Dodaj do ulubionych

Pieniadze moskiewskie a sprawa Rywina

04.06.03, 13:35
Do dzis nawet ostatni skarbnik PZPR-u nic o takim zwiazku rzekomo nie wie, a
jednak ... wreszcie szydlo wyszlo z worka!
Obserwuj wątek
    • kantroll Re: Pieniadze moskiewskie a sprawa Rywina 04.06.03, 13:40
      co to sa pieniadze moskiewskie?
      • Gość: Emeryt Re: Pieniadze moskiewskie a sprawa Rywina IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.06.03, 17:02
        i co z tym wspólnego ma pan Zarębski?
        • Gość: 1 Re: Pieniadze moskiewskie a sprawa Rywina IP: 195.205.230.* 05.06.03, 12:32
          Gość portalu: Emeryt napisał(a):

          > i co z tym wspólnego ma pan Zarębski?
      • douglasmclloyd Re: Pieniadze moskiewskie a sprawa Rywina 04.06.03, 18:22
        kantroll napisała:

        > co to sa pieniadze moskiewskie?

        Pieniądze moskiewskie, to pieniądze pochodzące z Moskwy dla tow. z SLD.
    • douglasmclloyd Re: Pieniadze moskiewskie a sprawa Rywina 04.06.03, 18:21
      belus77 napisał:

      > Do dzis nawet ostatni skarbnik PZPR-u nic o takim zwiazku rzekomo nie wie, a
      > jednak ... wreszcie szydlo wyszlo z worka!

      Nie wie, bo takie finansowanie partii jest nielegalne.
      • Gość: Towarzysz Szmaciak Towarzysz Rywin będzie jeszcze premierem! IP: 195.205.230.* 04.06.03, 22:21
        Premier Miller zaczynał swoją, karierę od "moskiewskich pieniędzy", a dziś
        jest wybitnym mężem stanu i wprowadza nas do Europy.
        • douglasmclloyd Re: Towarzysz Rywin będzie jeszcze premierem! 04.06.03, 22:32
          Gość portalu: Towarzysz Szmaciak napisał(a):

          > Premier Miller zaczynał swoją, karierę od "moskiewskich pieniędzy", a dziś
          > jest wybitnym mężem stanu i wprowadza nas do Europy.


          Nie tak szybko. Miller pieniądze dostał, a Rywin nie ;)
          • Gość: Gaucho MOSKIEWSKA POŻYCZKA IP: *.dzonkow.sdi.tpnet.pl 04.06.03, 22:47
            MOSKIEWSKA POŻYCZKA

            SLD jest organizacją przestępczą. Trzeba zbadać sprawę "moskiewskiej pożyczki",
            związki polityków SLD z KGB - uważa Jarosław Kaczyński, lider PiS. Śledztwo w
            sprawie "moskiewskiej pożyczki" (czyli kredytu udzielonego PZPR przez KPZR i
            przemyconego do Polski przez KGB) umorzono w czasie, gdy ministrem
            sprawiedliwości-prokuratorem generalnym był działacz PZPR i SdRP, Jerzy
            Jaskiernia


            11 października 1989
            Mieczysław Rakowski, I sekretarz Komitetu Centralnego PZPR, zabiega o pożyczkę
            dla rozpadającej się partii. W czasie oficjalnej wizyty w Moskwie rozmawia na
            ten temat z sekretarzem generalnym KC KPZR, Michaiłem Gorbaczowem.
            Uzgadniają, że KPZR udzieli pomocy finansowej dla PZPR w formie kredytu. -
            Rakowski motywował swoją prośbę koniecznością poniesienia wydatków związanych z
            przygotowaniem zjazdu PZPR i kongresu założycielskiego nowej partii polskich
            sił lewicowych, na wypłatę odpraw dla zredukowanych pracowników aparatu PZPR -
            zeznał później Witalij Swietłow z wydziału zagranicznego KC KPZR, wieloletni
            pracownik aparatu.
            Grudzień 1989
            Polskę wizytuje wiceszef wydziału zagranicznego KC KPZR, Fiedorow. Rakowski
            wraca do sprawy kredytu. Według relacji obecnego przy rozmowie Swietłowa,
            Rakowski "obiecuje zwrócić pożyczkę po roku, po zorganizowaniu działalności
            komercyjnej partii".
            11 stycznia 1990
            Na scenie wydarzeń pojawia się Władimir Wierszynin, oficjalnie występujący jako
            pracownik wydziału zagranicznego KC KPZR. Naprawdę nazywa się Władimir
            Silwestrow i jest wysokim funkcjonariuszem wywiadu KGB. Posługuje się - jak rok
            później podały "Moskowskije Nowosti" - legitymacją służbową KGB nr 09549.
            Wierszynin podejmuje w moskiewskim Banku Ekonomicznym ZSRR w gotówce 1 milion
            232 tysiące dolarów amerykańskich oraz 500 milionów złotych (łącznie, po
            przeliczeniu stanowiło to olbrzymią wówczas kwotę 15 miliardów złotych).
            Odpowiedni urzędnik wydaje całą sumę bez zbędnych ceregieli. Upoważnienie do
            odbioru pieniędzy wystawia Wierszyninowi Fiedorow.
            "Przekazałem je [pieniądze z Wnieszekonombanku] dwóm przedstawicielom KGB ZSRR
            w celu przekazania Mieczysławowi Rakowskiemu zgodnie z umową kredytową,
            sporządzoną przeze mnie na polecenie kierownictwa wydziału zagranicznego KC
            KPZR" - wyjaśnia Wierszynin podczas przesłuchania przez rosyjską prokuraturę w
            listopadzie 1991 roku.
            12 stycznia 1990
            Na Okęciu lądują funkcjonariusze KPZR Witalij Swietłow i Władimir Szewczenko w
            towarzystwie dwóch innych Rosjan. Na lotnisku omijają kontrolę celną -
            funkcjonariusze polskiego KC postarali się, by otworzono dla nich przejście dla
            VIP-ów.
            Oczekują ich dwaj przedstawiciele kierownictwa PZPR: Włodzimierz Tychmanowicz i
            Zbigniew Górecki. Nie znają celu wizyty gości, dziwią się, że nie wita ich
            żaden przedstawiciel ambasady sowieckiej. Tychmanowicz z lotniska informuje
            przełożonego z wydziału międzynarodowego Ernesta Kuczę, że delegacja życzy
            sobie spotkania z Rakowskim.
            Z Okęcia - z pominięciem ambasady radzieckiej - wszyscy jadą na śniadanie do
            byłej willi Gierka w Klarysewie. Tam dociera do nich informacja, że I sekretarz
            przyjmie delegację. Około południa kierują się prosto do gmachu KC. Z polecenia
            Kuczy Tychmanowicz ma zostać w sekretariacie i czekać na dyspozycje. Stanie się
            inaczej.
            "W gabinecie I sekretarza PZPR Rakowskiego Swietłow przekazał mu dewizy, które
            były tam przeliczone" - zeznał potem Szewczenko. - "Przy przekazaniu pieniędzy
            obecny byłem ja i oficerowie łączności, a ze strony polskiej oprócz Rakowskiego
            jego zastępca Miller i jeszcze dwóch mężczyzn. Dewizy dostarczono w workach
            dyplomatycznych, które nazywają się )walizami(. Rakowski pokwitował odbiór
            dewiz".
            Dwoma mężczyznami, których wspomina Szewczenko, są pracownicy KC PZPR,
            Tychmanowicz i Aleksander Borowicz.
            "Rakowski otworzył drzwi do przylegającego do gabinetu pokoju wypoczynkowego i
            wskazując na stół, na którym znajdowały się rozsypane, ale zabanderolowane
            banknoty, powiedział: )przeliczcie, ile tu tego jest(" - zeznał Borowicz.
            Tychmanowicz, Borowicz i Rosjanin zabierają się więc za liczenie. Po dłuższym
            czasie wychodzą, informując: "zgadza się".
            Rakowski każe umieścić pieniądze w kasie pancernej znajdującej się w pokoju
            wypoczynkowym. Nakazuje uczestniczącym w liczeniu Polakom, by zachowali sprawę
            w całkowitym milczeniu. Borowicz i Tychmanowicz są tak przestraszeni, że na
            temat tego, co widzieli, nie rozmawiają nawet między sobą.
            13 stycznia 1990
            Rankiem kurierzy wracają do Moskwy. Cała operacja jest trzymana w najwyższej
            tajemnicy - o jednodobowym pobycie delegacji w Polsce nie wiedziała ambasada
            ZSRR. W centrali PZPR unikano wszelkich rozmów o tajemniczym spotkaniu
            Rakowskiego.
            29 stycznia 1990
            PZPR ulega samorozwiązaniu. W jej miejsce trzon aparatu PZPR powołuje SdRP.
            Socjaldemokracja ogłasza się prawną sukcesorką nieboszczki.
            16-19 kwietnia 1990
            Ostatni skarbnik PZPR i skarbnik SdRP Wiesław Huszcza przyjmowany jest w
            Moskwie. Po spotkaniu kierownik wydziału administracyjnego KC KPZR Kruczyna
            sporządza notatkę służbową, w której przytacza słowa Huszczy: "Jedynym wyjściem
            z trudnej sytuacji finansowej, zdaniem kierownictwa SdRP, jest rozwijanie
            aktywnej działalności gospodarczej, w tym przy udziale partnerów zagranicznych,
            następnie przerzucanie części środków za granicę (...). Już zostały utworzone
            spółki akcyjne w Wiedniu i Nowym Jorku. SdRP utrzymuje kontakty gospodarcze z
            austriackimi i włoskimi socjaldemokratami. Jest w trakcie nawiązywania
            współpracy z Finami. Ogółem udało się włożyć w spółki akcyjne część środków b.
            PZPR (6 mln dolarów i 4 miliardy złotych)".
            Kruczyna wspomina też o postawieniu przez polskich towarzyszy sprawy przyznania
            im do końca roku 1990 nowego kredytu.
            Więcej szczegółów przybliżył ujawniony później list intencyjny do władz
            radzieckich na ręce sekretarza KPZR Aleksandra Jakowlewa, zawieziony do Moskwy
            przez jego sygnatariusza, Huszczę. W rozdziale "Pomoc bezpośrednia" polscy
            postkomuniści proponowali, by towarzysze radzieccy pożyczyli im na dwa lata 50
            mln rubli, spłacanych w towarach. Z powodu "ograniczonych możliwości
            finansowych KPZR" wymyślono wówczas inne sposoby uzyskania przez
            SdRP "szybkiego zysku z konkretnych transakcji".
            Po ujawnieniu sprawy w 1996 roku Huszcza twierdził, że to Rosjanie proponowali
            SdRP pożyczkę.
            18-20 października 1990
            Wysocy funkcjonariusze aparatu KC KPZR zaczynają się martwić, kto zwróci
            pożyczkę zaciągniętą przez nie istniejącą od ponad pół roku zaprzyjaźnioną
            partię. Do Polski przyjeżdża członek Biura Politycznego i sekretarz KC KPZR,
            wiceprezydent ZSRS Gienadij Janajew. Pod koniec wizyty, po kolacji pożegnalnej
            wydanej przez kierownictwo SdRP (Kwaśniewski, Miller, Rakowski, Iwiński,
            Miodowicz), spotyka się z Rakowskim w jego mieszkaniu w Al. Róż. Zgodnie z
            instrukcjami otrzymanymi w Moskwie, nawiązuje do kwestii długu.
            O efekcie rozmowy dowiadujemy się z notatki dla Gorbaczowa, którą Janajew
            napisał po powrocie: "Podczas mojej roboczej wizyty w Polsce M. Rakowski i
            sekretarz generalny SdRP L.Miller poinformowali mnie w zaufaniu, że
            Socjaldemokracja Rzeczypospolitej Polskiej jest w wyjątkowo trudnej sytuacji
            materialnej z powodu dyskryminacyjnych działań obecnych władz. Z otrzymanego od
            nas kredytu pozostało około 700 tys. dolarów. 300 tysięcy wydano na założenie
            nowej gazety partyjnej )Trybuna(, 200 tys. - na wypłatę odpraw. Kierownictwo
            SdRP gotowe jest już teraz zwrócić KPZR 500 tys. dolarów, a pozostałe 200 tys.
            puścić w obieg, aby z tytułu otrzymywanych dochodów wypłacić dług ratami.
            Uważamy za celowe wyjść naprzeciw polskim przyjaciołom" - pisał Janajew do
            genseka.
            W zeznaniach, złożonych przed prokuratorem federalnej prokuratury Rosji w
            moskiewskim areszcie, do którego trafił po nieudanym puczu, Janajew potwierdza
            prawdziwość notatki.
            Gorbaczow wydaje zgodę na odroczenie płatności c
            • Gość: pierwszy sekretarz Re: MOSKIEWSKA POŻYCZKA IP: *.acn.waw.pl 04.06.03, 22:54
              Chyba już tłumaczyłem.
              To nie była pożyczka-nikomu nic nie jesteśmy winni!
              Tow. Miller te pieniądze dostał.
              Wyciąganie tej sprawy jest zwykłą prowokacją!
              Bo jak ktoś dostaje sweterki od cioci z Ameryki-to wtedy wszystko dobrze?
            • Gość: Gaucho Re: MOSKIEWSKA POŻYCZKA c.d IP: *.dzonkow.sdi.tpnet.pl 04.06.03, 22:55
              Gorbaczow wydaje zgodę na odroczenie płatności części długu oraz na
              wykorzystanie kanałów KGB do ściągnięcia tego, co jest skłonna oddać SdRP.
              29 października 1990
              Kierownik wydziału międzynarodowego KC KPZR Walentin Falin kieruje pisemną
              prośbę do kierownictwa KGB o zorganizowanie przerzutu przesyłki z Warszawy.
              2 listopada 1990
              Po pieniądze do Polski jadą Swietłow (który uczestniczył w przerzucie dolarów
              do Warszawy) i Wierszynin vel Silwestrow.
              Wieczorem pojawiają się w mieszkaniu "w rejonie Wilanowa" (tak to określił
              Swietłow, dokładniej chodziło o "zatokę czerwonych świń"), należącym, jak się
              później okaże, do pracownika ambasady sowieckiej, a równocześnie
              funkcjonariusza KGB, Władimira Ałganowa. - Po nas do mieszkania przyszli Miller
              Leszek z żoną. Miller i Wierszynin na kilka minut wyszli do drugiego pokoju. Ze
              słów Wierszynina dowiedziałem się, że w tamtym pokoju Miller przekazał
              Wierszyninowi egzemplarz umowy kredytowej z podpisem Rakowskiego o zwrocie 600
              tys. dolarów USA - twierdzi rok później przesłuchiwany Swietłow.
              Także Wierszynin utrzymuje, że otrzymał od Millera 600 tysięcy dolarów gotówką.
              Towarzystwo spędza razem parę godzin, Millerowie wychodzą kwadrans przed
              Rosjanami.
              Późnym wieczorem do mieszkania przyjeżdża pracownik ambasady sowieckiej. Już na
              terenie placówki Wierszynin oraz pracownicy KGB jeszcze raz liczą pieniądze. Ci
              ostatni przejmują pieczę nad gotówką i przerzucają ją do Moskwy.
              24 listopada 1990
              W tajnej spec. znaczenia notatce wiceszef (po puczu szef) KGB Leonid Szebarszyn
              informuje Falina: "Zgodnie z Waszą prośbą przesyłam otrzymany przez towarzyszy
              Swietłowa i Wierszynina od L. Millera w Warszawie )pakiet wartościowy(
              dostarczony z Polski do Moskwy kanałem KGB".
              12-13 marca 1991
              W hotelu rządowym przy ul. Parkowej przedstawiciele bratnich partii organizują
              seminarium, na którym wymieniają doświadczenia, jak zdobywać pieniądze i nie
              dać się wywłaszczyć. Próbują zawiązać sztab koordynujący komercyjną działalność
              partii. Skarbnik SdRP Huszcza analizuje pomysł, by wraz z radzieckimi
              towarzyszami założyć sieć kasyn.
              Zastępca kierownika wydziału ogólnego KC KPZR Postowałow sporządza notatkę do
              przełożonych: "Priorytetowe znaczenie należy nadać tworzeniu struktur,
              formalnie nie związanych z partią. (...) W większości wypadków stosuje się
              takie formy organizacji, jak towarzystwa akcyjne, fundacje, spółki z o.o.".
              22 lipca 1991
              Leszek Miller spotyka się z zastępcą sekretarza generalnego KC KPZR Iwaszką.
              Przekonuje go: "kampania przedwyborcza przebiega w niesprzyjających warunkach
              ekonomicznych". - L. Miller wyraził także pogląd kierownictwa SdRP o
              niecelowości przyjęcia L. Wałęsy w Moskwie przed wyborami parlamentarnymi.
              Wedle jego słów, wizyta prezydenta RP w Związku Radzieckim zostanie
              wykorzystana w stopniu maksymalnym dla umocnienia jego pozycji w kraju i na
              arenie międzynarodowej - czytamy w notatce KPZR.
              Jak wynika z notatki Iwaszki, sekretarz generalny SdRP wysoko ocenił "obecny
              stan współpracy z Komunistyczną Partią Związku Radzieckiego, podkreślając
              szczególnie regularne kontakty kierowników obu partii - wizyty G. Janajewa, J.
              Prokofiewa, W. Falina w Polsce oraz wizyty A. Kwaśniewskiego i osobiście jego,
              Leszka Millera, w Związku Radzieckim. Odbudowywane są stopniowo kontakty
              wzajemne między organizacjami terenowymi. Wyraził nadzieję również na
              ustanowienie współpracy w zakresie działalności ekonomicznej. W związku z tym
              L. Miller zwrócił się z prośbą o pomoc w zdobyciu papieru gazetowego w Związku
              Radzieckim oraz otrzymania licencji na jego wywóz do Polski".
              Iwaszko zapewnia Millera, że "SdRP może zawsze liczyć na poparcie polityczne i
              moralne ze strony KPZR". Obiecuje także, iż "konkretne prośby SdRP będą
              rozpatrzone w trybie operacyjnym."
              Sierpień 1991
              Miller i Huszcza spędzają kilkunastodniowe wakacje na Krymie, w ośrodku KC
              KPZR. W tym samym hotelu bawi wtedy szef rosyjskiego MSW Borys Pugo.
              Za kilka dni Pugo wraz z kolegami podejmie próbę przejęcia władzy i
              przywrócenia Związku Sowieckiego. Na czele puczystów stoi Janajew, pomagają mu -
              prócz Pugo - premier Walentin Pawłow, szef KGB Władimir Kriuczkow oraz
              minister obrony Dmitrij Jazow. Internują Gorbaczowa, gdy ten przybywa na Krym
              na urlop.
              Po ujawnieniu tego zbiegu okoliczności Miller i Huszcza zaprzeczyli, jakoby
              podczas wypoczynku spotkali Pugo. Tę wersję trudno sprawdzić, Pugo zastrzelił
              się po nieudanym przewrocie.
              6 listopada 1991
              Od wczesnej jesieni w prasie rosyjskiej pojawiają się artykuły dotyczące
              współpracy finansowej i ekonomicznej między KPZR a bratnimi partiami. Już po
              wyborach parlamentarnych w Polsce tygodnik "Rossija" ujawnia
              sprawę "moskiewskiej pożyczki".
              12 listopada 1991
              Leszek Miller określa publikacje "Rossiji" i "Komsomolskiej Prawdy"
              jako "prowokację". - Nic nie wiedziałem o pożyczce KPZR dla PZPR. Wiedział o
              tym tylko Rakowski - oświadcza.
              - Nie wierzę, że Leszek Miller o niczym nie wiedział - twierdzi lider SLD
              Włodzimierz Cimoszewicz.
              Jeden z byłych pracowników wydziału Falina w KC KPZR w wypowiedzi dla PAP
              zachęcał do przyjrzenia się działalności niektórych firm, polskich i
              mieszanych, które są bardzo aktywne na radzieckim rynku.
              - Należałoby się przyjrzeć składom delegacji SdRP, które przyjeżdżały do Moskwy
              i nazwiskom działaczy KPZR, którzy uczestniczyli w tych spotkaniach - radził.
              Urząd Ochrony Państwa, a za nim Prokuratura Wojewódzka w Warszawie, wszczyna
              przeciwko Rakowskiemu i Millerowi śledztwo dotyczące nielegalnej pożyczki
              zaciągniętej przez PZPR od KPZR.
              Kwiecień 1992
              Miller jest przesłuchiwany przez prokuraturę. Zmienia wersję - zrzuca
              odpowiedzialność za pożyczkę na Rakowskiego, który miał jakoby zwrócić część
              długu (gotówką przyniesioną w reklamówce) podczas kolacji w październiku 1990.
              W 1993 roku, w ostatnich miesiącach urzędowania sejmu I kadencji, Miller został
              pozbawiony immunitetu poselskiego. W wyborach - wygranych przez postkomunistów -
              ponownie uzyskał mandat. Wkrótce po tym, jak SLD i PSL stworzyły rząd,
              prokurator Janusz Regulski umorzył śledztwo przeciwko Rakowskiemu
              (wobec "znikomej szkodliwości czynu") i Millerowi (wobec "nie stwierdzenia cech
              przestępstwa").
              Prokuratorzy - w tym szef warszawskiej prokuratury Jerzy Łabuda - którzy
              próbowali nadać sprawie dalszy bieg, zostali zmuszeni do odejścia lub usunięci.
              Śledztwo umorzono ostatecznie decyzją ministra sprawiedliwości-prokuratora
              generalnego Jerzego Jaskierni (SdRP).
              Z kolei w 2000 r. prokuratura nie zareagowała na wniosek likwidatora majątku b.
              PZPR o wznowienie sprawy "moskiewskiej pożyczki" w związku z nowymi dowodami
              dotyczącymi finansowania partii.
              ***
              Eksperci NBP uznali, że cała operacja w świetle ustawy karno-skarbowej była
              nielegalna. Zaciągnięcie za granicą kredytu przekraczającego 500 tys. dolarów
              wymagało na początku 1990 indywidualnej zgody prezesa banku narodowego. O taką
              zgodę nikt nie występował.
              Nie wiadomo, jak dotarł do Polski kredyt złotówkowy. Prawdopodobnie sowieccy
              komuniści po prostu złamali również obowiązujący wówczas w Polsce zakaz wwozu i
              wywozu złotówek przez cudzoziemców.
              Choć członkowie władz PZPR zeznawali później, że zaciągnęli kredyt w KPZR na
              odprawy dla zwalnianych pracowników, w rzeczywistości partia wzięła na ten cel
              inny kredyt - złotówkowy w PKO BP.
              Nie wiadomo, co się stało z resztą kredytu udzielonego PZPR przez Komunistyczną
              Partię Związku Radzieckiego. Ciekawe, że 600 tysięcy dolarów zwrócone przez
              Millera były przez trzy miesiące przechowywane u Wierszynina (do momentu, gdy
              zwolniono go z pracy w wydziale zagranicznym KC KPZR), w jego sejfie. Nie
              wiadomo, co się potem z nimi działo. Po fiasku puczu w sejfie wydziału
              znaleziono 600 tysięcy dolarów, ale - zdaniem "Rossiji" - nie wiadomo, jakiego
              pochodzenia.
              KPZR finansowała partie komunistyczne w wielu krajach, np. w latach 80. na
              • Gość: Gaucho Re: MOSKIEWSKA POŻYCZKA c.d IP: *.dzonkow.sdi.tpnet.pl 04.06.03, 23:04
                KPZR finansowała partie komunistyczne w wielu krajach, np. w latach 80. na
                Francuską Partię Komunistyczną przeznaczyła 24 miliony dolarów, a na KP
                Izraela - 6 mln dol.
                ***
                Po wybuchu afery "moskiewskiej pożyczki" kierownictwo SdRP co jakiś czas
                zapewniało, że opublikuje "białą księgę", dotyczącą pochodzenia i wielkości
                majątku partii, a także "moskiewskiej pożyczki". Wydaniu "białej księgi"
                sprzeciwił się Rakowski. W lutym 1996 r. ówczesny premier Włodzimierz
                Cimoszewicz zapewniał, że ujawni dokumenty związane z "moskiewską pożyczką",
                jeśli tylko znajdują się w jego dyspozycji. Z kolei w maju 1996 r. sekretarz
                generalny SdRP Jerzy Szmajdziński mówił, że "biała księga" o majątku jest już
                gotowa, tylko jej publikacja, planowana na początek maja, opóźni się.
                Żadna "biała księga" dotycząca pochodzenia majątku SdRP nie ukazała się do dziś.

                • douglasmclloyd Re: MOSKIEWSKA POŻYCZKA c.d 04.06.03, 23:16
                  Gość portalu: Gaucho napisał(a):

                  > KPZR finansowała partie komunistyczne w wielu krajach, np. w latach 80. na
                  > Francuską Partię Komunistyczną przeznaczyła 24 miliony dolarów, a na KP
                  > Izraela - 6 mln dol.
                  > ***
                  > Po wybuchu afery "moskiewskiej pożyczki" kierownictwo SdRP co jakiś czas
                  > zapewniało, że opublikuje "białą księgę", dotyczącą pochodzenia i wielkości
                  > majątku partii, a także "moskiewskiej pożyczki". Wydaniu "białej księgi"
                  > sprzeciwił się Rakowski. W lutym 1996 r. ówczesny premier Włodzimierz
                  > Cimoszewicz zapewniał, że ujawni dokumenty związane z "moskiewską pożyczką",
                  > jeśli tylko znajdują się w jego dyspozycji. Z kolei w maju 1996 r. sekretarz
                  > generalny SdRP Jerzy Szmajdziński mówił, że "biała księga" o majątku jest już
                  > gotowa, tylko jej publikacja, planowana na początek maja, opóźni się.
                  > Żadna "biała księga" dotycząca pochodzenia majątku SdRP nie ukazała się do
                  >dziś.

                  Biała księga, podobnie jak afera Rywina, mogłaby zaszkodzić wizerunkowi partii.
                • basia.basia Re: MOSKIEWSKA POŻYCZKA c.d 05.06.03, 11:56
                  Swego czasu WPROST zajmował się prześledzeniem co się z tymi pieniędzmi stało.
                  I wiele rzeczy udało się im pokazać.

                  Rację ma Kaczyński, że sld to organizacja przestępcza. I to się da udowodnić!!!
    • Gość: Towarzysz Miller Etyka i moralność domeną SLD d. PZPR IP: 195.205.230.* 04.06.03, 23:01
      • Gość: Emeryt Re: Zawsze to coś nowego IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.06.03, 23:44
        Poprzednicy wnieśli na ołtarze etos i wartości. Ciekawe co wniesie Samoobrona w
        koalicji z LPR-em?
        • Gość: pierwszy sekretarz Re: Zawsze to coś nowego IP: *.acn.waw.pl 04.06.03, 23:47
          Gość portalu: Emeryt napisał(a):

          > Poprzednicy wnieśli na ołtarze etos i wartości. Ciekawe co wniesie Samoobrona
          w
          >
          > koalicji z LPR-em?

          z LPR?
          samoobrona to przecież nasze zbrojne ramię.
          • Gość: Emeryt Re: Zawsze to coś nowego IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.06.03, 00:03
            Gość portalu: pierwszy sekretarz napisał(a):



            > samoobrona to przecież nasze zbrojne ramię.
            Było. A teraz ma 38% poparcia i przejmuje władzę. LPR zabezpiecza tyły. Pan
            poseł Wrzodak premierem, a pan Lepper prezydentem. Inny układ niemożliwy.
            • Gość: pierwszy sekretarz Re: Zawsze to coś nowego IP: *.acn.waw.pl 05.06.03, 00:11
              Gość portalu: Emeryt napisał(a):

              > Gość portalu: pierwszy sekretarz napisał(a):
              >
              >
              >
              > > samoobrona to przecież nasze zbrojne ramię.
              > Było. A teraz ma 38% poparcia i przejmuje władzę. LPR zabezpiecza tyły. Pan
              > poseł Wrzodak premierem, a pan Lepper prezydentem. Inny układ niemożliwy.

              Możliwy bo
              Tow Lepper kocha tow. Millera
              • Gość: Emeryt Re: Zawsze to coś nowego IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.06.03, 00:22
                Gość portalu: pierwszy sekretarz napisał(a):




                > Możliwy bo
                > Tow Lepper kocha tow. Millera

                Udowodnij.

                • Gość: pierwszy sekretarz Re: Zawsze to coś nowego IP: *.acn.waw.pl 05.06.03, 00:29
                  Gość portalu: Emeryt napisał(a):

                  > Gość portalu: pierwszy sekretarz napisał(a):
                  >
                  >
                  >
                  >
                  > > Możliwy bo
                  > > Tow Lepper kocha tow. Millera
                  >
                  > Udowodnij.
                  >

                  Ja?
                  Udowadnia to tow. Lepper (towarzysz marszałek)zawsze gdy tow. Miller jest
                  zagrożony.
                  Wystarczy oglądać telewizję (oczywiście tylko publiczną)
    • nowytor Szef ochrony Okęcia. 05.06.03, 00:00
      Kilka lat temu jakiś gość w radio "pluł się", że jak to
      możliwe, że Jaskólski nie poniósł żadnych konsekwencji za
      sprawę Bagsika i Gąsiorowskiego.
      Sprawa jest o tyle zabawna, że chłopaki wywieźli
      pieniądze do Izraela w reklamówkach.
      Nigdzie nie można znaleźć jak to przebiegało. Czy
      Jaskólski sam te pieniądze pomagał wnosić czy chłopcy
      sami dali radę.
      Jedynym efektem tej sprawy było odwołanie Jaskólskiego ze
      stanowiska - ale znalazł chyba lepsze zajęcie - posłuje z
      ramienia oczyszczającej się właśnie SLD.
      Swoją droga to tych reklamówek musiało trochę być...
      Nowy
      • douglasmclloyd Re: Szef ochrony Okęcia. 05.06.03, 02:12
        nowytor napisał:

        > Kilka lat temu jakiś gość w radio "pluł się", że jak to
        > możliwe, że Jaskólski nie poniósł żadnych konsekwencji za
        > sprawę Bagsika i Gąsiorowskiego.
        > Sprawa jest o tyle zabawna, że chłopaki wywieźli
        > pieniądze do Izraela w reklamówkach.
        > Nigdzie nie można znaleźć jak to przebiegało. Czy
        > Jaskólski sam te pieniądze pomagał wnosić czy chłopcy
        > sami dali radę.
        > Jedynym efektem tej sprawy było odwołanie Jaskólskiego ze
        > stanowiska - ale znalazł chyba lepsze zajęcie - posłuje z
        > ramienia oczyszczającej się właśnie SLD.
        > Swoją droga to tych reklamówek musiało trochę być...
        > Nowy

        W grę wchodziła taka kasa, że wszystko musiało przebiec bardzo sprawnie.
      • Gość: Dziewulski Zapracowałem na swoją pozycję. IP: 195.205.230.* 05.06.03, 10:05
        nowytor napisał:

        > Kilka lat temu jakiś gość w radio "pluł się", że jak to
        > możliwe, że Jaskólski nie poniósł żadnych konsekwencji za
        > sprawę Bagsika i Gąsiorowskiego.
        > Sprawa jest o tyle zabawna, że chłopaki wywieźli
        > pieniądze do Izraela w reklamówkach.
        > Nigdzie nie można znaleźć jak to przebiegało. Czy
        > Jaskólski sam te pieniądze pomagał wnosić czy chłopcy
        > sami dali radę.
        > Jedynym efektem tej sprawy było odwołanie Jaskólskiego ze
        > stanowiska - ale znalazł chyba lepsze zajęcie - posłuje z
        > ramienia oczyszczającej się właśnie SLD.
        > Swoją droga to tych reklamówek musiało trochę być...
        > Nowy
        • Gość: Framus Re: A czemu mnie musieli z promu zdejmować??? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.06.03, 10:17
          Nawet pan Szeremietiew nie pomógł, choć zielone były z innego kraju :(
          • Gość: Towarzysz Szmaciak Re: A czemu mnie musieli z promu zdejmować??? IP: 195.205.230.* 05.06.03, 11:36
            Gość portalu: Framus napisał(a):

            > Nawet pan Szeremietiew nie pomógł, choć zielone były z innego kraju :(

            To była robota oszołoma Pałubickiego, który jest mało europejski.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka