zgodni, o ile moje
                                                    ) założenie jest właściwe.

                                                    M_W: Ułatwię ci życie - w ogóle nie robię takich założeń. Człowiek rodzi się
                                                    jaki
                                                    się rodzi. Na to, kim się stanie, ma wpływ tyle czynników, że nie starczyłoby
                                                    mi miejsca na ich wymienienie. Dla mnie nadużyciem intelektualnym jest już
                                                    samo stwierdzenie, że człowiek rodzi się dobry czy zły, bo takie stwierdzenia
                                                    są tylko projekcją naszych przekonań. Nam się może WYDAWAĆ, jaki człowiek się
                                                    rodzi, ale to nie ma nic wspólnego z rzeczywsitością.

                                                    J: Nie powiedziałem, że człowiek rodzi się zły, lecz ze skłonnością do złego.
                                                    To są obserwacje sprawdzalne w 100 %. Jedynym człowiekiem, który nie popełnił
                                                    grzechu, był Jezus.

                                                    ) J: Twoje założenie moim zdaniem jest błędne. Wiara w istnienie Boga nie jest
                                                    ) udziałem wszystkich ludzi. Bóg chce, aby Jego Słowo było głoszone wszystkim
                                                    ) ludziom, ale to nie znaczy, że wszyscy uwierzą. Jednak każdy ma mieć szansę
                                                    ) na poznanie Boga Biblii.

                                                    M_W: Albo Koranu, nieprawdaż?

                                                    J: Tak sobie chyba strzelasz i nie za bardzo rozumiesz różnice pomiędzy Koranem
                                                    a Biblią.
                                                    Jezus grzechu nie popełnił, umarł i zmartwychwstał. Jego grób jest pusty.
                                                    Mahomet do dzisiaj leży w swoim grobie. Sam o sobie powiedział, że popełnił
                                                    wszystkie grzechy. Muzułmanie codziennie modlą się o pokój i zbawienie dla
                                                    duszy Mahometa. Według Koranu, Mahomet jest prorokiem Boga. Według Biblii,
                                                    prawdziwym prorokiem jest ten, który mówi, że zbawienie i przebaczenie grzechów
                                                    jest w Jezusie:
                                                    Dzieje 10,43 O nim to świadczą wszyscy prorocy, iż każdy, kto w niego
                                                    wierzy, dostąpi odpuszczenia grzechów przez imię jego.
                                                    Mahomet takie świadectwa o Jezusie nie składał; w świetle Biblii nie jest
                                                    prorokiem.




                                                    ) Człowiek może poznawać prawa, a mimo to je łamać. Poznawanie prawa a
                                                    ) przestrzeganie go to dwie różne rzeczy. Zbawienie nie dokonuje się przez
                                                    ) przestrzeganie przykazań Bożych – rób to, nie rób tamtego – lecz po
                                                    ) przez wiarę w zbawcze dzieło Jezusa.

                                                    M_W: Trochę to brzmi doktrynersko i mało życiowo. Ja zdecydowanie wolę ludzi
                                                    niewierzących, ale uczciwych, niż wierzących łajdaków.

                                                    J: Po części rozumiem i zgadzam się z tobą, ale obawiam się, że inaczej
                                                    pojmujemy, co to znaczy być człowiekiem ‘wierzącym’? W kontekście naszego kraju
                                                    jest to na ogół wyznawca katolicyzmu, wpatrzony w Maryję, papieża i księdza,
                                                    przyjmujący bezkrytycznie wszystko, co głosi KK, który wierzy, że przez samą
                                                    przynależność do kk będzie zbawiony. Oddziela przy tym moralność od
                                                    religijności – wierzy, że jest w porządku wobec Pana Boga, kiedy należy do kk,
                                                    przy czym jego morale nie ma tutaj znaczenia – najwyżej pomęczy się dłużej w
                                                    czyśćcu, ale ostatecznie będzie zbawiony.
                                                    Taki człowiek wierzy w KK, ale Biblia nie nazwała ‘wierzącym w Jezusa’.


                                                    ) J: Nie mam wpływu na to, kogo spotkam na ulicy, ale mam wpływ na to, kogo
                                                    ) wpuszczę do swego domu. Kiedy TV zachowuje się jak nieobliczalny gość, to ją
                                                    ) wypraszam. Czy to gest rozpaczy i oznaka bezradności?

                                                    M_W: Już ci wytłumaczyłem dlaczego. W ten sposób pozbawiasz siebie i swoje
                                                    dzieci
                                                    możliwości nauki umiejętności wyboru i tracisz szansę na pokazanie, że nie
                                                    zawsze to co przyjemne jest także pożyteczne. Dlatego uważam, że wyrzucenie
                                                    telewizora z domu to gest rozpaczy i oznaka bezradności.

                                                    J: Aby nauczyć się postępować względem ludzi z ulicy, nie muszę ich wpuszczać
                                                    do domu. A życie bez tv może być o wiele ciekawsze – można mieć czas na
                                                    książkę, nie trzeba oglądać naszych polityków ani filmów, pełnych
                                                  • mr_watchman Re: Prawo do istnienia i do wolności 07.07.03, 10:33
                                                    Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                                                    > J: Nie musisz się czuć od razu bandytą, wystarczy grzesznikiem.

                                                    Dziękuję, postoję.

                                                    > Jezus nie przyszedł ratować samo-sprawiedliwych, ale tych, którzy mają
                                                    > świadomość swojej grzeszności.

                                                    A więc się z Jezusem rozminąłem.

                                                    > Nie prosiłeś Jezusa o ofiarę, to prawda, tak samo jak nie prosiłeś wielu
                                                    > pokoleń ludzi przed tobą o kształtowanie dóbr, z których obecnie korzystasz.

                                                    Ale ja chcę z tych dóbr korzystać, a z ofiary Jezusa - nie.

                                                    > Może też na półce w aptece czeka w aptece czeka na ciebie lekarstwo, którego
                                                    > dzisiaj nie potrzebujesz i o którego produkcję nie prosiłeś, a jednak,
                                                    > pewnego dnia, może uratuje ci ono życie. Czy pogardzisz nim, czy go
                                                    > przyjmiesz?

                                                    Oczywiście, że przyjmę. Ale najpierw muszę zachorować.

                                                    > J: Chcesz powiedzieć, że nierozumna natura najpierw stworzyła człowieka,
                                                    > który jest zdolny do tworzenia praw?

                                                    Tak, właśnie to chcę powiedzieć.

                                                    > Czy to jest logiczne i ma jakiś związek z trzeźwym myśleniem?

                                                    Czy człowiek, który wymyślił samochód, potrafi poruszać się tak samo szybko
                                                    jak jego twór? Czy potrafisz świecić jak żarówka? Liczysz tak samo szybko jak
                                                    komputer?

                                                    > J: „Może robić co chce” – to nie wolność tylko anarchia i swa wola.

                                                    Nie bądź śmieszny. Tyle czasu wałkowaliśmy temat granic wolności, że uznałem,
                                                    iż mogę pozwolić sobie na skrót myślowy. Ale wybacz, że cię przeceniłem.
                                                    Pisząc "może robić co chce" miałem na myśli to, że jest wolny w takim sensie,
                                                    o jakim ja pisałem, a więc z poszanowaniem wolności innych osób. Więc wybacz,
                                                    że zawierzyłem twemu myśleniu, na przyszłość będę łopatologiczny.

                                                    > A jak wyzwolić takiego z nałogu – a raczej z niewoli pijaństwa czy
                                                    > narkomanii?

                                                    A skąd mam wiedzieć jak? Nie prowadzę poradni uzależnieniowej.

                                                    > J: Zgadzam się, że rozwiązaniem jest edukacja. Ale czego należy ludzi
                                                    > nauczyć? Stosowania środków antykoncepcyjnych, czy też właściwych postaw
                                                    > moralnych?

                                                    A co stoi na przeszkodzie nauce jednego i drugiego?

                                                    > Według jakiego systemu etycznego – humanizmu, czy chrześcijaństwa?

                                                    Rozumiem, że w ten sposób odrzucasz możliwość uczenia o środkach
                                                    antykoncepcyjnych?

                                                    > Czy jest moralność ponadczasowa?

                                                    Nie.

                                                    > Być może zdarzają się przypadki porzucenia noworodków, ale jeśli jako
                                                    > społeczeństwo nie potrafimy temu zapobiec, to znaczy, że jest ono chore.
                                                    > Rozwiązaniem takich problemów nie jest aborcja ale adopcja! Jest w
                                                    > naszym narodzie zapewne jeszcze wiele małżeństw heteroseksualnych, które
                                                    > chętnie zaadoptowały by porzucone dzieci, ale ustawy państwowe nie za bardzo
                                                    > im w tym pomagają.

                                                    Nie sądzę, aby rozwiązało to problem w zadowalającym stopniu. Poza tym,
                                                    czasami zapominasz, o czym ja pisałem. A więc jeszcze raz - rozwiązaniem jest
                                                    edukacja (czyli zapobieganie niechcianym ciążom), a aborcja jest efektem
                                                    wyboru jednej z dwóch złych konsekwencji.

                                                    > J: Nie powiedziałem, że człowiek rodzi się zły, lecz ze skłonnością do
                                                    > złego. To są obserwacje sprawdzalne w 100 %.

                                                    A skłonności do dobrego nie mamy?

                                                    > Jedynym człowiekiem, który nie popełnił grzechu, był Jezus.

                                                    Fajnie. Ale czego to dowodzi?

                                                    > J: Tak sobie chyba strzelasz i nie za bardzo rozumiesz różnice pomiędzy
                                                    > Koranem a Biblią.

                                                    Nie, po prostu w twojej wypowiedzi można zamienić słowo Biblia na Koran i też
                                                    będzie fajnie. Spróbujmy: "Allach chce, aby Jego Słowo było głoszone wszystkim
                                                    ludziom, ale to nie znaczy, że wszyscy uwierzą. Jednak każdy ma mieć szansę na
                                                    poznanie Boga Koranu.". Napisałeś tak uniwersalne zdania, że można je
                                                    przypisać do każdej religii, która w standardowym wyposażeniu ma świętą księgę.

                                                    > Jezus grzechu nie popełnił, umarł i zmartwychwstał. Jego grób jest pusty.
                                                    > Mahomet do dzisiaj leży w swoim grobie. Sam o sobie powiedział, że popełnił
                                                    > wszystkie grzechy. Muzułmanie codziennie modlą się o pokój i zbawienie dla
                                                    > duszy Mahometa. Według Koranu, Mahomet jest prorokiem Boga. Według Biblii,
                                                    > prawdziwym prorokiem jest ten, który mówi, że zbawienie i przebaczenie
                                                    > grzechów jest w Jezusie:

                                                    Znowu mnie nie zrozumiałeś. Nigdy nie twierdziłem, że chrześcijaństwo i islam
                                                    to to samo. Przeczytaj moją wypowiedź akapit powyżej.

                                                    > J: Po części rozumiem i zgadzam się z tobą, ale obawiam się, że inaczej
                                                    > pojmujemy, co to znaczy być człowiekiem ‘wierzącym’? W kontekście
                                                    > naszego kraju jest to na ogół wyznawca katolicyzmu, wpatrzony w Maryję,
                                                    > papieża i księdza, przyjmujący bezkrytycznie wszystko, co głosi KK, który
                                                    > wierzy, że przez samą przynależność do kk będzie zbawiony. Oddziela przy tym
                                                    > moralność od religijności – wierzy, że jest w porządku wobec Pana Boga,
                                                    > kiedy należy do kk, przy czym jego morale nie ma tutaj znaczenia – najwyżej
                                                    > pomęczy się dłużej w czyśćcu, ale ostatecznie będzie zbawiony.

                                                    Powiem inaczej: nie interesują mnie takie dywagacje, bo to problem kościoła,
                                                    wiernych oraz chrześcijan takich jak ty (niezrzeszonych). Mnie interesuje
                                                    tylko jedno - czy grozi mi ze strony danej osoby krzywda? A to, czy wierzy ona
                                                    w Boga, czy w Lenina, jest dla mnie zupełnie pozbawione znaczenia.

                                                    > J: Aby nauczyć się postępować względem ludzi z ulicy, nie muszę ich
                                                    > wpuszczać do domu.

                                                    Nie, wypuszczasz dzieci na ulicę - dochodzi do kontaktu. No chyba że twoje
                                                    dzieci latają do szkoły helikopterem i nikogo w tej szkole nie spotykają.

                                                    > A życie bez tv może być o wiele ciekawsze – można mieć czas na
                                                    > książkę, nie trzeba oglądać naszych polityków ani filmów, pełnych

                                                    Nie mówię, że nie. Nie zmieniaj tematu. Ja uważam, że trudniej, ale i bardziej
                                                    owocnie pedagogicznie, jest nakłonić dziecko do wybory książki kosztem
                                                    telewziji. Po wyrzuceniu telewizora książka nie jest już WYBOREM, ale
                                                    koniecznością. Bardzo łatwo być świętym, kiedy brak pokus, prawda?
                                                  • Gość: Jerzy Re: Prawo do istnienia i do wolności IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 07.07.03, 18:25
                                                    ) J: Nie musisz się czuć od razu bandytą, wystarczy grzesznikiem.

                                                    M-W: Dziękuję, postoję.

                                                    J: Czy mam rozumieć, że nie jesteś grzesznikienm, czyli że jesteś bez grzechu?

                                                    ) Jezus nie przyszedł ratować samo-sprawiedliwych, ale tych, którzy mają
                                                    ) świadomość swojej grzeszności.

                                                    M-W: A więc się z Jezusem rozminąłem.

                                                    J: NT diagnozuje cię następująco:
                                                    1 Jan 1,8 Jeśli mówimy, że grzechu nie mamy, sami siebie zwodzimy, i
                                                    prawdy w nas nie ma.


                                                    ) Nie prosiłeś Jezusa o ofiarę, to prawda, tak samo jak nie prosiłeś wielu
                                                    ) pokoleń ludzi przed tobą o kształtowanie dóbr, z których obecnie korzystasz.

                                                    M_W: Ale ja chcę z tych dóbr korzystać, a z ofiary Jezusa - nie.

                                                    J: Masz prawo wyboru. Rozumiem, że świadomie odrzucasz Jezusa. Czy aby na
                                                    pewno? Czy aby na pewno poznałeś to, co Jezus ma ci do zaoferowania? A może
                                                    oceniłeś go na podstawie tego, co mówią o nim wilki w owczych skóerach?

                                                    ) Może też na półce w aptece czeka w aptece czeka na ciebie lekarstwo, którego
                                                    ) dzisiaj nie potrzebujesz i o którego produkcję nie prosiłeś, a jednak,
                                                    ) pewnego dnia, może uratuje ci ono życie. Czy pogardzisz nim, czy go
                                                    ) przyjmiesz?

                                                    M_W: Oczywiście, że przyjmę. Ale najpierw muszę zachorować.

                                                    J: Może już jesteś chory, tylko o tym nie wiesz? Ale dobrze, że lekarstwo
                                                    czeka.
                                                    Pan Jezus też cierpliwie czeka. Na razie nie zdajesz sobie sprawy ze swojej
                                                    grzeszności, ale kiedy to sobie uświadomisz, to wiedz, że jedyenym lekarstwem
                                                    jest własnie dzieło Jezusa na krzyżu, które nie ma nic wspólnego z obrzędami
                                                    katolicyzmu.


                                                    ) J: Chcesz powiedzieć, że nierozumna natura najpierw stworzyła człowieka,
                                                    ) który jest zdolny do tworzenia praw?

                                                    M_W: Tak, właśnie to chcę powiedzieć.

                                                    ) Czy to jest logiczne i ma jakiś związek z trzeźwym myśleniem?

                                                    M_W: Czy człowiek, który wymyślił samochód, potrafi poruszać się tak samo
                                                    szybko
                                                    jak jego twór? Czy potrafisz świecić jak żarówka? Liczysz tak samo szybko jak
                                                    komputer?

                                                    J: Nie widzę sugerowanego przez ciebie związku w tej analogii. Widzę natomiast
                                                    inną. Zarówno samochód, żarówka czy komputer zostały zaprojektowane i wykonane
                                                    przez istoty inteligentne. Ty natomiast postulujesz, że bezinteligentna
                                                    ewolucja stworzyła inteligentnego człowieka.

                                                    ) J: „Może robić co chce” – to nie wolność tylko anarchia i swa wola.

                                                    M_W: Nie bądź śmieszny. Tyle czasu wałkowaliśmy temat granic wolności, że
                                                    uznałem,
                                                    iż mogę pozwolić sobie na skrót myślowy. Ale wybacz, że cię przeceniłem.
                                                    Pisząc "może robić co chce" miałem na myśli to, że jest wolny w takim sensie,
                                                    o jakim ja pisałem, a więc z poszanowaniem wolności innych osób. Więc wybacz,
                                                    że zawierzyłem twemu myśleniu, na przyszłość będę łopatologiczny.

                                                    J: Docenię to.

                                                    ) A jak wyzwolić takiego z nałogu – a raczej z niewoli pijaństwa czy
                                                    ) narkomanii?

                                                    M_W: A skąd mam wiedzieć jak? Nie prowadzę poradni uzależnieniowej.

                                                    J: Chrześcijanie mają na to rozwiązanie: zawierzenie się Jezusowi i poproszenie
                                                    go o wyzwolenie.

                                                    Jan tak pisze:
                                                    8,34 Jezus im odpowiedział: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, każdy, kto
                                                    grzeszy, jest niewolnikiem grzechu. /.../
                                                    8,36 Jeśli więc Syn was wyswobodzi, prawdziwie wolnymi będziecie.

                                                    Jezus ma moc wyzwolić człowieka z każdego grzechu, w tym i z alkoholizu czy
                                                    narkomanii.

                                                    ) J: Zgadzam się, że rozwiązaniem jest edukacja. Ale czego należy ludzi
                                                    ) nauczyć? Stosowania środków antykoncepcyjnych, czy też właściwych postaw
                                                    ) moralnych?

                                                    M_W: A co stoi na przeszkodzie nauce jednego i drugiego?

                                                    J: Zgadzam się z tobą.

                                                    ) Według jakiego systemu etycznego – humanizmu, czy chrześcijaństwa?

                                                    M_W: Rozumiem, że w ten sposób odrzucasz możliwość uczenia o środkach
                                                    antykoncepcyjnych?

                                                    J: Mam wrażenie, że znowu utożsamisz chrześcijaństwo z katolicyzmem. Nie wiem
                                                    czy katolicyzm jest w stanie w oparciu o Biblię zabronić antykoncepcji. W
                                                    oparciu o Biblię mógłbym wykazać, że celibat nauką pochodzenia szatańskiego.

                                                    ) Czy jest moralność ponadczasowa?

                                                    M_W: Nie.

                                                    J: Kto ma zatem decydować o tym, co jest moralne, a co nie?

                                                    ) Być może zdarzają się przypadki porzucenia noworodków, ale jeśli jako
                                                    ) społeczeństwo nie potrafimy temu zapobiec, to znaczy, że jest ono chore.
                                                    ) Rozwiązaniem takich problemów nie jest aborcja ale adopcja! Jest w
                                                    ) naszym narodzie zapewne jeszcze wiele małżeństw heteroseksualnych, które
                                                    ) chętnie zaadoptowały by porzucone dzieci, ale ustawy państwowe nie za bardzo
                                                    ) im w tym pomagają.

                                                    M_W: Nie sądzę, aby rozwiązało to problem w zadowalającym stopniu. Poza tym,
                                                    czasami zapominasz, o czym ja pisałem. A więc jeszcze raz - rozwiązaniem jest
                                                    edukacja (czyli zapobieganie niechcianym ciążom), a aborcja jest efektem
                                                    wyboru jednej z dwóch złych konsekwencji.

                                                    J: O edukacji piszemy oboje, ale inaczej ją być może pojmujemy. Ja byłbym za
                                                    tym, aby edukowac młodzież do odpowiedzialnego współżycia TYLKO w ramach
                                                    legalnego heteroseksualnego związku małżeńskiego. Czy o to samo ci chodzi?
                                                    Nadal uważam, że aborcja nie jest rozwiązaniem, że o wiele lepszym byłoby
                                                    umożliwienie szybkiej adopcji porzuconych dzieci.

                                                    ) J: Nie powiedziałem, że człowiek rodzi się zły, lecz ze skłonnością do
                                                    ) złego. To są obserwacje sprawdzalne w 100 %.

                                                    M_W: A skłonności do dobrego nie mamy?

                                                    J: Mamy, ale skłonność ta jest skażona naszym egozimem – wiele ‘dobrego’ robimy
                                                    z myślą o tym, aby pokazać jak dobrymi jesteśmy, że jesteśmy lepszymi od
                                                    innych.
                                                    Z powodu grzechu jesteśmy oddzieleni od Boga i to jest problem, któ®y musimy
                                                    rozwiązać podczas życia na ziemi.

                                                    ) Jedynym człowiekiem, który nie popełnił grzechu, był Jezus.

                                                    M_W: Fajnie. Ale czego to dowodzi?

                                                    J:. Że mógł ponieść karę za nasze winy – w zastępstwie za nas, bo osobiście nie
                                                    podlegał wyrokowi: zapłatą za grzech jest śmierć.

                                                    ) J: Tak sobie chyba strzelasz i nie za bardzo rozumiesz różnice pomiędzy
                                                    ) Koranem a Biblią.

                                                    M_W: Nie, po prostu w twojej wypowiedzi można zamienić słowo Biblia na Koran i
                                                    też
                                                    będzie fajnie. Spróbujmy: "Allach chce, aby Jego Słowo było głoszone wszystkim
                                                    ludziom, ale to nie znaczy, że wszyscy uwierzą. Jednak każdy ma mieć szansę na
                                                    poznanie Boga Koranu.". Napisałeś tak uniwersalne zdania, że można je
                                                    przypisać do każdej religii, która w standardowym wyposażeniu ma świętą księgę.

                                                    J: OK.

                                                    ) Jezus grzechu nie popełnił, umarł i zmartwychwstał. Jego grób jest pusty.
                                                    ) Mahomet do dzisiaj leży w swoim grobie. Sam o sobie powiedział, że popełnił
                                                    ) wszystkie grzechy. Muzułmanie codziennie modlą się o pokój i zbawienie dla
                                                    ) duszy Mahometa. Według Koranu, Mahomet jest prorokiem Boga. Według Biblii,
                                                    ) prawdziwym prorokiem jest ten, który mówi, że zbawienie i przebaczenie
                                                    ) grzechów jest w Jezusie:

                                                    M_W: Znowu mnie nie zrozumiałeś. Nigdy nie twierdziłem, że chrześcijaństwo i
                                                    islam
                                                    to to samo. Przeczytaj moją wypowiedź akapit powyżej.

                                                    J: OK. Ale chyba nie przypisałem ci tego stwierdzenia.

                                                    ) J: Po części rozumiem i zgadzam się z tobą, ale obawiam się, że inaczej
                                                    ) pojmujemy, co to znaczy być człowiekiem ‘wierzącym’? W kontekście
                                                    ) naszego kraju jest to na ogół wyznawca katolicyzmu, wpatrzony w Maryję,
                                                    ) papieża i księdza, przyjmujący bezkrytycznie wszystko, co głosi KK, który
                                                    ) wierzy, że przez samą przynależność do kk będzie zbawiony. Oddziela przy tym
                                                    ) moralność od religijności – wierzy, że jest w porządku wobec Pana Boga,
                                                    ) kiedy należy do kk, przy czym jego morale nie ma tutaj znaczenia – najwyżej
                                                    ) pomęczy się dłużej w czyśćcu, ale ostatecznie będzie zbawiony.

                                                    M_W: Powiem inaczej: nie interesują mnie takie dywagacje, bo to problem
                                                    kościoła,
                                                    wiernych oraz chrześcijan takich jak ty (niezrzeszonych). Mnie interesuje
                                                    tylko jedno - czy grozi mi ze strony danej osoby krzywda? A to, czy wierzy ona
                                                    w Boga, czy w Lenina, jest dla mnie zupełnie pozbawione znaczenia.

                                                    J: Teraz nie interesują cię takie dywagacje, al
                                                  • Gość: Jerzy Re: Prawo do istnienia i do wolności cd IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 07.07.03, 18:26


                                                    M_W: Powiem inaczej: nie interesują mnie takie dywagacje, bo to problem
                                                    kościoła,
                                                    wiernych oraz chrześcijan takich jak ty (niezrzeszonych). Mnie interesuje
                                                    tylko jedno - czy grozi mi ze strony danej osoby krzywda? A to, czy wierzy ona
                                                    w Boga, czy w Lenina, jest dla mnie zupełnie pozbawione znaczenia.

                                                    J: Teraz nie interesują cię takie dywagacje, ale napisałeś, że wolisz
                                                    porządnych ateistów od wierzących łajdaków. Gdybyś zechciał zrozumieć, co to
                                                    znaczy być wierzącym w ujęciu biblijnym, to byś tak nie pisał. Właściwie chyba
                                                    nie chcesz w to się wgłębić, bo byś musiał zmienić zdanie o ludziach
                                                    wierzących. Wygodnie jest zatem zgeneralizować i przeprojektowac na wierzących
                                                    postawy chrześcijańskich obłudników i znaleść wymówkę na odstawienie Jezusa.

                                                    > J: Aby nauczyć się postępować względem ludzi z ulicy, nie muszę ich
                                                    > wpuszczać do domu.

                                                    M_W: Nie, wypuszczasz dzieci na ulicę - dochodzi do kontaktu. No chyba że twoje
                                                    dzieci latają do szkoły helikopterem i nikogo w tej szkole nie spotykają.

                                                    J: Nie zrozumiałeś moich myśli.

                                                    > A życie bez tv może być o wiele ciekawsze – można mieć czas na
                                                    > książkę, nie trzeba oglądać naszych polityków ani filmów, pełnych

                                                    M_W: Nie mówię, że nie. Nie zmieniaj tematu. Ja uważam, że trudniej, ale i
                                                    bardziej
                                                    owocnie pedagogicznie, jest nakłonić dziecko do wybory książki kosztem
                                                    telewziji. Po wyrzuceniu telewizora książka nie jest już WYBOREM, ale
                                                    koniecznością. Bardzo łatwo być świętym, kiedy brak pokus, prawda?

                                                    J: Nie zgadzam się z twoją myślą.
                                                    Opieranie się pewnym pokusom wymaga dojrzałości psychicznej i duchowej, której
                                                    może dzieciom brakować. Zapewne nie chciałbyś, aby twoje dzieci oglądały sceny
                                                    gwałtu, czy golizny. Ty może sobie z tym poradzisz, ale one może nie. Zatem
                                                    lepiej je nie wystawaić na coś, z czym sobie nie poradzą. Skoro TV jest
                                                    nieobliczalna, zatem nie zapraszam jej do swego domu, podobnie jak pijaka z
                                                    ulicy czy przydrożnej prostytutki.

                                                    Jerzy
                                                  • mr_watchman Re: Prawo do istnienia i do wolności cd 08.07.03, 10:12
                                                    Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                                                    > J: Teraz nie interesują cię takie dywagacje, ale napisałeś, że wolisz
                                                    > porządnych ateistów od wierzących łajdaków. Gdybyś zechciał zrozumieć, co to
                                                    > znaczy być wierzącym w ujęciu biblijnym, to byś tak nie pisał. Właściwie
                                                    > chyba nie chcesz w to się wgłębić, bo byś musiał zmienić zdanie o ludziach
                                                    > wierzących. Wygodnie jest zatem zgeneralizować i przeprojektowac na
                                                    > wierzących postawy chrześcijańskich obłudników i znaleść wymówkę na
                                                    > odstawienie Jezusa.

                                                    Kolego drogi, zapędziłeś się zdecydowanie za daleko. Powiem jeszcze raz:
                                                    interesuje mnie TYLKO to, jak dana osoba odnosi się do mnie, do moich
                                                    bliskich, w ogóle do świata itp. A to, czy robi to kierując się naukami
                                                    Jezusa, czy Lenina, jest dla mnie obojętne. Co najwyżej możemy sobie uciąć
                                                    dyskusję na temat motywacji naszych zachowań.

                                                    > J: Nie zrozumiałeś moich myśli.

                                                    Tak jak ty moich. Czy ukrywasz przed dziećmi fakt, że na ulicy może czyhać na
                                                    nie pedofil albo zabójca? Że na ulicy są narkomani, pijacy, kurwy i złodzieje?

                                                    > J: Nie zgadzam się z twoją myślą.
                                                    > Opieranie się pewnym pokusom wymaga dojrzałości psychicznej i duchowej,
                                                    > której może dzieciom brakować. Zapewne nie chciałbyś, aby twoje dzieci
                                                    > oglądały sceny gwałtu, czy golizny. Ty może sobie z tym poradzisz, ale one
                                                    > może nie. Zatem lepiej je nie wystawaić na coś, z czym sobie nie poradzą.

                                                    A ty marnujesz najlepszą okazję, aby nauczyć dzieci unikania zagrożeń.
                                                    Przecież nie twierdzę, że mają one same wybierać, czy obejrzeć różową
                                                    landrynkę, czy masakrę rzeźnika. To TY jako rodzic masz kontrolować to, co one
                                                    oglądają, i tłumaczyć, dlaczego niektórych programów nie zobaczą, choćby wyły
                                                    i płakały. Bez telewizora w domu to pływanie na sucho.

                                                    > Skoro TV jest nieobliczalna, zatem nie zapraszam jej do swego domu, podobnie
                                                    > jak pijaka z ulicy czy przydrożnej prostytutki.

                                                    I uważasz, że w ten sposób chronisz dzieci, tak? Bo one nigdy nie usłyszą o
                                                    telewizji - ani w szkole, ani w domu kolegów, ani na podwórku?
                                                  • mr_watchman Re: Prawo do istnienia i do wolności 08.07.03, 10:02
                                                    Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                                                    > J: Czy mam rozumieć, że nie jesteś grzesznikienm, czyli że jesteś bez
                                                    > grzechu?

                                                    Nie, po prostu nie interesuje mnie taka kategoria.

                                                    > J: NT diagnozuje cię następująco:
                                                    > 1 Jan 1,8 Jeśli mówimy, że grzechu nie mamy, sami siebie zwodzimy, i
                                                    > prawdy w nas nie ma.

                                                    Nie znam się na grzechach, więc nie wiem, czy są one we mnie, czy nie.
                                                    Uprzedzając twoje usłużne tłumaczenia dodam również, że w ogóle mnie to nie
                                                    interesuje.

                                                    > J: Masz prawo wyboru. Rozumiem, że świadomie odrzucasz Jezusa. Czy aby na
                                                    > pewno? Czy aby na pewno poznałeś to, co Jezus ma ci do zaoferowania? A może
                                                    > oceniłeś go na podstawie tego, co mówią o nim wilki w owczych skóerach?

                                                    Po pierwsze - odrzuć tę na wpół-grafomańską retorykę (te wszystkie wilki, owce
                                                    itp.), bo to tylko zniechęca mnie do dalszej dyskusji. Po drugie, jak już ci
                                                    tłumaczyłem, nie mam w sobie potrzeby wiary w osobowego Boga (w nieosobowego
                                                    także). Nie kusi mnie wizja życia wiecznego ani wiecznej szczęśliwości. Czy to
                                                    jest wystarczająco jasne?

                                                    > J: Może już jesteś chory, tylko o tym nie wiesz? Ale dobrze, że lekarstwo
                                                    > czeka.

                                                    Tak, cieszmy się i radujmy.

                                                    > Pan Jezus też cierpliwie czeka. Na razie nie zdajesz sobie sprawy ze swojej
                                                    > grzeszności, ale kiedy to sobie uświadomisz, to wiedz, że jedyenym
                                                    > lekarstwem jest własnie dzieło Jezusa na krzyżu, które nie ma nic wspólnego
                                                    > z obrzędami katolicyzmu.

                                                    A jak wcześniej umrę? Będzie wtopa, co?

                                                    > J: Nie widzę sugerowanego przez ciebie związku w tej analogii.
                                                    > Widzę natomiast inną. Zarówno samochód, żarówka czy komputer zostały
                                                    > zaprojektowane i wykonane przez istoty inteligentne. Ty natomiast
                                                    > postulujesz, że bezinteligentna ewolucja stworzyła inteligentnego
                                                    > człowieka.

                                                    I co z tego? Widzę, że nie zrozumiałeś moich przykładów. A więc uwaga - będzie
                                                    prościej: człowiek może stworzyć rzecz o takich właściwościach, jakich sam nie
                                                    posiada, a nawet o takich, jakie nie występowały wcześniej w naturze. Co
                                                    oznacza, że nie trzeba być żarówką, aby umieć ją stworzyć.

                                                    > J: Chrześcijanie mają na to rozwiązanie: zawierzenie się Jezusowi i
                                                    > poproszenie go o wyzwolenie. Jezus ma moc wyzwolić człowieka z każdego
                                                    > grzechu, w tym i z alkoholizu czy narkomanii.

                                                    Świetnie. Ale wybacz - nie interesuje mnie to. Nie interesują mnie sposoby
                                                    leczenia narkomanów i alkoholików. Mam inne hobby.

                                                    > J: Zgadzam się z tobą.

                                                    Okay, cieszy mnie to. Bo nie wiedzieć czemu wiele osób przeciwstawia sobie
                                                    religię i naukę, tak jakby "bądź skromny i czysty" nie mogło współistnieć
                                                    z "kup kondoma". Niech ludzie wybiorą - tyle że muszą mieć odpowiednią wiedzę.

                                                    > J: Mam wrażenie, że znowu utożsamisz chrześcijaństwo z katolicyzmem.

                                                    To jak ty utożsamiasz humanizm z komunizmem.

                                                    > Nie wiem czy katolicyzm jest w stanie w oparciu o Biblię zabronić
                                                    > antykoncepcji. W oparciu o Biblię mógłbym wykazać, że celibat nauką
                                                    > pochodzenia szatańskiego.

                                                    Nie wiem, czy celibat ma genezę szatańską, ale zgadzam się, że to idiotyzm.
                                                    Jest piguła antykoncepcyjna okay czy nie?

                                                    > J: Kto ma zatem decydować o tym, co jest moralne, a co nie?

                                                    Każdy człowiek - kierując się tym, aby nie robić innym tego, co jemu samemu
                                                    niemiłe. To jest jakoś ponadczasowe, ale czy to od razu moralność? Może.

                                                    > J: O edukacji piszemy oboje, ale inaczej ją być może pojmujemy. Ja byłbym za
                                                    > tym, aby edukowac młodzież do odpowiedzialnego współżycia TYLKO w ramach
                                                    > legalnego heteroseksualnego związku małżeńskiego. Czy o to samo ci chodzi?

                                                    Nie. Ja chcę, aby ludzie decydowali się (dobrowolnie) na seks w dowolnej
                                                    konfiguracji, byle robili to bezpiecznie, tzn. zapobiegając niechcianym ciążom
                                                    i roznoszeniu chorób wenerycznych itp.

                                                    > Nadal uważam, że aborcja nie jest rozwiązaniem, że o wiele lepszym byłoby
                                                    > umożliwienie szybkiej adopcji porzuconych dzieci.

                                                    Jeśli znajdziesz odpowiednio dużo chętnych, to dobrze. Ja jednak nie
                                                    zdecydowałbym się na adopcję bachora, którego spłodziła kurwa-pijaczka ze
                                                    śmietnikowym menelem.

                                                    > J: Mamy, ale skłonność ta jest skażona naszym egozimem – wiele ‘dobrego’
                                                    > robimy z myślą o tym, aby pokazać jak dobrymi jesteśmy, że jesteśmy lepszymi
                                                    > od innych.

                                                    I bardzo dobrze. Egoizm jest motorem wszelkich zmian. Egoizm (i chęć zysku -
                                                    dodajmy) to podstawa naszej cywilizacji.

                                                    > Z powodu grzechu jesteśmy oddzieleni od Boga i to jest problem, któ®y musimy
                                                    > rozwiązać podczas życia na ziemi.

                                                    Musimy? Ja nie mam takich potrzeb.

                                                    > > Napisałeś tak uniwersalne zdania, że można je przypisać do każdej religii,
                                                    > > która w standardowym wyposażeniu ma świętą księgę.
                                                    >
                                                    > J: OK.

                                                    A więc mam czytać Biblię czy Koran? Która księga jest prawdziwsza i dlaczego?

                                                    > J: OK. Ale chyba nie przypisałem ci tego stwierdzenia.

                                                    To po co był wykładzik na temat różnic między chrześcijaństwem a islamem?
                                                  • Gość: Jerzy Proszę o przerwę w dyskusji IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 08.07.03, 14:29
                                                    Drogi Panie Strażniku,
                                                    Przyznaję, że bardzo dobrze mi sie z tobą dyskustuje. Ponieważ juz się pakuję
                                                    na kolejne wyjazdy, nie będę w stanie przez najbliższe tygodnie brać udziału w
                                                    dyskusji. W związku z tym prosze o zrozumienie, że na razie nie odpowiem na
                                                    wątki, które zaczęliśmy.

                                                    podzrawiam pięknie i życzę słonecznych dni,

                                                    Jerzy
                                                  • Gość: Jerzy Człowiek a martwa natura IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 08.07.03, 14:48
                                                    Myślałęm, że już odejdę od komputera, ale na to zdanie odpowiem jeszcze
                                                    szybciutko:

                                                    "I co z tego? Widzę, że nie zrozumiałeś moich przykładów. A więc uwaga - będzie
                                                    prościej: człowiek może stworzyć rzecz o takich właściwościach, jakich sam nie
                                                    posiada, a nawet o takich, jakie nie występowały wcześniej w naturze. Co
                                                    oznacza, że nie trzeba być żarówką, aby umieć ją stworzyć."

                                                    Jak wiesz, analogie pomagają wyjaśnić pewne rzeczy, jeśli podobieństwa są
                                                    silne. Twoja analogia zawiera zasadniczy błąd:
                                                    Człowiek jest inteligentny, zatem może stworzyć rzecz o takich właściwościach,
                                                    jakich sam nie posiada;
                                                    Martwa natura nie posiada inteligencji, zatem nie może tworzyć.

                                                    Tak więc twoja analogia jest błędna.

                                                    Jerzy
                                                  • mr_watchman Re: Człowiek a martwa natura 09.07.03, 09:27
                                                    Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                                                    > Myślałęm, że już odejdę od komputera, ale na to zdanie odpowiem jeszcze
                                                    > szybciutko:
                                                    >
                                                    > "I co z tego? Widzę, że nie zrozumiałeś moich przykładów. A więc uwaga -
                                                    > będzie prościej: człowiek może stworzyć rzecz o takich właściwościach,
                                                    > jakich sam nie posiada, a nawet o takich, jakie nie występowały wcześniej w
                                                    > naturze. Co oznacza, że nie trzeba być żarówką, aby umieć ją stworzyć."
                                                    >
                                                    > Jak wiesz, analogie pomagają wyjaśnić pewne rzeczy, jeśli podobieństwa są
                                                    > silne. Twoja analogia zawiera zasadniczy błąd:
                                                    > Człowiek jest inteligentny, zatem może stworzyć rzecz o takich
                                                    > właściwościach, jakich sam nie posiada;
                                                    > Martwa natura nie posiada inteligencji, zatem nie może tworzyć.
                                                    >
                                                    > Tak więc twoja analogia jest błędna.

                                                    Pozwoliłem sobie zacytować całość, ponieważ jest to istotne. Niestety, błąd
                                                    popełniasz ty. Istotą tworzenia jest właśnie świadome działanie, a więc -
                                                    działanie będące wynikiem inteligentnego zachowania. Z definicji więc natura
                                                    nie może tworzyć, ponieważ nie kierują nią procesy świadome. Dlatego
                                                    pisząc "Martwa natura nie posiada inteligencji, zatem nie może tworzyć."
                                                    tworzysz pleonazm.
                                                    Druga kwestia - natura nie jest martwa. Cały sens ewolucji polega na tym, że
                                                    mamy do czynienia z organizmami ożywionymi - bowiem ewolucja to zabawa istot,
                                                    które mogą nie przeżyć. Mówiąc w skrócie - jesteśmy dziećmi tych, którzy
                                                    obrali najlepszą (jak na razie) strategię rozrodczą i przeżyciową (to nie jest
                                                    zbyt ładne określenie, ale nie znam lepszego).
                                                    I na koniec - nie widzę problemu, aby z bezmyślnej natury powstał twór
                                                    myślący. Przede wszystkim dlatego że nie jesteśmy jedynym gatunkiem
                                                    wyposażonym w świadomość, czyli zespół myśli i odczuć kierowanych
                                                    (kontrolowanych) wolą jednostki (mam na myśli głównie szympansy, z którymi
                                                    jesteśmy w 99% spokrewnieni). Świadomie nie piszę o instynkcie, ponieważ nasza
                                                    świadomość jest w istocią kwestią instynktu, o czym najlepiej uczy psychologia
                                                    społeczna (wykorzystywana m.in. w reklamie). I najważniejsze - fenomen
                                                    świadomości i myślenia jest fenomenem tylko dla nas. Dla natury jest to po
                                                    prostu kolejna mutacja jednego z gatunków zwierząt. Jakoś przez parę miliardów
                                                    lat Ziemia radziła sobie bez człowieka. Z punktu widzenia szeroko rozumianej
                                                    biologii budowa ludzkiego mózgu jest takim samym tworem jak wątroba, o tyle
                                                    jednak innym, że wyposażonym w zdolność samouczenia (jak sztuczne sieci
                                                    neuronalne). Jednak zdolność ta jest jak najbardziej biologiczna.

                                                    Mam nadzieję, że kiedyś to przeczytasz. Chciałbym ci bowiem zadać pytanie: czy
                                                    natura umie latać? (nie ptak i nie owad - natura!)
                                                  • Gość: Jerzy Re: Człowiek a martwa natura IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.03, 13:32
                                                    Witaj,

                                                    M_W: Pozwoliłem sobie zacytować całość, ponieważ jest to istotne. Niestety,
                                                    błąd
                                                    popełniasz ty. Istotą tworzenia jest właśnie świadome działanie, a więc -
                                                    działanie będące wynikiem inteligentnego zachowania. Z definicji więc natura
                                                    nie może tworzyć, ponieważ nie kierują nią procesy świadome. Dlatego
                                                    pisząc "Martwa natura nie posiada inteligencji, zatem nie może tworzyć."
                                                    tworzysz pleonazm.

                                                    J: Zgoda, posłużyłem się pleonazmem, aby ci pokazać, że coś, co nie posiada
                                                    inteligencji, nie może jej być źródłem.

                                                    M_W: Druga kwestia - natura nie jest martwa. Cały sens ewolucji polega na tym,
                                                    że
                                                    mamy do czynienia z organizmami ożywionymi - bowiem ewolucja to zabawa istot,
                                                    które mogą nie przeżyć. Mówiąc w skrócie - jesteśmy dziećmi tych, którzy
                                                    obrali najlepszą (jak na razie) strategię rozrodczą i przeżyciową (to nie jest
                                                    zbyt ładne określenie, ale nie znam lepszego).

                                                    J: No właśnie, skąd się wzięły te organizmy ożywione (czy to nie pleonazm?).
                                                    Właściwie tym zwrotem opisałeś stworzenie człowieka. Pan Bóg stworzył jego
                                                    organizm, a potem go ożywił.
                                                    Natura czegos takiego nie zrobi. Do tego potrzebna jest inteligencja.
                                                    Rodzaju 2,7 ukształtował Pan Bóg człowieka z prochu ziemi i tchnął w
                                                    nozdrza jego dech życia. Wtedy stał się człowiek istotą żywą.

                                                    M_W: I na koniec - nie widzę problemu, aby z bezmyślnej natury powstał twór
                                                    myślący. Przede wszystkim dlatego że nie jesteśmy jedynym gatunkiem
                                                    wyposażonym w świadomość, czyli zespół myśli i odczuć kierowanych
                                                    (kontrolowanych) wolą jednostki (mam na myśli głównie szympansy, z którymi
                                                    jesteśmy w 99% spokrewnieni). Świadomie nie piszę o instynkcie, ponieważ nasza
                                                    świadomość jest w istocią kwestią instynktu, o czym najlepiej uczy psychologia
                                                    społeczna (wykorzystywana m.in. w reklamie). I najważniejsze - fenomen
                                                    świadomości i myślenia jest fenomenem tylko dla nas. Dla natury jest to po
                                                    prostu kolejna mutacja jednego z gatunków zwierząt.

                                                    J: Ja widzę tu olbrzymi problem. Inteligencja musi pochodzić od inteligencji.
                                                    Informacja genetyczna MUSI mieć swoje źródło w INTELIGENCJI.

                                                    M_W: Jakoś przez parę miliardów lat Ziemia radziła sobie bez człowieka.

                                                    J: Coraz większa liczba naukowców jest przekonana, że Ziemia może mieć nie
                                                    więcej niż 10 tysięcy lat. Te miliardy lat są potrzebne niby do zaistnienia
                                                    ewolucji, ale jeśli spojrzysz na ilość informacji zawartej w kodzie
                                                    genetycznym, to nawet miliardy miliardów lat nie wystarczą na jej samorzutne
                                                    powstanie.

                                                    M_W: Z punktu widzenia szeroko rozumianej
                                                    biologii budowa ludzkiego mózgu jest takim samym tworem jak wątroba, o tyle
                                                    jednak innym, że wyposażonym w zdolność samouczenia (jak sztuczne sieci
                                                    neuronalne). Jednak zdolność ta jest jak najbardziej biologiczna.

                                                    J: Mówisz o BUDOWIE mózgu i wątroby, ale nie chcesz przyjąć do wiadomości, że
                                                    budowa ma budowniczego. A te sztuczne sieci neuronalne powstały samorzutnie,
                                                    czy zostały wymyślone przez uczonych, którzy do ich konstrukcji, przypuszczam,
                                                    posłużyli się wiedzą i inteligencją.

                                                    M_W: Mam nadzieję, że kiedyś to przeczytasz. Chciałbym ci bowiem zadać pytanie:
                                                    czy
                                                    natura umie latać? (nie ptak i nie owad - natura!)

                                                    J: Przeczytałem. Nie rozumiem twego ostatniego pytania. Najpierw jednoznacznie
                                                    odpowiedz, co to jest natura?

                                                    Pozdrawiam,
                                                    Jerzy
                                                  • mr_watchman Re: Człowiek a martwa natura 29.08.03, 11:55
                                                    Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                                                    > J: Zgoda, posłużyłem się pleonazmem, aby ci pokazać, że coś, co nie posiada
                                                    > inteligencji, nie może jej być źródłem.

                                                    W ten sposób tworzysz kolejne masło maślane. Inteligencja bowiem nie jest
                                                    bytem samym w sobie, ale pewną WŁAŚCIWOŚCIĄ istot żywych (przede wszystkim
                                                    człowieka).

                                                    > J: No właśnie, skąd się wzięły te organizmy ożywione (czy to nie
                                                    > pleonazm?).

                                                    Nie jest to pleonazm, bo organizmom zdarza się nie być ożywionymi. To się
                                                    nazywa śmierć - jeden z najdoskonalszych składników natury.
                                                    Skąd się wzięły? W wyniku procesów ewolucyjnych, przecież trąbię o tym od
                                                    jakiegoś czasu.

                                                    > Właściwie tym zwrotem opisałeś stworzenie człowieka. Pan Bóg stworzył jego
                                                    > organizm, a potem go ożywił.
                                                    > Natura czegos takiego nie zrobi. Do tego potrzebna jest inteligencja.

                                                    A ty znowu swoje - stworzył Bóg, bo naturze brak intelgiencji do tworzenia.
                                                    Przecież od tego zaczęliśmy ten post - natura nie tworzy, bo to w istocie
                                                    wymaga świadomości. Tak więc natura sama w sobie jest i tworzywem, i procesem
                                                    twórczym (sięgając do używanych przez ciebie pojęć). To tzw. sprzężenie
                                                    zwrotne.

                                                    > J: Ja widzę tu olbrzymi problem. Inteligencja musi pochodzić od
                                                    > inteligencji.

                                                    Nie musi. Jak powiedziałem - inteligencja to właściwość biologicznego mózgu, a
                                                    nie samodzielny twór.

                                                    > Informacja genetyczna MUSI mieć swoje źródło w INTELIGENCJI.

                                                    Oj, chyba nie wiesz, czym jest informacja genetyczna. Wirus to samodzielny
                                                    łańcuch DNA (a właściwie - RNA), sugerujesz, że jest inteligentny - wirus albo
                                                    ów łańcuch?

                                                    > J: Coraz większa liczba naukowców jest przekonana, że Ziemia może mieć nie
                                                    > więcej niż 10 tysięcy lat.

                                                    Cóż, nie mam wpływu na to, co czytasz, ale nie wątpię, że zawsze znajdzie się
                                                    jakiś szarlatan, który pięknie dopasuje wyniki do założeń.
                                                    10 tys. lat mówisz? A co było wcześniej? Wielkie nic na orbicie pomiędzy Wenus
                                                    a Marsem?

                                                    > Te miliardy lat są potrzebne niby do zaistnienia ewolucji, ale jeśli
                                                    > spojrzysz na ilość informacji zawartej w kodzie genetycznym, to nawet
                                                    > miliardy miliardów lat nie wystarczą na jej samorzutne powstanie.

                                                    Dlaczego? Genotyp człowieka to raptem ok. 30-35 tys. genów, z których zresztą
                                                    ok. 15% to tzw. genetyczny śmietnik, czyli geny nie kodujące żadnych białek.
                                                    No i jak wyjaśnisz to, że ok. 99% genów mamy wspólne z szympansami?

                                                    > J: Mówisz o BUDOWIE mózgu i wątroby, ale nie chcesz przyjąć do wiadomości,
                                                    > że budowa ma budowniczego. A te sztuczne sieci neuronalne powstały
                                                    > samorzutnie, czy zostały wymyślone przez uczonych, którzy do ich
                                                    > konstrukcji, przypuszczam, posłużyli się wiedzą i inteligencją.

                                                    Jak sama nazwa wskazuje, sztuczne sieci neuronalne są sztuczne. A co do
                                                    budowniczego - wykazujesz bardzo antropocentryczny punkt widzenia. W głowie ci
                                                    się nie może pomieścić, że nie wszystko, co istnieje, musi mieć swój cel,
                                                    przyczynę, budowniczego itp. Słyszałeś kiedyś o bakteriach/wirusach? Wiesz,
                                                    czemu tak trudno zwalczać niektóre z nich?

                                                    > J: Przeczytałem. Nie rozumiem twego ostatniego pytania. Najpierw
                                                    > jednoznacznie odpowiedz, co to jest natura?

                                                    Naturą jest ogół organizmów żywych oraz materii nieożywionej oraz procesy
                                                    zachodzące między nimi. To jak - umie natura latać czy nie?
                                                  • Gość: Jerzy Re: Człowiek a martwa natura IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 01.09.03, 12:42
                                                    > J: Zgoda, posłużyłem się pleonazmem, aby ci pokazać, że coś, co nie posiada
                                                    > inteligencji, nie może jej być źródłem.

                                                    M_W: W ten sposób tworzysz kolejne masło maślane. Inteligencja bowiem nie jest
                                                    bytem samym w sobie, ale pewną WŁAŚCIWOŚCIĄ istot żywych (przede wszystkim
                                                    człowieka).

                                                    > J: No właśnie, skąd się wzięły te organizmy ożywione (czy to nie
                                                    > pleonazm?).

                                                    M_W: Nie jest to pleonazm, bo organizmom zdarza się nie być ożywionymi. To się
                                                    nazywa śmierć - jeden z najdoskonalszych składników natury.
                                                    Skąd się wzięły? W wyniku procesów ewolucyjnych, przecież trąbię o tym od
                                                    jakiegoś czasu.

                                                    J: Coś ci się kićka. Słowo ‘ożywić” oznacza nadać życie czemuś, co było martwe.
                                                    Jeśli mamy do czynienia z organizmem, to znaczy z czymś co żyje, dlatego użyty
                                                    przez ciebie zwrot „organizmy ożywione” jest pleonazmem.
                                                    Martwy organizm nie jest czymś ‘nieożywionym’ – jest czymś, co zmarło.

                                                    Jedyny przypadek ożywienia ‘nieożywionego’ organizmu mamy opisany w Biblii,
                                                    kiedy Pan Bóg stworzył człowieka.

                                                    > Właściwie tym zwrotem opisałeś stworzenie człowieka. Pan Bóg stworzył jego
                                                    > organizm, a potem go ożywił.
                                                    > Natura czegos takiego nie zrobi. Do tego potrzebna jest inteligencja.

                                                    M_W: A ty znowu swoje - stworzył Bóg, bo naturze brak intelgiencji do
                                                    tworzenia.
                                                    Przecież od tego zaczęliśmy ten post - natura nie tworzy, bo to w istocie
                                                    wymaga świadomości. Tak więc natura sama w sobie jest i tworzywem, i procesem
                                                    twórczym (sięgając do używanych przez ciebie pojęć). To tzw. sprzężenie
                                                    zwrotne.

                                                    > J: Ja widzę tu olbrzymi problem. Inteligencja musi pochodzić od
                                                    > inteligencji.

                                                    M_W: Nie musi. Jak powiedziałem - inteligencja to właściwość biologicznego
                                                    mózgu, a
                                                    nie samodzielny twór.

                                                    J: Żywego mózgu czy martwego?
                                                    Konstrukcja mózgu chyba świadczy o geniuszu jej konstruktora, czyż nie tak?
                                                    Inteligencja to też cecha osobowości. Kiedy piszę INTELIGENCJA, mam na myśli
                                                    istotę inteligentną, która stworzyła wszystko.

                                                    > Informacja genetyczna MUSI mieć swoje źródło w INTELIGENCJI.

                                                    M_W: Oj, chyba nie wiesz, czym jest informacja genetyczna. Wirus to samodzielny
                                                    łańcuch DNA (a właściwie - RNA), sugerujesz, że jest inteligentny - wirus albo
                                                    ów łańcuch?

                                                    J: Kod genetyczny, choćby wirusa, zawiera pewne informacje, jak dany twór ma
                                                    żyć, działać, rozmnażać się, itd. Informacja ta musi pochodzić od inteligencji.

                                                    > J: Coraz większa liczba naukowców jest przekonana, że Ziemia może mieć nie
                                                    > więcej niż 10 tysięcy lat.

                                                    M_W: Cóż, nie mam wpływu na to, co czytasz, ale nie wątpię, że zawsze znajdzie
                                                    się
                                                    jakiś szarlatan, który pięknie dopasuje wyniki do założeń.
                                                    10 tys. lat mówisz? A co było wcześniej? Wielkie nic na orbicie pomiędzy Wenus
                                                    a Marsem?

                                                    J: Twierdzisz, że szarlatan dopasowuje wyniki do założeń? A czy ewolucja
                                                    (wynik) nie jest szarlatańskim dopasowaniem do założenia, że nie ma Boga? A o
                                                    tych 10 tysiącach lat to temat na inny wątek.

                                                    > Te miliardy lat są potrzebne niby do zaistnienia ewolucji, ale jeśli
                                                    > spojrzysz na ilość informacji zawartej w kodzie genetycznym, to nawet
                                                    > miliardy miliardów lat nie wystarczą na jej samorzutne powstanie.

                                                    M_W: Dlaczego? Genotyp człowieka to raptem ok. 30-35 tys. genów, z których
                                                    zresztą
                                                    ok. 15% to tzw. genetyczny śmietnik, czyli geny nie kodujące żadnych białek.
                                                    No i jak wyjaśnisz to, że ok. 99% genów mamy wspólne z szympansami?

                                                    Jerzy: Najnowszej klasy Mercedes ma wiele elementów wspólnych z Mercami z lat
                                                    50-tych. Ma koła, kierownice, silnik, hamulce ... Czy to oznacza, że najnowszy
                                                    mercedes wyewoulował ze starszego modelu, czy też że miał podobnie myślących
                                                    konstruktorów?


                                                    > J: Mówisz o BUDOWIE mózgu i wątroby, ale nie chcesz przyjąć do wiadomości,
                                                    > że budowa ma budowniczego. A te sztuczne sieci neuronalne powstały
                                                    > samorzutnie, czy zostały wymyślone przez uczonych, którzy do ich
                                                    > konstrukcji, przypuszczam, posłużyli się wiedzą i inteligencją.

                                                    M_W: Jak sama nazwa wskazuje, sztuczne sieci neuronalne są sztuczne. A co do
                                                    budowniczego - wykazujesz bardzo antropocentryczny punkt widzenia. W głowie ci
                                                    się nie może pomieścić, że nie wszystko, co istnieje, musi mieć swój cel,
                                                    przyczynę, budowniczego itp. Słyszałeś kiedyś o bakteriach/wirusach? Wiesz,
                                                    czemu tak trudno zwalczać niektóre z nich?

                                                    J: Nie odpowiedziałeś, czy sztuczne sieci neuronalne powstały samorzutnie a
                                                    potem zostały ‘odkryte’ przez naukowców, czy też zostały ‘stworzone’ przez
                                                    naukowców.
                                                    Może nie wszystko jest teleologiczne, ale zdecydowana większość tego, co
                                                    istnieje, jest takowa.

                                                    > J: Przeczytałem. Nie rozumiem twego ostatniego pytania. Najpierw
                                                    > jednoznacznie odpowiedz, co to jest natura?

                                                    M_W: Naturą jest ogół organizmów żywych oraz materii nieożywionej oraz procesy
                                                    zachodzące między nimi. To jak - umie natura latać czy nie?

                                                    J: Twoje pytanie zawiera złożoność znaczenia terminu natura. Dlatego nie da się
                                                    na nie odpowiedzieć.

                                                    Pozdrawiam,
                                                    Jerzy

                                                  • mr_watchman Hej, Jerzy! Wróciłem! 19.09.03, 11:21
                                                    Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                                                    > J: Coś ci się kićka. Słowo ‘ożywić” oznacza nadać życie czemuś, co
                                                    > było martwe.
                                                    > Jeśli mamy do czynienia z organizmem, to znaczy z czymś co żyje, dlatego
                                                    > użyty przez ciebie zwrot „organizmy ożywione” jest pleonazmem.
                                                    > Martwy organizm nie jest czymś ‘nieożywionym’ – jest czymś, co zmarło.

                                                    Dobrze, uporządkujmy nazewnictwo. Mam na myśli organizmy żywe. Ożywione brzmi
                                                    może bardziej poetycko, ale w istocie może wprowadzać w błąd.

                                                    > Jedyny przypadek ożywienia ‘nieożywionego’ organizmu mamy opisany w Biblii,
                                                    > kiedy Pan Bóg stworzył człowieka.

                                                    Gdybym miał wolną chwilę, także napisałbym świętą księgę, w której Istota Bytu
                                                    ożywiałaby kamienie. Tylko co z tego, że zostanie to napisane?

                                                    > > Nie musi. Jak powiedziałem - inteligencja to właściwość biologicznego
                                                    > > mózgu, a nie samodzielny twór.
                                                    >
                                                    > J: Żywego mózgu czy martwego?

                                                    Żywego. To przecież oczywiste.

                                                    > Konstrukcja mózgu chyba świadczy o geniuszu jej konstruktora, czyż nie tak?

                                                    Przykro mi, ale nie potrafisz się wyzwolić z prostego antropocentryzmu. Poza
                                                    tym, inteligencja wynika nie tyle z anatomii, co z fizjologii mózgu. A to nie
                                                    to samo. Porównaj to do sztucznych sieci neuronalnych - sama ich budowa to
                                                    zaledwie zaczyn, dopiero działanie sieci "uruchamia" jej właściwości.

                                                    > J: Kod genetyczny, choćby wirusa, zawiera pewne informacje, jak dany twór ma
                                                    > żyć, działać, rozmnażać się, itd. Informacja ta musi pochodzić od
                                                    > inteligencji.

                                                    Musi, bo tak napisałeś? Twoje DNA i DNA ciężko upośledzonego schizofrenika
                                                    różni się ułamkami promila, a mimo to poziom waszej inteligencji jest różny.
                                                    No chyba że schizofrenika nie stworzył Bóg...

                                                    > J: Twierdzisz, że szarlatan dopasowuje wyniki do założeń?

                                                    Na tym polega szarlataneria.

                                                    > A czy ewolucja (wynik) nie jest szarlatańskim dopasowaniem do założenia, że
                                                    > nie ma Boga?

                                                    Nie, Bóg w niczym ewolucji nie wadzi. Przecież można wierzyć, że tak naprawdę
                                                    to Bóg zakulisowo kieruje pozornie (pozornie dla człowieka) ślepą ewolucją.
                                                    Ewolucja jest pomysłem, który ma za zadanie wyjaśnić powstawanie gatunków.
                                                    Naprawdę, Bóg nie odgrywa tu większej roli.

                                                    > A o tych 10 tysiącach lat to temat na inny wątek.

                                                    Tak, zdecydowanie polecam science-fiction, wróżbiarstwo itp.

                                                    > Jerzy: Najnowszej klasy Mercedes ma wiele elementów wspólnych z Mercami z
                                                    > lat 50-tych. Ma koła, kierownice, silnik, hamulce ... Czy to oznacza, że
                                                    > najnowszy mercedes wyewoulował ze starszego modelu, czy też że miał podobnie
                                                    > myślących konstruktorów?

                                                    Wbrew pozorom jesteś bliski uzyskania odpowiedzi. Ewolucja polega na opartym
                                                    na zmianach genetycznych dostosowywaniu właściwości i budowy organizmów do
                                                    zmiennego środowiska (zmiennego choćby przez zmieniające się organizmy).
                                                    Podobnie postępują konstruktorzy samochodów. Po co wymyślać od nowa układ
                                                    kierowniczy dla każdego nowego pojazdu, skoro można - bazując na starych
                                                    rozwiązaniach - opracowywać nowe?
                                                    Podobnie zwierzęta i rośliny - nowe gatunki ewoluują ze starych, opierając się
                                                    na ich budowie. Fotosynteza jest "wynalazkiem" wspólnym dla roślin zielonych -
                                                    Bogu nie chciało się wymyślić paru milionów różnych rozwiązań? Oj, leniuszek z
                                                    Pana Boga.

                                                    > J: Nie odpowiedziałeś, czy sztuczne sieci neuronalne powstały samorzutnie a
                                                    > potem zostały ‘odkryte’ przez naukowców, czy też zostały ‘stworzone’ przez
                                                    > naukowców.

                                                    Odpowiedziałem, ale widzę, że muszę być bardziej łopatologiczny. Tak, sztuczne
                                                    sieci neuronalne stworzyli naukowcy. Dlatego nazywami je sztucznymi.

                                                    > Może nie wszystko jest teleologiczne, ale zdecydowana większość tego, co
                                                    > istnieje, jest takowa.

                                                    Jaki jest cel istnienia komara dla niego, dla człowieka i dla źdźbła trawy?

                                                    > > Naturą jest ogół organizmów żywych oraz materii nieożywionej oraz procesy
                                                    > > zachodzące między nimi. To jak - umie natura latać czy nie?
                                                    >
                                                    > J: Twoje pytanie zawiera złożoność znaczenia terminu natura. Dlatego nie da
                                                    > się na nie odpowiedzieć.

                                                    Złożoność? Kolego, bądź łaskaw szanować inteligencję swojego rozmówcy.
                                                    Uciekasz od odpowiedzi, bo dobrze wiesz, że musiałbyś przyznać mi rację.
                                                    Natura nie potrafi latać, choć potrafią to niektóre organizmy. Tak samo natura
                                                    nie jest inteligentna, choć niektóre gatunki wykazują się inteligencją.
                                                  • mr_watchman Co tam słychać w wielkim świecie, panie Jerzy? 06.11.03, 13:59
                                                  • Gość: Jerzy wpół-grafomańska retoryka IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 20.08.03, 16:32
                                                    > J: Masz prawo wyboru. Rozumiem, że świadomie odrzucasz Jezusa. Czy aby na
                                                    > pewno? Czy aby na pewno poznałeś to, co Jezus ma ci do zaoferowania? A może
                                                    > oceniłeś go na podstawie tego, co mówią o nim wilki w owczych skóerach?

                                                    Po pierwsze - odrzuć tę na wpół-grafomańską retorykę (te wszystkie wilki, owce
                                                    itp.), bo to tylko zniechęca mnie do dalszej dyskusji. Po drugie, jak już ci
                                                    tłumaczyłem, nie mam w sobie potrzeby wiary w osobowego Boga (w nieosobowego
                                                    także). Nie kusi mnie wizja życia wiecznego ani wiecznej szczęśliwości. Czy to
                                                    jest wystarczająco jasne?

                                                    Jerzy:
                                                    Witam po długiej przerwie. Piszę krótko, bo byćmoże ty się jeszcze urlopujesz.

                                                    W swoich tekstach posłużyłem się najbardziej szokującymi i najbardziej znanymi
                                                    metaforami jakie znajdziesz w literaturze światowej. Ty je kwalifikujesz to
                                                    wpół-grafomańskiej retoryki, chyba tylko dlatego, że pochodzą od Jezusa i
                                                    Nowego Testamentu.

                                                    O innych sprawach innym razem, jak się odezwiesz,
                                                    Pozdrawiam i mam nadzieję, że miałeś dobry urlop,
                                                    Jerzy
                                                  • mr_watchman Re: wpół-grafomańska retoryka 22.08.03, 09:26
                                                    Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                                                    > Witam po długiej przerwie. Piszę krótko, bo byćmoże ty się jeszcze
                                                    > urlopujesz.

                                                    Yo, hey, hello! Jestem i trwam na posterunku.

                                                    > W swoich tekstach posłużyłem się najbardziej szokującymi i najbardziej
                                                    > znanymi metaforami jakie znajdziesz w literaturze światowej. Ty je
                                                    > kwalifikujesz to wpół-grafomańskiej retoryki, chyba tylko dlatego, że
                                                    > pochodzą od Jezusa i Nowego Testamentu.

                                                    Nie, nie dlatego. Po prostu nie lubię, kiedy zamiast argumentów merytorycznych
                                                    muszę czytać napuszone opowiastki o wilkach, owieczkach i innych
                                                    przedstawicielach fauny. W konkretnych dyskusjach lubię konkrety.

                                                    > O innych sprawach innym razem, jak się odezwiesz,
                                                    > Pozdrawiam i mam nadzieję, że miałeś dobry urlop,
                                                    > Jerzy

                                                    Nie miałem urlopu i mieć nie będę. Ale dziękuję za dobre słowo.
                                                  • Gość: Jerzy Re: wpół-grafomańska retoryka IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 26.08.03, 15:16
                                                    mr_watchman napisał:

                                                    > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
                                                    >
                                                    > > W swoich tekstach posłużyłem się najbardziej szokującymi i najbardziej
                                                    > > znanymi metaforami jakie znajdziesz w literaturze światowej. Ty je
                                                    > > kwalifikujesz to wpół-grafomańskiej retoryki, chyba tylko dlatego, że
                                                    > > pochodzą od Jezusa i Nowego Testamentu.
                                                    >
                                                    > Nie, nie dlatego. Po prostu nie lubię, kiedy zamiast argumentów
                                                    merytorycznych
                                                    > muszę czytać napuszone opowiastki o wilkach, owieczkach i innych
                                                    > przedstawicielach fauny. W konkretnych dyskusjach lubię konkrety.

                                                    J: W naszych dyskusjach wchodzimy w rózne dziedziny, w tym i religii. Tutaj
                                                    mamy do czynienia z różnymi postawami - w tym również obłudnymi, kiedy ludzie
                                                    udają bardzo religijnych, natomiast tak naprawdę chodzi im o władzę i wpływy. W
                                                    starożytności tak było i dzisiaj tak jest. Najlepsze metafory dotyczące tych
                                                    postaw pochodzą od Jezusa. Dletego je używam. W przeciwnym razie musiałbym
                                                    posługiwać się rozwlekłym językiem opisowym.
                                                    Niestety, postawy obłudne nie generują nowych wyznawców danej religii, wręcz
                                                    przeciwnie, odstraszają i odpędzają, bo kiedy ludzie, którzy roszczą sobie
                                                    prawo do reprezentowania Pana Boga zachowuja się podle, to patrzący z boku nie
                                                    chce mieć do czynienia ani z takim przedstawicielem, ani jego bogiem.
                                                    W moim przekonaniu, kuźnią ateizmu sa kapłani, którzy tworzą 'dogmaty' służące
                                                    podporządkowaniu sobie ludzi.
                                                    Pozdrawiam,
                                                    Jerzy
                                                  • mr_watchman Re: wpół-grafomańska retoryka 27.08.03, 10:29
                                                    Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                                                    > J: W naszych dyskusjach wchodzimy w rózne dziedziny, w tym i religii. Tutaj
                                                    > mamy do czynienia z różnymi postawami - w tym również obłudnymi, kiedy
                                                    > ludzie udają bardzo religijnych, natomiast tak naprawdę chodzi im o władzę i
                                                    > wpływy. W starożytności tak było i dzisiaj tak jest. Najlepsze metafory
                                                    > dotyczące tych postaw pochodzą od Jezusa. Dletego je używam. W przeciwnym
                                                    > razie musiałbym posługiwać się rozwlekłym językiem opisowym.

                                                    Co nie zawsze jest złe - czasem pozwala uniknąć błędów dwuznaczności. No i u
                                                    rozmówcy sprawia wrażenie, że wygłasza się swoje własne poglądy.

                                                    > Niestety, postawy obłudne nie generują nowych wyznawców danej religii, wręcz
                                                    > przeciwnie, odstraszają i odpędzają, bo kiedy ludzie, którzy roszczą sobie
                                                    > prawo do reprezentowania Pana Boga zachowuja się podle, to patrzący z boku
                                                    > nie chce mieć do czynienia ani z takim przedstawicielem, ani jego bogiem.
                                                    > W moim przekonaniu, kuźnią ateizmu sa kapłani, którzy tworzą 'dogmaty'
                                                    > służące podporządkowaniu sobie ludzi.

                                                    W dużym stopniu zgadzam się z tobą w tej kwestii.
                                                    A co z tym?
                • Gość: pollak Re: Gdyby pozostać w sferze symboli... IP: *.jeleniag.sdi.tpnet.pl 05.06.03, 12:38
                  Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                  > Jerzy: I bardzo dobrze. Ale niewiele trzeba, aby pewne dobra stały się
                  dostepne
                  >
                  > tylko dla lojalnej elity.


                  Wtedy ta nielojalna znajdzie sobie inny środek płatniczy. A znając lojalną, ta
                  z kolei będzie chciała sprzedać conieco tej nielojalnej, bo biznes się musi
                  kręcić.
                  • Gość: Ed Re: Gdyby pozostać w sferze symboli... IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 06.06.03, 21:26
                    Ed. Chyba żartujesz. To środowisko jest w stanie zrobić z każdego symbolu
                    gehennę własnej formy.

                    Gość portalu: pollak napisał(a):

                    > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
                    >
                    > > Jerzy: I bardzo dobrze. Ale niewiele trzeba, aby pewne dobra stały się
                    > dostepne
                    > >
                    > > tylko dla lojalnej elity.
                    >
                    >
                    > Wtedy ta nielojalna znajdzie sobie inny środek płatniczy. A znając lojalną,
                    ta
                    > z kolei będzie chciała sprzedać conieco tej nielojalnej, bo biznes się musi
                    > kręcić.
    • Gość: Kraken Re: Czy w UE będzie miejsce dla Boga-NIE BEDZIE IP: *.ipt.aol.com 04.06.03, 18:41
      Jak pisze dzisiejsza Trybuna(ta od "prostackiego wikarego")
      cyt.

      Nie wiem, czy Unia Europejska powstałaby, gdyby kontynentem rządził Kościół
      katolicki. Wiem, że nie powstałaby bez wartości, które wniosła do niej lewica.
      - Nieodwoływanie się do cywilizacji chrześcijańskiej w preambule konstytucji
      europejskiej jest nieporozumieniem - powiedział w poniedziałek w Gnieźnie
      prezydent Aleksander Kwaśniewski. Podobną myśl powtórzył we wtorek w wywiadzie
      dla TVN24. Zdaniem prezydenta, bez fundamentów chrześcijańskich Europa nie
      byłaby tą Europą, którą jest obecnie, a zapis o jej chrześcijańskich korzeniach
      jest hołdem oddanym prawdzie. Aleksandrowi Kwaśniewskiemu nie wystarcza zawarte
      w obecnym wariancie projektu odniesienie do "dziedzictw religijnych". Jego
      zdaniem, każdy "uczciwy, porządny" człowiek powinien być zwolennikiem
      umieszczenia w preambule zapisu o chrześcijaństwie. Dziennikarze TVN24 dziwili
      się, że mówi to człowiek wywodzący się z lewicy. Ja też się dziwię.
      ***********************
      -Kr. Ja rowniez sie dziwie,ze "kwasny Olek" uwaza sie za "uczciwego i
      porzadnego"-MA CHLOP TUPET

      Tomasz Morus, który został stracony za obronę wiary katolickiej, przeszedł do
      historii nie jako święty Kościoła, lecz pierwszy przedstawiciel tzw. socjalizmu
      utopijnego. W opisanej przez niego "Utopii" mężczyżni i kobiety korzystają z
      powszechnej oświaty, na wyspie panuje całkowita tolerancja religijna. Utopianie
      mają unormowany - sześciogodzinny - dzień pracy. Część utopijnych idei Morusa
      już dawno przekroczyło granice rzeczywistości stając się nieodłączną częścią
      nowoczesnej Europy.
      ******************************
      -Kr. Moze ktos(bo Jerzy na pewno nie) zechce mi wyjasnic ten "wsad"
      chrzescijanstwa w "europejskie dzidzictwo"-wszakhistorycznie rzecz ujmujac
      pierwszym KLAMSTWEM jast 2000 lat chrzescijanstwa-chrzescijanstwo jako takie
      powstalo po soborze bodajze konstantynopolianskim w roku 382 ,kiedy to kanon
      zostal ostatecznie przeglosowany i zamkniety-odtad WSZYSTKO co bylo z nim
      niezgodne podpadalo pod herezje.Jezeli kosciol koniecznie chce umieszczenia w
      preambule "wartosci" nalezy wspomniec rowniez o SPECJALNIE utrzymywanej
      ciemnocie sredniowiecza,ktore trwalo,bagatela -PONAD 1000 LAT!!!nalezy
      wspomniec o wojnach religijnych,kiedy zakamieniala katolicka doktryna
      nakazywala wyzynanie w pien calych miast,nalezy wspomniec o
      lochach "Ikwizycji",ktora MORDOWALA kazda postepowa mysl,nie nalezy zapominac
      o "Indeksie ksiag zakazanych"(istniejacych po dzis dzien),na ktorych znajdowal
      sie m.in. Mickiewicz,Konopnicka,Kopernik,Zeromski itd.-wielu,wielu innych.
      Nikt jakos nie zajaknal sie o wkladzie kultury Orientu na rozwoj Europy a
      nalezy pamietac,ze od czasow nieslawnych wypraw krzyzowych wplyw ten byl
      niebagatelny,popychajac nauki astronomiczne,matematyczne czy literature,nie
      wspominajac o geografii.Czy nawiazujac do "chrzescijanskich korzeni"(co jest
      ewidentnym klamswem) nalezy przypomniec miliony ofiar wojen religijnych???
      Proces Giordiano Bruno czy Galileusza,ktorego rewizje kosciol "z laski swojej"
      przprowadzil dopiero 3 lata temu(wiec zgdodnie z doktryna do tego czasu Ziemia
      byla centrum WSZECHSWIATA)-czy tego chcecie WY-obroncy "chrzescijanskich
      korzeni"-ZAPRAWDE WKLAD CHRZESCIJANSTWA JEST NA TYLE PLUGAWY,ZE LEPIEJ POMINAC
      GO MILCZENIEM!!!Wiec zamilczcie na milosc nieboska
      • Gość: Jerzy Zwierzę będzie walczyć z Barankiem i nierządnicą IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 05.06.03, 10:48

        -Kr. Moze ktos(bo Jerzy na pewno nie) zechce mi wyjasnic ten "wsad"
        chrzescijanstwa w "europejskie dzidzictwo"-wszakhistorycznie rzecz
        ujmujac
        pierwszym KLAMSTWEM jast 2000 lat chrzescijanstwa-chrzescijanstwo jako
        takie
        powstalo po soborze bodajze konstantynopolianskim w roku 382 ,kiedy to
        kanon
        zostal ostatecznie przeglosowany i zamkniety-odtad WSZYSTKO co bylo z nim
        niezgodne podpadalo pod herezje.Jezeli kosciol koniecznie chce
        umieszczenia w
        preambule "wartosci" nalezy wspomniec rowniez o SPECJALNIE utrzymywanej
        ciemnocie sredniowiecza,ktore trwalo,bagatela -PONAD 1000 LAT!!!nalezy
        wspomniec o wojnach religijnych,kiedy zakamieniala katolicka doktryna
        nakazywala wyzynanie w pien calych miast,nalezy wspomniec o
        lochach "Ikwizycji",ktora MORDOWALA kazda postepowa mysl,nie nalezy
        zapominac
        o "Indeksie ksiag zakazanych"(istniejacych po dzis dzien),na ktorych
        znajdowal
        sie m.in. Mickiewicz,Konopnicka,Kopernik,Zeromski itd.-wielu,wielu innych.

        Jerzy: Krakenie, nadal nie potrafisz rozróżnić chrześcijaństwa biblijnego,
        założonego przez Jezusa i apostołów, od chrześcijaństwa odstępczego,
        rozwijającego się od czasów średniowiecza pod przywództwem Rzymu. Chcąc nie
        chcąc przytoczyłeś wiele przykładów na to, że Rzym jest ‘nierządnicą’ opisaną w
        17 rozdziale Objawienia Jana. Postawy ateistów i humanistów na tym forum
        pokazują, że nie potrafią oni rozróżnić chrześcijaństwa biblijnego od
        odstępczego i walczą ze wszystkim, co kojarzą z chrześcijaństwem.
        Ponieważ reprezentują ideologię, na bazie której zbudowane jest prawo unijne,
        pokazują trendy, jakie będą dominować w walce ideologicznej w UE. Zwierzę (UE z
        jej prawami) będzie walczyć zarówno z Barankiem (chrześcijaństwem biblijnym)
        jak i z wszetecznicą, (chrześcijaństwem odstępczym).

        Jerzy
        • Gość: Kraken Re: Zwierzę będzie walczyć z Barankiem i nierządn IP: *.ipt.aol.com 05.06.03, 14:21
          Gość portalu: Jerzy napisał(a):

          >

          > Jerzy: Krakenie, nadal nie potrafisz rozróżnić chrześcijaństwa biblijnego,
          > założonego przez Jezusa i apostołów, od chrześcijaństwa odstępczego,
          > rozwijającego się od czasów średniowiecza pod przywództwem Rzymu. Chcąc nie
          > chcąc przytoczyłeś wiele przykładów na to, że Rzym jest ‘nierządnicą̵
          > 7; opisaną w
          > 17 rozdziale Objawienia Jana. Postawy ateistów i humanistów na tym forum
          > pokazują, że nie potrafią oni rozróżnić chrześcijaństwa biblijnego od
          > odstępczego i walczą ze wszystkim, co kojarzą z chrześcijaństwem.
          > Ponieważ reprezentują ideologię, na bazie której zbudowane jest prawo unijne,
          > pokazują trendy, jakie będą dominować w walce ideologicznej w UE. Zwierzę (UE
          z
          >
          > jej prawami) będzie walczyć zarówno z Barankiem (chrześcijaństwem biblijnym)
          > jak i z wszetecznicą, (chrześcijaństwem odstępczym).
          >
          > Jerzy
          ***************************
          -Kr. Szanowny Jerzy-nie MUSZE odrozniac chrzescijanstwa od CHRZESCIJANSTWA-znam
          takie jakie znaja powszechnie WSZYSCY-wiec nie dziel wlosa na czworo-bardzo
          prosze.Zreszta pod nazwa "chrzescijanstwo" kryje sie nie tylko rozumiany przez
          ciebie kosciol katolicki,lecz rozwniez szeroko pojety protestantyzm,ktory
          rowniez ma SWOJ UDZIAL w plugawstwach dziejacych sie na europejskiej (i nie
          tylko) arenie.
          Zreszta DOSKONALE wiesz,ze NIE ISTNIEJE cos takiego jak "chrzescijanstwo
          biblijne"-wskaz mi odpowiedni "cycacik" z ktorejs z ksiag o nim traktujacy,sam
          bowiem "miszcz" wyrazil sie:
          "poslany zostalem aby zebrac owce rozproszone z domu Izraela"-a 12 jego mezow
          mialo przewodzic "12 plemionom tego narodu",tylko sprwa sie "rypla" i Poncjusz
          Pilatus nie wykazal odpowiedniego poczucia humoru skazujac buntownika na krzyz.
          I wcale nie biblijne chrzescijantwo ma na mysli "watykanszczyk" nawiazujac z
          pijackim uporem do EUROPEJSKIEJ premabuly- a jaki "udzial" ma ta zbrodnicza
          religia w "budowaniu" dziedzictwa europejskiego-SAM DOSKONALE WIESZ!!!
          Pozdr.
          • Gość: Jerzy Chciałeś cytacik? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 05.06.03, 14:46
            Gość portalu: Kraken napisał(a):

            > ***************************
            > -Kr. Szanowny Jerzy-nie MUSZE odrozniac chrzescijanstwa od CHRZESCIJANSTWA-
            znam
            >
            > takie jakie znaja powszechnie WSZYSCY-wiec nie dziel wlosa na czworo-bardzo
            > prosze.Zreszta pod nazwa "chrzescijanstwo" kryje sie nie tylko rozumiany
            przez
            > ciebie kosciol katolicki,lecz rozwniez szeroko pojety protestantyzm,ktory
            > rowniez ma SWOJ UDZIAL w plugawstwach dziejacych sie na europejskiej (i nie
            > tylko) arenie.

            Podziwiam twój oportunizm.

            > Zreszta DOSKONALE wiesz,ze NIE ISTNIEJE cos takiego jak "chrzescijanstwo
            > biblijne"-wskaz mi odpowiedni "cycacik" z ktorejs z ksiag o nim
            traktujacy,sam
            > bowiem "miszcz" wyrazil sie:
            > "poslany zostalem aby zebrac owce rozproszone z domu Izraela"-a 12 jego
            mezow
            > mialo przewodzic "12 plemionom tego narodu",tylko sprwa sie "rypla" i
            Poncjusz
            > Pilatus nie wykazal odpowiedniego poczucia humoru skazujac buntownika na
            krzyz.

            Tutaj popisujesz sie wiedzą na temat chrześcijaństwa. A cytacik dam ci taki:
            Jan
            10,25 Odpowiedział im Jezus: Powiedziałem wam, a nie wierzycie; dzieła,
            które Ja wykonuję w imieniu Ojca mojego, świadczą o mnie;
            10,26 lecz wy nie wierzycie, bo nie jesteście z owiec moich.
            10,27 Owce moje głosu mojego słuchają i Ja znam je, a one idą za mną.
            10,28 I Ja daję im żywot wieczny, i nie giną na wieki, i nikt nie wydrze ich
            z ręki mojej.
            10,29 Ojciec mój, który mi je dał, jest większy nad wszystkich i nikt nie
            może wydrzeć ich z ręki Ojca.
            10,30 Ja i Ojciec jedno jesteśmy.


            > I wcale nie biblijne chrzescijantwo ma na mysli "watykanszczyk" nawiazujac z
            > pijackim uporem do EUROPEJSKIEJ premabuly- a jaki "udzial" ma ta zbrodnicza
            > religia w "budowaniu" dziedzictwa europejskiego-SAM DOSKONALE WIESZ!!!
            > Pozdr.

            Ty nazywasz KK zbrodniczą religią. Objawienie Jana 17 używa określenia
            wszetecznica, albi w innych tłumaczeniach, nierządnica.

            Patrzysz na świat przez katolicko ateistyczne okulary.

            Rozumiem, że jesteś ateistą i o takich 'miszczach' tej ideologii jak Lenin,
            Stalin, Dzierzyński, ora zo ich osiągnięciachj nigdy nie słyszałeś. Jednak z
            pijackim oporem chcesz projektować zbrodnie katolicyzmu na całe
            chrześcijaństwo.

            Jerzy
            • Gość: Kraken Re: Chciałeś cytacik? chcialem-ale na temat !! IP: *.ipt.aol.com 05.06.03, 15:10
              Gość portalu: Jerzy napisał(a):


              >
              > Tutaj popisujesz sie wiedzą na temat chrześcijaństwa. A cytacik dam ci taki:
              > Jan
              > 10,25 Odpowiedział im Jezus: Powiedziałem wam, a nie wierzycie; dzieła,
              > które Ja wykonuję w imieniu Ojca mojego, świadczą o mnie;
              > 10,26 lecz wy nie wierzycie, bo nie jesteście z owiec moich.
              > 10,27 Owce moje głosu mojego słuchają i Ja znam je, a one idą za mną.
              > 10,28 I Ja daję im żywot wieczny, i nie giną na wieki, i nikt nie wydrze ich
              > z ręki mojej.
              > 10,29 Ojciec mój, który mi je dał, jest większy nad wszystkich i nikt nie
              > może wydrzeć ich z ręki Ojca.
              > 10,30 Ja i Ojciec jedno jesteśmy.(Kr. Cosik NIC nie nadmienia o duchu)
              *********************************
              -Kr. NO DOBRA-GDZIE TU MOWA O CHRZESCIJANSTWIE????PONOWNIE ZACYTUJE CI
              TWEGO "MISZCZA"-"poslany zostalem do owiec,ktore poginely z domu IZRAELA"-czy
              ty Jerzy masz trudnosci ze zrozumieniem JEDNEGO zdania?????
              Chrzescijanstwo jako takie jest DZIELEM SZAWLA,ktory Jeszu nawet na oczy nie
              widzial-bylo to dzielo na wskros polityczne-nie religijne-a ty z pijackim
              uporem powtarzasz ciegiem swoje.
              >
              >
              > > I wcale nie biblijne chrzescijantwo ma na mysli "watykanszczyk" nawiazujac
              > z
              > > pijackim uporem do EUROPEJSKIEJ premabuly- a jaki "udzial" ma ta zbrodnicz
              > a
              > > religia w "budowaniu" dziedzictwa europejskiego-SAM DOSKONALE WIESZ!!!
              > > Pozdr.
              >
              > Ty nazywasz KK zbrodniczą religią. Objawienie Jana 17 używa określenia
              > wszetecznica, albi w innych tłumaczeniach, nierządnica.
              ************************
              -Kr. Ja nazywam CHRZESCIJANSTWO zbrodnicza religia,a fakt,ze KK dzierzy w tym
              plugastwie palme pierwszenstwa-wcale nie uniewinnia pozostalych!!!!
              >

              > Patrzysz na świat przez katolicko ateistyczne okulary.
              >
              > Rozumiem, że jesteś ateistą i o takich 'miszczach' tej ideologii jak Lenin,
              > Stalin, Dzierzyński, ora zo ich osiągnięciachj nigdy nie słyszałeś. Jednak z
              > pijackim oporem chcesz projektować zbrodnie katolicyzmu na całe
              > chrześcijaństwo.
              > ******************************
              -Kr. Chyba nie chcesz przeczyc,ze w czasach wypraw krzyzowych nie istnial
              podzial na katolikow i protestantow(jedynie na grecki i rzymski katolicyzm)-
              sila rzeczy wiec za zbrodnie wypraw krzyzowych,czy wojen religijnych wine
              ponosi CALE chrzescijanstwo-wiec nie dziel ponownie wlosa na czworo
              A miszczami w moim ateizmie jest raczej Bertrand Russel czy Voltaire,choc
              nalezy przyznac,ze wymienieni przez ciebie osobnicy polozyli znakomite uslugi
              jako frakcja WOJUJACA-i JA te zaslugi w pelni doceniam-ECHHH....TO SE JESZCZE
              VRATI !!!!!Tylko ludzie MUSZA zmadrzec
              > Jerzy
              Kraken
              • Gość: Jerzy Cytacik był na temat, ale ty nie kumasz IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 05.06.03, 15:29
                • Gość: Kraken Re: Cytacik był na temat, ale ty nie kumasz IP: *.ipt.aol.com 05.06.03, 18:51
                  Cycacik NIE byl na temt-to ty nie kumasz kolego z bielska
                  • Gość: Jerzy Niech ci będzie IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 06.06.03, 09:49
                    Kolego,
        • rafael.k Re: Zwierzę będzie walczyć z Barankiem i nierządn 10.06.03, 14:33
          Ponieważ reprezentują ideologię, na bazie której zbudowane jest prawo unijne,
          > pokazują trendy, jakie będą dominować w walce ideologicznej w UE. Zwierzę (UE
          z
          >
          > jej prawami) będzie walczyć zarówno z Barankiem (chrześcijaństwem biblijnym)
          > jak i z wszetecznicą, (chrześcijaństwem odstępczym).
          >
          > Jerzy

          Hmmm.... a co ma (jakiekolwiek) chrzescijanstwo do prawa unijnego ?? Powaznie,
          chcialbym wiedziec.
        • Gość: Palnick "Objawienie Jana" - zapisem rojeń narkomana. IP: *.stenaline.com 22.08.03, 13:33
          Gość portalu: Jerzy napisał(a):

          Chcąc nie chcąc przytoczyłeś wiele przykładów na to, że Rzym jest ‘nierządnicą̵
          > 7; opisaną w
          > 17 rozdziale Objawienia Jana. Postawy ateistów i humanistów na tym forum
          > pokazują, że nie potrafią oni rozróżnić chrześcijaństwa biblijnego od
          > odstępczego i walczą ze wszystkim, co kojarzą z chrześcijaństwem.
          > Ponieważ reprezentują ideologię, na bazie której zbudowane jest prawo unijne,
          > pokazują trendy, jakie będą dominować w walce ideologicznej w UE. Zwierzę (UE
          z jej prawami) będzie walczyć zarówno z Barankiem (chrześcijaństwem biblijnym)
          > jak i z wszetecznicą, (chrześcijaństwem odstępczym).
          ----------------

          Jan bredził z wygłodzenia, nadmiaru sporyszu na Patmos i pod wpływem działania
          halucynogenów:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=4399766
          >
          > Jerzy
    • Gość: Bog Re: Czy w UE będzie miejsce dla Jerzego? IP: *.tnt38.chi5.da.uu.net 04.06.03, 19:27
      Bedzie,bedzie.Naiwnych co to religiantom wierza szybko nie zabraknie.
    • Gość: Katolik. Re: Czy w UE będzie miejsce dla Boga IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 04.06.03, 19:54
      Dla Boga tak,dla czarnych nierobów,ślizgajacych się na Jego plecach i plecach
      wiernych,nie!.Dość nieróbstwa,oszustw,wyłudzeń i kierowania się niskimi
      pobudkami dla zdobycia szmalu.Będą musieli podwinąć kiecę i wziąć się do
      jakiejś sensownej pracy,może do sprzątania ulic.Praca ta wprawdzie specjalnych
      kwalifikacji nie wymaga,ale jest potrzebna i użyteczna społecznie a zarobiony
      uczciwie pieniądz ma większą wartość niż wyłudzony.Poza tym poznają w końcu
      wartość pieniądza,na który trzeba pracować.Przestaną wtedy myśleć o Agencjach
      Towarzyskich i Mercedesach a czas po pracy przeznaczą na wypoczynek i
      modlitwy,czyli w końcu zaczną funkcjonować normalnie. Z BOGIEM!.
      • Gość: Jerzy Re: Czy w UE będzie miejsce dla Boga IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 05.06.03, 10:55

        Bardzo dobrze napisane!
        Mam podobne odczucia. w KK jest wielu ludzi, którzy chcą szczerze wyznawać
        wiarę w Boga i bolą ich wykwity, które opisałeś.
        Jerzy

        Gość portalu: Katolik. napisał(a):

        > Dla Boga tak,dla czarnych nierobów,ślizgajacych się na Jego plecach i plecach
        > wiernych,nie!.Dość nieróbstwa,oszustw,wyłudzeń i kierowania się niskimi
        > pobudkami dla zdobycia szmalu.Będą musieli podwinąć kiecę i wziąć się do
        > jakiejś sensownej pracy,może do sprzątania ulic.Praca ta wprawdzie
        specjalnych
        > kwalifikacji nie wymaga,ale jest potrzebna i użyteczna społecznie a zarobiony
        > uczciwie pieniądz ma większą wartość niż wyłudzony.Poza tym poznają w końcu
        > wartość pieniądza,na który trzeba pracować.Przestaną wtedy myśleć o Agencjach
        > Towarzyskich i Mercedesach a czas po pracy przeznaczą na wypoczynek i
        > modlitwy,czyli w końcu zaczną funkcjonować normalnie. Z BOGIEM!.
    • Gość: Ed Re: Credo Jerzego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 04.06.03, 20:28
      > "... W UE nie będzie miejsca dla Boga chrześcijan. Wcześniej czy
      > później stworzony zostanie jakiś dokument o tolerancji międzyreligijnej,
      > który będzie w jawnej sprzeczności z przesłaniem Ewangelii. ..."
      Ed. A więc Ewangelia ponad wszystko, jakby nie dość było przykładów do
      wszelkiego rodzajy fanatyzmów.

      > "...Ugrupowania religijne, które zaakceptują ten dokument będą miały prawo
      > do funkcjonowania w UE; ugrupowania, które go odrzucą, będą zdelegalizowane
      > i traktowane jako sekty..."
      Ed. Bardzo jasno powiedziane. Bo jak tu pogodzić kanon o nadrzędności kościoła
      (czytaj papieża)nad państwem w sytuacji, gdy to państwo w wypadku odrzucenia
      przez dany kościół uznanych ogólnoludzkich wartości po prostu może taki
      kościół zdelegalizować jako sekty zagrażające ładowi społecznemu.

      > Innymi słowy, dokument ten nie będzie tolerował tych, którzy będą się
      > upierać na przykład przy tym, że Jezus Chrystus jest jedynym pośrednikiem do
      > Ojca w niebie.
      Ed. A więc tylko zarządcom religii będzie można określać sposoby "postrzegania
      centralnej roli osoby ludzkiej i jej nienaruszalnych oraz niezbywalnych praw"
      stosownie do woli autorytetów religijnych. Która to religia miała by o tym
      decydować już nie dociekam.
      I pisze to czlowiek powołujący się na humanitaryzm.
      Dobre :-))

      Gość portalu: Jerzy napisał(a):

      >
      > Dawno nie było mnie na Forum, ale tutaj chciałbym jednak wtrącić kilka
      myśli.
      >
      > W tekście pt: "Czy Kościół katolicki zaakceptuje projekt preambuły
      > konstytucji UE?"
      > www1.gazeta.pl/swiat/1,34180,1504552.html
      > znajdujemy taki fragment:
      >
      > Co wzbudza kontrowersje? W przedstawionym w środę tekście preambuły kluczowy
      > jest taki fragment: "Inspirując się dziedzictwami kulturalnymi, religijnymi
      > i humanitarnymi Europy, które czerpiąc najpierw z cywilizacji greckiej i
      > rzymskiej, naznaczone przenikającym je impulsem duchowym zawsze obecnym w
      > ich dziedzictwie, a następnie prądami filozoficznymi oświecenia, umocniły w
      > życiu jej społeczeństwa postrzeganie centralnej roli osoby ludzkiej i jej
      > nienaruszalnych oraz niezbywalnych praw, jak również poszanowania prawa...".
      >
      > Brzmi to bardzo ładnie, ale kiedy spojrzymy na to, jak humaniści świeccy
      > definiują człowieka, to przestaje to juz być takie wzniosłe.
      > Czy dla humanistów poczęte dziecko jest człowiekiem? Zaraz mi odpiszą, że to
      > jeszcze nie dziecko, lecz “tylko embrion”, albo "tylko płód" i dlat
      > ego
      > przytoczony wyżej wzniosły fragment preambuły nie dotyczy tych, którzy są
      > jeszcze zbyt mali, aby przemówić w swojej sprawie.
      >
      > W dyskusjach na temat człowieczeństwa (na forum Kraj) pojawiła się taka
      > (humanistyczna) wypowiedź pozbawiająca nienarodzone dzieci człowieczeństwa:
      >
      > "Płód nie jest człowiekiem, bo nie potrafi myśleć i samodzielnie
      > funkcjonować."
      >
      > Wypowiedź taka stanowi podstawę do odczłowieczania pewnych ludzi (np.
      > niemowląt, albo ludzi starszych i przewlekle chorych), aby ich eliminować ze
      > społeczeństwa przez zabieg aborcji bądź eutanazji.
      >
      > Potem przyjdzie kolej na zdefiniowanie tego, co to znaczy myśleć. W
      > dyskusjach na Forum ateiści / humaniści często zarzucali chrześcijanom, że
      > nie potrafią myśleć. Zatem, jeśli ktoś nie będzie myślał jak humaniści, to
      > będzie oznaczać, że nie myśli, a w konsekwencji, przestaje być człowiekiem.
      > Wyeliminowanie go ze społeczeństwa będzie jakimś tam kolejnym zabiegiem.
      >
      > Dalej, absolutnie mnie nie dziwi, że w Konstytucji UE nie ma odwołania się
      do
      > Boga. W formie, w jakiej powstaje UE, jest ona odradzającą się bestią
      opisaną
      > w Księdze Objawienia Jana – stąd odwołuje się do politeistycznych kultur
      > greckiej i rzymskiej oraz ateistycznego oświecenia, odrzucając
      > chrześcijaństwo. W UE nie będzie miejsca dla Boga chrześcijan. Wcześniej czy
      > później stworzony zostanie jakiś dokument o tolerancji międzyreligijnej,
      > który będzie w jawnej sprzeczności z przesłaniem Ewangelii. Ugrupowania
      > religijne, które zaakceptują ten dokument będą miały prawo do funkcjonowania
      > w UE; ugrupowania, które go odrzucą, będą zdelegalizowane i traktowane jako
      > sekty. Innymi słowy, dokument ten nie będzie tolerował tych, którzy będą się
      > upierać na przykład przy tym, że Jezus Chrystus jest jedynym pośrednikiem do
      > Ojca w niebie.
      >
      > Pozdrawiam serdecznie forumowiczów,
      >
      > Jerzy
      >
      >
      >
      >
      • Gość: Jerzy Re: Credo Jerzego - sprostowania dla Eda IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 05.06.03, 11:09
        Gość portalu: Ed napisał(a):

        > > "... W UE nie będzie miejsca dla Boga chrześcijan. Wcześniej czy
        > > później stworzony zostanie jakiś dokument o tolerancji międzyreligijnej,
        > > który będzie w jawnej sprzeczności z przesłaniem Ewangelii. ..."
        > Ed. A więc Ewangelia ponad wszystko, jakby nie dość było przykładów do
        > wszelkiego rodzajy fanatyzmów.

        Nadinterepretujesz. To, że UE może stworzyć dokument sprzeczny z przesłaniem
        Ewangelii, nie oznacza, że Ewangelia ponad wszystko. Fanatyzmem będzie postawa:
        wszystko, byle nie Ewangelia.
        >
        > > "...Ugrupowania religijne, które zaakceptują ten dokument będą miały prawo
        > > do funkcjonowania w UE; ugrupowania, które go odrzucą, będą zdelegalizowane
        > > i traktowane jako sekty..."

        > Ed. Bardzo jasno powiedziane. Bo jak tu pogodzić kanon o nadrzędności
        kościoła
        > (czytaj papieża)nad państwem w sytuacji, gdy to państwo w wypadku odrzucenia
        > przez dany kościół uznanych ogólnoludzkich wartości po prostu może taki
        > kościół zdelegalizować jako sekty zagrażające ładowi społecznemu.

        Jerzy: Edzie, posługujesz się pojęciem: "uznane wartości ogólnoludzkie". Co się
        za tym kryje i kto to ma zdefiniować?
        Czy te ogólnoludzkie wartości pozwalają na aborcję? Czy będziesz delegalizował
        tych, którzy będą namawiać ludzi, aby tego nie czynili?

        > > Innymi słowy, dokument ten nie będzie tolerował tych, którzy będą się
        > > upierać na przykład przy tym, że Jezus Chrystus jest jedynym pośrednikiem
        > do
        > > Ojca w niebie.
        > Ed. A więc tylko zarządcom religii będzie można określać
        sposoby "postrzegania
        > centralnej roli osoby ludzkiej i jej nienaruszalnych oraz niezbywalnych praw"
        > stosownie do woli autorytetów religijnych. Która to religia miała by o tym
        > decydować już nie dociekam.

        Jerzy: Znowu nadinterpretujesz. Ponadto, nie zauważyłeś, że wyraziłem myśl,
        która jest w jawnej opozycji wobec doktryny KK.

        > I pisze to czlowiek powołujący się na humanitaryzm.
        > Dobre :-))
        >
        Jerzy: Nie powołuję się na humanitaryzm. Nie wiem jak go definijesz i co przez
        ten termin rozumiesz? Czy aborcja i eutanazja też są zawarte w tym pojęciu?
        Raczej powołuje się na Biblię, której niestety Polacy nie znają.

        Pozdrawiam serdecznie forumowiczów,

        Jerzy

        • Gość: Ed Re: Credo Jerzego - sprostowania dla Eda? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 05.06.03, 18:18
          Gość portalu: Jerzy napisał(a):

          > Gość portalu: Ed napisał(a):
          >
          > > > "... W UE nie będzie miejsca dla Boga chrześcijan. Wcześniej czy
          > > > później stworzony zostanie jakiś dokument o tolerancji międzyreligij
          > > > nej, który będzie w jawnej sprzeczności z przesłaniem Ewangelii. ..."
          > > Ed. A więc Ewangelia ponad wszystko, jakby nie dość było przykładów do
          > > wszelkiego rodzajy fanatyzmów.
          >
          > Nadinterepretujesz. To, że UE może stworzyć dokument sprzeczny z przesłaniem
          > Ewangelii, nie oznacza, że Ewangelia ponad wszystko. Fanatyzmem będzie
          postawa:
          >
          > wszystko, byle nie Ewangelia.
          >
          Ed. Jest pewna różnica między pojęciem nadinterpretaci a wnioskowaniem z
          otaczającej rzeczywistości, ktorej inni nie widzą lub nie chcą widzieć.
          Niedostrzeganie niezbitych i sprawdzalnych faktów wcale nie oznacza, że ich
          nie ma. Czym bowiem jest Twoje stanowisko, jak nie potwierdzeniem mojej
          powyższej odpowiedzi, choć w Twoim wyrażeniu bardzo przewrotnie ukazanym.
          Stosując taką przewrotną taktykę mogę zadać pytanie, dla czego w Europie ma
          być miejsce dla chrześcijan i to w najlepszym wypadku przy kompletnej
          ignorancji innych "mniej słusznych" światopogladów? Sam przecież cytowałeś
          wersety biblijne stawiające co najmniej w dwuznacznym świetle takich
          interpretatorów. Czyżby aż taka metamorfoza?
          Jak można mówić o jakimkolwiek humaniźmie chrześcijaństwa (pomijam tu już
          znane doświadczenia historyczne), skoro kościół do dnia dzisiejszego mie uznał
          Deklaracji ONZ w sprawach praw człowieka.
          Wznoszony na ołtarze Pius XII w przeddzień proklamacji w dniu 15 sierpnia
          opublikował oficjalny komunikat w l'Osserwatore Romano podnosząc m.in. Takie
          zarzuty: "A więc to nie Bóg, lecz człowiek zwiastuje ludziom, że są wolni i
          równi, wyposażeni w świadomość i inteligencję i powinni traktować się jak
          bracia".
          Zapytany w 1963 r. Jan XXIII po opublikowaniu "Pacem in teris", co miał na
          myśli zwracając uwagę na to, że "niektóre rozdziały tej Deklaracji wzbudzają
          gdzieniegdzie pewne słuszne zastrzeżenia", odpowiedział wprost, że podstawową
          przyczyną był brak "fundamentalizmu onkolicznego".
          Jan Paweł II 3 maja 1987 r. w Monachium oświadcza, "że bez Boga nie istnieją
          solidne prawa dla człowieka".
          Czyli od Rewolucji Francuskiej po dzień dzisiejszy kościół jest niezmiennym
          przeciwnikiem praw człowieka.
          Konfrontacja stosunku Watykanu do wydarzeń w Chorwacji w czasie II wojny
          światowej czy "swoisty" katolicyzm indonezyjski każe patrzeć z duża
          ostroznością na uzurpowanie sobie jakichkolwiek praw kościoła w stosunku do
          społeczeństwa. Zresztą sytuacja w III RP dostarcza wystarczających na to
          dowodów. I ludziom kształtującym taką doktrynerię dać możliwość decydowania o
          prawach czlowieka, których nigdy nie uznawali i nie uznają? Niesamowite :o((.
          Zmiana frontu po tej dłuższej nieobecności na forum rzeczywiście napawać może
          sporym zdumieniem.

          > > > "...Ugrupowania religijne, które zaakceptują ten dokument będą miały
          > > > prawo do funkcjonowania w UE; ugrupowania, które go odrzucą, będą
          > > > zdelegalizowane i traktowane jako sekty..."
          > > Ed. Bardzo jasno powiedziane. Bo jak tu pogodzić kanon o nadrzędności
          > > kościoła (czytaj papieża)nad państwem w sytuacji, gdy to państwo w
          > > wypadku odrzucenia przez dany kościół uznanych ogólnoludzkich wartości
          > > po prostu może taki kościół zdelegalizować jako sekty zagrażające ładowi
          > > społecznemu.
          > Jerzy: Edzie, posługujesz się pojęciem: "uznane wartości ogólnoludzkie". Co
          > się za tym kryje i kto to ma zdefiniować?
          Ed. Myślę, że lektura paktów praw człowieka udzieli odpowiedzi w sposób bardzo
          konkretny i wystarczający bez sięgania do karkolomnej ontologii watykańskiej.

          > Czy te ogólnoludzkie wartości pozwalają na aborcję? Czy będziesz
          > delegalizował tych, którzy będą namawiać ludzi, aby tego nie czynili?
          Ed. Temat tem przerabialiśmy na forum niejednokrotnie. Zresztą sam zajmowałeś
          bardzo kontrowersyjne stanowisko nawet w stosunku do obecnej sugestii.
          Wytłumacz mi, na czym zatem polegają te "wartości chrześcijańskie", które
          przeciwstawiając się aborcji akceptują unicestwianie człowieka poczynając
          odrzezi, morderstw i innych egzorcyzmów na chwałę Boga a nie wpływające
          korzystnie na doczesne samopoczucie się poddawanych tym praktykom?

          > > > Innymi słowy, dokument ten nie będzie tolerował tych, którzy będą się
          > > > upierać na przykład przy tym, że Jezus Chrystus jest jedynym pośredni
          > > > kiem do Ojca w niebie.
          > > Ed. A więc tylko zarządcom religii będzie można określać
          > > sposoby "postrzegania centralnej roli osoby ludzkiej i jej nienaruszalnych
          > > oraz niezbywalnych praw" stosownie do woli autorytetów religijnych. Która
          > > to religia miała by o tym decydować już nie dociekam.
          > Jerzy: Znowu nadinterpretujesz. Ponadto, nie zauważyłeś, że wyraziłem myśl,
          > która jest w jawnej opozycji wobec doktryny KK.
          Ed. Owszem. Ale ta zaowulowana myśl zasugerowała mi raczej coś w rodzaju
          tworzenia "Sekcji Katolickiej Międzynarodówki". Sama szczegółowa nazwa jest tu
          mniej istotna i o ile urażam, bardzo przepraszam. Dalej, to już odpowiednie
          przemiany każdej parafi i kazdej diecezji w "..." (nazwę można wstawić
          dowolną) sowiet. Cieszył bym się z własnego błędu, bo taka wizja jest wręcz
          przerażająca.
          Co do zawartej sugestii karania jakichś oportunistów za własne wizje w UE
          traktuję ją, jako niczym nie poparty argument dla uzasadnienia swojej racji.
          Chciałbym takiej swobody światopogladowej w Polsce, jaka jest w Unii. Tam nikt
          nikomu i niczego nie zabrania nie mówiąc o jakimkolwiek karaniu pod warunkiem,
          że te światopoglądy nie będą na siłę uszczęśliwiać innych. Czy polski
          średniowieczny katolicyzm daje ku temu jakąkolwiek sznsę? Z tym do Europy?
          Nie dziwię się, że nie widząc mozliwości utrzymania podobnego dyktatu w nowej
          sytuacji podejmowana jest gremialna katolicka akcja na NIE.

          > > I pisze to czlowiek powołujący się na humanitaryzm.
          > > Dobre :-))
          > Jerzy: Nie powołuję się na humanitaryzm. Nie wiem jak go definijesz i co
          > przez ten termin rozumiesz? Czy aborcja i eutanazja też są zawarte w tym
          > pojęciu?
          Ed. Wydawało mi się, że humanitaryzm rozumiany jest jednoznacznie bez
          dekoracyjnych przymiotników.

          > Raczej powołuje się na Biblię, której niestety Polacy nie znają.
          Ed. W moim odczuciu powoływanie się na biblię nie jest chyba najszczęśliwszym
          pomysłem ze względu na gęściejszego trupa na każdej ze stron, niż przykładów
          humanitaryzmu. Jeżeli to ma być humanitaryzm biblijny, to w stosunku do
          sowieckiego komunizmu uznać go należy za doktrynalny lepiej zorganizowany
          pierwowzór. A co do znajomości biblii przez Polaków, przychylam się całkowicie
          do tego stwierdzenia. O ile jakaś istnieje, to w zdecydowanie przeważającej
          cześci na poziomie odpowiednio dostosowanej wersji proboszczowskiej.

          > Pozdrawiam serdecznie forumowiczów,
          Ed. Również pozdrawiam, choć z dużym zaskoczeniem. Mimo wielu rozbiezności
          między nami, wolałem Cię jednak w starym bardziej konkretnym i zrozumiałym
          wydaniu :-))
          >
          > Jerzy
          >
          • Gość: Ed Re: Credo Jerzego - sprostowania dla Eda? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 05.06.03, 20:49
            Z ostatniej chwili:
            "Orzeczenie mocno wzburzyło grupkę wiernych, która przybyła z księdzem.
            Krzyczeli: "Hańba dla polskiego sądu", "Kanalie", "Jest jeszcze sąd
            ostateczny". Odśpiewali też hymn narodowy i "Rotę".
            Ed. Dać im tylko miecze i białe płaszcze z krzyżami. Czy nie potwierdza to
            zachowania daleko idacej ostrożności porzed doktrynerami kościelnymi
            kierującymi zniewolonymi masami?
            www1.gazeta.pl/kraj/1,34317,1511651.html
          • Gość: Jerzy Re: Credo Jerzego - sprostowania dla Eda? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 06.06.03, 08:44
            Gość portalu: Ed napisał(a):

            > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: Ed napisał(a):
            > >
            > > > > "... W UE nie będzie miejsca dla Boga chrześcijan. Wcześniej czy
            >
            > > > > później stworzony zostanie jakiś dokument o tolerancji międzyrel
            > igij
            > > > > nej, który będzie w jawnej sprzeczności z przesłaniem Ewangelii.
            > ..."
            > > > Ed. A więc Ewangelia ponad wszystko, jakby nie dość było przykładów d
            > o
            > > > wszelkiego rodzajy fanatyzmów.
            > >
            > > Nadinterepretujesz. To, że UE może stworzyć dokument sprzeczny z przesłani
            > em
            > > Ewangelii, nie oznacza, że Ewangelia ponad wszystko. Fanatyzmem będzie
            > postawa:
            > >
            > > wszystko, byle nie Ewangelia.
            > >
            > Ed. Jest pewna różnica między pojęciem nadinterpretaci a wnioskowaniem z
            > otaczającej rzeczywistości, ktorej inni nie widzą lub nie chcą widzieć.
            > Niedostrzeganie niezbitych i sprawdzalnych faktów wcale nie oznacza, że ich
            > nie ma. Czym bowiem jest Twoje stanowisko, jak nie potwierdzeniem mojej
            > powyższej odpowiedzi, choć w Twoim wyrażeniu bardzo przewrotnie ukazanym.
            > Stosując taką przewrotną taktykę mogę zadać pytanie, dla czego w Europie ma
            > być miejsce dla chrześcijan i to w najlepszym wypadku przy kompletnej
            > ignorancji innych "mniej słusznych" światopogladów? Sam przecież cytowałeś
            > wersety biblijne stawiające co najmniej w dwuznacznym świetle takich
            > interpretatorów. Czyżby aż taka metamorfoza?

            Drogi Edzie,
            W dalszym ciągu rozszerzasz moje stanowisko i komentujesz swoje dokładki.
            U mnie nie zaszła metamorfoza. Mimo że nie zgadzam się z KK w wileu sprawach,
            to jednak nie będę z uporem maniaka negował wszystko co KK postuluje. Sądzę że
            w kwetsiach moralnych KK znajdzie popracie wielu ugrupowań religijnych, które
            uważa za sekty. Nie zabijaj (w tym: nie rób aborcji), nie cudzołóż (w tym: nie
            uprawiaj seksu pozamałżeńskigo), nie kradnij ... W tych sprawach nawet
            ugrupowania, które są w opozycji doktrynalnej wobec KK, będą mówić podobnie. To
            wcale nie znaczy, że przeszły metamorfozę i popierają KK we wszystkim.
            Mam wrażenie, że z tej racji iż jestem zwolennikiem ochrony życia poczętego
            (podobnie jak KK), przypisałeś mi metamorfozę i popieranie wszystkiego w KK.

            Oczywiście, odwołując się do przeszłości możesz powiedzieć, że KK nie zawsze
            był obrońcą życia, że zwalczał ogniem i mieczem inaczej myślących i inaczej
            wierzących. To prawda, ale cieszy postęp, że z pozycji prześladowcy staje w
            obronie tych, którzy bronić się nie mogą.

            Jerzy
            • Gość: dziki Re: Credo Jerzego - sprostowania dla Eda? IP: *.dyn.optonline.net 06.06.03, 09:16
              Gość portalu: Jerzy napisał(a):

              > W dalszym ciągu rozszerzasz moje stanowisko i komentujesz swoje dokładki.
              > U mnie nie zaszła metamorfoza. Mimo że nie zgadzam się z KK w wileu sprawach,
              > to jednak nie będę z uporem maniaka negował wszystko co KK postuluje. Sądzę
              że
              > w kwetsiach moralnych KK znajdzie popracie wielu ugrupowań religijnych, które
              > uważa za sekty. Nie zabijaj (w tym: nie rób aborcji), nie cudzołóż (w tym:
              nie
              > uprawiaj seksu pozamałżeńskigo), nie kradnij ... W tych sprawach nawet
              > ugrupowania, które są w opozycji doktrynalnej wobec KK, będą mówić podobnie.

              Przepraszam,ale ty gosciu gadasz od rzeczy!co ci tylko slina na jezyk
              przyniesie,To,co mowisz jest oczywiste,ale co to ma do rzeczy?

              >
              >To
              >
              > wcale nie znaczy, że przeszły metamorfozę i popierają KK we wszystkim.
              > Mam wrażenie, że z tej racji iż jestem zwolennikiem ochrony życia poczętego
              > (podobnie jak KK), przypisałeś mi metamorfozę i popieranie wszystkiego w KK.
              >

              Zapewne przeszedles rzeczywiscie jakos "metamorfoze"i teraz nie wiesz
              co i gdzie jest grane?


              > Oczywiście, odwołując się do przeszłości możesz powiedzieć, że KK nie zawsze
              > był obrońcą życia, że zwalczał ogniem i mieczem inaczej myślących i inaczej
              > wierzących. To prawda, ale cieszy postęp, że z pozycji prześladowcy staje w
              > obronie tych, którzy bronić się nie mogą.

              Kto sie nie moze bronic? Nienarodzone dzieci?
              Zapewniam cie ty idioto skonczony,ze znacznie wiecej jest od nich ludzi
              juz zyjacych i to dojrzalych,ktorzy nie potrafia sie bronic!!!
              I musza wskutek tego ginac;czy ty wogole myslisz? bo nie wydaje mi sie.
              Poprostu pieprzysz jakies rzeczy ktore ci sie plataja poprostu po tej twojej
              skolowacialej glowie.
              Zal mi cie,oj bardzo zal;bo pomieszanie religii z filozofia tego typu
              to okropna rzecz,oczywiscie dla ciebie,bo swiat i tak bedzie mial wszystko to
              w dupie.

              zycze powrotu do normalnego myslenia i czucia,

              pozdrowienia,

              dziki

              • Gość: Jerzy Do Dzika IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 06.06.03, 09:53

                Drogi DZIKI,
                Dzięki za twój wkład w dyskusję.

                Pozdrawiam
                Jerzy
            • Gość: Ed Re: Credo Jerzego - sprostowania dla Eda? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 06.06.03, 20:54
              Szanowny Jerzy
              Szanuję Cię jako dyskutanta wypowiadającego uczciwego swe myśli wprost, czego
              nie raz dałeś temu dowód. Wierz mi, że w moim wysublimowanym odczuciu jest to
              rzadka przypadlość wśród ludzi tak ochoczo machających krzyżem chrzedścijńskim.
              W tym wypadku odnoszę wrażenie, że przemówiła przez Ciebie taktyka i
              strategia.
              Była kiedyś taka modlitwa: ...nie zwódź mnie na p[okuszenie...". Nie sądzę,
              byś się na to dał nabierać. Zbyt dobrze znasz historie koscioła katolickiego.
              Czy wiara w Boga wymaga stosowania teorii interesu? Jak w tym świetle wygląda
              kodeks chrzescijański. Zbyt Cię poważam - mimo częstej uszczypliwości - bym
              mógł Cię posadzać o chęć uzupwłniania NT.
              Jerzy, bądź po prostu nadal sobą. Może znowu się kiedyś pokłócimy? Ale tak na
              jawie i bez wizjonerstwa taktycznych odruchów jadącego wózka.

              Pozdrawiam
              • Gość: Jerzy Re: Credo Jerzego - sprostowania dla Eda? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 07.06.03, 10:59


                Drogi Edzie,
                Mam wrażenie, że nie rozumiesz od samego początku sedna moich postów.
                Polemizujesz raczej ze swoimi rozszerzeniami, niz z moimi poglądami.
                Pozdrawiam serdecznie na weekend życząc dużo słońca,

                Jerzy
    • Gość: babariba a św. Tomasza czytał jegomość??? IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 05.06.03, 09:31
      Gość portalu: Jerzy napisał(a):

      >
      > Dawno nie było mnie na Forum, ale tutaj chciałbym jednak wtrącić kilka myśli.
      >
      > W tekście pt: "Czy Kościół katolicki zaakceptuje projekt preambuły
      > konstytucji UE?"
      > www1.gazeta.pl/swiat/1,34180,1504552.html
      > znajdujemy taki fragment:
      >
      > Co wzbudza kontrowersje? W przedstawionym w środę tekście preambuły kluczowy
      > jest taki fragment: "Inspirując się dziedzictwami kulturalnymi, religijnymi i
      > humanitarnymi Europy, które czerpiąc najpierw z cywilizacji greckiej i
      > rzymskiej, naznaczone przenikającym je impulsem duchowym zawsze obecnym w ich
      > dziedzictwie, a następnie prądami filozoficznymi oświecenia, umocniły w życiu
      > jej społeczeństwa postrzeganie centralnej roli osoby ludzkiej i jej
      > nienaruszalnych oraz niezbywalnych praw, jak również poszanowania prawa...".
      >
      > Brzmi to bardzo ładnie, ale kiedy spojrzymy na to, jak humaniści świeccy
      > definiują człowieka, to przestaje to juz być takie wzniosłe.
      > Czy dla humanistów poczęte dziecko jest człowiekiem? Zaraz mi odpiszą, że to
      > jeszcze nie dziecko, lecz ?tylko embrion?, albo "tylko płód" i dlat
      > ego
      > przytoczony wyżej wzniosły fragment preambuły nie dotyczy tych, którzy są
      > jeszcze zbyt mali, aby przemówić w swojej sprawie.
      >
      > W dyskusjach na temat człowieczeństwa (na forum Kraj) pojawiła się taka
      > (humanistyczna) wypowiedź pozbawiająca nienarodzone dzieci człowieczeństwa:
      >
      > "Płód nie jest człowiekiem, bo nie potrafi myśleć i samodzielnie
      > funkcjonować."
      >
      > Wypowiedź taka stanowi podstawę do odczłowieczania pewnych ludzi (np.
      > niemowląt, albo ludzi starszych i przewlekle chorych), aby ich eliminować ze
      > społeczeństwa przez zabieg aborcji bądź eutanazji.
      >
      > Potem przyjdzie kolej na zdefiniowanie tego, co to znaczy myśleć. W
      > dyskusjach na Forum ateiści / humaniści często zarzucali chrześcijanom, że
      > nie potrafią myśleć. Zatem, jeśli ktoś nie będzie myślał jak humaniści, to
      > będzie oznaczać, że nie myśli, a w konsekwencji, przestaje być człowiekiem.
      > Wyeliminowanie go ze społeczeństwa będzie jakimś tam kolejnym zabiegiem.
      >
      > Dalej, absolutnie mnie nie dziwi, że w Konstytucji UE nie ma odwołania się do
      > Boga. W formie, w jakiej powstaje UE, jest ona odradzającą się bestią opisaną
      > w Księdze Objawienia Jana ? stąd odwołuje się do politeistycznych kultur
      > greckiej i rzymskiej oraz ateistycznego oświecenia, odrzucając
      > chrześcijaństwo. W UE nie będzie miejsca dla Boga chrześcijan. Wcześniej czy
      > później stworzony zostanie jakiś dokument o tolerancji międzyreligijnej,
      > który będzie w jawnej sprzeczności z przesłaniem Ewangelii. Ugrupowania
      > religijne, które zaakceptują ten dokument będą miały prawo do funkcjonowania
      > w UE; ugrupowania, które go odrzucą, będą zdelegalizowane i traktowane jako
      > sekty. Innymi słowy, dokument ten nie będzie tolerował tych, którzy będą się
      > upierać na przykład przy tym, że Jezus Chrystus jest jedynym pośrednikiem do
      > Ojca w niebie.
      >
      > Pozdrawiam serdecznie forumowiczów,
      >
      > Jerzy
      >
      >
      >
      >
      • Gość: Jerzy O co konkretnie z Tomasza? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 05.06.03, 10:56
    • Gość: babariba Jerzy, ja mam pytanie zasadnicze, jeżeli Bóg jest. IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 05.06.03, 15:07
      ...to, czy jest mu potrzebne biurokratyczne potwierdzanie w jakichś konstytucjach? A może obywatelstwo, albo karta stałego pobytu???
      ********************
      Gość portalu: Jerzy napisał(a):
      (...)

      • Gość: Kraken Re: Jerzy, ja mam pytanie zasadnicze, jeżeli Bóg IP: *.ipt.aol.com 05.06.03, 15:16
        Gość portalu: babariba napisał(a):

        > ...to, czy jest mu potrzebne biurokratyczne potwierdzanie w jakichś
        konstytucja
        > ch? A może obywatelstwo, albo karta stałego pobytu???
        > ********************
        > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
        > (...)
        > *****************************
        -Kr. Hahahaha-ZNAKOMICIE POWIEDZIANE!!!!!Jesli ten facet istnieje-to wzmianka o
        nim w preambule nie ma zadnego znaczenia,jesli NIE ISTNIEJE-rowniez-czy nie
        lepiej pozostawic to sumieniu kazdego Europejczyka-upierdliwie bowiem
        dopominajac sie tej wzmianki Polacy zaczynaja wygladac na jakis talibow,a nie
        na "nowoczesny"(przynajmniej we wlasnych oczach) narod-po drugie-najpierw
        przystapmy do tej Europy-a potem bedziemy sie wyklocac(choc i tak NIC to nie
        da)-tymczasem wygladamy na petenta,ktory jeszcze nie zaprezentowal swych
        umiejetnosci-A JUZ TARGUJE SIE O WYNAGRODZENIE!!!
        • Gość: Jerzy Re: Jerzy, ja mam pytanie zasadnicze, jeżeli Bóg IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 05.06.03, 15:28
          Gość portalu: Kraken napisał(a):

          > Gość portalu: babariba napisał(a):
          >
          > > ...to, czy jest mu potrzebne biurokratyczne potwierdzanie w jakichś
          > konstytucja
          > > ch? A może obywatelstwo, albo karta stałego pobytu???
          > > ********************
          > > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
          > > (...)
          > > *****************************
          > -Kr. Hahahaha-ZNAKOMICIE POWIEDZIANE!!!!!Jesli ten facet istnieje-to wzmianka
          o
          >
          > nim w preambule nie ma zadnego znaczenia,jesli NIE ISTNIEJE-rowniez-czy nie
          > lepiej pozostawic to sumieniu kazdego Europejczyka-upierdliwie bowiem
          > dopominajac sie tej wzmianki Polacy zaczynaja wygladac na jakis talibow,a nie
          > na "nowoczesny"(przynajmniej we wlasnych oczach) narod-po drugie-najpierw
          > przystapmy do tej Europy-a potem bedziemy sie wyklocac(choc i tak NIC to nie
          > da)-tymczasem wygladamy na petenta,ktory jeszcze nie zaprezentowal swych
          > umiejetnosci-A JUZ TARGUJE SIE O WYNAGRODZENIE!!!

          Niekoniecznie. Tutaj chodzi o podstawy prawa. Jeśli mam do czegoś wejść, to
          wolałbym wiedzieć, na jakich prawach to coś ma działać. Wygląda to teraz tak,
          że zachęca się nas do wejścia, a potem uchwali się za nas prawa, qwedług
          których mamy funkcjonować.
      • Gość: Jerzy Re: Jerzy, ja mam pytanie zasadnicze, jeżeli Bóg IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 05.06.03, 15:26
        Gość portalu: babariba napisał(a):

        > ...to, czy jest mu potrzebne biurokratyczne potwierdzanie w jakichś
        konstytucja
        > ch? A może obywatelstwo, albo karta stałego pobytu???
        > ********************
        >

        Panu Bogu to nie jest potrzebne! Jednak ludzie, którzy tworzą konstytucję UE
        chcąc czy nie chcąc, reprezentują pewne ideologie, którym nie po drodze w Panem
        Bogiem.
        Ja nie jestem zwolennikiem Invokatio Dei w konstytucji. Ja po prostu komentuję
        to, co się wyłania.
        • Gość: Kraken Re: Jerzy, ja mam pytanie zasadnicze, jeżeli Bóg IP: *.ipt.aol.com 05.06.03, 18:57
          Gość portalu: Jerzy napisał(a):

          > Gość portalu: babariba napisał(a):
          >
          > > ...to, czy jest mu potrzebne biurokratyczne potwierdzanie w jakichś
          > konstytucja
          > > ch? A może obywatelstwo, albo karta stałego pobytu???
          > > ********************
          > >
          >
          > Panu Bogu to nie jest potrzebne! Jednak ludzie, którzy tworzą konstytucję UE
          > chcąc czy nie chcąc, reprezentują pewne ideologie, którym nie po drodze w
          Panem
          >
          > Bogiem.
          > Ja nie jestem zwolennikiem Invokatio Dei w konstytucji. Ja po prostu
          komentuję
          > to, co się wyłania.
          *******************************
          -Kr.Masz racje,ze ludzie tworzacy konstytucje reprezentuja pewne
          ideologie,ktore z kolei reprezentuje WIEKSZOSC spoleczenstwa(ktora tych ludzi
          wybrala)-a jesli Polakom nie podoba sie brak Boga w preambule-wniosek nasuwa
          sie sam-GLOSUJCIE ZA NIEprzyspepowaniem do takiej BEZBOZNEJ UNII-wynik
          referendum pokaze czy Polakom zalezy na tym idiotyczny Invokatio Dei,czy tez
          maja to w "glebokim" powazaniu
        • Gość: dziki Re: Jerzy, ja mam pytanie zasadnicze, jeżeli Bóg IP: *.dyn.optonline.net 06.06.03, 06:35
          Gość portalu: Jerzy napisał(a):

          > > Panu Bogu to nie jest potrzebne! Jednak ludzie, którzy tworzą konstytucję
          >UE
          > chcąc czy nie chcąc, reprezentują pewne ideologie, którym nie po drodze w
          >Panem
          >
          > Bogiem.
          > Ja nie jestem zwolennikiem Invokatio Dei w konstytucji. Ja po prostu
          >komentuję
          > to, co się wyłania.


          Przepraszam,ale czytajac pare tych twoich watkow nie moglem juz wytrzymac!

          Co ty sobie wogole myslisz? za kogo ty uwazasz Boga?
          Za twojego kumpla?
          Skad Go tak znasz?
          I dlaczego twierdzisz,ze niejaki Kraken jest tylko przeciw Bogu?!
          To wlasnie z nim jest Bog, a na ciebie to jestem pewny ze poprostu sra!!!
          Zastanow sie co mowisz;bo podejrzewasz innych ludzi o pijany szal w ktorym
          to ty wlasnie sie znajdujesz,a jezeli nie jestes pod wplywem alkoholu,
          to oznacza,ze jestes chory psychicznie i to dosc powaznie.

          zycze szybkiego powrotu do zdrowia,

          dziki



          • Gość: Jerzy Re: Jerzy, ja mam pytanie zasadnicze, jeżeli Bóg IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 06.06.03, 09:55
            Przeczytaj najpierw post Krakena, potem mój. Może zrozumiesz uzycioe przeze
            mnie niektóerych zwrotów.
    • Gość: P-77 Re: Czy w UE będzie miejsce dla Boga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.03, 22:30
      IStnienie chrześcijaństwa jest faktem historycznym. I jakkolwiek wpływ religii
      na rozwój Europy był zarówno dobry jak i zły to jednak niewątpliwie był dużo
      większy niż cywilizacji greckiej i rzymskiej (które znamy tylko dzięki
      rzekomo "ciemnemu" średniowieczu) jak i filozofii Oświecenia zawierającej się w
      ciągu niecałego stulecia.
      Kościół miał inkwizycję, Oświecenie terror jakobiński - to też jest dziedzictwo
      europejskie choć bolesne.
      Warto popatrzeć na preambułe do polskiej konstytucji i wierzący w Boga
      prawdziwego (a nie spaczony obraz) jak Jerzy i wyznający uniwersalne zasady
      wywodzone z innych źródeł mogą czuć się usatysfakcjonowani. Może właśnie sposób
      w jaki poradziliśmy sobie z religią w preambule do naszej konstytucji nie jest
      jednym z wielu powodów dla których powinniśmy się w Unii znaleźć?
      • Gość: Ed Re: Który Bóg prawdziwy a który spaczony? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 05.06.03, 23:50
        Skoro w obydwu wypadkach odnosicie się do tych samych przecież uznanych źródeł
        wartości chrześcijańskich, to czy nie dziwne jest to, że sami chrześcijanie
        biorą się za łby preferując na swoje gusty własne formy uznawania Boga nie
        ustosunkowując sie dojego sensu istnienia w takim czy innym wydaniu? W czym
        krzyż prawosławny ma być lepszy czy gorszy od tego bardziej prawdziwego. W
        czym obrzędy Świadków Jehowy od obrzędów katolickich na Boże Ciało. Hołubi się
        dzikie indonezyjskie chrześcijaństwo odżegnując od czci i godności luteranizm,
        kalwinizm czy protestantyzm. Jak w tym wszystkim mieści się uznawany kościół
        unicki uprawiający obrzadek prawosławny. Odpowiedź może byc tylko jedna. Pod
        płaszczykiem jedynego prawdziwego Boga usilnie skrywany jest jedyny prawdziwy
        biznes. Cała ta doktrynalna otoczka jest własciwym odpowiednikiem jasno
        wyrażonej angielskiej mgły. Mam jednakowy dysonans do tego rodzaju dywagacji,
        ale co mówić o człowieku obrażającym uczucia religijne swych współbraci w
        wierze? I taką inwokację nawiązującą do najczarniejszych kart kościoła chcesz
        zaprezentiować Europie?

        Gość portalu: P-77 napisał(a):

        > Warto popatrzeć na preambułe do polskiej konstytucji i wierzący w Boga
        > prawdziwego (a nie spaczony obraz) jak Jerzy i wyznający uniwersalne zasady
        > wywodzone z innych źródeł mogą czuć się usatysfakcjonowani.
        • Gość: P-77 Re: Który Bóg prawdziwy a który spaczony? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.03, 00:20
          Tekstu dyskutanta Eda kompletnie nie rozumiem - ale pozwolę sobie zauważyć, że
          w naszej dyskusji chodzi o chrześcijaństwo a nie tylko o katolicyzm. Także o
          prawosławie, protestantyzm itp.
          Tak więc do dzeidzictwa chrześcijańskeigo należy nie tylko niesławnej pamięci
          inkwizycja, ale także liczne ruchy reformatorskie, które ta inkwizycja
          zwalczała.
          Cywilizajca europejska jest cywilizacją chrześcijańską co nie musi wiązać się
          li tylko z wiarą. Nawet ateiści, w większości zresztą ochrzczeni, należą do
          kultury chrześcijańskiej podbnie jak niewierzący mieszkańcy Bliskiego Wschodu
          należą do kultury muzułmańskiej. Przemilczanie tego w imię politcznej
          poprawności jest głupotą.
          Prawie w każdym mieście europejskim jest kościół.
          Spora grupa zabytków klasy zerowej to obiekty sakralne a dla historyków często
          świadectwem epoki były księgi parafialne sprzed powiedzmy, 300 lat.
          Nie pracujemy w niedziele a kalendarz mamy chrześcijański wprowadozny przez
          Grzegorza VII.
          Największy nakład w historii osiągnęła Biblia.
          Do XV wieku duchowieństwo było najbardziej (a nawet jedyną) wykształconą
          warstwą społeczną w Europie.
          Do XVIII wieku większość szkół była prowadzona przez kościół.
          To fakty, któych nie sposób przemilczeć.
          • Gość: Jerzy Re: Który Bóg prawdziwy a który spaczony? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 06.06.03, 10:28
            Drogi P-77
            Tytuł twego postu nie bardzo mi pasuje do tego, co napisałeś.

            Gość portalu: P-77 napisał(a):

            > Tekstu dyskutanta Eda kompletnie nie rozumiem - ale pozwolę sobie zauważyć,
            że
            > w naszej dyskusji chodzi o chrześcijaństwo a nie tylko o katolicyzm. Także o
            > prawosławie, protestantyzm itp.
            > Tak więc do dzeidzictwa chrześcijańskeigo należy nie tylko niesławnej pamięci
            > inkwizycja, ale także liczne ruchy reformatorskie, które ta inkwizycja
            > zwalczała.
            > Cywilizajca europejska jest cywilizacją chrześcijańską co nie musi wiązać się
            > li tylko z wiarą. Nawet ateiści, w większości zresztą ochrzczeni, należą do
            > kultury chrześcijańskiej podbnie jak niewierzący mieszkańcy Bliskiego Wschodu
            > należą do kultury muzułmańskiej. Przemilczanie tego w imię politcznej
            > poprawności jest głupotą.

            Nie zgadzam się tobą, że do dziedzictwa chrześcijańskiego należy Inkwizycja.
            Była to instytucha wewntątrz KK, która zwalczała chrześcijaństwo i miała tyle
            wspólnego z chrześcijaństwem co kat z ofiarą.
            Mam wrażenie, że za chrześcijaństwo uważasz hierarchię KK i jej działania, choć
            dostrzegam postęp w mysleniu, że do dziedzictwa zaliczas też prawosławie i
            ruchy reformatorskie. Przez wieki dla KK były to ruchy odstępcze, nie uważane
            za chrześcijanstwo.

            > Prawie w każdym mieście europejskim jest kościół.
            > Spora grupa zabytków klasy zerowej to obiekty sakralne a dla historyków
            często
            > świadectwem epoki były księgi parafialne sprzed powiedzmy, 300 lat.

            Zgoda, są budysnki kościelne, ale czy sa tam chrześcijanie, to znaczy, ludzie,
            dla których Jezus jest jedenym pośrednikiem do Ojca Świętego, a Biblia
            ostatecznym autorytetem w sprawach wiary? Działania KK pokazują, że bazuje
            na 'opowieściach', jak choćby ta o królu z Edessy.

            > Nie pracujemy w niedziele a kalendarz mamy chrześcijański wprowadozny przez
            > Grzegorza VII.

            Zgoda.
            > Największy nakład w historii osiągnęła Biblia.
            To też prawda, ale nie jest to zasługą KK, który prze wieki Biblię tępił i
            zabraniał jej czytania. Kilku papieży zakazało czytania Biblii. Kiedy na
            początku XIX wieku powstało Towarzystwo Biblijne, KK nazwał je rozsadnikiem
            zarazy.

            > Do XV wieku duchowieństwo było najbardziej (a nawet jedyną) wykształconą
            > warstwą społeczną w Europie.

            I pilnowało, aby ludzie nie umieli czytać i pisać.

            > Do XVIII wieku większość szkół była prowadzona przez kościół.
            > To fakty, któych nie sposób przemilczeć.

            Edukacja prowadzona przez KK była niczym innym jak praniem mózgu. Miała
            przygotować ludzi do posłuszeństwa wobec kleru. Ponadto, KK niewiele robuił,
            aby likwidować analfabetyzm.
            Tych faktów też nie sposób przemilczeć.

            Jerzy
            • Gość: P-77 Re: Który Bóg prawdziwy a który spaczony? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.03, 23:08
              Gość portalu: Jerzy napisał(a):

              > Drogi P-77
              > Tytuł twego postu nie bardzo mi pasuje do tego, co napisałeś.
              Wiem, z lenistwa nie chciało mi się zmeiniać tytułu - z tekstu wynika jednak,
              że jest to polemika.
              >
              > Gość portalu: P-77 napisał(a):
              >
              > > Tekstu dyskutanta Eda kompletnie nie rozumiem - ale pozwolę sobie zauważyć
              > ,
              > że
              > > w naszej dyskusji chodzi o chrześcijaństwo a nie tylko o katolicyzm. Także
              > o
              > > prawosławie, protestantyzm itp.
              > > Tak więc do dzeidzictwa chrześcijańskeigo należy nie tylko niesławnej pami
              > ęci
              > > inkwizycja, ale także liczne ruchy reformatorskie, które ta inkwizycja
              > > zwalczała.
              > > Cywilizajca europejska jest cywilizacją chrześcijańską co nie musi wiązać
              > się
              > > li tylko z wiarą. Nawet ateiści, w większości zresztą ochrzczeni, należą d
              > o
              > > kultury chrześcijańskiej podbnie jak niewierzący mieszkańcy Bliskiego Wsch
              > odu
              > > należą do kultury muzułmańskiej. Przemilczanie tego w imię politcznej
              > > poprawności jest głupotą.
              >
              > Nie zgadzam się tobą, że do dziedzictwa chrześcijańskiego należy Inkwizycja.
              > Była to instytucha wewntątrz KK, która zwalczała chrześcijaństwo i miała tyle
              > wspólnego z chrześcijaństwem co kat z ofiarą.
              MAsz rację, ale pamiętaj, że sobór trydencki wyciągnął wnioski z reformacji i
              zaczął zwalczać jej przyczyny - niedouczenie duchownych, kupowanie odpustów itp.
              > Mam wrażenie, że za chrześcijaństwo uważasz hierarchię KK i jej działania,
              choć
              >
              > dostrzegam postęp w mysleniu, że do dziedzictwa zaliczas też prawosławie i
              > ruchy reformatorskie. Przez wieki dla KK były to ruchy odstępcze, nie uważane
              > za chrześcijanstwo.
              Chrześcijanami są ci, którzy wyznają Chrystusa - zgodzisz się, że wyznanie
              chrześcijańskie bez kościoła katolickiego byłoby zwyczajnie niepełne.
              Pozdrowienia
              • Gość: Jerzy Kot jest chrześcijanienem IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 07.06.03, 10:36
                Gość portalu: P-77 napisał(a):
                /.../
                > Chrześcijanami są ci, którzy wyznają Chrystusa - zgodzisz się, że wyznanie
                > chrześcijańskie bez kościoła katolickiego byłoby zwyczajnie niepełne.
                > Pozdrowienia

                Drogi P-77
                Nie całkiem zgadzam się z twoim zdaniem, że
                "Chrześcijanami są ci, którzy wyznają Chrystusa".

                Zadam przewrotne pytanie: Jakiego Chrystusa?
                Czy tego, który umarł i zmartywychwstał, czy np. tego niby 'Przemienionego,
                którego wizerunek czczą obecnie w Poznaniu?
                A może Chrystusa, który rzekomo zawarty jest w hostii i się go zjada, trawi i
                wydala?

                Apostoł Paweł ubolewał, że KOryntianie byli skłonni do przyjmowania nauki o
                innym Jezusie,

                2 Kor
                11,4 Bo gdy przychodzi ktoś i zwiastuje innego Jezusa, którego myśmy nie
                zwiastowali, lub gdy przyjmujecie innego ducha, którego nie otrzymaliście, lub
                inną ewangelię, której nie przyjęliście, znosicie to z łatwością.

                Jezus, którego się czci w KK, ma niewiele wspólnego z Jezusem Nowego
                Testamentu.

                Ci, którzy wyznają Jezusa NT, są chrześcijanami.
                Obawiam się, że w KK niewielu takich się znajdzie.

                Ponadto, rezultatem działań KK w przeszłości jest to, że wielu ludzi bluźni
                Bogu. I znowu wypełnia się ororoctwo:
                Rzymian 2,24 Albowiem z waszej winy, jak napisano, poganie bluźnią imieniu
                Bożemu.


                Pozdrawiam
                Jerzy
                • Gość: Jerzy Re: Kto jest chrześcijanienem IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 07.06.03, 10:37
                  Przepraszam za lapsusa w poprzednim tytule
                  Jerzy
                • Gość: Jerzy Pies jest tez chrześcijanienem IP: *.its.unimelb.edu.au 07.07.03, 11:35
                  Gość portalu: Jerzy napisał(a):
                  Chrześcijanami są ci, którzy wyznają Chrystusa - psy, koty i inne stworzenia
                  boze. Zgodzisz się, że wyznanie chrześcijańskie bez kościoła katolickiego
                  byłoby zwyczajnie niepełne, bo kogo moglbym krytykowac poza garstka bezboznikow?
                  Calkiem zgadzam się z twoim zdaniem, że "Chrześcijanami są ci, którzy wyznają
                  Chrystusa". Zadam tylko przewrotne pytanie: Jakiego Chrystusa? Czy tego, który
                  umarł i zmartywychwstał, czy np. tego niby 'Przemienionego, którego wizerunek
                  czczą obecnie w Poznaniu? A może Chrystusa, który rzekomo zawarty jest w hostii
                  i się go zjada, trawi i wydala, a la papiez Jan Pawel II?
                  Apostoł Paweł ubolewał, że Koryntianie byli skłonni do przyjmowania nauki o
                  innym Jezusie. Jezus, którego się czci w KK, ma niewiele wspólnego z Jezusem
                  Nowego Testamentu, w ktorym sie wlasnie na nowo urodzilem! Ci, którzy wyznają
                  Jezusa NT, są chrześcijanami, jeslisiew Nim na nowo urodza, jak ja! Ale obawiam
                  się, że w KK niewielu takich się znajdzie w katolickiej Polsce...
                  Ponadto, rezultatem działań KK w przeszłości jest to, że wielu ludzi bluźni
                  Bogu. I znowu wypełnia się pororoctwo Rzymian 2,24 - Albowiem z waszej winy,
                  jak napisano, poganie (czyt. katolicy rzymscy) bluźnią imieniu Bożemu (Jehowie).
                  Pozdrawiam
                  Jerzy, na nowo narodzony Chrzescijanin biblijny

    • Gość: Rodrig von Falkenstein W UE jest miejsce dla Boga... IP: *.it-net.pl 06.06.03, 13:36
      ale tam, gdzie jego miejsce, tj w swiątynii, a nie w szkole, urzedzie,
      parlamencie.
      • Gość: Ed Re: W UE jest miejsce dla Boga... IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 06.06.03, 21:18
        I to jest właściwe podejście. Odchylenie od tej normy zniszczylo Rzym. Czy
        tylko?
      • Gość: Jerzy Człowiek ma być swiątynią, nie budowle IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 07.06.03, 10:19
        Gość portalu: Rodrig von Falkenstein napisał(a):

        > ale tam, gdzie jego miejsce, tj w swiątynii, a nie w szkole, urzedzie,
        > parlamencie.

        Zobacz, co pisąłem do Samanty.
        Tutaj jedynie mogę dodać, że zgadzam się z tobą, że miejcde Boga jest w
        świątyni.
        Pytanie: co / kto jest świątynią Bożą?

        Wg NT świątynią jest człowiek, który zawierzył swoje życie Jezusowi. Paweł tak
        pisał do wierzących w Koryncie:
        1 Kor
        3,16 Czy nie wiecie, że świątynią Bożą jesteście i że Duch Boży mieszka w
        was?
        3,17 Jeśli ktoś niszczy świątynię Bożą, tego zniszczy Bóg, albowiem
        świątynia Boża jest święta, a wy nią jesteście.


        Pozdrawiam,
        Jerzy
        • Gość: Rodrig von Falkenstein to po jaką cholerę budują ten Licheń? IP: *.it-net.pl 07.06.03, 15:44
          Gość portalu: Jerzy napisał(a):

          > Gość portalu: Rodrig von Falkenstein napisał(a):
          >
          > > ale tam, gdzie jego miejsce, tj w swiątynii, a nie w szkole, urzedzie,
          > > parlamencie.
          >
          > Zobacz, co pisąłem do Samanty.
          > Tutaj jedynie mogę dodać, że zgadzam się z tobą, że miejcde Boga jest w
          > świątyni.
          > Pytanie: co / kto jest świątynią Bożą?
          >
          > Wg NT świątynią jest człowiek, który zawierzył swoje życie Jezusowi. Paweł
          tak
          > pisał do wierzących w Koryncie:
          > 1 Kor
          > 3,16 Czy nie wiecie, że świątynią Bożą jesteście i że Duch Boży mieszka w
          > was?
          > 3,17 Jeśli ktoś niszczy świątynię Bożą, tego zniszczy Bóg, albowiem
          > świątynia Boża jest święta, a wy nią jesteście.
          >
          >
          > Pozdrawiam,
          > Jerzy
          >

          Racja. Światynią bożą jest człowiek, jego dusza. Bóg mieszka w człowieku, nie
          są mu potrzebne ani ołtarze, ani swiątynie, ani tez złote kielichy i
          bursztynowe monstrancje. Bóg nie potrzebuje też innego potwierdzenia swego
          istnienia niz wiara ludzi - nie potrzebuje ustawowego stwierdzenia istnienia
          siebie w konstytucji czy ustawach, ani też oficjalego powoływania się na własne
          istnienie w urzedach czy szkole. Kazdy winien mieć swą wiare tyklko dla siebie -
          gdyz obłudnikami są ci, którzy modlą się publicznie by zademonstrować swoją
          wiarę, tak jak i ci, którzy na pokaz składają ofiary na świątynię.
        • Gość: Jerzy Człowiek ma być swiątynią, nie budowla IP: *.its.unimelb.edu.au 07.07.03, 11:38
          Gość portalu: Jerzy napisała: Gość portalu: Rodrig von Falkenstein napisała:
          ale tam, gdzie jego miejsce, tj w swiątynii, a nie w szkole, urzedzie,
          parlamencie.
          Zobacz, co pisąłem do Samanty. Tutaj jedynie mogę dodać, że zgadzam się z tobą,
          że miejcde Boga jest w świątyni. Pytanie: co / kto jest świątynią Bożą?
          Odpowiedz: Wg NT świątynią jest człowiek, który zawierzył swoje życie Jezusowi,
          na nowo sie w Nimrodzac. Paweł tak pisał do wierzących w Koryncie:
          Czy nie wiecie, że świątynią Bożą jesteście i że Duch Boży mieszka w was?
          Jeśli ktoś niszczy świątynię Bożą, tego zniszczy Bóg, albowiem świątynia Boża
          jest święta, a wy nią jesteście, na nowo narodzeni w Panie Jezusie!
          Pozdrawiam,
          Jerzy, Chrzescijanin Prawdziwy
      • Gość: jmk Re: W UE jest miejsce dla Boga... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.03, 13:36
        W uzupełnieniu należy dodać,że braknie tam miejsca dla podajacych się za
        pomagierów i ich przełożonych.
    • Gość: samanta Re: Czy w UE będzie miejsce dla Boga IP: *.kabel.telenet.be 07.06.03, 08:04
      miejsce dla boga jest w twoim sercu ( twoj charakter) a nie w UE wiec jak
      nikogo nie oczerniles i nie okradles ostatnio to dobrze bo mozesz isc z
      czystym sercem na referendum
      • Gość: Jerzy Re: Czy w UE będzie miejsce dla Boga IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 07.06.03, 10:15
        Gość portalu: samanta napisał(a):

        > miejsce dla boga jest w twoim sercu ( twoj charakter) a nie w UE wiec jak
        > nikogo nie oczerniles i nie okradles ostatnio to dobrze bo mozesz isc z
        > czystym sercem na referendum


        Dobrze napisane,
        Mogę dodać, z przemówienia Pawła w parlamencie ateńskim:
        Dzieje
        17,24 Bóg, który stworzył świat i wszystko, co na nim, Ten, będąc Panem
        nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach ręką zbudowanych
        17,25 ani też nie służy mu się rękami ludzkimi, jak gdyby czego potrzebował,
        gdyż sam daje wszystkim życie i tchnienie, i wszystko.
        17,26 Z jednego pnia wywiódł też wszystkie narody ludzkie, aby mieszkały na
        całym obszarze ziemi, ustanowiwszy dla nich wyznaczone okresy czasu i granice
        ich zamieszkania,
        17,27 żeby szukały Boga, czy go może nie wyczują i nie znajdą, bo przecież
        nie jest On daleko od każdego z nas.
        17,28 Albowiem w nim żyjemy i poruszamy się, i jesteśmy, jak to i niektórzy
        z waszych poetów powiedzieli: Z jego bowiem rodu jesteśmy.
        17,29 Będąc więc z rodu Bożego, nie powinniśmy sądzić, że bóstwo jest
        podobne do złota albo srebra, albo do kamienia, wytworu sztuki i ludzkiego
        umysłu.
        17,30 Bóg wprawdzie puszczał płazem czasy niewiedzy, teraz jednak wzywa
        wszędzie wszystkich ludzi, aby się upamiętali,
        17,31 gdyż wyznaczył dzień, w którym będzie sądził świat sprawiedliwie przez
        męża, którego ustanowił, potwierdzając to wszystkim przez wskrzeszenie go z
        martwych.
    • Gość: Sokol Re: Czy w UE będzie miejsce dla Boga IP: *.tnt40.chi5.da.uu.net 07.06.03, 09:47
      Jerzy-ludzie w Polsce z glodu umieraja a ty o pierdoly sie martwisz.
      Wyjmij troche z tej kabzy i i podziel sie z tymi co juz im nawet Bog nie pomoze.
      Spelnisz dzielo Boze.I napisz jak bylo.
      • Gość: Jerzy Re: Czy w UE będzie miejsce dla Boga IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 07.06.03, 10:12
        Gość portalu: Sokol napisał(a):

        > Jerzy-ludzie w Polsce z glodu umieraja a ty o pierdoly sie martwisz.
        > Wyjmij troche z tej kabzy i i podziel sie z tymi co juz im nawet Bog nie
        pomoze
        > .
        > Spelnisz dzielo Boze.I napisz jak bylo.


        Drogi Sokole,
        Skąd wiesz, czy nie robię tego, co mi radzisz?
        Mogę ci powiedzieć, że pomagam w rozwoju edukacji w miejscach takiej biedy,
        jakiej na oczy nie widziałeś, tam gdzie dzieci nie wiedzą co to szczepienie
        ochronne, co to tabletka aspiryny, antybiotyki, czysta woda do picia;
        co to chleb, co to mydło.
        A wszytsko to w karju, w którym przez ponad 70 lat religią wojowniczo
        obowiązującą był ateizm.

        Jerzy
        • Gość: jan Re: Czy w UE będzie miejsce dla Boga IP: *.multicon.pl 07.06.03, 10:17
          Gość portalu: Jerzy napisał(a):

          > Gość portalu: Sokol napisał(a):
          >
          > > Jerzy-ludzie w Polsce z glodu umieraja a ty o pierdoly sie martwisz.
          > > Wyjmij troche z tej kabzy i i podziel sie z tymi co juz im nawet Bog nie
          > pomoze
          > > .
          > > Spelnisz dzielo Boze.I napisz jak bylo.
          >
          >
          > Drogi Sokole,
          > Skąd wiesz, czy nie robię tego, co mi radzisz?
          > Mogę ci powiedzieć, że pomagam w rozwoju edukacji w miejscach takiej biedy,
          > jakiej na oczy nie widziałeś, tam gdzie dzieci nie wiedzą co to szczepienie
          > ochronne, co to tabletka aspiryny, antybiotyki, czysta woda do picia;
          > co to chleb, co to mydło.
          > A wszytsko to w karju, w którym przez ponad 70 lat religią wojowniczo
          > obowiązującą był ateizm.
          >
          > Jerzy
          == Ale gdzie miejscowy pleban wie jak smakuje langusta , losos po prowansalsku
          i jak przyjemnie wygrzewac sie zima na plazach Karaibow...
          • Gość: Jerzy Re: Czy w UE będzie miejsce dla Boga IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 07.06.03, 10:56
            Gość portalu: jan napisał(a):

            > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: Sokol napisał(a):
            > >
            > > > Jerzy-ludzie w Polsce z glodu umieraja a ty o pierdoly sie martwisz.
            > > > Wyjmij troche z tej kabzy i i podziel sie z tymi co juz im nawet Bog
            > nie
            > > pomoze
            > > > .
            > > > Spelnisz dzielo Boze.I napisz jak bylo.
            > >
            > >
            > > Drogi Sokole,
            > > Skąd wiesz, czy nie robię tego, co mi radzisz?
            > > Mogę ci powiedzieć, że pomagam w rozwoju edukacji w miejscach takiej biedy
            > ,
            > > jakiej na oczy nie widziałeś, tam gdzie dzieci nie wiedzą co to szczepieni
            > e
            > > ochronne, co to tabletka aspiryny, antybiotyki, czysta woda do picia;
            > > co to chleb, co to mydło.
            > > A wszytsko to w karju, w którym przez ponad 70 lat religią wojowniczo
            > > obowiązującą był ateizm.
            > >
            > > Jerzy
            > == Ale gdzie miejscowy pleban wie jak smakuje langusta , losos po
            prowansalsku i jak przyjemnie wygrzewac sie zima na plazach Karaibow...

            Drogi Janie,
            Nie wiem, jak żyje tam miejscowy pleban, ale chyba go tam nawet nie ma. Nie ma
            tam owieczek, które miałyby choć trochę wełny na sobie, której możnaby skubnąć.
            A jeśli ludzie chcą dawać plebanowi za jego usługi kapłańskie 'co łaska' to co
            ma on w końcu robić z tym szmalem?
            Hecą wtym wszystkim jest to, że to kupczenie łaskami nazywają chrześcijaństwem.

            Jerzy

            • Gość: jan Re: Czy w UE będzie miejsce dla Boga IP: *.multicon.pl 07.06.03, 11:17
              Gość portalu: Jerzy napisał(a):

              > Gość portalu: jan napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
              > >
              > > > Gość portalu: Sokol napisał(a):
              > > >
              > > > > Jerzy-ludzie w Polsce z glodu umieraja a ty o pierdoly sie martw
              > isz.
              > > > > Wyjmij troche z tej kabzy i i podziel sie z tymi co juz im nawet
              > Bog
              > > nie
              > > > pomoze
              > > > > .
              > > > > Spelnisz dzielo Boze.I napisz jak bylo.
              > > >
              > > >
              > > > Drogi Sokole,
              > > > Skąd wiesz, czy nie robię tego, co mi radzisz?
              > > > Mogę ci powiedzieć, że pomagam w rozwoju edukacji w miejscach takiej
              > biedy
              > > ,
              > > > jakiej na oczy nie widziałeś, tam gdzie dzieci nie wiedzą co to szcze
              > pieni
              > > e
              > > > ochronne, co to tabletka aspiryny, antybiotyki, czysta woda do picia;
              >
              > > > co to chleb, co to mydło.
              > > > A wszytsko to w karju, w którym przez ponad 70 lat religią wojowniczo
              >
              > > > obowiązującą był ateizm.
              > > >
              > > > Jerzy
              > > == Ale gdzie miejscowy pleban wie jak smakuje langusta , losos po
              > prowansalsku i jak przyjemnie wygrzewac sie zima na plazach Karaibow...
              >
              > Drogi Janie,
              > Nie wiem, jak żyje tam miejscowy pleban, ale chyba go tam nawet nie ma. Nie
              ma
              > tam owieczek, które miałyby choć trochę wełny na sobie, której możnaby
              skubnąć.
              >
              > A jeśli ludzie chcą dawać plebanowi za jego usługi kapłańskie 'co łaska' to
              co
              > ma on w końcu robić z tym szmalem?
              > Hecą wtym wszystkim jest to, że to kupczenie łaskami nazywają
              chrześcijaństwem.
              >
              >
              > Jerzy
              >
              == Pewnie pleban tam jakis jest. Pewnie ostatnio zazyczyl sobie "prezentu" z
              okazji 1 komunii. Taki "prezent" w zaleznosci od regionu i pazernosci plebana
              wynosi od 100 zl wzwyz. A wiekszosc ludzi wiejskich zapozyczy sie i da. A co
              do Karaibow to osobiscie znam plebana ktory raz w roku wyjezdza tam na miesiac
              w okresie naszej zimy. Znam jego z moich nazwijmy to "kontaktow biznesowych".
              Ostatnio czytalem wywiad z ksiedzem kurialnym ktory mowil ze "najlepiej
              wyjezdzac w celu nurkowania nad Morze Czerwone. Woda tam ciepla i widoki
              piekne".
              • Gość: Jerzy Re: Czy w UE będzie miejsce dla Boga IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 09.06.03, 12:54
                Gość portalu: jan napisał(a):

                > == Pewnie pleban tam jakis jest. Pewnie ostatnio zazyczyl sobie "prezentu" z
                > okazji 1 komunii. Taki "prezent" w zaleznosci od regionu i pazernosci plebana
                > wynosi od 100 zl wzwyz. A wiekszosc ludzi wiejskich zapozyczy sie i da. A co
                > do Karaibow to osobiscie znam plebana ktory raz w roku wyjezdza tam na
                miesiac
                > w okresie naszej zimy. Znam jego z moich nazwijmy to "kontaktow biznesowych".
                > Ostatnio czytalem wywiad z ksiedzem kurialnym ktory mowil ze "najlepiej
                > wyjezdzac w celu nurkowania nad Morze Czerwone. Woda tam ciepla i widoki
                > piekne".


                Współczuję ludziom w tej wiosce, że mają takiego plebana. Ale chcą żyć w
                głupocie i dać się oszukiwać, to trudno. Powiedz tym ludziom, następnym razem
                jak tam będziesz, aby zaczęli czytać Biblię. Przejrzą na oczy i pogonią
                plebana.
          • Gość: Kraken Re: Czy w UE będzie miejsce dla Boga IP: *.ipt.aol.com 09.06.03, 14:52
            Gość portalu: jan napisał(a):


            > == Ale gdzie miejscowy pleban wie jak smakuje langusta , losos po
            prowansalsku
            > i jak przyjemnie wygrzewac sie zima na plazach Karaibow...
            *********************************
            -Kr. "Jasiu"-a jak przyrzadza sie "lososia po prowansalsku"????Pytam ZUPELNIE
            powaznie-bowiem normalnie smazony-nie smakuje mi
    • Gość: maja czy w ue będzie miejsce dla Boga? IP: *.ostroleka.cvx.ppp.tpnet.pl 07.06.03, 11:28
      czy w ue będzie miejsce dla Boga? - w UE nie, ale w Twoim sercu na pewno!
      • squatt-n-leavitt Re: moim skromnym zdaniem 07.06.03, 11:55
        lansowanie jakiejkolwiek religii z urzedu powinno byc zakazane!!!!
        Od zarania czasow, najkrwawsze i najbradziej brbarzynskie wojny toczono w imie
        tego i owego pana B.
        Moja religia jest lepsza niz twoja. Moj pan B. ma wiekszego ... niz twoj pan
        B. Od slowa do slowa i zaczyna sie chryja.
    • Gość: polishAM Re: Czy w UE będzie miejsce dla Boga IP: *.tnt33.ewr3.da.uu.net 07.06.03, 13:33
      Na wstepie podaje, ze wszystkie zalogowane osoby na tym forum to Kraken, czyli
      Etos Sol. i Mr. watchmann czy ktokolwiek. Jednym slowem splesnialy Zyd. Druga
      rzecz to Unia Europejska i nasza religia. Jedynie Ojciec Tadeusz Rydzyk rozumie
      istote sprawy poruszonej tutaj. My katolicy musimy po pierwsze zdefiniowac
      jasno i wyraziscie naszego wspolnego wroga. Nastepnie przyjac wspolna strategie
      taka, ktora podaza w duchu z postepem itp. I w koncu w okresie
      dlugoperspektywicznym odciac czy wyrzucic na smiec historii to co ja nazywam
      aberacja naszej cywilizacji. Jest to czysta walka dobra ze zlem wiec cel
      uswieca srodki itd.
      Do Jerzego. Zeszle tysiaclecie wielokrotnie oglaszalo kryzys, a nawet koniec
      chrzescijanstwa, w czasie wojen okresu reformacji (30-letnia) czy rew.
      francuska. Oczywiscie okazalo sie to czysta fikcja. Podobna fikcja jest
      oglaszanie w nieskonczonosc kolejnych kryzysow. Wprawdzie obecnosc na mszy
      pozostawia duzo do zyczenia, ale sakrament chrztu nadal jest przestrzegany wiec
      wszyscy Jerzy jestesmy Chrzescijanami i Katolikami. Co do aborcji to chyba nie
      masz Jerzy watpliwosci co o tym mysle. Ci co jej bronia nigdy aborcji nie mieli
      i miec nie beda, a ich jedynym celem jest ponizenie Katolikow. Kim oni sa nie
      ma zadnych watpliwosci. To ci, ktorzy kontroluja srodki masowego przekazu i
      czerpia swoje natchnienie z Talmudu.
      • Gość: skromny do polihAM IP: *.vline.pl 07.06.03, 14:03
        Kraken to Polak. Bog chrzescijanski byl na ziemi Zydem. Podobnie jak Pawel i
        Piotr...Jerzyk to heretyk luterski,a wiadomo,ze oni przeciwko Polsce z Niemcami
        szli...he,he,he
        Pozdr.
        • Gość: polishAM Re: do polihAM IP: *.tnt33.ewr3.da.uu.net 07.06.03, 15:33
          vline to naturalnie rowniez Kraken, czyli poznanski Zyd szczesliwie teraz
          zamieszkujacy St. Zjednoczone w stanie Connecticut.
      • Gość: Kraken Re: do "polish Chama" IP: *.ipt.aol.com 09.06.03, 14:49
        zapemetaj sobie Chamie nieskrobany,ze "Kraken" NIDGY nie zmienia "nick'a"-od
        samego poczatku istnienia tego forum ZAWSZE podpisywalem sie jako "Kraken"-i
        mam zamiar nadal to robic-w przeciwienstwie do Ciebie "bidoto yntylyktualna"-
        nie ciepie na rozdwojenie osobowosci
    • Gość: polishAM Do Jerzego. IP: *.tnt34.ewr3.da.uu.net 08.06.03, 04:20
      Jerzy, strumien nawet skale granitowa drazy. Ojciec Tadeusz wie cos na ten
      temat. To przyklad dla wszystkich.
      • Gość: LaTrobe Re: Do Jerzego. IP: *.lib.latrobe.edu.au 17.06.03, 13:03
        Gość portalu: polishAM napisał(a):
        Jerzy, strumien nawet skale granitowa drazy. Ojciec Tadeusz wie cos na ten
        temat. To przyklad dla wszystkich.
        L: Niemniej w UE nie ma miejsca dla azjatyckich (zydowskich) kultow
        Miriam (Maryi), Jeszui (Jezusa) i Jehowy (Jahweh)... :(

    • Gość: stary byk Re: Czy bóg potrzebuje miejsca? IP: *.crowley.pl 09.06.03, 14:35
      Wydawało mi się, że dla wierzących bóg istnieje niezależnie od tego, czy ktoś
      się do niego odwołuje, czy nie. Czyżby było inaczej? To co nie nazwane, nie
      istnieje? To typowo komunistyczna ideologia, nie mówiło się o strajkach, więc
      strajki w PRL nie istniały.
      Wstępy do wszelkich konstytucji (uroczyście: preambuły) to tylko pustosłowie,
      one nie mają znaczenia prawnego i walka o nie to przelewanie z pustego w
      próżne. Nasze władze nic nie umiały mądrego wymyslić, więc chcą się podlizać KK
      i "walczą" o miejsce dla boga w preambule do konstytucji europejskiej.
      Trzeba udawać aktywność, jak się nie ma nic do powiedzenia.
      • Gość: Kraken Re: Czy bóg potrzebuje miejsca? IP: *.ipt.aol.com 09.06.03, 15:04
        Gość portalu: stary byk napisał(a):

        > Wydawało mi się, że dla wierzących bóg istnieje niezależnie od tego, czy ktoś
        > się do niego odwołuje, czy nie. Czyżby było inaczej?
        ****************************
        -Kr. Przeciez GOLYM okiem widac,ze JEST INACZEJ-w przeciwnym razie nie
        pedziliby na te cotygodniowe spedy "wiernych" aby uczestniczyc w jarmarcznym
        widowisku zwanym "msza swieta" w budynku bardziej przypominajacym podrzedna
        TANCBUDE anizeli swiatynie,nie zapewnialiby sie tak gromko o bezgranicznosci
        wiary w tej swoj zlowrogi ZABOBON-polski katol potrzebuje nieustannego
        samoupewnienia sie,ze to co robi "godne jest i sprawiedliwe",skwapliwie
        przekazujom one sobie ten "znak pokoju".co wcale "onym" nie przeszkadza po
        wyjsciu z tej tancbudy z tym wiekszym skurwysynstwem rzucac sie bliznim "do
        gardzieli"-one siem czujom "odpuszczone" i usprawiedliwione,wiec moga na nowo
        popelniac wszelkiego rodzaju LAJDACTWA,bo przeca za tydzien znowuk pojdom do
        tego kosciola,poszeptajom trochem przy tem smiesznym kiosku i znowuz bendzie
        jem "ospuszczone"-I TAK KURWA W KOLKO!!!Dlatego tez POLSKI KATOL nie cofnie sie
        przed ZADNYM lajdactwem-I GDZIE TU MIEJSCE DLA BOGA???To miejsce dawno
        przeslonil prymitywny pleban,ktory z powodzeniem wmawia baranstwu,ze kiedy on
        stuknie w ten "kiosek" to SAM BOG MUSI SIE GO SLUCHAC!!!!

        To co nie nazwane, nie
        > istnieje? To typowo komunistyczna ideologia, nie mówiło się o strajkach, więc
        > strajki w PRL nie istniały.
        > Wstępy do wszelkich konstytucji (uroczyście: preambuły) to tylko pustosłowie,
        > one nie mają znaczenia prawnego i walka o nie to przelewanie z pustego w
        > próżne. Nasze władze nic nie umiały mądrego wymyslić, więc chcą się podlizać
        KK
        >
        > i "walczą" o miejsce dla boga w preambule do konstytucji europejskiej.
        > Trzeba udawać aktywność, jak się nie ma nic do powiedzenia.
        *******************************
        -Kr. Co do reszty CALKOWICIE sie zgadzam
        • Gość: BO Re: Czy bóg potrzebuje miejsca? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 10.06.03, 16:22



          Kr. "I TAK KURWA W KOLKO!!!Dlatego tez POLSKI KATOL nie cofnie sie
          przed ZADNYM lajdactwem"

          A co robi w takiej sytuacji ZOMOwiec Kraken?
    • Gość: P-77 Re: Czy w UE będzie miejsce dla Boga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.03, 18:37
      Na pewno jest miejsce dla Marii. 12 gwiazdek na fladze UE to nawiązanie do
      wizji walki niewiasty ze smokeim.
      Ap 12, 1
      "Niewiasta obleczona w słońce
      i księżyc pod jej stopami
      a na jej głowie wieniec z lat dwunastu"
      • Gość: Jerzy A skąd wziąłeś taką interpretację? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.03, 15:18
        Gość portalu: P-77 napisał(a):

        > Na pewno jest miejsce dla Marii. 12 gwiazdek na fladze UE to nawiązanie do
        > wizji walki niewiasty ze smokeim.
        > Ap 12, 1
        > "Niewiasta obleczona w słońce
        > i księżyc pod jej stopami
        > a na jej głowie wieniec z lat dwunastu"

        Drogi P-77,
        Skąd wziąłeś taka interpretację, jakoby niewiasta z Obj. 12 to Maria?

        Jerzy
        • Gość: P-77 Re: A skąd wziąłeś taką interpretację? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.03, 13:18
          Gość portalu: Jerzy napisał(a):

          > Gość portalu: P-77 napisał(a):
          >
          > > Na pewno jest miejsce dla Marii. 12 gwiazdek na fladze UE to nawiązanie do
          >
          > > wizji walki niewiasty ze smokeim.
          > > Ap 12, 1
          > > "Niewiasta obleczona w słońce
          > > i księżyc pod jej stopami
          > > a na jej głowie wieniec z lat dwunastu"
          >
          > Drogi P-77,
          > Skąd wziąłeś taka interpretację, jakoby niewiasta z Obj. 12 to Maria?
          Choćby ze względu na Ap, 12,5 - "i porodziła Syna - Mężczyznę,
          któy wszystkie narody będzie pasł rózgą żelazną
          I zostało porwane Jej Dziecię do Boga
          i do jego tronu"
          Tym narodzonym dzieckiem może być tylko Mesjasz - chrystus, tym samym jego
          matką może być tylko MAria.
          Chociaż mogę przywołać przypis do 12 rozdizału Apokalipsy z Biblii Tysiąclecia:
          "Rozdział ten ilustruje walkę Szatana z Kościołem w ciągu wieków.
          "Niewiasta" ma cechy 1. indywidualne - MAtki MEsjasza (Iz 7,11,14) 2. zbiorowe -
          jako symbol społeczności Izraela (JR, 3,6-10,20, Ez 16,8-14, Oz rozdz.2) a
          także Syjonu (Iz 26,17; 49,25) lub Jerozolimy (Iz 66,7), 3. mieszane -
          niewiasty z Protoewangelii (Rdz 3,14 nn). Jest to symbol ludu Bożego obu
          Testamentów. A jego konkretną przedstawicielką jest Maryja, rodząca
          historycznego Chrystusa. Część tradycji upatrywała tu tylko MAryję".
          Jeśli masz inną interpretację chętnie się zapoznam.
          Pozdrawiam

          > Jerzy
          • Gość: Jerzy Re: A skąd wziąłeś taką interpretację? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 14.06.03, 13:10
            Gość portalu: P-77 napisał(a):

            > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: P-77 napisał(a):
            > >
            > > > Na pewno jest miejsce dla Marii. 12 gwiazdek na fladze UE to nawiązan
            > ie do
            > >
            > > > wizji walki niewiasty ze smokeim.
            > > > Ap 12, 1
            > > > "Niewiasta obleczona w słońce
            > > > i księżyc pod jej stopami
            > > > a na jej głowie wieniec z lat dwunastu"
            > >
            > > Drogi P-77,
            > > Skąd wziąłeś taka interpretację, jakoby niewiasta z Obj. 12 to Maria?
            > Choćby ze względu na Ap, 12,5 - "i porodziła Syna - Mężczyznę,
            > któy wszystkie narody będzie pasł rózgą żelazną
            > I zostało porwane Jej Dziecię do Boga
            > i do jego tronu"
            > Tym narodzonym dzieckiem może być tylko Mesjasz - chrystus, tym samym jego
            > matką może być tylko MAria.
            > Chociaż mogę przywołać przypis do 12 rozdizału Apokalipsy z Biblii
            Tysiąclecia:
            > "Rozdział ten ilustruje walkę Szatana z Kościołem w ciągu wieków.
            > "Niewiasta" ma cechy 1. indywidualne - MAtki MEsjasza (Iz 7,11,14) 2.
            zbiorowe
            > -
            > jako symbol społeczności Izraela (JR, 3,6-10,20, Ez 16,8-14, Oz rozdz.2) a
            > także Syjonu (Iz 26,17; 49,25) lub Jerozolimy (Iz 66,7), 3. mieszane -
            > niewiasty z Protoewangelii (Rdz 3,14 nn). Jest to symbol ludu Bożego obu
            > Testamentów. A jego konkretną przedstawicielką jest Maryja, rodząca
            > historycznego Chrystusa. Część tradycji upatrywała tu tylko MAryję".
            > Jeśli masz inną interpretację chętnie się zapoznam.
            > Pozdrawiam
            >
            Rozumiem, że powołujesz się na Tradycję Katolicką.

            Mieszasz teksty - chcesz fragment z Izajasza 7 połączyć z Ap 12. Obawiam się
            nie da.
            Kiedy Jan pisze Objawienie, Mesjasz już się narodził, zmarł, zmartwychwstał i
            wstąpił do nieba.

            Początek Objawienia opisuej spotkanie Jana ze zmartwychwstałym i uwielbionym
            Jezusem. Jan następnie otrzymuje wizję tego, co miało się stać POTEM, a nie
            PRZEDTEM.
            Interpretacja proponowana przez ciebie sugeruje, że Mesjasz ma sie ponownie
            narodzić z niewiasty - ponownie z Marii.

            Symbolika Apokalipsy nie jest łatwa w interpretacji - ponadto, trzeba wziąć pod
            uwagę czas opisywanej akcji, a ta toczy się już po przyjściu Mesjasza na
            ziemię, co wyklucza interpretację, którą sugerujesz.

            Nachalnie mariologiczny sposób intrepretowania tekstów biblijnych przypomina
            zajęcia z biologii w klasie radzieckiej: nauczycielka pyta się dzieci, co to
            jest: ma cztery łapki, szare futerko i duże uszy? Jedno dziecko głosi się i
            odpowiada: z opisu wygląda to na zajączka, ale przypuszcam, że prawdiłowa
            odpowiedź brzmi Lenin.
            • Gość: LaTrobe Re: A skąd wziąłeś taką interpretację? IP: *.lib.latrobe.edu.au 17.06.03, 13:00
              Gość portalu: P-77 napisał(a): Na pewno jest miejsce dla Marii. 12 gwiazdek
              na fladze UE to nawiązanie do wizji walki niewiasty ze smokiem.
              L: Miriam (Maryja) to azjatka (zydowka), NIE ma dla niej wiec miejsca w Europie!
      • Gość: Kraken [...] IP: *.proxy.aol.com 18.06.03, 19:07
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: polishAM Re: Czy w UE będzie miejsce dla Boga IP: *.26.72.151.Dial1.Weehawken1.Level3.net 10.06.03, 22:17
      Tam nie ma miejsca na Boga. Chcą nas zamienić w świnie bez moralności i
      wyższych uczuć. Będziemy konsumentami, psiakrew. Z hamburgerem w gębie i z
      gównem zwisającym z dupy. To jest consummerizm.
      • Gość: Kraken Re: COORVA-PRZESTANCIE JUZ Z TYM "BOGIEM" IP: *.ipt.aol.com 12.06.03, 16:27
        Gość portalu: polishAM napisał(a):

        > Tam nie ma miejsca na Boga. Chcą nas zamienić w świnie bez moralności i
        > wyższych uczuć. Będziemy konsumentami, psiakrew. Z hamburgerem w gębie i z
        > gównem zwisającym z dupy. To jest consummerizm.
        *********************************
        -Kr.OCZYWISCIE,ZE JUZ NIE MA I NIGDY NIE BEDZIE W NORMALNYM PANSTWIE MIEJSCA
        DLA ZADEGO ZBEDNEGO BOGA("brzytwa Occhmana" sie klania)!!!!! Was nie trzeba
        zmieniac w swinie bez moralnosci(swinia przy katolach to wzor cnot wszelakich)-
        rozejrzyj sie dokladne i POMYSL-a sam zobaczysz,ze w zadne swinie zmieniac was
        nie trzeba!Co do consumerizmu-jesli juz koniecznie musisz "tlumaczyc" rob to
        PORZADNIE-przede wszystkim w angielskim istnieje slowo "consume"(przez
        jedno "m") poza tym powinienes przetlumaczyc to na KONSUMERYZM(tak bedzie "po
        polskiemu")
        A tam miedzy nami-wole tego hamburgera(choc ich nie cierpie) od pierdolonego
        oplatka komunijnego-co ty masz z tym "gownem zwisajacym"-czyzby jakas
        przypadkosc gastryczna cie dopadla-TO NA PEWNO OD KONSUMPCJI TYCH WATPLIWEJ
        WARTOSCI I NIEWIADOMEGO POCHODZENIA OPLATKOW
        • Gość: jan Re: COORVA-PRZESTANCIE JUZ Z TYM 'BOGIEM' IP: *.multicon.pl 12.06.03, 17:08
          www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34467,1524980.html-a ten obrazek
          palonego "heretyka" proponuje zamiescic miedzy preambula a paragrafem 1
          konstytucji. To tak dla przypomnienia tych "wartosci".
          • Gość: . Re: COORVA-PRZESTANCIE JUZ Z TYM 'BOGIEM' IP: *.multicon.pl 12.06.03, 17:16
            Gość portalu: jan napisał(a):

            > www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34467,1524980.html-a ten
            obrazek
            > palonego "heretyka" proponuje zamiescic miedzy preambula a paragrafem 1
            > konstytucji. To tak dla przypomnienia tych "wartosci".
            ==www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34467,1524980.html , o !
            • Gość: polishAM Re: COORVA-PRZESTANCIE JUZ Z TYM 'BOGIEM' IP: *.26.75.88.Dial1.Weehawken1.Level3.net 13.06.03, 08:47
              A ja proponuję zawiesić żydowskiego ortodhoxa i przyglądać się jak mordują
              Arabów w Palestynie..
            • Gość: Jerzy Palenie heretyka IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 13.06.03, 10:40
              Gość portalu: . napisał(a):

              > Gość portalu: jan napisał(a):
              >
              > > www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34467,1524980.html-a ten
              > obrazek
              > > palonego "heretyka" proponuje zamiescic miedzy preambula a paragrafem 1
              > > konstytucji. To tak dla przypomnienia tych "wartosci".
              > ==www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34467,1524980.html , o !

              KK kreuje taki obraz chrześcijaństwa, że może się wydawać, iż to właśnie
              chrześcijanie palili kiedys na stosach heretyków.
              Prawda wygląda tak, że wśród heretyków byli ludzie, którzy swoją wiedzą
              biblijną zagrażali hierarchii KK. Należeli do nich najlepsi chrześcijanie
              średniowiecza jak Waldensi czy Husyci.
              Inkwizycja była instytucja powołaną przez papiestwo, zatem katolicyzm miał tyle
              wspólnego z chrześcijaństwem, co kat z ofiarą.
              KK nadal mówi o nich jak o heretykach, natomiast Dominikanów, wykonawców
              Inkwizycji, traktuje się jak chrześcijan.

              Wypełnia się tutaj proroctwo Jezusa:
              Jan 16,2 Wyłączać was będą z synagog, więcej, nadchodzi godzina, gdy
              każdy, kto was zabije, będzie mniemał, że spełnia służbę Bożą.
              16,3 A to będą czynić dlatego, że nie poznali Ojca ani mnie.

              Może w końcu zaczniecie odróżniać chrześcijaństwo od katolicyzmu, który
              zawłaszcza określenie chrześcijaństwa i nadaje mu wypaczony charakter.

              Jerzy

              Jerzy
              • Gość: Ryszard Re: Palenie heretyka IP: *.w81-50.abo.wanadoo.fr 14.06.03, 18:44
                Stary, zajmij ty sie robieniem pieniedzy. zarobisz, wybudujesz sobie kapliczke
                albo dwie, a moze nawet Lichen-bis. Co ty sie o tego Pana Boga tak
                zamartwiasz? W UE ludziska wierza, nie wierza, nikt nie rozpacza. Jest to do
                kurwy nedzy indywidualna sprawa kazdego czlowieka. I nie potrzeba rozdzielania
                wlosa na czworo : ten to byl heretyk ale "nasz" , tamten to byl "papieski". A
                poszedl tu w czortu. Chlopie 21 wiek juz ma prawie 3 lata!!!! R.
                • Gość: Jerzy Re: Palenie heretyka IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 17.06.03, 12:51
                  Gość portalu: Ryszard napisał(a):

                  > Stary, zajmij ty sie robieniem pieniedzy. zarobisz, wybudujesz sobie
                  kapliczke
                  > albo dwie, a moze nawet Lichen-bis. Co ty sie o tego Pana Boga tak
                  > zamartwiasz? W UE ludziska wierza, nie wierza, nikt nie rozpacza. Jest to do
                  > kurwy nedzy indywidualna sprawa kazdego czlowieka. I nie potrzeba
                  rozdzielania
                  > wlosa na czworo : ten to byl heretyk ale "nasz" , tamten to byl "papieski". A
                  > poszedl tu w czortu. Chlopie 21 wiek juz ma prawie 3 lata!!!! R.


                  Nie wiem Ryszardzie, o co ci chodzi.

                  Jeśli wiara w Boga ma być przeżytkiem z dawnych czasów, to tak samo przeżytkiem
                  musiałaby być arytmetyka, według której 2+2=4
                  Chyba że masz nowe rozwiązanie.
                  • Gość: LaTrobe Re: Palenie heretyka IP: *.lib.latrobe.edu.au 17.06.03, 13:06
                    Gość portalu: Ryszard napisał(a):
                    Stary, zajmij ty sie robieniem pieniedzy. zarobisz, wybudujesz sobie
                    kapliczke albo dwie, a moze nawet Lichen-bis. Co ty sie o tego Pana Boga tak
                    zamartwiasz? W UE ludziska wierza, nie wierza, nikt nie rozpacza. Jest to
                    do kurwy nedzy indywidualna sprawa kazdego czlowieka. I nie potrzeba
                    rozdzielania wlosa na czworo : ten to byl heretyk ale "nasz" , tamten to
                    byl "papieski". A poszedl tu w czortu. Chlopie 21 wiek juz ma prawie 3
                    lata!!!! R.
                    J: Nie wiem Ryszardzie, o co ci chodzi.
                    L: Bos zydek, Jerzyku, wyznawca zydowskiej religii (sekta chrzescijan)...;(

                    J: Jeśli wiara w Boga ma być przeżytkiem z dawnych czasów, to tak samo
                    przeżytkiem musiałaby być arytmetyka, według której 2+2=4
                    Chyba że masz nowe rozwiązanie.
                    L: Odroznij wiedze od zabobonow!

                    • Gość: Puchatek Re: Palenie heretyka IP: 63.82.101.* 23.06.03, 20:09
                      > J: Jeśli wiara w Boga ma być przeżytkiem z dawnych czasów, to tak samo
                      > przeżytkiem musiałaby być arytmetyka, według której 2+2=4
                      > Chyba że masz nowe rozwiązanie.
                      > L: Odroznij wiedze od zabobonow!
                      >

                      Niestety ta wiedza tez jest licha. Jak to sie mowi wiara czyni cuda, sprobuj a
                      sam sie przekonasz, tylko zeby to nie byla wiara wymuszona, tylko szczera,
                      inaczej nigdy nie poznasz "smaku" cudu. Czy to nauka czy wiedza o Bogu, wciaz
                      jestesmy bardzo mali, a wiedziec wszystkiego nie mozemy, bo to by nam bardzo
                      zaszkodzilo... Pomysl nad tym...
                      • Gość: Caaggann Re: Palenie heretyka IP: *.lib.latrobe.edu.au 24.06.03, 08:00
                        Gość portalu: Puchatek napisał(a):
                        J: Jeśli wiara w Boga ma być przeżytkiem z dawnych czasów, to tak samo
                        przeżytkiem musiałaby być arytmetyka, według której 2+2=4. Chyba że masz nowe
                        rozwiązanie.
                        L: Odroznij wiedze od zabobonow!
                        P: Niestety ta wiedza tez jest licha. Jak to sie mowi wiara czyni cuda, sprobuj
                        a sam sie przekonasz, tylko zeby to nie byla wiara wymuszona, tylko szczera,
                        inaczej nigdy nie poznasz "smaku" cudu. Czy to nauka czy wiedza o Bogu, wciaz
                        jestesmy bardzo mali, a wiedziec wszystkiego nie mozemy, bo to by nam bardzo
                        zaszkodzilo... Pomysl nad tym...
                        C: Jesli cuda sa mozliwe, to czemu nikt z licznych swietych nie uzdrowi
                        zastepcy Jezusa na ziemi (niejakiego K. Wojtyle, ktory cierpi na dziesiatki
                        nieuleczalnych chorobsk)?

      • Gość: Ryszard Re: Czy w UE będzie miejsce dla Boga IP: *.w81-50.abo.wanadoo.fr 14.06.03, 14:07
        Zmywaj te swoje gary w usa i przestan plakac nad brakiem Boga. Chcesz sie
        pomodlic i prosic o wybaczenie za wlasna glupate? Prosze bardzo! Twoj biznes
        kto cie rozgrzeszy. Polska nie posunie sie naprzod ani o 0,1 PKB rozmyslajac o
        Bogu. Popytaj swoich sasiadow w Stanach. Nie moge zrozumiec dlaczego takie
        chuje jak poliszcham, siedzacy za oceanem dbaja o Pana Boga w dawnej
        ojczyznie. Boisz sie , ze kaszana zniknie? Beda robic! Nawet twoi kolesie w
        Stanach. I przestan pieprzyc o tych bzdurach, to jest bez sensu. R
        • Gość: Kraken Re: NO I CO "JERZY"-JEDNAK W EUROPIE NIE MA IP: *.ipt.aol.com 14.06.03, 15:51
          --------------------------------------------------------------------------------
          MIEJSCA DLA ZABOBONOW W POSTACI JAKIEGOS NIEDOWARZONEGO WASZEGO BOZKA!!!! A
          NIE MOWILEM???I po co byla ta cala twoja "uczona" dyskusja wsparta "cycatami"
          co to "ni przypial ni przylatal"??-jednak pragmatycy odporni sa na wasze
          durne "argumenty"- NIECH ZYJE "UE"-NIECH ZYJE ATEIZM!!!!!

          "W piątek nie pojawił się już także żaden głos, kwestionujący odwołanie się w
          preambule tylko do "dziedzictwa kulturowego, religijnego i humanistycznego" i
          do wypływających z niego wartości bez wzmianki przede wszystkim o
          chrześcijańskim charakterze tego dziedzictwa.
          ************************
          -Kr. Hehehehe-jak juz mowilem Europa NICZEGO poza plugawymi zbrodniami
          chrzescijanstwu NIE ZAWDZIECZA!!!!

          "Jako ostatni wzywał do tego w czwartek wieczorem delegat polskiego Senatu
          Edmund Wittbrodt, ale prezydium zignorowało jego apel, wsparty wnioskiem
          podpisanym przez wszystkich polskich delegatów do konwentu oraz ich 30
          kolegów głównie z Włoch, Słowacji, Irlandii i Malty"
          **************************************
          -Kr. ZAWSZE mowilem,ze Polacy oprocz ciemniactwa NICZEGO innego zaproponowac
          nie potrafia-jesli jeszcze narod (i Europa) przypomni sobie chamskie
          stwierdzenie polmagistra Kwacha,ze KAZDY uczciwy i porzadny czlowiek powinien
          byz za wlaczeniem tego "chrzescijanskiego dziedziczenia" w preambule
          konstytucji SWIECKIEGO zwiazku jaki jest UE-plugawe jest to,ze sam Kwachu
          uwaza sie za "porzadnego i uczciwego",podobnie jak wwzyscy hierarchowie KK-NU
          PROSTO -OHYDA!!!
          Cale szczescie,ze OSWIECENI przedstawiciele Europy okazali sie nieodporni na
          argumenty " tych "porzadnych"-zreszta dosc popatrzec na dzialalnosc polskich
          politykierow aby nabrac obrzydzenia-jesliby zaczac w Polsce stosowac
          europejskie wzorce dzialalnosci politycznej,(gdzie polityk za spozycie
          fundowanego-niewzne przez kogo) obiadu-NATYCHMIAST wylatuje z hukiem i ma do
          konca zycia zamknieta droge kariery politycznej-POLSKA SCENA POLITYCZNEJ
          GROTESKI SWIECILABY PUSTKAMI-w sejmie ocalaloby moze z 5 poslow,w senacie
          moze ze trzech,a z woziwodow(sorry-wojewodow,choc ostatnio woj.lubelski jakby
          zaczal normalniec i "stawia sie" czarnym) -ANI JEDEN!!!!
          TAKIE TO "WARTOSCI" CHCE IIIRZECZPOSPOLITA POPIERDOLONA(przepraszam za
          uzycie slowa Rzeczpospolita)MA ZAMIAR 'WNOSIC" DO NOWOCZESNEJ EUROPY ???
    • Gość: Katolik. Re: Czy w UE będzie miejsce dla Boga IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 14.06.03, 23:27
      Dla Boga tak,dla pedałów,oszustów i złodzieji w czarnych sukienkach--
      • Gość: Jerzy W drodze do Boga nie trzeba czarnosukienkowców IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 17.06.03, 12:48
        Gość portalu: Katolik. napisał(a):

        > Dla Boga tak,dla pedałów,oszustów i złodzieji w czarnych sukienkach--
        • Gość: LaTrobe Re: W drodze do Boga nie trzeba czarnosukienkowcó IP: *.lib.latrobe.edu.au 17.06.03, 13:10
          Gość portalu: Katolik. napisał(a): Dla Boga tak,dla pedałów,oszustów i
          złodzieji w czarnych sukienkach--
    • Gość: Cagan W UE NIE moze byc miejsca dla Boga! IP: *.lib.latrobe.edu.au 17.06.03, 12:55
      Gość portalu: Jerzy napisał(a):
      Dawno nie było mnie na Forum, ale tutaj chciałbym jednak wtrącić kilka myśli.
      C: NIE klam, bo ciagle sie tu szwedasz jak smrod po gaciach!

      J: W tekście pt: "Czy Kościół katolicki zaakceptuje projekt preambuły
      konstytucji UE?" znajdujemy taki fragment:
      Co wzbudza kontrowersje? W przedstawionym w środę tekście preambuły kluczowy
      jest taki fragment: "Inspirując się dziedzictwami kulturalnymi, religijnymi i
      humanitarnymi Europy, które czerpiąc najpierw z cywilizacji greckiej i
      rzymskiej, naznaczone przenikającym je impulsem duchowym zawsze obecnym w ich
      dziedzictwie, a następnie prądami filozoficznymi oświecenia, umocniły w życiu
      jej społeczeństwa postrzeganie centralnej roli osoby ludzkiej i jej
      nienaruszalnych oraz niezbywalnych praw, jak również poszanowania prawa...".
      C: I co w tym zlego? Wyliczono tu religie EUROPEJSKIE, a NIE religie azjatyckie
      (chrzesciajnstwo to odlam azjatyckiego judaizmu)!

      J: Brzmi to bardzo ładnie, ale kiedy spojrzymy na to, jak humaniści świeccy
      definiują człowieka, to przestaje to juz być takie wzniosłe.
      Czy dla humanistów poczęte dziecko jest człowiekiem? Zaraz mi odpiszą, że to
      jeszcze nie dziecko, lecz “tylko embrion”, albo "tylko płód" i dlatego
      przytoczony wyżej wzniosły fragment preambuły nie dotyczy tych, którzy są
      jeszcze zbyt mali, aby przemówić w swojej sprawie.
      C: Ida twa logika nalezaloby chronic jajeczka i plemniki!

      J: W dyskusjach na temat człowieczeństwa (na forum Kraj) pojawiła się taka
      (humanistyczna) wypowiedź pozbawiająca nienarodzone dzieci człowieczeństwa:
      "Płód nie jest człowiekiem, bo nie potrafi myśleć i samodzielnie
      funnkcjonować."
      C: 100% prawda! Plod to czesc innego organizmu!

      J: Wypowiedź taka stanowi podstawę do odczłowieczania pewnych ludzi (np.
      niemowląt, albo ludzi starszych i przewlekle chorych), aby ich eliminować ze
      społeczeństwa przez zabieg aborcji bądź eutanazji.
      C: Eliminowac sie powinno tylko nieuleczalnie chorych i zdeformowane noworodki
      (w tym umyslowo ociezale)... jak w Sparcie!

      J: Potem przyjdzie kolej na zdefiniowanie tego, co to znaczy myśleć. W
      dyskusjach na Forum ateiści / humaniści często zarzucali chrześcijanom, że
      nie potrafią myśleć. Zatem, jeśli ktoś nie będzie myślał jak humaniści, to
      będzie oznaczać, że nie myśli, a w konsekwencji, przestaje być człowiekiem.
      C: Mylisz to, o czym sie mysli z tym jak sie mysli...

      J: Wyeliminowanie go ze społeczeństwa będzie jakimś tam kolejnym zabiegiem.
      Dalej, absolutnie mnie nie dziwi, że w Konstytucji UE nie ma odwołania się do
      Boga. W formie, w jakiej powstaje UE, jest ona odradzającą się bestią opisaną
      w Księdze Objawienia Jana – stąd odwołuje się do politeistycznych kultur
      greckiej i rzymskiej oraz ateistycznego oświecenia, odrzucając chrześcijaństwo.
      C: Slusznie, bo to religia azjatycka, nam Europejczykom OBCA!

      J: W UE nie będzie miejsca dla Boga chrześcijan. Wcześniej czy później
      stworzony zostanie jakiś dokument o tolerancji międzyreligijnej,
      który będzie w jawnej sprzeczności z przesłaniem Ewangelii. Ugrupowania
      religijne, które zaakceptują ten dokument będą miały prawo do funkcjonowania
      w UE; ugrupowania, które go odrzucą, będą zdelegalizowane i traktowane jako
      sekty. Innymi słowy, dokument ten nie będzie tolerował tych, którzy będą się
      upierać na przykład przy tym, że Jezus Chrystus jest jedynym pośrednikiem do
      Ojca w niebie.
      C: Slusznie, bo ten "Ojciec" to azjata, zydek zwany Jehowa!

    • Gość: erik Re: Czy w UE będzie miejsce dla Boga IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 17.06.03, 13:52
      Gość portalu: Jerzy napisał(a):

      > Czy dla humanistów poczęte dziecko jest człowiekiem........ itd


      Bardzo ładnie napisane.

      Ale cóż na to wszystko poradzisz ? Wolność religijna drogi Panie.

      A może masz coś przeciw wolności religjnej ?

      Bo ja mam. Ale ty, jako ewangelik, musisz jednak pozostawić Duchowi świętemu
      wolną drogę. A Duch święty chodzi ponoć swoimi ścieżkami i nie uznaje żadnego
      urzędu nauczycielskiego. No a jeśli już tak jest to należałoby oczekiwać po
      Tobie trochę więcej pokory. Dlaczego miałbyś twórcom europejskiej konstytucji
      odmawiać zdolności działania pod natchnieniem Ducha św ?

      Pyszny z Ciebie człowiek, Jerzy. A przecież nie ma jednej, obowiązującej
      interpretacji Bibli, prawda ? Więc może twórcy konstytucji UE przy zachowaniu
      najlepszych intencji odczytali janową Apokalipsę inaczej niż Ty i pisząc
      konstytucję formuowali ją tak by nie stać się negatywnymi aktorami tych
      przepowiedni ? I może w ich oczach Twoje przestrogi są po prostu dyktowane
      podszeptami szatana ?

      Strzeż się Jerzy, bo ludzi jest wielu a prawda tylko jedna. Jeżeli w jej
      poznaniu dominująca ma być rola Twojego osobistego kontaktu z Bogiem to musisz
      być baaaardzo ostrożny, bo subiektywnych racji, wypływających z dobrych chęci
      jest bardzo, bardzo dużo. A z tego jasny wniosek że aby być prawdziwym
      dzieckiem Boga dobre chęci nie wystarczą. I nagle może się okazać że wierzyłeś
      w coś co było tylko szatańską sztuczką, i cały Twój entuzjazm i dobre chęci
      pójdą na marne bo nie potrafiłeś skorzystać z łaski, którą niewątpliwie
      zostałeś obdarzony.

      Tylko Biblia ! Prawda ?

      Jeśli prawda, to pozwól innym czytać tę Biblię i wyciągać z niej własne
      wnioski. Nie bądź taki zgorzkniały. Kto wie, może ojcowie europejskiej
      konstytucji pisali ją pod wpływem głębokiej, osobistej i szczerej refleksji nad
      Słowem Bożym ? Kto wie ? Dlaczego Twoje dobre chęci miałyby być lepsze od ich
      szczerych chęci ? Bez przesady, chyba nie uważasz się za jakiegoś biblijnego
      guru czy jakąś wyrocznię. Kto powiedział że Twoje relacje z Panem Bogiem
      miałbyś uważać za lepsze niż relacje jakie z Nim mają brukselscy urzędnicy ?

      Tak więc głowa do góry ! Wy, ewangelicy macie dobrze. Zawsze możecie mieć
      nadzieję że się mylicie. Katolik to ma przerąbane. Zna całą prawdę i dlatego
      wie kiedy wiatry wieją nie po jego myśli. Ewangelik ? No cóż, na pewno ma prawo
      poczuć jakiś dyskomfort, ale ostatecznie zawsze przecież może być w błędzie...

      Dlatego Jerzy, proszę, wrzuć na luz. Wcale nie powiedziane że ta Apokalipsa
      ziści się za czasów Unii Europejskiej. Wiem że takie jest Twoje zdanie, ale w
      końcu jest to zdanie tak samo dobre jak zdanie każdej innej, szczerze wierzącej
      istoty. Więc może nic strasznego na razie się nie stanie.

      Ty masz swoje zdanie, Twój kumpel z parafii może mieć swoje zdanie. Kto wie
      który z was ma lepszy kontakt z Duchem św. ? Po prostu luzik. Grunt to wierzyć.
      Ofiara już była więc nie ma powodu by się teraz jakoś specjalnie gimnastykować.
      Trzymaj wiarę Jerzy, to ci ponoć wystarczy.

      Sprawy tego świata zostaw nam, katolikom. My to co innego. Musimy baczyć na
      znaki bo z tego co wiem rozliczani będziemy za coś więcej niż samo tylko dobre
      samopoczucie.

      Pozdrawiam

      • Gość: Kraken [...] IP: *.ipt.aol.com 17.06.03, 16:02
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: "Kraken"" [...] IP: *.proxy.aol.com 18.06.03, 17:47
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • Gość: Jerzy Do Krakena: zachowuj się jak gość albo wyjdź IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.03, 19:10
            Krakenie,
            Czy mogę cię prosić o zaprzestanie wulgaryzmów albo o opuszczenie tej dyskusji.
            Zacząłem ją i mam prawo czuć sie tutaj gospodarzem. Twoje posty są bardzo
            wulgarne, co odstrasza poważnych dyskutantów od wchodzenia do dyskusji.

            Będę wdzięczny za pozytywne rozpatrzenie mojej prośby
            Z poważaniem,
            Jerzy
            • Gość: Kraken Re: Zachowuje sie adekwatnie do sytuacji-i nie wyj IP: *.ipt.aol.com 19.06.03, 16:18
              Gość portalu: Jerzy napisał(a):

              > Krakenie,
              > Czy mogę cię prosić o zaprzestanie wulgaryzmów albo o opuszczenie tej
              dyskusji.
              ***************************
              -Kr. po pierwwze primo-SPRECYZUJ pojecie "wulgaryzmu" !!!Po drugie primo-NIE
              MAM ZAMIARU opuszczac SLEDZENIA tak ciekawego przelewania gowna z jednego
              szamba do drugiego,ktore wlasnie uprawiacie(ciekawy to niewatpliwie sport i
              mogacy dostaczyc uprawiajacym go sporo atrakcji,ale nieco malo pachnacy(jak
              zreszta wszelkie zabobony)
              >
              > Zacząłem ją i mam prawo czuć sie tutaj gospodarzem. Twoje posty są bardzo
              > wulgarne, co odstrasza poważnych dyskutantów od wchodzenia do dyskusji.
              ***************************
              -Kr. twoje zarozumialstwo przekracza normy dobrych obyczajow-przyjmij do swej
              nawiedzonej laskawej wiadomosci-NIE JESTES ZADNYM GOSPODARZEM dyskusji,ktora
              rozpoczales na PUBLICZNYM FORUM-tutaj ma prawo wejsc KAZDY(na tym w koncu
              polega dyskusja,aby wypowiedzieli sie przedstawiciele ROZNYCH opcji)-jezeli
              masz zamiar uprawiac klake w twoim stylu-ZALOZ wlasne forum-a zapewniam cie-z
              daleka bede omijal je-podobnie jak omija sie gowno rozjechane przez buldozer
              (przepraszam za slowo "buldozer")
              >
              > Będę wdzięczny za pozytywne rozpatrzenie mojej prośby
              > Z poważaniem,
              > Jerzy
              ***********************
              -Kr. jak sam widzisz PROSBA ZOSTALA ROZPATRZONA NEGATYWNIE !!!
              P.S. Rowniez z powazaniem
              Kraken
              • Gość: LoM Zachowanie Jerzyka-megalomana... :( IP: *.its.unimelb.edu.au 22.06.03, 08:28
                Gość portalu: Jerzy napisał(a): Krakenie, Czy mogę cię prosić o zaprzestanie
                wulgaryzmów albo o opuszczenie tej dyskusji.
                LoM: Jak definiujesz wulgaryzmy, Jerzyku? Dla mnie wulgaryzmem jest np.
                pisanie o zydku Jeszui ("Jezusie") jako o Bogu! Ty jestes, Jerzy, nie tylko
                wulgarny, ale tez bluznierca!
                ***************************
                - Kr: po pierwwze primo-SPRECYZUJ pojecie "wulgaryzmu" !!!
                LoM: Patrz wyzej!

                Kr: Po drugie primo-NIE MAM ZAMIARU opuszczac SLEDZENIA tak ciekawego
                przelewania gowna z jednego szamba do drugiego,ktore wlasnie uprawiacie(ciekawy
                to niewatpliwie sport i mogacy dostaczyc uprawiajacym go sporo atrakcji,ale
                nieco malo pachnacy(jak zreszta wszelkie zabobony)
                LoM: No coz, w zakrystii zawsze smierdzi... :(

                J: Zacząłem ją i mam prawo czuć sie tutaj gospodarzem. Twoje posty są bardzo
                wulgarne, co odstrasza poważnych dyskutantów od wchodzenia do dyskusji.
                LoM: I co z tego, ze ja zaczales? Jako gospodarz winienes wykazac wiecej
                goscinnosci i tolerancji, Jerzyku!

                ***************************
                -Kr. twoje zarozumialstwo przekracza normy dobrych obyczajow-przyjmij do swej
                nawiedzonej laskawej wiadomosci-NIE JESTES ZADNYM GOSPODARZEM dyskusji,ktora
                rozpoczales na PUBLICZNYM FORUM-tutaj ma prawo wejsc KAZDY(na tym w koncu
                polega dyskusja,aby wypowiedzieli sie przedstawiciele ROZNYCH opcji)-jezeli
                masz zamiar uprawiac klake w twoim stylu-ZALOZ wlasne forum-a zapewniam cie-z
                daleka bede omijal je-podobnie jak omija sie gowno rozjechane przez buldozer
                (przepraszam za slowo "buldozer")
                LoM: Co zabawniejsze, to gdyby Jerzyk czul sie na prawde tu gospodarzem,
                to nie powinien obrazac gosci!

                J: Będę wdzięczny za pozytywne rozpatrzenie mojej prośby
                Z poważaniem,
                Jerzy
                ***********************
                -Kr. jak sam widzisz PROSBA ZOSTALA ROZPATRZONA NEGATYWNIE !!!
                P.S. Rowniez z powazaniem
                Kraken
                LoM: Ja rowniez musze odrzucic podanie Jerzyka, jako niezgodne z normami
                europejskimi, zdecydowanie oparte na wartosciach judeo-azjatyckich...;(
                • Gość: Puchatek do Jerzego IP: 63.82.101.* 23.06.03, 20:35
                  Chcialbym poruszyc mysle ze trudny temat. Mam nadzieje ze uzyskam odpowiedz od
                  ciebie, wczesniej nikt nawet nie poruszyl takiej kwestii, a mnie to szczerze
                  zastanawia... Wiadomo, ze medycyna znacznie posunela sie do przodu i tutaj mi
                  chodzi poczete dzieci. Mozna juz je zobaczyc, technika tak posunela sie do
                  przodu ze mozna bardzo dokladnie sprawdzic czy dziecko mam jakies wady
                  wrodzone, mozna je dokladnie zmierzyc w lonie matki, mozna nawet zmierzyc
                  narzady wewnetrzne tego dziecka. Wiadomo ze sa rowniez dzieci ktore w czasie
                  rozwoju nie wyksztalcilo sie kompletnie, albo ma jakies powazne wady rozwojowe,
                  defekty. Lekarze nie potrafia przewidziec jak takie dziecko bedzie sie rozwijac
                  do konca ciazy, jak daleko posuna sie wady itp. Potrafia tylko na podstawie
                  statystyki przedstawic wady konkretnemu dziecku podobne. Sa przypadki kiedy
                  lekarze wiedza ze dziecko po urodzieniu nigdy nie bedzie mialo normalnego
                  zycia. Bedzie kaleka, moze byc niedorozwiniete i do konca, zwykle krotkiego
                  zycia przykute do wozka, nie bedzie nigdy mialo szansy na normalne zycie, jakie
                  mozemy prowadzic my normalni, zdrowi ludzie. Nigdy nie bedzie moglo zadecydowac
                  o sobie, podjac decyzji, bedzie do konca zycia zalezne od drugiego czlowieka.
                  Moje pytanie brzmi, jak wedlug ciebie powinno sie postepowac z takimi
                  przypadkami? Dowiadujesz sie z twoja zona ze dziecko ma powazne wady, mozecie
                  podjac decyzje, legalnie mozecie przerwac ciaze albo ja kontynuowac. Wiem ze w
                  takim wypadku jak wady rozwojowe ma sie wybor, przypadkiem przeczytalem gdzies
                  o czyms takim artykul i wciagnelo mnie to, w koncu jest to inny przypadek niz
                  zwykle, a dowiedzialem sie rowniez ze takie przypadki jak wady rozwoju dziecka
                  w lonie matki moga dotknac praktycznie kazda pare...
                  • Gość: Caggann Re: do Jerzego IP: *.lib.latrobe.edu.au 24.06.03, 08:09
                    Gość portalu: Puchatek napisał(a):
                    Chcialbym poruszyc mysle ze trudny temat. Mam nadzieje ze uzyskam odpowiedz od
                    ciebie, wczesniej nikt nawet nie poruszyl takiej kwestii, a mnie to szczerze
                    zastanawia... Wiadomo, ze medycyna znacznie posunela sie do przodu i tutaj mi
                    chodzi poczete dzieci. Mozna juz je zobaczyc, technika tak posunela sie do
                    przodu ze mozna bardzo dokladnie sprawdzic czy dziecko mam jakies wady
                    wrodzone, mozna je dokladnie zmierzyc w lonie matki, mozna nawet zmierzyc
                    narzady wewnetrzne tego dziecka.
                    C: Jak na razie, tylko do pewnego stopnia. Co rozumiesz przez "dokladnie"?
                    Z dokladnoscia do centymetra, jak na budowie czy tez 1/100 milimetra (jak u
                    zegarmistrza)? Na razie medycyna jest blizsza dokladnoisci ciesli niz
                    jubilera...

                    - Wiadomo ze sa rowniez dzieci ktore w czasie rozwoju nie wyksztalcilo sie
                    kompletnie, albo ma jakies powazne wady rozwojowe, defekty. Lekarze nie
                    potrafia przewidziec jak takie dziecko bedzie sie rozwijac do konca ciazy, jak
                    daleko posuna sie wady itp. Potrafia tylko na podstawie statystyki przedstawic
                    wady konkretnemu dziecku podobne. Sa przypadki kiedy lekarze wiedza ze dziecko
                    po urodzieniu nigdy nie bedzie mialo normalnego zycia. Bedzie kaleka, moze byc
                    niedorozwiniete i do konca, zwykle krotkiego zycia przykute do wozka, nie
                    bedzie nigdy mialo szansy na normalne zycie, jakie mozemy prowadzic my
                    normalni, zdrowi ludzie. Nigdy nie bedzie moglo zadecydowac o sobie, podjac
                    decyzji, bedzie do konca zycia zalezne od drugiego czlowieka.
                    C: Co wiecej, zdarzaja sie przypadki tzw. bezmozgowia. Czy mozna wtedy mowic w
                    ogole o czlowieku (istocie ludzkiej)? Taki potworek ma najwyzej mozdzek, ale
                    nie ma mozgu, a tym bardziej kory mozgowej, czyli ewolucyjnie jest ponizej
                    poziomu krokodyla (krokodyl ma juz kore mozgowa, stad daje sie go wytresowac)...

                    - Moje pytanie brzmi, jak wedlug ciebie powinno sie postepowac z takimi
                    przypadkami? Dowiadujesz sie z twoja zona ze dziecko ma powazne wady, mozecie
                    podjac decyzje, legalnie mozecie przerwac ciaze albo ja kontynuowac. Wiem ze w
                    takim wypadku jak wady rozwojowe ma sie wybor, przypadkiem przeczytalem gdzies
                    o czyms takim artykul i wciagnelo mnie to, w koncu jest to inny przypadek niz
                    zwykle, a dowiedzialem sie rowniez ze takie przypadki jak wady rozwoju dziecka
                    w lonie matki moga dotknac praktycznie kazda pare...
                    C: Niestety, takich przypadkow przybywa, bo "dzieki" medycynie przezywaja
                    osobniki z powaznymi wadami genetycznymi, osobniki, ktore nigdy normalnie by
                    nie osiagnely wieku dojrzalosci plciowej... To jest straszna cena, ktora
                    placimy za dyktature lekarzy, ktorzy w poszukiwaniu zyskow i prestizu itrzymuja
                    przy zyciu osobniki, ktore obnizaja jakosc naszego genotypu. Ale na takie
                    pytanie, jakie postawiles, Jerzyk nie da ci innej odpowiedzi, jak ze KAZDA
                    aborcja to morderstwo (nawet jak plod NIE jest czlowiekiem, np. w przypadku
                    bezmozgowia). Niestety, religia zabija w czlowieku zdolnosc do myslenia... :(

                    • Gość: Puchatek Re: do Jerzego IP: 63.82.101.* 24.06.03, 19:14
                      Gość portalu: Caggann napisał(a):

                      > Gość portalu: Puchatek napisał(a):
                      > Chcialbym poruszyc mysle ze trudny temat. Mam nadzieje ze uzyskam odpowiedz
                      od
                      > ciebie, wczesniej nikt nawet nie poruszyl takiej kwestii, a mnie to szczerze
                      > zastanawia... Wiadomo, ze medycyna znacznie posunela sie do przodu i tutaj mi
                      > chodzi poczete dzieci. Mozna juz je zobaczyc, technika tak posunela sie do
                      > przodu ze mozna bardzo dokladnie sprawdzic czy dziecko mam jakies wady
                      > wrodzone, mozna je dokladnie zmierzyc w lonie matki, mozna nawet zmierzyc
                      > narzady wewnetrzne tego dziecka.
                      > C: Jak na razie, tylko do pewnego stopnia. Co rozumiesz przez "dokladnie"?
                      > Z dokladnoscia do centymetra, jak na budowie czy tez 1/100 milimetra (jak u
                      > zegarmistrza)? Na razie medycyna jest blizsza dokladnoisci ciesli niz
                      > jubilera...

                      Z ta dokladnoscia rzeczywiscie przesadzilem, ale faktem jest ze lekarze sa w
                      stanie dokonac takich pomiarow o jakich wspomnialem...


                      >
                      > - Wiadomo ze sa rowniez dzieci ktore w czasie rozwoju nie wyksztalcilo sie
                      > kompletnie, albo ma jakies powazne wady rozwojowe, defekty. Lekarze nie
                      > potrafia przewidziec jak takie dziecko bedzie sie rozwijac do konca ciazy,
                      jak
                      > daleko posuna sie wady itp. Potrafia tylko na podstawie statystyki
                      przedstawic
                      > wady konkretnemu dziecku podobne. Sa przypadki kiedy lekarze wiedza ze
                      dziecko
                      > po urodzieniu nigdy nie bedzie mialo normalnego zycia. Bedzie kaleka, moze
                      byc
                      > niedorozwiniete i do konca, zwykle krotkiego zycia przykute do wozka, nie
                      > bedzie nigdy mialo szansy na normalne zycie, jakie mozemy prowadzic my
                      > normalni, zdrowi ludzie. Nigdy nie bedzie moglo zadecydowac o sobie, podjac
                      > decyzji, bedzie do konca zycia zalezne od drugiego czlowieka.
                      > C: Co wiecej, zdarzaja sie przypadki tzw. bezmozgowia. Czy mozna wtedy mowic
                      w
                      > ogole o czlowieku (istocie ludzkiej)? Taki potworek ma najwyzej mozdzek, ale
                      > nie ma mozgu, a tym bardziej kory mozgowej, czyli ewolucyjnie jest ponizej
                      > poziomu krokodyla (krokodyl ma juz kore mozgowa, stad daje sie go
                      wytresowac)..
                      > .
                      >Przypadki bezmozgowia tez poznalem, takie dzieci raczej w takim przypadku
                      rodza sie martwe, napewno w wiekszosci przypadkow, albo umieraja pare godzin po
                      urodzeniu i to jest najpowazniejszy defekt z trzech typow tak zwanego neural
                      tube defects.


                      > - Moje pytanie brzmi, jak wedlug ciebie powinno sie postepowac z takimi
                      > przypadkami? Dowiadujesz sie z twoja zona ze dziecko ma powazne wady, mozecie
                      > podjac decyzje, legalnie mozecie przerwac ciaze albo ja kontynuowac. Wiem ze
                      w
                      > takim wypadku jak wady rozwojowe ma sie wybor, przypadkiem przeczytalem
                      gdzies
                      > o czyms takim artykul i wciagnelo mnie to, w koncu jest to inny przypadek niz
                      > zwykle, a dowiedzialem sie rowniez ze takie przypadki jak wady rozwoju
                      dziecka
                      > w lonie matki moga dotknac praktycznie kazda pare...
                      > C: Niestety, takich przypadkow przybywa, bo "dzieki" medycynie przezywaja
                      > osobniki z powaznymi wadami genetycznymi, osobniki, ktore nigdy normalnie by
                      > nie osiagnely wieku dojrzalosci plciowej... To jest straszna cena, ktora
                      > placimy za dyktature lekarzy, ktorzy w poszukiwaniu zyskow i prestizu
                      itrzymuja
                      >
                      > przy zyciu osobniki, ktore obnizaja jakosc naszego genotypu. Ale na takie
                      > pytanie, jakie postawiles, Jerzyk nie da ci innej odpowiedzi, jak ze KAZDA
                      > aborcja to morderstwo (nawet jak plod NIE jest czlowiekiem, np. w przypadku
                      > bezmozgowia). Niestety, religia zabija w czlowieku zdolnosc do myslenia... :(
                      >
                      Jezeli chodzi o odpowiedz od Jerzego, moge sie domyslac, ale tutaj mozesz sie
                      mylic. Z jego wypowiedzi wynika ze nie jest on Katolikiem, a Katolicy na takie
                      rzeczy jak aborcja czy przerwanie ciazy (wedlug mnie te drugie nie powinno byc
                      wiazane z tym pierwszym) patrza bardzo krytycznie, dla nich to jest zabojstwo.
                      Sam jestem katolikiem ale nie podzielam tego zdania, nie w takim przypadku...
                      Co innego jezeli kobieta usuwa zdrowe dziecko, takie dziecko uwazam ze
                      zdecydowanie ma prawo do zycia, do rozwijania sie i potem decydowaniu o sobie.
                      Rowniez powaznie bym sie zastanawial nad dziecmi z pewnymi, aczkolwiek mniej
                      powaznymi defektami, ktore by nie przeszkadzaly rozwijac sie mu czy jej
                      intelektualnie, poniewaz znane sa przypadki ludzi przykutych do wozka a z
                      wybitnymi zdolnosciami, wybitnymi mozgami... Dziekuje za zainteresowanie sie
                      moja wypowiedzia. Wciaz jednak czekam tez na odpowiedz Jerzego, bo naprawde
                      ciekaw jestem co on o tym sadzi :)
                • Gość: Jerzy Oczekujesz gościnności i tolerancji? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 27.06.03, 12:26
                  Gość portalu: LoM napisał(a):

                  > - Kr: po pierwwze primo-SPRECYZUJ pojecie "wulgaryzmu" !!!
                  > LoM: Patrz wyzej!

                  Jerzy: Rozumiem, że powołujecie się na wartości humanistyczne, które
                  relatywizują zło i dobro.
                  Na jakiej podstawie wy zatem zarzucacie Jezusowi bluźnierstwa w oparciu o jaki
                  system wartości?

                  >
                  > Kr: Po drugie primo-NIE MAM ZAMIARU opuszczac SLEDZENIA tak ciekawego
                  > przelewania *** z jednego szamba do drugiego,ktore wlasnie uprawiacie(ciekawy

                  Jerzy: Drogi Krakenie, niewielu ludzi na tym forum posługuje się językiem
                  szamba, ale zapewne wielu zgodzi się ze mną, że nie masz w tym sobie równych.
                  > >
                  > J: Zacząłem ją i mam prawo czuć sie tutaj gospodarzem. Twoje posty są bardzo
                  > wulgarne, co odstrasza poważnych dyskutantów od wchodzenia do dyskusji.

                  > LoM: I co z tego, ze ja zaczales? Jako gospodarz winienes wykazac wiecej
                  > goscinnosci i tolerancji, Jerzyku!

                  Jerzy: Czy cechą gościnności i tolerancji jest pozwalanie gościom na wulgarne
                  zachowanie? Pozwalając Krakenowi na wulgaryzmy powalam mu obrażać innych gośc8i
                  tej dyskusji. Myślę, że takiego jegomościa wywaliłbyś z domu na zbity pysk.
                  >
                  > ***************************
                  > -Kr. twoje zarozumialstwo przekracza normy dobrych obyczajow-przyjmij do swej
                  > nawiedzonej laskawej wiadomosci-NIE JESTES ZADNYM GOSPODARZEM dyskusji,ktora
                  > rozpoczales na PUBLICZNYM FORUM-tutaj ma prawo wejsc KAZDY(na tym w koncu
                  > polega dyskusja,aby wypowiedzieli sie przedstawiciele ROZNYCH opcji)-jezeli
                  > masz zamiar uprawiac klake w twoim stylu-ZALOZ wlasne forum-a zapewniam cie-z
                  > daleka bede omijal je-podobnie jak omija sie gowno rozjechane przez buldozer
                  > (przepraszam za slowo "buldozer")
                  > LoM: Co zabawniejsze, to gdyby Jerzyk czul sie na prawde tu gospodarzem,
                  > to nie powinien obrazac gosci!

                  Jerzy: Forum jest jak otwarty hotel - każdy może wejść i wynająć pokój, do
                  którego z kolei zaprasza innych na dyskusję. Cieszyłbym się, gdybyś to
                  zrozumiał. Świadomie i prowokacyjnie łamiesz netykietę, zatem wypraszam cię z
                  mojego wątku, albo przestań bluzgać.

                  >
                  > J: Będę wdzięczny za pozytywne rozpatrzenie mojej prośby
                  > Z poważaniem,
                  > Jerzy
                  > ***********************
                  > -Kr. jak sam widzisz PROSBA ZOSTALA ROZPATRZONA NEGATYWNIE !!!
                  > P.S. Rowniez z powazaniem
                  > Kraken
                  > LoM: Ja rowniez musze odrzucic podanie Jerzyka, jako niezgodne z normami
                  > europejskimi, zdecydowanie oparte na wartosciach judeo-azjatyckich...;(

                  Jerzy: A ty LoMie to zupełnie bredzisz. Uważasz, że mój sposób zwrócenia się do
                  Krakena o wyjście z dyskusji był niewłaściwy? Jak twoim zdaniem miałem to
                  zrobić?

                  Jerzy
                  • Gość: VV Re: Oczekujesz gościnności i tolerancji? IP: 203.62.159.* 04.07.03, 04:49
                    Ja tam zapraszam kazdego, kogo stac na wejsciowke.
                    Victoria Vagina
        • Gość: Kraken [...] IP: *.ipt.aol.com 19.06.03, 16:20
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • Gość: Gość portalu: Kraken [...] IP: *.ipt.aol.com 19.06.03, 18:37
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • Gość: LoM [...] IP: *.its.unimelb.edu.au 22.06.03, 08:21
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: Jerzy Re: Czy w UE będzie miejsce dla Boga IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.03, 19:06
        Drogi i szanowny Ericu,

        Dzięki za fajny tekst. Mam wrażenie, że niczego nie jesteś pewny w swoim życiu,
        oprócz tego, że KK jest aaa, a protestanci są beee.

        Z moich dotychczasowych dyskusji z katolikami mogę ci powiedzieć, że wiekszość
        katolików nie ma pojęcia o tym, czego uczy KK, choć myślą, że wiedzą. Ponadto,
        są przekoani, że wiedzą, w co wierzą protestanci, ale tak naprawdę, też nie
        mają o tym pojęcia. I myślę, że jesteś takim statystycznym, urobionym przez
        kler, dobrym katolikiem.

        Jerzy
        • Gość: Kraken Re: Czy w UE będzie miejsce dla Boga-BOGA NIE MA IP: *.proxy.aol.com 18.06.03, 19:11
        • Gość: erik Re: Czy w UE będzie miejsce dla Boga IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 19.06.03, 15:43
          Gość portalu: Jerzy napisał(a):

          > Drogi i szanowny Ericu,
          >
          > Dzięki za fajny tekst. Mam wrażenie, że niczego nie jesteś pewny w swoim
          > życiu, oprócz tego, że KK jest aaa,


          KK to Prawda.


          > a protestanci są beee.


          Protestanci błądzą


          > Z moich dotychczasowych dyskusji z katolikami mogę ci powiedzieć, że
          > wiekszość katolików nie ma pojęcia o tym, czego uczy KK, choć myślą, że
          > wiedzą.


          To nic. Nie można być heretykiem z powodu samej tylko niewiedzy.


          > Ponadto, są przekoani, że wiedzą, w co wierzą protestanci, ale tak naprawdę,
          > też nie mają o tym pojęcia.


          Protestanci mają nadzieję na zewnętrzne usprawiedliwienie człowieka przez wiarę
          rozumianą jako ufność w to, że Bóg przez zasługę Chrystusa uznaje człowieka za
          sprawiedliwego. Ta ufność jest ponoć niezbędna bo człowiek sam z siebie nic
          dobrego uczynić nie może. Jak mawiał Luter: "Więcej grzesz a silniej wierz".


          > I myślę, że jesteś takim statystycznym, urobionym przez kler, dobrym
          > katolikiem.


          Zapewniam cię, że gdybym był takim "statystycznym katolikiem urobiony przez
          kler", podobałbym ci się bardzo. Ja przez sprotestantyzowany katolicki kler
          umarłem dla Kościoła katolickiego, a wróciłem do niego mimo kleru.

          Jerzy, straszysz nas apokalipsą. Czy jednak nie jest napisane że Antychryst
          zatriumfuje w czasie wielkiego odstępstwa ? Jezus wspominając o dniu swego
          ponownego przyjścia zapytał chyba nie przez przypadek: "Czy jednak Syn
          Człowieczy znajdzie wiarę na ziemii gdy przyjdzie ?" (Łk, 18, 8). Czyż
          historyczny triumf Kościoła nie ma się dokanać tylko i wyłacznie dzięki
          interwencji Chrystusa na końcu świata ? (Ap 13,8).

          Katolicyzm leży dziś skopany. Protestantyzm opanował ludzkie dusze. Jeżeli więc
          to Ty Jerzy jesteś w prawdziwym Kościele to z tego prosty wniosek, że Sądu
          Ostatecznego nie będzie tak szybko. Po co więc nas straszysz ?

          Ale jeżeli rzeczywiście masz rację, i nadchodzą już czasy ostateczne, to chyba
          jednak wychodzi na to, że to Kościół katolicki był tym prawdziwym kościołem. Bo
          to my katolicy zostaliśmy przez świat wzgardzeni i wegetujemy na marginesie.

          Tak Jerzy. Prawdopodobnie nadchodzi dzień (albo już nadszedł) gdy taki
          luteranin jak ty, będzie się czuł w Rzymie lepiej niż ja. Cieszcie się,
          radujcie. Jedność jest blisko. Osiągniecie tu na ziemi swój wielki sukces. Ale
          w związku z tym proszę usilnie, nie strasz nas końcem świata, bo w świetle
          Pisma św. nic na to nie wskazuje.

          pzdrv
        • Gość: DoJ! Re: Czy w UE będzie miejsce dla Boga IP: *.its.unimelb.edu.au 22.06.03, 08:09
          Gość portalu: Jerzy napisał(a):
          Drogi i szanowny Ericu, Dzięki za fajny tekst. Mam wrażenie, że niczego nie
          jesteś pewny w swoim życiu, oprócz tego, że KK jest aaa, a protestanci są beee.
          Z moich dotychczasowych dyskusji z katolikami mogę ci powiedzieć, że wiekszość
          katolików nie ma pojęcia o tym, czego uczy KK, choć myślą, że wiedzą. Ponadto,
          są przekoani, że wiedzą, w co wierzą protestanci, ale tak naprawdę, też nie
          mają o tym pojęcia. I myślę, że jesteś takim statystycznym, urobionym przez
          kler, dobrym katolikiem.
          Jerzy
          - Co za roznica, czy ktos jest oglupiony przez kler katolicki, a czy przez
          protestancki albo zydowski? Boga i tak NIE ma (mowa o Bogu ST i NT)...
          Kagan(owicz)

        • Gość: Caaggannn W UE nie będzie miejsca dla Boga, i OK! IP: *.lib.latrobe.edu.au 24.06.03, 07:57
          Gość portalu: Jerzy napisał(a):
          Drogi i szanowny Ericu, Dzięki za fajny tekst. Mam wrażenie, że niczego nie
          jesteś pewny w swoim życiu, oprócz tego, że KK jest aaa, a protestanci są beee.
          C: Oboje sie myla...

          J: Z moich dotychczasowych dyskusji z katolikami mogę ci powiedzieć, że
          wiekszość katolików nie ma pojęcia o tym, czego uczy KK, choć myślą, że wiedzą.
          C: A ty masz pojecie o doktrynie protestanckiej? Co ma wspolnego biskup
          anglikanski (pedal) z "newborn" oszolkiem z amerykanskiego zadupia, co mysli
          ze "gej" to wesolek?

          J: Ponadto, są przekoani, że wiedzą, w co wierzą protestanci, ale tak naprawdę,
          też nie mają o tym pojęcia. I myślę, że jesteś takim statystycznym, urobionym
          przez kler, dobrym katolikiem.
          C: A ty jestes, Jerzyku, oszolkiem urobionym przez sztanskie podszepty...
      • Gość: LoM Re: Czy w UE będzie miejsce dla Boga IP: *.its.unimelb.edu.au 22.06.03, 08:20
        Gość portalu: Jerzy napisał(a):
        Czy dla humanistów poczęte dziecko jest człowiekiem........ itd
        LoM: A co powiesz o jajeczkach i plemnikach, Jerzyku? One tez sa zalazkami
        istot ludzkich!
        Eric: Bardzo ładnie napisane. Ale cóż na to wszystko poradzisz ? Wolność
        religijna drogi Panie.
        LoM: W Polsce? Zarty... :(

        E: A może masz coś przeciw wolności religjnej ? Bo ja mam. Ale ty, jako
        ewangelik, musisz jednak pozostawić Duchowi świętemu wolną drogę. A Duch święty
        chodzi ponoć swoimi ścieżkami i nie uznaje żadnego urzędu nauczycielskiego. No
        a jeśli już tak jest to należałoby oczekiwać po Tobie trochę więcej pokory.
        LoM: Pokora NIE jest cecha wspolczesnych religiantow, a szczegolnie fanatykow
        cum fundamentalistow typu naszego Jerzyka... :(

        E: Dlaczego miałbyś twórcom europejskiej konstytucji odmawiać zdolności
        działania pod natchnieniem Ducha św ? Pyszny z Ciebie człowiek, Jerzy. A
        przecież nie ma jednej, obowiązującej interpretacji Bibli, prawda ? Więc może
        twórcy konstytucji UE przy zachowaniu najlepszych intencji odczytali janową
        Apokalipsę inaczej niż Ty i pisząc konstytucję formuowali ją tak by nie stać
        się negatywnymi aktorami tych przepowiedni ? I może w ich oczach Twoje
        przestrogi są po prostu dyktowane podszeptami szatana ?
        LoM: Przeciez cala Biblia mogla byc rownie dobrze napisana przez Szatana, "Pana
        tego swiata"! Przedstawcie mi dowod, ze tak byc nie moglo! czekam!

        E: Strzeż się Jerzy, bo ludzi jest wielu a prawda tylko jedna. Jeżeli w jej
        poznaniu dominująca ma być rola Twojego osobistego kontaktu z Bogiem to musisz
        być baaaardzo ostrożny, bo subiektywnych racji, wypływających z dobrych chęci
        jest bardzo, bardzo dużo. A z tego jasny wniosek że aby być prawdziwym
        dzieckiem Boga dobre chęci nie wystarczą. I nagle może się okazać że wierzyłeś
        w coś co było tylko szatańską sztuczką, i cały Twój entuzjazm i dobre chęci
        pójdą na marne bo nie potrafiłeś skorzystać z łaski, którą niewątpliwie
        zostałeś obdarzony.
        LoM: Prawd jest tyle, ilu jest ludzi i ilu jest Bogow... I ilu Szatanow!

        E: Tylko Biblia ! Prawda ?
        Jeśli prawda, to pozwól innym czytać tę Biblię i wyciągać z niej własne
        wnioski. Nie bądź taki zgorzkniały. Kto wie, może ojcowie europejskiej
        konstytucji pisali ją pod wpływem głębokiej, osobistej i szczerej refleksji nad
        Słowem Bożym ? Kto wie ? Dlaczego Twoje dobre chęci miałyby być lepsze od ich
        szczerych chęci ? Bez przesady, chyba nie uważasz się za jakiegoś biblijnego
        guru czy jakąś wyrocznię. Kto powiedział że Twoje relacje z Panem Bogiem
        miałbyś uważać za lepsze niż relacje jakie z Nim mają brukselscy urzędnicy ?
        LoM: Jerzy to SUPER-Megaloman, uwaza, ze mam monopol na jedynie sluszna
        interpretacje tzw. Pisma Sw... ;)

        E: Tak więc głowa do góry ! Wy, ewangelicy macie dobrze. Zawsze możecie mieć
        nadzieję że się mylicie. Katolik to ma przerąbane. Zna całą prawdę i dlatego
        wie kiedy wiatry wieją nie po jego myśli. Ewangelik ? No cóż, na pewno ma prawo
        poczuć jakiś dyskomfort, ale ostatecznie zawsze przecież może być w błędzie...
        LoM: A nie pomyslicie obaj, ze swiat w ktorym zyjecie to moze byc, rownie
        dobrze, dzielo Szatana, od poczatku do konca? I co wtedy? jak macie pewnosc,
        ze to, co wam wydaje sie prawda, to SUPER-klamstwo stworzone przez Xiecia
        Ciemnosci?

        E: Dlatego Jerzy, proszę, wrzuć na luz. Wcale nie powiedziane że ta Apokalipsa
        ziści się za czasów Unii Europejskiej. Wiem że takie jest Twoje zdanie, ale w
        końcu jest to zdanie tak samo dobre jak zdanie każdej innej, szczerze wierzącej
        istoty. Więc może nic strasznego na razie się nie stanie.
        LoM: Wszystko zalezy od PANA TEGO SWIATA, czyli od Belzebuba!

        E: Ty masz swoje zdanie, Twój kumpel z parafii może mieć swoje zdanie. Kto wie
        który z was ma lepszy kontakt z Duchem św. ? Po prostu luzik. Grunt to wierzyć.
        LoM: W co? Konkrety prosze!

        E: Ofiara już była więc nie ma powodu by się teraz jakoś specjalnie
        gimnastykować.
        LoM: Jaka ofiara? Zyda Jesziu na oltarzu zydowskiego bozka Jehowy?
        Zarty sobie stroicie z powaznych rzeczy!

        E: Trzymaj wiarę Jerzy, to ci ponoć wystarczy.
        LoM: Powtarzam, czemu i w co?

        E: Sprawy tego świata zostaw nam, katolikom. My to co innego. Musimy baczyć na
        znaki bo z tego co wiem rozliczani będziemy za coś więcej niż samo tylko dobre
        samopoczucie.
        LoM: A czemu akurat katolom, a nie muzulmanom albo judaistom?

    • jarsoon Re: Czy w UE będzie miejsce dla Boga 19.06.03, 18:43
      mam nadzieje ze nikt nie bedzie zmienial swieckiego charakteru ue!!
      • Gość: Cagan Re: Czy w UE będzie miejsce dla Boga IP: *.its.unimelb.edu.au 22.06.03, 08:06
        jarsoon napisał:
        mam nadzieje ze nikt nie bedzie zmienial swieckiego charakteru ue!!
        Oczywiscie! Bo i kto? Kler anglikanski (25% pedalow)? Moze katolicki
        (75% zboczkow)?
    • Gość: polishAM Re: Czy w UE będzie miejsce dla Boga IP: *.24.153.209.Dial1.Weehawken1.Level3.net 20.06.03, 12:35
      Jak widzisz Jerzy masz do czynienia z bandą bezlitosnych Żydów. Ci którzy klną
      i wyzywają są bezbronni i ich krzyk to płacz w dżungli. Oni się nie liczą.
      Bardziej mnie niepokoją ci Żydzi, którzy przedstawiają się jako przyjaciele.
      Odpowiedzią są środki jakie stosował Ojciec Kolbe i obecnie Ojciec Tadeusz
      Rydzyk. Kościół musi, powtarzam musi rozszerzać wśród wiernych informację.
      Rozgłośnia radiowa na wieżyczkach Kościolów. Rzetelna informacja, nie tylko w
      dziedzinie religijnej, ale wszystkich aspektach życia. Prasa drukowana szeroko
      dostępna. Taka jest Jerzy prawda i rzeczywistość. Antychryst w eleganckich
      pejsikach i w koszernych środkach masowego przekazu jest zawsze obecny.
      Pamiętaj Jerzy, Żydzi pokroju Krakena to nie wróg. To nasz najlepszy
      przyjaciel, ponieważ to zdekonspirowany Żyd, nie stosujący się do wskazówek
      Talmudu. Czy czytałeś Talmud, Jerzy? A powinieneś.
      • Gość: Kraken Re:polish Chamie-jak zwykle twoja glupota.... IP: *.proxy.aol.com 20.06.03, 15:03
        Gość portalu: polishAM napisał(a):

        > Jak widzisz Jerzy masz do czynienia z bandą bezlitosnych Żydów. Ci którzy
        klną
        > i wyzywają są bezbronni i ich krzyk to płacz w dżungli. Oni się nie liczą.
        > Bardziej mnie niepokoją ci Żydzi, którzy przedstawiają się jako przyjaciele.
        > Odpowiedzią są środki jakie stosował Ojciec Kolbe i obecnie Ojciec Tadeusz
        > Rydzyk. Kościół musi, powtarzam musi rozszerzać wśród wiernych informację.
        > Rozgłośnia radiowa na wieżyczkach Kościolów. Rzetelna informacja, nie tylko w
        > dziedzinie religijnej, ale wszystkich aspektach życia. Prasa drukowana
        szeroko
        > dostępna. Taka jest Jerzy prawda i rzeczywistość. Antychryst w eleganckich
        > pejsikach i w koszernych środkach masowego przekazu jest zawsze obecny.
        > Pamiętaj Jerzy, Żydzi pokroju Krakena to nie wróg. To nasz najlepszy
        > przyjaciel, ponieważ to zdekonspirowany Żyd, nie stosujący się do wskazówek
        > Talmudu. Czy czytałeś Talmud, Jerzy? A powinieneś.
        *************************************
        -Kr. Przestala juz bawic-ZAWSZE okreslalem sie jako wrog KAZDEGO zabobonu-czy
        to jest katolicyzm,ewangelicyzm,kalwinizm,luteranizm,islam czy jidisz-dla mnie
        to WSIO RAWNO!!!Jestescie ginaca grupa,ktora rozpaczliwie sieje KLAMLIWA
        propagande "milosci" liczac na przyciagniecie najmniejszej nawet czaski
        wiernych,ktorych w zastraszajacym tempie UBYWA,nawet glupia MLODZIEZ skuszona
        waszym "przeslaniem milosci" szybko przeglada na oczy i woli uprawiac te
        prawdziwa jak najbardziej cielesna milosc-czego dowodem moga byc tony zuzytych
        prezerwatyw w czasie pielgrzymek,czy baraniego spedu nad mym ulubionym Jeziorem
        Lednickim,gdzie zdobywalem szlify wedkarza.Ale to sie konczy-dlatego chrzcicie
        nieswiadome niemowleta liczac iz w czasie indokrynacji zwanej przez
        was "katecheza' ZDOLACIE WYPRAC IM MOZGI NA TYLE SKUTECZNIE ,ZE NIE ODWAZA SIE
        MYSLEC-A JUZ BRON NIEBOZE ZADAWAC PYTANIA-I RZECZYWISCIE -Z CZESCIA TEJ MLODZI
        UDAJE SIE WAM,TYLKO....CHCIALBYM ZWROCIC UWAGE,ZE JEST TO STADKO
        NIEPELNOSPRAWNE UMYSLOWO,ktoremu myslenie nawet o dupie Maryni i tak przychodzi
        z trudnoscia!!Wedlug delikatnych prognoz za 50 lat CALY kosciol skladal sie
        bedzie w 99% z takich wlasnie "ludzi-roslin"
        • Gość: Cagan Re:polish Chamie-jak zwykle twoja glupota.... IP: *.its.unimelb.edu.au 22.06.03, 08:05
          polishAM napisał(a): Jak widzisz Jerzy masz do czynienia z bandą bezlitosnych
          Żydów. Ci którzy klną i wyzywają są bezbronni i ich krzyk to płacz w dżungli.
          Oni się nie liczą. Bardziej mnie niepokoją ci Żydzi, którzy przedstawiają się
          jako przyjaciele. Odpowiedzią są środki jakie stosował Ojciec Kolbe i obecnie
          Ojciec Tadeusz Rydzyk. Kościół musi, powtarzam musi rozszerzać wśród wiernych
          informację.
          C: Pamietaj, ze chrzescijanstwo to odlam judaizmu, religii zydowskiej, a wiec
          azjatyckiej! Obcej nam, Europejczykom! Chrzescijanin=Szabasgoj!

          PH: Rozgłośnia radiowa na wieżyczkach Kościolów. Rzetelna informacja, nie tylk
          o w dziedzinie religijnej, ale wszystkich aspektach życia. Prasa drukowana
          szeroko dostępna. Taka jest Jerzy prawda i rzeczywistość. Antychryst w
          eleganckich pejsikach i w koszernych środkach masowego przekazu jest zawsze
          obecny. Pamiętaj Jerzy, Żydzi pokroju Krakena to nie wróg. To nasz najlepszy
          przyjaciel, ponieważ to zdekonspirowany Żyd, nie stosujący się do wskazówek
          Talmudu. Czy czytałeś Talmud, Jerzy? A powinieneś.
          C: Talmud jet za trudny dla Jerzyka...

          -Kr. Przestala juz bawic-ZAWSZE okreslalem sie jako wrog KAZDEGO zabobonu-czy
          to jest katolicyzm,ewangelicyzm,kalwinizm,luteranizm,islam czy jidisz-dla mnie
          to WSIO RAWNO!!!Jestescie ginaca grupa,ktora rozpaczliwie sieje KLAMLIWA
          propagande "milosci" liczac na przyciagniecie najmniejszej nawet czastki
          wiernych,ktorych w zastraszajacym tempie UBYWA,nawet glupia MLODZIEZ skuszona
          waszym "przeslaniem milosci" szybko przeglada na oczy i woli uprawiac te
          prawdziwa jak najbardziej cielesna milosc-czego dowodem moga byc tony zuzytych
          prezerwatyw w czasie pielgrzymek,czy baraniego spedu nad mym ulubionym Jeziorem
          Lednickim,gdzie zdobywalem szlify wedkarza.Ale to sie konczy-dlatego chrzcicie
          nieswiadome niemowleta liczac iz w czasie indokrynacji zwanej przez
          was "katecheza' ZDOLACIE WYPRAC IM MOZGI NA TYLE SKUTECZNIE ,ZE NIE ODWAZA SIE
          MYSLEC-A JUZ BRON NIEBOZE ZADAWAC PYTANIA-I RZECZYWISCIE -Z CZESCIA TEJ MLODZI
          UDAJE SIE WAM,TYLKO....CHCIALBYM ZWROCIC UWAGE,ZE JEST TO STADKO
          NIEPELNOSPRAWNE UMYSLOWO,ktoremu myslenie nawet o dupie Maryni i tak przychodzi
          z trudnoscia!!Wedlug delikatnych prognoz za 50 lat CALY kosciol skladal sie
          bedzie w 99% z takich wlasnie "ludzi-roslin"
          C: 25% kleru anglikanskiego to pedaly! Jaki % w kosciele kat.?
          • Gość: polishAM Re:polish Chamie-jak zwykle twoja glupota.... IP: 200.77.203.* 23.06.03, 22:08
            Tymczasem pozdrawiam z kafejki internetowej w Tijuanie MX. Czy to prawdziwy
            Kagan sie odezwal_ Nadal jestes zabanowany_ Jak bede w New Jersej to zapytam
            sie Maas czy jej sie nie znudzilo.
            • Gość: Caggann Re:polish Chamie-jak zwykle twoja glupota.... IP: *.lib.latrobe.edu.au 24.06.03, 07:53
              Gość portalu: polishAM napisał(a):
              Tymczasem pozdrawiam z kafejki internetowej w Tijuanie MX. Czy to prawdziwy
              Kagan sie odezwal_ Nadal jestes zabanowany_ Jak bede w New Jersej to zapytam
              sie Maas czy jej sie nie znudzilo.
              C: Chyba nie (zydzi sa na ogol uparci)...
              PS: Czy to prawda ze SARS dotarl do Mexyku?
              • Gość: polishAM Re:polish be good (when sleepin') IP: *.157.81.35.Dial1.Weehawken1.Level3.net 08.07.03, 10:18
                Kagan, tam chyba SARS-a nie ma chociaż sie trochę kaszelku nabawiłem, ale to
                może dlatego, że noce w Tijuanie są zimne (od Pacyfiku). Dobra idę atakować
                Maas.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka